piątek, 18 listopada 2016

Przechrzczona?



Życie jest pełne niespodzianek. Dziś na przykład przeglądając stronę Gazety Wrocławskiej dowiedziałem, że nasza pani burmistrz zmieniła imię i obecnie zamiast Ireny należy zwracać się do niej "Ukochana Iwonko".

Nowe imię pani burmistrz otwiera pole do przeróżnych zdrobnień: Iwonuś, Iwciu, Iwonko, Iwoneczko, Iwoniu aż do Piwoniu.

Jestem pewien, że nowe imię spotka się z aplauzem wszelkiego rodzaju wazeliniarzy. Bez obaw, bo ja byłem i będę przywiązany do zdrobnienia: Iruchno!

Trzeba przyznać, że moja kochana Iruchna świetnie prezentuje się na zdjęciu. Jak widać jest w dużej komitywie z czasem, który jej nie posuwa, lecz oszczędza. Wygląda świeżo, ponętnie, zwodniczo, oczęta dalej paraliżują wszystkie zmysły (za wyjątkiem jednego), usteczka złożone w uroczy dzióbek, policzki rumiane i naturalnie napięte, co niektórzy (oczywiście złośliwcy) będą wskazywali na kwas hialuronowy. A z kwasem tym obcuje na co dzień nasza nieco zapomniana znakomitość doktor Zygmunt zwany w pewnych  kręgach "Lepem na baby".

Nasza Irena/Iwona (jak komu wygodniej) bierze udział w plebiscycie na najlepszego burmistrza w naszym województwie. Bardzo mnie to zbulwersowało, gdyż ograniczenie roli i wielkości mojej ukochanej Iruchny jedynie do naszego województwa jest ciężką potwarzą wobec niej. Ona godna jest startować w rankingu co najmniej ogólnopolskim, a właściwy format uzyskałaby w rankingu unijnym.

W chwili kiedy zobaczyłem plebiscyt natychmiast oddałem głos i z niepokojem zauważyłem, że przez długi czas brakowało innych głosów. Czyżby - poza mną! - wszyscy mieli panią burmistrz w dupie? I tylko ja ją kocham miłością czystą (platońską), pełną altruizmu, uwielbienia i szału namiętności? A gdzie ci wszyscy, co kadzą bez miary przyzwoitości? Żal dupę ściska, by wydać kilka nędznych złociszy na sms -a?