wtorek, 27 czerwca 2017

Ułamek z sieci szpitali

Na opublikowanej dzisiaj przez Ministerstwo Zdrowia liście szpitali, które znalazły się w sieci, znajdziemy szpitale, w których leczymy się, bo nasz własny szpital przeputali ludzie o bardzo małym rozumku. Wpisane na listę szpitale ministerstwo zakwalifikowało do kategorii „szpitale I stopnia.”

Do I stopnia należą szpitale o zasięgu powiatowym, do II stopnia „byłe szpitale wojewódzkie” zaś III stopnia – wieloprofilowe szpitale specjalistyczne.
Jak więc widać, gdyby nie krótkowzroczność tzw. „władzy powiatowej” nasz szpital znalazłby się w sieci. A tak my jesteśmy z ręką "w nocniku" a tzw. "władza powiatowa" wciąż z pensjami. Czy to sprawiedliwe?!

Szpitale I stopnia:

„GŁOGOWSKI SZPITAL POWIATOWY” SPÓŁKA Z OGRANICZONĄ
ODPOWIEDZIALNOŚCIĄ
REGIONALNE CENTRUM ZDROWIA SPÓŁKA Z OGRANICZONĄ ODPOWIEDZIALNOŚCIĄ W LUBINIE
„MIEDZIOWE CENTRUM ZDROWIA S.A. W LUBINIE
MILICKIE CENTRUM MEDYCZNE SP. Z O.O.
SZPITAL POWIATOWY W RAWICZU SPÓŁKA Z OGRANICZONĄ ODPOWIEDZIALNOŚCIĄ
"NOWY SZPITAL" WE WSCHOWIE SPÓŁKA Z OGRANICZONĄ ODPOWIEDZIALNOŚCIĄ

Szpital II stopnia: 
WOJEWÓDZKI SZPITAL ZESPOLONY W LESZNIE

 

"Wspólna" droga

Zazwyczaj mieszkańcy osiedli cieszą się z dróg wiodących do miejsc ich zamieszkania. W przypadku części mieszkańców osiedla Kazimierza Wielkiego radość ta jest dość umiarkowana. Część mieszkańców tego osiedla musi bowiem płacić za energię elektryczną, która zużywana jest na oświetlanie ulicy. To budzi niechęć osób dotkniętych tym „zaszczytem”. Jako winnego tego stanu rzeczy mieszkańcy wskazują naszą gminę.

Twierdzą – zgodnie z prawdą – że w uchwale Rady Miejskiej z 16 czerwca 2005 r., nasza gmina zobowiązała się do przejęcia drogi, ale do dnia dzisiejszego nie nastąpiła konsumpcja tego zobowiązania, i to pomimo upływu 12 lat.

Faktem jest, że przyjęty wówczas przez Radę Miejską Plan Zagospodarowania Przestrzennego, w § 92 wskazywał powyższą drogę, jako drogę publiczną (symbol w Planie Zagospodarowania Przestrzennego – a20KDd).

Trzeba też wiedzieć, że droga ta jest własnością Spółdzielni Mieszkaniowej „Wspólny Dom”. SM jest wieczystym użytkownikiem gruntu, przez który biegnie droga. Właścicielem gruntu jest natomiast nasza gmina. Z tego tytułu – wieczystego użytkowania – SM płci gminie podatek, którego wysokość okryta jest tajemnicą, zgodnie z prawem zresztą.

W okresie, gdy można było sprzedawać lokale spółdzielcze na własność ich lokatorom, nastąpiła rzecz następująca. SM „Wspólny Dom” sprzedawała je swoim spółdzielcom wraz z udziałem w gruncie. I to nie tylko w gruncie, który znajdował się pod budynkiem się zbywane przez SM mieszkanie, ale również z gruntem pod ową drogą. I w ten sposób droga ta ma grubo ponad…150 współwłaścicieli. To nie żart, to okrutna prawda i rzeczywistość. Dodajmy dla pełni obrazu, że w kilku sprawach toczą się również postępowania spadkowe przed sądami. A doświadczenie uczy, że takie sprawy trwać potrafią latami.

Można się domyślić, ze ta metoda sprzedaży przyjęta została przez SM z wyrachowaniem polegającym na tym, iż SM pozbywała się części gruntów na rzecz nabywców mieszkań i w tej sytuacji nie musiała już za ten grunt płacić, gdyż obowiązek ten spoczął na nabywcach mieszkań. Czy ktoś wówczas myślał o kosztach utrzymania oświetlenia ulicznego? Czy nabywcy mieszkań wiedzieli o ich czeka?

Toteż widzą Państwo, że sprawa zagmatwana jest w sposób totalny. Popełniono błąd polegający na sprzedaży mieszkań wraz z udziałami pod drogą. Sytuacja wyglądałaby inaczej, gdyby SM sprzedawała mieszkania bez udziałów w gruncie, ale notarialnie ustanawiając służebność drogi na rzecz właścicieli sprzedanych mieszkań. Wszystko wskazuje na to, że sprzedaży dokonaną szeroko praktykowaną w naszym kraju metodą na „łapu=-capu”. Ponadto na całej linii zawiodła tutaj wówczas komunikacja na linii gmina (właściciel terenu) a SM.

By spełnić zapis § 92 PZP sprzed lat 12 z okładem, należałoby wykonać tytaniczną pracę: ponad setka aktów notarialnych, ustalenie ceny za wykupiony – potencjalnie – przez gminę grunt znajdujący się pod drogą. A pewnie znajdą się i tacy „mądrzy inaczej”, którzy potraktują ten skrawek gruntu niczym działkę z ropą naftową. Życie takie! A wszystko to będzie generowało koszty, które ponieść będzie musiała gmina. I dodajmy do tego czas liczony we tysiącach roboczogodzin. I tak „łapu- capu” okaże się węzłem gordyjskim. Czy znajdzie się ktoś na miarę Aleksandra?

 C.d.n.

środa, 14 czerwca 2017

Oferta ciekawa i pożyteczna

Namioty, karimaty, śpiwory, izomaty, plecaki, pałatki, moskitiery – czyli to wszystko, co jest niezbędne dla każdego turysty oferuje nowy punkt handlowy znajdujący się przy ulicy Dworcowej w naszym mieście.

Ponadto pan Jacek oferuje Państwu szeroki wybór obuwia wojskowego, sportowego, roboczego i trekkingowego.

Nabyć można w sklepie uniformy angielskie, francuskie, belgijskie oraz niemieckie. Na sklepowych półkach znajdą Państwo ubiory kamuflażowe: piaskowe, leśne, pustynne.

Oferta sklepu zawiera również polary, kamizelki, kurtki, spodnie nowe i z demobilu (wojsko).

Bardzo interesujące są oferowane camelbagi, które pozwalają na transport napoju bez opakowania i zapewniają jego spożywanie bez konieczności robienia przystanku w pieszej lub rowerowej podróży.

W sklepie miły nastrój, fajny wystrój i znająca się na rzeczy obsługa. 


Symbioza olewajstwa i przyrody

Łaskawy Czytelnik przesłał mi zdjęcia znad zalewu w Ryczeniu. Miejsce jest naprawdę urokliwe ujmując rzecz ogólnie. W szczegółach – widocznych na fotografiach Czytelnika – już ten urok blaknie, płowieje i zanika. Można powiedzieć, że urok szlag trafia a miłośnika natury trafić może epilepsja.

Wody zalewu dzierżawione są przez Polski Związek Wędkarki we Wrocławiu. I fajnie, bo ryba wszelaka bez właściciela obyć się w żadnym wypadku nie może. właściciel Wiadomo, łaskawy właściciel dokarmi, kołysankę do nocnego snu ryb wszelakich zanuci, zanęci tu i ówdzie, po skrzelach podrapie, bajkę opowie. Jednym słowem: ryb dobroczyńcą jest i basta!


Tyle, że w swojej niczym niepohamowanej miłości do ryb i wodnych odmętów, w jakich stworzenia te pomieszkują, jest PZW tak egocentryczny, iż brzegów zalewu już nie dostrzega. W miłości do ryb traci z oka otoczenie, jaki zbiornik otacza.

Tu widzą Państwo widmo altany, które nijak nie może zniknąć lub stać się altaną z prawdziwego zdarzenia. I stoi toto, straszy, odstręcza, spleen wywołuje, dekadencją zalatuje, olewajstwem i tumiwisizmem pachnie na mil wiele. I nikomu to nie przeszkadza! Ba! Nawet nie bardzo wiadomo czyje toto jest. Zapewne gdyby głębiej pogrzebać wybuchłby spór kompetencyjny. Wszak klęska zawsze jest sierotą niczym pusta butelka po „Wyborowej”. Czy ktoś pożąda namiętnie pustej butelki?

Na zdjęciu poniżej widać śmieci. Jakiś cham wywiózł do lasu worki wypełnione siatkami służącym do owijania balotów słomy. Owo chamidło, zapewne w pijanym zwidzie lub właściciel łba bez kompletu klepek, swoje śmieci wyrzucił w lesie, który jest naszym wspólnym dobrem, zarządzanym – nie zawsze jak widać należycie i starannie – przez sławetne Nadleśnictwo Góra Śl. A muszą Państwo wiedzieć, że Lasy Państwowe zobligowane są do prowadzenia: „trwałej, zrównoważonej i wielofunkcyjnej gospodarki leśnej.’ Owo zrównoważenie w tym przypadku wygląda w ten sposób: trochę śmieci i trochę lasu. Wielofunkcyjność zaś: las i śmietnik w jednym. A wszystko to się – oczywiście! – równoważy, Jakaż symbioza!
Czytelnikowi dziękuję za zdjęcia i zapraszam do dalszej, owocnej współpracy. 

poniedziałek, 12 czerwca 2017

Sklep nie tylko dla koneserów



Mecenas PCZ w areszcie

Wieści z pola walki prokuratury z padłą „Gazelą Biznesu”, czyli PCZ Wrocław, któremu to „sprzedano” – żart taki niewybredny! – nasz szpital.

Informacja ze strony Prokuratury Krajowej:
"Anna D. podejrzana jest o dwukrotne złożenie w 2016 roku obietnicy udzielenia asystentce prokuratorskiej z Dolnośląskiego Wydziału Zamiejscowego Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej we Wrocławiu korzyści majątkowej w postaci pieniędzy w wysokości 200 tysięcy złotych lub pokrycia kosztów zakupu lokalu mieszkalnego. W zamian za te korzyści asystentka miała udzielić podejrzanej adwokat informacji w zakresie prowadzonego w Dolnośląskim Wydziale postępowania przygotowawczego. Chodzi o przestępstwo z art. 229 par. 3 kodeksu karnego w związku z art. 12 kodeksu karnego. Zagrożone jest ono karą od roku do 10 lat pozbawienia wolności."

Informacja z „Gazety Wrocławskiej”:

Jak się dowiadujemy mecenas Anna D. próbowała – za 200 tys zł – wyciągnąć informacje ze śledztwa dotyczącego głośnej sprawy Polskiego Centrum Zdrowia. W grudniu ubiegłego roku zatrzymano i aresztowano klika osób z władz tej firmy, wśród nich Romualda Ś., szefa i twórcę firmy.

Pracownik naukowy Wydział Prawa i Ekonomii Uniwersytetu Wrocławskiego. Podczas konferencji studencko – doktoranckiej, która odbyła się w Karpaczu w maju br. wygłosiła referat zatytułowany: „Wpływ pokrzywdzonego na tymczasowe aresztowanie – uwagi na tle problematyki granic stosowania środków zapobiegawczych”.


W ten sposób pani mecenas ma szansę na skonfrontowanie teorii z praktyką. I to na własnym przykładzie! Bardzo cenne doświadczenie. Będzie mogła je zdobywać przez minimum 2 miesiące, bo tyle ma trwać tymczasowe aresztowanie pani mecenas.