poniedziałek, 16 marca 2015

W zastępstwie

W piątek (13.03.) niespodziewanie odwiedził nasze miasto tzw. „Bronkobus”, jeden z 17, które ostatnio zaczęły kursować po naszym kraju. Czasami bywa tak, że w jednym z 17 „Bronkobusów” znajduje się Wiadomo Kto. W pozostałych 16 niezbyt dokładnie wiadomo kto i po co się znajduje, ale nie przeszkadza im to jeździć. Taka atrapa Wiadomo Kogo pojawiła się też w naszym mieście.
Jakąż radość i wzruszenie odczuli nasi lokalni działacze Platformy, rzekomo Obywatelskiej na wieść, że „Bronkobus” zawita też w naszym mieście. Podobno „Bronkobus” witany był już na rogatkach miasta. Przygotowano kwiaty, chleb, sól, by powitać Dostojnego „Bronkobusa” z należytą czcią i szacunkiem. Były też mowy powitalne, ale – podobno – nie zdążono ich wygłosić, bo Dostojny Pojazd mknął zbyt szybko.

„Bronkobus” zaparkował przy ul. Kościuszki. Tam też pojawił się lokalny aktyw naszej wielce patafialnej Platformy, rzekomo Obywatelskiej. Nieliczny aktyw, do zliczenia którego palców jednej ręki starczy z nabożną czcią oglądał pojazd od strony zewnętrznej. Podobno jeden z aktywistów patafialnej partii, nijaki „Bananowy Uśmiech” zużył całe opakowanie chusteczek higienicznych, by oczyścić i wyglansować zad Dostojnego Pojazdu.
Podobno też inny z aktywistów parafialnej partii, rzekomo Piotr Iskra, zadeklarował się, że osobiście jest gotów zastąpić nieco nadszarpnięty na naszych powiatowych drogach resor Dostojnego Pojazdu lub też jeździć w Dostojnym Pojeździe w charakterze tej części zapasowej. Podobno gotów był być nawet tłokiem. 

Podobno też kolejny aktywista parafialnej partii, jakoby Piotr Wołowicz, zaoferował się, iż gotów jest robić wszystko, ale pod warunkiem, że nie będzie nic musiał robić a już najbardziej myśleć, bo sprawia mu to prezydencki „bul”.

Podobno nasza ukochana pani burmistrz przesłała osobisty list gratulacyjny kierowany wprost na kierownicę Dostojnego Pojazdu, w którym to życzyła Przemiłemu Gościowi, wielu kilometrów bezawaryjnej jazdy i niechrzczonego paliwa. Szefowa naszej gminy przesłała też na pokład Dostojnego Pojazdu dwie – prawie nowe! – opony, które po przeprowadzeniu 11 – go bieżnikowania, śmiało mogą śmigać po autostradach. Podobno szefowa gminy ten niezwykle atrakcyjny towar nabyła od aktywisty „Bananowego Uśmiechu”. W liście gratulacyjnym znalazł się – podobno! – fragment mówiący, że uroda Dostojnego Pojazdu jest mocno zbliżona do urody szefowej gminy, i że ona też czasami musi świecić swoimi uroczymi reflektorkami przed ludźmi podłymi, którzy nie chcą pojąc jej niebywałego geniuszu.

Słońce Góry zapewniło też Dostojny Pojazd, że od tej chwili jej serce będzie biło w rytm jego tłoków, gdyż jest zjednoczone z nim zjednoczone w miłości, szacunku i oddaniu.

Wzruszenie aktywu parafialnej partii sięgnęło zenitu, gdy pozwolono im wejść na pokład „Bronkobusa”. Zaczęło się zwyczajnie. Wszyscy aktywiści ucałowali klamkę, której rzekomo dotknąć miał sam (Wiadomo Kto), gdy przez pomyłkę pomylił „Bronkobusa”. Dla aktywu przygotował (Wiadomo Kto) niespodziankę w postaci swoich kilku osobistych drobiazgów. Miejscowy aktyw partyjny mógł więc podziwiać: pieluchę tetrową, w którą (Wiadomo Kto) narobił po raz pierwszy. Były też okładki „Słownika orograficznego” bez wnętrza, które w okrutnych latach komunizmu wydarli mu agenci KGB, by uniemożliwić mu ukończenie podstawówki.

Z rozszerzonymi oczami aktyw partyjny oglądał fragment zomowskiej pałki, którą dzielny (Wiadomo Kto) z narażeniem życia i zdrowia odebrał zomowskiemu partyzantowi, który ukrywał się bez jego wiedzy w piwnicy domu Wiadomo Kogo. Z podziwem patafialny aktyw  oglądał zdjęcia Wiadomo Kogo z polowań. Szczególne wrażenie robiło zdjęcie ubitego podczas polowania w Lasku Kabackim na obrzeżach Warszawy, zająca o wadze 1,5 tony i blisko 3 metrowych kłach. Wiadomo kto ubił tegoż zająca po dwudniowej zażartej walce widłami. Widły te – jako cenną pamiątkę rodzinną – Wiadomo Kto – do dzisiaj przechowuje i wiszą one na honorowym miejscu na ścianie w salonie. Tymi widłami odległy przodek - Wiadomo Kogo – zręcznie przetrząsał gnój w miejscowości Oborniki Śląskie, województwo dolnośląskie.

Aktyw opuścił pokład Dostojnego Gościa i rozpoczął agitację wśród miejscowej ludności na rzecz pokochania miłością pełną i chwilowo odwzajemnianą opakowania Wiadomo Kogo. Wręczano kolorowe obrazki z nadobną podobizną Wiadomo Kogo, głoszono hasła o „zgodzie” (nie mówiono na co, ale chyba na tandetę) i „bezpieczeństwie” (darmowa antykoncepcja?). Ponadto wręczano bardzo cenne souveniry w postaci długopisów (cena brutto w hurcie ok. 0,4 zł, z których – jak się później okazało – pisał średnio co trzeci. Jaka wartość Wiadomo Kogo, takaż wartość souvenirów. Uśmiechano się serdecznie, obiecywano gruszki na wierzbie, cuda na patyku, 365 dni lata i darmowe wczasy pod gruszą (o ile się ma własną).

Po jakimś czasie Dostojny Pojazd prychnął, ryknął, na ulicy zaśmierdziało, zawarczało i to cudo odjechało. Miejscowy aktyw gorąco żegnał Dostojny Pojazd oklaskami aż do omdlenia ramion i zdrętwienia dłoni, po czym miejscowi szogunowie pełni szczęścia oddalili się ku szczęściu miejscowej, jeszcze na szczęście normalnej ludności.