poniedziałek, 6 listopada 2017

Średnio zamożni

Serwis samorządowy Polskiej Agencji Prasowej donosi: „Polskie gminy się bogacą. Szacunki resortu finansów odnoszące się do dochodów z podatków są w tym roku średnio o 11,4 proc. wyższe niż dwa lata wcześniej. Zmniejszyła się ponadto przepaść pomiędzy najbogatszymi i najbiedniejszymi samorządami.”

Co roku Ministerstwo Finansów przygotowuje prognozę dochodów podatkowych w przeliczeniu na jednego mieszkańca w poszczególnych gminach, powiatach i województwach. W stosunku do 2016 r. podstawę tych wyliczeń stanowią dane o dochodach podatkowych za 2014 r., według stanu na połowę zeszłego roku.

Średni dochód podatkowy na jednego mieszkańca dla wszystkich gmin w kraju, tzw. wskaźnik gminny Gg, na ten rok oszacowano na 1514,27 zł. To o ponad 155 zł więcej (11,4 proc.) niż kalkulacje dotyczące 2014 r., oparte o dane za rok 2012.

Tegoroczne zestawienie wyłoniło zwycięzcę rankingu, którą okazała się gmina Kleszczów ze średnim dochodem podatkowym 35.179,45 zł na 1 mieszkańca. Ostatnia w rankingu gmina Przytuły osiągnęła kwotę 387,47 zł na 1 mieszkańca.

W zestawieniu odnajdujemy gminy tworzące nasz powiat. Na 2479 gmin najwyżej znalazła się gmina Wąsosz. Osiągnęła ona średni dochód podatkowy we kwocie 1194,34 zł., co dało jej 1018 miejsce w skali kraju.

Gmina Góra znalazła się 150 miejsc niżej, bo na 1168 pozycji, z kwotą 1159,22 zł., dochodu podatkowego na 1 mieszkańca.

Na 1521 pozycji odnaleźć można gminę Jemielno. W tej gminie średni dochód podatkowy wyniósł 993,73 zł na 1 mieszkańca.


Gmina Niechlów z dochodem podatkowym w wysokości 974,56 zł na 1 mieszkańca zajęła w rankingu 1581 miejsce.

czwartek, 2 listopada 2017

Kontrolerzy RIO bez litości

Jak wcześniej informowałem Państwa w okresie od 17 lipca do 11 września 2017 r. Regionalna Izba Obrachunkowa we Wrocławiu przeprowadziła kompleksową kontrolę gospodarki finansowej Powiatu Górowskiego. Zakres badanych zagadnień, okres objęty kontrolą oraz ustalenia przedstawiono szczegółowo w protokole kontroli, podpisanym 11 września 2017 r.

Izba kontrolowała m.in. gospodarkę pieniężną powiatu. Pod swoją badawczą lupę wzięła umowę z 24 marca 2015 r. z DNB Bankiem Polskim S.A. Umowa ta dotyczyła kres kredytu odnawialnego w wysokości 1.500.000 z., który „zawarto bez stosowania ustawy prawo zamówień publicznych.”

Kontrolerzy zauważyli, że: „koszty związane z umową o kredyt odnawialny listopada 2015 r. (...) w okresie od 1 kwietnia do 31 grudnia 2015 r. wyniosły łącznie 167.871,66 zł (uruchomienie kredytu 37.500 zł, odsetki od kredytu 40.371,66 zł oraz opłaty związane z podpisanym aneksem na kwotę 90.000 zł., który przewidywał opłaty za: "otwarcie, prowadzenie oraz dostęp do systemu bankowości internetowej iNORD Business do dwóch rachunków, pracę specjalisty Banku u klienta oraz integrację systemów finansowo-księgowych), tj. 39.733,88 euro" przekroczyły kwotę określoną w art. 4 pkt 8 ustawy z dnia 29 stycznia 2004 r. Prawo zamówień 1 publicznych. 

Powyższe było niezgodne z art. 3 ust. 1 w związku z art. 4 pkt 8 ustawy Pzp oraz art. 44 ust. 4 ustawy z 27 sierpnia 2009 r. o finansach publicznych. W świetle tych przepisów jednostki sektora finansów publicznych, przy zawieraniu umów odpłatnych, których przedmiotem są usługi, dostawy lub roboty budowlane, mają obowiązek stosować przepisy ustawy Pzp.

Na podstawie załącznika „Załącznik cenowy –Indywidualne opłaty” do umowy z 17 czerwca 2014 r. Powiat poniósł koszty z tytułu otwarcia, prowadzenia i dostępu do systemu bankowości internetowej iNORD Business dwóch rachunków w wysokości 20.000 zł, za pracę specjalisty u klienta 30.000 zł i opłatę za integrację systemów finansowo-księgowych klienta 40.000 zł.

Z historii operacji za okres od 25 listopada 2015 r. do dnia kontroli tj. 9 sierpnia 2017 r. wynikało, że rachunki bankowe Powiat zapłacił 20.000 zł nigdy nie były używane ponieważ nie dokonano na nich żadnej operacji finansowej. Z wyjaśnień złożonych w trakcie kontroli przez Starostę wynikało, że w listopadzie 2015 r. odbyły się konsultacje ze specjalistą Banku w zakresie przygotowania do integracji systemu finansowo-księgowego z systemem bankowości elektronicznej (testy, parametryzacja, przygotowanie raportów i analizę testów), które zakończyły się negatywnie – brak kompatybilności i programów bankowości elektronicznej).

Biedny starosta nie wiedział o braku kompatybilności i programów bankowości elektronicznej. A powiat zapłacił, czyli Państwo, bo byt ten nie produkuje pieniędzy!

Ale tzw. „starosta” jest niezłym „chojrakiem” politycznym. Po podarowaniu naszego szpitala „bandzie czworga z Wrocławia”, której herszt siedzi decyzją sądu do 1 grudnia w „sanatorium” na Kleczkowskiej, zapisał się do Dolnośląskiego Ruchu Samorządowego. Tam znaleźli schronienie wszyscy ci, którzy Platformie zawdzięczali wszystko, w latach jej świetności i potęgi, by w chwili kryzysu spieprzyć z tonącego okrętu niczym powieściowe szczury. 

W deklaracji ideowej ten dziwny stwór deklaruje: „Siłą naszego Ruchu są przede wszystkim ludzie: kreatywni, niezależni, odnoszący sukcesy zawodowe, pełni energii i pasji w działaniu na rzecz naszej Ojczyzny. Dolnośląski Ruch Samorządowy opowiada się zwiększeniem udziału obywateli w życiu społeczno-politycznym kraju. Chcemy, aby głos mieszkańców był obecny w przestrzeni publicznej. Opowiadamy się za wzmocnieniem roli samorządu terytorialnego w procesie zarządzania państwem.” 

To chyba nie jest miejsce odpowiednie dla tzw. „starosty”, który w dupie miał wszelkie protesty w sprawie tzw. „sprzedaży” szpitala”. Alb o też ktoś z przyszłych wyborców głupków robi. Tzw. „starosta” i „kreatywność”, „obecność udziału obywateli w życiu społeczno – politycznym kraju”. To żart gruby, naigrywanie się z mieszkańców powiatu górowskiego. Czy ktoś to gówno tutaj kupi?!


Ja z tym dziwolągiem pseudo samorządowym walczył będę. Dość robienia mieszkańcom powiatu wody z mózgu. Tzw. „starosta” do lamusa historii! I na bezrobocie!

wtorek, 31 października 2017

Czas jatki

Od 1 października zaczął się kolejny sezon łowiecki. Koła łowieckie nadesłały terminarze swoich polowań i numery obwodów, w których myśliwi będą palić ze swoich rurek i dwururek do zwierząt.
Dokarmianie i dbanie o zwierzynę” , selekcja, tradycja, szlachetność, etyka i inne bajania, zastąpione zostaną krwią i cierpieniem zwierząt.




 Publikuję harmonogramy polowań, by mieli Państwo świadomość, że las w pewnym okresie, nie będzie ostoją spokoju, ciszy, bezpieczeństwa i miejscem sprzyjającym wypoczynkowi. Nauczony też doświadczeniem, że myśliwi za nic mają swój harmonogram (przypadek z tego roku, który opisywałem) mogą sobie zapolować, gdzie im się zamarzy. Tak już zrobili w tym roku mając za nic rozporządzenie ministra środowiska z 23 marca 2005 r., w którym w § 28 stoi napisane: "Dzierżawca lub zarządca obwodu łowieckiego, kierując się troską o bezpieczeństwo osób i mienia, uprzednio zawiadamia właściwych miejscowo nadleśniczych oraz wójtów (burmistrzów, prezydentów miast) o terminach organizowanych przez siebie polowań zbiorowych.
Ambona z wabikiem

Każdy ma na temat myślistwa swoje zdanie. Zadałem sobie jednak trud przeszukania internetu w tym temacie. Skorzystałem z jednego źródła, które ma do tego krwawego hobby stosunek negatywny. Ale co najważniejsze ten negatywny stosunek oparty jest na logicznych argumentach i przykładach. Kilka z nich wybrałem dla Państwa.
Tu mamy wypowiedź myśliwego na temat polowań na ciężarne lochy.
Koledzy !!!!!
Mam zdjęcia płodów wypreparowanych z dzika strzelonego 14 stycznia a więc zgodnie z kalendarzem. Płody mają wielkość 15- 17 centymetrów. Tak więc nie mówcie że o tym nie wiecie i nie udawajcie oburzonych. Tym bardziej że opisywana locha strzelona była w okresie ochronnym. Kozy i łanie strzelane 10 stycznia też mają rozwinięte płody.
Pozdrawiam DARZ BÓR.


I kolejna opowieść.
Ostatnio słyszałem historię od kolegi, który był zaproszony na polowanie. Jeden z uczestników strzelił lochę prowadzącą i żałował, ze nie miał drugiej breneki bo była jeszcze jedna około 100 kg. Żadnej reakcji innych uczestników polowania. bez komentarza.

Inna wypowiedź.
Miałem w swym kole kiedyś bardzo dawno temu też identyczny przypadek jeden z byłych kolegów także strzelił 80 kg lochę która na otwartym starodrzewiu prowadziła 8 czy 9 warchlaków takich po 30-35 kg. Zapytany przez kolegów dlaczego nie strzelał do warchlaków odrzekł ze stoickim spokojem …jeśli bym ja tej lochy nie strzelił to …s kłusowali by ją prędzej czy później miejscowi koledzy…

Autor przytaczanej strony "Myśliwi" tak podsumowuje ten fragment ich działalności:
Strzelanie do warchlaków, przelatków, karmiących loch, matek, ciężarnych łań, wypruwanie płodów. Bez większych skrupułów, ani litości. Zabijanie podczas okresów godowych, danieli w czasie bekowiska (znowu łanie i cielęta), jeleni podczas rykowiska i całej reszty większych zwierząt łownych podczas okresów rozmnażania. I co najważniejsze – szyderczy,  sadystyczny śmiech, przy wszelkich propozycjach zmian w kalendarzu myśliwskim, tak by zwierzęta mogły choć przez 2 miesiące cieszyć się swoim życiem, w spokoju doświadczać najważniejszego dla nich misterium. I mimo to, wieczne zdziwienie – o co chodzi tym przeciwnikom łowiectwa? Czego od nas chcą? Nawiedzeni Zieloni! Niech się dowiedzą czegoś o etyce myśliwskiej !
Zastrzelona karmiąca locha
Zagryziona przez psy myśliwskie sarna

poniedziałek, 30 października 2017

Obwodnica wciąż papierowa

Według założeń już za 366 dni dzieli nas od końca budowy obwodnicy Góry. Planowany termin realizacji tej inwestycji to 3.11.2018 r. Przypomnieć też warto, że inwestycję tę ma realizować wchodzące w skład grupy kapitałowej „Mirbud” Przedsiębiorstwo Budowy Dróg i Mostów Kobylarnia. 3 listopada 2015 r. Dolnośląska Służba Dróg i Kolei podpisała z firmą kontrakt o wartości 21,45 mln zł. Firma zaproponowała także kres gwarancji, który w jej przypadku wnosi 120 miesięcy.

Burmistrz Góry decyzję środowiskową podpisała 31 marca 2017 r., gdy została ona poprawiona przez wykonawcę. Na chwilę obecną decyzja ta jest prawomocna. Tu rola burmistrzyni się skończyła, gdyż jest to inwestycja samorządu wojewódzkiego.

W chwili obecnej oczekuje się na wydanie „Zezwolenia na realizację inwestycji drogowej (ZRID). Decyzję wydać ma Dolnośląski Urząd Wojewódzki. Wniosek w tej sprawie złożono w DUW 28 września 2017 r. Decyzję o zezwoleniu na realizację inwestycji drogowej wydaje się w terminie 90 dni od dnia złożenia wniosku.

Wydział Infrastruktury DUW przesłanemu wnioskowi zarzuca braki. Dotyczą one ewidencji gruntów, przez które przebiegała będzie obwodnica Góry. Konkretnie chodzi o powierzchnię działek, które zajęte będą pod obwodnicę. Ich powierzchnia – wg wydziału infrastruktury DUW – jest niezgodna ze stanem występującym w księgach wieczystych. To wymaga poprawienia. Są też „inne braki formalne”. A czas nieubłaganie płynie.

Istnieje też i taka teoria, którą można usłyszeć na mieście, że DUW celowo szuka „dziury w całym”, by opóźnić budowę obwodnicy. Podobno chodzi o to, że budowa obwodnicy Góry jest nie na rączkę rządzącemu DUW PiS. Trzeba pamiętać, że dolnośląski sejmik, który ma finansować budowę obwodnicy, raczej – delikatnie mówiąc – do zwolenników PiS nie należy. Budowa obwodnicy byłaby sukcesem tej ekipy a ponadto wzmacniałaby pozycję wyborczych rywali PiS w walce o samorząd. Miejmy nadzieję, że jest to czysta fantazja. Z drugiej strony już dzisiaj widać, że termin wybudowania obwodnicy też jest już czystą fantazją. Dwa bite lata spędzono nad papierkami. I to jeszcze nie jest – jak widać - koniec. Obyśmy nie padli ofiarami brudnej i wrednej rozgrywki politycznej. Politycy w swojej masie, to nie są ludzie uczciwi. Oni są uczciwi inaczej.

czwartek, 26 października 2017

Droga "czerwonej burżuazji"? (rozmowa)



Powyżej widzą Państwo artykuł ze strony Radia Elka opublikowany już 13 miesięcy temu. Pomimo znaczącego upływu czasu sytuacja na ulicy Bukowej w Górze zmianie nie uległa. Władza jakby zapomniała, że na tej ulicy mieszkają ludzie. Ludzie ci kupili działki od gminy. Od 9 do 11 arów za kwoty około 100 tysięcy złotych. 

Kasa za działki do budżetu gminy wpłynęła. Wystarczy dodać, że na tejże ulicy mamy około 30 numerów nieruchomości. Dodać też należy, że oprócz zapłaty za nabycie działek ich właściciele płacą podatek od nieruchomości. Kasa więc po raz kolejny do gminy płynie wartkim i nieustającym strumieniem. Inni nabywcy działek, którzy pobudowali na nich swoje domy też zapłacili za działki, też płacą podatek, ale nie muszą borykać się z kolorowym błotem, by dojść do własnej posesji, za którą bulą podatek od nieruchomości. 

Mieszkańcy niejednokrotnie zwracali się do odpowiednich organów gminy. Trwa to od pięciu lat z efektem widocznym na zdjęciach. 







Od prawie roku mieszkańcy ulicy Bukowej informują mnie, że w okresie opadów mają ogromny problem, by wyjść lub dojść do domu. Wielu z nich na buty nakłada torby foliowe, by zapobiec nasiąknięciu obuwia czerwoną mazią, która spowija ich drogę. Tłumaczą to tym, iż nie chcą czerwonej własności gminy zawłaszczyć i przenieść w rejony niepożądane. 

Dzisiaj byłem osobiście świadkiem, jak przyszłość Góry i narodu, szło owinięte torbami foliowymi na nóżętach niczym dawny żołnierz onucami. Inne dzieci, bardziej beztroskie, zawłaszczały czerwoną maź wnosząc ją "ku uciesze" matek do domu. Skoro urzędnicy gminni nie mają wyobraźni, to czego oczekujemy od dzieci? 

W tej sprawie zadzwoniłem w środę (25.10) do naczelnika Leszka Szendryka z górowskiego pałacu magistrackiego. Pan naczelnik uprzejmie mnie wysłuchał i na tym rozmowę zakończyliśmy. W dniu dzisiejszym (26.10) ponownie zadzwoniłem do naszego lokalnego dygnitarza z pałacu magistrackiego, by dowiedzieć się jakie kroki zostały poczynione w kwestii poprawy sytuacji. A trzeba Państwu wiedzieć, że mieszkańcy Bukowej dużych wymagań nie mają. Rozumiejąc procedury przetargowe, biorąc pod uwagę zadłużenie gminy, wpadkę z "Delfinkiem" i rysujący się problem z oddaniem w terminie żłobka, oczekują jedynie utwardzenia drogi, ze szczególnym uwzględnieniem zasypania dziur. 

Z tymi dziurami to jest pewien problem. Ongiś nawieziono tu szlaki i drogę utwardzono likwidując dziury. Było to oczywiste prowizorium. Po pewnym czasie dziury zmartwychwstały w nieco większym rozmiarze. Powtórzono operację, ale tym razem zamiast szlaki pojawił się gruz niewiadomego pochodzenia o czym mogliście Państwo przeczytać w artykule z portalu "Elki". 


Miło jest porozmawiać z kompetentnym urzędnikiem. A przynajmniej pomarzyć o takiej rozmowie. Nieprawdaż? 

czwartek, 19 października 2017

Łatwy łup

Nieomal codziennie odwiedzam teren po byłym szpitalu. Obraz nędzy i pustki (również tej umysłowej tych, którzy „sprzedali” nasz szpital). Serce krwawi! Komu on przeszkadzał?!

Budynki stoją bez nadzoru. Było tylko kwestią czasu dobranie się do niech przez osoby liczące na łatwy łup. I dzisiaj tak się stało. Oczom moim ukazały się na otwarte na oścież drzwi garażowe. Na zewnątrz amatorzy łatwego zarobku coś wyciągnęli. Nie mogąc dostać się do sąsiedniego pomieszczenia wybili dziurę w ścianie. Trudno orzec, co zginęło i czy zginęło.

Powiadomiłem o tym fakcie starostwo. W efekcie starostwo powiadomiło policję. Bramę garażową zabezpieczono. Obiecano dozór nad obiektem. Wznowiona zostanie praca kamer.

W chwili obecnej budynek jest własnością firmy „RAŚ” z Wrocławia. Stało się tak na skutek prawnych kruczków. Szpital nabył PCZ Wrocław, który wydzierżawił obiekt firmie PHM z Wrocławia a ta firmie RAŚ. Trwa batalia sądowa o unieważnienie tych transakcji. Syndykiem masy upadłościowej PCZ jest obecnie kancelaria prawna Zimmerman Filipiak Restrukturyzacja. We wniosku złożonym przez syndyka w lutym br. czas postępowania upadłościowego określono na 2 lata.

Przypomnieć wypada, że upadła „Gazela biznesu” wykręciła ok. 600 swoich akcjonariuszy na ok. 80 mln zł. Kolejka wierzycieli jest dość długa a nasza pozycja na liście dość niska.


Górowianom czkawką zaczyna odbijać się brak szpitala. Dzisiaj wysłuchałem opowieści o perturbacjach związanych z b rakiem szpitala. Wczoraj człowiek skaleczył sobie poważnie rękę. Poszedł po pomoc do starej przychodni (nocna i świąteczna opieka). Pomocy tam nie uzyskał, bo trudno by dyżur miał chirurg. Opatrzono mu doraźnie rękę i poradzono, by udał się do szpitala w Lesznie lub Rawiczu. Udał się do Rawicza. Przyjęto go, zrobiono prześwietlenie, założono szwy. Wrócił do domu. Dzisiaj jedzie ponownie, bo musi odebrać zdjęcie z rtg z opisem. Ot, prozaiczna historia górowskiego pacjenta, który na skutek głupiej decyzji całkowicie nieodpowiedzialnej i krótkowzrocznej, mają „pod górkę” do służby zdrowia. A co mają mówić ludzie starzy, samotni, ubodzy, pozbawieni samochodu?! Im wraz z tzw. „sprzedażą” szpitala zrobiono po prostu świństwo. I to nie podlega dyskusji. Inny górowianin, też wczoraj, był z córką w tym samym szpitalu. Córka odniosła kontuzje ręki. Czas oczekiwania na przyjęcie: 4 godziny. Nic dodać – nic ująć. Wszystkim nam zrobiono świństwo. I nikt nas dotąd za to nie przeprosił. Ci, którzy mieliby to zrobić, nie dorośli do tego mentalnie. I jeszcze ostatnio apetyt na trwanie w samorządzie wykazują. Świat staje na głowie.