czwartek, 27 października 2011

Pamięć wybiórcza

X sesja Rady Miejskiej Wąsosza (wtorek 25 październik) była długa i dotyczyła nieomal w całości spraw lokalnych. Moje zainteresowanie wzbudziły dwa punkty obrad: informacja prezesa Powiatowego Centrum Opieki Zdrowotnej w Górze – Stanisława Hoffmanna o sytuacji tegoż podmiotu oraz sprawa konfliktu na tle wywozu kruszywa z kopalń żwiru w Zubrzy oraz Pobielu. Ten drugi punkt opiszę jutro.

Dobrze się stało, że Rada Miejska Wąsosza wciąż interesuje się sytuacją naszego szpitala, którego finansowa kondycja wzbudza niepokój. Trzeba powiedzieć, że wystąpienie prezesa spółki zostało zaplanowane przez Radę Miejską gminy Wąsosz w planie pracy na rok 2011. To dobrze świadczy o radnych gminy Wąsosz.

Temat działalności spółki rozpoczął starosta Piotr Wołowicz. W swoim krótkim wystąpieniu poinformował on radnych gminy Wąsosz o kondycji finansowej spółki. Diabli wiedzą po co zabierał głos skoro spółka prawa handlowego – wg jego własnych deklaracji – postępuje w myśl zapisów prawa: kodeks spółek handlowych. Wg tej logiki o wszystkich sprawach spółki winien więc mówić prezes tej spółki. A starosta „Cielęcina” usiłował zakreślić zasięg wypowiedzi prezesa Stanisława Hoffmanna do spraw „medycznych”. Na szczęście dla radnych i publiki prezes okazał się mało podatny na sugestie starosty „Cielęciny”, który chciał ograniczyć zakres jego wystąpienia do spraw medycznych, czyli np. mówić o metodach usuwania woreczka żółciowego lub wycinania żylaka. I tylko dlatego radni mogli otrzymać informacje dotyczące faktycznej sytuacji, w jakiej znajduje się spółka.

Nie mniej trzeba odnotować, iż starosta, pan „Cielęcina”, raczył w swojej nieskończonej łasce powiedzieć, iż szpital wszedł w tzw. „pan B”. I w tym miejscu łaskawość pana starosty się skończyła, bo zapomniał rzec, iż fakt wejścia do „planu B” zawdzięczamy jego przerastającej go o kilka głów poprzedniczce – starościnie Beacie Ponie. Ja tam za panią Poną nigdy nie przepadałem, ale też nie będę rżnął idioty i udawał, że o tym nie wiem. Bywało między nami różnie i przeróżnie, ale łobuzem od historii to ja na pewno nie będę.

W zasadzie najlepszym momentem mowy starosty pana „Cielęciny” był ten, w którym zakończył on swoja mowę. Bo cóż on w niej zawarł? Chwalił się na ten przykład, że odwołano byłą dyrektorkę szpitala Czesławę Młodawską. Kobieta ta dostarczała mi zawsze ogromu wrażeń. Sądziłem też, że jej odwołanie będzie wejściem spółki na wyższy szczebelek rozwoju spółki. Ale kiedy pan starosta „Cielęcina” w swoim nieskończonym braku wyobraźni raczył powołać spadochroniarza z polecenia władz swojej partyjnej mafii (tu pozwolę sobie wtrącić, iż wszystkie partie w naszym kraju są dla mnie organizacjami mafijnymi, bo taki pogląd dyktuje mu moje sumienie a z sumieniem żaden prokurator dyskutował nie będzie), to wiedziałem, że spółce rokuje to źle, bardzo źle.

No i nie inaczej się stało. Ale nasz ukochany pan starosta „Cielęcina” w swoim wystąpieniu przed radnymi Wąsosza nawet się nie zająknął nad tym karygodnym błędem w obsadzie funkcji prezesa. Przeszedł nad ta mroczna personą do porządku dziennego. Zapomniał poinformować wielce czcigodnych radnych gminy Wąsosz, iż tzw. „prezes” uszczuplił kapitał założycielski spółki Powiatowe Centrum Opieki Zdrowotnej o ok. 100.000 zł. Owa kwota to: 3 miesiące tytularnego jedynie pełnienia funkcji tzw. „prezesa” (3 razy 12.000 zł brutto pensji plus 30 dni zwolnienia lekarskiego oraz ok. 50 tys. zł za nie działający program komputerowy dla księgowości w szpitalu).

Te proste fakty, stworzone przy stuprocentowym udziale pana starosty „Cielęciny” umknęły jedna jego bacznej, ale jak ukazuje doświadczenie, selektywnej uwadze. Nikt nie usłyszał słowa „przepraszam”, nikt nie ujrzał pana starosty „Cielęciny” łupiącego się w akcie strzelistej pokory w piersi.

A w trakcie swojej gładkiej, nic nie wnoszącej do wiedzy o spółce gadki, ukochany pan starosta „Cielęcina” rzekł takie oto słowa, które skłaniać muszą do zadumy.

Pierwszym stwierdzeniem, które mnie zdumiało brzmiało: „Rozliczymy spółkę po dwóch miesiącach jej działalności”. Państwo widzą te lukę kalendarzu i historycznej chronologii? Wg pana starosty „Cielęciny” kończący się rok nie ma 12 miesięcy, ale jedynie dwa zasługujące na uwagę. Innymi słowy spółka oceniana będzie przez pryzmat 2 miesięcy działalności prezesa Stanisława Hoffmanna. A gdzie ocena tzw. „prezesa” Rykowskiego? (a ciszej nad ta trumną!). Ciszej nie będzie, bo w sprawie tzw. „prezesa” Rykowskiego wszystkim należą się wyjaśnienia. A te powinien złożyć pan starosta „Cielęcina”. Jeżeli on nie ma odwagi, to znakomicie w tej roli może wystąpić jego Dobroczyńca, Główny Obrotowy i Moja Osobista Szelma – radny Marek Biernacki. Gdy on włączy swój podobny do banana uśmiech na swoim garnku, to wszyscy wybaczą panu staroście „Cielęcinie” tzw. „prezesa”, chociaż nie jest wykluczone, że garnek może ucierpieć na skutek nieprzewidywalnych odruchów ludzkiego sumienia. Ale każdy polityk, szczególnie Główny Obrotowy, musi liczy się z tym, że i banan (choćby najbardziej uroczy) czasami sinieje.

Jest sprawą oczywistą, że spółka na koniec roku zamknie swój bilans stratą w wysokości ok. 200 tys. zł. Krasnoludki zabrały nam pogotowie (ponad 1,2 mln w plecy). A pamiętają Państwo, te buńczuczne zapowiedzi spraw sądowych, odzyskania pogotowia? I co z nich pozostało? Ktoś Państwu wyjaśnił, jaki był finał szumnie zapowiadanych spraw?

Podczas obrad Rady Miejskiej w Wąsoszu raczył pan starosta „Cielęcina” objaśnić żądnym wiedzy radnym, że dopuszcza on w jakiejś nieokreślonej przyszłości możliwość prywatyzacji naszej spółki. Warto tu dodać, że takie stwierdzenia wybiegają poza możliwości twórcze pana starosty „Cielęciny”, przynajmniej w tym składzie Rady Powiatu, bo taka opcja będzie wymagała przeprowadzenia referendum. Mieszkańcy powiatu górowskiego nie są durniami, którzy pluną na majątek wypracowany przez ich dziadków i rodziców. Wiemy wszyscy od czasów pewnej rozszlochanej koleżanki partyjnej pana starosty „Cielęciny” co poniektórym kanciarzom z PO latało po łbach w kwestii szpitali. Sądzę, iż w naszym powiecie sezonem na kręcenie lodów jest okres letni. I kręci się te lody ze śmietany a nie z wspólnego dorobku kilku pokoleń.

Wystąpienie prezesa PCOZ w Górze – jutro. Sprawa przewozu żwiru – pojutrze.