sobota, 20 czerwca 2015

Moja osobista dobroć

W poście „Jazdy lokalne” pisałem Państwu o pozbawionym podstaw prawnych pobieraniu przez przewodniczącego Rady Miejskiej, ryczałtu na „jazdy lokalne” w wymiarze do 300 km miesięcznie. Podczas sesji Rady Miejskiej, która odbyła się 16 czerwca br., radni unieważnili uchwałę z 27 kwietnia 2000 r., dotyczącą możliwości korzystania z tego niczym nieuzasadnionego przywileju.

W uzasadnieniu uchwały stwierdzono, że po analizie radcy prawni tutejszego UMiG stwierdzili, że jest ona bezprawna.

Ktoś powie, że dobrze się stało. Ktoś inny stwierdzi, że „załatwiłem” przewodniczącego Rady Miejskiej.

A sam zainteresowany cóż miał do powiedzenia w tej sprawie? Jerzy Kubicki poinformował, że już od miesiąca maja nie pobiera ryczałtu. Obecnie odbywa „jazdy lokalne” pobierając delegacje. Ponadto przewodniczący Jerzy Kubicki stwierdził, że jest to lepsze wyjście, bo jako delegowany jest objęty ubezpieczeniem. A przy ryczałcie nie był. W tym momencie spojrzał w moim kierunku a w oczach jego odczytałem niebywałą wprost wdzięczność za dobroć, którą mu w swojej nieskończonej łaskawości sprawiłem. W moich oczach pojawiły się łzy najwyższego wzruszenia, które zrosiły mi policzki. I gdyby nie to, że wstrzemięźliwy wielce jestem w okazywaniu uczuć płci „brzydkiej”, to rzucilibyśmy sobie się w ramiona, by braterskiego „niedźwiadka” sobie zafundować. Wytrzymałem jednak tę chwilę słabości, gdyż nie jestem rurą z wodociągów miejskich i nie pękłem.

Jak więc widać dzięki mnie wzrósł poziom bezpieczeństwa przewodniczącego, który dzięki mnie będzie korzystał z ubezpieczenia na wypadek, gdyby (nie daj panie Boże!) coś mu się przytrafiło podczas „jazd lokalnych”. Wiemy przecież jaki jest stan dróg powiatowych i gminnych. Niebezpieczeństwo czyha na nich co kilka metrów. Serce me przepojone jest poczuciem dobrze spełnionego obowiązku. A mówią, żem Kanalia co się zowie!