"Jak ktoś żyje z tego, że zwalcza wroga, jest zainteresowany tym, aby wróg pozostał przy życiu". KONTAKT: robert.mazulewicz@gmail.com tel. 883 793 645. Gwarantuję 100% dyskrecji.
piątek, 24 sierpnia 2012
Egoiści
Fatalna kondycja finansowa powiatu jest powszechnie znana. Równie
dobrze znane są zamiary rządzącej – bardzo nieudolnie zresztą, bo po „platformersku”
– w powiecie koalicji, by dziurę w finansach powiatu załatać poprzez sprzedaż
Powiatowego Centrum Opieki Zdrowotnej. Ta prosta niczym świński ogon i
skomplikowana niczym budowa cepa konstrukcja myślowa ma zostać zrealizowana
podczas najbliżej sesji Rady Powiatu, która odbędzie się 29 sierpnia (środa) o
godzinie 8.00 w sali nr 1 Starostwa Powiatowego.
Radni będą obradowali na temat wyrażenia zgody na zbycie
udziałów w spółki, czyli szpitala. Pieniądze ze zbycia tych udziałów mają zostać
przeznaczone na spłacenie odszkodowania dla firmy „Chemeko – System”.
Przypomnieć należy, iż piwa tego nawarzyła nam przede wszystkim gmina Wąsosz.
Pierwszy podpis pod dokumentem będącym matką wszystkich naszych późniejszych nieszczęść
złożył obecny wicestarosta a wówczas pracownik gminy Wąsosz – Paweł Niedźwiedź,
co trzeba wciąż i nieustannie przypominać, by mieć jasność dlaczego nasz powiat
nie wystąpił na drogę sądową przeciwko gminie Wąsosz. Paniatna?
Interesu gminy Wąsosz, ale nie powiatu, pilnuje w Zarządzie
Powiatu również radny z Wąsosza – Piotr First. Jak więc Państwo widzą interesy
gminy Wąsosz są zabezpieczone w Zarządzie znakomicie.
W tej sytuacji należy postawić pytanie: kto pilnuje
interesów powiatu? Poprawna odpowiedź brzmi: opozycja. Jasne, że dopilnować
tego skutecznie nie jest w stanie, ale problemy stojące przed powiatem
artykułuje podczas posiedzeń komisji i Rady Powiatu.
Rządząca koalicja natomiast pilnuje następującego interesu.
Jest to interes partyjny – „platfusów” – a bardziej szczegółowo idzie o to, by starosta
Piotr Wołowicz i jednocześnie szef rachitycznych struktur partyjnych w powiecie
(„platfusowe” towarzystwo wzajemnej adoracji ma struktury tylko w gminie Góra,
a i to jak się wszyscy zbiorą, to pomieszczą się na jednej kanapie, i połowie
narożnika; nad jakością tej „partii” rozwodził się nie będę, bo „koń jaki jest –
każdy widzi).
Nieopatrzna i bardzo pochopna decyzja o zrobieniu starostą
Piotra Wołowicza wychodzi dzisiaj wszystkim nie tylko bokami, ale też czubkiem
głowy.
W swoim wystąpieniu po wyborze na funkcję starosty Piotr
Wołowicz nie wspomniał o sprzedaży szpitala. Nawet się o tym nie zająknął.
Dzisiaj prze wraz z Zarządem do sprzedaży spółki nie po to, by ratować powiat,
bo w to Szanowni Państwo nie wierzcie. Starosta Piotr Wołowicz prze do sprzedaży
szpitala, by utrzymać stanowisko starosty.
Nikt niech Państwu nie wmawia, że nie było innego wyjścia.
Każdy z radnych, o ile ma trochę oleju w głowie a nie trocin, wiedział, że
sprawa z „Chemeko – System” jest przegrana. I na to należało się przygotować. A
było tak, że zwodzono i łudzono apelacjami, opiniami biegłych i nie zrobiono
nic, dosłownie nic, by przygotować fundusz zapasowy na czarną godzinę. Rządzono
sobie beztrosko, lekko i przyjemnie pobierając za to ciężką kasę. A jak rządzono?
A oto przykład. Przekazania majątku nieruchomego szpitalowi. Dzień i godzina
wizyty u notariusza wyznaczone, prezes spółki PCOZ przygotowany do podpisania
aktu notarialnego. Pojawiają się jednak nagle problemy. A problem wygląda tak,
że prosektorium na mapie przecina wzdłuż linia! Oznacza to, że część
prosektorium leży na działce należącej do gminy Góra a cześć do powiatu.
Wybucha panika, wizyta u notariusza zostaje odwołana. I co robią starosta i wicestarosta?
Podnoszą dupy z krzeseł i z nisko pochylonymi główkami udają się do radnego …
Zbigniewa Józefiaka. Tak, tego samego radnego, którego odwołali z funkcji Przewodniczącego
Rady za poganianie ich do roboty. A do jakiej roboty poganiał szanownych
starostów radny Zbigniew Józefiak? A do takiej, że należy uporządkować m.in.;
sprawy majątku powiatu, zrobić jego nową wycenę, zaktualizować mapy. A o tym,
że granice działek na terenie szpitala są pochrzanione informował obu starostów
radny Zbigniew Józefiak od marca! I co?! I gówno – za przeproszeniem z tego dla
obu panów wynikało! To jest właśnie ten „styl”, ta „klasa” rządzenia Zarządu
Powiatu. Tumiwisizm!
A teraz, by pokryć 20 miesięcy swoich beztroskich rządów i
utrzymać stołki połączone z sutymi pensjami rządząca koalicja chce rzucić na
szalę niepewności i trwogi pracowników naszego szpitala oraz przyszłość tego
szpitala. Dla wąsko pojętych interesów osobistych i partyjnych, dla kurczowego trzymania
się stanowisk, dla własnej wygody szasta się losem ponad 170 osób. Sieje się
zamieszanie i trwogę w serach i umysłach pracowników szpitala, dzięki którym
jeszcze on istnieje. Bo bez wieloletnich przeszłych i obecnych wyrzeczeń tych
ludzi o szpitalu dawno moglibyśmy zapomnieć.
C.d.n.
wtorek, 21 sierpnia 2012
Werdykt - "Krystaliczna głupota"
V Festiwal Muzyki Rockowej „Góra Rocka 2012” odbył się po raz ostatni
na stadionie Ośrodka Kultury Fizycznej w Górze. To samo dotyczy „Dni Góry”,
czyli „Dni Urzędowego Dziadostwa”. Tego ostatniego nie zmieni nawet to, że ze
strony władzy samorządowej padały słowa zachwytu na temat tej „imprezy”. W samorządowej
„gazecie”, czyli „Przeglądzie Górowskim” (głos i opinia włodarza gminy)
ukazywały się co prawda takie tytuły: „Niezapomniane Dni Góry”, ale opłacani
przez panią burmistrz „dziennikarze” zapomnieli chyba dodać, że ze względu na
żenujący poziom. O, tak! Rzeczywiście, to był popis dziadostwa.
Ale każda
pliszka swój ogon chwali, o ile jej dobrze pod ten ogon szmalu podsypali! Zresztą,
styl pani Zofii Hanulak jest specyficzny. I nie do podrobienia. Kobieta jest
jak saper i wie gdzie mina leży. I omija te niewypały za samorządowe pieniądze.
Samorządowe, czyli Państwa. „Przegląd Górowski” tchnie niczym „Trybuna Ludu”
urzędowym optymizmem. Tylko jasne strony życia a żadnych ciemnych i mrocznych.
Jak by ktoś czytał tę „gazetę” (wydawaną za samorządowe pieniądze raz w
miesiącu), to nie znajdzie tam informacji o bezrobociu, problemie głodnych
dzieci, codziennych trudów i zmagań mieszkańców z bezduszną biurokracją, skarg
i utyskiwań na działalność Straży Miejskiej i urzędników. Proza życia starannie
jest przez „redaktorów” unikana. Ale, powtarzam raz jeszcze, „Przegląd Górowski”
ma tę zaletę, że w okresie jesienno – zimowym jest rozchwytywany, bo znakomicie
sprawdza się jako rozpałka. No, chociaż najbiedniejsi mają jakąś formę
reko0mpensaty.
A o czym jeszcze nie informuje „Przegląd Górowski”? A właśnie
o tym, że zapadła durna decyzja dotycząca budowy „orlika” właśnie w miejscu,
gdzie odbywały się „Dni Góry” i „Góra Rocka”. Nikt nie wie, gdzie te imprezy
odbędą się za rok. I tu nawet nie chodzi o to, gdzie one się odbędą, ale o to,
że niszczy się coś, co znakomicie się sprawdziło. Mowa o boisku treningowym, które
sąsiaduje obok płyty głównej stadionu OKF – u.
Problem polega na tym, że utrzymanie płyty głównej jest dość
kosztowne. Warte jednak zachodu i pieniędzy, bo boisko to stanowi przedmiot naszej
dumy. Znakomicie utrzymane nie przynosi nam wstydu. Więcej! Jest powodem naszej
dumy. Zazdroszczą nam go wszyscy dookoła. Sam byłem świadkiem takiego oto
dialogu pomiędzy działaczem Okręgowego Związku Piłki Nożnej w Legnicy a jednym
z działaczy górowskiej Pogoni:
- To co, turniej zrobimy u was?
- Wiesz, a kto poniesie koszta?
- No my weźmiemy to na siebie, bo gdzie tu można zagrać na
takiej murawie? W Głogowie, Polkowicach, no w Wąsoszu. I to koniec. Przecież wy
macie płytę na IV ligę!
A czemu tak się dzieje? Bo w okresie zimowym, treningów seniorów,
trampkarzy czy juniorów trenowali oni na boisku boczny, które było
pełnowymiarowe. „Orlik”, to chyba nie jest najlepszy pomysł, by trenowali na
nim zawodnicy w sile wieku. To dobre, ale dla małolatów. I tu obłędne kółeczko
durnych pomysłów się zamyka. Jeżeli zawodnicy Pogoni Góra będą trenowali na
płycie głównej, to koszt utrzymania jej w tym cudownym stanie znacznie się
zwiększy. A na to gmina nie daje pieniędzy, bo dotacja dla Pogoni została „ciachnięta”
na ten rok o ok. 9 tys. zł. Oczywiście „ciachnięcie” odbyło się w ramach
wspierania rozwoju sportu, bo jakżeby inaczej?
Sprawa ta ma jednak drugie, wielce żałosne dno. Kiedy wieść
o dewastacji boiska treningowego rozeszła się w piłkarskim światku, wywołała
zdziwienie i niewiarę. Sądzono jednak, że jest to efekt nieporozumienia, które
zostanie wyprostowane. Czas mijał, ale decyzji nie zmieniano.
W końcu mnie to wkurwiło. Podczas końcowej fazy rozgrywek
OZPN, gdzie występuje nasza Pogoń, trafiłem na dwóch radnych gminnych, którzy „siedzą”
w sporcie. Zacząłem im perorować, jak durny to pomysł i prosiłem, by odwiedli
ludzi niespełna wiedzy na temat realiów Pogoni od tej najdurniejszej z durnych
decyzji. Tymi radnymi byli … . Bez obaw nazwiska ujawniam, jam nie plotkarskie
ścierwo: radni Jacek Ulamn i Ryszard Borawski. No i na oczach wielu kibiców
meczu wywiązała się dyskusja na temat celowości posadowienia w tym miejscu „orlika”.
I wyszło tak, że obaj panowie radni uważali decyzję za niemądrą,
nieprzemyślaną, ale mówili to nieoficjalnie. Oficjalnie, to ciągnęli pod „pachy”,
by gawiedź, czyli wyborcy nie słyszeli, o czym to ja drę mordę. A czym bardziej
mnie odciągali od widzów, tym, ja bardziej mordę darłem. I ubaw przy tym wielki
miałem, bo po „pachy”. Ja wrzeszczę w niebogłosy, kurwuję, chujuję, bo pomysł z
„orlikiem” jest z cyklu: „Durne, Durniejsze, Najdurniejsze” a obaj radni
tłumaczą mi jak wspaniała jest pani burmistrz i apeluj…a bym się uspokoił. Ale obaj
pilnie mnie obwąchują w nadziei, że „wskazujący będę”. A ja „wskazujący” byłem
na dobry humor, bez podkładu, bo delikatny podkładzik przyjąłem po sportowych
zmaganiach. Mam zasadę, że w pracy nie piję, bo jeszcze posłem na sejm nie
jestem.
To, że tam dwóch szeregowych radnych popuściło w pampersy na
krytykę pomysłu pani burmistrz („Durne, Durniejsze, Najdurniejsze”) mało mnie
dziwi. Ale zadziwiła mnie postawa innego radnego.
To, że piłka nożna przestała być w Polsce sportem dla
dżentelmenów, stało się za sprawą „dżentelmena” Stanisława Żet z Leszna, który przez
czysty przypadek został jakiś czas temu zarządzającym halą „Arkadią”. Długi
czas miałem przekonanie, że Stanisław Żet jest czysty, jak „kryształowe gwizdki”
czy tam „jaja”, o których czytałem, że je otrzymywał. 16 lipca 2009 roku
po0zbawił mnie tych złudzeń.
Rzecz jednak w tym, że zawiódł mnie ktoś jeszcze. Ten zawód
w sprawie obrony boiska treningowego sprawił mi radny gminny Andrzej Rogala,
który jednocześnie był wówczas Przewodniczącym Rady Miejskiej. On również nie
odezwał się w obronie boiska treningowego, chociaż tak wielu z piłkarzy na
niego liczyło. Nieco później radny Andrzej Rogala okłamał mnie, gdy spytałem go
o to, czy będzie wiceburmistrzem. Okłamał w żywe oczy. I tu pytanie osobiste do
pana Andrzeja Rogali, który uratował zespół seniorów Pogoni od spadku: czy warto
okłamywać osoby życzliwe? Czy warto łgać w oczy za fuchę? Czy warto zmieniać
skórę człowieka przyzwoitego na obrzydliwego gada? I czy wy wszyscy w PO tak
macie?
W sprawie obrony boiska treningowego nie ośmielił się
odezwać nikt. Wszyscy położyli „uszy po sobie”, by nie narażać się pani
burmistrz. Ale pani burmistrz nie jest wieczna. Dokończy tę kadencję i uda się
na emeryturę, bo władza zużywa i osobę ją sprawującą, jak też ta sama twarz nuży
niepomiernie wyborców. Burmistrzem może zostać np. partyjny kolega Marek Biernacki,
albo ktoś inny. Ale już nikt nie odwróci straty, jaka jest idiotyczna decyzja
o0 lokalizacji „orlika”. Komu przeszkadzało boisko treningowe? Chyba rozumowi,
kurwa!
poniedziałek, 20 sierpnia 2012
Udany jubileusz
W sobotę o godzinie 23.45 zakończył się V Festiwal Muzyki Rockowej „Góra Rocka 2012 ” , który odbył się na stadionie OKF – u w Górze. To, że impreza ta odbyła się w tym miejscu zawdzięczamy determinacji organizatorów. Jeszcze miesiąc wcześniej żywiono obawy o los festiwalu. Organizatorom brakowało pieniędzy na zorganizowanie tego święta muzyki i nosili się z zamiarem przeprowadzenia imprezy w sali widowiskowej Domu Kultury. Bez wątpienia festiwal straciłby na uroku i powabie, gdyby nie odbył się w plenerze.
Dzięki determinacji organizatorów V – jubileuszowy – festiwal odbył się w plenerze. W nieomal ostatniej chwili skromne fundusze organizacyjne wspomogły Polskie Składy Budowlane „Mrówka”. Górowska „Mrówka” stała się głównym sponsorem tegorocznego festiwalu wspomagając go finansowo. Cieszy fakt, że młoda firma - i jej szef Krzysztof Urbaniak tak wspaniale wsparły imprezę, która stała się promocyjną wizytówką naszej gminy. Okazuje się, że „Mrówka” nie tylko jest pracowita, ale też wielce kulturalna.
Należy się też cieszyć, że kolejna edycja „Góry Rocka” nadal znajduje się pod opiekuńczymi skrzydłami Unii Górowian i jej szefa – Zbigniewa Józefiaka.
Tradycyjnie w festiwalu wzięli udział motocykliści, którzy od początku towarzyszą „Górze Rocka” wzbogacając jej program o liczne atrakcje. W dzisiejszych czasach, to rzadki objaw altruizmu a więc tym bardziej cenny.
Zanim 9 zespołów zakwalifikowanych do wielkiego finału „Góry Rocka” mogło zaprezentować widowni swoje muzyczne umiejętności, komisja konkursowa przesłuchała nagrania przesłane przez ok. 70 zespołów marzących o występie na deskach „Góry Rocka”. Ten trud nie poszedł jednak na darmo, bo poziom zespołów zakwalifikowanych do konkursu był bardzo wysoki. To nie była amatorszczyzna muzyczna. Wszyscy uczestnicy konkursu prezentowali bardzo dobry poziom muzyczny a zaprezentowana różnorodność gatunków muzycznych pozwalała dla każdego znaleźć coś miłego.
W tegorocznym festiwalu wystąpiły zespoły „Breaking the godspell” ze stolicy Dolnego Śląska. Rockowe Katowice widzowie mogli poznać dzięki kapeli "Ebola cereal". Zespół „It’s working” z Katowic niestety nie dojechał na festiwal z przyczyn obiektywnych. Stołeczny rock zaprezentował zespół „Taliban monkey soldiers”. Ze stolicy Wielkopolski przyjechała grupa „Termit” a z nieodległego Gostynia „The G [H] ost”. „Colt headed dog” przybył do nas z Niegowonic k. Zawiercia a zespół „Mandat” z Jaworzna. Kapela „Stan” przybyła do nas z Nysy.
Tuż po godzinie 14.00 z rykiem motorów ruszyły w objazd miasta i gminy „Czarne Kruki”. Lśniące pojazdy zawsze wywierają ogromne wrażenie na widzach. Tocząc się dumnie po ulicach naszego miasta wzbudzają zachwyt, zazdrość i podziw mieszkańców. Po powrocie z objazdu rozpoczął się festiwal.
Uroczystego otwarcia V Festiwalu dokonała burmistrz Irena Krzyszkiewicz w towarzystwie szefa „Unii Górowian” – Zbigniewa Józefiaka oraz szefa sztabu organizacyjnego festiwalu – Ryszarda Morżaka. Burmistrz wyraziła swoją wdzięczność organizatorom festiwalu za trud włożony w organizację imprezy. Podkreśliła znaczenie festiwalu dla promocji miasta i gminy.
Po oficjalnym otwarciu rozpoczęły się przesłuchania zespołów. Każdy zespół miał pół godziny na zaprezentowani się jurorom i publiczności. W tegorocznym jury zasiedli: Stanisław Rusakiewicz (szef artystyczny festiwalu), Jarosław Bakacz (zastępca), Adrian Kasprzak, Bartek Pojasek, Paweł Kosiński – członekowie jury.
Przesłuchania zespołów trwały do godziny 21.30. Po występie zespołów biorących udział w konkursie wystąpiły kapele zaproszone przez organizatorów, które doceniane są w muzycznym światku rocka. W tym roku mogliśmy zobaczyć i wysłuchać zespołu „CF 98” z Krakowa oraz „Heroes get rerembered” z Warszawy.
W trakcie prezentowania się zespołów wszyscy chętni mogli brać udział w konkursach organizowanych przez motocyklistów. I tak każdy mógł wziąć udział w rzucie na odległość 20 kilogramowym wałem korbowym, wykazać się siłą i sprytem w zmaganiu z oponą, wziąć udział w konkursie na przeciągnie liny. W tej ostatniej konkurencji wystąpiły nawet kobiety.
Wielką atrakcją i niespodzianką dla wszystkich był przelot nad stadionem dwóch motolotni. Była to ogromna niespodzianka a stało się to za sprawą Andrzeja Młynarskiego, który pasjonuje się tą formą sportu. Ku zdziwienieu wszystkich nagle nisko nad boiskiem pojawiły się dwie majestatycznie i wdzięcznie unoszące się niczym wielkie ptaki motolotnie. Najbardziej zaciwkawieni i zafascynowani byli najmłodsi. Starsi również nie kryli swojego entuzjazmu.
Wielką atrakcją i niespodzianką dla wszystkich był przelot nad stadionem dwóch motolotni. Była to ogromna niespodzianka a stało się to za sprawą Andrzeja Młynarskiego, który pasjonuje się tą formą sportu. Ku zdziwienieu wszystkich nagle nisko nad boiskiem pojawiły się dwie majestatycznie i wdzięcznie unoszące się niczym wielkie ptaki motolotnie. Najbardziej zaciwkawieni i zafascynowani byli najmłodsi. Starsi również nie kryli swojego entuzjazmu.
W trakcie występu pierwszego z zaproszonych zespołów jury obradowało. Werdykt brzmiał. IIII miejsce zajął zespół „Taliban Monky Soldiers” (400 zł nagrody). Miejsce II przypadło w udziale zespołowi „the G[H]OST (600 zł). Zwycięzcą tegorocznego festiwalu został zespół „Breaking the godspell” (1000 zł). Pełna akceptacji reakcja publiczności na werdykt jury nie pozwalała mieć wątpliwości co do trafności decyzji.
W sumie V Festiwal Muzyki Rockowej „Góra Rocka Festiwal Muzyki Rockowej „Góra Rocka 2012” udał się bardzo dobrze. Muzyczny poziom imprezy jury oceniła jako bardzo wysoki. Trwająca ponad 10 godzin impreza mogła się podobać publiczności. Trudno jest wysiedzieć 10 godzin w jednym miejscu, toteż publiczność przychodziła, słuchała, wychodziła i powracała. Wbrew szerzonym głupotom i kłamstwom festiwal przebiegł w spokojnej atmosferze i obyło się bez incydentów.
Uczestnicy festiwalu gorąco dziękowali organizatorom za możliwość przyjazdu do naszego miasta. Dziękowali też za wspaniałą atmosferę, życzliwość i stworzenie odpowiednich warunków do występu.
Tego wszystkiego nie byłoby, gdyby nie zaangażowanie organizatorów, którzy poświęcając swój wolny czas przyczynili się do tego sukcesu. Trzeba tu wymienić ludzi, którzy uczynili to bezinteresownie, z pasji, miłości do muzyki i chęci działania. Pamiętać należy, że robili to z potrzeby serca a nie z musu lub dla profitów. A oto lista tych, którym zawdzięczamy tak fajnie zorganizowany V Festiwal Muzyki Rockowej „Góra Rocka 2012”: Ryszard Morżak, Aneta Adamczak, Grzegorz Lewandowski, Stanisław Rusakiewicz, Jarosław Bakacz, Paweł Kosiński, Tomasz Wybierała, Bartek Pojasek, Zbigniew Józefiak, Justyna Czudak, Andrzej Bakacz, Dawid Żmiejewski, Krzysztof Wojciechowski, Karol Mazur, Adam Murawski, Marcin Szorc.
Festiwal nie mógł by się odbyć bez sponsorów, którzy sfinansowali to unikalne przedsięwzięcie. Głównym sponsorem w tym roku były Polskie Składy Budowlane „Mrówka” w Górze. Środki finansowe zapewnili również: „Chemko – System”, Bank Zachodni WBK, Urząd Miasta i Gminy w Górze, Biuro Rachunkowe Włodarczakowie, Autoryzowany Dealer Stihl - Małgorzata Perzyńska, Złotnik Tomasz Jaz, Sklep Wielobranżowy - Janusz Wojtysiak, Apteka „Zdrowie”, Geos” – Adam Bućkowski, Zbigniew Józefiak. Rosette.
Pomocy i wsparcia udzielili: Powiatowe Centrum Opieki Zdrowotnej w Górze zapewniając stałą obecność karetki i personelu medycznego, Komenda Powiatowa Policji zabezpieczyła przejazd parady motocykli. Centrum Profilaktyki Alkoholowej zapewniło miejsce noclegowe dla ekipy rozbijającej scenę i jednego z zespołów muzycznych. TEKOM zadbał o to, by widzowie mieli gdzie wrzucać śmieci. Dom Kultury wspomógł festiwal konferansjerem Adrianem Kasprzakiem oraz sprzętem nagłaśniającym.
Bez sponsorów, osób i instytucji wspomagających nie byłoby festiwalu. Wszystkim im organizatorzy serdecznie dziękują. Dziękują w imieniu własnym, uczestników festiwalu i wiernej i wdzięcznej publiczności festiwalowej.
Za rok spotkamy się po raz VI na „Górze Rocka”. Miejmy nadzieję, że będzie równie dobrze zorganizowany, jak ten który przeszedł już do historii. I być może doczekamy się gwiazdy festiwalu, którą znamy z mediów. Chociaż to bardzo droga impreza.
![]() |
| EBOLA CEREAL |
![]() |
| STONNARD |
![]() |
| STAN |
![]() |
| COLT HEADED DOG |
![]() |
| MANDAT |
BREAKING THE GODSPELL
THE G[H]OST
THERMIT
piątek, 17 sierpnia 2012
Subskrybuj:
Posty (Atom)


































