wtorek, 14 czerwca 2016

Niedoszła gwiazda "srebrnego ekranu"

Skargę dziennikarz napisał na najgorszego w dziejach powiatu starostę, czyli Wielce Czcigodną Pomyłkę – Piotra „Cielęcinę” Wołowicza. Wiem kto napisał skargę, ale zdradzić danych personalnych nie mogę, bo tak zażyczył sobie skarżący dziennikarz.



Fajny jest ten :”absurd”. Dla mnie oczywistym jest, że owym „absurdem” jest grabarz naszego szpitala, którego dziennikarz usiłował postawić przed kamerą, by Wielce Czcigodna Pomyłka mogła wytłumaczyć się z powodu zamknięcia szpitala. Miał członek „platfusowego” towarzystwa wzajemnej adoracji szansę błysnąć i wymiękł. A tak dzielnie sprzedawał szpital! Cuda na patyku obiecywał! A mądrzy ludzie przestrzegali, że nie tędy droga. Ale ich nie słuchał uwiedziony „rozumkowania szałem”. A teraz zamiast być gwiazdą „srebrnego ekranu” będzie jego postać nic nie znacząca, przedmiotem dochodzenia zasadności skargi.

Oczywiście nietrudno jest przewidzieć los skargi. Przy obowiązującej w Radzie Powiatu tzw. „arytmetyce”, „arytmetyczna większość”, której proszę nie mylić z moralnością, zasadami czy logiką, uzna skargę za nieuzasadnioną, by nie robić przykrości swojemu idolowi. Wszak on taki delikatny. „Generalnie” - używając ulubionego zwrotu Wielce Czcigodnej Pomyłki – jest on przecież kimś wyjątkowym. Nikt tak jak on nie podpisałby umowy o sprzedaży szpitala! Wyjątkowa umowa, której wyszliśmy trzymając wróbla, ale nie w garści lecz w przestworzach.

I co tam krzywda pielęgniarek, co tam wściekłość ludzi pozbawionych szpitala, co tam likwidacja ponad stu miejsc pracy! Ważne, że jest kaczo, byczo i indyczo. Dla niego, Wołowicza, bo los reszty, tych skrzywdzonych podjętą przez niego głupią decyzją jest  nieistotny. Liczy się wódz. Tyle, że za tym „wodzuniem” kroczy legion picu.


I raz jeszcze apel do szefa górowskiego PiS – u: Niech oni sobie idą w pizdu, Panie Kaziu!