czwartek, 1 czerwca 2017

Tête-à-tête z posłami

Wczoraj do salki klubowej górowskiego Domu Kultury przybyli posłowie Platformy Obywatelskiej. Tak jak informowałem Państwa wcześniej w naszych gościnnych progach pojawiło się ich troje co nie znaczy, że śpiewali i tańczyli. Odpowiadali na pytania zebranych mieszkańców naszego miasta, których moje wredne oczy naliczyły coś pomiędzy liczbą 15 a 20.

Być może brak frekwencji spowodowany został dość późną informacją o spotkaniu i suweren in corpore nie miał czasu, by informacja do niego dotarła. Być może też lud pracujący i pracę imitujący olał nadciągnięcie posłów PO do naszego miasta za wydarzenie mało ważne i postanowił zostać w domach, u kochanek, przy piwie, grillu, w ogrodzie. No, gdzie tam i z kim suwerenowi  było w danym momencie wygodnie. A była godzina spotkania wyznaczona na godz. 17.30 dnia wczorajszego.

Spotkanie zorganizował szef tymczasowych struktur PO na terenie naszego powiatu, cudowne dziecko naszej lokalnej polityki, promotor i ojciec duchowy niewydarzonego tzw. starosty – Marek „Bananowy Uśmiech Biernacki, któremu pomógł w tym don Schetyna. Trzeba Mareczkowi przyznać jedno: chociaż partii jest wierny. Gdy inni ewakuowali się z partii, gdy ta traciła władzę, on pozostał jej wierny niczym niejaki łojciec Rydzyk ukochanej mamonie.
W pełnej krasie Marek "Bananowy Uśmiech" Biernacki
(wraz z bezcennym uśmiechem!)
Spotkanie rozpoczęło się od krótkiej prezentacji gości, której dokonał autochton z importu Dawid Skrzydlewski. Pan Dawid w krótkich słowach przedstawił dokonania życiowe parlamentarzystów. Oklaski wzbudziła osoba posła Adama Korola (z Gdańska), którego bardzo skrócony życiorys, ale niezmiernie bogaty w dni sławy i chwały wzbudziły niekłamany entuzjazm zebranych, który wyrażał się rzęsistymi oklaskami. Swoje porcje braw otrzymali również pozostali parlamentarzyści – Małgorzata Pępek oraz Ryszard Wilczyński, których krótkie biografie przedstawił Dawid Skrzydlewski. Żeby było jasne. O ile wiem, Dawid Skrzydlewski nie jest członkiem PO. Ależ ten radny „Bananowy Uśmiech” ma dar przekonywania ludzi do siebie.
Prowadzący spotkanie z parlamentarzystami PO - Dawid Skrzydlewski
Po prezentacji parlamentarzystów głos należał do suwerena. Głosu suwerenowi udzielał prowadzący spotkanie Dawid Skrzydlewski.
Od lewej: poseł Ryszard Wilczyński, posłanka Małgorzata Pępek, poseł Adam Korol.
Jeden z mieszkańców miasta dopytywał się m.in. o stosunki pomiędzy PO a Nowoczesną. Poseł Ryszard Wilczyński stwierdził, że po okupacji sali sejmowej w grudniu ubiegłego roku stosunki pomiędzy posłami obu partii są dobre. Na skutek spędzenia wielu godzin w sejmie wspólnie, parlamentarzyści obu ugrupowań lepiej się poznali. Można powiedzieć, że zawiązała się pomiędzy nimi nić sympatii. W kwestii współpracy obu partii, której celem jest odsunięcie PiS od władzy, trwają rozmowy z władzami Nowoczesnej, by utworzyć wspólne listy w nadchodzących wyborach samorządowych.

Poseł Adam Korol potwierdził słowa posła Ryszarda Wilczyńskiego i stwierdził, że PO nie kłóci się z Nowoczesną i jej nie atakuje. Padło stwierdzenie, że: „możemy się z nimi dogadać w sprawie wyborów samorządowych." Przypomniał też, że po wybrykach szefa Nowoczesnej (wypad na Maderę) ich poparcie w sondażach spadło z ok. 25% do nieco ponad 5% i w chwili obecnej walczą oni przekroczenie 5% progu wyborczego, by nadal istnieć na scenie politycznej.

Radna powiatowa Teresa Frączkiewicz
Radna powiatowa Teresa Frączkiewicz pytała o to czy osoby, które niegdyś należały do PO i piastowały zw jej poparciem wysokie stanowiska, a opuściły ją w biedzie, będą miały możliwość powrotu do PO i będą mogły liczyć na poparcie partii. Odpowiedź parlamentarzystów była jednoznaczna i brzmiała: nie!


Kolejne pytanie radnej Teresy Frączkiewicz dotyczyło braku szpitala w naszym mieście, do którego likwidacji tak walnie przyczynił się były ideowy członek PO, obecny – niestety! – starosta, którego imię niechaj w czeluści piekielnej tylko funkcjonuje. Człek ów, mizernej postury intelektualnej zresztą, którego starostą uczynił Marek „Bananowy Uśmiech” Biernacki (pamiętasz Marku swoje zapewnienia kierowane do mnie: „będzie pan zadowolony!”), znienacka zmienił swe idee i PO była już dla niego be! Ów gostek dziwny, z transparentną czupryną, porzucił PO, jak tylko straciła ona władzę. Powinien sobie przeczytać „Traktat o gnidach”. I tak wątpię czy przesłanie zrozumie.

W tym miejscu parlamentarzyści PO nie kryli zdziwienia, że w naszym mieście nie ma szpitala. Szkoda, że nie porozmawiali ze starostę. Ich zdziwienie znikłoby w oka mgnieniu. Przypomnę tylko, że byli samorządowcy, którym PO udzieliło poparcia w zdobyciu stanowisk wykonali ię zwrot – oczywiście w pełni ideowy! – i przenieśli do formacji prezydenta Wrocławia, który sławny jest od Bugu do Odry ze słomianego zapału.

W sprawie szpitala głos zabrała posłanka Małgorzata Pępek. Krótko przedstawiła sytuację szpitala w Żywcu. Budowany jest tam szpital w ramach partnerstwa publiczno – prawnego. To eksperyment w skali kraju. Dodatkowo władze powiatu żywieckiego nie są w na chwili obecnej pewne czy budowany przy ich współudziale finansowym szpital ma perspektywy na wejście dla sieci szpitali. Nie mniej poseł zapewniła, że po dojściu do władzy PO nie dopuści do takiej sytuacji, by miasto powiatowe było pozbawione szpitala. Pożyjemy – zobaczymy! Bo punkt widzenia zawsze zależy od punktu siedzenia.

Głosu posłowi Ryszardowi Wilczyńskiemu udzielił prowadzący spotkanie Dawid Skrzydlewski. Poseł przyznał rację Teresie Frączkiewicz. Podzielił się ze słuchaczami takim oto spostrzeżeniem. Problemy służby zdrowia może w miarę skutecznie rozwiązywać tylko silny samorząd wojewódzki. Samorząd z kasą. On osobiście, jako wieloletni samorządowiec, wojewoda dwóch kadencji, stawiałby na lokalne programy rozwojowe, które miałyby rozwiązywać problemy społeczności lokalnej w sposób kompleksowy. Przypomniał też, iż ok. 130 miast powiatowych w Polsce się wyludnia, a ilość miejscowości wiejskich w skali kraju podlegających temu procesowi wynosi ok. 1300! Spowodowane to jest wolnością ludzi, ich poszukiwaniami lepszego miejsca do życia.


C.d.n.