czwartek, 6 lutego 2014

Koalicyjny cyrk

Uczestniczenie w posiedzeniach komisji górowskiej Rady Powiatu zawsze dostarcza fajnego materiału do napisania posta. Odkąd władzę w Radzie Powiatu usiłują sprawować z opłakanymi skutkami radni z Platformy, rzekomo Obywatelskiej i skupieni przy niej radni wagi papierowej, ubaw zawsze jest murowany. Tak też było i tym razem.

Przewodniczący komisji poinformował radnych, iż porządek obrad zawiera trzy punkty. Dwa istotne hity poranka dotyczyły skarg od mieszkańców powiatu górowskiego. Pierwsza skarga dotyczyła działalności starosty górowskiego. Dokładnie opieszałości w działaniu tego pana.

Wyznam Państwu, że dziwi mnie jeszcze fakt, iż mieszkańcy naszego powiatu skarżą się na zaniechania czynione przez starostę. To nie ma sensu, proszę Państwa! Szkoda czasu i atłasu! Muszę Państwu przypomnieć, iż wierna Wielce Czcigodnej Pomyłce koalicja, przegłosuje wszystko. Nawet wbrew oczywistym faktom i prawdzie. A przykład takiego podejścia, by chronić dupę koalicjanta mieliśmy dzisiaj. Oto fakty.

Pewna mieszkanka naszego powiatu skarży się na bezczynność Starost (straszna naiwność!). W Komisji Rewizyjnej zasiada 2 radnych z opozycji i 3 figurantów bez bazy i wiedzy z koalicji. Rachunek jest prosty. Za faktami i prawdą podniosą się dwie ręce a w obronie każdej bzdury i głupoty 3 rąsie.

Zaczyna się wstępne rozpatrzenie skargi. Głos zabiera radny Zbigniew Józefiak, który zna temat. Informuje radnych, iż sprawa, którą mają się zajmować w części jest bezprzedmiotowa. Skarżący bowiem upomina się o to, co mu się nie należy. Przypomina, że rozpatrywanie skargi dotyczącej żądań własnościowych nie leży w gestii żadnych radnych. Od tego są sądy.

Równocześnie porusza kluczowy element skargi. Radnego Zbigniewa Józefiaka interesuje terminowość rozpatrzenia skargi. Skarga wpłynęła do starostwa 16 grudnia 2013 r. Skierowana była do przewodniczącego Rady Powiatu – Edwarda Szendryka. Nie trafiła jednak – jak powinna z mocy prawa – do przewodniczącego Rady, ale do Wydziału Geodezji. Mówiąc krótko; przy rozdzielaniu korespondencji wpływającej do starostwa, ktoś źle skargę przekserował. W Wydziale Geodezji skarga gościnnie przebywała do 15 stycznia 2014 r. Skarga sobie leżała, odpoczywała, nabierała mocy i ważności.

W końcu skarga poderwał się do lotu i wylądowała w Biurze Rady, czyli tam, gdzie powinna znaleźć się już 16 grudnia 2013 r. W związku z tym faktem radny Zbigniew Józefiak usiłował dociec kto i dlaczego skierował skargę na ślepy tor. Okazało się, iż nieprzeszkolonym zwrotniczym jest wicestarosta Paweł Niedźwiedź, który zajmuje się rozdziałem korespondencji pomiędzy wydziały. Radny Zbigniew Józefiak stwierdził, iż obieg dokumentów w starostwie jest wadliwy a staroście i kierowanemu przez niego urzędowi skarżący zarzuca „motanie dokumentami”. „Mamy do czynienia ze skargami a w dokumentach panuje bałagan” – stwierdził radny Zbigniew Józefiak. Radny przypomniał, iż „kłania się kodeks postępowania administracyjnego.

Radny Marek Zagrobelny stwierdził, iż: „należy rozpatrzeć skargę na starostę, bo są tam postawione mu zarzuty.”

Postanowiono na posiedzenie wezwać nieprzeszkolonego zwrotniczego od korespondencji, czyli wicestarostę Pawła Niedźwiedzia.

Po przybyciu na posiedzenie komisji wicestarosta i amator zwrotnicy zaskoczył wszystkich. Ku osłupieniu radnych opozycyjnych stwierdził, że „zostaną wyciągnięte konsekwencje wobec naczelnika Wydziału Geodezji, który przetrzymał pismo.”

W tym momencie zrobiło się wesoło. Szeroko uśmiechnęli się radni Zbigniew Józefiak i Marek Zagrobelny. Znaleziono ofiarę! Członkowie koalicji znaleźli winnego!

Radość koalicjantów zepsuł jednak radny Zbigniew Józefiak, który powiedział: „Panie Starost, to nie o to chodzi. Pismo zamiast do Rady Powiatu poszło do geodezji. Obowiązuje KPA i naczelnik wydziału jest kryty, bo odesłał pismo przed upływem 30 dni. W tej sprawie chodzi o nieprawidłowy obieg dokumentów starostwie. Pismo powinno trafić do przewodniczącego Rady Powiatu a następnie do komisji Rewizyjnej. Nie było podstaw, by kierować je do Wydziału Geodezji.”

Ten wątek kontynuował radny opozycyjny (bo koalicyjni nie wiedzą totalnie nic i dlatego tworzą koalicję) Marek Zagrobelny. „Jest KPA, które reguluje przepisami prawa załatwianie skarg. Ta skarga miała trafić do Biura Rady. I za to, że nie trafiła odpowiedzialna jest osoba, która rozdziela korespondencję.”

Niedoszkolony zwrotniczy przyznał w końcu, iż „Ja nie twierdzę, że dobrze się stało, że skarga poszła do Wydziału Geodezji.”

W związku z takim postawieniem sprawy nadszedł czas na wyciągnięcie pierwszych wniosków. Wniosek taki zgłosił radny Zbigniew Józefiak, który zaproponował, by zapisać, iż popełniono błąd.

W tym momencie obruszył się radny Marek „Bananowy Uśmiech” Biernacki, który zaczął gwałtownie protestować: „Po co pisać o błędzie?” Temu durnemu pytaniu towarzyszył śmiech radnych opozycyjnych, bo na sali radny "Bananowy Uśmiech" przeszedł sam siebie. Rozpoczęła się zabawa.

Radny Zbigniew Józefiak przypomniał radnemu Markowi "Bananowemu Uśmiechowi" Biernackiemu, że sprawa dotyczy wadliwego obiegu dokumentów w urzędzie.

„Tak, ale po co to pisać?” – dociekał radny Marek „Bananowy Uśmiech” Biernacki. Głos zabrał urażony niedouczony zwrotniczy, który stwierdził: „Jak macie ochotę, to możecie wpisać!” Kolejne uśmiechy radnych opozycyjnych.

Riposta radnego Zbigniewa Józefiaka była natychmiastowa: Tu nie chodzi o to, na co mamy ochotę. Tu chodzi o przestrzeganie prawa.”

Zakończyła się pierwsza faza komisji. Ustalono, że na kolejne posiedzenie, które odbyć się ma 12 lutego, zaproszony zostanie naczelnik Wydziału Geodezji.

C.d.n.