poniedziałek, 8 kwietnia 2013

Rekord pobity


Niedzielne spotkanie z prezesem PiS i byłym premierem RP zgodnie z oczekiwaniami przyciągnęło tłumy. W Sali kinowej zabrakło miejsc dla wszystkich spragnionych ujrzenia prezesa PiS. Dostawiono krzesła a liczna rzesza przybyłych spotkanie z prezesem przestała na własnych nogach.

Prezes Jarosław Kaczyński pobił po 11 latach rekord frekwencji, który należał dotąd do ś.p. Andrzeja Leppera, który gościł w naszym mieście w roku 2012. Miejscem spotkania było wówczas dawne kino, które miało mniej miejsc siedzących niż funkcjonujące obecnie. Żaden z polityków PO będących w Górze nigdy nie miał nawet 10% z niedzielnej frekwencji. Faktem jest, że kaliber odwiedzających nas działaczy PO, to jednak tylko cień prezesa PiS. Koliberki można nimi karmić.

Uczestniczyli w spotkaniu również działacze miejscowej Platformy, rzekomo Obywatelskiej. Dało się zauważyć na sali obecność radnych powiatowych: Jerzego Pali, radnego „Bananowy Uśmiech” – marka Biernackiego, Zbigniewa Józefiaka, Przewodniczącego Rady Powiatu – Edwarda Szendryka. Byli też radni gminni.

Prezes Jarosław Kaczyński zaprezentował się, jako człowiek zrównoważony i wyważony w tym co mówi. A mówił prezes o tym, co wszyscy widzimy: biedzie, bezrobociu, emigracji, zagrożonych emeryturach, funduszach OFE, które mamiły ludzi wysokimi emeryturami, co jak się okazuje było tylko mamidłem, tasiemcowych kolejkach do specjalistów w służbie zdrowia, groźną dla mniej zamożnej części społeczeństwa prywatyzacji służby zdrowia. Za wiele z tych wypowiedzi słuchacze nagradzali prezesa długotrwałymi oklaskami. Poinformowano mnie, że np. Edward Szendryk bił brawa w momencie, gdy prezes Kaczyński mówił o niezgodzie PiS na prywatyzację służby zdrowia. Rozmówcy wyrazili nadzieję, iż Edward Sznedryk nawrócił się i jest przeciwnikiem prywatyzacji naszego szpitala. Pozwoliłem sobie zauważyć, iż radny Szendryk ma w dupie dobro pacjentów, bo podczas ostatniej sesji zagłosował za likwidacją nocnych dyżurów aptek, a to, że klaskał prezesowi traktować należy z przymrużeniem oka, jako demonstrację pod publikę. Nie dajcie się zwieść mili Państwo!

Relację ze spotkania znają Państwo ze środków masowego przekazu, a ci z Państwa, którzy byli na spotkaniu z prezesem zauważyli zapewne, iż prezes w zębach nie trzymał zakrwawionego noża i nie dyszał żądzą krwi. Publiczności pokazał się, jako bardzo dobry orator, który wie o czym mówić do ludzi. Mówił językiem prostym, zrozumiałym dla wszystkich, bo opisywał Polskę, jakiej większość z nas nie chce, ale która jest wbrew nam. Opisywał „Republikę Kolesi”, którzy potrafili – korzystając z zajmowanych stanowisk – urządzić siebie i najbliższych. W „Republice Kolesi” najważniejsze jest dobro kolesi, przyjaciół kolesi i tych, którzy kolesi popierają. Reszta może wegetować. „Republika Kolesi” ma jeszcze też zaletę, iż nic nie da się zrobić, bo jest kryzys, bo tego czy tamtego nie da się zrobić (z przyczyn obiektywnych o od kolesi niezależnych, rzecz jasna!). Nie da się niczego zrobić, by w Polsce 800 tys. dzieci nie cierpiało niedostatku, ale da się wypłacić milionowe odprawy kolegom, marszałkowi sejmu i wicemarszałkom. W ten sposób realizowana jest światła myśl wieloletniego premiera PRL – Józefa Cyrankiewicza, który stwierdził: „Lud pracujący miast i wsi spija szampana ustami swoich przedstawicieli.” No i mamy platformerską postkomunę w sposobie myślenia i zachowania. Daleko szukać nie trzeba.

Nie jestem ani zwolennikiem ani też sympatykiem PiS. Mam organiczny wstręt do partii, bo te zabijają wolność myślenia a często i sumienia. A to jest najcenniejszy dar od Stwórcy. Prezes PiS trafnie sformułował syf, który nas toczy. Inną sprawa jest czy przy trafnej diagnozie PiS znalazł, bądź znajdzie, właściwe panaceum na ten syf, który nas otacza. Idzie tu o wiarygodności słów i czynów.

Diagnoza prezesa jest trafna, ale zestaw zaprezentowanych lekarstw mnie nie przekonuje. Nie mniej, wiary w Platformę, rzekomo Obywatelską we mnie nie ma. Zbyt dużo niespełnionych obietnic i afer, które gdzieś tam się rozmywają. Tylko bieda, bezrobocie, kolejki do lekarzy jakoś nie chcą się rozpłynąć.

Platforma, rzekomo Obywatelska, pokazuje na naszym terenie nie twarz a mordę. I nie zamaże tego roześmiany podczas spotkania z prezesem Kaczyńskim, ale bezmyślny wyraz twarzy radnego „Bananowego Uśmiechu”. Prezes zapytany o to, czy jest za tym, by drugi kierunek studiów był odpłatny, odrzekł, że nie, bo konstytucja gwarantuje w naszym kraju bezpłatne nauczanie. Prezes twierdził, iż jest za tym, aby zadbać o jakość studiów i opisał obecną sytuację. A obecna sytuacja wygląda tak, iż prywatne uczelnie produkują nam ludzi źle wykształconych, nie mających pojęcia o kulturze, sztuce, świcie. Liczy się pieniądz. „Trzeba postawić na jakość kształcenia” – stwierdził prezes Jarosław Kaczyński.

Jak widzę „działalność” radnego „Bananowego Uśmiechu” na niwie samorządowej, to rzeczywiście prezes ma rację. Tu tzw. „wykształcenie” nijak się ma do wiedzy. Faktem jest, że radny „Bananowy Uśmiech” wiernym żołnierzem Platformy, rzekomo Obywatelskiej jest! Tak wiernym, że deklarowane w ulotce wyborczej wyznanie: „Bóg, Honor, Ojczyzna” śmiało może zastąpić hasłem: „Platforma, Platforma, Platforma!”. Miłość do partii zastąpiła rozum, intelekt, poczucie honoru i przyzwoitości. Oto obraz przeciętnego, szeregowego członka Platformy, rzekomo Obywatelskiej.

Bawi mnie, jak w komentarzach na portalu „elki” czy też „Panoramy Leszczyńskiej” czytam wpisy, iż podczas spotkania z prezesem dominowali „postkomuniści”, byli sekretarze PZPR czy członkowie tej partii. Bawi mnie też złość platfusów, że na spotkanie przybyło tłum ludzi, jakich nikt nigdy nie przyciągnął. Poziom tych wpisów jest debilny a ich autorzy (anonimowi) są przykładem, że nie należy dzieci robić na próbę.

Zaskoczył mnie fakt obecności podczas spotkania z prezesem młodych ludzi. Wielu z nich znam. Zauważyłem, iż słuchali prezesa z wielkim zaciekawieniem i uwagą. Być może są to właśnie ci, którzy nie chcą słyszeć o „zielonej wyspie” ale mieć ją tu, nie emigrując z kraju. Z kilkoma rozmawiałem. To nie są zwolennicy Platformy, rzekomo Obywatelskiej ani PiS – u. to młodzi ludzie, którzy poszukują odpowiedzi na dręczące ich pytania. Spotkanie z prezesem ukazało im, jak bardzo mocno negatywna ocena lansowana w mediach na jego niekorzyść odbiega od rzeczywistego obrazu tego człowieka.

Podobał mi się sposób prowadzenie spotkania z prezesem PiS przez szefa tutejszych struktur tej partii – Kazimierza Boguckiego. Nie podobała mi się aktywność Tadeusza Tutkalika, która dla wielu osób była niezrozumiała. Tadeusz Tutkalik to nie jest dobra reklama dla górowskiego PiS– u. To antyreklama dla górowskiego PiS- u i gwóźdź do kolejnej wyborczej porażki. I to nie jest tylko moja opinia, bo wiele osób to głośno wypowiadało.

Nie podobał mi się również brak burmistrza Góry na spotkaniu, pomimo, iż szef tutejszego PiS – zaprosił Irenę Krzyszkiewicz osobiście. Nie wypada i bardzo nieładnie wyszło, że nikt z władz gminy nie powitał byłego premiera Rzeczpospolitej Polskiej. W nieodległej Wschowie burmistrz był na spotkaniu z prezesem. 

piątek, 5 kwietnia 2013

Gotowi do startu

Dzisiaj o godzinie 15.00 upłynął termin składania ofert na nabycie 20.759 udziałów w Powiatowym Centrum Zdrowia w Górze. Cena jednego udziału wynosi 500 zł. Razem za szpital Zarząd Powiatu chciałby otrzymać 10.379.500 zł. Pieniądze te są niezbędna dla Zarządu, by zapłacić „Chemeko – System” odszkodowanie za wysypisko śmieci w Rudnej Wielkiej oraz zapchać dziurę w budżecie powiatu, który dobrze wygląda, ale tylko na papierze. Zresztą, ten Zarząd też dobrze wyglądał, ale tylko na plakatach wyborczych. W praniu, czyli rządzeniu, rozlazł się niczym stare gacie.

Podczas sesji Rady Powiatu starosta Piotr Wołowicz stwierdził, iż 5 kwietnia poznamy chętnych do kupienia naszego szpitala. Wychodząc naprzeciwko oczekiwaniom czcigodnego pana starosty Wołowicza (kompletna pomyłka!) podaję Państwu nazwy podmiotów, które maja apetyt na zakup naszego szpitala.

W tym miejscu wychodzę też naprzeciwko oczekiwaniom wicestarosty Pawła Niedźwiedzia, który też podczas posiedzenia jednej z komisji zapewniał, iż 5 kwietnia poznamy chętnych do nabycia szpitala. Ponieważ oferty składać można było do godziny 15.00, o której to kończy się praca starostwa, wziąłem na siebie – społecznie! – ciężar związany z wywiązaniem się z danej przez starostów obietnicy.

W przetargowe szranki stanęli:
1. Polskie Centrum Zdrowia z Wrocławia.

2. Leszczyńskie Centrum Medyczne „Ventriculus” z Leszna.

3. Zespół Opieki Zdrowotnej z Głogowa.

Polskie Centrum Zdrowia z Wrocławia jest podmiotem należącym do Romualda Ściborskiego z Wrocławia. Ma on w tej spółce – holdingu 99,4% udziałów. Spółka działa na rynku medycznym od 12 lat. Prowadzi 10 podmiotów gospodarczych, w których skupionych jest 17 przedsiębiorstw medycznych: 6 przychodni, 4 szpitale, 4 sanatoria, 1 pogotowie ratunkowe, 1 laboratorium diagnostyczne, 3 apteki, 1 hurtownia medyczna. W planach rozwoju holdingu na rok 2013 jest zakup jednego szpitala z terenu Dolnego Śląska.

Drugi podmiot, to firma „Ventriculius” z Leszna. Firma istniej od 2005 r. W KRS ma zapis, iż prowadzi działalność „Gabinety i przychodnie lekarskie. Przychodnie specjalistyczne.” Prezesem Zarządu spółki jest Ryszard Jan Baranowski a wiceprezesem Teresa Maria Baranowska. Kapitał spółki wynosi 6.491.000 zł i składa się z 6491 udziałów po 1000 zł każdy. Spółka jest własnością 3 właścicieli: Ryszard Jan Baranowski ma 50,04% udziałów a Piotr Baranowski 45,98%; 0,38% akcji jest w rękach udziałowców. W spółce pracuje 60 osób. W 2011 r. sprzedaż przyniosła spółce 11.325 mln zł obrotu. Zysk netto wyniósł 712 tys. zł. Wszystkie podane dane są z roku 2011.

Zespół Opieki Zdrowotnej z Głogowa jest własnością powiatu głogowskiego. Trwają prace zmierzające do przekształcenia go w spółkę prawa handlowego, tak jak przekształcony został ZOZ w Górze. Szpital zatrudnia ok. 500 pracowników. Ma ogromny dług w wysokości ok. 50 mln zł. Przekształcenie szpitala w spółkę prawa handlowego pozwoli na redukcję długo o ok. 50%.

I na tym kończy się lista chętnych do zakupu naszego szpitala. Otwarcie kopert nastąpi w przyszłym tygodniu. Dokona tego komisja, w której skład wejdą członkowie Zarządu Powiatu (Matko Boska!) oraz przedstawiciel poznańskiej firmy, która szykowała dokumenty przetargowe. Wówczas poznamy ceny za jakie chcą kupić nasz szpital.

Dodać trzeba,  że ku rozczarowaniu, żalowi i niedowierzaniu większości pracowników szpitala oferty nie złożyła gmina Góra. Pamiętać należy, że karty są wciąż w grze.

czwartek, 4 kwietnia 2013

"Troska" o drogi


Wszyscy Państwo wiecie w jak fatalnym stanie są drogi będące we władaniu Starostwa Powiatowego. Drogami tymi włada Powiatowy Zarząd Dróg, któremu dyrektoruje od grudnia 2012 roku Grzegorz Bieleń.

Powiatowy Zarząd Dróg ma w swojej pieczy 280 km dróg powiatowych oraz 101 wojewódzkich. Budżet na utrzymanie tego interesu jest czymś pośrednim pomiędzy biedą a nędzą. O cyfrach nie rozmawiajmy, bo szkoda klawiatury. Dość powiedzieć, że na cały ten interes jest coś ok., 2,7 mln zł. Z płacami pracowników i wszystkimi daninami. Państwo sobie podzielą i wyjdzie Państwu teoretyczna kwota na utrzymanie 1 km drogi.

Problem remontu dróg poruszony został podczas tradycyjnego spotkania członków Zarządu Powiatu, szumnie i na wyrost nazywanym „posiedzeniem”. Z tego spotkania otrzymujemy tzw. „protokół”, gdzie – podobno! – odzwierciedlony jest autentyczny przebieg dyskusji.

Rzecz jasna Zarząd Powiatu w składzie: najsłabszy starosta w dziejach samorządu – Piotr Wołowicz, jego zastępca, który stara się robić dobre wrażenie (i tylko to mu wychodzi) – Paweł Niedźwiedź, członek Piotr First (dietę w kwocie 1250 zł łyka i w zamian nic nie daje), niespełniony członek Zarządu o gumowym kręgosłupie – Marek HHołtra.

Oczywiście pamiętać należy, iż grono to jest w ostrej opozycji w stosunku do: kompetencji, wiedzy i zdrowego rozsądku. Zajmowane stanowiska spowodowały, że nieomal puste głowy wypełniła „sodówka” i do dzisiaj nie wyparowała. Ale cóż na to poradzić? Genetyka, kurcze blade!

No a teraz hit, czyli tzw. „protokół” ze spotkania towarzystwa wzajemnej adoracji.

Na posiedzenie Zarządu zostali zaproszeni: Dyrektor Powiatowego Zarządu Dróg w Górze oraz Główna Księgowa tej jednostki. Dyrektor przedstawił na piśmie informację pn. „Plan budowy, remontów i modernizacji dróg powiatowych w roku 2013”.

Informację o sytuacji finansowej jednostki przedstawiła Główna Księgowa. Informacja ta budzi niepokój, bowiem środki na zimowe utrzymanie dróg zostały przekroczone w stosunku do zaplanowanych w budżecie. Koszt za I-II/2013r. to kwota 280 tyś. zł, a budżet zakładał 170 tys. zł. Brak jest na obecną chwilę faktur za miesiąc marzec br, Można zakładać, że do zapłaty będzie kwota ok. 100 tys. zł.

Ogłoszony został przetarg na dostarczenie masy bitumicznej na naprawę dróg wojewódzkich oraz przetarg na materiał na naprawę dróg powiatowych. Naprawa dróg powiatowych będzie wykonywana przez pracowników PZD w Górze. Praca może odbywać się na 2 zmiany w celu szybszego uzupełnienia ubytków na drogach. Prace uzależnione będą jednak od warunków atmosferycznych.

Pan P. First poinformował, iż w budżecie jednostki jest bardzo mało środków, dlatego też należy bardzo skrupulatnie i kompleksowo planować remont dróg. Pracownicy muszą wykazywać poszanowanie dla pracy i odpowiadać za jej wykonywanie.”

Dyrektor jednostki poinformował, że koszt poniesiony na zimowe utrzymanie dróg w sezonie 2012/2013 był wysoki nie tylko w naszym powiecie. Podobnie było w ościennych powiatach z którymi Dyrektor konsultował się. Powiaty przyległe do naszego mają nieporównywalnie większe swoje budżety. Należy zastanowić się nad współpracą z gminami z terenu naszego powiatu w zakresie wsparcia finansowego odcinków dróg przebiegających przez teren danej gminy.
Skarbnik wyjaśnił, iż nie ma możliwości przekazania dla jednostki dodatkowych środków finansowych.

W sprawie przekazania odcinka ulicy Dworcowej położonej w Górze dla Gminy Góra ustalono zorganizowanie spotkania z zainteresowanym stronami w celu omówienia tego zagadnienia.
Sprawy podane przez Dyrektora PZD w Górze w piśmie z dnia 20 lutego 2013r. wymagają podjęcia decyzji co do ich realizacji przez Dyrektora jednostki.”

No, pogadali sobie. A jaka zażarta dyskusja się wywiązała! Rzeczywiście, ten fragment tzw. „protokołu” świadczy najlepiej o domniemanej inteligencji jego twórców. Obciach ponadczasowy! I robienie z Czytelników durni w sposób wulgarny.

Z fragmentu tzw, „protokołu” wynika jednak niezbicie, że kasy na drogi nie ma i nie będzie. Mamy tam co prawda „pomysła”, by: „współpracą z gminami z terenu naszego powiatu w zakresie wsparcia finansowego odcinków dróg przebiegających przez teren danej gminy”, ale jest to pomysł z tych bardzo durnych. Bo po co w takim razie PZD i powiat, jak gminy mają partycypować w utrzymaniu dróg?. W równym stopniu np. wójt gminy Jemielno może prosić o dofinansowanie działalności szkoły podstawowej i gimnazjalnej w Irządzy. Takie to durnoty przelewają się podczas spotkań członków Zarządu. A Państwo, jako podatnicy bulicie za to, i to niemało.

A teraz kolejny przykład, gdy otwieranie buzi człowiekowi pozbawionemu jakichkolwiek kompetencji absolutnie nie służy. Głos zabiera członek Zarządu Piotr First i plecie: „w budżecie jednostki jest bardzo mało środków, dlatego też należy bardzo skrupulatnie i kompleksowo planować remont dróg. Pracownicy muszą wykazywać poszanowanie dla pracy i odpowiadać za jej wykonywanie.”

Co to oznacza? To pracownicy PZD dotąd źle pracowali? Obijali się? Pracy nie szanowali? A może członek Zarządu Piotr First tak zaglądnie na własne podwórko, gdzie szefuje. Jest dyrektorem szkoły podstawowej w Pobielu. Ubiegłoroczny sprawdzian szóstoklasistów dał prowadzonej przez dyrektora Firsta trzecie miejsce w skali powiatu. Trzecie, ale od końca, by było jasne. W skali gminy Wąsosz placówka prowadzona przez dyrektora Firsta zajęła pozycję ostatnią. I to bezapelacyjnie!

A tu radny First nam się wymądrza. Zbuki intelektualne sadzi i jeszcze gadacze, jakby świeże znosił. A weź się Waść za porządki na własnym podwórku!

Cały sens tego fragmentu tzw. „protokołu” zamyka się w prawdzie wygłoszonej przez skarbnika powiatu: „nie ma możliwości przekazania dla jednostki dodatkowych środków finansowych.” I na tym poprzestańmy. Kasy nie ma, przy tym Zarządzie nie będzie a drogi będą popadały w ruinę. I nie pomoże tu praca ludzi zatrudnionych w PZD na dwie zmiany, bo trzeba mieć czym łatać dziury a to kosztuje. Własnymi chujami dziur pracownicy PZD nie załatają!

środa, 3 kwietnia 2013

Pisz pan na Berdyczów!


W naszym mieście słyszymy liczne głosy niezadowolenia z powodu działalności Zespołu Ratownictwa Medycznego Nowy Szpital we Wschowie, czyli inaczej karetek pogotowia. Fakt, zdumienie to budzą one swoim wyglądem. Mocno emerytalnym.

25 września 2012 roku prezes Powiatowego Centrum Opieki Zdrowotnej w Górze, czyli szpitala, napisał w tej sprawie do platformerskiego wojewody pismo, które kończy następującym zdaniem: „Sytuacja powyższa wzbudza mój niepokój o zdrowie i życie obywateli”.

Prezes PCOZ – Stanisław Hoffmann zanim zakończył swoje pismo tym dramatycznym wyznaniem napisał do wojewody m.in.:

Szanowny Panie Wojewodo,
Mając na uwadze dobro zdrowotne obywateli powiatu górowskiego, czuję się zobligowany przedstawić Panu nieprawidłowości związane z funkcjonowaniem Zespołów Ratownictwa Medycznego Nasz Szpital z siedzibą we Wschowie (…).

W chwili obecnej pozyskałem informację o zamiarze aneksowania umowy przedłużającej dalszą działalność wschowskiego pogotowia, bez możliwości ubiegania się o kontrakt przez Powiatowe Centrum Opieki Zdrowotnej w Górze w zakresie ratownictwa medycznego na rok 2013.

Z półtorarocznej obserwacji dokonanej na podstawie własnych doświadczeń i oceny pacjentów z przykrością stwierdzam, że w realizowanych świadczeniach z zakresu ratownictwa medycznego przez Nowy Szpital we Wschowie dochodzi do wielu nieprawidłowości.

Wynikają one z niezgodnej z wymogami obsady lekarskiej w zespołach wyjazdowych S. Zadania często wykonują lekarze bez stosownych uprawnień z zakresu medycyny ratunkowej. Zdarzają się przypadki, że brak jest stosownych uprawnień i doświadczenia, co skutkuje zagrożeniem życia. Mylna ocena stanu chorego przez lekarzy zespołu S, ratowników medycznych powoduje nieuzasadnione transporty pacjentów do szpitala w Górze, który według referencji nie posiada oddziałów specjalistycznych, w tym intensywnej opieki medycznej i oddziału ratunkowego.

W takiej sytuacji niejednokrotnie tracony jest bezcenny czas a o zastosowaniu zasady „złotej godziny” w ogóle nie można mówić.”

I dalej prezes opisuje wypadek, który tak wstrząsnął nami wszystkimi:

Przykładem jest ostatni przypadek osiemnastoletniego pacjenta po wypadku komunikacyjnym, który zakończył się zgonem w Izbie Przyjęć szpitala w Górze z urazem wielonarządowym. Pacjent bezpośrednio powinien być przewieziony do szpitala posiadającego oddział ratunkowy – zgodnie z przyjętymi wytycznymi w medycynie ratunkowej.”

Dalej prezes Stanisław Hoffmann opisuje to, co też widzimy:

Wielokrotnie zdarza się, że po drogach powiatu poruszają się karetki w złym stanie technicznym, uniemożliwiające w odpowiednim czasie dotarcie do poszkodowanych. To tylko nieliczne przykłady z wielu, które świadczą o nieprawidłowościach w realizowaniu świadczeń z zakresu ratownictwa medycznego przez Nowy Szpital we Wschowie na terenie powiatu górowskiego.”

Przypominam, iż pismo tej treści wysłane zostało do wojewody Marka Skorupy 25 września 2012 r., a PCOZ w Górze do dzisiaj nie otrzymało na nie odpowiedzi. To w zakresie kompetencji wojewody leży Ratownictwo Medyczne. Okazało się, że dla prywatnej spółki, jaką jest Nowy Szpital, wojewoda ma więcej serca i wyrozumiałości, tolerancji i miłosierdzia, niż dla samorządowego szpitala. Jakież to dziwne i zastanawiające jednocześnie. Nieprawdaż?

Pozostawienie Ratownictwa Medycznego na zasadzie aneksowania przez wojewodę na kolejne lata umowy z prywatnym podmiotem starosta Piotr Wołowicz przedstawiał podczas sesji Rady Powiatu, jako danie szpitalom samorządowym czasu na przygotowanie się do kolejnego przetargu na te świadczenia.

Takie uzasadnienie, które miał wg słów starosty przedstawiać wojewoda, na kilometry śmierdzi hipokryzją. W czasach, gdy górowski szpital miał kontrakt z NFZ na Ratownictwo Medyczne zostawała mu ładna sumka na „górce”, bo ok. 0,4 do 0,5 mln zł. rocznie. Dzisiaj tych pieniędzy nie mamy. A wojewoda plecie duby smalone o czasie danym samorządowym szpitalom na przygotowanie się do konkursu. To jest tak, jakby dać człowiekowi talerz i łyżkę a nie nalać zupy mówiąc, że za dwa lata się ją do talerza naleje, bo apetyt wzrasta w miarę jedzenia! Durne to jakieś, pokrętne i chyba chory psychicznie łyknie taka argumentację.

Podczas ostatnie sesji Rady Powiatu najsłabszy pod każdym względem w historii samorządu powiatowego starosta Piotr Wołowicz opowiedział, że był u wojewody i ten zapowiedział anektowanie umów na Ratownictwo Medyczne na rok 2014 z dotychczasowymi firmami świadczącymi te usługi. Zrobił to z miłości do szpitali samorządowych, rzecz jasna.

W tej sytuacji nie dziwi obojętność platfusowego wojewody Skorupy i brak odpowiedzi na zacytowane pismo. Wszak prywatne jest zawsze cool. 

Zwycięstwo o włos

18 lutego br. gmina Góra ogłosiła przetarg na „Odbiór i zagospodarowanie komunalnych” z terenu naszej gminy. Przedmiot zamówienia obejmował:
- odbiór odpadów komunalnych z terenu naszej gminy,
- zaopatrzenie nieruchomości w worki do selektywnej zbiórki odpadów,
- zagospodarowanie odpadów komunalnych wytwarzanych na terenie naszej gminy,
- organizację i prowadzenie punktu selektywnej zbiórki odpadów komunalnych.

 Określono też maksymalną ilość odpadów, która wytworzona zostanie w okresie obowiązywania umowy na ponad 4050 ton. Czas trwania umowy określono na okres od 1 lipca 2013 do 31 grudnia 2013.

 Dzisiaj o 12.15 odbyło się otwarcie ofert. Komisji przetargowej przewodniczył sekretarz urzędu Tadeusz Otto, na którego to barkach spoczął cały „śmieciowy” interes, który rozpocznie się od 1 lipca br. O godzinie 12.15 sekretarz Tadeusz Otto stwierdził, iż do przetargu przystąpiły dwa podmioty: „Chemeko – System” z Wrocławia oraz Technika Komunalna „Tekom” z Góry.

Sekretarz przypomniał, iż na wykonanie tego zadania gmina Góra, która od 1 lipca stanie się właścicielem Państwa śmieci, miała przeznaczona kwotę 2.100.000 zł. Następnie sekretarz odczytał ofertę „Chemeko – System”. Firma zaoferowała wykonanie tej usługi za 1.926.466,48 zł brutto. Spojrzałem na prezesa „Tekomu” Adama Ćwiana, który spuścił głowę i szeroko uśmiechnął się pod okazałym i świetnie przystrzyżonym sumiastym wąsem. „Acha! No to powiózł konkurenta!" – pomyślałem w duchu.

 Na sali napięcie wyraźnie wzrosło. Sekretarz odczytał kwotę zaoferowaną przez „Tekom” - 1.919.887,67 zł brutto! Minimalnie mniej od „Chemeko”. Mniej tylko o 6.578,81 zł. „Tekom” wygrał o włos. Na twarzy sekretarza widać było z trudem skrywaną satysfakcję. Z ulgą odetchnął też obecny podczas odczytywania wyników wiceburmistrz Andrzej Rogala.

Prezes Adam Ćwian stwierdził, że ten przetarg był dla „Tekomu”: „być albo nie być”. Przegranie przetargu oznaczało utratę pracy dla minimum 8 osób zatrudnionych w firmie. Był to pierwszy etap przetargu. Komisja przetargowa bada obecnie dokumenty złożone przez „Tekom”, by stwierdzić ich zgodność ze specyfikacja istotnych warunków zamówienia. Komisja ma na to 2 tygodnie czasu.

Wyły syreny


Od 11 marca br. nasza straż pożarna zmuszona była do interwencji w 10 przypadkach. Strażacka statystyka odnotowała od 11 marca do 31 marca 5 pożarów. Paliła się sadza w kominie (ul Tylna w Niechlowie), dwa razy zapalił się kontener na odpady (Góra).

26 marca doszło do pożaru domu jednorodzinnego w Chróścinie. Pożar ten tak opisał oficer prasowy naszych strażaków:

„W dniu 26 marca 2013 r. w Chróścinie powstał pożar w budynku mieszkalnym. Do działań zadysponowano 3 zastępy z JRG Góra w sile 7 strażaków i 1 zastęp z OSP Stara Góra w sile 6 strażaków. Na miejscu pożaru działał już zastęp z OSP Chróścina w sile 11 strażaków. Po dotarciu na miejsce pierwszych zastępów pożarem objęty był już cały dach i nieużytkowane poddasze. Działania strażaków polegały na podaniu 4 prądów gaśniczych wody na palące się poddasze. Na parterze w tym czasie prowadzono ewakuację mienia. Na miejsce pożaru przybyła także karetka pogotowia do starszej osoby, która uskarżała się na złe samopoczucie. Po ugaszeniu pożaru, strażaków z jednostek OSP skierowano do dogaszania i rozbiórki częściowej drewnianego stropu oraz konstrukcji drewnianej dachu. Działania prowadzono do całkowitego ugaszenia. W wyniku pożaru spaleniu uległ całkowicie dach budynku oraz drewniany strop. Wstępne straty oszacowano na kwotę 140 tys. zł. Uratowano całe wyposażenie budynku o wartości ok. 40 tys. zł. Dochodzenie w sprawie ustalenia przyczyny pożaru prowadzi KP Policji w Górze”.

Kolejny pożar miał miejsce w miejscowości Ułanka. Oto opis rzecznika prasowego:

„?W dniu 31 marca 2013 r. powstał pożar dachu w budynku mieszkalnym w miejscowości Ułanka. Do działań zadysponowano 3 zastępy z JRG Góra w sile 7 strażaków, 1 zastęp z OSP Czernina w sile 6 strażaków, 1 zastęp OSP Stara Góra w sile 4 strażaków oraz 1 zastęp z OSP Chróścina w sile 6 strażaków. Po dotarciu na miejsce pierwszych zastępów pożarem objęte było już ok. 50 % powierzchni dachu (pokrycie dachu i więźba dachowa), bezpośrednio zagrożony był sąsiadujący budynek gospodarczy. Działania polegały na podaniu 3 prądów wody na palący się dach. Po stłumieniu ognia przystąpiono do zrywania dachówki z powierzchni dachu celem dotarcia do palącej się konstrukcji drewnianej. Po ugaszeniu palącej się powierzchni dachu dokonano przeszukania strychu oraz pomieszczeń znajdujących się na parterze budynku. Działania prowadzono do całkowitego ugaszenia pożaru. W wyniku pożaru spaleniu uległa więźba dachowa i pokrycie dachu (dachówka) - około 60% pokrycia dachowego (dwie połacie dachowe około 4m x 10 m). Wstępne straty oszacowano na kwotę 20 tys. zł. Uratowano mienie o wartości ok. 80 tys. zł. Dochodzenie w sprawie ustalenia przyczyny pożaru prowadzi KP Policji w Górze”.

Łącznie w działaniach, które przeprowadzono w celu ugaszenia pożarów brało udział 15 zastępów (64 strażaków).

W tym samym okresie sprawozdawczym nasi strażacy odnotowali 5 zagrożeń miejscowych. Pomogli przenieść w Górze osobę otyłą, zlokalizowali powód wydobywania się dymu w mieszkaniu, zabezpieczali dach domku jednorodzinnego po pożarze, zapoznali się z efektami wybuchu komina w budynku mieszkalnym. Likwidacja zagrożeń miejscowych wymagał pracy 24 strażaków (5 zastępów).

Od początku 2013 roku strażacy odnotowali 41 pożarów (38 małych i 3 średnie) oraz 33 miejscowe zagrożenia (6 małych i 27 lokalnych). Nie odnotowano żadnego fałszywego alarmu.