wtorek, 31 stycznia 2017

Na widelcu fiskusa

Dzisiaj złożyłem na ręce przewodniczącego Rady Miejskiej oświadczenie, iż zrzekam pobierania diety przysługującej radnemu miejskiemu. Zrzekłem się diety za okres od 1 lutego 2017 do 31 stycznia 2018 r. W piśmie skierowanym do przewodniczącego Rady Miejskiej nie uzasadniłem tego czynu, ale wobec Czytelników i swoich wyborców wyjaśniam motywy swojego postępowania.

Jak większość Państwa wie, jestem po wrednej chorobie, która odebrała mi 1/2 zdrowia i odrobinę entuzjazmu do życia. Pozostawiła jednak honor i dociekliwość. Obecnie zdany jestem na opiekę OPS’u. Z tego „garnuszkowego” cieknie mi co miesiąc ok. 650 zł. Jest tam jakiś limit dochodów na jedną osobę, który zapewne – w mniemaniu jego kabaretowych twórców – powinien wystarczyć na przeżycie, opierunek, wikt i opłaty.

Oczywiście 600 zł z tytułu diety podniosłoby o 100% moją wypasioną sytuację materialną – ba, byłbym krezusem - gdy nie taki fakt, że zsumowane dochody z tytułu „garnuszkowego” i diety radnego nie przekraczałyby bariery pozwalającej mi na otrzymywanie zasiłku.

„Urok” i „powab” zasiłku OPS’i polega jednak proszę Państwa na tym, że związane z nim jest ubezpieczenie społeczne, w tym zapewnienie opieki medycznej.

Problem polega na tym, że moje leczenie szpitalne kosztowało ok. 120 tys. zł, co do dziś wypominają mi osoby bardzo dobrze sytuowane i wściekłe, że nie przeniosłem się na jeszcze na łono Abrahama, na co ten kąkol mało ludzki liczył.

Trudno im pojąć, że oni będąc odmianą „dżdżownicy”, mogą być wyleczeni za kilkaset złotych, a ja  jako w końcu organizm skomplikowany w naprawie muszę kosztować! A która z tych „dżdżownic” pisze tak jak ja?!

Przeprowadzono różne symulacje, z których wynikało, że gdybym nie uczęszczał na wszystkie sesje i część komisji (zapisałem się do 3), to bez problemu mógłbym łykać - niczym pelikan - część diety. Faktycznie, taka możliwość istnieje, ale teoretycznie, ale ja jednak żyję praktycznie a nie teoretycznie. Mógłbym pójść w ślady radnego miejskiego Henryka Drozdowskiego, który podczas ostatniej sesji zjawił się, listę obecności podpisał i ulotnił się po 5 minutach trwania sesji, co zauważył szanowny przewodniczy rady. I tak chłopina sesję „pięciominutową” zaliczył, potrącenia z diety nie będzie i wstydu dla niego też nie.

A co na to jego wyborcy?

Namawiano mnie bym swoimi nieobecnościami tak kombinował, by mój dochód z diety, zsumowany z „garnuszkowym”, nie przekraczał dopuszczalnego prawem dochodu.

Ja jednak nie będę z siebie robił debila i kombinatora, więc postanowiłem, że zrzeknę się diety na okres do 31 stycznia 2018 r. Z tym dniem bowiem upływa prawo do „garnuszkowego” z OPS’u, które jak dotąd jest moim jedynym źródłem utrzymania.


Mam nadzieję, że mój stan zdrowia się na tyle poprawi, że jak w poprzednich latach nie będę sięgał po żadne zasiłki z OPS’u i sam będę sobie dawał radę w życiu. Obecna sytuacja bowiem głęboko mnie upokarza, ale stan zdrowia taki jest jaki jest na dzień obecny. Ta więc z szacunku do wyborców i siebie samego powziąłem tę decyzję, co wyznaję szczerze, z pewną dozą zakłopotania.

poniedziałek, 30 stycznia 2017

To nie sen

W Górze przy ulicy Poznańskiej 21 znajduje się hurtownia elektryczna „EL – MARO”. Firma w tym miejscu istnieje 2 lata, co tylko dobrze o niej świadczy. Ileż to mieliśmy tego typu przedsięwzięć na terenie naszego miasta, które pojawiały się i znikały? Trudno zliczyć!
Hurtownia i sklep w jednym, oferuje Państwu nieomal cały asortyment związany z szeroko pojętą elektryką. Mówiąc obrazowo kupić można tutaj wszystko, by od podstaw stworzyć instalację elektryczną w naszym mieszkaniu lub domku jednorodzinnym. Gdy potrzebujemy czegoś specjalnego, w danej chwili niedostępnego na półkach lub spełnić swoje marzenie i fantazję, możemy złożyć indywidualne zamówienie. Czas oczekiwania na jego realizację wynosi najwyżej 3 dni.

Pan Wiesław Prosianowski, który obsłuży Państwa jest osobą kompetentną i mającą pojęcie o tym, co oferuje swoim Dodatkowo Pan Wiesiu poleci Państwu firmę, która wykona pożądaną przez Państwa usługę. A Pan Wiesiu tandeciarzy nie poleci! O to Państwo mogą być spokojni.

W ofercie hurtowni, i sklepu jednocześnie, znajduję się tysiące artykułów z branży elektrycznej. I tak odnajdziemy tam ok. 100 rodzajów kabli elektrycznych o różnych parametrach technicznych. Na pólkach uśmiechają się do nas setki żarówek LED różnych typów i firm. Dodajmy, że dość tanich. Elegancki i nowoczesny osprzęt Legranda wabi nasz wzrok. Setki włączników i wyłączników kusi, by zmienić wystrój wnętrza naszego domu. Na półkach dumnie królują wyroby renomowanych firm „Simon’ i „Kos”.

Ceny są przystępne. Do tego mogą Państwo liczyć na rabaty przy większych zakupach, gdyż Pan Wiesiu docenia swoich Klientów, mawiając: „Klient złupiony, to Klient stracony”.

Wszystko to dostępne jest od poniedziałku do piątku w godz. 8 – 16. W sobotę od 9 do 13. O szczegóły dotyczące oferowanego towaru mogą Państwo dopytywać się pod numerem: 65 520 42 46.








Wypociny "Misia"

W poście zatytułowanym „Kochanemu Misiowi” zamieściłem z 29 grudnia 2016 r., zamieściłem pismo, które skierowałem do zastępcy tzw. „starosty” (dane personalne obu pomińmy, bo są nieistotne tak jak i sama osoba), w którym to poprosiłem o przekazanie garści informacji na temat działalności drogiego mojej pamięci „Misia”. Ostatnimi dniami otrzymałem pismo stanowiące niedolną próbę odpowiedzi na moje pismo. Skan tej „odpowiedzi” poniżej.


Oczywiście „odpowiedź” ta dla mnie osobiście jest wyczerpująca i zadowalająca i innej się nie spodziewałem. Jest bowiem środek zimy a w tym okresie wszystko co futrem porośnięte śpi snem sprawiedliwych, choćby daleko im do nich było. Uroda ich – psia krew! – taka.

Ogólnie rzec ujmując innej odpowiedzi się nie spodziewałem, bo znam możliwości intelektualne pan „Misia’. Są one dla inteligentnych ludzi trudne do ogarnięcia! Prawie tak wielkie jak poniższy dowcip:

Wiosna. Mały niedźwiadek wytacza się z jaskini. Jest wychudzony, ledwie stoi na łapkach, oczka ma podkrążone. Zaniepokojona mama - niedźwiedzica pyta:
- Synku, co się stało? Czy na pewno na całą zimę poddałeś się hibernacji, jak prosiłam?
- Hibernacji? Myślałem, że powiedziałaś masturbacji!”

Sedno pisma streścić można następująco: „nie wiem, to nie ja, poza tym wszystko gra!” I ten dziwny jegomość chciał być burmistrzem Wąsosza! Okrutny żart z mieszkańców tej gminy ślepy los by im zafundował. To drodzy zwolennicy tegoż jegomościa macie próbkę jego „intelektualnych” możliwości. Czy to poziom wart burmistrza Waszej gminy? Czy to poziom wart Was? A kasa leci. I to odwrotnie proporcjonalna do zasług i umiejętności. O intelekcie nie wspomnę.

W ostatnią sobotę w moim rodzinnym mieście odbyły się uroczystości z okazji – jakiż eufemizm! - "Powrotu ziemi górowskiej do Macierzy”. Pełen ochoty i radości zapragnąłem wziąć udział w tej nieco wydumanej uroczystości. Przybyłem na górowski Rynek i radość ma prysła niczym mydlana bańka. Ujrzałem bowiem oblicze tego, który miał niewątpliwy zaszczyt mi odpowiadać. Więcej! Jego zapasioną twarz jeszcze bym zniósł, chociaż z najwyższym wysiłkiem. Ale on wyciągnął do mnie rękę! W sposób bezczelny, nie licząc się z tym złem, do którego zrobienia mieszkańców powiatu ową rękę przyłożył, usiłował się ze mną przywitać.

A ja pamiętam ustawiony konkurs na dyrektora hali „Arkadia”, gdzie konkurs wygrał Tomasz Krysiak, który przejdzie do naszej lokalnej historii z „dumnym” przydomkiem „Plagiat”. Pamiętam też jak bez zmrużenia oka ów jegomość głosował za pozbawieniem nocą mieszkańcom naszego powiatu dostępu do aptek. W mojej pamięci tkwi też „sprzedaż” szpitala. I on, w sposób bezczelny, głupi i pozbawiony zasad, liczył że ja ową rękę ujmę i uścisnę.

A czy ja na jakąś bladź wyglądam, która zniewag i krzywd wyrządzonych nam wszystkim zapomnę?

A niegdyś napisałem, że Wąsosz wysłał do Rady Powiatu to, co miał najcenniejszego. Jakże tego żałuję! W mojej ocenie wysłał „śpiocha”, czyli wroga powiatu, który jednak umiejętnie się maskował. Ale ja wspaniałomyślny jestem i rzeknę tak: będę Twym cieniem i życie Twe zmienię. W piekło „Misiu” a nie w raj czy czyściec!


środa, 25 stycznia 2017

Tonący brzytwy się chwyta

W Towarzystwie Budownictwa Społecznego „Inwestor” w Górze, od dłuższego czasu toczy się walka. Na dzień dzisiejszy trudno rozstrzygnąć o co jest toczony ten bój „krwawy”, bezlitosny, ale rzec można z pewną dozą pewności, że o władzę. Ofiarą tej „wojny żzytwy ądzy i chuci” padają jednak szeregowi członkowie TBS, którzy chcą mieszkać w spokoju, żyć w ciszy i mieć zagwarantowany minimalny choćby komfort do egzystencji.

Jedną ze stron konfliktu jest Wiesław Pluta, były kandydat „SamejBronki” na burmistrz Góry, który w wyborach w roku 2012 uzyskał wynik na pograniczu błędu statystycznego.  W swoim mniemaniu uważa on, że jest predysponowany do piastowania wszelkich stanowisk. No, tak ma i nikt na to nic nie poradzi. Znam go osobiście i gdybym miał biuro, to nawet wynoszenia śmieci bym temu gościowi nie powierzył.


W toku toczącej się walki o jeden Bóg wie co, pan W. Pluta doigrał się wyroku w sprawie karnej. Poniżej skany związane z pokłosiem tej sprawy.


wtorek, 24 stycznia 2017

Oświatową lekcję odrobiłem

W czasopiśmie „Gmina Polska” ukazał się niezwykle interesujący wywiad, w którym burmistrz gminy Wąsosz – Zbigniew Stuczyk - dzieli się z Czytelnikami swoimi przemyśleniami i uwagami na temat zbliżającej się reformy polskiej oświaty.
Jego zastępca – Grzegorz Kordiak – kreśli natomiast przed Czytelnikami zakres inwestycji planowanych przez wąsoski samorząd.
Poniżej treść wywiadu przeprowadzonego przez red. Sławomira Grymina. Tytuł posta pochodzi z tytułu artykułu. 
Wrócił pan dzisiaj od kuratora dolnośląskiego. Jakie ciekawe informacje przywiózł pan do Wąsosza?
Zbigniew Stuczyk: – W zasadzie nie ma nic nowego, wszystko jest w najlepszym porządku. Reforma jest, moim zdaniem, całkiem dobra i należy ją wdrożyć, dobrze się do niej przygotować i zadbać o nauczycieli, a przede wszystkim o szkoły i dzieci, aby wszystko działo się spokojnie, bez większych perturbacji i nerwów.
Co dobrego, pańskim zdaniem, przynoszą zmiany w oświacie?
Zbigniew Stuczyk: – Dostrzegam kilka pozytywów, którymi podzielę się z czytelnikami z wielką przyjemnością. Nie zalecam nikomu, aby szedł drogą wygaszania gimnazjum, ponieważ – moim zdaniem – jest to zła droga, a zdecydowanie lepszą i dającą szanse na zatrudnienie wszystkim nauczycielom jest włączenie gimnazjum do szkoły podstawowej. Wtedy to z dniem 1 września wszyscy nauczyciele gimnazjum stają się nauczycielami szkoły podstawowej i muszą znaleźć się w arkuszu organizacyjnym prac tejże szkoły. Zawsze marzyłem o tym, aby w szkołach podstawowych, gimnazjalnych i średnich były nie tylko wyłącznie tablice interaktywne, ale dobrze by było, aby uczeń mógł sam przeprowadzić doświadczenie z fizyki lub chemii i zobaczyć, jak się zachowuje np. platyna, będąca świetnym przewodnikiem ciepła, czy sód i potas, palące się dziwnymi płomieniami. Reforma ta daje możliwość utworzenia takich klasopracowni, w których właśnie takie doświadczenia będzie można przeprowadzać.
To wszystko będzie trochę kosztowało.
Podobny obraz
Zbigniew Stuczyk: – Minister edukacji narodowej Anna Zalewska mówiła o 900 mln zł na reformę oświaty, a na samodzielne gimnazja w roku 2017 mamy otrzymać po 100 tys. zł; za 50 tysięcy będę miał dwie piękne i dobrze wyposażone klasopracownie. Poza tym jest szansa na zrealizowanie mojego pomysłu sprzed lat – utworzenia ponadpodstawowej szkoły średniej, co pozwoli zmniejszyć koszty kształcenia. Noszę się z zamiarem podjęcia kolejnej próby utworzenia liceum
publicznego o profilu ogólnym, może z dodatkami pożarnictwa, lub liceum sportowego.
Wygląda na to, że nauczyciele z waszego gimnazjum znajdą zatrudnienie w szkole podstawowej…
Zbigniew Stuczyk: – …i tak należy się zachować, bowiem reforma pozostawi nauczycieli w szkołach podstawowych, a nauczycieli z gimnazjów podda stresowi odejścia na zasiłki dla bezrobotnych i, krótko mówiąc, utratę pracy. Tak być nie może! W tym zawodzie przecież jedni i drudzy są nauczycielami. Nie zgadzam się też z tym – i powiedziałem to dzisiaj panu kuratorowi – że ustawodawca z góry postanawia, kto będzie dyrektorem nowo powstałej dużej ośmioklasowej szkoły podstawowej. Dyrektor szkoły podstawowej ma zostać dyrektorem ośmioklasowej szkoły podstawowej, a dyrektor gimnazjum jego zastępcą. Uważam, że nie jest to uczciwe ani sprawiedliwe, choć powoduje, że nie będzie tysięcy konkursów. Ja natomiast jestem zwolennikiem konkursów.
Jeszcze klamka nie zapadła…
Zbigniew Stuczyk: – Ponieważ pan prezydent zastanawia się nad podpisaniem ustawy i ma wiele wątpliwości. Wątpliwości ma również pierwsza dama, z zawodu nauczycielka. Jeżeli prezydent zawetuje ustawę, to rządzący mogą nie mieć takich sił, aby to weto odrzucić i może być różnie. Wdrożenie ustawy może zostać odroczone, bowiem rzeczywiście tempo jej wprowadzania jest bardzo duże. Dzisiaj spotykam się z nauczycielami naszego gimnazjum, aby przedstawić im nasze zamiary. Na pewno nie poddam się i będę tworzył liceum, tylko do tego potrzebna jest mi pomoc nauczycieli.
Czy w Wąsoszu jacyś nauczyciele stracą pracę?
Zbigniew Stuczyk: – Jeśli zrobimy to, o czym mówiłem, to nie. A przede wszystkim jeśli uda się nam otworzyć liceum w roku 2018. Na pewno najtrudniejszy będzie rok 2019.
Zbigniew Stuczyk: – Zdaję sobie z tego sprawę, dlatego spotykam się z nauczycielami naszego gimnazjum, aby rzetelnie przedstawić im sytuację. Publiczna szkoła średnia w Wąsoszu się przyda i nie będę musiał uzyskać zgody na jej utworzenie od starostwa powiatu górowskiego, ponieważ będzie ona prowadzona przez stowarzyszenie.
Podobają mi się pomysły zmierzające do reaktywacji w kraju szkolnictwa zawodowego.
Zbigniew Stuczyk: – Mnie również. Ponadto pamiętam szkołę ośmioklasową i uważam, że ta forma była dobra. Później wielkim wysiłkiem finansowym i logistycznym wprowadzono gimnazja i teraz gdyby w Wąsoszu budynek gimnazjum miał stać pusty, to powinienem się spakować, powiedzieć dziękuję i zrezygnować z burmistrzowania, bo się nie nadaję do sprawowania tej funkcji. A tak, to wydaje mi się, że lekcję odrobiłem i jestem przygotowany.
Dobrze, że tak się stanie i ludzie nie stracą pracy, ponieważ lekarze, inżynierowie, prawnicy i właśnie nauczyciele stanowią o potencjale intelektualnym każdej gminy.
Zbigniew Stuczyk: – Nie do końca się z tym zgadzam. Doskonale pamiętam czasy, w których zawód nauczyciela był zawodem naprawdę elitarnym, ale dzisiaj niestety wielu nauczycieli to nauczyciele z przypadku. Owszem, zazwyczaj ukończyli studia wyższe – często w dziwnych uczelniach o nie najwyższym poziomie – ale później wielu z nich się nie dokształca, a następstwem tego jest fakt, że poziom w szkołach, w których uczą, nie jest, delikatnie mówiąc, najwyższy. Oczywiście nie generalizuję i nie wszyscy są tacy, ale dzisiejsi nauczyciele to już nie ta wcześniejsza elita. Dzisiaj nauczyciel nie ma już takiego autorytetu jak kiedyś. Szkoły się zmieniły, uczeń zna swoje prawa i obowiązki, a nauczyciel często i wyłącznie zasłania się kartą nauczyciela. A reforma oświaty spowoduje, że jeśli jacyś nauczyciele stracą pracę, to odejdą najsłabsi z nich i dzięki temu polepszy się poziom nauczania.
A co z pierwszymi tegorocznymi inwestycjami?
Grzegorz Kordiak: – Budżet uchwaliliśmy z końcem zeszłego roku, przed nami kilka zadań inwestycyjnych, a naszym największym zadaniem będzie budowa kanalizacji – dalszy etap kanalizowania miasta Wąsosza. Będą kanalizowane ulice: Pocztowa, Korczaka, Świerczewskiego i Mickiewicza aż po rzekę Barycz i chcemy to jak najszybciej skończyć, aby później ewentualnie zająć się kanalizowaniem pobliskich miejscowości. Chcielibyśmy spróbować też zająć się skanalizowaniem Rudnej Wielkiej, a wszystko dlatego, że nie możemy w tej miejscowości położyć części chodnika, nie kanalizując wcześniej tej wioski. Dlatego złożyliśmy wniosek o dofinansowanie tej inwestycji do Programu Rozwoju Obszarów Wiejskich i jeśli uda się nam pozyskać środki finansowe, to będziemy chcieli to zrobić. W naszym tegorocznym budżecie znalazły się też budowy i przebudowy dróg lokalnych, chcemy kontynuować przebudowę drogi w Ługach oraz przebudować drogi w Ostrawie i Cieszkowicach. Jedną z kluczowych inwestycji będzie przebudowa i modernizacja kompleksu pałacowo-dworskiego we Wrzącej Śląskiej, gdzie planujemy utworzyć dom pomocy społecznej. Trwają prace projektowe zmierzające do tego, abyśmy mogli ogłosić postępowanie przetargowe. W pierwszej kolejności chcemy zrobić termomodernizację, na co planujemy uzyskać środki zewnętrzne z Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. Jest to obiekt zabytkowy, zatem będziemy również starać się o pieniądze na jego renowację. Mamy też zamiar zrealizować kilka mniejszych zadań, np. remont boiska przy gimnazjum w Wąsoszu, budowę boiska przy szkole w Płoskach i modernizację oświetlenia ulicznego.

poniedziałek, 23 stycznia 2017

Polityczny kalejdoskop

Polityka niesie z sobą wiele niespodzianek. Wiadomo,  że jak ktoś przystępuje do jakiejś partii, to robi to dla idei, jakakolwiek by ona była. W naszych realiach w partiach politycznych, są tylko i wyłącznie ludzie idei, którzy wiążą się z nimi do „grobowej deski”. Wiadomo powszechnie, że członkowie partii nie czerpią z przynależności do nich żadnych profitów, osobistych korzyści, działają bezinteresownie „pro publiko bono”.

Bywa jednak w życie i tak, że w członkach partii, pojawiają się wątpliwości dotyczące aktualności dotąd wyznawanych idei. Absolutnie proszę tego nie wiązać z wizją utraty stanowisk, wpływów, bywania na świeczniku czyli należenia do tzw. „elity”. Następuje wówczas reorientacja dotąd wyznawanych poglądów i szukanie takich, które są na topie i niosą z sobą nadzieję na dalszy pobyt w tzw. „elicie”. Zjawisko to znane jest z biologii. Przydatna jest tu znajomość literatury marynistycznej.

Na naszym górowskim rynku politycznym też dały się zauważyć pewne przetasowania polityczne. O rezygnacji burmistrz Ireny Krzyszkiewicz z członkostwa w PO już pisałem. Obecnie nasza burmistrzyni przybiła do przystani o nazwie Dolnośląski Ruch Samorządowy, który utworzył prezydent miasta Wrocławia Rafał Dutkiewicz. W uznaniu swoich umiejętności został sekretarzem na tym nowym okręcie.

Z tonącego pokładu PO ewakuował się również jej zastępca – wiceburmistrz Andrzej Rogala. A wicie Państwo, że wielu górowian nie ma pojęcie, że nasza Pani burmistrz ma jakiegoś zastępcę? Jakież niedoinformowanie! Chciałoby się zakrzyknąć: \człowiek cienia! Bo przecież nie wypada rzec: cień zastępcy!

W Dolnośląskim Ruchu Samorządowym odnalazł swoje miejsce również tzw. „starosta” żałosnych resztek naszego powiatu.  Pamiętam jak był rzecznikiem prasowym powiatowego PO w 2002 r. Miał wówczas niebiotyczny zaszczyt udzielania mi wywiadu do „Nowej Gazety Górowskiej”. On był blady a udzielony wówczas przez niego wywiad bledszy od śniegu.  Dodać należy, iż Dolnośląski Ruch Samorządowy deklaruje swoje zainteresowanie służbą zdrowia. A wiadomym jest wszystkim mieszkańcom naszego powiatu, że tzw. „starosta” jest wybitnym znawcą tej tematyki. Wszyscy wiemy z jakim skutkiem zainteresował się naszym niegdyś szpitalem. A na Dolnym Śląsku jest jeszcze wiele szpitali do sprzedaży. Wynika to z niekompetencji władz samorządowych szeregu powiatu dolnośląskich, które nie dojrzały nowatorstwa prezentowanego  przez tzw. „starostę” i nadal utrzymują deficytowe placówki zdrowia. Ale tzw. „starosta” otworzy im oczy na tę niedoskonałość.

Oczywiście, wspomniane wyżej osoby przybiły do nowego portu kierując się dobrem naszej gminy i powiatu. Byłbym ostatnim niewdzięcznym sukinsynem, gdybym tego nie podkreślił.

Szeregi nowego tworu zasilił też radny miejski, znakomity doktor Zygmunt Iciek. Ten programowo i genetycznie zawsze był niezależny (nawet od samego siebie), toteż trudno mu coś zarzucić, tym bardziej że czuję do niego „miętę”. Może rzeczywiście obudziła się w n im chuć działania na niwie samorządowej?

Spośród radnych naszej Rady Miejskiej na nowy okręt zaokrętowali się: Agnieszka Jędryczka (bezpartyjna), Jacek Szczerba (bezpartyjny), Mariusz Dziewic (bezpartyjny).

Burmistrz Wąsosza – Zbigniew Stuczyk (piąta kadencja) wstąpił również do Dolnośląskim Ruchu Samorządowym.  Programowo burmistrz Wąsosza jest od zawsze bezpartyjny, gdyż od zawsze był on: „Sam w sobie żeglarzem ,sterem i okrętem”.

Radny powiatowy Ryszard Wawer (bezpartyjny) również zaciągnął się pod banderę firmowaną przez prezydenta Wrocławia. Jako radny powiatowy niczym nie błysnął, ale jego obecność w DRS podnosi za to jego liczebność. Tyle, że ilość nigdy nie przedkłada się na jakość.

Sympatykiem Dolnośląskiego Ruchu Samorządowego został wójt Jemielna Jan Ucinek. I na tym opowieść o DRS się ucina.


Jeżeli chodzi o górowską PO, to partia ta nie znikła. Wierności jej dochował Marek Biernacki. I dla wszystkich go znających nie jest to niespodzianką, bo oprócz cieni ma on też swoje blaski. Nie jest koniunkturalny.  A to rzadkość, jak widać.