środa, 13 grudnia 2017

Ostatnia deska ratunku

Pierwsze otwarcie ofert na dokończenie budowy „delfinka” miało odbyć się 6 grudnia, ale potencjalni zainteresowani tą inwestycją zwrócili się z uwagami do Specyfiki Istotnych Warunków Zamówienia i zgodnie z przepisami o zamówieniach publicznych termin składania ofert należało przesunąć o tydzień.

Dzisiaj odbyło się otwarcie ofert na ukończenie budowy naszego „delfinka”. O godz. 12.15 okazało się, że do realizacji tej inwestycji zgłosił się 1 wykonawca. Po otwarciu kopert okazało się, że jest to „Firma Gutkowski” z Leszna. Jej oferta na dokończenie budowy rozgrzebanego „delfinka” wynosi 5.698467 zł. „Delfinka” oferent zaoferował się dokończyć w okresie 191 dni od podpisania umowy. Ponadto w przypadku powierzenia firmie tej inwestycji będzie ona objęta 3 letnim okresem gwarancji i rękojmi na zamontowane na obiekcie urządzenia oraz 5 letnim okresem gwarancji na roboty budowlane. Firma ta już raz dokańczała nam basen. Mowa to o basenie miejskim.

Wygląda więc na to, ze firma ta ratuje nas z wodnych opresji. Bo jak mamy inwestycje wodną to wtopa z automatu. Firma może powinna zmienić nazwę na "Budowlane ratownictwo wodne".

Przed otwarciem ofert inwestor wyczytał kwotę, jaką przeznaczył na realizację tego zadanie. Było to 4.000.000 zł. Różnica wynosi więc ok. 1,7 mln zł. Do tej pory na budowa kosztowała o. 2,3 mln. W sytuacji, gdyby ofertę pana Jana Gutkowskiego przyjęto, to całkowity koszt „delfinka” oscylowałby wokół 8 mln zł.


Trwa badanie oferty. 

Z "ichniego" na nasz

Pisałem Państwu o tym, że w 2016 roku górowski Urząd Stanu Cywilnego dokonał transkrypcji 41 zagranicznych aktów urodzenia dzieci, których rodzice pochodzą z terenu naszej gminy.

Transkrypcja aktu urodzenie jest: „wiernym i literalnym przeniesieniu treści zagranicznego dokumentu stanu cywilnego zarówno językowo, jak i formalnie, bez żadnej ingerencji w pisownię imion i nazwisk osób wskazanych w zagranicznym dokumencie stanu cywilnego.”

W niemieckich aktach urodzenia nie ma np. liter ó, ż, ź, ć, ś,. W tej sytuacji na wniosek strony (rodziców) dokonywane są zmiany w pisowni zgodnie z polskim brzmieniem imienia lub nazwiska.

Transkrypcja jest obowiązkowa, jeżeli: obywatel polski, którego dotyczy zagraniczny dokument stanu cywilnego, posiada wcześniej sporządzony w Polsce akt stanu cywilnego i żąda dokonania czynności z zakresu rejestracji stanu cywilnego lub ubiega się o polski dokument tożsamości lub nadanie numeru PESEL.

Transkrypcji aktu urodzenia dokonać można, również za granicą. Dokonuje tego np. konsulat RP w Dublinie. Usługa ta kosztuje tam 50 €. W górowski USC za tę samą czynność pobierana jest opłata w kwocie 50 zł. Tak więc niektórym z rodaków kalkuluje się obyć podróż lotniczą do swojej „małej ojczyzny” na dwa dni (bo tyle trwa w górowskim USC transkrypcja aktu urodzenia), gdyż w tym czasie zięciowie mogą serdecznie przywitać się z ukochaną teściową lub stęsknione synowe z teściowymi. Samo życie.

W 2016 r. najwięcej dzieci, dla których dokonano translacji aktu urodzenia w górowskim USC przyszło na świat w Wielkiej Brytanii – 17. Kolejne miejsce na liście zajmują Niemcy – 12. W Holandii urodziło się 4 dzieci, Irlandii – 3 a Kanadzie 2. W Grecji, Austrii, Belgii świat ujrzało po 1 dziecku.

Transkrypcja aktu urodzenia nie jest niczym nowym w polskim prawie. Można rzec, że istniała od „zawsze”. Pierwsze wzmianki o niej pojawiły się w ustawie o aktach stanu cywilnego z 1960 r. Obecne transkrypcje odbywają się według ustawy o aktach stanu cywilnego obowiązującej od 1 marca 2015 r., a szczególnie art. 104. (Dz.U. 2014 poz. 1741, tekst ujednolicony).

Pani kierowniczce USC w Górze Urszula Szmydyńskiej dziękuję za pomoc i fachowe porady, poświęcony czas, które pomogły w narodzinach tego posta. 


wtorek, 12 grudnia 2017

Pozostał niesmak

W listopadzie 2015 r. firma „Pama – Stal” sp. z o. o. dokonała zakupu górowskiej cukrowni. Ówczesny właściciel nieczynnego już od 2006 r. zakładu, firma „Pfeifer & Langen Polska” z Kolonii, ogłosił chęć sprzedaży obiektu za kwotę 3,5 mln zł. Nie wiemy, jaką kwotą niemiecka firma się zadowoliła nie mniej nieczynny zakład stał się własnością firmy ze Świętochłowic.

Na swojej stronie internetowej spółka stwierdzała, że: „Po dokonaniu rozbiórki zbędnych nieruchomości i dokonaniu rekultywacji terenu, jeżeli warunki gospodarcze na to pozwolą, Spółka planuje na tym terenie stworzenie Inkubatora Przedsiębiorczości co będzie bardzo korzystne zarówno dla Spółki Pama – Stal jak i Miasta i Gminy Góra.”

Dziś już wiadomo, że „warunki gospodarcze” na utworzenie Inkubatora Przedsiębiorczości nie pozwoliły. A jako mogły pozwolić jeżeli „Pama – Stal” jest spółką z o. o i jej kapitał zakładowy wynosi 2500 zł (50 udziałów po 50 zł). Dodatkowo spółka ma – i owszem – bardzo szeroki zakres działalności, jeżeli chodzi o hutnictwo, ale tak naprawdę specjalizuje się w wyburzaniu nieczynnych obiektów przemysłowych. Kupili m.in. walcownię „Batory”, nieczynną cukrownię w Witaszycach. Z zakładów tych wyciągają złom i wszystko co można sprzedać, a po sobie zostawiają kupę gruzu i wystawiają gruzowisko na sprzedaż.


Tak też dzieje się również w przypadku terenów po naszej byłej cukrowni. Działka o powierzchni 76472 m kwadratowych wyceniona jest przez „Pama – Stal” na kwotę 1.799.000 zł., co daje kwotę 23,52 zł za 1 m kwadratowy. W cenie tej mieści się budynek administracyjny, gdzie mieściła się dyrekcja (pod bacznym okiem konserwatora zabytków) oraz budynek magazynowy, w którym mieścił się niegdyś sklep przyzakładowy. Przed sprzedażą „Pfeifer & Langen Polska” wydzieliła teren, na którym znajduje się silos oraz położony naprzeciwko niego magazyn.

I w ten sposób „gadka – szmatka” o „inkubatorze” i „przyszłych inwestycjach” okazała się tyle samo warta, co zapewnienia tych, którzy zafundowali nam miasto powiatowe bez szpitala. Szlag mnie trafia!

Smutny i żałosny jest widok ponad 7 hektarów gruzów. Po 126 latach trwania zakładu, 116 latach produkcji cukru, znikł on bezpowrotnie z krajobrazu miasta.


Już w 1999 r. Cukrownia Góra Śl. była spółką akcyjną. Wówczas, przed sprzedażą dla „Pfeifer & Langen Polska”, udziałowcami zakładu byli: pracownicy (ok. 60% akcji), Wanda Rembowska z Warszawy (ok. 30% akcji) i plantatorzy buraka cukrowego (kilka procent).

We wrześniu 1999 r. pojawiły się pierwsze informacje o możliwości sprzedaży górowskiej cukrowni dla „Pfeifer & Langen Polska.” Był to rok wyjątkowo nieudany dla wszystkich cukrowni, gdyż buraki wówczas słabo obrodziły. Ponadto górowska cukrownia – tak jak i inne – cierpiała na brak gotówki. Trzeba było ją doinwestować a jak stwierdził ówczesny dyrektor Andrzej Rękosiewicz: „nie było chętnych krajowych inwestorów.” W tej sytuacji pojawienie się „Pfeifer & Langen Polska”, który był wówczas 5 w Europie cukrowniczym koncernem cukrowym ( i 3 w Niemczech) mogło wydawać się szansą dla zakładu. Koncern ten pojawił się na terenie naszego kraju w 1995 r.


Cukrownia Góra Śl. była spółką akcyjną, która wyemitowała 35.035 akcji o nominale 100 zł każda.

I teraz mam problem. W prasie, internecie i żadnych innych dostępnych mi materiałach nie można odnaleźć daty kupna naszej cukrowni przez „Pfeifer & Langen Polska”. Z grubsza udało się ustalić, że musiało się to stać pomiędzy styczniem 1999 r. a sierpniem 2001 r., gdyż w dostępnych materiałach niemiecka firma figuruje już jako właściciel naszej cukrowni.


Prezesem zarządu Cukrowni Góra Śl. S.A. na dzień 11.01.2002 r. był Andrzej Rękosiewicz. Członkami zarządu: Mieczysław Tycner, Jan Dams. W skład Rady Nadzorczej wchodzili: Jurgen Kochne, Krzysztof Jachimowski, Bernd Geiser, Roman Murlik, Jan Tyczewski, Botho von Szwarzkopf, Wanda Rembowska.

29 lipca 2002 r. dokonano zmian kadrowych we władzach spółki. Z funkcji prezesa zarządu odszedł Andrzej Rękosiewicz oraz dwaj członkowie zarządu: Mieczysław Tycner oraz Jan Dams. Prezesem zarządu został Stanisław Bogdziewicz a członkiem zarządu Ryszard Bogacz

Nadzwyczajne Walne Zgromadzenie Wspólników Cukrowni Góra Śl. 5.09.2002 r. podejmuje uchwałę, że cały majątek Cukrowni Góra Śl. przeniesiony zostanie do Cukrowni Gostyń S.A., która była własnością „Pfeifer & Langen Polska”. Odbyło się połączenie cukrowni przez przejęcie. W ten sam sposób do cukrowni w Gostynie dołączyły zakłady w Kościanie, Miejskiej Górce i Środzie Wielkopolskiej.

16 stycznia 2006 r. władze „Pfeifer & Langen Polska” decydują się na zamknięcie 116 letniej cukrowni. Pracownicy przeżywają szok, władze powiatu i gminy są bezradne. Kończy się rozdział „Przemysł cukrowniczy w Górze.” Na bruku ląduje grubo ponad 100 osób.

Nie jesteśmy osamotnieni w tej smutnej historii. Jeszcze na początku lat 90. W naszym kraju funkcjonowało 78 cukrowni. W wyniku nieuniknionych przemian gospodarczych pozostało ich 17 (z czego 7 w polskich rękach). Produkcja cukru w sezonie 2016/17 w kraju wyniosła ponad 2 mln ton i była o 620 tys. ton wyższa niż rok wcześniej. Polska jest trzecim producentem cukru w Europie, po Francji i Niemczech. Spożywamy w kraju od 1,6 do 1,7 mln ton cukru rocznie. W sezonie 1996/97, gdy cukier produkowany był w 78 cukrowniach, jego produkcja wyniosła 2,25 mln ton.

Za wyjątkiem wspomnień o cukrowni, komina nieomal nic z tego obiektu nie pozostało. Sprzed drugiej bramy zakładu zniknęła starannie odrestaurowana maszyna parowa. Z pamiątkowego głazu, który tam ustawiono na 100 – lecie zakładu zniknęła tablica upamiętniająca to wydarzenie. Wydarto nam ponad 100 lat historii. Czy symbolem naszego miasta mają być tamtejsze gruzy?



poniedziałek, 11 grudnia 2017

"Czarna" demografia

Główny Urząd Statystyczny opublikował prognozę demograficzną dla wszystkich gmin w Polsce. Oto skrót tej „czarnej” w naszym przypadku demografii.

W roku 2013 gmina Góra liczyła (stan na koniec roku) 20.694 mieszkańców. Kobiet było 10.539 a mężczyzn 10.155. W przedziale wiekowym 0 – 19 lat mieliśmy 2229 mieszkańców płci żeńskiej. Liczba kobiet w wieku 20 – 59 lat wynosiła 5831 osób.

W przypadku płci męskiej w wieku 0 – 19 lat, w roku 2013, zamieszkiwało gminę 2344 osób. W wieku 20 – 59 lat znajdowało się 5586 mieszkańców gminy a 60 i więcej lat miało 2225. Co ciekawe, powyżej lat 85 miały w 2013 roku 263 kobiety i tylko 71 mężczyzn.

Na rok 2020 prognoza demograficzna dla naszej gminy przewiduje spadek ludności. Wg speców z GUS gminę Góra zamieszkiwało będzie wówczas 20.066 osób. Kobiet ma być wówczas 10.202 a mężczyzn 9864.

Kobiet w grupie wieku 0 – 19 lat ma być 1922 a w przedziale wiekowym 60 lat i więcej 2899.
Grupa kobiet w wieku 20 – 59 lat ma liczyć osiągnąć liczbę 5381 mieszkańców.

W odniesieniu do mężczyzna prognoza przewiduje spadek ich liczby o 291 osób. W wieku 0 – 19 lat ma znajdować się w roku 2020 – 2065 mieszkańców a w grupie 60 i więcej lat – 2224 mężczyzn. Przedział wiekowy 20 – 59 lat będzie reprezentowany przez 5575 osób płci męskiej. W 2020 roku kobiet w wieku 85 lat i powyżej będzie 297 a mężczyzn – 96.

Na rok 2025 prognoza demograficzna dla naszej gminy przewiduje spadek ludności do poziomu 19.500 mieszkańców. Kobiet ma być wówczas 9927 a mężczyzn 9573.

W przypadku kobiet w przedziale wiekowym 0 – 19 lat prognoza przewiduje, iż będzie ich 1791. W wieku 20 – 59 lat przewiduje się liczbę 5094 kobiet. 3042 kobiety będą znajdowały się w przedziale 60 i więcej lat. Kobiet, które ukończą 85 lat i więcej ma być 290 a mężczyzn w analogicznym wieku 104.

W odniesieniu do mężczyzn prognoza zakłada, że w przedziale wiekowym 0 – 19 lat ma ich być 1937, w wieku 20 – 59 lat – 5313 a wieku 60 lat i powyżej 2323.

Na rok 2030 prognoza przewiduje dalszy spadek ludności w naszej gminie. Wówczas naszą gminę ma zamieszkiwać 18.801 osób. Kobiet ma być 9601 a mężczyzn 9200.

W grupie wiekowej 0 – 19 lat prognozuje
 się, że gminę będą zamieszkiwały 1632 kobiety, w wieku 20 – 59 lat ma być 4895 kobiet a powyżej 60 lat 3074.

W odniesieniu do mężczyzn spece od demografii zakładają, że w wieku 0 – 19 lat będzie ich 1728. W przedziale wiekowym 20 – 59 lat przewidywana jest liczebność na poziomie 5168 mężczyzn. W grupie 60 lat i powyżej ma być 2304 osób. Kobiet w wieku 85 lat i więcej ma być 299 a mężczyzn – 132.

Prognoza sięga roku 2035. I tu ponownie wróży się nam spadek ludności do poziomu 17.905 osób. Teren gminy ma zamieszkiwać za 18 lat 9168 kobiet i 8737 mężczyzn.

Szacunki GUS przewidują, że 1511 kobiet będzie miało od 0 – 19 lat. W przedziale 20 – 59 lat ma być kobiet 4533 a w wieku 60 lat i więcej 3124 kobiety.

Mężczyzn w 2035 r. ma być w wieku 0 – 19 lat 1605. W wieku 20 – 59 lat przewiduje się 4843 osób a przedziale 60 i więcej 2289. Do 378 kobiet wzrośnie liczba tych pań, które ukończą 85 lat a mężczyzn w tej grupie wiekowej będzie 184.

Prognoza przewiduje również spadek liczby ludności w wieku produkcyjnym. O ile w 2013 r. w wieku produkcyjnym znajdowało się 13.192 osoby, to na 2020 r. przewiduje się, że będzie ich 12.087 a pięć lat później 11.406. Prognoza na rok 2030 mówi o 10.911 mieszkańcach gminy w wieku produkcyjnym a na rok 2035 przewiduje 10.268 osób w wieku produkcyjnym.

Znacząco rosła liczba ludzi w wieku poprodukcyjnym. W roku 2013 było ich w naszej gminie 3540. Na rok 2020 przewidziano liczbę 4435 osób w wieku poprodukcyjnym. W 2025 roku ma ich być 4793, pięć lat później 4874 a w roku 2035 – 4861.

Wg prognozy malała będzie liczba ludności w wieku przedprodukcyjnym. W roku 2013 było w tej grupie 3962 osoby. W roku 2020 ma ich być 3544, w roku 2025 – 3301, 2030 r. – 3016, 2030 r. – 2758.

Na dzień 11.12.2017 r. na terenie gminy Góra zameldowanych jest na pobyt stały 19.762 osób. W ubiegłym roku urodziło się na terenie naszej gminy 161 dzieci. W 2017 r. (do dnia dzisiejszego) statystyka wykazała narodziny 171 dzieci. W roku 2016 zmarło 204 mieszkańców naszej gminy. W roku 2017 (do dnia dzisiejszego) ten świat opuściło 213 mieszkańców gminy. I wszystko jasne.

Mamy – i to w całym kraju niski „współczynnik dzietności.” Oznacza on liczbę urodzonych dzieci przypadających na jedną kobietę w wieku rozrodczym (15-49 lat). W 2016 roku wyniósł on 1,36 dziecka, podczas gdy w 2000 roku było to nieznacznie więcej, bo 1,37. Liczba ta w Polsce jest katastrofalnie mała, ponieważ zastępowalność pokoleń gwarantuje dopiero współczynnik na poziomie 2,1.


W tym roku górowski Urząd Stanu Cywilnego dokonał transkrypcji zagranicznego aktu urodzenia dla 41 noworodków, którzy urodzili się poza granicami naszego kraju.

piątek, 8 grudnia 2017

Oświatowa bryndza

Nie wiem czy Państwo wiecie, ale w placówkach oświatowych podległych naszemu powiatowi najmniejszą szkołą w roku 2016 – pod względem liczby uczniów – był (i jest)  Zespół Szkół Ogólnokształcących - zwany popularnie „ogólniakiem”. W 2016 r. szkoła ta miała 7 oddziałów, 171 uczniów, z których 47 uczęszczało do gimnazjum dwujęzycznego w stanie likwidacji.

Pomimo likwidacji, prawidłowo: „wygaszenie” gimnazjum na budynku ZSO wybudowanym w latach 1928– 33, widnieje taki oto baner:


Faktem jest, że oba banery czy reklamy nadgryzł ząb czasu. Szpecą one raczej budynek niż nadają mu estetycznego powabu. Dwuosobowa dyrekcja jakoś nie widzi szpetoty reklam, brudnych i wypłowiałych. Może do 7 klasowej szkoły niezbędny jest kolejny wicedyrektor, który dostrzeże brzydotę szmat wywieszonych na  ładnym pod względem architektonicznym budynku.

W placówkach oświatowych podległych powiatowi naukę pobiera 929 uczniów. Tylko 17% z tej liczby uczęszcza do ZSO. Do trzech klas Liceum Ogólnokształcącego uczęszcza 124 uczniów a do 2 klas gimnazjum dwujęzycznego 47 uczniów.

W placówce tej zatrudnionych jest (dane za rok 2016) 39 nauczycieli. Na pełnym etacie w roku 2016 było ich 14 a niepełne etaty posiadało 25. W 2016 r. powiat otrzymał subwencję oświatową w kwocie 10,8 mln zł. Utrzymanie ZSO w tymże roku kosztowało powiat 2.357.696,99 zł. Kwota ta stanowi 22% subwencji oświatowej. A przypomnę, że do tej placówki uczęszcza 17% ogółu uczniów podległych samorządowi powiatowemu. W roku 2017 powiat otrzymał subwencję oświatową (do końca października) w wysokości 9.065.000 zł. Plan wydatków ZSO zakłada wydatkowanie celem utrzymania szkoły kwotę 2.2738.000 zł. Stanowi to 30% subwencji. Na dzień dzisiejszy do ZSO uczęszcza 158 uczniów. W roku 2017 w gminie Góra mury gimnazjów opuściło 203 uczniów. W ZSO są obecnie dwie klasy pierwsze. Łącznie uczęszcza do nich 32 uczniów. W placówkach oświatowych podległych samorządowi powiatowemu uczy się na dzień dzisiejszy 969 uczniów w 53 oddziałach (klasach).


Wracając do ZSO, to rzec można, że placówka ta  i dyrekcja lecą po równi pochyłej. Ale za to w Lesznie się cieszą.
Uwaga: wykres dotyczy tylko uczniów uczęszczających do placówek podległych samorządowi powiatowemu (szkoły średnie i zawodowe).

czwartek, 7 grudnia 2017

Cieplne historie

Przyzwyczailiśmy się w krajobrazie naszego miasta do widoku kotłowni, która znajduje się … . No właśnie gdzie? W „Sprawozdaniu z działalności ZEC za rok 2016” odnajdujemy dwie wersje lokalizacji tej kotłowni. Wersja I dominuje i adres kotłowni, którą widzimy przy obwodnicy oznaczony jest jako Dąbrówki 8 (s. 8). Natomiast na stronie 10 rzeczonego dokumentu, w wykresie kołowym napotykamy na adres „Jagiellonów”. Jak jest tak jest, ale każdy mieszkaniec naszego kochanego grodu kojarzy kotłownię z Aleją Jagiellonów.

Większość z Państwa pamięta czasy, gdy nieomal na każdym kroku spotykaliśmy jakąś kotłownię. Oj! Wspominam te nocne rajdy po kotłowniach z łezką w oku! Kwitło tam niczym nieskrępowane nocne życie towarzyskie. Były czasy!

A mieliśmy wówczas trochę tych kotłowni. Teraz mamy dwie, którymi dyryguje Zakład Energetyki Cieplnej sp. z o. o. Kapitał zakładowy tej spółki gminnej wynosi na dzień 31.12.2016 r., 4.035.152 zł., które w całości obejmuje jej właściciel gmina Góra. Wyrażony jest on w udziałach, których jest 8888. Ach, ten czar liczb!

ZEC powołany został do życia przez uchwałę Rady Miejskiej w Górze 1 lipca 1992 r. Wcześniej ZEC (do końca grudnia 1991) działał w strukturze Wojewódzkiego Przedsiębiorstwa Energetyki Cieplnej w Lesznie a od stycznia do końca czerwca 1992 r. w Związku Międzygminnym Energetyki Cieplnej w Rawiczu.

W „Roczniku statystyczny województwa leszczyńskiego” za rok 1977 odnajdujemy garstkę danych dotyczących liczby kotłowni na terenie naszego miasta. I tak w tymże 1977 (roku centralnych dożynek) w naszym mieście były 2 kotłownie lokalne (osiedlowe). Łączna długość sieci cieplnej wynosiła wówczas 300 m. Dzisiaj długość sieci cieplnych w Górze wynosi prawie 5,6 km. W „dożynkowy roku” te 2 lokalne kotłownie ogrzewały mieszkania o powierzchni 14,7 m kw.

Nieco więcej światła na to zagadnienie rzuca dokument zatytułowany: „Kompleksowa ocena działań komunalnych.” Pochodzi on z 1 lipca 1988 r. Odnajdziemy tam informację, iż w owym czasie Zakład Energetyki Cieplnej zarządzał 4 kotłowniami. Zlokalizowane one były przy ulicach: Dzierżyńskiego 10, 1-go Maja 50, Waryńskiego, Marchlewskiego 5.

W owych czasach moc kotłowni podawano w gigakaloriach !Gcal = 1,63 MW). Obecnie moc podaje się w megawatach. Moc wymienionych powyżej kotłowni wynosiła w 1988 r., 3,80 Gcal/h. Wg obowiązujących obecnie jednostek moc ta była równa 6,94 MW. Obecny ZEC dysponuje 2 kotłowniami (Al. Jagiellonów oraz Wierzbowa), których łączna moc wynosi 10,34 MW.

W tych kotłowniach ZEC zatrudniał wówczas 8 pracowników na stałe oraz 14 pracowników sezonowych. W 2016 r., ZEC zatrudniał 20 pracowników. I tu ciekawostka. Na 20 pracowników ZEC 10 ma skończone powyżej 50. lat a tylko 1 mieści się w przedziale 20 – 30 lat.

Do tego dodać należy budowaną wówczas przez SM „Wspólny Dom” kotłownię przy ul. Chrobrego, której moc miała wynieść 1,4 MW. Zaopatrywać miała ona w ciepło i ciepłą wodę ok. 320 mieszkań.

Istnieje też inny dokument, który budowę kotłowni przy al. Jagiellonów przedstawia nieco inaczej. Jest to pismo wojewody leszczyńskiego skierowane do przewodniczącego Rady Narodowej w Górze z 17.05.1983 r. Przewodniczącym RN był w owym czasie Jerzy Ryndak. Pismo dotyczyło: „rozbudowy kotłowni na osiedlu mała obwodnica.” W piśmie wojewoda odniósł się do problemów związanych z budową kotłowni o mocy 1,46 MW. Z realizacji budowy kotłowni wycofało się Przedsiębiorstwo Usług Technicznych (PUT Góra) oraz nastąpiła odmowa dostarczenie kotłów grzewczych. W tej sytuacji – jak informował wojewoda – aby: „zapewnić ciepło na sezon grzewczy 1982/83 (…) zdecydowano się na zakup kotłowni kontenerowej – 0,9 Gcal/h (1,46 MW) z Bydgoskiego Przedsiębiorstwa Instalacji „Binstal” w Bydgoszczy i adoptowanie jej do warunków osiedla.” I teraz najważniejsze: „Kontener sprowadzono w październiku 1982 r. (…). Wojewoda informował również, że: „Poprzez zainstalowanie nowego kotła, kotłownia uzyska moc 1,25 Gcal/h (2,07 MW) i bilansem swoim obejmie dostarczenie ciepła i ciepłej wody dla wszystkich budynków mieszkalnych z łącznikami oraz dla przedszkola i żłobka. Jest to rozwiązanie najmniej kosztowne i najłatwiejsze.”

„Raport o stanie miasta i gminy Góra” z czerwca 1990 r., zawiera kilka informacji, które dotyczą ciepłownictwa w naszym mieście. Zespoły mieszkaniowe ogrzewane były wówczas z kotłowni znajdujących się przy ulicach: osiedle K. Wielkiego(moc 2,546 MW), Waryńskiego (moc 1,628 MW), Dzierżyńskiego (moc 1,396 MW), Marchlewskiego (moc 0,432 MW), ul. 1 Maja (moc 1,14 MW). Łącznie górowskie kotłownie dysponowały mocą 7,142 MW. Dzisiaj teoretycznie 10,34MW.

Odnajdujemy tam taką uwagę: „(…) zasoby mieszkaniowe zakładowe w obrębie ulic Waryńskiego i Małej Obwodnicy ogrzewane są z kotłowni kontenerowej, która w roku bieżącym (1990!) przewidziana jest do likwidacji i przeniesienia na ulicę Dzierżyńskiego pod potrzeby budowanych budynków mieszkalnych.” I najciekawsze: „Trwa obecnie rozruch kotłowni przy Małej Obwodnicy o wydajności 4,8 Gcal/h tj. ok. 5,2 MW.” I to rok 1990 należy przyjąć za datę uruchomienia kotłowni przy al. Jagiellonów.

„Raport o stanie gminy Góra za lata 1994 – 1998” wymienia dwie kotłownie należące do ZEC (Jagiellonów i Błotna). Podaje łączną długość sieci cieplnej (4,7 km) oraz sprzedaż ciepła. I tak w 1996 r. ZEC sprzedał 72.808 gigadżuli ciepła. W roku 2016 sprzedano 65.151 gigadżuli ciepła. Termomodernizacja swoje zrobiła.

Więcej historycznych danych odnajdziemy w: „Raporcie o gospodarce komunalnej w gminie Góra” z roku 2002. W owym czasie górowski ZEC zatrudniał pracowników na 22 i 3/8 etatu. Firmą kierował od 1 lipca 2001 r., Stanisław Sowiński. W tym czasie ZEC dostarczał ogrzewanie i ciepłą wodę 19 odbiorcom. W 2016 r. ZEC miał 46 odbiorców ciepła i ogrzanej wody. Ówczesna moc kotłowni przy Jagiellonów i Wierzbowej wynosiła 9,3 MW. Zwiększenie mocy o 1,04 MW nastąpiło w roku 2009 po przebudowie i modernizacji kotłowni przy al. Jagiellonów. W dokumencie znajdujemy sformułowanie: „Kotłownia przy al. Jagiellonów o zainstalowanej mocy 5,58 MW została wybudowana w 1989 r. w systemie kontenerowym , zlokalizowana jest jako źródło tymczasowe (…). Wyposażona jest w 3 kotły (…) przystosowane do spalania miału węglowego. Kotłownia jest w znacznym stopniu wyeksploatowana (…). A jest rok 2002! Już wówczas spostrzeżono, iż: „Kotłownia uznana jest jako źródło ciepła uciążliwe dla środowiska i coraz mniej efektywne.”

W odniesieniu do kotłowni przy ulicy Wierzbowej odnajdujemy w dokumencie taki zapis: „Kotłownia (…) o zainstalowanej mocy 3,72 MW została wybudowana w 1994 r., w obudowie kontenerowej. (…) Ze względu na zainstalowane w tym źródle kotły rusztowe przystosowane do spalania gazu i oleju oleju opałowgo nie uzyskuje się pożądanej sprawności kotłowni, kotłownia jest tylko sporadycznie wykorzystywana.” Decyzja o budowie tej nietrafionej pod względem ekonomicznym kotłowni zapadła za rządów ówczesnego burmistrza Tadeusza Tutkalika. To był bardzo słaby burmistrz. Rzec można: pomyłka!

W „Raporcie o stanie gminy Góra za lata 1990 – 1994” odnajdujemy taką lakoniczną wzmiankę o kotłowni gazowo – olejowej przy ul. Wierzbowej: „Wybudowano kotłownię kontenerową olejową łącznie z infrastrukturą techniczną o docelowej mocy 7,5 MW i wydatkowano na jej realizację 5.642.459,082 zł.” Wówczas ta kotłownia znajdowała się przy ul. Błotnej (nazwę zmieniono w 1999 r), tak więc z perspektywy czasu można powiedzieć, że pieniądze na kotłownię wyrzucono w błoto!

W roku 2002 łączna długość sieci ciepłowniczej na ternie naszego miasta wynosiła 3,9 km (dzisiaj – 5,6 km). ZEC dysponował wówczas 14 wymiennikowniami ciepła. Obecnie ma ich 32.

C.d.n.