poniedziałek, 21 września 2015

Hojny prezent

Jesteśmy po sesji Rady Powiatu, gdzie tak naprawdę, najważniejszym punktem był problem stopniowej likwidacji szpitala w Górze. Należy skończyć też z używaniem oczywistego dla wszystkich osób eufemizmu, jakim jest twierdzenie, iż „szpital sprzedano”. Z perspektywy czasu jasno wynika, że „szpital sprezentowano” firmie PCZ. Dalsze mówienie o „sprzedaży szpitala” zamiast o „prezencie” ma w istocie ukryć ten przykry i kompromitujący dla tych wszystkich, którzy tak ochoczo podnosili rączki głosując za tzw. „sprzedażą” szpitala.

Bezspornym faktem jest też, że było wcale liczne grono zacnych obywateli naszego miasta, którzy przestrzegali przed zbywaniem szpitala i proroczo wieścili jego smutny koniec w rękach wrocławskiego biznesmena, na którego obecnie sypią się doniesienia do prokuratury. Pomimo, że byli to zacni obywatele to nie posiadali oni siły przebicia, gdyż używana przez nich argumentacja nie trafiała do rządzącej w roku 2013 koalicji. To znaczy, może i ta argumentacja trafiła werbalnie, ale trudnością nieprzezwyciężoną okazywało zrozumienie tego, co przeciwnicy sprzedaży szpitala mówią. Tak się bowiem złożyło (fatalnie dla szpital), że przeciwnicy sprzedaży szpitala wykazywali zagrożenia, jakie niesie z sobą sprzedaż szpitala dla PCZ Wrocław a zwolennicy z bycia naszej lecznicy widzieli wszystko w jasnych barwach. I w ten sposób umysły analityczne, głębokie, posiadające wiedzę starły się z powierzchownością aspirującą – zupełnie bezzasadnie – do podejmowania fundamentalnych dla mieszkańców decyzji. Oczywiście, wynik tego starcia był łatwy do przewidzenia, bo ilość rak w górze, które uniosły się bez udziału mózgu, zdecydowała o tym, że straciliśmy nasz szpital.

Na portalu „elki” zauważyłem kilka wpisów, które decyzję o „sprezentowaniu szpitala” nadal uważają za słuszną, właściwą i pożądaną. Nie wiedziałem, że aż tylu mieszkańców mojego miasta jest po zabiegu lobotomii bądź ujrzało świat na skutek porodu kleszczowego.

Jeżeli drodzy chwalcy „sprezentowania szpitala” wszystko jest w jak najlepszym porządku, to dlaczego do dnia dzisiejszego na stronach starostwa nie opublikowano 11 załączników do „Umowy sprzedaży udziałów” zawartej w dniu 17 grudnia 2013 r. przez starostę Piotra Wołowicza i wicestarostę Pawła Niedźwiedzia? Wszak wg zapisu tej tragicznej dla nas w skutkach umowy - § 11 p. 7 – owe załączniki stanowią „integralną część umowy”. Jakoś Was to nie niepokoi, nie pobudza do myślenia?

Jest w umie zapis o poufności jakichś tam danych, ale – na miły Bóg!– ta umowa i jej integralna część – załączniki – są już tylko gówno wartymi śmieciami! Umowę złamał PCZ, który obecnie jest w stanie likwidacji. Ten sam PCZ, który naobiecywał cudów na patyku i na te „lody” nabrali się koalicyjni radni.

Przypomnę tylko, jak to opinii publicznej ówczesny Zarząd Powiatu (ostali się w nim Wołowicz z Niedźwiedziem) wciskali kit typu: zainwestowanie 5 mln zł w ciągu 4 lat w szpital, milion zł odszkodowania za każdy zamknięty oddział przed upływem lat 10 od dnia zawarcia umowy, utrzymanie funkcjonujących dotąd oddziałów szpitalnych, rozwój poradni. I co z tego wyszło?! Gówno wyszło! A ja mówiłem, że to się to się gównianie skończy!

A że skazani byliśmy na klęskę wiadomym było do początku. Czytało się to i owo o tej firmie. Radny Zbigniew Józefiak zaciągał „języka” na temat kondycji PCZ pośród lekarzy, którzy mieli „przyjemność” z tą spółką mieć do czynienia. I mówił o tym głośno. Przestrzegał nestor górowskiej chirurgii - dr Wacław Grzbieluch, który swoje ostrzeżenia i przestrogi formułował w sposób niezwykle emocjonalny, ale i świetnie uargumentowany. Bez skutku. Przemawiał do rozsądku dr Jan Kalinowski. Jego argumenty odbijały się jak od ściany. Apelował o rozwagę i rozsądek do radnych i Zarządu dr Stanisław Hoffmann. Pustka malowała się w ich oczach. Prosiły pielęgniarki. Ich los był koalicjantom nad wyraz obojętny.

Zatrudniono jakąś firmę z Poznania, która za grubą kasę miała dokonać sprawdzenia PCZ Wrocław. Efekt owego sprawdzenia, rzetelność mamy okazję podziwiać dzisiaj.
W PCZ Wrocław był tworem na „glinianych nogach”. A już takie fakty wołały o sprawdzenie. I tak np. w roku 2009 kapitał PCZ został podniesiony z 0,5 mln zł., do 417 mln zł. Ponad 70. krotny wzrost kapitału zakładowego spowodowany został emisją akcji imiennych. Akcje te nie zostały opłacone brzęczącą gotówką, ale aportem. To były papierki bez realnego pokrycia. Wykazał to rok 2015, gdy zabrakło owej brzęczącej mamony na wykup akcji i opłacenie dywidendy. Ale jakoś nikt nie zwrócił wówczas na to uwagi.

Inny przykład. PCZ rzekomo był w dobrej kondycji finansowej. Dziwne było jednak to, że oprocentowanie oferowane przez PCZ za akcje funkcjonujące na rynku wtórnym obligacji (Catalyst) sięgało 11%. Tyle oferowała też swoim inwestorom firma Gant. Dzisiaj trup biznesowy.

PCZ miało małą wysokość przychodów do aktywów, które w szczytowym momencie spółka ta szacowała na 1,8 mld zł. Owe przychody wynosiły ok. 60 ml zł. (rok 2010). Zysk operacyjny stanowiący ok. 75% dochodów spółki wykazywano pod szyldem „innych przychodów operacyjnych”. Były to właśnie emisje kolejnych obligacji.

W końcu roku 2013, a więc roku, gdy obecny starosta Wołowicz i wicestarosta Niedźwiedź, ówcześni członkowie Zarządu: Piotr First, Marek Hołtra (oby ich piekło pochłonęło!), składali podpisy pod umową sprzedaży szpitala, aktywa PCZ składały się z „wartości firmy” w kwocie 214 mln zł. Wówczas już było jasne, że aktywa PCZ były mocno przeszacowane. Audyt fakt ten potwierdził, bo zmniejszono wówczas aktywa do 210 mln zł, co nieomal wyzerowało wartość PCZ w księgach spółki.

Krach przyszedł w połowie 2015 r. PCZ na lodzie pozostawił inwestorów, którzy w swej chciwości i głupocie stracili ok. 64 mln zł.

Dzisiaj już wiemy, że za chwilę zaprzestanie działalności oddział wewnętrzny w szpitalu. Na oddziale tym pracowało 5 lekarzy. Czterech z nich odchodzi z dniem 30 września. NFZ o zamiarze zamknięcie tego oddziału poinformowany został przez PCZ 9 września. NFZ wyraziło zgodę na zamknięcie oddziału z dniem 31 grudnia. Może jednak się okazać, że PCZ nie znajdzie chętnych do pracy. Nie robi się w szpitalu kolonoskopii i gastroskopii, ale w złych czasach, gdy szpital był powiatowy i tak potwornie zadłużony, robiło się te badania. I komu kurwa to przeszkadzało, pytam się?!

Ofiary lobotomii i porodu kleszczowego twierdzą z całą bezczelnością, że szpital się zadłużył. Głupota ich nie ma w tym miejscu granic. Brak wiedzy jest żenujący i świadczący o pozostawionym pustym miejscu na mózg, dotąd niewypełnionym.

To nie szpital się zadłużał. To poszczególne rządy zadłużały szpitale poprzez skandalicznie niską wycenę świadczonych w nich usług, za które płaciła szpitalom najpierw Kasa Chorych a obecnie NFZ.
Przypomnę tylko, że Wojewódzki Szpital Zespolony w Lesznie ma ponad 40 mln zł długu. Głogowski Szpital Powiatowy – ok. 25 mln zł długu. Na miejscu tych, którzy wypisują na ten temat bzdury coś bym poczytał o przyczynach zadłużenia szpital publicznych w całym kraju, które sięgają obecnie ok. 10 mld zł. I o mechanizmach finansowania leczenia szpitalnego przez NFZ również.

Pozostawmy te uogólnienia, które do sprawy nic nie wnoszą. Podczas sesji Rady Powiatu dowiedzieliśmy się również, że powiat nie ma prawa dochodzić należnych od PCZ kolejnych rat za „sprzedaż” szpitala. Okazało się bowiem, że prawo to zostało przekazane cesją bankowi DNB Polska S.A., pod zastaw pożyczki, którą powiat zaciągnął w nim, by spłacić odszkodowanie dla „Chemeko – System”. Przypomnę tylko, że „Chemeko – System” dług powiatu z tytułu odszkodowania odsprzedało nieoczekiwanie dla firmy „Magellan”.

Tak więc mamy taką sytuację, że za „sprzedany” szpital dotąd otrzymaliśmy kwotę 1.335 tys. zł, czyli ok. 27% należnej nam z tytułu zawarcia umowy sumy. Tak więc, jak łatwo wyliczyć, PCZ dostało w prezencie 73% kwoty należnej za szpital, to jest ok. 3,66 mln zł.

Zabezpieczeniem zawartej umowy były jakieś „udziały”, które okazały się równie mityczne, jak poziom inteligencji tych, którzy głosowali za „sprzedażą „ szpitala. By obraz był panoramiczny i w jakości HD dodać należy, że starostwo powiatowe w Środzie Śląskiej, gdzie PCZ również kupiło szpital, było bardziej przezorne i wpisało swoje roszczenie do hipoteki budynku szpitalnego na kwotę 4,5 mln zł. Dlaczego u nas tego nie zrobiono? Tego od starosty nie udało się dowiedzieć.

Trzeba też powiedzieć, że podczas obrad sesji nikt nie usłyszał słowa „przepraszam” ze strony starosty i wicestarosty, które powinny paść. Skruchy nie wyrażono. Do dymisji też się nie poddano, chociaż kompromitacja jest totalna a „sprzedaż” szpitala okazała się jedną wielką klęską. Nikt nie przyznał się do winy i nikt nie poczuwa się do odpowiedzialności. Chciano dobrze a wyszło jak zawsze czyli gównianie. Pozostał dług, pieniędzy na spłatę kredytu zaciągniętego w banku DNB nie ma (wystąpiono z pismem do tegoż banku o przedłużenie spłaty należności o 5 lat). Chucpa i bezczelność nadal przy władzy.


Mam pomysł, jak ulżyć finansom powiatu. Należy zmajstrować uchwałę, na mocy której owe kary za zamknięcie każdego oddziału w szpitalu w kwocie 1 mln zł od oddziału, przyzna się staroście i wicestaroście. Nie należy im żałować grosza! I to grubszego grosza! Niech wezmą sobie po 1 mln (starosta za zamknięcie chirurgii a wicestarosta za ginekologię i położnictwo) i idą na swoje! Niech znają hojność mieszkańców powiatu górowskiego, tak jak ich hojność poznało PCZ. Byle tylko trzymali się z dala od samorządu, bo z tego tylko dla nas wszystkich nieszczęście płynie.