W różnych programach rozwoju powiatu górowskiego i wchodzących w jego skład gmin pisze się o rozwoju turystyki. Pisze wiele, ale niewiele z tego wynika. Samorządy, mówiąc bardzo delikatnie, mają letni stosunek do rozwoju turystyki na naszym terenie i tak naprawdę ilość działań zmierzających do realizacji szczytnych założeń nie idzie w parze z ilością deklaracji. No, ale jak wiemy – dobrymi intencjami, to piekło bywa wybrukowane.
Do rozwoju turystki niezbędna jest baza turystyczna. W Górze możemy jednak mówić o wyraźnym postępie w jej rozwoju. Kto pamięta, że jeszcze 20 lat temu nie było na naszym terenie restauracji na poziomie? Kto pamięta, że trudno było o porządny hotel? Kto pamięta te czasy, gdy w naszych restauracjach – nazwa wówczas na wyrost – strach było jeść?
Te czasy mamy szczęśliwie za sobą. Dzisiaj mamy „Parkową bis”, gdzie trzeba z minimum rocznym wyprzedzeniem rezerwować salę na wesele. Jest „Opus” cieszący się niesłabnącym powodzeniem. Miło można spędzić czas w „Bramie”, „Karczmie Starogórskiej”.
Mało kto wie jednak, że ostatnio przybyło nam kolejne miejsce, w którym można zjeść i spędzić czas w miłej atmosferze. Przy drodze wojewódzkiej 324 z Rawicza do Góry powstała nowa restauracja, która jakby została jeszcze niedostrzeżona i niedoceniona przez konsumentów. Ja trafiłem tam całkowicie przypadkowo sądząc, iż wchodzę do sklepu.
Okazało się jednak, że oprócz sklepu znajduje się tam restauracja. Brzuch swoje prawa ma i trudno je oszukać. Usiadłem więc przy stoliku i zacząłem studiować menu.
I z sekundy na sekundę moje zdumienie wzrastało. Będąc osoba o ugruntowanych nawykach gastronomicznych za nic mam „nowoczesne” dania. Spożycie nowinek kulinarnych nieodmiennie kończy się dla mnie boleściami. A tu patrzę i co widzę? Kulinarna klasyka! Restauracja oferuje drób, ryby i sztandarowy produkty naszej kuchni – schabowy! Tego dnia w ofercie były tez flaki, zupa pomidorowa, żurek z jajkiem, barszcz czerwony z krokietami.
No, zjeść to by się zjadło, ale ile mnie ta przyjemność będzie kosztowała. Spoglądam na ceny i przeżywam cenowy szok! Dania z ryb w cenie od 8,50 zł do 11 zł. Pierogi 8,50 do 9,50 zł. A taki szaszłyk p. 5,60 zł za 100 g. Zupa pomidorowa z makaronem – 5,50 zł.
Można zamawiać – pomyślałem sobie – ruina finansowa mnie nie czeka. Taniej nigdzie kałduna nie napełnię. Na dobry początek żurek z jajkiem. Namysł nad daniem głównym trwa tylko chwilę. Biorę na cel okręt flagowy naszej kulinarnej flotylli – schab z pieczarkami w cenie 11,50 zł. Do tego ziemniaczki i suróweczka z bolszewików, czerwonych buraczków znaczy.
Odrywam wzrok od karty dań by wezwać kelnerkę. Nikogo wzywać nie trzeba. Niezauważenie, dyskretnie i nie wzywana stoi przede mną śliczne dziewczę i słodkim głosem pyta: „Pan sobie życzy?” Oj, przemknęło mi przez głowę, żebyś ty aniele mój wiedziała czego ja sobie życzę patrząc na ciebie, to… już by cię tu nie było! Opanowuję się jednak i składam zamówienie. Dom wybranych dań dołączam piwo, bo suszy mnie tego dnia jakoś dziwnie. Upały są ostatnio nieznośne, to Państwo muszą przyznać.
Nieziemskie zjawisko przyjmuje zamówienie i wdzięcznie kręcą śliczną kibicią oddala się od mojego stolika. Piwo zjawia się na moim stoliku po kilkunastu sekundach. Zimne, ale bez przesady. Acha! – znają się na podawani u piwa. Nie jest zbyt mocno schłodzone ani zbyt ciepłe. Czuć charakterystyczną goryczkę, która najlepiej gasi pragnienie. I oto w piwku prawidłowo podanym chodzi.
Siedzę sobie i popijam małymi łyczkami piwo. Rozglądam się z nieskrywaną ciekawością po lokalu. Ile może tu zmieścić się konsumentów jednorazowo? – zastanawiam się i liczę. Wychodzi, że 55, bo tyle jest krzeseł. Acha, oczywiście 56, bo jedno zajmuję ja.
Przyglądam się stołom i widzę, że właściciel nieźle to sobie wykombinował. Stoły są duże. A to duży plus w przypadku, gdy do rodzinnego obiadu ma zasiąść 6 osób. Państwo znają to z autopsji. Stolik symboliczny, danie dotyka dania, jeden drugiego poszturchuje niechcący… . Koszmar a nie rodzinny obiad. A tu można nawet biesiadując w 6 osób niekulturalnie łokcie na stół wyłożyć. A co z kulturą? Jak łokieć kulturalny, to i można go na stole zaprezentować.
Sączę z wolna piwko i rozglądam się dookoła. Jak tu się zmieniło! Wszak to tu powstał drugi CPN w naszym mieście. Kto pamięta, gdzie był pierwszy? Niewielu. A w tym miejscu CPN, na ówczesne czasy bardzo nowoczesny, powstał za czasów Władysława Zrzędliwego w 1969 roku. A jak dzisiaj to miejsce wygląda? Porównania najmniejszego nie ma. Europa, po prostu Europa.
A za oknem restauracji parasole i stoliki. Można posiedzieć w cieniu, zapalić papieroska, pijąc małymi łyczkami, to co kto tam lubi najbardziej. Obok plac zabaw dla milusińskich, celowo umiejscowiony tak, by żywego sreberka rodzice z oczu nie spuszczali ani na moment. A piaseczek taki żółty, ja na plaży. Czyściutki, ładnie grabkami przyczesany, że już rozglądałem się za wiaderkiem i łopatką obmyślając budowę twierdzy warownej.
Na szczęście te niedorzeczne myśli przerwała mi ponownie niebosko śliczne zjawisko, które podsunęło mi pod nosek pomidorową z makaronem. W smaku wyraźnie można było wyczuć, iż przygotowana została na bazie rosołu. Podczas spożywania zupy wyczuć można było jej wyrazisty aromat. Makaron nie rozgotowany i jednocześnie nie za twardy. Jednocześnie aż trudno uwierzyć, że gotowany razem z zupą, ale pomimo tego zupa nie stała się kleista, co często się zdarza kucharzom o mniejszej wiedzy na temat tajemnicy przyrządzania porządnej pomidorówki.
Ledwo uporałem się z pomidorową a już przeurocze dziewcze podało mi do konsumpcji flagową potrawę. Już sam aromat dochodzący do moich przytępionych różnymi przejściami zmysłów był zniewalający. A widok potrawy był omdlewający. Aż żal było dewastować te dzieło artystycznego kunsztu.
Smak. Cóż tu można opisywać. Tego się nie da opisać. Trudno opisać słowami zapach kwiatów, ale jeszcze trudniej, to co pod językiem. Widać było jednak, że schabowy przygotowany został niezwykle starannie. Kotlet był panierowany podwójnie. A to plus każdego schaboszczaka. Mąka dokładnie oblepiła mięso. Panirka bardzo dokładnie przylegała do mięsa. Nie było rozstępów, jak u kobiety w balzakowskim wieku.
Zwiewna zjawa o cud urodzie zaproponowała mi deser. Mój Boże, deser! A gdzie ja go zmieszczę? Ledwo ¾ drugiego dania wcisnąłem, a tu deser proponują. A na zewnątrz wzorcowa rodzinka 2 plus 2 deserek pałaszuje, że aż miło patrzeć. Brzdąc ok. lat 3 z bitą śmietaną na czubku piegowatego noska już zapowiada swoim rodzicom, że jeszcze loda spałaszuje. Starsza o 2 lata siostrzyczka żąda powtórki z rozrywki. Rodzinna idylla jednym słowem. Aż się wzruszyłem, co u mnie rzadkie.
Cóż dodać? Chyba tylko to, że warto zaglądnąć do tej restauracji na miły rodzinny bądź towarzyski obiadek zestawiony z klasycznych polskich dań. Można na taki obiad zabrać z sobą dzieci, bo będą tam bezpieczne. Obiekt, co zauważyłem, jest monitorowany, a więc obawa zniknięcia samochodu również nie będzie nam towarzyszyć przy spożywaniu posiłku.
Sala restauracyjna nie jest zatłoczona nadmiarem stołów i krzeseł. Można spokojnie przechodzić nikogo przy tym nie trącają i nie będąc zmuszonym powtarzać co chwilę: „przepraszam”. A to duży komfort.
Właścicielem tego godnego polecenia przybytku sztuki kulinarnej za symboliczne pieniądze jest znany przedsiębiorca Adam Lachera. Trzeba powiedzieć, że w to miejsce zostały zainwestowane niemałe pieniądze. To widać. W planach rzutkiego przedsiębiorcy jest otwarcie wielkie sali balowej, która pomoże nowożeńcom wcześniej poznać słodki/gorzki smak bycia we dwoje. Oprócz tego będzie tam hotel z 9 pokojami dla 18 osób spragnionych snu. To wszystko ma być otwarte w przyszłym roku. Taki jest plan.
Wypada życzyć realizacji ambitnych zamierzeń Adamowi Lacherze, bo jego sukces przełoży się na sukces naszego miasta. Sukces przetrwa wielu z nas, i będzie służył tym, którzy po nas nastaną.
"Jak ktoś żyje z tego, że zwalcza wroga, jest zainteresowany tym, aby wróg pozostał przy życiu". KONTAKT: robert.mazulewicz@gmail.com tel. 883 793 645. Gwarantuję 100% dyskrecji.
wtorek, 19 lipca 2011
poniedziałek, 18 lipca 2011
Na wzmocnienie pamięci
Nie tylko nas sali obrad bywa ciekawie podczas sesji Rady Powiatu. Wesoło jest często podczas przerw na zewnątrz. Podczas przerwy w trakcie ostatnie sesji Rady Powiatu można było zaobserwować taka oto sytuację, która utrwaliłem na fotografiach.
W pewnym momencie radny Jan Kalinowski poprosił swojego byłego zastępcę na stronę. Jak widzą Państwo na zdjęciach obaj panowie udali się na ubocze, by z dala od ludzkich oczu i uszu wymienić jakieś uwagi.
Widać wyraźnie, że rozmowa obu panów należała do lekkich, łatwych, przyjemnych i zabawnych. W pewnym momencie Jan Kalinowski wręczył swojemu młodszemu koledze, którego wcześniej bezlitośnie rozwałkował podczas posiedzenia Komisji Zdrowia upominek. A towarzyszyły temu następujące słowa szanownego pana Jana:
„Masz tu Marku taki prezencik ode mnie. To są niezapominajki. Posiej je wszędzie, nich Ci rosną i przypominają o tym, co zrobiłeś w grudniu ubiegłego roku. Niech przypominają Ci o tym jakie władze wybrałeś, żebyś nikomu wkrótce nie mówił, że zapomniałeś, albo że to nie ty”.
Jak Państwo widzą radny Marek Biernacki wyglądał na bardzo uszczęśliwionego pomimo szkarłatnego rumieńca zażenowania, który wykwitł mu nad wyraz obficie w końcowym fragmencie życzeń pana Jana.
Nawiasem mówiąc, obaj panowie się najzwyczajniej w świecie lubią. Jan Kalinowski zawsze podrzuca z okazji sesji prezencik byłemu zastępcy. A to Marek Biernacki otrzyma herbatkę o smaku cynamonowym, albo też sok buraka cukrowego lub wywar ze stokrotek.
Muszą Państwo wiedzieć, że pan Jan zawsze bardzo martwi się o zdrowie Marka. W okresie, gdy obaj panowie razem i zgodnie pracowali nie mógł pan Jan wyjść z niemego podziwu dla kulinarnych upodobań swojego zastępcy. Jak twierdził dr Jan Kalinowski: „Z medycznego punktu widzenia i biorąc pod uwagę to, co Marek je, żyć to on nie powinien”.
W pewnym momencie radny Jan Kalinowski poprosił swojego byłego zastępcę na stronę. Jak widzą Państwo na zdjęciach obaj panowie udali się na ubocze, by z dala od ludzkich oczu i uszu wymienić jakieś uwagi.
Widać wyraźnie, że rozmowa obu panów należała do lekkich, łatwych, przyjemnych i zabawnych. W pewnym momencie Jan Kalinowski wręczył swojemu młodszemu koledze, którego wcześniej bezlitośnie rozwałkował podczas posiedzenia Komisji Zdrowia upominek. A towarzyszyły temu następujące słowa szanownego pana Jana:
„Masz tu Marku taki prezencik ode mnie. To są niezapominajki. Posiej je wszędzie, nich Ci rosną i przypominają o tym, co zrobiłeś w grudniu ubiegłego roku. Niech przypominają Ci o tym jakie władze wybrałeś, żebyś nikomu wkrótce nie mówił, że zapomniałeś, albo że to nie ty”.
Jak Państwo widzą radny Marek Biernacki wyglądał na bardzo uszczęśliwionego pomimo szkarłatnego rumieńca zażenowania, który wykwitł mu nad wyraz obficie w końcowym fragmencie życzeń pana Jana.
Nawiasem mówiąc, obaj panowie się najzwyczajniej w świecie lubią. Jan Kalinowski zawsze podrzuca z okazji sesji prezencik byłemu zastępcy. A to Marek Biernacki otrzyma herbatkę o smaku cynamonowym, albo też sok buraka cukrowego lub wywar ze stokrotek.
Muszą Państwo wiedzieć, że pan Jan zawsze bardzo martwi się o zdrowie Marka. W okresie, gdy obaj panowie razem i zgodnie pracowali nie mógł pan Jan wyjść z niemego podziwu dla kulinarnych upodobań swojego zastępcy. Jak twierdził dr Jan Kalinowski: „Z medycznego punktu widzenia i biorąc pod uwagę to, co Marek je, żyć to on nie powinien”.
Przemawiali do obrazu a obraz ...
O godzinie 14,00 rozpoczęła się sesja Rady Powiatu. Obrady otworzył przewodniczący Rady – Zbigniew Józefiak, który powitał wszystkich obecnych na sali obrad. Wszyscy zauważyli nieobecność starosty Piotra Wołowicza. Ku zdziwieniu wszystkich szef Rady Powiatu nie potrafił powiedzieć, gdzie zapodział się starosta. Starostę tłumaczył wicestarosta Paweł Niedźwiedź. Stwierdził on, iż starosta pojechał wraz z burmistrz Ireną Krzyszkiewicz do Warszawy w sprawie linii kolejowej Bojanowo – Góra. To z kolei wprawiło część radnych w zdziwienie, bo Rada Powiatu podjętą wiosną uchwałą zakończyła swój udział w tej sprawie.
W punkcie „Sprawozdanie z pracy Zarządu w okresie międzysesyjnym” głos zabrał wicestarosta Paweł Niedźwiedź, który stwierdził, że każdy z radnych taka informację otrzymał na piśmie a on jest gotów odpowiedzieć na ewentualne pytania. Pytań nie było, bo radni zadowolili się lakoniczną informacją pisemną obejmującą dwa posiedzenia Zarządu. Nie zajmowano się podczas tych posiedzeń niczym istotnym.
Ciekawiej zrobiło się podczas punktu: „Interpelacje i zapytania”. Głos zabrał radny Edward Szendryk, którego zainspirował szybko zbliżający się termin oddania do użytkowania mostu w Ciechanowie. Radnego zainteresował problem przewidywanego wzrostu ruchu na drodze wojewódzkiej z Rawicza do Góry. Radny pytał o prognozę natężenia ruchu.
Radny Jan Bondzior mówił o występujących anomaliach pogodowych, które powoduję liczne gwałtowne burze. Podczas tych gwałtownych burz bardzo często wywracane są drzewa rosnące przy drogach powiatowych i wojewódzkich. Jako jeden z przykładów Jan Bondzior opisał drogę Chróścina – Czernina, gdzie na skutek silnego wiatru padło pięć ogromnych, wieloletnich topól. Wywrócone topole zniszczyły nieomal połowę asfaltowej nawierzchni drogi. Radny dopytywał się o przegląd tych drzew, które często liczą sobie ok. 100 lat pod katem ich zagrożenia dla użytkowników dróg.
Radnego Władysława Stanisławskiego interesowały sprawy budżetowe. W związku z tym, iż starosta zapowiedział, że spółka prawa handlowego Powiatowe Centrum Opieki Zdrowotnej otrzyma od starostwa pożyczkę na dwie wypłaty dla pracowników spółki, radny dopytywał się w jaki sposób pożyczone spółce pieniądze wrócą do budżetu powiatu. Radny zaznaczył, że czuje się oszukany, gdyż dopiero obecnie zauważył, że przesunięcia w budżecie są „chwytem technicznym”.
Odpowiedzi radnemu Stanisławskiemu udzielił skarbnik powiatu – Wiesław Pospiech, który wyjaśnił, iż po SP ZOZ powiat przejmie należne zlikwidowanej jednostce należności w kwocie ok. 300 tys. zł., które będą tym zabezpieczeniem. Władysław Stanisławski przypomniał, iż w krótkim czasie starostwo dokapitalizowało szpitalną spółkę kwotą 450 tys. zł.
Radnego Jana Kalinowskiego interesowała uchwała dotycząca internatu podlegającego obecnie LO. Od ok. 2 lat planuje się zmianę jego przynależności organizacyjnej. Ma on zostać podporządkowany Centrum Kształcenia Ustawicznego i Praktycznego w Górze i stać się bursą. Taki plan zaczęto realizować za czasów „Bukietowej”. Wymaga to jednak wysiłku, gdyż na takie przekształcenie musi wyrazić zgodę kuratorium. Należy tez wcześniej powiadomić o tym rodziców dzieci korzystających z internatu. Obecne podejście do przekształcenia internatu było trzecim. Warto tu przypomnieć, że jesienią starosta Piotr Wołowicz deklarował dokonanie takiej zmiany, ale przedłożony przez Zarząd Powiatu projekt uchwały świadczył o tym, iż była to jedynie pusta deklaracja z jego strony.
Radny Jan Kalinowski prosił o sprecyzowanie motywów decyzji o wycofaniu się z podjętej uchwały s prawie likwidacji internatu.
Radnemu odpowiedział wicestarosta Paweł Niedźwiedź. Wicestarosta stwierdził, że ma to związek z pracami nad „Strategią rozwoju edukacji w powiecie górowskim”. Jej zatwierdzenie i rozpoczęcie realizacji ma zacząć się z datą graniczną 1 września 2012 rok. Z tego powodu wstrzymuje się również likwidację internatu i zamienienie go w bursę. Ponadto – jak wyjaśniał wicestarosta – likwidację odkłada się na prośbę dyrektora CKUiP – Krzysztofa Mielczarka, który ma na głowie remonty w swojej placówce.
Przewodniczący Komisji Oświaty, Kultury i Sportu – radny Grzegorz Trojanek, wyjaśnił, iż o problemie tym rozmawiano podczas obrad komisji, której przewodniczy. „Odłożenie tej decyzji czasie nie bardzo pasowało komisji” – stwierdził szef komisji.
Widać więc, że decyzja w sprawie przekształcenia internatu została odłożona aż do 2013 roku, bo tylko ten termin wchodzi w grę ze względów prawnych.
W dalszej części obrad znalazło się wystąpienie prezesa spółki Powiatowe Centrum Opieki Zdrowotnej – Piotra Rykowskiego.
Pierwsze pytanie prezesowi zadał przewodniczący Rady Powiatu – Zbigniew Józefiak, który wyraził zaniepokojenie panującą sytuacją w PCOZ.
„Od 2 tygodni mamy sytuację klarowną. Przestał działać SP ZOZ, który wykreślony został z KRS. W związku z tym, że sprawozdanie, które przyjęliśmy o jego wynikach finansowych wzbudza pewien niepokój, mianowicie dwukrotny wzrost strat w porównaniu z półroczem roku ubiegłego, chcielibyśmy wiedzieć co dzieje się w spółce. W związku z tym poproszę pana prezesa o informację na ten temat w zakresie obecnego i planowanego funkcjonowania spółki. Chcielibyśmy się też dowiedzieć czegoś na temat bieżącej i planowanej opieki zdrowotnej, bo jest to punktem zainteresowania mieszkańców powiatu górowskiego”.
Prezes Piotr Rykowski: „Dzień dobry Państwu. Odnośnie punktu dziewiątego, jeżeli chodzi o bieżące sprawy Powiatowe Centrum opieki Zdrowotnej zajmuje się i realizuje zakres swoich działań statutowych a więc przede wszystkim zajmuje się zabezpieczeniem udzielania świadczeń zdrowotnych świadczeniobiorcom, czyli pacjentom, a jeżeli chodzi o plany, plany są jednoznaczne, jest to kontynuacja tego właśnie zakresu, czyli udzielanie świadczeń. Być może planowanym zwiększeniem zakresu tych właśnie świadczeń. Są jakieś pytania?”
Przewodniczący Rady Zbigniew Józefiak: „No, bardzo zwięzła to była informacja. Bardzo proszę, czy ktoś z Państwa chciałby poszerzyć pole swoich zainteresowań?”
Cisza na sali. Przerywa ją przewodniczący Rady Powiatu Zbigniew Józefiak:
„To ja w międzyczasie takie pytanie zadam. Proszę powiedzieć kto zatwierdza roczne i wieloletnie plany spółki i czy taki plan powstał i czy już jest zatwierdzony?”
Prezes Piotr Rykowski: „Nie. Taki plan nie powstał i nie został zatwierdzony. To zatwierdza Zarząd”.
Przewodniczący Zbigniew Józefiak: „To znaczy Zgromadzenie Wspólników powinno go zatwierdzić?”
Prezes Piotr Rykowski: „Tak”.
Przewodniczący Zbigniew Józefiak: „Ale jak nie powstał, to go nie zatwierdziło. Tak mam rozumieć?”
Prezes Piotr Rykowski: „Tak”.
Przewodniczący Zbigniew Józefiak: „To znaczy, że jedziemy tak jakby bez trzymanki?”
Prezes Piotr Rykowski: „Nie rozumiem tego stwierdzenia”.
Przewodniczący Zbigniew Józefiak: „Jeżeli nie mamy przyjętej strategii, i planu, no to …”
Prezes Piotr Rykowski: „Przyjętą strategia jest przyjętym planem jest realizacja kontraktu podpisanego z NFZ”.
Przewodniczący Zbigniew Józefiak: „Ale czy to jest gdzieś zapisane?”
Prezes Piotr Rykowski: „To jest zapisane w umowach podpisanych z NFZ”.
Przewodniczący Zbigniew Józefiak: „Rozumiem. Ale nie jest to zapisane w strategii, bo tej strategii nie ma. Tak to rozumiem. Jednoznacznie”.
Prezes Piotr Rykowski: „Jednoznacznie realizacja działań i świadczeń, które są udzielane wynikają z podpisanych umów z NFZ na ich udzielanie”.
Przewodniczący Zbigniew Józefiak: „Rozumiem tę odpowiedź, ale mnie to oczywiście nie zadawala. Mam jeszcze jedno pytanie skoro jestem jeszcze przy głosie, chyba, że ktoś z Państwa radnych ma jakieś pytanie, to proszę bardzo”.
Ponownie cisza na sali. Nikt z radnych nie ma żadnego pytania do prezesa spółki w sprawie jej funkcjonowania. Ciszę przerywa przewodniczący Zbigniew Józefiak:
„Jeżeli nie, to ja mam pytanie, na które odpowiedź mnie interesuje z punktu widzenie funkcjonowania takiej spółki. Kiedy odbyło się ostatnie Zgromadzenie Wspólników?”
Prezes Piotr Rykowski: „Nie wiem czy mogę? Hm, hm, hm …Ostatnie Zgromadzenie Wspólników? Nie pamiętam daty”.
Po tej odpowiedzi na sali obrad zapanowała lekka konsternacja, która przerwał radny Władysław Stanisławski.
Radny Władysław Stanisławski: „Panie przewodniczący. Ja jestem troszeczkę zszokowany tym wszystkim. Powiem Panu, że Nadzwyczajne Zgromadzenie Wspólników odbyło się 1 czerwca, po sesji, która odbyła się 27 maja. Właśnie wtedy podjęto decyzję o tym, że zwiększono kapitał udziałowy o 300 tysięcy złotych, czyli o dodatkowych ileś udziałów. Muszę powiedzieć, że trochę czuję dyskomfort albowiem najwyższą władzą spółki jest Zgromadzenie Wspólników, Zgromadzenie Wspólników podejmuje uchwały w sprawie rozwoju spółki oraz wieloletnich programów rozwoju spółki. Dla mnie – proszę Państwa – organem, który sprawuje nadzór bezpośredni, po pierwsze jest Rada Nadzorcza. Nad Radą Nadzorczą jest Zgromadzenie Wspólników. I my wtedy, gdy nie dajemy pieniędzy, bądź możemy śledzić przebieg naszych pieniędzy możemy decydować. Natomiast o reszcie decyduje niestety Zgromadzenie Wspólników. Troszeczkę rozumiem Pana prezesa, że odpowiada w ten sposób, dlatego, że jego Zgromadzeniem Wspólników jest właśnie Zarząd Powiatu Górowskiego”.
Prezes Piotr Rykowski: „Dokładnie tak”.
Przewodniczący Zbigniew Józefiak: „Dziękuję. Czy są jeszcze pytania do tego sprawozdanie. Proszę bardzo, pytanie z sali. Pan Robert Mazulewicz".
Ciąd dalszy - jutro.
W punkcie „Sprawozdanie z pracy Zarządu w okresie międzysesyjnym” głos zabrał wicestarosta Paweł Niedźwiedź, który stwierdził, że każdy z radnych taka informację otrzymał na piśmie a on jest gotów odpowiedzieć na ewentualne pytania. Pytań nie było, bo radni zadowolili się lakoniczną informacją pisemną obejmującą dwa posiedzenia Zarządu. Nie zajmowano się podczas tych posiedzeń niczym istotnym.
Ciekawiej zrobiło się podczas punktu: „Interpelacje i zapytania”. Głos zabrał radny Edward Szendryk, którego zainspirował szybko zbliżający się termin oddania do użytkowania mostu w Ciechanowie. Radnego zainteresował problem przewidywanego wzrostu ruchu na drodze wojewódzkiej z Rawicza do Góry. Radny pytał o prognozę natężenia ruchu.
Radny Jan Bondzior mówił o występujących anomaliach pogodowych, które powoduję liczne gwałtowne burze. Podczas tych gwałtownych burz bardzo często wywracane są drzewa rosnące przy drogach powiatowych i wojewódzkich. Jako jeden z przykładów Jan Bondzior opisał drogę Chróścina – Czernina, gdzie na skutek silnego wiatru padło pięć ogromnych, wieloletnich topól. Wywrócone topole zniszczyły nieomal połowę asfaltowej nawierzchni drogi. Radny dopytywał się o przegląd tych drzew, które często liczą sobie ok. 100 lat pod katem ich zagrożenia dla użytkowników dróg.
Radnego Władysława Stanisławskiego interesowały sprawy budżetowe. W związku z tym, iż starosta zapowiedział, że spółka prawa handlowego Powiatowe Centrum Opieki Zdrowotnej otrzyma od starostwa pożyczkę na dwie wypłaty dla pracowników spółki, radny dopytywał się w jaki sposób pożyczone spółce pieniądze wrócą do budżetu powiatu. Radny zaznaczył, że czuje się oszukany, gdyż dopiero obecnie zauważył, że przesunięcia w budżecie są „chwytem technicznym”.
Odpowiedzi radnemu Stanisławskiemu udzielił skarbnik powiatu – Wiesław Pospiech, który wyjaśnił, iż po SP ZOZ powiat przejmie należne zlikwidowanej jednostce należności w kwocie ok. 300 tys. zł., które będą tym zabezpieczeniem. Władysław Stanisławski przypomniał, iż w krótkim czasie starostwo dokapitalizowało szpitalną spółkę kwotą 450 tys. zł.
Radnego Jana Kalinowskiego interesowała uchwała dotycząca internatu podlegającego obecnie LO. Od ok. 2 lat planuje się zmianę jego przynależności organizacyjnej. Ma on zostać podporządkowany Centrum Kształcenia Ustawicznego i Praktycznego w Górze i stać się bursą. Taki plan zaczęto realizować za czasów „Bukietowej”. Wymaga to jednak wysiłku, gdyż na takie przekształcenie musi wyrazić zgodę kuratorium. Należy tez wcześniej powiadomić o tym rodziców dzieci korzystających z internatu. Obecne podejście do przekształcenia internatu było trzecim. Warto tu przypomnieć, że jesienią starosta Piotr Wołowicz deklarował dokonanie takiej zmiany, ale przedłożony przez Zarząd Powiatu projekt uchwały świadczył o tym, iż była to jedynie pusta deklaracja z jego strony.
Radny Jan Kalinowski prosił o sprecyzowanie motywów decyzji o wycofaniu się z podjętej uchwały s prawie likwidacji internatu.
Radnemu odpowiedział wicestarosta Paweł Niedźwiedź. Wicestarosta stwierdził, że ma to związek z pracami nad „Strategią rozwoju edukacji w powiecie górowskim”. Jej zatwierdzenie i rozpoczęcie realizacji ma zacząć się z datą graniczną 1 września 2012 rok. Z tego powodu wstrzymuje się również likwidację internatu i zamienienie go w bursę. Ponadto – jak wyjaśniał wicestarosta – likwidację odkłada się na prośbę dyrektora CKUiP – Krzysztofa Mielczarka, który ma na głowie remonty w swojej placówce.
Przewodniczący Komisji Oświaty, Kultury i Sportu – radny Grzegorz Trojanek, wyjaśnił, iż o problemie tym rozmawiano podczas obrad komisji, której przewodniczy. „Odłożenie tej decyzji czasie nie bardzo pasowało komisji” – stwierdził szef komisji.
Widać więc, że decyzja w sprawie przekształcenia internatu została odłożona aż do 2013 roku, bo tylko ten termin wchodzi w grę ze względów prawnych.
W dalszej części obrad znalazło się wystąpienie prezesa spółki Powiatowe Centrum Opieki Zdrowotnej – Piotra Rykowskiego.
Pierwsze pytanie prezesowi zadał przewodniczący Rady Powiatu – Zbigniew Józefiak, który wyraził zaniepokojenie panującą sytuacją w PCOZ.
„Od 2 tygodni mamy sytuację klarowną. Przestał działać SP ZOZ, który wykreślony został z KRS. W związku z tym, że sprawozdanie, które przyjęliśmy o jego wynikach finansowych wzbudza pewien niepokój, mianowicie dwukrotny wzrost strat w porównaniu z półroczem roku ubiegłego, chcielibyśmy wiedzieć co dzieje się w spółce. W związku z tym poproszę pana prezesa o informację na ten temat w zakresie obecnego i planowanego funkcjonowania spółki. Chcielibyśmy się też dowiedzieć czegoś na temat bieżącej i planowanej opieki zdrowotnej, bo jest to punktem zainteresowania mieszkańców powiatu górowskiego”.
Prezes Piotr Rykowski: „Dzień dobry Państwu. Odnośnie punktu dziewiątego, jeżeli chodzi o bieżące sprawy Powiatowe Centrum opieki Zdrowotnej zajmuje się i realizuje zakres swoich działań statutowych a więc przede wszystkim zajmuje się zabezpieczeniem udzielania świadczeń zdrowotnych świadczeniobiorcom, czyli pacjentom, a jeżeli chodzi o plany, plany są jednoznaczne, jest to kontynuacja tego właśnie zakresu, czyli udzielanie świadczeń. Być może planowanym zwiększeniem zakresu tych właśnie świadczeń. Są jakieś pytania?”
Przewodniczący Rady Zbigniew Józefiak: „No, bardzo zwięzła to była informacja. Bardzo proszę, czy ktoś z Państwa chciałby poszerzyć pole swoich zainteresowań?”
Cisza na sali. Przerywa ją przewodniczący Rady Powiatu Zbigniew Józefiak:
„To ja w międzyczasie takie pytanie zadam. Proszę powiedzieć kto zatwierdza roczne i wieloletnie plany spółki i czy taki plan powstał i czy już jest zatwierdzony?”
Prezes Piotr Rykowski: „Nie. Taki plan nie powstał i nie został zatwierdzony. To zatwierdza Zarząd”.
Przewodniczący Zbigniew Józefiak: „To znaczy Zgromadzenie Wspólników powinno go zatwierdzić?”
Prezes Piotr Rykowski: „Tak”.
Przewodniczący Zbigniew Józefiak: „Ale jak nie powstał, to go nie zatwierdziło. Tak mam rozumieć?”
Prezes Piotr Rykowski: „Tak”.
Przewodniczący Zbigniew Józefiak: „To znaczy, że jedziemy tak jakby bez trzymanki?”
Prezes Piotr Rykowski: „Nie rozumiem tego stwierdzenia”.
Przewodniczący Zbigniew Józefiak: „Jeżeli nie mamy przyjętej strategii, i planu, no to …”
Prezes Piotr Rykowski: „Przyjętą strategia jest przyjętym planem jest realizacja kontraktu podpisanego z NFZ”.
Przewodniczący Zbigniew Józefiak: „Ale czy to jest gdzieś zapisane?”
Prezes Piotr Rykowski: „To jest zapisane w umowach podpisanych z NFZ”.
Przewodniczący Zbigniew Józefiak: „Rozumiem. Ale nie jest to zapisane w strategii, bo tej strategii nie ma. Tak to rozumiem. Jednoznacznie”.
Prezes Piotr Rykowski: „Jednoznacznie realizacja działań i świadczeń, które są udzielane wynikają z podpisanych umów z NFZ na ich udzielanie”.
Przewodniczący Zbigniew Józefiak: „Rozumiem tę odpowiedź, ale mnie to oczywiście nie zadawala. Mam jeszcze jedno pytanie skoro jestem jeszcze przy głosie, chyba, że ktoś z Państwa radnych ma jakieś pytanie, to proszę bardzo”.
Ponownie cisza na sali. Nikt z radnych nie ma żadnego pytania do prezesa spółki w sprawie jej funkcjonowania. Ciszę przerywa przewodniczący Zbigniew Józefiak:
„Jeżeli nie, to ja mam pytanie, na które odpowiedź mnie interesuje z punktu widzenie funkcjonowania takiej spółki. Kiedy odbyło się ostatnie Zgromadzenie Wspólników?”
Prezes Piotr Rykowski: „Nie wiem czy mogę? Hm, hm, hm …Ostatnie Zgromadzenie Wspólników? Nie pamiętam daty”.
Po tej odpowiedzi na sali obrad zapanowała lekka konsternacja, która przerwał radny Władysław Stanisławski.
Radny Władysław Stanisławski: „Panie przewodniczący. Ja jestem troszeczkę zszokowany tym wszystkim. Powiem Panu, że Nadzwyczajne Zgromadzenie Wspólników odbyło się 1 czerwca, po sesji, która odbyła się 27 maja. Właśnie wtedy podjęto decyzję o tym, że zwiększono kapitał udziałowy o 300 tysięcy złotych, czyli o dodatkowych ileś udziałów. Muszę powiedzieć, że trochę czuję dyskomfort albowiem najwyższą władzą spółki jest Zgromadzenie Wspólników, Zgromadzenie Wspólników podejmuje uchwały w sprawie rozwoju spółki oraz wieloletnich programów rozwoju spółki. Dla mnie – proszę Państwa – organem, który sprawuje nadzór bezpośredni, po pierwsze jest Rada Nadzorcza. Nad Radą Nadzorczą jest Zgromadzenie Wspólników. I my wtedy, gdy nie dajemy pieniędzy, bądź możemy śledzić przebieg naszych pieniędzy możemy decydować. Natomiast o reszcie decyduje niestety Zgromadzenie Wspólników. Troszeczkę rozumiem Pana prezesa, że odpowiada w ten sposób, dlatego, że jego Zgromadzeniem Wspólników jest właśnie Zarząd Powiatu Górowskiego”.
Prezes Piotr Rykowski: „Dokładnie tak”.
Przewodniczący Zbigniew Józefiak: „Dziękuję. Czy są jeszcze pytania do tego sprawozdanie. Proszę bardzo, pytanie z sali. Pan Robert Mazulewicz".
Ciąd dalszy - jutro.
Komisja zdrowia, ale nie psychicznego
Komisję Zdrowia i Opieki Społecznej Rady Powiatu, która odbyła się 15 lipca, zdominował jeden temat. Było nim sprawozdanie likwidacyjne SP ZOZ w Górze. Komisja obradowała pod przewodnictwem Edwarda Szendryka a w obradach uczestniczyli jej członkowie: Jan Kalinowski, Piotr Iskra, Dariusz Wołowicz, Marek Hołtra. W obradach uczestniczył również przewodniczący Komisji Finansów, Budżetu i Gospodarki – radny Marek Biernacki.
Po rozpoczęciu obrad przewodniczący komisji poprosił radnych o dyskusję nad sprawozdaniem likwidacyjnym SP ZOZ w Górze. Radny Jan Kalinowski chwycił się w tym momencie za głowę, bezradnie rozłożył ręce, westchnął głęboko i zamarł w bezruchu.
Głos zabrał radny Piotr Iskra, który skonstatował sprawozdanie likwidacyjne oznajmiając, że za okres od stycznia do 25 czerwca SP ZOZ w Górze przyniósł ok. 1,5 mln zł straty.
Ten smutny fakt został skwitowany przez radnego Jana Kalinowskiego pytaniem: „I co mamy zrobić?”
Edward Szendryk zabierając glos powiedział:
„Myślałem, że dzisiaj salę obrad. Czuje się jako radny lekceważony. Jeżeli najwyższa władza w powiecie działa za kulisami i podejmuje decyzję a radni maja je tylko przyklepać, to ja się na to nie zgadzam. Ja jestem też gospodarzem tego terenu i chcę współdecydować o tym, co tu się dzieje. Bycie radnym nie polega tylko na tym, że ma się dodatkowe źródło dochodu. Przemyślałem jednak ponownie swoją decyzję o opuszczeniu obrad Rady Powiatu. Będę uczestniczył w sesji. Przypomnę tylko, że od lat mówiłem o przekształceniu szpitala. Ile nasz powiat stracił pieniędzy z powodu opóźnienia w przekształceniu szpitala? U nas każdy ma swój styl rządzenia i rządzi tak, by jemu było dobrze i wygodnie. Idziemy w złym kierunku. W powiecie mamy morderstwa. Bezrobocie sięga prawie 40%a my wstydzimy się mówić o tych faktach. Tematów do dyskusji jest wiele, ale nie są to tematy na 5 minut. Co nam dało województwo? Mieszkańców powiatu górowskiego te władze lekceważą”.
Głos zabrał radny Jan Kalinowski, który zwrócił się do obecnego na sali przewodniczącego Komisji Finansów, Budżetu i Gospodarki radnego Marka Biernackiego z pytaniem:
„A jak do sprawozdania ustosunkował się Komisja Finansów?”
Radny Marek Biernacki odpowiedział, że: „Przyjęła sprawozdanie bez uwag”. Odpowiedź Marka Biernackiego mocno zdziwiła Jana Kalinowskiego.
„Jak to bez uwag? Wy w ogóle to czytaliście? Tam są nadwykonania. Jakieś dziwne wirtualne historie. Jakieś bzdury, a ty mi Marek mówisz, że bez uwag?! To powiedz mi Marek, jak wy rozpatrzyliście nadwykonania?”
Marek Biernacki: „Pan przewodniczący Rady Powiatu miał uwagę, że szpital się nie bilansuje. Nie wiadomo więc, jak będzie wyglądała przyszłość szpitala.”
Radny Jan Kalinowski: „Wiadomo!”
Radny Marek Biernacki: „Więcej uwag nie było”.
Jan Kalinowski: „Ja ci Marek mówię o sprawozdaniu bez uwag, które przyjęliście a nie czy ty za to odpowiadasz czy nie. My bez uwag tego nie przyjmiemy".
Radny Marek Biernacki: „Ja nie będę za to odpowiadał, bo nie ja to przygotowywałem”.
Radny Jan Kalinowski: „Ale wy je przyjęliście. I to bez uwag. Dlaczego?”
Marek Biernacki: "Nie wiem. O to trzeba pytać wszystkich członków komisji. Musimy to przyjąć. Teraz jest Komisja Zdrowia i można zgłosić uwagi”.
Jan Kalinowski: „Ja wiem, że musimy przyjąć to sprawozdanie, ale nie bez uwag. I my je zgłosimy”.
Radny Edward Szendryk: „Pytania o zawartość sprawozdania są w pełni zasadne. Nie wiemy czy dostaniemy pieniądze za nadwykonania i czy szpital będzie się bilansował”.
Członkowie Komisji Zdrowia podzielili się uwagami. Zaniepokoiła ich wysokość nadwykonań w zlikwidowanym SP ZOZ. Za okres od stycznia do kwietnia szpital wykazał nadwykonania na kwotę pond 416 tys. zł. W sprawozdaniu likwidacyjnym nie ujęto maja i czerwca 2011 roku, co wg radnych świadczy o wadliwości przedłożonego im sprawozdania. Członkowie komisji mieli również uwago do faktu, iż nikt z zarządzających szpitalem nie uczestniczy w posiedzeniu komisji, by wszystkie wątpliwości wyjaśnić. Okazało się jednak, że dyrektorka Czesława Młodawska już w szpitalu nie pracuje a główna księgowa po urlopie się rozchorowała. W tym wypadku radni musieli obejść się ze smakiem.
W sprawach różnych głos zabrał szef komisji – Edward Szendryk. Radnego zainteresował temat restrukturyzacji szpitala, a dokładnie stan kadry lekarskiej. Krążyły bowiem pogłoski, że część lekarzy złożyła wypowiedzenia z pracy. Radny Piotr Iskra stwierdził, iż odnotowano tylko jeden taki przypadek.
W kolejny swoim wystąpieniu radny Edward Szendryk opowiedział historię, jak przydarzył się jednej z rodzin z terenu powiatu górowskiego. Mieszkanka Ślubowa (pacjentka dr Jana Kalinowskiego) przez pół godziny usiłowała dodzwonić się na pogotowie. Oczywiście pogotowie wschowskie. Niestety, nikt nie odbierał telefonu. Pacjent, do którego miało przyjechać pogotowie zmarł.
Radny Dariusz Wołowicz poinformował radnych, że już w maju składał interpelację na temat pogotowia do starosty Piotra Wołowicza. Zadał staroście dwa pytania, ale satysfakcjonująca go odpowiedź otrzymał na tylko jedno pytanie. Drugie pytanie radnego Dariusza Wołowicza dotyczyło losu naszych karetek po przerżniętym konkursie na świadczenie usług ratownictwa medycznego. W tym przypadku starosta nie potrafił odpowiedzieć radnemu niczego sensownego na ten temat.
W efekcie obrad komisji sprawozdanie likwidacyjne SP ZOZ w Górze zostało przez komisję przyjęte z krytycznymi uwagami. W sytuacji, jaka się wytworzyła po odejściu dotychczasowej dyrekcji i likwidacji SP ZOZ radnym nie pozostało bowiem nic innego. Stanęli przed sytuacją bez wyjścia.
Po rozpoczęciu obrad przewodniczący komisji poprosił radnych o dyskusję nad sprawozdaniem likwidacyjnym SP ZOZ w Górze. Radny Jan Kalinowski chwycił się w tym momencie za głowę, bezradnie rozłożył ręce, westchnął głęboko i zamarł w bezruchu.
Głos zabrał radny Piotr Iskra, który skonstatował sprawozdanie likwidacyjne oznajmiając, że za okres od stycznia do 25 czerwca SP ZOZ w Górze przyniósł ok. 1,5 mln zł straty.
Ten smutny fakt został skwitowany przez radnego Jana Kalinowskiego pytaniem: „I co mamy zrobić?”
Edward Szendryk zabierając glos powiedział:
„Myślałem, że dzisiaj salę obrad. Czuje się jako radny lekceważony. Jeżeli najwyższa władza w powiecie działa za kulisami i podejmuje decyzję a radni maja je tylko przyklepać, to ja się na to nie zgadzam. Ja jestem też gospodarzem tego terenu i chcę współdecydować o tym, co tu się dzieje. Bycie radnym nie polega tylko na tym, że ma się dodatkowe źródło dochodu. Przemyślałem jednak ponownie swoją decyzję o opuszczeniu obrad Rady Powiatu. Będę uczestniczył w sesji. Przypomnę tylko, że od lat mówiłem o przekształceniu szpitala. Ile nasz powiat stracił pieniędzy z powodu opóźnienia w przekształceniu szpitala? U nas każdy ma swój styl rządzenia i rządzi tak, by jemu było dobrze i wygodnie. Idziemy w złym kierunku. W powiecie mamy morderstwa. Bezrobocie sięga prawie 40%a my wstydzimy się mówić o tych faktach. Tematów do dyskusji jest wiele, ale nie są to tematy na 5 minut. Co nam dało województwo? Mieszkańców powiatu górowskiego te władze lekceważą”.
Głos zabrał radny Jan Kalinowski, który zwrócił się do obecnego na sali przewodniczącego Komisji Finansów, Budżetu i Gospodarki radnego Marka Biernackiego z pytaniem:
„A jak do sprawozdania ustosunkował się Komisja Finansów?”
Radny Marek Biernacki odpowiedział, że: „Przyjęła sprawozdanie bez uwag”. Odpowiedź Marka Biernackiego mocno zdziwiła Jana Kalinowskiego.
„Jak to bez uwag? Wy w ogóle to czytaliście? Tam są nadwykonania. Jakieś dziwne wirtualne historie. Jakieś bzdury, a ty mi Marek mówisz, że bez uwag?! To powiedz mi Marek, jak wy rozpatrzyliście nadwykonania?”
Marek Biernacki: „Pan przewodniczący Rady Powiatu miał uwagę, że szpital się nie bilansuje. Nie wiadomo więc, jak będzie wyglądała przyszłość szpitala.”
Radny Jan Kalinowski: „Wiadomo!”
Radny Marek Biernacki: „Więcej uwag nie było”.
Jan Kalinowski: „Ja ci Marek mówię o sprawozdaniu bez uwag, które przyjęliście a nie czy ty za to odpowiadasz czy nie. My bez uwag tego nie przyjmiemy".
Radny Marek Biernacki: „Ja nie będę za to odpowiadał, bo nie ja to przygotowywałem”.
Radny Jan Kalinowski: „Ale wy je przyjęliście. I to bez uwag. Dlaczego?”
Marek Biernacki: "Nie wiem. O to trzeba pytać wszystkich członków komisji. Musimy to przyjąć. Teraz jest Komisja Zdrowia i można zgłosić uwagi”.
Jan Kalinowski: „Ja wiem, że musimy przyjąć to sprawozdanie, ale nie bez uwag. I my je zgłosimy”.
Radny Edward Szendryk: „Pytania o zawartość sprawozdania są w pełni zasadne. Nie wiemy czy dostaniemy pieniądze za nadwykonania i czy szpital będzie się bilansował”.
Członkowie Komisji Zdrowia podzielili się uwagami. Zaniepokoiła ich wysokość nadwykonań w zlikwidowanym SP ZOZ. Za okres od stycznia do kwietnia szpital wykazał nadwykonania na kwotę pond 416 tys. zł. W sprawozdaniu likwidacyjnym nie ujęto maja i czerwca 2011 roku, co wg radnych świadczy o wadliwości przedłożonego im sprawozdania. Członkowie komisji mieli również uwago do faktu, iż nikt z zarządzających szpitalem nie uczestniczy w posiedzeniu komisji, by wszystkie wątpliwości wyjaśnić. Okazało się jednak, że dyrektorka Czesława Młodawska już w szpitalu nie pracuje a główna księgowa po urlopie się rozchorowała. W tym wypadku radni musieli obejść się ze smakiem.
W sprawach różnych głos zabrał szef komisji – Edward Szendryk. Radnego zainteresował temat restrukturyzacji szpitala, a dokładnie stan kadry lekarskiej. Krążyły bowiem pogłoski, że część lekarzy złożyła wypowiedzenia z pracy. Radny Piotr Iskra stwierdził, iż odnotowano tylko jeden taki przypadek.
W kolejny swoim wystąpieniu radny Edward Szendryk opowiedział historię, jak przydarzył się jednej z rodzin z terenu powiatu górowskiego. Mieszkanka Ślubowa (pacjentka dr Jana Kalinowskiego) przez pół godziny usiłowała dodzwonić się na pogotowie. Oczywiście pogotowie wschowskie. Niestety, nikt nie odbierał telefonu. Pacjent, do którego miało przyjechać pogotowie zmarł.
Radny Dariusz Wołowicz poinformował radnych, że już w maju składał interpelację na temat pogotowia do starosty Piotra Wołowicza. Zadał staroście dwa pytania, ale satysfakcjonująca go odpowiedź otrzymał na tylko jedno pytanie. Drugie pytanie radnego Dariusza Wołowicza dotyczyło losu naszych karetek po przerżniętym konkursie na świadczenie usług ratownictwa medycznego. W tym przypadku starosta nie potrafił odpowiedzieć radnemu niczego sensownego na ten temat.
W efekcie obrad komisji sprawozdanie likwidacyjne SP ZOZ w Górze zostało przez komisję przyjęte z krytycznymi uwagami. W sytuacji, jaka się wytworzyła po odejściu dotychczasowej dyrekcji i likwidacji SP ZOZ radnym nie pozostało bowiem nic innego. Stanęli przed sytuacją bez wyjścia.
poniedziałek, 11 lipca 2011
Sesja szpitalna
Podczas najbliższej sesji Rady Powiatu radni będą głosowali nad przyjęciem – bądź odrzuceniem – sprawozdania finansowego likwidacyjnego SP ZOZ w Górze za okres od 1 stycznia 2011 r. do 25 czerwca 2011.
Wszyscy Państwo wiecie, że z dniem 1 lipca Samodzielny Publiczny Zespół opieki Zdrowotnej w Górze przestał istnieć a jego miejsce zajęła spółka będąca w stu procentach własnością powiatu – Powiatowe Centrum Opieki Zdrowotnej w Górze.
Projekt uchwały Rady Powiatu zawiera m.in. zapisy dotyczące zobowiązań finansowych zlikwidowanego SP ZOZ. Przejdą one na mocy tej uchwały na powiat górowski, który był organem założycielskim dla zlikwidowanego SP ZOZ i z mocy prawa odpowiada za wszelkie zobowiązania powstałe w okresie funkcjonowania zlikwidowanego podmiotu.
A zobowiązanie te nie są małe. SP ZOZ w Górze zakończył swój żywot stratą w wysokości 40.299.117,84 zł. W zestawieniu z budżetem powiatu na rok 2011, który wynosi 42.464.824 zł. jest to kwota ogromna.
Należy pamiętać jednak o tym, że przystąpiliśmy do tzw. „planu B”. Zgodnie z ideą tego planu otrzymamy premie za to, że SP ZOZ przekształciliśmy z dniem 1 lipca 2011 roku w spółkę prawa handlowego.
Marchewka ma być podarowania nam części długów, jakie powstały w okresie funkcjonowania SP ZOZ. Mowa tu o zobowiązaniach wobec ZUS i Urzędu Skarbowego, które na dzień 31 grudnia 2008 roku, wynosiły wraz z odsetkami ok. 23 mln zł. Ta część długu zostanie spłacona przez Skarb Państwa. Ma to nastąpić w ciagu 3 miesięcy od dnia 1 lipca. Pozostałe 17 mln zł zostanie do spłacenia dla powiatu górowskiego.
W reszcie długu odziedcziczonego po zlikwidowanej jednostce mieści się również kredyt, który w 2008 roku poręczyliśmy dla SP ZOZ. Trzeba tu powiedzieć, iż już od dłuższego czasu raty kredytu spłacał za SP ZOZ powiat górowski, gdyż szpital nie miał na to pieniędzy. Do spłacenia pozostało jeszcze 11.757.940,33 zł. kredytu poręczonego przez powiat dla nieistniejącego SP ZOZ.
Rzecz jasna spłata reszty zadłużenia pozostawionego powiatowi przez zlikwidowany SP ZOZ „od ręki” nie jest możliwa ze względu na stan powiatowych finansów. Warto tu przypomnieć, iż na 1 lipca 2011 r., zadłużenie powiatu wynosi ok. 8.7 mln zł. Należności otrzymane w spadku po SP ZOZ będziemy spłacali przez wiele lat, ale wcześniej będzie należało wynegocjować wysokość spłat i okres w jakim będziemy spłacali długi.
W materiałach sesyjnych znajdują się dane dotyczące wyniku finansowego, jaki osiągnął SP ZOZ w likwidacji za okres od 1 stycznia do 25 czerwca 2011 roku. W tym czasie łączne przychody szpitala wyniosły 6.645.983,08 zł.
Z tytułu kontraktu z NFZ szpital uzyskał w tym okresie przychód w wysokości 4.757.667,26 zł. Na sprzedaży pozostałych usług oraz materiałów jednostka zarobiła 302.913,02 zł. poważną kwotą w dochodach jednostki było przedawnienie odpisu na Zakładowy Fundusz Świadczeń Socjalnych (lata 2000 – 2004), które wynosiły 1.001.647,85 zł. Dodatkowym przychodem było zapłacenie przez powiat 556.615,42 zł. raty kredytu długoterminowego, o którym wspominałem wcześniej.
Pomimo tego za okres od 1 stycznia do 25 czerwca 2011 roku szpital poniósł stratę na działalności całkowitej w kwocie – 1.471.234,21 zł.
Na działalności operacyjnej szpital miał za niespełna 6 miesięcy swojej działalności zysk w kwocie 82.151,41 zł.
Proszę przy tym nie zapominać, że jeszcze do 30 czerwca mieliśmy kontrakt na pogotowie ratunkowe, z którego szpitalowi wpadało jakieś 200.000 zł miesięcznie. Spółka kontraktu nie ma, bo został on zbyt łatwo i beztrosko stracony na rzecz szpitala we Wschowie. Strach więc myśleć nawet o tym, jak będzie wyglądało miesięczne sprawozdanie spółki, które radni otrzymają w sierpniu.
O perspektywach rysujących się przed Powiatowym Centrum Opieki Zdrowotnej radni i ci z Państwa, którzy coś będą chcieli się na ten temat dowiedzieć usłyszą 15 lipca o godzinie 14,00 podczas sesji Rady Powiatu.
W punkcie 9 obrad znajdują się dwa podpunkty.
Pierwszy z nich przewiduje wystąpienie prezesa – spadochroniarza – Piotra Rykowskiego, który przekaże informacje o bieżącym i planowanym funkcjonowaniu spółki.
W drugim podpunkcie wystąpienie będzie miał dyrektor ds. medycznych spółki – dr Stanisław Hoffmann. Dyrektor zapozna radnych i opinię publiczną ze stanem szpitala i tym, jakie zmiany można wprowadzić w działalności szpitala, by spółka miała szanse na przetrwanie. Obecnie sznase na to są nikłe.
Wszyscy Państwo wiecie, że z dniem 1 lipca Samodzielny Publiczny Zespół opieki Zdrowotnej w Górze przestał istnieć a jego miejsce zajęła spółka będąca w stu procentach własnością powiatu – Powiatowe Centrum Opieki Zdrowotnej w Górze.
Projekt uchwały Rady Powiatu zawiera m.in. zapisy dotyczące zobowiązań finansowych zlikwidowanego SP ZOZ. Przejdą one na mocy tej uchwały na powiat górowski, który był organem założycielskim dla zlikwidowanego SP ZOZ i z mocy prawa odpowiada za wszelkie zobowiązania powstałe w okresie funkcjonowania zlikwidowanego podmiotu.
A zobowiązanie te nie są małe. SP ZOZ w Górze zakończył swój żywot stratą w wysokości 40.299.117,84 zł. W zestawieniu z budżetem powiatu na rok 2011, który wynosi 42.464.824 zł. jest to kwota ogromna.
Należy pamiętać jednak o tym, że przystąpiliśmy do tzw. „planu B”. Zgodnie z ideą tego planu otrzymamy premie za to, że SP ZOZ przekształciliśmy z dniem 1 lipca 2011 roku w spółkę prawa handlowego.
Marchewka ma być podarowania nam części długów, jakie powstały w okresie funkcjonowania SP ZOZ. Mowa tu o zobowiązaniach wobec ZUS i Urzędu Skarbowego, które na dzień 31 grudnia 2008 roku, wynosiły wraz z odsetkami ok. 23 mln zł. Ta część długu zostanie spłacona przez Skarb Państwa. Ma to nastąpić w ciagu 3 miesięcy od dnia 1 lipca. Pozostałe 17 mln zł zostanie do spłacenia dla powiatu górowskiego.
W reszcie długu odziedcziczonego po zlikwidowanej jednostce mieści się również kredyt, który w 2008 roku poręczyliśmy dla SP ZOZ. Trzeba tu powiedzieć, iż już od dłuższego czasu raty kredytu spłacał za SP ZOZ powiat górowski, gdyż szpital nie miał na to pieniędzy. Do spłacenia pozostało jeszcze 11.757.940,33 zł. kredytu poręczonego przez powiat dla nieistniejącego SP ZOZ.
Rzecz jasna spłata reszty zadłużenia pozostawionego powiatowi przez zlikwidowany SP ZOZ „od ręki” nie jest możliwa ze względu na stan powiatowych finansów. Warto tu przypomnieć, iż na 1 lipca 2011 r., zadłużenie powiatu wynosi ok. 8.7 mln zł. Należności otrzymane w spadku po SP ZOZ będziemy spłacali przez wiele lat, ale wcześniej będzie należało wynegocjować wysokość spłat i okres w jakim będziemy spłacali długi.
W materiałach sesyjnych znajdują się dane dotyczące wyniku finansowego, jaki osiągnął SP ZOZ w likwidacji za okres od 1 stycznia do 25 czerwca 2011 roku. W tym czasie łączne przychody szpitala wyniosły 6.645.983,08 zł.
Z tytułu kontraktu z NFZ szpital uzyskał w tym okresie przychód w wysokości 4.757.667,26 zł. Na sprzedaży pozostałych usług oraz materiałów jednostka zarobiła 302.913,02 zł. poważną kwotą w dochodach jednostki było przedawnienie odpisu na Zakładowy Fundusz Świadczeń Socjalnych (lata 2000 – 2004), które wynosiły 1.001.647,85 zł. Dodatkowym przychodem było zapłacenie przez powiat 556.615,42 zł. raty kredytu długoterminowego, o którym wspominałem wcześniej.
Pomimo tego za okres od 1 stycznia do 25 czerwca 2011 roku szpital poniósł stratę na działalności całkowitej w kwocie – 1.471.234,21 zł.
Na działalności operacyjnej szpital miał za niespełna 6 miesięcy swojej działalności zysk w kwocie 82.151,41 zł.
Proszę przy tym nie zapominać, że jeszcze do 30 czerwca mieliśmy kontrakt na pogotowie ratunkowe, z którego szpitalowi wpadało jakieś 200.000 zł miesięcznie. Spółka kontraktu nie ma, bo został on zbyt łatwo i beztrosko stracony na rzecz szpitala we Wschowie. Strach więc myśleć nawet o tym, jak będzie wyglądało miesięczne sprawozdanie spółki, które radni otrzymają w sierpniu.
O perspektywach rysujących się przed Powiatowym Centrum Opieki Zdrowotnej radni i ci z Państwa, którzy coś będą chcieli się na ten temat dowiedzieć usłyszą 15 lipca o godzinie 14,00 podczas sesji Rady Powiatu.
W punkcie 9 obrad znajdują się dwa podpunkty.
Pierwszy z nich przewiduje wystąpienie prezesa – spadochroniarza – Piotra Rykowskiego, który przekaże informacje o bieżącym i planowanym funkcjonowaniu spółki.
W drugim podpunkcie wystąpienie będzie miał dyrektor ds. medycznych spółki – dr Stanisław Hoffmann. Dyrektor zapozna radnych i opinię publiczną ze stanem szpitala i tym, jakie zmiany można wprowadzić w działalności szpitala, by spółka miała szanse na przetrwanie. Obecnie sznase na to są nikłe.
Kasztany przekwitły
Wśród materiałów na sesję Rady Powiatu, która odbędzie się 15 lipca o godzinie 14, znajduje się: „Informacja wstępna o wynikach egzaminu maturalnego w powiecie górowskim”.
Materiał, który zaprezentowany zostanie radnym powiatowym przygotował dyrektor Wydziału Oświaty, Kultury i Sportu – Sławomir Bączewski.
We wszystkich szkołach średnich na terenie naszego powiatu do egzaminu maturalnego wystartowało 284 uczniów. Świadectwo dojrzałości uzyskało 188 uczniów. Ogólny wynik zdawalności egzaminu dla naszego województwa wyniósł 72,4% a dla naszego powiatu – 66,2%. Dla Polski średnia wyniosła 75,5%.
W górowskim LO do egzaminu maturalnego przystąpiło 145 uczniów. Świadectwo dojrzałości za pierwszym podejściem zdobyło 126 uczniów. Średnia zdawalność w naszym województwie w licach ogólnokształcących wniosła 84,3%. Nasze górowskie liceum uzyskało średnią w wysokości 86,9% zdawalności. Odsetek sukcesu dla liceów ogólnokształcących w skali kraju wyniósł 86%.
Spośród 19 osób, które w naszym LO nie zdało egzaminu maturalnego 17 oblało matematykę. Z tej liczby 16 uczniów ma prawo do poprawienia swojego wyniku.
Do poprawki w LO przystąpiło 2 uczniów. Jeden wcześniej nie zdał egzaminu z języka polskiego a drugi nie pojawił się na egzaminie z języka niemieckiego.
Warto też dodać, iż tylko jednemu uczniowi LO nie przysługuje prawo do poprawki, gdyż nie zdał on matury równocześnie z języka polskiego matematyki.
Maturę w tej szkole usiłowało zdobyć 91 osób a sukces odniosło 57. Ten wynik daje Zespołowi Szkół zdawalność na poziomie 62,2%, przy średniej zdawalności w naszym województwie dla tego typu placówek wynoszącej – 57,6%.
Na 91 uczniów zdających w ZS maturę aż 90 stanowili uczniowie techników. Spośród tych 90 uczniów techników maturę zdało 57 uczniów. Średnia zdawalność matury w technikach wyniosła w ZS – 63,3%. Dla dolnego Śląska wyniosła ona 57,6% a dla Polski 63%.
W liceum profilowanym na przystąpienie do matury zdobyła się tylko 1 osoba, która temu nie podołała. W naszym województwie w liceach profilowanych średnia zdawalność wyniosła 33% a w skali kraju – 50%.
34 osoby, które nie zdały matury w ZS nie podołały następującym przedmiotom: 27 nie zdało z matematyki, ale jeszcze 22 z nich ma prawo do egzaminu poprawkowego; 3 uczniów nie zdało z języka angielskiego, ale zachowało prawo do poprawki a 1 uczeń będzie poprawiał język niemiecki.
Na 91 uczniów zdających egzamin maturalny 8 nie ma prawa do poprawki, co stanowi 8,8% wszystkich zdających maturę.
W tej specyficznej placówce oświatowej, gdzie naukę pobierają ludzie dorośli, którzy swoja edukację zakończyli często na etapie ukończenia gimnazjum Lu zasadniczej szkoły zawodowej, do egzaminu maturalnego przystąpiło 37 słuchaczy, bo taki tytuł noszą osoby pobierające w tej szkole naukę.
Świadectwo dojrzałości uzyskało - wg stanu na 30 czerwca – 2 słuchaczy, co stanowi 5,4% zdawalności.
W LO dla Dorosłych świadectwo dojrzałości uzyskało 2 słuchaczy (12,5% zdawalności).
W uzupełniającym LO do matury przystąpiło 20 słuchaczy i nikt jej nie zdał. Średnia dla Dolnego Śląska wynosi 14,2% a dla kraju – 23%.
W technikum uzupełniającym dla dorosłych do matury przystąpił tylko 1 słuchacz, ale jej nie zdał. Średnia dla naszego województwa wyniosła 13,6% a dla Polski – 19%.
W CKUiP do egzaminu maturalnego przystąpiło 7 osób, którym nie udało się uzyskać sukcesu w roku poprzednim. W obecnym podejściu 5 z nich odniosło sukces (71,4% zdawalności).
Spośród 37 słuchaczy, którzy przystąpili do egzaminu maturalnego w CKUiP 25 zachowało prawo do poprawki. 21 z nich nie zdało egzaminu z matematyki a 4 z języka angielskiego.
Na koniec czerwca średnia zdawalność w CKUiP wyniosła 16%. Bardzo wysoka jest zdawalność z języka polskiego – 98%, języków obcych – 75%. Bardzo słabo wypadła zdawalność z matematyki, która wyniosła w tej placówce 15%.
Dokładne dane wraz z analizą egzaminów maturalnych w szkołach podległych powiatowi zostaną opracowane i przedstawione Radzie Powiatu do 31 października 2011 roku.
Materiał, który zaprezentowany zostanie radnym powiatowym przygotował dyrektor Wydziału Oświaty, Kultury i Sportu – Sławomir Bączewski.
We wszystkich szkołach średnich na terenie naszego powiatu do egzaminu maturalnego wystartowało 284 uczniów. Świadectwo dojrzałości uzyskało 188 uczniów. Ogólny wynik zdawalności egzaminu dla naszego województwa wyniósł 72,4% a dla naszego powiatu – 66,2%. Dla Polski średnia wyniosła 75,5%.
Liceum Ogólnokształcące
W górowskim LO do egzaminu maturalnego przystąpiło 145 uczniów. Świadectwo dojrzałości za pierwszym podejściem zdobyło 126 uczniów. Średnia zdawalność w naszym województwie w licach ogólnokształcących wniosła 84,3%. Nasze górowskie liceum uzyskało średnią w wysokości 86,9% zdawalności. Odsetek sukcesu dla liceów ogólnokształcących w skali kraju wyniósł 86%.
Spośród 19 osób, które w naszym LO nie zdało egzaminu maturalnego 17 oblało matematykę. Z tej liczby 16 uczniów ma prawo do poprawienia swojego wyniku.
Do poprawki w LO przystąpiło 2 uczniów. Jeden wcześniej nie zdał egzaminu z języka polskiego a drugi nie pojawił się na egzaminie z języka niemieckiego.
Warto też dodać, iż tylko jednemu uczniowi LO nie przysługuje prawo do poprawki, gdyż nie zdał on matury równocześnie z języka polskiego matematyki.
Maturę w tej szkole usiłowało zdobyć 91 osób a sukces odniosło 57. Ten wynik daje Zespołowi Szkół zdawalność na poziomie 62,2%, przy średniej zdawalności w naszym województwie dla tego typu placówek wynoszącej – 57,6%.
Zespół Szkół
Na 91 uczniów zdających w ZS maturę aż 90 stanowili uczniowie techników. Spośród tych 90 uczniów techników maturę zdało 57 uczniów. Średnia zdawalność matury w technikach wyniosła w ZS – 63,3%. Dla dolnego Śląska wyniosła ona 57,6% a dla Polski 63%.
W liceum profilowanym na przystąpienie do matury zdobyła się tylko 1 osoba, która temu nie podołała. W naszym województwie w liceach profilowanych średnia zdawalność wyniosła 33% a w skali kraju – 50%.
34 osoby, które nie zdały matury w ZS nie podołały następującym przedmiotom: 27 nie zdało z matematyki, ale jeszcze 22 z nich ma prawo do egzaminu poprawkowego; 3 uczniów nie zdało z języka angielskiego, ale zachowało prawo do poprawki a 1 uczeń będzie poprawiał język niemiecki.
Na 91 uczniów zdających egzamin maturalny 8 nie ma prawa do poprawki, co stanowi 8,8% wszystkich zdających maturę.
Centrum Kształcenia Ustawicznego i Praktycznego w Górze
W tej specyficznej placówce oświatowej, gdzie naukę pobierają ludzie dorośli, którzy swoja edukację zakończyli często na etapie ukończenia gimnazjum Lu zasadniczej szkoły zawodowej, do egzaminu maturalnego przystąpiło 37 słuchaczy, bo taki tytuł noszą osoby pobierające w tej szkole naukę.
Świadectwo dojrzałości uzyskało - wg stanu na 30 czerwca – 2 słuchaczy, co stanowi 5,4% zdawalności.
W LO dla Dorosłych świadectwo dojrzałości uzyskało 2 słuchaczy (12,5% zdawalności).
W uzupełniającym LO do matury przystąpiło 20 słuchaczy i nikt jej nie zdał. Średnia dla Dolnego Śląska wynosi 14,2% a dla kraju – 23%.
W technikum uzupełniającym dla dorosłych do matury przystąpił tylko 1 słuchacz, ale jej nie zdał. Średnia dla naszego województwa wyniosła 13,6% a dla Polski – 19%.
W CKUiP do egzaminu maturalnego przystąpiło 7 osób, którym nie udało się uzyskać sukcesu w roku poprzednim. W obecnym podejściu 5 z nich odniosło sukces (71,4% zdawalności).
Spośród 37 słuchaczy, którzy przystąpili do egzaminu maturalnego w CKUiP 25 zachowało prawo do poprawki. 21 z nich nie zdało egzaminu z matematyki a 4 z języka angielskiego.
Na koniec czerwca średnia zdawalność w CKUiP wyniosła 16%. Bardzo wysoka jest zdawalność z języka polskiego – 98%, języków obcych – 75%. Bardzo słabo wypadła zdawalność z matematyki, która wyniosła w tej placówce 15%.
Dokładne dane wraz z analizą egzaminów maturalnych w szkołach podległych powiatowi zostaną opracowane i przedstawione Radzie Powiatu do 31 października 2011 roku.
Subskrybuj:
Posty (Atom)











