"Jak ktoś żyje z tego, że zwalcza wroga, jest zainteresowany tym, aby wróg pozostał przy życiu". KONTAKT: robert.mazulewicz@gmail.com tel. 883 793 645. Gwarantuję 100% dyskrecji.
wtorek, 22 listopada 2011
Sesja - ekspres
Sesja Rady Powiatu, która odbyła się 21 listopada zleciała, jak z „bicza trzasnął”. Radni w iście stachanowskim tempie przyjmowali kolejne punkty obrad, które tego dnia miały najczęściej charakter informacyjny. I tak radni przyjmowali informacje ze: stanu realizacji zadań oświatowych z uwzględnieniem wyników egzaminów maturalnych i zawodowych za rok 2009/2010, realizacji zadań geodezji, katastru i gospodarki gruntami, przygotowania planów zimowego utrzymania dróg, raportu o stanie środowiska na terenie Dolnego Śląska, Powiatowego Inspektora Sanitarnego o stanie sanitarnym w naszym powiecie.
Ponadto radni przyjęli uchwały o zmianach w tegorocznym budżecie naszego powiatu, które omawiano na komisji budżetu. Jednym z punktów obrad było przyjęcie „Programu w sprawie współpracy z organizacjami pozarządowymi na rok 2011. W budżecie na rok 2012 na ten cel przeznaczono kwotę 70 tys. zł.
Sesja przebiegała bezkonfliktowo i obyło się bez dyskusji. Były jednak fragmenty obrad, które przyciągały uwagę gości uczestniczących w sesji.
Znamienny był moment, kiedy po przegłosowaniu zmian w budżecie, które ograniczały wydatki w jednostkach oświatowych o głos poprosiła dyrektor Specjalnego Ośrodka Szkolno – Wychowawczego panie Wiesława Stuczyk i zadała pytanie czy kierowanej przez nią jednostce właśnie obcięto budżet na rok bieżący o kwotę 40 tys. zł. Ponieważ nikt nie kwapił się z odpowiedzią, więc mi pozostało przytaknięcie pani dyrektor.
W oświacie cięto równo, ale nie dla wszystkich. I tak obcięto również budżety w Powiatowym Centrum Doskonalenia Nauczycieli i Poradni Pedagogiczno – Psychologicznej, Powiatowym Urzędzie Pracy, Powiatowym Zarządzie Dróg, Starostwie Powiatowym. Środki zabrane tym jednostkom zostały przeznaczone – jak czytamy w uzasadnieniu do uchwały: „na zapłatę przejętych zobowiązań po zlikwidowanym SP ZOZ w Górze i na uzupełnienie braków wykazanych w Zespole Szkół w Górze (425 tys. zł) oraz Liceum Ogólnokształcącym w Górze (133.190 zł)”.
W trakcie sesji głos zabrał radny Władysław Stanisławski, który nieco kontestował Zarządzenie Przewodniczącego Rady Powiatu – Zbigniewa Józefiaka. Zarządzenie Przewodniczącego Rady dotyczyło uregulowania spraw związanych z obradami komisji stałych Rady Powiatu. W dokumencie tym Przewodniczący Rady Powiatu wskazał, iż: „Posiedzenia stałych komisji odbywają się w terminach uzgodnionych w Biurze Rady z wyłączeniem dni w których odbywają się sesje Rady Powiatu Górowskiego”.
W ten sposób skończono z przykrą i smutną praktyką polegająca na tym, iż komisje Rady Powiatu obradowały bardzo często, i zbyt często, na łapu – capu, czyli na godzinę przed sesją. W praktyce oznaczało to, iż nie było czasu na dyskusje a komisja odbywała się „po łepkach" i często kończono ją w pośpiechu, bo zaczynała się sesja.
Zarządzenie porządkuje również kolejny problem występujący w pracach komisji Rady Powiatu. Chodzi tu o nakładanie się posiedzeń na siebie, bądź niewielki margines czasowy pomiędzy godzinami obrad poszczególnych komisji. Problem polegał na tym, że każdy z radnych należy do 2 komisji. Bywało często tak, że pomiędzy obradami komisji, do której należał radny X był zbyt mały przedział czasowy. I działo się często tak, że posiedzenie komisji A kończono w panice, bo rozpoczynała się komisja B, do której również należał radny X.
Przewodniczący Zbigniew Józefiak wydanym zarządzeniem położył kres tego typu praktyką, które nie sprzyjały wnikliwości przy rozpatrywanych spraw.
W zasadzie radny Władysław Stanisławski nie miał nic przeciwko meritum zarządzenia, bo sam wiedział, iż takie praktyki są w samorządzie powiatowym są nagminne. Radnemu szło o to, że być może słowo „zarządzenie” jest zbyt mocne. Nie negował jednak samego faktu, że uporządkowanie tego problemu było zasadne. Trzeba tu dodać, że Przewodniczący Rady treść owego dokumentu uzgodnił z radcą prawnym starostwa, który nie wniósł do jego podstaw prawnych żadnych zastrzeżeń.
W punkcie „interpelacje i zapytania” głos zabrał radny Grzegorz Aleksander Trojanek, który z całą pewnością jest w tej radzie rekordzistą w ilości interpelacji skierowanych do Zarządu. Tego dnia radny Grzegorz Aleksander Trojanek miał do Zarządu następujące pytanie:
1. Na jakim etapie jest realizacja remontu c.o i dachu Liceum Ogólnokształcącego w Górze?
2. Jaka jest aktualna sytuacja finansowa spółki PCOZ w Górze (chodzi o szpital)?
3. Czy dokonano już wymiany kotła c.o i komina w obwodzie drogowym w Niechlowie?
4. Jakie jest zaawansowanie prac przy tworzeniu Pracowni Historii Powiatu Górowskiego przez Powiatowe Centrum Doskonalenia Nauczycieli, by mogła rozpocząć swoją misję 1 stycznia 2012 r., zgodnie z dokumentem, jaki przyjęliśmy?
5. Jakie – w najbliższym okresie czasu – akcje podjął Zarząd, by degradacji nie ulegały obiekty po Państwowej Straży Pożarnej przy ulicy Kościuszki i tzw. „pałacyku” przy ulicy Podwale?
6. Czy nie ma możliwości, by podjąć decyzję w sprawie budynku (ja sobie tu jeszcze dopisałem – ruinie) przy ulicy Armii Polskiej sąsiadującego z bardzo dobrze już obecnie wyglądającymi obiektami Zespołu Szkół i Centrum Kształcenia Praktycznego i Ustawicznego w Górze?
Radny Grzegorz Aleksander Trojanek zadana pytania złożył w Biurze Rady i będzie oczekiwał na wyczerpujące odpowiedzi Zarządu Powiatu, które musi otrzyamć w ciągu 14 dni.
Interpelację w imieniu mieszkańców wsi Ligota złożył radny Piotr Iskra. Mieszkańcy tej miejscowości chcą, by powstał tam chodnik. W związku z tym swoim marzeniem chcą wiedzieć, kiedy powstanie dokumentacja techniczna na jego wykonanie.
W kilkanaście minut później w sali obrad Rady Powiatu zrobiło się wesoło. Przewodniczący Rady Powiatu Zbigniew Józefiak:
„Wpłynął wniosek z komisji Spraw Publicznych i Drogownictwa. Przeczytam Państwu, to są dwa zdania”. Przewodniczący odczytał treść wniosku: „Uprzejmie proszę o organizowanie w razie potrzeb spotkań radnych Rady Powiatu górowskiego w celu omawiania bieżących spraw organizacyjnych. Wniosek o przeprowadzenie spotkań został podjęty na Komisji Spraw Publicznych i Drogownictwa w dniu 8 listopada 2011 r.”.
Przewodniczący po odczytaniu treści wniosku kontynuował:
„W tym punkcie chciałbym poprosić o doprecyzowanie, czego te spotkania miałyby dotyczyć, ewentualnie podanie, na podstawie, jakiego aktu prawnego takie spotkanie miałoby być zorganizowane? Bardzo proszę, może pani przewodnicząca będzie dopowiedzieć tę kwestię”.
Głos zabrała przewodnicząca Komisji Spraw Publicznych i Drogownictwa - radna Danuta Rzepiela:
„Sprawy organizacyjne, to wiadomo, bolączki, co chcemy zrobić, co Przewodniczącemu się podoba, co się nie podoba, co my mamy, jakie problemy z Przewodniczącym. To jest chyba nie na forum. Takie spotkanie, przynajmniej raz na pół roku organizacyjne, powinno być. Nieoficjalne, oczywiście w Biurze Rady, to nie musiałoby być wyjazdowe, bez kosztów. Takie spotkanie w Biurze Rady raz na pół roku z Przewodniczącym powinno być. A doprecyzować nie muszę, bo to będziemy na zebraniu, każdy ma swoje problemy, każdy ma jakieś sprawy, że to może być wyjaśnione między nami w Biurze Rady”.
Przewodniczący Zbigniew Józefiak: „Rozumiem. Coś już więcej wiem, bo tu było napisane, że według potrzeb. Tylko, kto miałby te potrzeby określić? Teraz już rozumiem, że jest konkretny wniosek, by minimum raz na pół roku …”.
Danuta Rzepiela: „Robić spotkania…”.
Przewodniczący Zbigniew Józefiak: „To coś precyzuje. Rozumiem, że Przewodniczący miałby takie kompetencje w ramavh jakiegoś zbiorczego, że tak powiem, posiedzenia zbiorczego komisji Rady Powiatu, bo …”
Danuta Rzepiela: „Nie komisji. Całej Rady. Można zrobić raz na pół roku spotkanie wszystkich radnych …”
Przewodniczący Zbigniew Józefiak: „Ale na podstawie jakiego aktu prawnego całej Rady? Proszę mi wskazać, bo jeżeli zwołujemy…”
Danuta Rzepiela: „Ale to musi być akt prawny żeby spotkanie zrobić? Przecież …”.
Przewodniczący Zbigniew Józefiak: „Dobrze. Ja poproszę panią radczynię prawną, by tę rzecz doprecyzować. Przewodniczący występując z propozycją spotkania musi mieć jakiś mandat do tego. Proszę bardzo, pani radca prawny”.
Radca prawny: „Rada Powiatu obraduje na sesjach. Formą, w której Rada pracuje, spotyka się, spotykają się wszyscy radni jest sesja. Sesja, której tryb zwołania określony jest w statucie, musi być porządek obrad, określone punkty, itd., itd. Tak, że nie ma ….”.
Danuta Rzepiela: „A takie nieformalne spotkania, robocze …”.
Radca prawny: „Takie spotkania, to jak pani mówi. Mają one charakter nieformalny, są niezależne od Przewodniczącego. Radni spotykają się na sesjach, w trybie określonym w statucie i ustawie o samorządzie powiatowym”.
Danuta Rzepiela: „Oczywiście. Oczywiście”.
Radca prawny: „Radni pracują też na komisjach i też zwoływanych przez przewodniczących komisji, w trybie określonym w statucie. W związku z powyższym nie ma tutaj …”.
Danuta Rzepiela: „Ale takie nieformalne …”.
I tak to ciągnęło się jeszcze przez kilka minut. W końcu uzgodniono, że takie spotkania będą się odbywały a zwoływane będą, w formie wspólnych, połączonych komisji. Jest to wyjście idealne, bo zgodne z ustawą o samorządzie a jednocześnie otwarte dla wszystkich, którzy chcą przysłuchiwać się obradom radnych. Prawo nie dopuszcza możliwości, by były „nieformalne” spotkania radnych, i do tego jeszcze ta „nieformalność” odbywała się „nieformalnie” w budynku samorządu. Tak, że nie ma obaw Szanowni Państwo. Tr nieformalne spotkania będą jak najbardziej formalne. I otwarte dla publiki! Jak ja to kocham!
Kolejnym ciekawym punktem obrad było wystąpienie burmistrza Wąsosza – Zbigniewa Stuczyka. Ale o tym – wkrótce.
Spółka na tapecie
17 listopada odbyło się posiedzenie Komisji Zdrowia i Opieki Społecznej. W planie obrad znajdowały się dwa punkty. Pierwszy dotyczył zmian w budżecie w związku z przesunięciami (drobnymi) środków w Państwowym Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych, którym zawiaduje Powiatowe Centrum Pomocy Rodzinie w Górze.
Drugi punkt obrad wzbudzał najwięcej zainteresowania, gdyż w nim znalazło się wystąpienie prezesa Powiatowego Centrum Opieki Zdrowotnej – Stanisława Hoffmanna. Prezes miał przedstawić radnym sytuację spółki, która funkcjonuje już od ponad 5 miesięcy. Przypomnieć wypada, iż dr Stanisław Hoffmann prezesem spółki został 10 sierpnia br., gdy to spuszczono - w końcu! - prezesa Piotra Rykowskiego, po jego kosztownych „rządach”. By nie być na bakier z prawdą, to warto również przypomnieć, iż prezesa tego bardzo długo tolerował starosta – pan Piotr Wołowicz.
Komisja w składzie: Edward Szendryk – przewodniczący, Piotr Iskra, Marek Hołtra, Dariusz Wołowicz – członekowie komisji oraz uczestniczący z czystego pragnienia i głodu wiedzy w jej obradach – przewodniczący Rady Powiatu musieli nieco poczekać na prezesa, gdyż ten kończył zabieg w szpitalu.
Ten czas komisja wykorzystała na przegłosowanie zmian w uchwale dotyczącej funduszy PFRON oraz wolną dyskusję.
Przewodniczący komisji – Edward Szendryk – zgodził się, że podział środków z PFRON jest optymalny i jednocześnie wyraził ubolewanie, że środków tych jest tak mało w stosunku do ogromu potrzeb. Z wyraźną dezaprobatą przewodniczącego komisji spotkał się fakt, iż zbyt mało środków jest przeznaczonych na przełamywanie barier architektonicznych dla ludzi niepełnosprawnych. Brakuje środków na dostosowanie łazienek, podjazdy. Na ten cel w budżecie PFRON przeznaczono tylko ok. 76 tys., a koszt dostosowania jednej łazienki wynosi kilkanaście tysięcy złotych. Zresztą, w tym roku – z powodu szczupłości środków – na dostosowanie łazienek pieniędzy nie przeznaczono. Pieniądze przeznaczano na podjazdy, uchwyty
Poruszano również problem wyjazdów osób niepełnosprawnych na turnusy rehabilitacyjne. Przewodniczący komisji stwierdził, iż pomimo wielu jego próśb nigdy nie udało mu się otrzymać listy nazwisk osób, które korzystają z wyjazdów na turnusy rehabilitacyjne. Jak stwierdził jego celem było ustalenie czy nie ma takiej sytuacji, że niektóre osoby korzystają często z tej formy wsparcia a innym się np. odmawia. Przewodniczący komisji dziwił się, że radni nie mają wglądu w te dane a mają zatwierdzać zmiany w budżecie PFRON. Wyraził przy tym swoje zdziwienie, gdyż wg niego występuje tu wyraźny brak logiki. „Jeżeli mamy kontrolować tylko wydatki, to dla kogo wydatki? To mnie interesuje” – zadał pytanie przewodniczący komisji. Danych tych radni nie otrzymują ze względu na ochronę danych osobowych, co wzbudza ich wątpliwości.
Oczekując na prezesa spółki radny Edward Szendryk zaprosił na salę obrad pana starostę. Podczas oczekiwania na pana starostę radni zastanawiali się czy mają prawo przepytywać prezesa czy też to uprawnienie przysługuje tylko Zarządowi Powiatu.
Przewodniczący Rady Powiatu – Zbigniew Józefiak stwierdził, że istnieje Rada Nadzorcza spółki, która powinna zobligować prezesa spółki do przedstawienia sytuacji szpitala. Rada Nadzorcza powinna zobowiązać prezesa spółki do sporządzenia programu restrukturyzacji i przedstawienia go do zatwierdzenia.
„Komisja Zdrowia też ma takie prawo, by poprosić prezesa o informacje. Nie mówmy, że nie. Tylko, że ta informacja idzie, jakby z trzeciego rzędu” – stwierdził przewodniczący Zbigniew Józefiak.
Z tym poglądem zgodził się również przewodniczący komisji – Edward Szendryk, który powiedział:
„My jesteśmy wysłannikami Rady Powiatu, najważniejszego organu w tym powiecie. Ja muszę powiedzieć, że przez ostatnie dwa, trzy lata, że radni zostali zepchnięci tylko do roli maszyny do głosowania. Zrobił się układ, kupczy się, że tak powiem różnymi stanowiskami, byle tylko utrzymać przychylność dla danego Zarządu. I obserwujemy to przez kilka ostatnich lat.
Muszę z przykrością powiedzieć, jako przewodniczący komisji, że my, jako pojedynczy radni, nigdy nie mamy prawa głosu a każda jakaś uwaga wypowiedziana głośno zawsze później się odbija, mówię choćby o sobie, na mojej pracy. Mówię to tylko o sobie, bo nie chciałbym się za nikogo wypowiadać. I dlatego jeśli jesteśmy tą najwyższą władzą w powiecie i mamy troszczyć się o zdrowie mieszkańców powiatu to, kto, jak kto, ale to radni powinni o wszystkim wiedzieć. Wiedzieć na przykład, jakie są plany wobec spółki. A my się dowiadujemy post factum, co jest wg mnie niedopuszczalne.
Bo chociażby biorąc udział w tworzeniu jakiejś koncepcji moglibyśmy swoje opinie wyrazić. To czy z nami by się zgadzano czy nie, to już inna sprawa, ale wiemy, że ten temat nie będzie załatwiony poza naszą osobą. A tak ja odbieram do dzisiaj, że tak jest. My, radni, jak to dawniej się mówiło – jesteśmy bezradni. Nie znam ani koncepcji funkcjonowania szpitala, ale wiem tyle, że ostatnia kadencja, to była stała nagonka m.in. na panią starostę, która – łącznie z panią dyrektor, ja dzisiaj widzimy – łatwego życia nie miała, ale jakaś koncepcja była i szło to logicznie wytłumaczyć. Była koncepcja, były zadania i te zostały wykonane, bo szpital funkcjonuje. Pozyskano środki z planu B.
Mam nadzieję, że nie zostaną one zmarnowane. Na dzień dzisiejszy, z chwilą zakończenia kadencji tamtego Zarządu powiatu, to ja nie znam realnych kroków świadczących, że idzie ten szpital w tym dobrym kierunku. I do dzisiaj mam takie samo zdanie. Wiemy tylko tyle, co w prasie, bo się zmieniają kadry, np. pan Rykowski, pan Rykowski powołuje pana dyrektora, pan dyrektor zastępuje pana Rykowskiego. Te czasy kiedyś wykpiliśmy, jako nienormalne. A dzisiaj widzę, że ta karuzela pojawia się, ale co szpital ma z tego? I mówimy, że Rada Nadzorcza odpowiedzialna jest.”
Zbigniew Józefiak: „Nie mówimy, tylko tak jest”.
Edward Szendryk: „Chcemy wiedzieć, że ta Rada czuje się gospodarzem, że jest odpowiedzialna a nie, że okaże się, że z różnych względów najpierw się rozsypie Rada Nadzorcza pan prezes spółki odejdzie i znowu zostaniemy ze złamanym masztem na oceanie. I będziemy dryfować w niewiadomo jaką stronę. Mam nadzieję, że jestem wyrazicielem wszystkich członków Komisji Zdrowia, bo chciałbym byśmy w tym procesie uczestniczyli i byli wcześniej zawiadomieni niż prasa nas poinformuje” – zakończył swoje wystąpienie Edward Szendryk.
W tym momencie na sali obrad zjawił się pan starosta Piotr Wołowicz. Przewodniczący komisji zwrócił się do pana starosty:
„Chodzi o to, byśmy wiedzieli, na jakim etapie, w jakim punkcie ten szpital jest, byśmy mieli wgląd i przekonanie, że idzie to w dobrym kierunku. Pan prezes dzwonił, tak jak pani przekazała, że się spóźni, bo jest na zabiegu operacyjnym i się spóźni. I dlatego poprosiliśmy pana starostę. Ewentualnie pan przybliżyłby nam jakieś informacje na temat funkcjonowania szpitala. Starosta więcej po prostu wie”.
Starosta Piotr Wołowicz: „Oczywiście, że pewne informacje mam, ale czy więcej od Państwa, to ciężko mi powiedzieć dlatego, że tak jak pan Przewodniczący, jak wszyscy radni wiedzą, przyszedłem w trakcie dyskusji. Wątek, o którym pan przewodniczący mówił, chodzi – nie wiem – chodzi generalnie o brak wiedzy, o tym, co dzieje się w szpitalu. Ja ostatnio to mówiłem i powiem raz jeszcze: nie można porównywać wprost sytuacji, która była jeszcze do niedawna, a która jest teraz, z tego powodu, że one są nieporównywalne. Chodzi o formę organizacyjną działania naszego szpitala. Do tej pory szpital działał w formie SP ZOZ – u, gdzie był jednostką powiatu, jakby począwszy od samej struktury, powoływania dyrektora, który był w gestii starosty do Rady Społecznej, która w imieniu Rady Powiatu ten społeczny nadzór sprawowała.
Dlatego się nie da porównać do obecnej formy spółki prawa handlowego, która funkcjonuje w zupełnie innym systemie prawnym. Jest kodeks spółek handlowych, który jasno precyzuje organy, które są powołane do tego, jak tez odpowiedzialność gremium w ramach tej spółki wyznacza jednoznacznie. Istnieje Zarząd, który jest jednoosobowym Zarządem, o tym stanowi umowa spółki, istnieje Rada Nadzorcza, która funkcjonowała kilkanaście miesięcy przed podjęciem działalności medycznej przez spółkę, i istnieje Walne Zgromadzenie czy też Zgromadzenie Udziałowców, które stanowi Zarząd. I te wszystkie elementy w spółce tej istnieją.
Oczywiście, z punktu widzenia charakteru tej spółki, że to jest spółka medyczna, że ma ona dbać o zdrowie mieszkańców, co wynika z ustawy, no to te informacje, które są absolutnie niezbędne, to są one radnym czy Radzie przekazywane, ale to w zasadzie na poziomie informowania. Nie ma procesu decyzyjnego na poziomie Rady w sprawie działania tej spółki, to, że radni dowiadują się ten czy inny sposób, np. poprzez media, też nie wynika ze złej woli. Po prostu, jeżeli jest sesja, to zawsze pewne rzeczy ważne z punktu ochrony zdrowia są na tych sesjach mówione. A to, że sesje są w takim trybie, jakim są, prasa czy media działają codziennie i oni szukają tych informacji codziennie, to na to już wpływu nie mamy.
Oczywiście staramy się jakieś spotkania, w tych niezwykle istotnych sprawach organizować, które tak naprawdę w konsekwencji podejmowała Rada, chociażby jak te w sprawie podniesienia kapitału spółki, przeniesieniem nieruchomości, budynków do spółki, no to staramy się o tym rozmawiać. Było zorganizowane spotkanie, gdzie wszyscy radni zostali zaproszeni, był prezes. Oczywiście, to jest subiektywna ocena czy prezes tłumaczył sprawy jasno, czy niejasno, czy wystarczająco. Oczywiście była możliwość, by pytać prezesa, bo był wtedy, jak jest rzeczywiście sytuacja tej spółki. Mógł wtedy doprecyzować te swoje wypowiedzi, bo one nie były precyzyjne, ale był na spotkaniu. Można było się dowiedzieć czy jego działania rzeczywiście wpisują się w to, jak radni widzą przyszłość zapewnienia opieki szpitalnej na terenie powiatu.
Niestety jest tak, że to jest jedyny poziom, na którym radni teraz mogą zajmować w takim bezpośrednim przekazie, czyli pytać czy opieka medyczna została zapewniona. Zgromadzenie Udziałowców też działa poprzez Radę Nadzorczą i Zarząd. Jak gdyby rolą Zgromadzenia Udziałowców jest to, żeby wyznaczać ogólne założenia, kierunki jak to powinno funkcjonować, rozliczać za to czy jest to rzeczywiście robione.
Myśmy mieli od początku funkcjonowania tej spółki pewne problemy, przede wszystkim z doborem odpowiednich osób do zarządzania tą spółką. Pani prezes Młodawska właściwie tylko zaczęła prowadzić działalność medyczną, pan prezes Rykowski, jak zarządzał tak zarządzał. Zostało to ocenione negatywnie, więc myślę, że w miarę szybko tę decyzję podjęliśmy i osoba została zmieniona i od sierpnia spółką zarządza pan Hoffmann i też mamy informacje, które z naszego punktu widzenia są bardzo ogólne. One nie są szczegółowe. W żaden sposób nie zadawalają nas, jako właściciela. Przede wszystkim nie mamy zrobionego bilansu. Tej informacji wciąż nie mamy.
Słyszymy, że pewne procedury, pewne czynności niezależne związane z programem komputerowym na to nie pozwalają. A to też jest ostatni moment, by to zrobić, gdyż ciągle czekamy na bardziej precyzyjne określenie sposobu funkcjonowania tej spółki przez najbliższe lata. Teraz chcemy znać dane, kiedy jest kontraktowanie na następny rok. I ten wątek świetnie, by się wpisywał w ten pomysł czy też propozycję pana prezesa, że dla dalszego funkcjonowania spółki niezbędne jest dla spółki posiadanie majątku większego niż spółka posiada. A ze względów oczywiste jest to, że powiat jako jedyny udziałowiec nie jest w stanie wnieść gotówki do tej spółki żeby kupić sprzęt. Jedynym sposobem jest wniesienie majątku nieruchomego, czyli budynków. W tym kontekście właśnie miała pojawić się informacja o tym, żeby bardziej precyzyjnie, co to wniesienie miałoby dać dla spółki. Jak będzie funkcjonowała? Jaki będzie dalszy rozwój spółki jeżeli ten majątek zostanie wniesiony, stworzone większe pole do zaciągnięcia kredytu, który miałby posłużyć na zakup sprzętu medycznego.
Akurat na tym spotkaniu nie było tej informacji takiej precyzyjnej, ale też nie było tych pytań tak dokładnych, bo uznaliśmy, że to pierwsze spotkanie. Zawsze będą następne. Nie chcę, aby tak poważna sprawa, była rozstrzygana w ciągu jednego spotkania, by były inne spotkania, które będą bardziej uszczegóławiać tą potrzebę. O tym oczywiście rozmawialiśmy na Zarządzie, jako udziałowcy, i nie tylko na Zarządzie. Właściwie nikt z radnych, albo mało który z radnych, zdecyduje się na podjęcie takiej decyzji, żeby wnieść nieruchomości bez bardzo szczegółowej informacji, określenia, co miałoby to dać. To jest naprawdę niemożliwe, jak również bez planu – krok po kroku, jakie to wniesie nowe propozycje medyczne, jak to ściągnie pacjentów, jak to się przełoży na możliwości finansowe, jak to się przełoży na możliwość spłat tego kredytu, bo tutaj wiele osób mówiło o potencjalnym zagrożeniu, że jeżeli nie wyjdzie, to nie dość, że stracimy spółkę, to jeszcze pozbędziemy się nieruchomości. I powiem szczerze: na te szczegółowe informacje wciąż jeszcze czekamy.
Natomiast o bieżącej działalności spółki, takiej codziennej, to my też nie wiemy, bo to nie da się tak. Ktoś za to odpowiada, ktoś ponosi odpowiedzialność wynikającą z kodeksu spółek handlowych, odpowiedzialność wynikającą z umowy prezesa o pracę, i to jest zadanie Zarządu. Zadaniem Rady Nadzorczej jest częstsze ocenianie tej sytuacji a Zgromadzenia Wspólników raz na kilka miesięcy, przynajmniej na początku działalności spółki. No i na tym etapie jesteśmy”.
Tak zakończy swoje wystąpienie pan starosta Piotr Wołowicz. Komisja oczekiwała na prezesa Stanisława Hoffmanna.
C.d.n.
Drugi punkt obrad wzbudzał najwięcej zainteresowania, gdyż w nim znalazło się wystąpienie prezesa Powiatowego Centrum Opieki Zdrowotnej – Stanisława Hoffmanna. Prezes miał przedstawić radnym sytuację spółki, która funkcjonuje już od ponad 5 miesięcy. Przypomnieć wypada, iż dr Stanisław Hoffmann prezesem spółki został 10 sierpnia br., gdy to spuszczono - w końcu! - prezesa Piotra Rykowskiego, po jego kosztownych „rządach”. By nie być na bakier z prawdą, to warto również przypomnieć, iż prezesa tego bardzo długo tolerował starosta – pan Piotr Wołowicz.
Komisja w składzie: Edward Szendryk – przewodniczący, Piotr Iskra, Marek Hołtra, Dariusz Wołowicz – członekowie komisji oraz uczestniczący z czystego pragnienia i głodu wiedzy w jej obradach – przewodniczący Rady Powiatu musieli nieco poczekać na prezesa, gdyż ten kończył zabieg w szpitalu.
Ten czas komisja wykorzystała na przegłosowanie zmian w uchwale dotyczącej funduszy PFRON oraz wolną dyskusję.
Przewodniczący komisji – Edward Szendryk – zgodził się, że podział środków z PFRON jest optymalny i jednocześnie wyraził ubolewanie, że środków tych jest tak mało w stosunku do ogromu potrzeb. Z wyraźną dezaprobatą przewodniczącego komisji spotkał się fakt, iż zbyt mało środków jest przeznaczonych na przełamywanie barier architektonicznych dla ludzi niepełnosprawnych. Brakuje środków na dostosowanie łazienek, podjazdy. Na ten cel w budżecie PFRON przeznaczono tylko ok. 76 tys., a koszt dostosowania jednej łazienki wynosi kilkanaście tysięcy złotych. Zresztą, w tym roku – z powodu szczupłości środków – na dostosowanie łazienek pieniędzy nie przeznaczono. Pieniądze przeznaczano na podjazdy, uchwyty
Poruszano również problem wyjazdów osób niepełnosprawnych na turnusy rehabilitacyjne. Przewodniczący komisji stwierdził, iż pomimo wielu jego próśb nigdy nie udało mu się otrzymać listy nazwisk osób, które korzystają z wyjazdów na turnusy rehabilitacyjne. Jak stwierdził jego celem było ustalenie czy nie ma takiej sytuacji, że niektóre osoby korzystają często z tej formy wsparcia a innym się np. odmawia. Przewodniczący komisji dziwił się, że radni nie mają wglądu w te dane a mają zatwierdzać zmiany w budżecie PFRON. Wyraził przy tym swoje zdziwienie, gdyż wg niego występuje tu wyraźny brak logiki. „Jeżeli mamy kontrolować tylko wydatki, to dla kogo wydatki? To mnie interesuje” – zadał pytanie przewodniczący komisji. Danych tych radni nie otrzymują ze względu na ochronę danych osobowych, co wzbudza ich wątpliwości.
Przewodniczący Komisji Zdrowia i Opieki Społecznej - Edward Szendryk
Oczekując na prezesa spółki radny Edward Szendryk zaprosił na salę obrad pana starostę. Podczas oczekiwania na pana starostę radni zastanawiali się czy mają prawo przepytywać prezesa czy też to uprawnienie przysługuje tylko Zarządowi Powiatu.
Przewodniczący Rady Powiatu – Zbigniew Józefiak stwierdził, że istnieje Rada Nadzorcza spółki, która powinna zobligować prezesa spółki do przedstawienia sytuacji szpitala. Rada Nadzorcza powinna zobowiązać prezesa spółki do sporządzenia programu restrukturyzacji i przedstawienia go do zatwierdzenia.
„Komisja Zdrowia też ma takie prawo, by poprosić prezesa o informacje. Nie mówmy, że nie. Tylko, że ta informacja idzie, jakby z trzeciego rzędu” – stwierdził przewodniczący Zbigniew Józefiak.
Przewodniczący Rady Powiatu - Zbigniew Józefiak
„My jesteśmy wysłannikami Rady Powiatu, najważniejszego organu w tym powiecie. Ja muszę powiedzieć, że przez ostatnie dwa, trzy lata, że radni zostali zepchnięci tylko do roli maszyny do głosowania. Zrobił się układ, kupczy się, że tak powiem różnymi stanowiskami, byle tylko utrzymać przychylność dla danego Zarządu. I obserwujemy to przez kilka ostatnich lat.
Muszę z przykrością powiedzieć, jako przewodniczący komisji, że my, jako pojedynczy radni, nigdy nie mamy prawa głosu a każda jakaś uwaga wypowiedziana głośno zawsze później się odbija, mówię choćby o sobie, na mojej pracy. Mówię to tylko o sobie, bo nie chciałbym się za nikogo wypowiadać. I dlatego jeśli jesteśmy tą najwyższą władzą w powiecie i mamy troszczyć się o zdrowie mieszkańców powiatu to, kto, jak kto, ale to radni powinni o wszystkim wiedzieć. Wiedzieć na przykład, jakie są plany wobec spółki. A my się dowiadujemy post factum, co jest wg mnie niedopuszczalne.
Bo chociażby biorąc udział w tworzeniu jakiejś koncepcji moglibyśmy swoje opinie wyrazić. To czy z nami by się zgadzano czy nie, to już inna sprawa, ale wiemy, że ten temat nie będzie załatwiony poza naszą osobą. A tak ja odbieram do dzisiaj, że tak jest. My, radni, jak to dawniej się mówiło – jesteśmy bezradni. Nie znam ani koncepcji funkcjonowania szpitala, ale wiem tyle, że ostatnia kadencja, to była stała nagonka m.in. na panią starostę, która – łącznie z panią dyrektor, ja dzisiaj widzimy – łatwego życia nie miała, ale jakaś koncepcja była i szło to logicznie wytłumaczyć. Była koncepcja, były zadania i te zostały wykonane, bo szpital funkcjonuje. Pozyskano środki z planu B.
Członkowie komisji: Piotr Iskra i Dariusz Wołowicz
Zbigniew Józefiak: „Nie mówimy, tylko tak jest”.
Edward Szendryk: „Chcemy wiedzieć, że ta Rada czuje się gospodarzem, że jest odpowiedzialna a nie, że okaże się, że z różnych względów najpierw się rozsypie Rada Nadzorcza pan prezes spółki odejdzie i znowu zostaniemy ze złamanym masztem na oceanie. I będziemy dryfować w niewiadomo jaką stronę. Mam nadzieję, że jestem wyrazicielem wszystkich członków Komisji Zdrowia, bo chciałbym byśmy w tym procesie uczestniczyli i byli wcześniej zawiadomieni niż prasa nas poinformuje” – zakończył swoje wystąpienie Edward Szendryk.
W tym momencie na sali obrad zjawił się pan starosta Piotr Wołowicz. Przewodniczący komisji zwrócił się do pana starosty:
Pan starosta Piotr Wołowicz (pierwszy od lewej)
„Chodzi o to, byśmy wiedzieli, na jakim etapie, w jakim punkcie ten szpital jest, byśmy mieli wgląd i przekonanie, że idzie to w dobrym kierunku. Pan prezes dzwonił, tak jak pani przekazała, że się spóźni, bo jest na zabiegu operacyjnym i się spóźni. I dlatego poprosiliśmy pana starostę. Ewentualnie pan przybliżyłby nam jakieś informacje na temat funkcjonowania szpitala. Starosta więcej po prostu wie”.
Starosta Piotr Wołowicz: „Oczywiście, że pewne informacje mam, ale czy więcej od Państwa, to ciężko mi powiedzieć dlatego, że tak jak pan Przewodniczący, jak wszyscy radni wiedzą, przyszedłem w trakcie dyskusji. Wątek, o którym pan przewodniczący mówił, chodzi – nie wiem – chodzi generalnie o brak wiedzy, o tym, co dzieje się w szpitalu. Ja ostatnio to mówiłem i powiem raz jeszcze: nie można porównywać wprost sytuacji, która była jeszcze do niedawna, a która jest teraz, z tego powodu, że one są nieporównywalne. Chodzi o formę organizacyjną działania naszego szpitala. Do tej pory szpital działał w formie SP ZOZ – u, gdzie był jednostką powiatu, jakby począwszy od samej struktury, powoływania dyrektora, który był w gestii starosty do Rady Społecznej, która w imieniu Rady Powiatu ten społeczny nadzór sprawowała.
Dlatego się nie da porównać do obecnej formy spółki prawa handlowego, która funkcjonuje w zupełnie innym systemie prawnym. Jest kodeks spółek handlowych, który jasno precyzuje organy, które są powołane do tego, jak tez odpowiedzialność gremium w ramach tej spółki wyznacza jednoznacznie. Istnieje Zarząd, który jest jednoosobowym Zarządem, o tym stanowi umowa spółki, istnieje Rada Nadzorcza, która funkcjonowała kilkanaście miesięcy przed podjęciem działalności medycznej przez spółkę, i istnieje Walne Zgromadzenie czy też Zgromadzenie Udziałowców, które stanowi Zarząd. I te wszystkie elementy w spółce tej istnieją.
Oczywiście, z punktu widzenia charakteru tej spółki, że to jest spółka medyczna, że ma ona dbać o zdrowie mieszkańców, co wynika z ustawy, no to te informacje, które są absolutnie niezbędne, to są one radnym czy Radzie przekazywane, ale to w zasadzie na poziomie informowania. Nie ma procesu decyzyjnego na poziomie Rady w sprawie działania tej spółki, to, że radni dowiadują się ten czy inny sposób, np. poprzez media, też nie wynika ze złej woli. Po prostu, jeżeli jest sesja, to zawsze pewne rzeczy ważne z punktu ochrony zdrowia są na tych sesjach mówione. A to, że sesje są w takim trybie, jakim są, prasa czy media działają codziennie i oni szukają tych informacji codziennie, to na to już wpływu nie mamy.
Oczywiście staramy się jakieś spotkania, w tych niezwykle istotnych sprawach organizować, które tak naprawdę w konsekwencji podejmowała Rada, chociażby jak te w sprawie podniesienia kapitału spółki, przeniesieniem nieruchomości, budynków do spółki, no to staramy się o tym rozmawiać. Było zorganizowane spotkanie, gdzie wszyscy radni zostali zaproszeni, był prezes. Oczywiście, to jest subiektywna ocena czy prezes tłumaczył sprawy jasno, czy niejasno, czy wystarczająco. Oczywiście była możliwość, by pytać prezesa, bo był wtedy, jak jest rzeczywiście sytuacja tej spółki. Mógł wtedy doprecyzować te swoje wypowiedzi, bo one nie były precyzyjne, ale był na spotkaniu. Można było się dowiedzieć czy jego działania rzeczywiście wpisują się w to, jak radni widzą przyszłość zapewnienia opieki szpitalnej na terenie powiatu.
Niestety jest tak, że to jest jedyny poziom, na którym radni teraz mogą zajmować w takim bezpośrednim przekazie, czyli pytać czy opieka medyczna została zapewniona. Zgromadzenie Udziałowców też działa poprzez Radę Nadzorczą i Zarząd. Jak gdyby rolą Zgromadzenia Udziałowców jest to, żeby wyznaczać ogólne założenia, kierunki jak to powinno funkcjonować, rozliczać za to czy jest to rzeczywiście robione.
Myśmy mieli od początku funkcjonowania tej spółki pewne problemy, przede wszystkim z doborem odpowiednich osób do zarządzania tą spółką. Pani prezes Młodawska właściwie tylko zaczęła prowadzić działalność medyczną, pan prezes Rykowski, jak zarządzał tak zarządzał. Zostało to ocenione negatywnie, więc myślę, że w miarę szybko tę decyzję podjęliśmy i osoba została zmieniona i od sierpnia spółką zarządza pan Hoffmann i też mamy informacje, które z naszego punktu widzenia są bardzo ogólne. One nie są szczegółowe. W żaden sposób nie zadawalają nas, jako właściciela. Przede wszystkim nie mamy zrobionego bilansu. Tej informacji wciąż nie mamy.
Słyszymy, że pewne procedury, pewne czynności niezależne związane z programem komputerowym na to nie pozwalają. A to też jest ostatni moment, by to zrobić, gdyż ciągle czekamy na bardziej precyzyjne określenie sposobu funkcjonowania tej spółki przez najbliższe lata. Teraz chcemy znać dane, kiedy jest kontraktowanie na następny rok. I ten wątek świetnie, by się wpisywał w ten pomysł czy też propozycję pana prezesa, że dla dalszego funkcjonowania spółki niezbędne jest dla spółki posiadanie majątku większego niż spółka posiada. A ze względów oczywiste jest to, że powiat jako jedyny udziałowiec nie jest w stanie wnieść gotówki do tej spółki żeby kupić sprzęt. Jedynym sposobem jest wniesienie majątku nieruchomego, czyli budynków. W tym kontekście właśnie miała pojawić się informacja o tym, żeby bardziej precyzyjnie, co to wniesienie miałoby dać dla spółki. Jak będzie funkcjonowała? Jaki będzie dalszy rozwój spółki jeżeli ten majątek zostanie wniesiony, stworzone większe pole do zaciągnięcia kredytu, który miałby posłużyć na zakup sprzętu medycznego.
Akurat na tym spotkaniu nie było tej informacji takiej precyzyjnej, ale też nie było tych pytań tak dokładnych, bo uznaliśmy, że to pierwsze spotkanie. Zawsze będą następne. Nie chcę, aby tak poważna sprawa, była rozstrzygana w ciągu jednego spotkania, by były inne spotkania, które będą bardziej uszczegóławiać tą potrzebę. O tym oczywiście rozmawialiśmy na Zarządzie, jako udziałowcy, i nie tylko na Zarządzie. Właściwie nikt z radnych, albo mało który z radnych, zdecyduje się na podjęcie takiej decyzji, żeby wnieść nieruchomości bez bardzo szczegółowej informacji, określenia, co miałoby to dać. To jest naprawdę niemożliwe, jak również bez planu – krok po kroku, jakie to wniesie nowe propozycje medyczne, jak to ściągnie pacjentów, jak to się przełoży na możliwości finansowe, jak to się przełoży na możliwość spłat tego kredytu, bo tutaj wiele osób mówiło o potencjalnym zagrożeniu, że jeżeli nie wyjdzie, to nie dość, że stracimy spółkę, to jeszcze pozbędziemy się nieruchomości. I powiem szczerze: na te szczegółowe informacje wciąż jeszcze czekamy.
Natomiast o bieżącej działalności spółki, takiej codziennej, to my też nie wiemy, bo to nie da się tak. Ktoś za to odpowiada, ktoś ponosi odpowiedzialność wynikającą z kodeksu spółek handlowych, odpowiedzialność wynikającą z umowy prezesa o pracę, i to jest zadanie Zarządu. Zadaniem Rady Nadzorczej jest częstsze ocenianie tej sytuacji a Zgromadzenia Wspólników raz na kilka miesięcy, przynajmniej na początku działalności spółki. No i na tym etapie jesteśmy”.
Tak zakończy swoje wystąpienie pan starosta Piotr Wołowicz. Komisja oczekiwała na prezesa Stanisława Hoffmanna.
C.d.n.
poniedziałek, 21 listopada 2011
Ludzie "dobrej roboty" - cz. II
Naczelnik - Naczelnik Wydziału Geodezji, Katastru i Gospodarki Nieruchomościami - Geodeta Powiatowy- Piotr Jankowski zajął miejsce.
„Witamy pana naczelnika na komisji” – powiedział jej szef Marek Biernacki i kontynuował: „Takie pytanie tutaj radnych, że jak sformułował odnośnie byłej strażnicy, czy jest odpowiednio zabezpieczona, czy tam nie ma jakichś przecieków dachu, bo takie krążą tutaj, jak powiedział pan Przewodniczący Rady, że tam się dzieje coś niedobrego.
Zbigniew Józefiak: „Chodzi o to, czy nie ma potrzeby dokonania jakichś bieżących napraw, bo z tego, co do mnie dotarło wynika, że przez dach do budynku dostaje się woda lejąca się po ścianach do pomieszczeń”.
Naczelnik Piotr Jankowski: „Sprawa wygląda w ten sposób. Ta strażnica już rok czasu, ponad rok, jest nieogrzewna, jest niezabezpieczona, w tym sensie, że jest nieużytkowana. Z tego co stwierdziłem widać na ścianach ślady zacieków więc dach rzeczywiści, w którymś momencie musiał zacząć w jakichś miejscach przeciekać. Dach jest azbestowy. Wymaga na pewno wymiany i to wymagało będzie recyklingu a to jest duży problem. Jesteśmy na etapie podejmowania decyzji, co z tą strażnicą zrobimy. Jest wniosek o to, aby ten budynek przejął powiat. Uzupełniamy teraz dokumentację dotyczącą przejęcia budynku przez powiat. Urząd Wojewódzki złożył do nas pismo o uzupełnienie dokumentacji, którą przedłożyliśmy. I tak to na dzień dzisiejszy wygląda. Przegląd pomieszczeń, przynajmniej w dolnej części budynku, robiliśmy miesiąc temu. Tam wygląda to w ten sposób, że jest wszystko w porządku Ewentualnie można zastanowić się nad dachem. Trzeba zastanowić się jak to zrobić. Czy wymieniać cały dach? To jest problem. To jest azbest. Tego się nie da zapakować ani nic. A cały czas budynek jest nieogrzewany i będzie on niszczał”.
Marek Biernacki: „Można to zabezpieczyć w jakiś sposób, by nie niszczało?”
Piotr Jankowski: „Ja myślę, że możemy zlecić budowlańcom wycenę tego…”
Marek Biernacki: „Tak, ale to jest azbest. To będą koszty.”
Piotr Jankowski: „To może tylko z zakresu samego zabezpieczenia obiektu. Nie wiem, czy my to zrobimy siłami własnymi powiatu czy też przez osobę z zewnątrz. W jakiś sposób trzeba to wycenić”.
Marek Biernacki: „To już decyzja starostów. Chcieliśmy informacje czy coś się dzieje Czy tam faktycznie coś przcieka”.
Piotr Jankowski: „Wszystkie instalacje są poodcinane więc na pewno niszczeją. Dotyczy to ogrzewania. Na pewno to wszystko rdzewieje. To się będzie generowało. To będą nasze koszty. Pamiętajmy, wymiana dachu, koszty wszystkich instalacji włącznie z energetyczną, bo były już uwagi strażaków, że ta instalacja działała niepoprawnie. Pomieszczenia dolne są wynajęte. Tam nie ma problemów. Problemy są w części głównej i pod dachem. Tam chyba nie było to użytkowane. Tam sytuacja wgląda tragicznie (mowa tu o części, gdzie mieściły się stare garaże, do których wiodą od ulicy Kościuszki metalowe, obskurnie obecnie wyglądające metalowe drzwi – przyp. moje). To wynika z samej konstrukcji budynku a nie tylko jego stanu. Temat tego obiektu, jeżeli chodzi o kwotę jest bardzo duży”.
Zbigniew Józefiak: „Rozumiem z tego, że była przeprowadzona inspekcja, oględziny…”
Piotr Jankowski: „Tak, oglądaliśmy to z pracownikiem starostwa, z panem Jerzym Maciaszkiem”.
Zbigniew Józefiak: „Czy były robione zdjęcia z oględzin?”
Piotr Jankowski: „Zdjęć nie robiliśmy. Ale można uzupełnić tę informację o te zdjęcia. Cały czas możemy się zastanowić nad tym czy wezwiemy jakiegoś fachowca, bo my sami nie jesteśmy w stanie stwierdzić, w jaki sposób zabezpieczyć obiekt. Czy zabezpieczać w miejscach kominów czy zrobić co innego. My możemy zadbać o takie rzeczy, jak szyby, by przez nie ciekło. Wszysko, co cieknie do środka, jest winą dachu”.
Marek Biernacki: „Czy są jeszcze jakieś pytanie do pana naczelnika? Wszystko już wiemy. To jest decyzja pana starosty, co dalej z tym zrobić”
Proszę zauważyć, iż pan radny Marek Biernacki wykazuje w tym miejscu godną podziwu i szacunku wiarę w dobrą wolę i umiejętności panów starostów. Jak Państwo wcześniej czytali, szanowni panowie nie potrafili dać sobie rady z rynną o całkowitej długości 3 metrów bieżących a pan radny Marek Biernacki na ich zafrasowane głowy zwala dodatkowo dach o powierzchni ok. 600 m kw. I jak tu wierzyć w szczerość uczuć radnego Marka Biernackiego wobec kolegów?
Zbigniew Józefiak: „Nie. Jesteśmy na komisji Ja stawiam konkretny wniosek, by tym tematem zająć się w taki sposób, aby to nie pozostawało zostawione samemu sobie. Z tej informacji wynika, że tak na dzień dzisiejszy tak właśnie jest. Brakuje oceny fachowej, budowlanej, bo panowie z wydziału pana naczelnika niekoniecznie muszą się na tym znać. Warto, żeby taka ocena została wykonana, siłami własnymi. Nie widzę problemu. I jeszcze mama pytanie odnośnie tej komunalizacji. Jakiego rodzaju materiały uzupełniające wojewoda sobie zażyczył? Bo to strasznie opornie idzie.”
Piotr Jankowski: „Zażyczył sobie sformułowania według innych zasad niż my to zrobiliśmy. Więc uzupełniliśmy ten wniosek…”
Zbigniew Józefiak: „Kiedy? Przepraszam, że tak wchodzę”.
Piotr Jankowski: „Raz było uzupełnienie a teraz jest ponowne. Teraz uzupełnienie jest wykonywane. Jakie, to nie pamiętam. Zajmuje się tym pracownik, pani Teresa Kędzierska i ona ma przygotowane te dokumenty”.
Zbigniew Józefiak: „Ale to teraz przyszło do uzupełnienia?”
Piotr Jankowiak: „Tak, teraz. One są już przygotowane i ewentualnie możemy z panem starostą na ten temat porozmawiać. Pokaże panu staroście te dokumenty i jak to wgląda”.
Zbigniew Józefiak: „Rozumiem. Czyli cały czas obowiązuje ta przesłanka, by przejąć od wojewody strażnicę na określony cel?”
Piotr Jankowiak: „Tak, pod określony cel. Pod Powiatowy Zarząd Dróg. Ten cel nas obliguje do tego, by ten budynek, który przejmiemy w ten sposób wykorzystali. Jeżeli dostaniemy decyzję pozytywną, to mamy możliwość wykorzystania go na ten, konkretny cel. Z rozmowy z panią radczynią wynika, że nie możemy zmienić tego celu. Przy zmianie celu, w momencie sprzedaży czy przekazania, będziemy musieli skarbowi państwa zwrócić pieniążki, albo w jakiś sposób zrekompensować to. Tak więc tutaj jest kwestia zastanowienia się nad tym tematem”.
Zbigniew Józefiak: „A hipotetycznie. Jeżeli starostwo uzna, że nie potrzebuje tego obiektu, to co wówczas się stanie?”
Piotr Jankowiak: „W tym momencie?”
Zbigniew Józefiak: „Tak”
Piotr Jankowiak: „Możemy wycofać się”.
Zbigniew Józefiak: „Dobrze. I co dalej z tym budynkiem?”
Piotr Jankowiak: „Jako reprezentujący Skarb Państwa mamy możliwość sprzedaży tego budynku”.
Skarbnik Wiesław Pospiech: „Starostwo z mocy ustawy jest zarządzającym mieniem państwa i decyzją starostów budynek może zostać sprzedany. Wówczas jest podział dochodów uzyskany ze sprzedaży. 75% odprowadza się do Skarbu Państwa a 25% zatrzymuje starostwo.
Piotr Jankowiak: „Musimy sobie zdać sprawę z jednej rzeczy – że zostawiając sobie budynek od razu przejmujemy wszystkie sprawy związane z remontami, z jego utrzymaniem. Musimy mieć na to zapewnione środki. Budynek jest w stanie, jakim jest. Sam koszt naprawy dachu będzie ogromny. Czy jesteśmy w stanie udźwignąć o zadanie? Czy sprzedać ten budynek i zadowolić się tymi 25%? Jesteśmy ograniczeni. Tym bardziej, że występujemy również o budynek przy ulicy Armii Polskiej, który jest siedzibą Powiatowego Zarządu Dróg. Będziemy dysponować dwoma ogromnymi budynkami.
Zbigniew Józefiak: „Jeżeli chodzi o strażnicę, to tam przejawia się wątek, o którym wiem z jakiegoś tam obiegu dokumentów. Do mnie to nie trafiło, ale wiem, że burmistrz Góry jest zainteresowana przejęciem tego pod Tekom. Czy ten wątek był w jakiś sposób na Zarządzie omawiany, rozpatrywany?”
Piotr Wołowicz: „To znaczy było pismo oficjalne, zwracające się o możliwość właśnie takiej formy, jakby użytkowania tego obiektu, przekazania na własność gminie, a później gmina Góra przeniesie to przypuszczalnie aportem do spółki Tekom. Poinformowaliśmy, iż jesteśmy w trakcie komunalizacji, po której będzie to rozważane i właśnie rozmawialiśmy w tym tygodniu o tych kosztach. Wracamy do tego punktu i zastanawiamy się, czy rzeczywiście czy cel komunalizacyjny określony już pierwotnie dzisiaj ma jeszcze perspektywę, czy też sprzedaż i zawsze tam jakieś pieniądze będą w powiecie, czy też wrócić do tej propozycji, odejść od tematu i wówczas gmina też musiałaby przystąpić do komunalizacji”.
Ponieważ więcej pytań do naczelnika Piotra Jankowiaka nie było, ten opuścił posiedzenie komisji.
Marek Biernacki: „Czy pan Przewodniczący chciałby złożyć wniosek w tej sprawie?”
Zbigniew Józefiak: „Tak, odnośnie strażnicy, by dokonany został ogląd obiektu i określić na czym polegałyby prace i ewentualnie podjęć prace zapobiegawcze, interwencyjne. Ja nie mówię w tej chwili o wymianie dachu…”
Marek Biernacki: „Prace wykonać naszymi pracownikami”.
Zbigniew Józefiak: „Tak”.
Paweł Niedźwiedź: „To chyba zrobią teraz”.
Marek Biernacki: „Tak, tak. To teraz przed zimą słyszałem jest przeglądane. Ale wniosek niech będzie. Nie zaszkodzi”.
Zbigniew Józefiak: „Ale przegląd nie jest tożsamy z zapobieganiem przeciekaniu. Prawda? O to mi chodzi, żeby podjąć jakieś kroki i zabezpieczyć budynek”.
Marek Biernacki: „To jest oczywista sprawa, ale przegłosować można”.
Zbigniew Józefiak: „To jest tak oczywista sprawa, ale miesiące lecą i nic się nie robi. Dlatego …”
Marek Biernacki: „No nie, bo starosta powiedział, że lada moment przegląd będzie zrobiony. Możemy przegłosować wniosek dla naszego spokoju. To niech pan sformułuje wniosek i go przegłosujemy.”
Zbigniew Józefiak: „Wnioskuję, by dokonać oględzin tego obiektu i służby budowlane starostwa powiatowego określiły możliwości zabezpieczenia, przede wszystkim przed wodami opadowymi. To samo dotyczy oczywiście budynku przy ulicy Podwale”.
Marek Biernacki: „Głosujemy za wnioskiem pana Józefiaka. Kto jest za? Dziękuję. Jednogłośnie. Wniosek został przyjęty”.
I na tym komisja zakończyła swoje doniosłe - dla przyszłości - posiedzenie.
„Witamy pana naczelnika na komisji” – powiedział jej szef Marek Biernacki i kontynuował: „Takie pytanie tutaj radnych, że jak sformułował odnośnie byłej strażnicy, czy jest odpowiednio zabezpieczona, czy tam nie ma jakichś przecieków dachu, bo takie krążą tutaj, jak powiedział pan Przewodniczący Rady, że tam się dzieje coś niedobrego.
Zbigniew Józefiak: „Chodzi o to, czy nie ma potrzeby dokonania jakichś bieżących napraw, bo z tego, co do mnie dotarło wynika, że przez dach do budynku dostaje się woda lejąca się po ścianach do pomieszczeń”.
Naczelnik Piotr Jankowski
Naczelnik Piotr Jankowski: „Sprawa wygląda w ten sposób. Ta strażnica już rok czasu, ponad rok, jest nieogrzewna, jest niezabezpieczona, w tym sensie, że jest nieużytkowana. Z tego co stwierdziłem widać na ścianach ślady zacieków więc dach rzeczywiści, w którymś momencie musiał zacząć w jakichś miejscach przeciekać. Dach jest azbestowy. Wymaga na pewno wymiany i to wymagało będzie recyklingu a to jest duży problem. Jesteśmy na etapie podejmowania decyzji, co z tą strażnicą zrobimy. Jest wniosek o to, aby ten budynek przejął powiat. Uzupełniamy teraz dokumentację dotyczącą przejęcia budynku przez powiat. Urząd Wojewódzki złożył do nas pismo o uzupełnienie dokumentacji, którą przedłożyliśmy. I tak to na dzień dzisiejszy wygląda. Przegląd pomieszczeń, przynajmniej w dolnej części budynku, robiliśmy miesiąc temu. Tam wygląda to w ten sposób, że jest wszystko w porządku Ewentualnie można zastanowić się nad dachem. Trzeba zastanowić się jak to zrobić. Czy wymieniać cały dach? To jest problem. To jest azbest. Tego się nie da zapakować ani nic. A cały czas budynek jest nieogrzewany i będzie on niszczał”.
Marek Biernacki: „Można to zabezpieczyć w jakiś sposób, by nie niszczało?”
Piotr Jankowski: „Ja myślę, że możemy zlecić budowlańcom wycenę tego…”
Marek Biernacki: „Tak, ale to jest azbest. To będą koszty.”
Piotr Jankowski: „To może tylko z zakresu samego zabezpieczenia obiektu. Nie wiem, czy my to zrobimy siłami własnymi powiatu czy też przez osobę z zewnątrz. W jakiś sposób trzeba to wycenić”.
Marek Biernacki: „To już decyzja starostów. Chcieliśmy informacje czy coś się dzieje Czy tam faktycznie coś przcieka”.
Piotr Jankowski: „Wszystkie instalacje są poodcinane więc na pewno niszczeją. Dotyczy to ogrzewania. Na pewno to wszystko rdzewieje. To się będzie generowało. To będą nasze koszty. Pamiętajmy, wymiana dachu, koszty wszystkich instalacji włącznie z energetyczną, bo były już uwagi strażaków, że ta instalacja działała niepoprawnie. Pomieszczenia dolne są wynajęte. Tam nie ma problemów. Problemy są w części głównej i pod dachem. Tam chyba nie było to użytkowane. Tam sytuacja wgląda tragicznie (mowa tu o części, gdzie mieściły się stare garaże, do których wiodą od ulicy Kościuszki metalowe, obskurnie obecnie wyglądające metalowe drzwi – przyp. moje). To wynika z samej konstrukcji budynku a nie tylko jego stanu. Temat tego obiektu, jeżeli chodzi o kwotę jest bardzo duży”.
Zbigniew Józefiak: „Rozumiem z tego, że była przeprowadzona inspekcja, oględziny…”
Piotr Jankowski: „Tak, oglądaliśmy to z pracownikiem starostwa, z panem Jerzym Maciaszkiem”.
Zbigniew Józefiak: „Czy były robione zdjęcia z oględzin?”
Piotr Jankowski: „Zdjęć nie robiliśmy. Ale można uzupełnić tę informację o te zdjęcia. Cały czas możemy się zastanowić nad tym czy wezwiemy jakiegoś fachowca, bo my sami nie jesteśmy w stanie stwierdzić, w jaki sposób zabezpieczyć obiekt. Czy zabezpieczać w miejscach kominów czy zrobić co innego. My możemy zadbać o takie rzeczy, jak szyby, by przez nie ciekło. Wszysko, co cieknie do środka, jest winą dachu”.
Marek Biernacki: „Czy są jeszcze jakieś pytanie do pana naczelnika? Wszystko już wiemy. To jest decyzja pana starosty, co dalej z tym zrobić”
Proszę zauważyć, iż pan radny Marek Biernacki wykazuje w tym miejscu godną podziwu i szacunku wiarę w dobrą wolę i umiejętności panów starostów. Jak Państwo wcześniej czytali, szanowni panowie nie potrafili dać sobie rady z rynną o całkowitej długości 3 metrów bieżących a pan radny Marek Biernacki na ich zafrasowane głowy zwala dodatkowo dach o powierzchni ok. 600 m kw. I jak tu wierzyć w szczerość uczuć radnego Marka Biernackiego wobec kolegów?
Zbigniew Józefiak: „Nie. Jesteśmy na komisji Ja stawiam konkretny wniosek, by tym tematem zająć się w taki sposób, aby to nie pozostawało zostawione samemu sobie. Z tej informacji wynika, że tak na dzień dzisiejszy tak właśnie jest. Brakuje oceny fachowej, budowlanej, bo panowie z wydziału pana naczelnika niekoniecznie muszą się na tym znać. Warto, żeby taka ocena została wykonana, siłami własnymi. Nie widzę problemu. I jeszcze mama pytanie odnośnie tej komunalizacji. Jakiego rodzaju materiały uzupełniające wojewoda sobie zażyczył? Bo to strasznie opornie idzie.”
Piotr Jankowski: „Zażyczył sobie sformułowania według innych zasad niż my to zrobiliśmy. Więc uzupełniliśmy ten wniosek…”
Zbigniew Józefiak: „Kiedy? Przepraszam, że tak wchodzę”.
Piotr Jankowski: „Raz było uzupełnienie a teraz jest ponowne. Teraz uzupełnienie jest wykonywane. Jakie, to nie pamiętam. Zajmuje się tym pracownik, pani Teresa Kędzierska i ona ma przygotowane te dokumenty”.
Zbigniew Józefiak: „Ale to teraz przyszło do uzupełnienia?”
Piotr Jankowiak: „Tak, teraz. One są już przygotowane i ewentualnie możemy z panem starostą na ten temat porozmawiać. Pokaże panu staroście te dokumenty i jak to wgląda”.
Zbigniew Józefiak: „Rozumiem. Czyli cały czas obowiązuje ta przesłanka, by przejąć od wojewody strażnicę na określony cel?”
Piotr Jankowiak: „Tak, pod określony cel. Pod Powiatowy Zarząd Dróg. Ten cel nas obliguje do tego, by ten budynek, który przejmiemy w ten sposób wykorzystali. Jeżeli dostaniemy decyzję pozytywną, to mamy możliwość wykorzystania go na ten, konkretny cel. Z rozmowy z panią radczynią wynika, że nie możemy zmienić tego celu. Przy zmianie celu, w momencie sprzedaży czy przekazania, będziemy musieli skarbowi państwa zwrócić pieniążki, albo w jakiś sposób zrekompensować to. Tak więc tutaj jest kwestia zastanowienia się nad tym tematem”.
Zbigniew Józefiak: „A hipotetycznie. Jeżeli starostwo uzna, że nie potrzebuje tego obiektu, to co wówczas się stanie?”
Piotr Jankowiak: „W tym momencie?”
Zbigniew Józefiak: „Tak”
Piotr Jankowiak: „Możemy wycofać się”.
Zbigniew Józefiak: „Dobrze. I co dalej z tym budynkiem?”
Piotr Jankowiak: „Jako reprezentujący Skarb Państwa mamy możliwość sprzedaży tego budynku”.
Skarbnik Wiesław Pospiech: „Starostwo z mocy ustawy jest zarządzającym mieniem państwa i decyzją starostów budynek może zostać sprzedany. Wówczas jest podział dochodów uzyskany ze sprzedaży. 75% odprowadza się do Skarbu Państwa a 25% zatrzymuje starostwo.
Piotr Jankowiak: „Musimy sobie zdać sprawę z jednej rzeczy – że zostawiając sobie budynek od razu przejmujemy wszystkie sprawy związane z remontami, z jego utrzymaniem. Musimy mieć na to zapewnione środki. Budynek jest w stanie, jakim jest. Sam koszt naprawy dachu będzie ogromny. Czy jesteśmy w stanie udźwignąć o zadanie? Czy sprzedać ten budynek i zadowolić się tymi 25%? Jesteśmy ograniczeni. Tym bardziej, że występujemy również o budynek przy ulicy Armii Polskiej, który jest siedzibą Powiatowego Zarządu Dróg. Będziemy dysponować dwoma ogromnymi budynkami.
Zbigniew Józefiak: „Jeżeli chodzi o strażnicę, to tam przejawia się wątek, o którym wiem z jakiegoś tam obiegu dokumentów. Do mnie to nie trafiło, ale wiem, że burmistrz Góry jest zainteresowana przejęciem tego pod Tekom. Czy ten wątek był w jakiś sposób na Zarządzie omawiany, rozpatrywany?”
Piotr Wołowicz: „To znaczy było pismo oficjalne, zwracające się o możliwość właśnie takiej formy, jakby użytkowania tego obiektu, przekazania na własność gminie, a później gmina Góra przeniesie to przypuszczalnie aportem do spółki Tekom. Poinformowaliśmy, iż jesteśmy w trakcie komunalizacji, po której będzie to rozważane i właśnie rozmawialiśmy w tym tygodniu o tych kosztach. Wracamy do tego punktu i zastanawiamy się, czy rzeczywiście czy cel komunalizacyjny określony już pierwotnie dzisiaj ma jeszcze perspektywę, czy też sprzedaż i zawsze tam jakieś pieniądze będą w powiecie, czy też wrócić do tej propozycji, odejść od tematu i wówczas gmina też musiałaby przystąpić do komunalizacji”.
Ponieważ więcej pytań do naczelnika Piotra Jankowiaka nie było, ten opuścił posiedzenie komisji.
Marek Biernacki: „Czy pan Przewodniczący chciałby złożyć wniosek w tej sprawie?”
Zbigniew Józefiak: „Tak, odnośnie strażnicy, by dokonany został ogląd obiektu i określić na czym polegałyby prace i ewentualnie podjęć prace zapobiegawcze, interwencyjne. Ja nie mówię w tej chwili o wymianie dachu…”
Marek Biernacki: „Prace wykonać naszymi pracownikami”.
Zbigniew Józefiak: „Tak”.
Paweł Niedźwiedź: „To chyba zrobią teraz”.
Marek Biernacki: „Tak, tak. To teraz przed zimą słyszałem jest przeglądane. Ale wniosek niech będzie. Nie zaszkodzi”.
Zbigniew Józefiak: „Ale przegląd nie jest tożsamy z zapobieganiem przeciekaniu. Prawda? O to mi chodzi, żeby podjąć jakieś kroki i zabezpieczyć budynek”.
Marek Biernacki: „To jest oczywista sprawa, ale przegłosować można”.
Zbigniew Józefiak: „To jest tak oczywista sprawa, ale miesiące lecą i nic się nie robi. Dlatego …”
Marek Biernacki: „No nie, bo starosta powiedział, że lada moment przegląd będzie zrobiony. Możemy przegłosować wniosek dla naszego spokoju. To niech pan sformułuje wniosek i go przegłosujemy.”
Zbigniew Józefiak: „Wnioskuję, by dokonać oględzin tego obiektu i służby budowlane starostwa powiatowego określiły możliwości zabezpieczenia, przede wszystkim przed wodami opadowymi. To samo dotyczy oczywiście budynku przy ulicy Podwale”.
Marek Biernacki: „Głosujemy za wnioskiem pana Józefiaka. Kto jest za? Dziękuję. Jednogłośnie. Wniosek został przyjęty”.
I na tym komisja zakończyła swoje doniosłe - dla przyszłości - posiedzenie.
Subskrybuj:
Posty (Atom)




