środa, 17 lutego 2016

Na straży prawa

Przyznam się Państwu, że pisanie na trzeźwo jest ogromną mordęgą. Na takie katusze i wyrzeczenia skazali mnie lekarze. Ale pisać trzeba. Dziś otrzymaliśmy, ja i Pani burmistrz (ta ostatnia za moim pośrednictwem, tzn. bloga), film przedstawiający jazdę nowego auta górowskiej Straży Miejskiej w cenie ponad 50 tysięcy złotych z silnikiem diesla. Ten samochód zakupiono dzięki hojności podatników, którzy dniami i nocami nie marzą o niczym innym niż o wykładaniu kasy na Straż Miejską.

W ten sposób Pani burmistrz ziściła marzenia przygniatającej większości podatników z naszej gminy, którzy bardzo jej w tym miejscu dziękują. Korzystając z okazji, że od 107 dni jestem trzeźwy, "co mnie osobiście ubliża", prezentuję Państwu wdzięczność  strażników miejskich i ich uczelnie na przestrzeganie przepisów ruchu drogowego.

Nadesłany przez zawiedzionego postawą strażników podatnika przedstawia sytuację z godziny 13.40 dnia wczorajszego na trasie Glinka - Sławęcice, po której to trasie poruszał się świeżo upieczony przez Irenę Krzyszkiewicz na komisyjnym pseudo-grillu radny powiatowy i strażnik miejski w jednej osobie - jego dostojność Sir Andrzej Wałęga. Należy dodać, że burmistrz Irena Krzyszkiewicz ma zaszczyt pochodzić z tej samej miejscowości co Sir Andrzej Wałęga tj. z Czerniny Dolnej, gdzie jak wieść gminna niesie ptaki zawracają w popłochu sądząc, że to koniec świata.

Poniższy film, ja i burmistrz Irena Krzszkiewicz, "w ramach jawności i transparentności działania" urzędników Urzędu Miasta i Gminy prezentujemy publice i ku przestrodze. I nauce.

video

Należy dodać, że na tej trasie obowiązuje ograniczenie do 40 km/h. Dopuszcza się też taką możliwość, że Sir Andrzej Wałęga kierując hojnym darem podatników oszczędzał paliwo i do miejscowości Sławęcice wtoczył się jadąc z górki na jałowym biegu. Świadczyć o tym może znaleziona wkrótce później podeszwa z buta, co wskazywałoby na to, że próbował hamować, a hamulce nie były do końca sprawne. To tylko domniemanie.  Równie dobrze podeszwę mógł zgubić Jerzy "Chochoł" Kubicki podczas pieszego obchodu lokalnego naszej gminy, bo od czasu ujawnienia przeze mnie, że na tzw. "krzywy ryj" pobierał z kasy gminy ok. 300 zł miesięcznie na paliwo do prywatnego samochodu, co było niezgodne z literą prawa (jak lubi mawiać I. Krzyszkiewicz), musi gminę obchodzić pieszo.

Kończąc już trzeba powiedzieć, że Pani burmistrz jako stare i zasłużone ciało pedagogiczne (cytat z Gombrowicza) w dniu dzisiejszym zapewne zastosuje starą pedagogiczną metodę pełną humanitaryzmu i naderwie prawe oraz lewe ucho Sir Andrzejowi Wałędze i wpisze mu do dzienniczka ucznia z jej nadwornego obozu politycznego uwagę, którą w domu będą musieli podpisać rodzice. Ewentualnie usprawiedliwienie może wypisać radny Marek "Bananowy Uśmiech" Biernacki, który ma ten szatański dar, że częstując cię gorącą smołą wciśnie ci, że to czekolada.

Podsumowując. Potrzebne są pewne roszady personale. Sir Andrzej Wałęga na sołtysa Czerniny Dolnej, Pani burmistrz do Straży Miejskiej a "Bananowy Uśmiech" na burmistrza, co będzie spełnieniem jego skrytych marzeń, których niezrealizowanie spowoduje u niego świra. No, to popisaliśmy sobie. A teraz patataj, patataj i do Magnolii!