poniedziałek, 13 sierpnia 2018

Koń paradny


Od wielu dni i nocy męczyło mnie przeczucie, że czegoś ważnego nie dostrzegłem. Bezsenne noce, dni w poszukiwaniu czegoś nieokreślonego. I dzisiejszego ranka: eureka! Zdałem sobie jasno i przeraźliwie sprawę z powodów moich mąk egzystencjonalnych. Toż Naczelnik naszego pięknego kraju ma feler jasny i oczywisty! Kościuszko miał konia, Piłsudski kobyłę a Jarosław? Jarosław ma tylko drabinkę, z której przemawia podczas comiesięcznych sabatów dla niepoznaki zwanych miesięcznicami.



 Jak funkcjonować może naczelnik bez konia?! W żadnym wypadku nie może! Toteż czując się w obowiązku - jako prawdziwy patriota i Polak - by tę krzyczącą niesprawiedliwość naprawić i krzywdę wyrządzoną Naczelnikowi wyrównać, zdobyłem konia. A sił nie szczędziłem! I udało się. Naczelnik będzie miał konia o imieniu Antonina. Rumak bezpieczny, nie narowisty, niewysoki (podobnie jak Naczelnik), trochę sfatygowany życiem (jak Naczelnik), wypłowiały i wyleniały (na wzór Naczelnika), niemłody ale i nie starszy od Naczelnika. Jednym słowem rumak na miarę Naczelnika. Można rzec, że jakby stworzony pod niego!



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz