wtorek, 8 września 2015

Asocjacje śmieciowe

Faktem jest, że nasze miasto przez ostatnie kilka lat zmieniło się. I to zmieniło na korzyść. Ale jest również bezspornym faktem, że są „wrzody” na tkance miejskiej, których istnienie psuje estetyczny odbiór naszego miasta.
Piękny plac do wypoczynku przy ul. Zamenhoffa
Każdy z Państwa widzi kubły i pojemniki na śmieci. Spotkać je można nieomal wszędzie, bo są wszechobecne. Czasy takie, że śmieci produkujemy masowo. Cywilizacja śmieciowa rzec można. Tyle tylko, że widok tych kubłów i pojemników przyprawia o mdłości. Co najgorsze, spotkać je można w miejscach, gdzie stać nie powinny. W bardzo wielu miejscach ich widok razi, bo psują one miejski krajobraz.
Ten widok, dzień w dzień, maja okazje "podziwiać" górowianie i obcy

Psucie krajobrazu to jedna historia. Kontenery stojące przy ul. Zamenhoffa nie tylko psuja nasz wspólny miejski krajobraz, ale jeszcze na dodatek urągają prawu. Ich usytuowanie jest sprzeczne z treścią paragrafu 23, ust. 1 rozporządzenia Ministra Infrastruktury z dnia 12.04.2002 r., w sprawie warunków technicznych, jakim powinny odpowiadać budynki i ich usytuowanie (Dz. U nr 75, poz. 690 z późn. zmian.).
Według tegoż nieprzestrzeganego przy ul. Zamenhoffa rozporządzenia, kontener na śmieci oraz pojemniki na szkło, plastiki, stoją tam nielegalnie. Trudno wlepić im za to karę, bo one same osobowości prawnej nie mają. Owe rozporządzenie powiada, że: „odległość miejsc na pojemniki i kontenery na odpady stałe, powinna wynosić co najmniej 10 m od okien i drzwi budynków z pomieszczeniami przeznaczonymi na pobyt ludzi oraz co najmniej 3 m od granicy z sąsiednią działką. Tu jednak uczynione jest zastrzeżenie, że zachowanie owej granicy 3 m nie jest wymagane, ale pod warunkiem, że osłony lub pomieszczenia stykają się z podobnymi urządzeniami na działce sąsiedniej.
Kontenery przy ul. Zamenhoffa, tuż za pięknym placem do odpoczynku
A co mamy przy ul. Zamenhoffa? Pojemniki na plastiki, butelki szklane pod oknami. I to rodzi problem natury zapachowej a dokładnie odorowej. Wiadomo, że latem, przy wysokich temperaturach, resztki zawartych w opakowaniach po napojach substancji fermentuje. Ponadto zawarta w nich „słodycz” wabi muchy, osy, pszczoły. I weź człowieku otwórz okno a zaraz będziesz miał multum gości, nie dość, że nie proszonych, to jeszcze upierdliwych.

Sądzę, że nad rozwiązaniem problemu kontenerów i kubłów wszelakich na terenie miasta należy się pochylić, głęboko pochylić, ale w tym pochyleniu nie zastygnąć. Wiem, że usytuowanie wielu pojemników i kontenerów jest takie a nie inne, bo taka a nie inna jest zabudowa, szczególnie w centrum miasta. Nie mniej nic nie usprawiedliwia obecności kubłów pod oknami mieszkańców ul Zamenfoffa i w innych miejscach.
Estetyczne cudo za górowskim LO

Plac pod kulejące pojemniki metodą "goły grunt"

Proszę zwrócić uwagę na fakt, który może uchodzić uwadze, ale są miejsca, gdzie bardzo ładnie tę sprawę załatwiono. Przykład poniżej. Może należy kompleksowo podejść do tego problemu i pójść tym tropem. Przestrzeń publiczna stanie się ładniejsza i „urządzenia śmieciowe” nie będą kuły oczy, swą nagą, bo niczym nie osłoniętą, brzydotą, z którą temu miastu nie do twarzy.
Kierunek właściwy, ale jak to zwykle "diabeł tkwi w szczegółach"