sobota, 20 czerwca 2015

Kto kręci?

Znowu mamy problem z rzetelną informacją dotyczącą przebiegu sesji Rady Miejskiej, która obradowała 16 czerwca br. Na internetowej stronie gminy znajdujemy tylko część informacji o przebiegu sesji, i to nie najbardziej istotnych z punktu widzenia mieszkańca naszej gminy.

W relacji pominięto całkowitym milczeniem sprawę związaną z firmą „Ekokogeneracja”, która miała – nadal ma niezłomny zamiar – budować spalarnię przetworzonych śmieci przy ul. Wierzbowej.

Sprawę tę poruszyła burmistrz Irena Krzyszkiewicz, która nieco wzburzona stwierdziła, że w internecie pisze się nieprawdę na temat umowy zawartej przez Zakład Energetyki Cieplnej z „Ekokogeneracją”. A ponieważ to ja w poście "Klasyka ściemy” poruszyłem ów problem, więc jasne dla mnie było stwierdzenie kto pisze ową „nieprawdę”.

Pragnę tylko przypomnieć, że w poście „Klasyka ściemy” dowodziłem, iż nie ma takiej możliwości, by burmistrz Irena Krzyszkiewicz, która z ramienia gminy sprawuje nadzór właścicielski nad ZEC nie wiedziała, iż tenże ZEC zawarł z „Ekokogeneracją” umowę na dzierżawę terenu przy ul. Wierzbowej na okres 10 lat.

Swoje przekonanie co do niemożności zajścia tego typu nieświadomości u szefowej gminy wywiodłem ze znajomości osobowości burmistrz Ireny Krzyszkiewicz. Co prawda od pewnego czasu jest ona członkinią Platformy, rzekomo Obywatelskiej, ale reszta „platfusów” inteligencją, sprytem, wiedzą i doświadczeniem jej nie dorównuje. O! Gdyby powiedział to starosta – niestety! – Wołowicz uwierzyłbym w ciemno! Ale z szefową gminy rzecz ma się zgoła inaczej.

Napisany przeze mnie post „Klasyka ściemy” wywołany został pewną nerwowością okazywaną przez władze samorządowe naszej gminy, które to „ni z kija – ni z pietruszki” nawoływać zaczęły do pisania przez mieszkańców naszej gminy protestów w sprawie budowy spalarni śmieci. Owe protesty miały posłużyć za alibi dla władzy przed kolejnym postępowaniem przed Samorządowym Kolegium Odwoławczym w Legnicy.

A muszą Państwo wiedzieć, że 7 maja 2015 r. „Ekokogeneracja” otrzymała z SKO w Legnicy decyzję, która uchyliła w całości decyzję burmistrz Ireny Krzyszkiewicz o odmowie wydania decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach inwestycji, czyli budowy spalarni śmieci. SKO nakazało burmistrz Irenie Krzyszkiewicz ponownie rozpatrzyć sprawę. Decyzja SKO zarzuca burmistrz Irenie Krzyszkiewicz wadliwość przeprowadzonego postępowania administracyjnego, niesprecyzowanie przesłanek powodujących niewydanie decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach inwestycji i to tym bardziej, że pozytywnie o środowiskowych uwarunkowaniach wypowiedziała się Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska we Wrocławiu. SKO zauważyło również, iż brak jest podstawy prawnej dla odmowy wydania decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach. Z decyzji legnickiej SKO dowiadujemy się również, że odmowę wydania decyzji dla realizacji inwestycji przez „Ekokogenerację” burmistrz Irena Krzyszkiewicz argumentowała …protestami zgłaszanymi przez mieszkańców! Tak więc już wiadomo jest czemu służyć mają protesty, do których pisania szefowa gminy zachęcała na forum „Elki”.

A co na to „Ekokogeneracja”? Zapowiada ona, że w przypadku wygaśnięcia podpisanych z ZEC – em warunkowych umów na dostawę energii cieplnej i w związku z przedłużającym się procesem wydania przez burmistrza Góry decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach inwestycji, rozważy wystąpienie na drogę sądową o zwrot nakładów, które poniósł w związku z przygotowaniem inwestycji oraz zasądzenie odszkodowania.


Tak sytuacja wygląda na ten ulotny moment. Powróćmy jednak do sesji. Komentując post „Klasyka ściemy” burmistrz stwierdziła, że nic nie wiedziała o 10 letnim terminie dzierżawy przez „Ekokogenerację” działki przy ul. Wierzbowej. Stwierdziła także, że do umowy podpisano aneks, który zmieniał okres dzierżawy z 6 miesięcznego na 10 letni o czym nie była poinformowana przez ówczesnego prezesa ZEC – Jerzego Bireckiego. Wg oświadczenia burmistrz Ireny Krzyszkiewicz w protokołach z posiedzeń Rady Nadzorczej ZEC nie ma wzmianki o 10 letnim okresie dzierżawy, który dodany został – wg jej słów – dopiero w aneksie do umowy., co miało miejsce 30 września 2014 r. Ów aneks, który otrzymała Irena Krzyszkiewicz, miał nie zawierać 1 strony. Szefowa gminy zapewniła równocześnie, że wszelkie dokumenty dotyczące tej sprawy zostaną upublicznione. Na koniec stwierdziła, iż w ZEC działy się też „różne dziwne rzeczy”, ale nie wyjaśniła jakie.

Do dnia dzisiejszego na stronie ZEC żadnych dokumentów dotyczących tej sprawy nie odnalazłem. Takoż samo na internetowej stronie naszej gminy.

By rozwikłać tę nieco zagadkową historię zaglądnąłem na internetową stronę „Ekokogeneracji”. I znalazłem tam taki oto cymes.
A więc umowę dzierżawy podpisano już 16 października 2013 r., czyli miesiąc po konferencji dotyczącej „Technologii instalacji wodorowego generatora energii”, która to odbyła się w sali nr 106 UMiG. W konferencji tej uczestniczyła burmistrz Irena Krzyszkiewicz, ówczesny prezes ZEC – Jerzy Birecki oraz prezes „Ekokogeneracji” – Jerzy Rychlicki.

Na internetowej stronie „Ekokogeneracji” przeglądnąłem wykaz umów z innymi gminami, które zdecydowały się na budowę spalarni śmieci. I tak w Brodnicy umowa dzierżawy opiewa na okres 10 lat. Nowy Dwór Mazowiecki - 10 lat dzierżawy. Dlaczego więc w Górze okres dzierżawy miałby trwać 6 miesięcy?! Jakoś tego nie pojmuję, bo włożyć w inwestycję ok. 10 mln zł i nie mieć pewności, że ten interes się zwróci, to chyba filantrop jakiś musi być inwestorem.

Szkoda tylko, że burmistrz Irena Krzyszkiewicz, nie poinformowała radnych (i tak nikt nie pytał!), dlaczego np. jeszcze w 2014 r. nie wyciągnięto konsekwencji służbowych wobec byłego prezesa ZEC – Jerzego Bireckiego?

Żal też, że nie usłyszeliśmy czy zbadano pod względem prawnym, czy były prezes ZEC miał prawo do samodzielnego podpisania aneksu do umowy. Przykro też słuchać, gdy szefowa gminy przyznaje się do niestarannego nadzoru właścicielskiego nad spółką będącą własnością gminy a więc wszystkich. Warto byłoby też spytać o dalsze losy członków Rady Nadzorczej ZEC, którzy najwyraźniej zawalili sprawę na całej linii.

Rysuje się przed naszą gminą widmo procesu a mieszkańcy wciąż nie wiedzą kto jest winien i w jakim stopniu. Opinia publiczna informowana jest o sprawie wybiórczo, i jak widać nie w pełni. Miejmy nadzieję, że uda się uniknąć procesu i wypłacenia odszkodowania. Wypada wierzyć, że nie powtórzy się, jak zły sen, sytuacja jaką powiat miał z wysypiskiem śmieci w Rudnej Wielkiej.

Sądzę, że dla jasności sprawy całość dokumentów związanych z „Ekokogeneracją” należy ujawnić, by nie dawać pola do plotek i niesłusznych oskarżeń. Tylko cudowna prawda jest tutaj pożądana. Że ktoś tu kręci to czuć. Chodzi tylko o to, by ustalić kto!