wtorek, 6 grudnia 2011

Oświatowe mydlenie oczu

Dzisiejsze wydanie „ABC” zawiera artykuł zatytułowany „Nieletni z kieliszkami” autorstwa Adriana Grochowiaka, który nota bene jest absolwentem tej szkoły. Zamieszczony w gazecie tekst poświęcony jest słynnej już sprawie „połowinek” z procentami w tle, które miały miejsce 19 listopada.

W zasadzie nie miałem zamiaru powracać do tej sprawy uważając ją za zamknięta, ale niektóre fragmenty artykułu wywołały moje zdziwienie.

„Nikt się nie upił, nikt nie wymiotował, wszyscy dobrze się bawili – komentuje uczennica, która bawiła się na tej imprezie – czytamy w artykule. A następnie szczęka opada: „Wszyscy wiedzieli, że młodzież piła, więc nie wiem, po co tyle zamieszania.”

I to jest piękne! Uczennica stwierdza wyraźnie, że alkohol był. Pomińmy przy tym kwestię czy na tej imprezce procent mógł występować w charakterze gościa honorowego czy też przyplątał się nieproszony. W całej sprawie idzie bowiem o co innego. O to, co mówi dyrektorka LO – Małgorzata Patrzykąt.

Czytamy w „BC”: „Połowinki odbywały się normalnie, bez ekscesów. A zdjęcia? Uczniowie różnie pozują, więc te zdjęcia być może były tylko dla rozrywki”.

To słowa dyrektorki LO – Małgorzaty Patrzykąt przytoczone w „ABC”. Wynika z nich, że właściwie problemu nie ma. I pewnie by go nie było, gdyby nie fakt, że dwoje uczniów otrzymało naganę dyrektora za: „złamanie statutu szkoły”. W uzasadnieniu posłużono się paragrafami z tegoż statutu. Nic natomiast nie wiadomo o karach dla nauczycieli obecnych na „połowinkach” a tych było tam sporo, i to włącznie z wicedyrektorką szanownej placówki.

A to już jest szopka! Dyrektorka twierdzi na łamach „ABC”, że „połowinki odbywały się normalnie, bez ekscesów” a jednocześnie wlepia naganę dyrektora za ekscesy, których – rzekomo – nie było. „Dziwny jest świat” – śpiewał Czesław Niemen. Rzeczywiście dziwna jest dyrektorka górowskiego LO – Małgorzata Patrzykąt, która karze uczniów za „ekscesy”, których nie było.

Dziwność tego świata, stworzonego przez dyrektorkę górowskiego LO polega też na tym, że ośmiesza się ona w oczach uczniów, bo ci dobrze wiedzą, jak było naprawdę. Można chować głowę w piasek niczym struś, ale wówczas na ciosy narażona jest inna, bardzo wrażliwa część ciała.

Śmiech na sali! Kpina?! Konsekwencję ponosi tylko jedna strona całej sprawy a druga jest czysta i niewinna niczym niepokalane poczęcie. Ale jakie konsekwencje wychowawcze niesie za sobą takie a nie inne postępowanie dyrektorki LO. Jeżeli teraz młodzież śmieje się z osoby, która ma stanowić wzór i dawać przykład swoim postępowaniem, to na co my liczymy w przyszłości?

Na studniówkę pod patronatem Świętej Wstrzemięźliwości? To na co te wszystkie szumne akcje przebiegające pod hasłami zaczynającymi się od słowa „anty”? A być może będzie tak, jak zapowiada jeden z uczniów: „szampan, dziwki, strzelaninna!”

Oczywiście można starać się zrozumieć dyrektorkę LO, która chce chronić pojedyncze elementy swojego grona pedagogicznego podobno. Tylko po co kompromitować siebie i szkołę? A nie lepiej lulnąć nagany kolegom, podobno pedagogom i pokazać, że dyrektorka i szkoła mają klasę? Bo na razie wygląda na to, że to uczniowie mają klasę, gdyż nie idą w zaparte i nie rżną głupa. Oni w rozmowach przyznają się do tego, iż się wygłupili. I to jest ten plus, że uczniowie widzą swój błąd a minus, że nie widzi go dyrekcja. I kto tu zachowuje się w całej tej sprawie dorośle i odpowiedzialnie?

Ja tam nie wiem, co w tej sprawie postanowi Zarząd Powiatu, bo ten organ zwykł pochylać się nad problemem i w tej niewygodnej pozycji zastygać w bezruchu (jak tak dalej pójdzie, to ortopedzi zarobią u nas mnóstwo kasy!). Ciekawe tylko czy Zarząd Powiatu jest równie dorosły jak uczniowie? Jak znam ichmościów, to też wystawią tę mniej uroczą część ciała, ku mojej zresztą uciesze. 

piątek, 2 grudnia 2011

Cyfrowy Polsat w KESH

Cyfrowy Polsat w KESH

Nikogo nie ma w domu!

Inwestycji w naszej gminie jest mnóstwo. To dobrze, bardzo dobrze, bo ich łakniemy, jak kanie dżdżu. Mama wrażenie, że gdyby w naszą gminę włożyć jeszcze z 50 mln zł., to też by nie zaszkodziło. Wyposzczeni jesteśmy jeżeli chodzi o inwestycje, fakt. Wszystko to fajnie i pięknie, ale niepokoi jedna rzecz. Po każdej zakończonej inwestycji jest jej otwarcie. Ostatnie imprezy tego typu, szumne i mocno nagłaśniane w mediach, okazują się jakąś grą pozorów.

Otwarto z szumem, pompą i zadęciem przedszkole. Pozostawmy opis dzikich obyczajów towarzyszących tej ceremonii na boku. Zadęcie i pompa nieodmiennie towarzysz ą tego typu imprezom. Żywcem jest to wyjęte jakby z Polskiej Kroniki Filmowej z lat 70. czy 80. Mniejsza o to, bo stare przysłowie mówi, że: „czym skorupka za młodu …”.

Chodzi o to, że rzekomo inwestycja jest oddana do użytku, ale nikt jej nie użytkuje. Takim skandalicznym przykładem są mieszkania socjalne, które oddano do użytku – teoretycznie – 7 listopada. Problem polega na tym, że nie wiadomo, komu je oddano! Do dnia dzisiejszego nikt tam nie mieszka. A ludzie potrzebuję mieszkań. Sytuację mamy taką, że 12 lokali mieszkalnych jest niezamieszkanych, ale uroczyste otwarcie już było.

Wieść gminna niesie, że w oddanych do „użytku” lokalach jest ponad 80 usterek! I chyba coś w tym jest, skoro gmina nie zasiedla jakże potrzebnych ubogim ludziom mieszkań, na które niektórzy z nich czekali latami. Szkoda tylko, że robi się ewidentną hucpę rodem z PRL – u, by na chwilę zaistnieć w mass – mediach. To głupie i ośmieszające decydentów. Nie dowiemy się o przyczynach tego stanu rzeczy z rzekomo samorządowej gazety, jaka jest „Przegląd Górowski”. Być może ma to związek z pewną anegdotą, która krąży po mieście. Przytaczam.
„Podobno w godzinach porannych daje się w naszym mieście odczuć pewien drażniący zapach. Podobno dzieje się to w godzinach, gdy prosty lud rozpala w piecach.Chemik stwierdził, iż taki specyficzny zapach wytwarza się na skutek spalania papieru z dużą zawartością farby drukarskiej. Po analizie lud doszedł do wniosku, iż poranna duchota w naszym mieście jest efektem spalania w charakterze podpałki, darmowej tuby propagandowej naszej ukochanej pani burmistrz, gazety o mylącej nazwie „Przegląd Górowski”. Tak przy okazji tę nazwę wielu mieszkańców proponuje zmienić na: „Sława burmistrzowej!”. Podobno identyczny zapaszek towarzyszy procesowi spalania wazeliny”.

Ależ ci ludzie mają pomysły! Faktem jest jednak, że czytać się tego „specyfiku” nie da żadną miarą, nawet po kilku setkach.

Dobrzy i kochający to miasto ludzie poinformowali mnie ponadto, iż niezamieszkałe 12 mieszkań socjalnych oświetlane jest nocami przez 12 latarni, diabli wiedzą po co. Być może latarnie przechodzą próbę generalną przed uroczystym ich otwarciem w niedalekiej przyszłości. Fakt, że to kosztowne, ale lepiej uniknąć kompromitacji.

Można więc rzec, że parcie na wstęgi wyparło zdrowy rozum naszej władzy. Lud natomiast zbajerować się nie dał i śmieje się w głos z tych białoruskich obyczajów. Nawet taki żart chodzi po mieście, że obwodnicę Góry pani burmistrz będzie otwierała w towarzystwie baćki z Mińska. A baćka bardzo mi przypomina naszego drogiego pana starostę. A jak pan starosta zapuści wąsy, to może robić za sobowtóra.

I na koniec zagadka. Proszę powiedzieć ile razy otwierano do dziś nieczynne przedszkole? Podpowiem, że tyle dni, to ja nawet ucztować nie potrafię.


Cyfrowy Polsat w KESH

LO z procentową marką

W naszej szkole, której patronem jest Adam Mickiewicz, 18 listopada odbyły tzw. połowinki. Niezorientowanym Czytelnikom pragnę wyjaśnić, iż jest to uroczysta impreza połączona z tańcami, która odbywa się w połowie pobierania edukacji w szkole średniej. W połowinkach uczestniczą uczniowie klas drugich. Nie warto byłoby się pochylać nad tą imprezą, gdyby nie pewien niesmak, który zafundowali nam nauczyciele. Chodzi proszę Państwa o to, że pod okiem nauczycieli-wychowawców klas drugich górowskiego LO – pito wódę.


Jako człowiek starej daty, i bywalec wielu studniówek, stwierdzam, że piło się w szkole zawsze. Robiono to jednak dyskretnie. Pamiętam, gdy w latach 70. obsługiwałem jako fotograf bale przedmaturalne, wódka była na stołach, ale dyskretnie ukryta. Na stołach, przy których siedziało dostojne grono pedagogiczne, tylko wprawne i doświadczone oko mogło dostrzec różnicę pomiędzy różnymi butelkami oranżady. W jasnych butelkach, w tych przeźroczystych, królował kolor czerwieni zaburzany przez bąbelki – naturalny składnik napoju gazowanego.
W ciemnych butelkach zaś kryła się wielka tajemnica grona pedagogicznego – czyli napój pozbawiony dwutlenku węgla, ale za to zawierający 40 % mocy rozweselającej!

Uczniowie natomiast, u progu dorosłości, wiedzieli, że wyciągnięcie butelki z wódką na stół, mogło skończyć się katastrofą, a ponadto jakoś w tamtych czasach jawne picie przez uczniów u progu dorosłości, bądź już ten próg przekraczających w obecności nauczycieli, po prostu nie uchodziło.To był gruby nietakt!

Lata mijają, czas płynie a zwyczaje się zmieniają. W tym roku w górowskim LO chlano wódę w auli, nieomal jawnie i jeszcze się do tego fotografowano z butelkami i kieliszkami w tle. Następnie jakiś przygłup wrzucił te fotki na Facebooka, i to dostępnego dla wszystkich … No i wybuchła afera.


Zastanawiające jest tu postępowanie pani dyrektor LO – Małgorzaty Patrzykąt. Kiedy mleko się rozlało, a pół miasta zdążyło obejrzeć te urocze fotki, pani dyrektor grzmiała niczym laska Mojżesza. Padały pod adresem uczniów groźby o wyciągnięciu najcięższych konsekwencji. Uczniowie mieli, według słów pani dyrektor: „przenieść się do żółtej szkoły” (żółta szkoła wg pani dyrektor LO: Zespół Szkół w Górze; nie bardzo wiadomo, o co tu chodzi pani dyrektor Patrzykątowej. Czyżby, jako pedagog uważała sąsiadów za szkołę gorszą, być może jako pedagog uważa, że w ZS uczą głupsi nauczyciel od jej kadry, której poziom intelektualny pozostawia również wiele do życzenia – włącznie z samą panią dyrektor). Nie ma szkół lepszych i gorszych. Są lepsi albo gorsi dyrektorzy albo nauczyciele. I są uczniowie, którzy przychodząc do ogólniaka przynoszą z sobą obyczaje nabyte w poprzednich szkołach (a tam podobno jest świetnie!).

Ktoś powie, że gówniarzy należy wylać ze szkoły, albo ukarać. Od gówniarzy radziłbym rączki trzymać daleko, bo przypominam Państwu, że opiekę tego wieczoru – 18 listopada – mieli nad nimi ich wychowawcy. Ja jakoś nie słyszałem, aby pani dyrektor LO w Górze - Małgorzata Patrzykąt, wyciągnęła jakiekolwiek konsekwencje wobec nauczycieli, którzy tego fatalnego wieczoru mieli opiekować się uczniami.



1 grudnia opowiedziałem o całym tym incydencie podczas posiedzenia jednej z komisji Rady Powiatu. Uczestniczył w niej pan starosta Piotr Wołowicz. Cudów od pana starosty nie oczekujmy, bo akurat pan starosta potrafi zrobić szpagat, ale na pewno nie będzie potrafił po nim wstać o własnych siłach.

Pisząc ten post zdaję sobie sprawę z tego, że za chwilę każąca i „sprawiedliwa” ręka pani dyrektor Patrzykątowej spadnie na … uczniów. Tylko ja chciałem się spytać – grzecznie i kulturalnie – jaka kara spotkała nauczycieli, którzy nie dopełnili swoich obowiązków? Czy to są święte krowy z Indii?
A może szanownych pedagogów już elementarne zasady odpowiedzialności z uczniów nie obowiązują?

Wielu z Państwa posyła swoje dzieci do tej szkoły. Oczekujecie Państwo, że nie spotkają się oni z cichym przyzwoleniem na to, co się stało. Okazuje się jednak, że suto opłacani nauczyciele LO nie potrafią zadbać o elementarny porządek podczas imprezy. Może ich obojętność na obecność wódki w auli wynika z tego, że sami lubią wlać w gardło. Nie wiem! Ja z nimi nie piłem i pił nie będę!

 Tak na zdrowy rozum wszystkich winnych tego żałosnego incydentu nauczycieli Zarząd Powiatu powinien wyrzucić na zbitą mordę. Pod rozwagę pozostawić należy tylko to, czy najpierw wylać panią dyrektor Patrzykąt czy też niezborne i skompromitowane towarzystwo szurnąć w kupie? Oczywiście Zarząd nic nie zrobi, bo jego urok polega na tym, że niby on jest, ale jednocześnie go nie ma.


Gówniarze mają prawo do błędów, bo młodość ma swoje prawa i trzeba im wybaczyć, bo z rozmów wynika, że zrozumieli swój błąd. Byłbym hipokrytą, gdybym zapomniał o tym, co robiłem sam mając naście lat, ale raz jeszcze podkreślam: nikt dotąd nie przeginał pały i nie chlał wódy publicznie. Jeżeli pani dyrektor Małgorzata Patrzykątowa uważa, że nic się nie stało, i że świętym krowom indyjskim, czyli nauczycielom, włos z głowy spaść nie może, to ja proponuje, żeby przy naborze uczniów w roku 2012 umieścić hasło reklamowe LO: „Chodź do nas! Po imprezie odniosą cię koledzy, a dyrekcja ci wybaczy!”, a adres szkoły proponuję zmienić na ul. Ćwiartki 3/4. Można też zacząć przyjmować tam do pracy nauczycieli - alkoholików, skoro tolerancja pani dyrektor dla tego typu obyczajów jest tak wielka.

„Wszyscy uczestnicy „Połowinek” byli w szampańskich nastrojach.” - czytamy na internetowej stronie LO w tekście dotyczącym imprezy. Zgadzam się – młodzież bawiła się może nie szampańsko, ale tego trunku akurat na zdjęciach nie widać, ale „luksusowa”,występuje w roli głównej.  Nasz młodzież ma swój honor. Pije lepsze trunki, a szampan nie dość, że bąbelkowany, to na dodatek procentów mało. Nie trzaska jak należy. Trzeba kogoś trzasnąć, by rozum wrócił pod tę oświatową strzechę.