czwartek, 24 września 2015

"Chorąży Transparentności"

Radni powiatowi składają interpelacje, do czego maja pełne prawo. I uzyskują na nie odpowiedzi, co z kolei nakazane jest prawem. Z jakością tych odpowiedzi bywa różnie. I tak np. radny Grzegorz Aleksander Trojanek złożył interpelację dotyczącą (kwestii brakujących drzwi w pomieszczeniach POSiR.” POSiR to inaczej hala „Arkadia”, gdzie funkcję dyrektora sprawuje Tomasz Krysiak. Postaci tej przedstawiać bliżej nie ma potrzeby, bo to on w konkursie na stanowisko dyrektorskie podsunął komisji konkursowej plagiat, który żywcem został zerżnięty z programu działalności Przedszkola nr 1 w Zielonej Górze.

Oczywiście, gdyby władze naszego powiatu miały co nieco we łbie, to pogoniłyby intelektualnego złodzieja. U nas jednak jest tak, że na takie „drobiazgi” jak kradzież własności intelektualnej uwagi się nie zwraca. Powód jest prosty. We władzach powiatu są ludzie nieskomplikowani intelektualnie. A tacy etycznego i moralnego występku dokonanego przez „dyrektora” Tomasza Krysiaka nie dostrzegą, gdyż ilość ich zwoi mózgowych wyklucza taką możliwość.
Tzw. „dyrektor” T. Krysiak dla którego – o czym zapewniał w ukradzionym programie działania, który przedstawił na konkurs na stanowisko dyrektora POSiR – u, deklarował obcymi mu słowami, iż: „Bezpieczeństwo dzieci i młodzieży…” i w ramach tegoż bezpieczeństwa zlikwidował eleganckiego grilla, a jego żałosna namiastkę, która jest godna jego intelektu, postawił na asfalcie z początku lat 70.

Oczywiście, szanowny tzw. „dyrektor” wisi mi i powiewa. Organicznie bowiem nie znoszę oszustów.
A to dla mnie jest prosty, zwyczajny oszust.

Powróćmy jednak do interpelacji radnego Grzegorza Aleksandra Trojanka. Odpowiedź wicestarosty na złożona interpelację położyła mnie na obie łopatki. Ja mogę zrozumieć, iż wicestarosta Paweł Niedźwiedź może być oczarowany i zafascynowany osobą tzw. „dyrektora” POSiR – u. Wszak każdemu wiadomo, że wicestarosta jest fanem piłki nożnej. Wiadomo też powszechnie, że tzw. „dyrektor” POSiR – u Tomasz Krysiak jest trenerem. Z wybitnymi niepowodzeniami na koncie. I to łączy osobę wicestarosty z trenerem Krysiakiem. Rzec można: ambicja wielka – możliwości znikome.

Rady Grzegorz Aleksander Trojanek raczył w swojej wspaniałomyślności w złożonej przez siebie interpelacji o pewne drzwi, które w hali „Arkadia” nakazał zdemontować niespełniony trener i złodziej własności intelektualnej tzw. „dyrektor” Tomasz Krysiak. Zdemontowane drzwi zamykały dostęp do pomieszczenia biurowego, w którym zasiada Stanisław Żyjewski, niegdyś wszechwładny szef „Arkadii” a obecnie skromny inspektor. Tak to w życiu się plecie: raz na wozie, raz pod wozem. Nieszczęście jest wówczas, gdy wóz jest z gnojem.

Radny powiatowy Grzegorz Aleksander Trojanek pytał właśnie o owe zdemontowane drzwi. Radnemu odpowiedział niespełniony - na szczęście Wąsosza – pretendent do burmistrzowskiego fotela Paweł Niedźwiedź. Powiem Państwu, że niegdyś ceniłem sobie tę osobę, ale od pewnego czasu czuję do jego osoby po prostu obrzydzenie.

Poniżej skan odpowiedzi wicestarosty Pawła Niedźwiedzia.
Sądzę, że myśl wicestarosty jest słuszna, dalekosiężna, wyłamująca się z okowów pospolitości, na miarę globalną. Szkoda tylko, że „post factum”. Wicestaroście idzie bowiem o pełna transparentność działań pracowników podległych starostwu. Sądzę, że intencją wicestarosty Pawła Niedźwiedzia jest społeczna kontrola – w tym wypadku sprawowana przez użytkowników hali „Arkadia” - nad pracą urzędników zatrudnionych w starostwie, a na których pensje Państwo łożycie.

W tej sytuacji należy oczekiwać dalszych kroków i związanych z nimi działań, które podejmie wicestarosta Paweł Niedźwiedź, by zapoczątkowana w „Arkadii” przejrzystość działań urzędników kontynuować.

Jestem głęboko przekonany, że jako „Chorąży Transparentności” wicestarosta Paweł Niedźwiedź nakaże zdjęcie drzwi w swoim gabinecie, by Szanowni Podatnicy nie szemrali po kątach i nie mówili, że wicestarosta w godzinach pracy ch… robi. Jestem najgłębiej przekonany, iż ślady „Chorążego Transparentności” podąży Wielce Czcigodna Pomyłka Powiatu Górowskiego – zażarty wielbiciel prywatyzacji górowskiego szpitala, najgorszy starosta powiatu, szef kanapowej na naszym terenie Platformy, rzekomo Obywatelskiej – Piotr Wołowicz. Ten z kolei, siedząc w swoim biurze , udowodni niedowiarkom, że istnieje. Są bowiem tacy, którzy twierdzą, że za biurkiem starosty zasiada garnitur bez powłoki cielesnej. W tym celu wspomniany powinien np. chrząkać, kasłać, poruszać się. Radzę w/w by się nie odzywał. Niech lud żyje iluzją.

Szkoda wielka, że myśl o transparentności działań urzędników przyszła wicestaroście tak późno. Gdyby rokowania w sprawie sprzedaży szpitala, co w efekcie końcowym okazało się sprzedażą z nieomal 70% bonifikatą (jaka kolosalna i hojna promocja!), to bylibyśmy obecnie w innej sytuacji.
Dobrze jednak, że wicestarosta przyszedł po rozum do głowy i w końcu pojął, iż wszystkich rozumów nie pożarł. Podobno, obecnie wicestarosty daniem ulubionym jest kapusta warzywna głowiasta ze szczególnym uwzględnieniem głąba, który w myśl wierzeń ludu prostego, dodaje intelektu. W to osobiście nie wierzę, bo czym skorupka za młodu nasiąknie, tym na starość trąci. Ale nie należy pozbawiać niepełnionego kandydata na burmistrza Wąsosza nadziei. Ta, jak wiadomo, umiera ostatnia.


Tak że należy oczekiwać od wicestarosty pełnej realizacji raz rzuconej myśli. Jakież to może być piękne! Urząd bez drzwi! Pełna transparentność! Tu nasuwają się jednak dwa zastrzeżenia natury obyczajowej. Pierwsza to taka, by toalet drzwi nie pozbawiać. Na przykład w Zespole Szkół od lat nie ma toalet i uczniom to przeszkadza. Nawiasem mówiąc, czy to nie robota wicestarosty, by nie dać kasy na drzwi do toalet w Zespole Szkół? A może to był poligon eksperymentalny?! I uwaga druga: nie pozbawiać drzwi gabinetu dyrektora POSiR. Po co ludziska mają wiedzieć, że częściej go tam nie ma, niż jest?