piątek, 8 maja 2015

W krainie intelektualnego kurestwa i paranoi

Dzisiejsza sesja RMG była normalna tak jak zwykle. Obrady otworzył tzw. przewodniczący Jerzy „Chochoł” Kubicki - specjalista od odbierania kilometrówek. Ach! Ile już on ich pobrał. Mój dziadek żył 121 lat i nie zrobił tyle kilometrówek, co tzw. Przewodniczący. Mój dziadek zajechał w tym czasie sześć szkap i rozłożył cztery samorządy, oczywiście w carskiej Rosji.
Powracając jednak do głównego tematu to muszę Państwu powiedzieć, iż tzw. przewodniczący Kubicki nie był dzisiaj objawem zdrowia fizycznego. Cera ziemista, nos jak kartofel, zwisające podgardle aż do kolan, zaczesane zakola, brudna broda, więc nic budującego. No! Dożywa chłop swoich lat.
Początkowo sesja przebiegała w sposób normalny. Kubicki nie istniał, pani burmistrz ciągła swoją opowieść, a ja zadawałem pytania. Co prawda tzw. „przewodniczący” próbował powstrzymać mnie w zadawaniu pytanie, ale pani burmistrz wykasowała przygłupa (w mojej ocenie) słusznie stwierdzając, że sprawozdanie jest jej i to ona decyduje o tym, kto zadaje pytanie i ona udziela odpowiedzi. Rzecz oczywista, że udzielenie odpowiedzi na każde ze zdań wypowiedziane przez panią burmistrz (ponadto muszę przyznać, że kocham Panią, Pani Ireno pomimo różnić które nas dzielą) to żeś Pani przyłożyła tzw. „przewodniczącemu”.

Pani burmistrz udzielała mi odpowiedzi w sposób wysoce merytoryczny, zadawalający i kilkakrotnie przeżyłem orgazm intelektualny, który nastąpił po tych odpowiedziach. I tak dowiedziałem się, że tzw. „przewodniczący” Kubicki czyta sprawozdanie Regionalnej Izby Obrachunkowej we Wrocławiu, które dotyczy całkiem innych faktów, niż te które miały być poddane pod głosowanie radzie miejskiej.

Podobno Jerzy Kubicki odczytał kiedyś mandat z 1979 na mocy którego radny Borawski, który przekroczył maluchem 220 km/h został skazany na prace społeczne. Podobno radny Borawski, podobno  Ryszard, stwierdził, że 220 uderzeń to on osiągał podczas podczas stosunku. Ale to jeszcze przed 40 rokiem życia.

Wścieklizna pani burmistrz wyszła ujrzała światło dzienne z okazji głosowania nad absolutorium wykonania budżetu za rok 2014. Wszyscy spodziewali się, że absolutorium przejdzie jednomyślnie, a pani burmistrz dostanie 21 głosów „za”. Podobno 2 radnych  nie rozumiejąc tekstu uchwały dostało rozwolnienia, ale to chyba plotka, i nie przybyli na sesję, a jeden radny postanowił, że zgodnie z sumieniem i zasadą ostrożności wstrzyma się od głosu w sprawie budżetu nad którym nie miał żadnej kontroli, ani tego budżetu nie uchwalał, gdyż wtedy nie był radnym. Bardzo podoba mi się postawa tzw. „przewodniczącego” (speca od kilometrówek), który apelował do sumienia radnego Grochowiaka. To jest bardzo fajne. Sam bierze nienależące mu się pieniądze za tzw. dojazdy i jeszcze ma czelność apelować do sumień. Sumienie to on widział na rysunku, który sporządziłem w 1959 roku (coś mi się popierdoliło, wtedy nie rysowałem).

Pomijając to wszystko należy stwierdzić, że dzisiejsza rada przejdzie do historii samorządu. Zgasiłem Kubickiego. Knot nie jest trudny do zgaszenia. 
Analizując działalność samorządu górowskiego sądzę, że najlepszym kandydatem na przewodniczącego będzie Piotr Wołowicz.

Owocne były obrady Rady Miejskiej z dwóch powodów: przybyło na nie dwóch funkcjonariusz policji państwowej. Po raz pierwszy w historii naszej gminy. Zapewniam – nie po raz ostatni.