piątek, 26 lutego 2016

Nienormalna

W ubiegłym tygodniu górowski samorząd szczebla gminnego zafundował sobie sesję. Sesję ową na żądanie burmistrz Ireny Krzyszkiewicz obwieścił radnym, i nikomu poza nimi, przewodniczący Rady Miejskiej -  Jerzy "Chochoł" Kubicki.

O zwołaniu sesji próżno było jednak szukać informacji na internetowej stronie naszej gminy. Nie raczono poinformować płatników podatków, z których opłacani są zarówno radni, jak i szanowna burmistrz, i wyborców w jednej osobie o tym, że 17 lutego 2016 r. w sali nr 110 UMiG odbędzie się sesja, której rozpoczęcie wyznaczono na godz. 1430.

Do wyborów samorządowych jeszcze tyle czasu, po ch … fatygować ludzi na sesję?! Można wyjść i z takiego założenia, ale prawo mówi swoje. A prawo czyli ustawa o samorządzie gminnym art. 37a, 11b mówi, że informację o zwołaniu sesji nadzwyczajnej należy podać również do wiadomości mieszkańców sesji a ci mają niezbywalne prawo do uczestniczenia w sesji.

W tym przypadku pani burmistrz i przewodniczący Rady Miejskiej w czterech literkach mieli prawo i mieszkańców gminy. Najwyraźniej po równo. Wszak do wyborów samorządowych jeszcze kilka hektarów czasu. Wyborcy zapomną, bo pamięć krótką mają. I znowu radnymi zostaną klakierzy pani burmistrz i ludzie nie mający bladego pojęcia czego najdoskonalszym przykładem jest przewodniczący Rady Miejskiej Jerzy „Chochoł” Kubicki.

Trzeba wstydu nie mieć i szacunku dla mieszkańców gminy, by nie dać im szansy na uczestniczenie w obradach. Taka tajna sesja niezgodna jest nie tylko z przywoływaną już wcześniej ustawą o samorządzie gminnym, ale też z Konstytucją RP, art. 4 ust. 2 oraz art. 61.

Proszę mi powiedzieć, jak przewodniczącym Rady Miejskiej może być człowiek, który ma w dupie prawo? Wyjaśnienie tej sytuacji przekracza moje możliwości intelektualne. Po pijanemu jakoś bym ten problem rozgryzł, ale po trzeźwemu tematu nie ogarniam. Zresztą zauważyłem, że będąc od dłuższego czasu w przeraźliwej i godnej najwyższego współczucia trzeźwości, zaczyna mi się w naszym mieście coraz więcej nie podobać. Ale o tym kiedy indziej.

Powróćmy jednak do sesji. Na obrady przybyło 18 z 21 radnych. Nie było zwyczajowego hejnału, o który dopominali się radni Wacław Grzebieluch i Jerzy Maćkowski. Padł pomysł, by przewodniczący Rady Miejskiej go zanucił, ale okazało się na szczęście żartem. Później poleciło jak zwykle. Prawie jak zwykle.

Zabrała głos burmistrz Irena Krzyszkiewicz, która poinformowała radnych o powodach zwołania sesji nadzwyczajnej. Chodziło o przyjęcie zmian w budżecie, które poległy na wpisaniu do niego bezzwrotnej dotacji jaką nasza gmina otrzymała z Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska kwoty 107.650 zł. Dotacja ta ma być przeznaczona na założenie instalacji świetlnej w rejonie dróg Wrocławska - Cicha. Do realizacji tego przedsięwzięcia nasza gmina dodatkowo zaciągnie pożyczkę również w kwocie 107.650 zł, która również przeznaczona zostanie na instalację oświetlenia tym w rejonie ulic. Pożyczkę spłacona zostanie w 2016 r. z dochodów gminy. Oprocentowania pożyczki wyniesie ok. 3% w skali roku.

Radni zostali poinformowani również o innych sprawach I tak przebudowa drogi na Armii Polskiej kosztować ma gminę 849 tys. zł. W końcu mieszkańcy Starej Góry doczekają się drogi wewnątrz wsi, o którą dobijali się od tylu lat u samorządowych władz. Przebudowa tej drogi ma kosztować 105.700 zł. Za 360 tys. wybudowany zostania parking na Jagiellonów. Koszt drogi stanowiącej łącznik pomiędzy Os. K. Wielkiego a Os. Mieszka I ma zamknąć się kwotą 1.064.500 zł. W tym roku wydane zostanie 54.500 zł na opracowanie dokumentacji projektowej.

Inna ciekawa rzecz ma się z internatem, który nasza gmina przejęła od powiatu. Jak wiadomo powiat jest bankrutem. Internat był wystawiany na sprzedaż, ale na szczęście dla górowian nie znalazł się nikt kto wyraziłby nieodpartą niczym ochotę jego nabycia. Koniec końców przekazany został nieodpłatnie gminie. Mając na uwadze finansowe bankructwo powiatu można się temu dziwić. Ale mając w pamięci fakt sprezentowania się naszego szpitala obcym cieszyć należy się, że chociaż to dobro materialne pozostało w naszych rękach.

Burmistrz Irena Krzyszkiewicz zapowiedziała, że w byłym internacie planuje się zorganizowanie mieszkań chronionych. W roku 2016 planuje się pozyskać środki na dofinansowanie tego zamiaru a realizacja ma nastąpić w latach 2017/18.

Miejmy nadzieję, że nie skończy się to na pięknych opowieściach. Pamiętam, że jak budowano 12 mieszkań socjalnych to mowa była o budowie w kolejnym roku następnych 12 i w kolejnym dalszych 12. A ile ich wybudowano? 12! A podobno dokumentację wykonano dla 36. Tak, ze w tym miejscu pożyjemy i zobaczymy. W tym przypadku dmuchać będziemy na zimno. Tym bardziej, że mówiąc o staraniach o dofinansowanie burmistrz dużo mówiła też o braku tych środków w sejmiku dolnośląskim. Wyglądało na to, że się ubezpiecza na wypadek gdyby coś nie wypaliło w tym temacie.

Dużo mówiła burmistrz Irena Krzyszkiewicz. A jak się dużo mówi, to można stracić chwilowo ciągłość oddechu. Następuje wówczas tzw. Zapowietrzenie, którego efektem jest przerwa w tzw. Trajlowaniu. Ten defekt dopadł również szefową gminy. Wykorzystał to radny Adam Chmiel, który zadał pytanie: „Pani burmistrz po co my tu siedzimy? Na internetowej stronie gminy właśnie ukazała się informacja, że sesja się skończyła!”

A sesja proszę Państwa trwała w najlepsze! Godzina Była godzina 15 11 .Myślałem, że skręcę w korkociąg się ze śmiechu. Niektórzy radni też nie kryli uciechy. Bardziej bojaźliwi udawali, że nie wiedzą o co chodzi, ale też jednoznacznie się uśmiechali.

A wytłumaczenie sprawy było prozaiczne i wprost banalne. Pracownik gminy obsługujący tajną sesję był po prostu obyty z samorządem gminnym. Wiedział z wieloletniego doświadczenia, że tego typu sesje trwają maksymalnie pól godziny. Nie wziął jednak pod uwagę gadatliwości pani burmistrz, które akurat tego popołudnia chciała sobie pogadać oraz faktu, że radny Wacław Grzebieluch będzie miał pytania.

I w ten sposób sesja uległa znaczącemu przedłużeniu czego nie mógł przewidzieć pracownik samorządu przyzwyczajony do rutyny naszych radnych, z których wielu nimi być nie powinno. I tak naprawdę to wina za tę wpadkę ciąży na radnych, którzy swoją uniżonością wobec pani burmistrz spowodowali, że za wyjątkiem wystąpień szefowej gminy i kilku radnych, sesje są nieciekawe jak oni sami.

Reakcja pani burmistrz na uwagę radnego Adama Chmiela też zasługuje na uwagę. Radny dostał porządne joby za ujawnienie fasadowości samorządu gminnego i jego podporządkowania woli szefowej gminy. Wystąpienie pani burmistrz było wysoce niesmaczne i wzbudziła moje najgłębsze zażenowanie. Jak możną opieprzać radnego za wyjawienie prawdy? Ponownie stwierdzam, że ja tego na trzeźwo nie pojmę. Do potępieńczych słów pani burmistrz dołączył też radny Jerzy „Chochoł” Kubicki, który stwierdził, że: Internet nie jest prawem”. Odezwała się akurat ten co na prawie samorządowym zna się tak doskonale, jak małpa na smaku kubańskich cygar
.
Bardzo mi się spodobało stwierdzenie pani burmistrz¸ niektórzy radni podczas sesji chcą niektórzy radni podczas sesji chcą tylko podnieść rękę i wyjść. Zaiste! Jakaż odkrywcza myśl! Tyle tylko, że najczęściej dotyczy to radnych, którzy całkowicie i bezkrytycznie oddani są szefowej gminy, przypisując jej nadzwyczajne zdolności, o których posiadaniu nawet biedaczka nie wie. Na szczęście dla nas.

Inna ważna informacja przekazana przez panią burmistrz dotyczyła naboru sześciolatków do pierwszej klasy szkoły podstawowej w związku ze zmianami w ustawie o oświacie. I tak np. w Czerninie do pierwszej klasy od 1 września pójdą wszystkie sześciolatki. Brawo! W Glince sytuacja nie przedstawia się tak różowo jak w Czerninie i tam do pierwszej klasy ma pójść czworo sześciolatków. W Witoszycach 7 do 8 sześciolatków. Jak więc widać wesoło nie jest. Jeżeli ziści się czarny scenariusz, to gmina straci ok 1,5 mln zł. Warto bowiem wiedzieć, że dotacja na sześcioletniego przedszkolaka jaką gmina otrzymuje wynosi 1320 zł i jest czterokrotnie niższa od dotacji przysługującej na sześcioletniego ucznia.

O głos poprosił radny Wacław Grzebieluch, który po raz kolejny pytał o los granitowych krawężników, które demontowane są podczas przebudów górowskich ulic zastępowane są betonową tandetą. Burmistrz zapewniła wysoce zaniepokojonego radnego, że krawężniki ze szlachetnego granitu są pod dozorem „Tekomu” i nic im złego nie grozi. Gdy jest potrzeba, stwierdziła burmistrz, granity te są wykorzystywane.

Radnego Wacława Grzebielucha interesowała kolorystyka kładzionej kostki. Pytał czy koniecznie kostka musi być w barwie szarej. Burmistrz stwierdziła, że są pewne wymogi konserwatorskie, które musimy wypełnić. Jeżeli jest możliwość to dokłada się jeszcze kostki o barwie grafitowej i, jak stwierdziła szefowa gminy połączenie szarości i grafit jest eleganckie.
Nadzwyczajna tajna sesja dobiegła końca. Część radnych z wyraźną ulgą i niepospolitą ochotą poderwała naznaczone nagniotkami pośladki z umęczonych krzeseł. Wielu nieszczęśników musiało jednak nadal cierpieć katusze, gdyż poproszono ich o pozostanie na sali z bliżej nieznanych mi powodów.


I jeszcze taka oto ciekawostka. Wg Wieloletniej Prognozy Finansowej dla naszej gminy zadłużenie naszej gminy na koniec 2016 r. ma wynosić 31. 053.277,22 zł.