poniedziałek, 17 sierpnia 2015

Szaniec nr 5 utrzymany!

Wydaje się, że listy z kandydatami do sejmu i senatu z okręgu wrocławskiego (nr 3) uległy stabilizacji. Po przekopaniu ich wierzchniej warstwy przez szefową Platformy, rzekomo Obywatelskiej, zaszły pewne kosmetyczne zmiany.

Na interesującej nas liście nr 3, z której startuje Irena Krzyszkiewicz również doszło do zmian. „Jedynkę” stracił baron dolnosląskiej Platformy, rzekomo Obywatelskiej, Jacek Protasiewicz. Ów partyjny baron, znany szerzej jako „chuligan z frankfurckiego lotniska” został przesunięty na pozycję nr 2, bo za bardzo w oczy się rzucał co wrażliwszym wyborcom, którzy nie bardzo lubią chuliganów, nawet jakby nie wiadomo jak byli utytułowani.

Miejsce amatora „małpek” zajęła obecna senator prof. Alicja Chybicka, znana i szanowana prezes Polskiego Towarzystwa Pediatrycznego, kierownik Katedry I kliniki Transplantacji Szpiku, Onkologii i Hematologii Dziecięcej Akademii Medycznej we Wrocławiu.
Z pozycji nr 3 zniknął Stanisław Huskowski, którego przekopano do okręgu legnickiego (nr 1), gdzie będzie robił za „jedynkę”. Ten wykop pozwolił naszej Irenie Krzyszkiewicz zachować 5 pozycję na liście w okręgu nr 3.

Ciekawe jest to, że Irena Krzyszkiewicz otrzymując 5 pozycję na liście kandydatów wyprzedziła wiele osób, które w polityce i u „platfusów” są znacznie dłużej.

Na pozycji nr 6 (czyli tuż po Irenie Krzyszkiewicz) odnaleźć można nazwisko Sławomira Piechoty, który od 2005 r. nieprzerwanie posłuje z ramienia Platformy, rzekomo Obywatelskiej.

Kolejnym posłem, który ma niższą od Ireny Krzyszkiewicz pozycję jest poseł Marek Łapiński, który jest posłem od 2011 r. Na pozycji nr 8 odnajdujemy posłankę Ewę Wolak. Posłanka ta nie kryła swojego rozczarowania i żalu z powodu umieszczenia jej na 8 pozycji, zapowiadała złożenie odwołania od tej decyzji do szefowej partii, ale nic to nie dało. Zresztą, jest ona znana z pewnego „eksperymentu”, który miał miejsce na terenie naszego powiatu.

Gdzieś w okolicach 2009 r., nagle okazało się, że ówczesna starościna Beata Pona (wcześniej „Samoobrona”) jest członkiem Platformy, rzekomo Obywatelskiej. Platfusów miejscowego chowu popłoch ogarnął! Okazało się, że przy pomocy posłanki Ewy Wolak założono koło PO w Szaszorowcach, które liczy sobie coś koło 20 członków. Doniosły akt założycielski dokonał się za plecami górowskiej PO, która osłupiała na tę wieść. Jakoś udało im się ukatrupić tę inicjatywę, bo w ukatrupianiu to oni są majstry nad majstrami (vide: szpital)!

O cztery oczka niżej niż Irena Krzyszkiewicz znajduje się również poseł od 2011 r. Maciej Zieliński. Na pozycji 12 odnajdujemy kolejnego posła – Romana Kaczora (od 2007 r). Prawa ręka Grzegorza Schetyny – Jarosław Charłampowicz, zwany w sferach partyjnych „Cynglem”, poseł od 2011 r., ma pozycję 11.

Reasumując rzec trzeba, że Irena Krzyszkiewicz wyprzedziła na liście pięciu posłów obecnej kadencji. Faktem tez jest, że wysoka pozycja Ireny Krzyszkiewicz na liście kandydatów do sejmu jest pokłosiem walki frakcyjnej, która toczy się w dolnośląskiej Platformie, rzekomo Obywatelskiej. W wyniku tej walki trup (polityczny) ścieli się gęsto. Tną ludzi Schetyny ludzie Protasiewicza jak mogą.  Nikt nie woła i nikt nie daje pardonu. Przypomnę tylko, że górowska Platforma, rzekomo Obywatelska, poparła chuligana z frankfurckiego lotniska, co na pewno nie było bez wpływu na pozycję Ireny Krzyszkiewicz.

Z kręgów dobrze i bardzo dobrze poinformowanych niesie się wieść, że kandydatka jest „podekscytowana” nowym wyzwaniem, które przed nią stawia partia i życie. Jest wigor, chęć do pracy i walki, bo jest o co walczyć. Proszę tylko zauważyć, jakież piękne byłoby to zwieńczenie kariery dla Ireny Krzyszkiewicz. Posłanka! To brzmi. To brzmi dumnie!

Każdy kto zna nieco bliżej szefową naszej gminy wie, że jest ona osobą ambitną. Tak więc nie odpuści sobie życiowej szansy, która przed nią się pojawiła. Drugi raz cud się nie powtórzy. Można się więc spodziewać, że kampania Ireny Krzyszkiewicz będzie pięknym popisem jej pijarowskich umiejętności, czarowania uśmiechem, składnymi mowami wygłaszanymi z głowy w niezłej polszczyźnie i pomysłami z jakimi chce iść do sejmu.


Bardzo podoba mi się strona na Facebooku: „Poseł Irena Krzyszkiewicz”. To jest ta pewność siebie, ta wiara, że się uda, że „damy radę!” Szkoda tylko, że nie ma tam czegoś do kandydatki, bo samo hasło to mało. Zbyt mało. Może się stać jedynie pobożnym życzeniem. A byłoby szkoda, gdyby tak się stało.