wtorek, 11 października 2011

Byczo jest

Z powodu okresu urlopowego dość długo nie mieli Państwo okazji czytać protokołów z posiedzeń Zarządu Powiatu. Nie były publikowane w internecie, a więc nie wiadomo było, czym też może zajmować się szanowny Zarząd Powiatu.
Oczywiście rewelacji oczekiwać nie należało, bo zawartość merytoryczna tych protokołów jest tak samo merytoryczna jak ten Zarząd, czyli zbliżona do zera.
Ponadto publikowane protokoły świadczą o bezczelności tego Zarządu. Zgodnie z przyjętym statutem Rady Powiatu protokoły z posiedzeń tegoż gremium winny dokładnie odzwierciedlać przebieg dyskusji. Bezczelność członków Zarządu polega na tym, że publikowane protokołu nieomal o niczym nie informuje. Zawarte w nich zdania na pewno nie stanowią dokładnego i wiernego odzwierciedlenia dyskusji, bo jeżeli tak miało być oraz wyglądać w rzeczywistości, to oznaczałoby to, iż rządzą powiatem osoby z inteligencją równą intelektowi głazu narzutowego.
Ale jedna rzecz a właściwie osoba mnie wprawia w osłupienie. Taką praktykę potępiał niegdyś obecny członek Zarządu i wicestarosta Paweł Niedźwiedź. Za czasów „Bukietowej” (starościny zdecydowanie lepszej od obecnego rozmamłanego pomazańca Platformy Obywatelskiej – Piotra Wołowicza). Paweł Niedźwiedź potępiał i oburzał się, że z tych dokumentów niczego dowiedzieć się nie można. A dzisiaj? A dzisiaj wicestarosta i członek Zarządu Powiatu Paweł Niedźwiedź głosuje za przyjęciem takich dokumentów!
Ktoś powie: Paweł Niedźwiedź zgłupiał przez ten rok, gdy jest wicestarostą.
Ktoś inny stwierdzi: Wlazł między wrony i kracze ..
Ja rzeknę tak: Zrobił się bardziej leniwy od misia koala, podporządkował się przeciętniakom.
Tylko po co?
Po co Paweł Niedźwiedź świeci oczętami za starostę „Cielęcinę”, Hołtrę czy Firsta? Intelektem starostę „Cielęcinę” bije na głowę, bo ma konkretne wykształcenie. Wszak Paweł Niedźwiedź to inżynier i magister jednej osobie. Nauki ścisłe.
A „Cielęcina”? Politologia! To taka mętna eklektyczna pseudonauka. To dobre dla tych, którzy w niczym nie są dobrzy. W tej dziedzinie ściemniać można bez końca a włos dzielić nie tylko na czworo.
Nie muszę tu dodawać, że Paweł Niedźwiedź jest inteligentniejszy od „Cielęciny”, przerasta go o kilka głów pod względem oczytania i elokwencji.
A „Cielęcina”? „Cielęcina”, co wiadomo: miałki, nijaki, nudny, bezbarwny. Z nim jest jak z mięsem: najlepiej podać go duszeniu, ale w sosie a’la Kanalia!
Ale zboczyliśmy z głównego nurtu naszych rozważań, czyli protokołów z posiedzeń Zarządu. Wiele się z nich nie dowiemy, bo nie takie są zamiary Zarządu Powiatu. Przecież każdy chce mieć szybkie posiedzenie z głowy. Plan jest prosty: odwalić posiedzenie – zainkasować miesięczną kwotę w wysokości 1280 zł (wolne od podatku) i pójść do domu, mając nadzieję, że może się tym razem powiat nie zawali i jeszcze coś się uda zarobić za friko. Diety w wysokości 1280 zł pobierają Hołtra i First. I oni jakoś też nie protestują, że protokoły są smażone w rażącej niezgodzie ze statutem powiatu, nad którego przyjęciem zresztą głosowali. Dlaczego zresztą głosowali? Ale co tam! 1280 z ł znakomicie zagłusza sumienie i wątpliwości.
Studiowanie protokołów z posiedzeń Zarządu Powiatu jest jednak bardzo pouczające pomimo lichoty zawartych w nich informacji. Jeżeli przyjrzymy się bacznie punktom obrad, to okazuje się, iż ok. 70% czasu posiedzeń Zarządu pochłaniają sprawy przyznawania bądź odmawiania wnioskom o dofinansowanie przeróżnych imprez.
Nie ma w tym nic złego, iż Starostwo wspiera przeróżne inicjatywy i imprezy. Cel często jest zbożny. Idzie jednak o to, iż wiele protokołów w większości poświęcone jest temu tematowi. Wygląda nieraz na to, iż Zarząd zbiera się właściwie tylko po to, by te wnioski rozpatrzyć.
Próżno jednak szukać w protokołach z posiedzeń Zarządu dyskusji na temat przyszłości powiatu. Z ich treści wynika, że jakiekolwiek spojrzenie w przyszłość członkom Zarządu jest obce. Dominuje doraźność oraz metoda psychologii. Klasycznym przykładem są prośby o zwolnienie lub obniżenie opłat za korzystanie z internatu. Takie prośby wypływają przy niemal każdym posiedzeniu tego gremium. A nie powinny, bo jak wielokrotnie zapisano w protokołach, „obniżenie kosztów może dokonać Dyrektor LO”. Dlaczego więc te wnioski wciąż wpływają do Zarządu? Oto wielka tajemnica tego Zarządu.
To, że ten Zarząd jest taki jaki jest (trudno nawet powiedzieć, że bezbarwny, bo to już jakieś określenie wartościujące a wartości ten Zarząd nie ma żadnej) jest winą Głównego Obrotowego. Nawiasem mówiąc, Główny Obrotowy nie takiej obsuwy się po tym gremium spodziewał. Liczył na cud. Zapomniał, że limit cudów po tym w Kanie Galilejskiej jest już w zasadzie wyczerpany. A z tym Zarządem to powiat może liczyć na czas Apokalipsy. A ten nadciąga.

Dokończenie tego postu niebawem.