poniedziałek, 18 stycznia 2016

Społeczne przekonanie

Poniżej treść skargi, którą złożył jeden z obywateli naszego miasta. Jest demokracja i ma on prawo do składania skarg, czy to się komu podoba czy też nie podoba. Ta skarga rozpatrzona została 13 stycznia br. przez radnych komisji prawa Rady Miejskiej negatywnie.

Nie wnikając w meritum sprawy po czyjej stronie w sporze jest racja, wpisuje się ona - zgodnie z powszechnie panującym w Górze przekonaniem, iż konkursy są przez gminę „ustawiane”- w to powszechne przekonanie. Taki odbiór niosą – niestety! - wyniki naborów na teoretycznie „wolne stanowisko pracy”, które w rzeczywistość jest już „zaklepane” dla znajomka. Takie w naszej gminie  panuje powszechne przekonania, z którym często nie sposób.

poniedziałek, 4 stycznia 2016

Bezczelność miernot

30 grudnia ubiegłego roku odbyła się sesja Rady Powiatu. Pomimo jeszcze kiepskiego stanu zdrowia uczestniczyłem w obradach tego gremium pragnąc osobiście stwierdzić intelektualny stan będącej u władzy koalicji wszelkich nieszczęść, które dopadły nasz powiat.

Wynik eskapady rozwiał moją nadzieję, że w koalicji coś zmieniło się na lepsze. Jak badziewiem była przed moją chorobą, tak i pozostała. Zresztą, ta koalicja skazana jest na bycie bezwartościową nicością. Determinuje to jej skład personalny, który charakteryzuje się porażającą przeciętnością o charakterze wręcz żenującym.

Podczas sesji Rady Powiatu z sali wiało beznadzieją. Było ponuro i atmosfera przypominała tę, która towarzyszy pogrzebowi, brakowało księdza, bo kondukt dałoby się zorganizować. Rozmawiano o budżecie, którego nie ma, tak więc pogadać warto, bo to nic nie kosztuje. Koalicjanci nie są tacy skłonni do dyskusji bo odzywa się jedynie starosta i radny Ryszard Wawer, reszta nieszczęsnej koalicji milczy jak zaklęta. By oddać pełną prawdę odzywał się jeszcze radny Andrzej Wałęga obecnie strażnik miejski, który ma zostać komendantem w miejsce spuszczonego przez Irenę Krzyszkiewicz dotychczasowego komendanta. By być w pełni sprawiedliwym i obiektywnym stwierdzić należy, że radny Andrzej Wałęga jest z Czerniny, a więc z gniazda rodowego Ireny Krzyszkiewicz. Ponieważ oboje są płci przeciwnej, obojętne jest kto jest z Dolnej, a kto z Górnej,  a zmiana pozycji niesie za sobą zmianę satysfakcji. Oczywiście, żartowałem. Nad  nieistniejącym budżetem pochylać się nie będziemy. Wystarczy powiedzieć tyle, że sytuacja finansowa starostwa jest taka, że gdyby nie firma Magellan, nie byłoby w styczniu wypłat dla pracowników Starostwa. Radny Michał Krochta skarżył się na jakość odpowiedzi udzielanych mu przez starostwo na jego interpelacje. W tym miejscu ja się dziwię radnemu Krochcie, że jeszcze się skarży, jakby nie zauważył, że zarząd powiatu ma problem z formułowaniem myśli i logicznego odpowiadania  na zadawane pytania. Także ubolewanie radnego Krochty jest całkowicie bezpodstawne a żądanie pełnych odpowiedzi na zadane interpelacje przypomina wiarę w świętego Mikołaja mając lat około 60. Radny zadał też pytania dotyczące personalnej odpowiedzialności za skopanie sprawy budowy strażnicy przez ekipę z lat 2006-2010, w tym miejscu zauważyłem że dwaj współsprawcy skopania strażnicy tj. radny wicestarosta Paweł Niedźwiedź oraz radny Marek „Bananowy Uśmiech” Biernacki nie raczyli przypomnieć publice że popierali wówczas i byli w koalicji z Samąbronką. Jestem nieco zdziwiony ich niepamięcią, bo honor nakazywałby bronić „osiągnięć” ówczesnej starościny Beaty Pony i koalicji, w której się było a nie ówczesnej koalicji pokazywać gołą dupę. Dobrze, że własną. Radny Mirosław Żłobiński próbował dowiedzieć się o postęp prac nad statutem powiatu.  Zgodnie z moimi oczekiwaniami prace, które trwają rzekomo nad jego skonstruowaniem to lipa i ściema dla ubogich, bo komisja najwyraźniej ma w dupie statut i wzięte na siebie zobowiązanie że go poprawi. Któregoś  popołudnia się wkur…. i go im napiszę. Nie pierwszy i nie ostatni. Radny Grzegorz Aleksander Trojanek dopytywał się o elektrownie wiatrowe, które mają powstać w okolicy miejscowości Sułków. Chciał znać ich dokładne rozmieszczenie, domagał się mapki. Pytał, czy były konsultacje z  mieszkańcami. Interesował go również projekt aktu darowizny internatu dla gminy, z którym chciał się zapoznać. Radnemu chodziło o to, by w akcie notarialnym znalazły się dokładne zapisy dotyczące wykorzystania obiektu przez gminę Góra. Żądanie radnego było słuszne, bo nikt nie chciałby by w budynku internatu powstał Komitet Centralny Platformy Rzekomo Obywatelskiej, a po mieście szwendali się Chlebowski, Schetyna, Sienkiewicz i reszta platformerskich odpadów wciąż toksycznych.
Radnego interesowały również kryteria, jakimi kieruje się starosta przy przyznawanie nagrody starosty w dziedzinie oświaty. Z tego co udało mi się nieoficjalnie ustalić głównym kryterium jest to, że kandydat musi być mądrzejszy od starosty. Więc niedługo powinni ją otrzymać wszyscy nauczyciele, którzy złożyli wnioski i niewykluczone, że woźni i woźne również.
Jakoś niechętnie i niewiele uwagi poświecono opiece zdrowia na terenie naszego powiatu. Starosta i wicestarosta oraz radny Marek „Bananowy Uśmiech” Biernacki na koniec roku nie przedstawili olśniewającego rozwoju naszego szpitala, co wieścili dwa lata temu i dziwię się że jeszcze im kołkiem fałszywe języki nie stanęły. Pamiętacie państwo jak starosta, wicestarosta Niedźwiedź i „Bananowy Uśmiech” zapewniali, jaki to świetny interes robi powiat pomagając kręcić lody PCZ-towi na naszym szpitalu i jakoś na ostatniej sesji w roku żaden z tych pogrobowców ekipy, która oddała szpital w prezencie dla PCZ (bo tych nędznych groszy, które dostaliśmy za szpital nie liczę), nie zająknęła się i nie wypowiedziała słowa przepraszamy. Nawiasem mówiąc, od koryta ich bez wideł nie oderwiesz. To ich jedyne źródło utrzymania, kto ich zatrudni po takiej transakcji ?! Chyba tylko głuchy i ślepy, albo Ściborski - właściciel PCZ-etu.
Przypomnijmy tylko, że PCZ nie zapłacił do dziś 3 mln 750 tys. za szpital, co jakoś nie wzbudza poczucia zażenowania u starosty, wicestarosty i „Bananowego Uśmiechu”. Nie czują się w żaden sposób winni sprzedaży szpitala i jego zamknięcia oraz utraty znacznego majątku stanowiącego własność wspólnoty samorządowej, czyli wszystkich mieszkańców powiatu. Zero wstydu, zero poczucia odpowiedzialności, żenująca błazenada i brak szacunku do samego siebie. Nie dotrwałem do końca sesji, bo zdrowie jeszcze nie pozwala wysiedzieć 4 godziny pod rząd a ponadto proszę zwrócić uwagę, że atmosfera na sali jest toksyczna, występuje koalicyjna bakteria, a ja po dwustronnym zapaleniu płuc nie chciałbym paść ofiarą intelektualnej nikczemnej bakterii pod nazwą rządząca koalicja.
P.S. Od dwóch miesięcy nie piję i nie palę, tak że wszelkie zapraszanie mnie na wódkę i papierosa będą traktowane jako prowokacja ze sfer rządzących gminą i powiatem, którym mój pobyt na tym padole jest wysoce nie na rączkę. Co i prawda w Lesznie dwukrotnie próbowano mnie poddać procesowi zeszrotowania, ale okazało się że jestem w zbyt dobrym stanie, by poddać mnie temu procesowi. Tych, którzy się martwią, że wyszedłem, pragnę zapewnić, że dalej będę im patrzeć na rączęta. 
P.S. Dzisiaj na portalu Elki przeczytałem, że starosta Piotr Wołowicz pokątnie zwany „Cielęciną” wyraża swoje oburzenie z powodu nieczynnej w okresie świątecznym apteki, która była wyznaczona do dyżurowania. Do szału doprowadziły mnie słowa starosty „Cielęciny” zamieszczone na Elce: „Było to jawne naruszenie Uchwały Rady Powiatu i działanie zagrażające zdrowiu mieszkańców”.
A to Faryzeusz śmierdzący, zapomniał jak on, wicestarosta i „Bananowy Uśmiech” w zeszłej kadencji przegłosowali uchwałę rady powiatu o likwidacji nocnych dyżurów aptek na terenie powiatu. Zrobili to wówczas pod naciskiem aptekarzy, którzy dowodzili że nocne dyżury się nie opłacają i wbrew prawu farmaceutycznemu, które nakazuje nocne dyżury. A dzisiaj leje fałszywe łzy i się oburza, że jedna z aptek nie otworzyła w święta. Ile trzeba bezczelności i tupetu, braku zasad moralnych i luk w pamięci by nie pamiętać jak samemu wraz z koalicjantami podejmowało się działania zagrażające zdrowiu mieszkańców. Zwykłe intelektualne  łajdactwo.

środa, 7 października 2015

Feler prawdy

Oto co udało się ustalić w sprawie rzekomego wyrażenia przez naszą panią burmistrz zgody na przyjęcie uchodźców. Treść korespondencji w tej sprawie nie powinna pozostawić najmniejszego pola do spekulacji dotyczących wyrażenia zgody przez burmistrz Irenę Krzyszkiewicz na przyjęcie przez naszą gminę owych mitycznych 70. uchodźców.


Proszę przy okazji zwrócić uwagę na nagłówek pisma. Pismo o przytoczonej powyżej treści otrzymali wszyscy stojący na czele samorządów w naszym województwie. 

Poniżej stanowisko burmistrz Ireny Krzyszkiewicz w tej sprawie. 


Burmistrz Góry - jak jasno wynika z pisma - wyraźnie określiła maksymalną liczbę uchodźców, którzy mogą liczyć na przyjęcie w naszej gminie. I to się pani burmistrz chwali. Wykazała tu zarówno humanitaryzm, jak też realną ocenę naszych możliwości. 

Czegoż to się jednak nie wymyśli, by powstał ferment w naszej lokalnej społeczności. Wczoraj jeden ze znaczących górowskich przedsiębiorców opowiadał mi, iż po dokonaniu pewnej inwestycji na terenie naszego miasta, miał kontrole będące wynikiem anonimów. I rzekł zdanie oddające mentalność pewnej niedużej grupy mieszkańców naszej gminy. A rzekł mi tak: "W naszym mieście wybaczy się wszystko, tylko nie sukces, który ktoś odniósł." I tej "bezinteresownej zazdrości" zawdzięcza swój żywot plotka o 70. uchodźcach, na których przyjęcie rzekomo zgodziła się burmistrz Irena Krzyszkiewicz. Prawdę widzą Państwo w zamieszczonej korespondencji. 

Trzeba jednak przyznać, że "sukcesem", swoistym "sukcesem", jest puszczenie takiej durnej plotki w obieg. Oczywiście, jest to plotka dla umysłów durnych i mało dociekliwych. Wszak można było ją zweryfikować dzwoniąc do gminy i żądając (tak, żądając!) informacji na ten temat. Ale prawda ma to do siebie, że zawsze przegrywa z tandetną sensacją. Bo prawda nie zwiera w sobie sensacji. I to jest feler prawdy. Prawda jest bowiem obiektywna.

"Docenione"

Otrzymałem e - maila:
Wraz z nim załączniki:
Bardzo dziękuję za zainteresowanie okazywane przez Czytelnika stanem technicznym obiektów, które stanowią własność wszystkich mieszkańców naszej gminy. To rzadki - niestety - wyraz troski o nasze wspólne dobro. Zazwyczaj bowiem jest tak, że oczy widzą, język krytykuje a występuje najzwyczajniejszy brak odwagi, by zwrócić uwagę osobom odpowiedzialnym w gminie za zły stan rzeczy. I to jest przypadłość i wada ogółu naszych mieszkańców, którzy narzekają na podatki, ale nie reagują na przejawy jaskrawej niegospodarności. Dobrze, że Autor e - maila wyłamuje się z tego schematu i słusznie zauważa, że lepiej wydać na naprawę rynny teraz 100 zł., niż za czas jakiś 1000 czy 2000 na położenie nowej elewacji.

Też nie pałam miłością do Platformy, rzekomo Obywatelskiej. O ile wiem, a może moje informacje są już nie na czasie, to dyrektor Ryszard Wawer nie jest jej członkiem. Dyrektor może i ma - jak to Pan ujął - "większe ambicje", ale obserwując jego aktywność podczas sesji Rady Powiatu i czytając tzw. "protokoły" z posiedzeń Zarządu Powiatu, nie sądzę, by były one realne. To jest format coś pomiędzy Janem Rewersem a starostą Piotrem Wołowiczem. W tej sytuacji "większe ambicje" raczej pozostaną w sferze jego majaków sennych. Pozytywów do pracy Rady Powiatu nie wnosi. Wierny żołnierz liniowy z transzei starosty. Pospolitość po prostu.

Co do przyjmowania uchodźców obiecuję, że sprawę dogłębnie wyjaśnię, bo ktoś tu szefowej gminy szyje buty.

wtorek, 6 października 2015

Drugie płuco

Można żyć bez jednego płuca, ale jest to dość uciążliwe dla człowieka. Przekładając to na język komunikacyjny można rzec, że dotąd w Górze, żyliśmy bez dwóch komunikacyjnych płuc, którymi bez wątpienia są obwodnice. Jedno płuco funduje nam Sejmik Wojewódzki. Mowa tu o obwodnicy Góry, która wpłynie na poprawę bezpieczeństwa i spowoduje przeniesienie ruchu samochodów z zatłoczonej i niebezpiecznej w godzinach szczytu drogi w Starej Górze, ul. Starogórskiej, Podwala, Kościuszki, Wrocławskiej. Ten problem będziemy mieli z głowy za jakieś trzy lata.

Pozostanie jednak problem drugiego płuca, które odciąży drogi wiodące do Rawicza. Szczególnie dotkliwie nasilenie ruchu na ul. Wrocławskiej odczuwają jej mieszkańcy, którzy naprawdę boją się, iż w pewnym momencie ktoś wjedzie im do domu. Budynki przy ul. Wrocławskiej najczęściej mają metrykę chrztu sprzed 1945 r. Ich konstrukcja jest więc nadgryziona zębem nieubłaganego czasu oraz wstrząsami i drganiami wywoływanymi przez samochody. Zarówno te o małym ciężarze jak i tych, na widok których ciarki przechodzą nam po plecach a w mieszkaniach przy ul. Wrocławskiej, Podwalu, Starogórskiej w oknach drżą szyby a kawa niebezpiecznie chlupoce w filiżance.

Czas zatem na drugie komunikacyjne płuco dla naszego nadmiernie przeciążonego ruchem samochodowym „płuca”.

Od pewnego czasu w naszym UMiG wielkim zainteresowaniem ciszy się pewien dokument o dość zawiłym tytule: „Urbanistyczna analiza funkcjonalno – przestrzenna z rozwiązaniami wariantowymi dla układu komunikacyjnego miasta i Gminy Góra”.

Ów dokument opracowany został na zlecenie gminy Góra przez Wrocławskie Biuro Urbanistyki. Data opracowania: grudzień 2009 r., czyli nieomal 6 lat temu.

W części dokument ten nie jest już aktualny, gdyż odnosi się on do budowy obwodnicy, na której budowę Dolnośląska Służba Dróg i Kolei rozpisała w lipcu br. przetarg. Lista potencjalnych wykonawców w poście poniżej.

I tu ciekawostka. Autorzy opracowania założyli, iż: „Realizacja mostu nastąpi około 2015 r.” Jakże się pomylili! Na szczęście dla nas. Nawiasem mówić pamiętam też głosy lokalnych pesymistów i czarnowidzów, którzy głosili, że most nigdy nie powstanie, że jest to „wyborcza ściema”, „obiecanki – cacanki” i „pusta obietnica” burmistrz Ireny Krzyszkiewicz. Jakoś jednak nie słyszałem, by „odszczekali” swoje puste gadanie. Być może nie mogą, bo most w Ciechanowie kością im w gardle stanął.

Druga część omawianego dokumentu jest jednak wciąż aktualna. Dotyczy ona bowiem trzech wariantów przebiegu obwodnicy Góry, której zadaniem będzie właśnie obejście ul. Wrocławskiej.

Pierwszy z wariantów nazwany został południowym bliższym. W dokumencie czytamy:

Projektowana trasa odchodzi w Sędziwojowicach od istniejącej drogi nr 324 kierując się na południowy zachód, przechodzi przez tereny leśne w sąsiedztwie ujęć wody dla miasta Góry i Starej Góry, przecina projektowany Specjalny Obszar Ochrony Siedlisk – Dolina Dolnej Baryczy – omijając po stronie południowej miasto Górę. Pomiędzy Górą a Starą Górą (ul. Starogórska) przecina istniejącą drogę 323.

Od tego miejsca trasa drogi 324 łączy się z projektowaną trasą drogi 323 i przechodzi zachodnim skrajem miasta, przecinając istniejącą drogę 324 a następnie w północno – zachodnim krańcu miasta łączy się istniejąca drogą 323.” Planowany w 2009 r. koszt realizacji tego wariantu – ok. 66 mln zł., wraz z przebudową dróg.

Autorzy opracowania zauważają, że wariant ten: „oddziela Starą Górę od miasta Góra”. Długość projektowanych dróg od połączenia od ul. Wrocławskiej z ul. Poznańską ma wynieść ok. 6,6 km.

Kolejny wariant nazwany został południowym dalszym. Zaproponowano w nim: „większe oddalenie trasy od granic miasta Góra i odejście od istniejącej drogi nr 324 wcześniej niż w wariancie południowym bliższym, już pomiędzy Szedźcem a Kłodą Górowską oraz ominięcie po południowej stronie także Kłody Górowskiej oraz Starej Góry.”

Podobnie jak w wariancie południowym dalszym tak również w tym przypadku projektowana obwodnica przecina tereny leśne oraz Specjalny Obszar Ochrony Siedlisk – Dolina Dolnej Baryczy – ale odsunięta jest bardziej od ujęć wody. Warto dodać, że pomiędzy Rogowem Górowskim a Starą Górą ten wariant obwodnicy ma przecinać istniejąca drogę nr 323, gdzie planuje się budowę ronda. Długość tego wariantu – ok. 7 km. Jego zaletą jest lepsze połączenie drogowe pomiędzy Rawiczem a mostem w Ciechanowie. Szacowany w 2009 r. koszt inwestycji – ok. 84 mln zł., ale wraz z kosztem przebudowy istniejących dróg.

Ostatni wariant planowanej obwodnicy nazwany został północnym. W tym wariancie obejście Góry odbywać się ma po stronie północnej. W początkowym odcinku wyznaczona jest na terenach rolnych i krzyżować się ma z drogami powiatowymi 1077D i 1076D oraz nieczynna linia kolejową Góra – Bojanowo. Następnie kierować się ma na zachód po północnym skraju naszego miasta. Tu również musi przebiegać przez tereny leśne, w tym Specjalny Obszar Ochrony Siedlisk – Dolina Dolnej Baryczy – ale będzie obszar ten przecinała w znacznie węższym miejscu niż poprzednich wariantach. W północno – zachodnim krańcu Góry ma przeciąć istniejącą drogę 323 (wylot ul. Poznańskiej z miasta) i biegnąc dalej na zachód ma przeciąć projektowaną trasę drogi nr 323 w zaprojektowanym tam rondzie, które będzie częścią planowanej obwodnicy w kierunku Leszna, na której wykonanie właśnie odbył się przetarg. Długość tego wariantu – ok. 6,4 km. Zaletą tego wariantu jest fakt, że nie przebiega koło ujęć wody dla miasta Góry i Starej Góry. Szacunek kosztów z 2009 r. – ok. 81 mln., również przebudową dotychczasowych dróg.

Autorzy opracowania zalecają realizację wariantu południowego bliższego argumentując: „korzystniejszą relacją Rawicz – most w Ciechanowie”.
Tak więc widzą Państwo jak wygląda sytuacja z drugą obwodnica dla naszego miasta. Możliwości finansowe naszej gminy budowa drugiej (tak jak i pierwszej) obwodnicy przerasta. Na realizację tego przedsięwzięcia pieniądze trzeba zdobyć z województwa. Aby tego dokonać należy mieć siłę przebicia. I to bardzo mocną kartę a nie „blotkę”.

Przypomina mi się jak kilka lat temu, przy okazji wprowadzenie Programu Przebudowy Dróg Lokalnych, zwanych pospolicie „schetynówkami” wybuchła w naszym województwie awantura. Okazało się, że nasza gmina w ciągu dwóch lat otrzymała dofinansowanie na budowę dwóch „schetynówek” a Głogów na żadną. Żaliły się władze Głogowa, że „mała Góra” ma jakieś szczególne dojścia do środków na budowę „schetynówek” a oni dojść takich nie mają. Przypomnę tylko, że z tegoż programu skorzystaliśmy dotąd w sześciu przypadkach (ul. Dąbrówki, Sosnowa, Witosa, II etap budowy ulicy łączącej Wrocławską z Cichą oraz droga w Ślubowie). Bardzo ładny efekt, ale krasnoludkom tego nie zawdzięczamy. Jeżeli już to pewnej Irenie. Bo można szefową gminy lubić lub nienawidzić, ale jedno trzeba jej przyznać: jest skuteczna.

Przed wyborami różne twarzyczki namawiają nas do oddania na siebie głosu. Nagle ukochali naszą gminę, nasz powiat i nas mieszkańców. Tyle tylko, że ja im totalnie nie ufam. Nie wierzę w ich obietnice, bo nie będzie po wyborach możliwości powiedzenia im: „sprawdzam!” Zapomną o Górze, jej problemach, których nie znają, ale udają, że znają. I co? Po świcie będziemy ich szukać, by spytać się co z realizacja obietnic? A tu możemy pojechać do Czerniny i dopaść ewentualną panią posłankę i zdać pytanie, opieprzyć, bo nasza jest to i nam wypada. A nie szukać wiatru w polu i „pisać na Berdyczów”.


Sądzę, że warto w kontekście palącej potrzeby wbudowania drugiego płuca w niepełny organizm naszego miasta postawić na panią Irenę. Cóż stracimy? Nic! Najwyżej przy następnych wyborach jej nie wybierzemy. A znając kandydatkę będzie to dla niej kara najbardziej dotkliwa. Przejście na emeryturę to nie dla niej. Co to, to nie! Gra jest więc warta świeczki, bo tak naprawdę grając na Irenę gramy na siebie i dla siebie. I tylko ciężki idiota tego nie może pojąć. 

Ja nie twierdzę, że będąc posłanką Irena Krzyszkiewicz załatwi nam na 100% budowę drugiej obwodnicy. Ja tylko twierdzę, że siła przebicia posłanki jest większa niż burmistrza. A nam jak potrzebny - i to pilnie! - jest ktoś z mocnymi koneksjami na szczeblach wojewódzkich, gdzie dzielą kasę. I o to tu chodzi a nie o to czy Irenę kocham czy nienawidzę. Idzie o danie nam wszystkim szansy. Wiem, że brzmi to dość brutalnie, ale takie jest - niestety! - życie.

czwartek, 1 października 2015

Pięciu chętnych

Wczoraj w siedzibie Dolnośląskiej Dyrekcji Dróg i Kolei nastąpiło odczytanie ofert związanych z budową jakże długo oczekiwanej obwodnicy naszego miasta. Poniżej lista firm, które mają nieodparte pragnienie wybudowania nam obwodnicy.
Koszt realizacji tej inwestycji DSDiK oszacował na kwotę 38.518.284,1 mln zł. Obecnie złożone oferty badane są pod kątem ich zgodności z oczekiwaniami technicznymi inwestora, czyli DSDiK.
Zgodnie ze Specyfikacją Istotnych Warunków Zamówienia podmiot, który wygra przetarg będzie miał na realizację inwestycji 3 lata od dnia podpisania umowy. Tak więc - jeżeli wszystko pójdzie zgodnie z planem, to nasze miasto swoją obwodnicę będzie miało po koniec 2018 r.