poniedziałek, 10 października 2016

Podobno...

Góra, ul. Lipowa – uratowanie kota przebywającego na wysokim drzewie - głosi komunikat zamieszczony na stronie naszej Straży Pożarnej. Podobno kot był własnością radnego powiatowego Mirosława "Tigera" Żłobińskiego i oddalił się z miejsca zamieszkania na skutek sprzeczki z właścicielem wywołanej różnicą poglądów na temat antykoncepcji i przedmałżeńskiego seksu. "Tygrys" - bo tak ma na imię kot - wszedł na drzewo, z którego podobno wabił go swoim aksamitnym głosem st. bryg. Arkadiusz "Generał Gaśnica" Szuper. Pertraktacje "Generała Gaśnicy" z kotem były bardzo długie, ale w końcu Tygrys został przekonany do zejścia z drzewa i w swym żalu wtulił się wdzięcznie w ramiona swego zbawcy mrucząc "Zostaniesz feldmarszałkiem wszystkich gaśnic".

***

Taki uczniowski dowcip krąży po ogólniaku:

"- Co robią niektóre wuefistki, gdy widzą komputer?
-  Robią dwa szpagaty, a dlaczego?
- Bo w instrukcji napisane jest kliknąć dwa razy myszką."





Niektórzy górowianie oburzeni są zmianą nazwy naszego LO na Zespół Szkół Ogólnokształcących. Oburzenie to ma związek z odejściem od tradycji, ale cóż. Odkąd nastała dyrektorka Magdalena Mielczarek to LO się skurczyło, skarlało i w efekcie mamy mini-dyrektorkę i brzmiąco dumnie nazwę, która wywołuje wrażenie, ale tylko do czasu przekroczenia progu niegdyś tej poważnej szkoły.

***

Podobno wyżelowany dyrektor "Arkadii" Tomasz "Plagiat" Krysiak zakupił nowy żel do włosów o wymownej nazwie "efekt żelazka". Wstrząsający widok jaki prezentuje sobą dyrektor "Plagiat" podobno nie jest efektem używania żelu, lecz spuszczeniem na jego łeb żelazka. Gratuluję temu, kto to zrobił.

***
Podobno ma być uaktualniona nieco zapomniana strona internetowa OKF w Górze. Ostatnie wpisy zapraszają mieszkańców na imprezę, która odbyła się ... 7 maja. Podobno zbulwersowany jest tym dyrektor radny-społecznik Ryszard Wawer. Osobiście podobno zamierza on wyprodukować świeże wydarzenia za miesiące czerwiec, lipiec, sierpień i wrzesień, kiedy to jak wszyscy wiemy stadion tętnił imprezami. Gratulujemy dyrektorowi radnemu-społecznikowi gorliwości w pracy, obowiązkowości, systematyczności i pensji. Trzeba dodać, że dyrektor radny-społecznik jest oprócz tego prezesem Górowskiego Towarzystwa Tenisowego, członkiem Zarządu Powiatu w Górze i podobno w najbliższym czasie zamierza utworzyć Górowskie Towarzystwo Gry w Palanta, gdzie będzie jedyną poważną i doświadczoną kandydaturą na prezesa.  

***

Podobno Wielce Czcigodna Pomyłka powiatu - Piotr Wołowicz - poszukuje pilnie nowej pracy odpowiedniej do jego kwalifikacji zawodowych i umiejętności. Podobno w Powiatowym Urzędzie Pracy bezskutecznie poszukują odpowiedniego miejsca pracy, gdyż z umiejętnościami i predyspozycjami Wielce Czcigodnej Pomyłki trudno jest znaleźć dla niego stanowisko. Jest jednak nadzieja, że w związku z tym iż na gminy wkrótce spadnie obowiązek prowadzenia melioracji wodnych nasz prawie już były starosta znajdzie zatrudnienia w charakterze zastawki na jazie.
Wicestarosta Paweł "Misiu" Niedźwiedź nie poszukuje nowej pracy, ponieważ zgodnie ze swoją naturą zapada w zimowy letarg.

***

Nawet w Górze szaleje nurt gender. Podobno jego wyznawcą i wielkim zwolennikiem stał się mój najdroższy przyjaciel, radość oczu moich, przystojna mężczyzna (jeszcze) - Marek "Bananowy Uśmiech" Biernacki. W ubiegły piątek mój pupil śmiało nałożył damską marynarkę, w której prezentował się powabnie na pewnej imprezie. Podobno dzisiaj widziano go z damską torebką w ręku, gdy wchodził do lombardu celem zastawienia swojego samochodu, gdyż zabrakło mu pieniędzy na kawior.

***

Oszołomiła mnie - na pewno - ilość podziękowań kierowanych na ręce Danuty Piwowarskiej-Berus, która dzielnie tworzy górowską kulturę. Nie szczędzi przy tym zdrowia, rozumu i pomysłowości. Muszą Państwo wiedzieć, że nasz Dom Kultury oferuje kulturę na poziomie trzech zamkniętych świetlic wiejskich. Nie mniej na stronie internetowej DK ukazały się poruszające skany podziękowań za współpracę, pomoc i sponsoring, które wystosowały lokalne szkoły. Ilość zaprezentowanych dyplomów świadczy o tym, że zacne grona pedagogiczne doceniają trud współpracy z panią dyrektor DK i nie szczędzą wazeliny. Podobno wkrótce portrety pani dyrektor Berus mają zawisnąć w każdej klasie lokalnych gimnazjów.

***

Podobno radny Marek "Bananowy Uśmiech" Biernacki, szczęśliwy posiadacz volkswagena touarega w celu poprawienia jego linii estetycznej zamierza dokupić do niego pług wieloskibowy. Zamiarem "Bananowego Uśmiechu" jest orka na ugorze, w efekcie której na bezpłodnej ziemi pojawią się nowi członkowie jałowej platfusowej partii.


niedziela, 9 października 2016

Darz bór!

Wielu z nas lubi spacerować po lesie. Lubimy leśną ciszę, zieleń, szum drzew, bukiety zapachów towarzyszące lasowi, widok pospiesznie przemykających zwierząt, ptasi szczebiot, który stał się natchnieniem dla mistrz Szekspira do postawienia słynnego pytania: „Słowik to, czy skowronek się zrywa?”. Lubimy zbierać grzyby i podgrzybki, dziko rosnące smakołyki: jagody, poziomki, maliny, jeżyny. Spacerując po lesie podziwiamy jego urodę. 

Henry David Thorau, autor przepięknej książki „Uzdrawiająca moc lasu” pisze: „Gdy potrzebuję odpoczynku szukam lasu. Wchodzę do niego niczym do świętego miejsca. To tam jest siła, moc i rdzeń natury.

By jednak ową magiczną „siłę, moc i rdzeń natury” zachować, by nią się zachwycać i podziwiać, konieczna jest opieka człowieka. Wielu z nas odczuwa żal na widok ściętych drzew. I zadaje sobie pytanie: czy wycinanie lasu jest potrzebne? Dlaczego wycięto te a nie inne drzewa? Czy w miejsce wyciętych drzew zasadzone zostaną nowe? Są i tacy, którzy twierdzą, że Państwowe Gospodarstwo Leśne Lasy Państwowe stanowią swoiste „państwo w państwie”, które rządzi się własnym „widzimisię” i porównują je do folwarku pańszczyźnianego. A prawda, jak to zwykle w życiu bywa, położona jest zapewne po środku skrajnych opinii.

Na terenie powiatu górowskiego 28% jego ogólnej powierzchni zajmują lasy. Ich wiek jest zróżnicowany. W roku 1985 średni wiek lasów górowskiego Nadleśnictwa wynosił 45 lat, by 20. Lat później wzrosnąć do lat 48. W roku 2015 średnia wieku lasów Nadleśnictwa Góra Śl. wynosiła już 50. lat. Prognoza na rok 2026 wieszczy, ze nasze lasy podległe Nadleśnictwu Góra Śl. będą miały średnią wieku wynoszącą 56 lat.
W lasach naszego Nadleśnictwa przeważają lasy sosnowe, których mamy ok. 77%. Dąb stanowi niespełna 11% ogółu lasów, buk niecałe 7%, olcha 6,8%, świerk, brzoza i inne 4,7%.

Nadleśnictwo Góra Śląska, które utworzono w 1945 r., ma powierzchnię ok. 22,4 tys. ha., z czego lasy zajmują ok. 21,1 tys. ha. Podzielone jest na 3 obręby: Jemielno (ok. 9 tys. ha), Góra (blisko 6,5 tys. ha) oraz Załęcze prawie 5 tys. ha). Nieomal 9 tys. ha lasów spełnia rolę ochronną, co oznacza, że ich wyłączenie z „funkcji produkcyjnej”, gdyż ich podstawowym zadanie jest ochrona gruntów, wód, mikroklimatu. Pozostałe lasy spełniają funkcje gospodarcze i dostarczają przede wszystkim surowca drzewnego oraz „uboczne”, do których zalicza się tzw. „użytki leśne uboczne”. Do nich zaliczamy: żywice, gumy, korę, listowie, owoce leśne, grzyby jadalne (znakomita zagrycha!), zioła lecznicze, choinki stanowiące ozdobę naszych mieszkań na Boże Narodzenie.

Ponadto celem sprawniejszego zarządzania naszym dobrem narodowym, jakim są lasy, Nadleśnictwo podzielone jest na 15 leśnictw, na czele których stoją leśniczowie, z których każdy potencjalnie może być zostać nadleśniczym; leśniczowie mają do pomocy podleśniczych. Taki humor mi się przypomniał:
Wczesnym rankiem leśniczy wybrał się na obchód. Przeszedł kawałek i myśli: Tak zimno, wolna sobota, chyba sobie odpuszczę ten patrol. Wrócił więc do domu, rozebrał się i wszedł do łóżka.
- To ty kochanie? – spytała w półśnie ukochana małżonka.
- Tak, skarbie.
- Zimno?
- Oj, bardzo.
- No widzisz, a ten mój kretyn w taki ziąb poszedł do roboty…”.

Powróćmy do lasów gospodarczych. Z nich pozyskiwany jest surowiec drzewny dla ogólnie pojętego przemysłu. Wiąże się to użytkowaniem lasu jest to dział gospodarki leśnej, która zajmuje się planowaniem i racjonalnym pobieraniem użytków leśnych w postaci, mówiąc najprościej, drewna w granicach nie przekraczających możliwości produkcyjnych lasu.

W roku 2015 nasze Nadleśnictwo miało zaplanowane pozyskanie drewna w wielkości 117.727 m3. Tyle miano pozyskać tzw. „grubizny” oraz „drobnicy”. „Grubizna” to drewno okrągłe mające w cieńszym końcu przynajmniej średnicę 7 cm lub 5 cm, ale bez kory. Grube drzewo z korą zwane jest „grubizną brutto” a bez kory „grubizną netto”. Natomiast „drobnica” zwana „użytkową” to drewno poniżej parametrów określanych terminem „grubizna”. W 2015 r. nasze Nadleśnictwo pozyskało 111.548 m3 grubizny i „drobnicy”, czyli wykonało 95,24% nałożonego planu. Z tytułu sprzedaży drewna za rok 2015 do kasy Nadleśnictwa wpłynęło 19.481.791 zł.

Na rok bieżący plan pozyskania drewna wynosi 113.891 m3. Do końca I półrocza pozyskano 52,2% założonego planu, czyli 59.462 m3 „grubizny” oraz „drobnicy”. Wpływy z tytułu sprzedaży drewna wyniosły 10.541.346 zł. do końca I półrocza br.

W 2015 r. najwięcej drewna pozyskano z leśnictwa Majówka (11.836 m3) a najmniej w leśnictwie Bartków – 4.446 m3.

Pozyskano w 2015 r. drewno z drzewostanów w różnych klasach wieku. Leśnicy mają swój umowny okres pozwalający zbiorczo kwalifikować drzewa wg. ich wieku. Ogólnie rzecz ujmując tych klas jest siedem i do każdej z klas głównych (I do VII) przypisane jest po dwie podklasy (np. Ia Ib). Łącznie jest 14 podklas. I tak, w 2015 r.. surowiec drzewny stanowiący 9% masy pozyskanego drewna pochodził z drzew w wieku od 1 do 20 lat.

Większość, bo aż 54% pozyskanego drewna pochodziła z drzewostanu mającego wiek w przedziale 30 do 40 lat. Powyżej 50. lat i więcej miał surowiec drzewny w wysokości 38%.
W pierwszym półroczu 2016 r., na ogólną masę ściętych drzew 12% miało wiek 1 do 20 lat. 48% masy ściętego drewna stanowiły drzewa w wieku 30 do 40 lat. Drzewa w wieku 50 lat i więcej stanowiły 40% pozyskanej masy drzewnej.

Las się nie tylko wycina. Las się również sadzi. Łącznie w roku 2015 „odnowieniu” (używając terminologii leśników), która oznacza proces powstawania w sposób naturalny lub sztuczny młodego pokolenia drzew i odbywa się zawsze na powierzchniach leśnych uprzednio zajętych przez las, poddano ponad 109 ha. Przy tym pamiętać należy, że „odnowienie” nie jest tożsame z „zalesieniem” prowadzonym najczęściej na nieużytkach rolnych.
C.d.n.

piątek, 7 października 2016

Pa, pa! (bez najmniejszego żalu!)

Podobno Wielce Czcigodna Pomyłka Powiatu Górowskiego ma otrzymać w najbliższym czasie order Gwiazdy Betlejemskiej. W uzasadnieniu wniosku o jego przyznaniu można podobno przeczytać, iż otrzyma go on za: „uporczywe trzymanie się żłobu”.

Wkrótce Wielce Czcigodna Pomyłka Powiatu popadnie w polityczny niebyt wraz ze swoją mętną politologiczną frazeologią. I nie pomoże tu żaden wywiad w „elce”, jak ten wczorajszy, gdyż wyczekiwany z utęsknieniem komisarz stał się realnym ciałem, obleczonym w cielesną powłokę personą, która oderwie od żłobu Wielce Czcigodną Pomyłkę Powiatu. Czas! Najwyższy czas!

Wielce Czcigodna Pomyłka Powiatu raczyła w wywiadzie dla „elki” stwierdzić, że: „wprowadzenie komisarza wieszczy się nam od lat”. No cóż. Zależy kto wieszczy. Ja tam wieszczyć nie zamierzam nie zamierzam, bo wróżyć z fusów to nie moje hobby. Ja piszę o faktach dokonanych i tych, które się dokonają. I wbrew wyrażanemu przez Wielce Czcigodną Pomyłkę pobożnemu życzeniu wyrażonemu w wywiadzie dla „elki”: „mam nadzieję, że je rozwialiśmy” (wątpliwości wojewody co do powodzenia tzw. „planu naprawczego finansów starostwa”), wyrażam swoją przeogromną i najdzikszą radością, i mam niewątpliwy zaszczyt poinformowania moich drogich Czytelników, że komisarz dla powiatu górowskiego jest nieuchronny i postanowiony na odpowiednich szczeblach władzy. 

Decyzja zapadła i jest nieodwracalna. Pozostaje tylko jej zatwierdzenie przez panią premier Beatę Szydło, do której uprawnień należy zaakceptowanie przedstawionego jej kandydata na komisarza. To kwestia najbliższego czasu.

Muszę się jednak Państwu przyznać, że nie wysłuchałem wynurzeń Wielce Czcigodnej Pomyłki Powiatu do końca. Cierpliwości starczyło mi do następujących słów Wielce Czcigodnej Pomyłki Powiatu: „pracuję w starostwie!”. Po tym mitycznym wyznaniu ogarnął mnie taki dziki napad śmiechu, że zwaliłem się na łoże przyjmując pozycję embrionalną. Tym bardziej, że gdy zacząłem odsłuchiwać wywiad z Wielce Czcigodną Pomyłką Powiatu było już po dobranocce, więc czas na bajdy i klechdy się wyczerpał.

Tak więc pa! pa! Wielce Czcigodna Pomyłko Powiatu Górowskiego. Goodbye koalicjo! Uchadi „Bananowy Uśmiechu”! Paszoł won „Misiu”! Żegnajcie sute diety wypłacane za milczenie i brak samodzielności! Za godną małpy, a nie myślącego człowieka, usłużność wobec władzy a nie społeczeństwa, które was wybrało. Odejdźcie w niebyt mary po trzykroć przeklęte.

Gdyby ktoś z Państwa był zdziwiony za co starostowie mają odejść, to odpowiedzi byłoby wiele. Ale sprawa szpitala jest tą podstawową. Narażenie tysięcy ludzi, często starych, samotnych, biednych, to żywa kpina z nas wszystkich. Oddanie w brudne łapy PCZ Wrocław szpitala – w praktyce za darmo! – jest zbyt małą za to karą. Jest za to aktem sprawiedliwości wobec rzeszy mieszkańców naszego powiatu pozbawionych najmniejszej nawet opieki ambulatoryjnej. I proszę zauważyć, iż zarówno Wielce Czcigodna Pomyłka Powiatu, jak i zarząd i cała koalicja mają świadomość, ale jakoś tak dziwnie się składa, że w tym kierunku nic nie robią. Darwiniści społeczni?

Nawiasem mówiąc, w ostatni poniedziałek był w Górze wojewoda dolnośląski Paweł Hreniak, z którym to niezwykle dla nas wszystkich bolesne zagadnienia było omawiane. Wojewoda podzielił opinię zebranych na spotkaniu i obiecał dla komisarza najdalej idącą pomoc w złagodzeniu skutków debilnej decyzji Wielce Czcigodnej Pomyłki Powiatu, wicestarosty „Misia”, Marka „Bananowego Uśmiechu” Biernackiego (oj! Słyszałem, że obroty w Twoim lombardziku spadły przez program „500+”? Nie martw się i nie skarż, bo lud może pomyśleć żeś paskarz, a to nie uchodzi, by tak wrednie o radnym – już krótko! – mówiono. Wiem, wiem co o mnie w tej chwili myślisz. Też Cię tak kocham!), jaką było tzw. „sprzedaż” szpitala. 

Tylko proszę nie sądzić, że wojewoda i komisarz szpital nam w dawnym kształcie odbudują. Bo szkody poczynione przez szkodników z platfusowej partii są nieodwracalne. Roztrwoniono najważniejszy kapitał – ludzki.

Tak że kończy się nieomal 6. letni, bardzo bolesny dla nas wszystkich, okres rządów Wielce Czcigodnej Pomyłki Powiatu oraz ludzi powiązanych ze zdychającą partią platfusową. Efekt tych rządów jest jeden: zlikwidowany szpital. Czas więc dojrzał do zlikwidowania przyczyn jego likwidacji, bo wymaga tego moralność, zasady współżycia społecznego i sprawiedliwość – jest wina, jest kara. I ta sprawiedliwość na dniach na szczęście się dopełni. I chociaż tyle naszej satysfakcji kochani Czytelnicy.


sobota, 24 września 2016

"Cierpiący" PCZ

Udało się zdobyć, że tak powiem, treść listu PCZ do ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry. Jak Państwo pamiętają, gdyż pisałem o tym, w trakcie obrad Wielce Czcigodna Pomyłka Powiatu, raczyła z dziką satysfakcją odczytać treść tego żałosnego pisma.

Idąc nazajutrz tropem pisma, usiłowałem zdobyć jego kopię. Bliższe badania wykazały jednak, że czytane z zabójczą rozkoszą przez Wielce Czcigodną Pomyłkę Powiatu pismo, nie wpłynęło do kancelarii starostwa. Pada więc pytanie: skąd je wziął?
Odpowiedzi mogą być dwie:

1.       Wielce Czcigodna Pomyłka Powiatu jest kumplem ministra Ziobry.
2.       Wielce Czcigodna Pomyłka Powiatu jest kumplem PCZ we Wrocławiu.

Odpowiedź, które pytanie jest zasadne, pozostawiam Państwu. Muszę tu Państwa przeprosić za pewien dyskomfort związany z intelektualną konsumpcją pisma. Mają Państwo przed swoimi oczętami stenograficzny zapis z sesji Rady Powiatu. Wiem, wiem! Brak znaków interpunkcyjnych, nie wiadomo, gdzie zdania początek a gdzie koniec. No, taki to urok – na psa? – naszego powiatowego samorządu. Ale to nie moja wina. Tak „mówi” Wielce Czcigodna Pomyłka Powiatu, co stanowi dla mnie zawsze źródło niewymownego cierpienia. A czemuż to ja mam sam cierpieć?! To pocierpimy pospołu.

poniedziałek, 19 września 2016

Konspiracyjna miłość

Kuriozalna i dziwna sytuacja miała miejsce podczas ostatniej sesji Rady Powiatu. W pewnym momencie Wielce Czcigodna Pomyłka Powiatu zaczęła odczytywać pismo, jaki Polskie Centrum Zdrowia we Wrocławiu, raczyło wystosować do ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry. W piśmie tym jeden z szefów bankruta wylewał żale PCZ – u na – ogólnie rzecz ujmując – prześladowania i szykany, jakich PCZ doznawał ze strony „platfusowej” partii podczas jej rządów. 

Trzeba tu nadmienić, że radość Wielce Czcigodnej Pomyłki podczas czytania tego pisma była niepisana. Słuchacze mogli się m.in. dowiedzieć, że platfusowa partia ich gnębiła, ale oni i ich pracownicy zawsze byli za PiS z powodu czego niewymiernie cierpieli.

Na marginesie dodam, że to starosta z platfusowej partii „sprzedał” nasze wspólne dobro, jakim był nasz szpital.

Ja, ze swojej strony podzielałem jego radość, bo treść listu wyraźnie ukazuje, jakim szumowinom sprzedano nasz szpital. A mądrzy ludzie przecież przestrzegali, tylko przy tym staroście „mądremu biada”.

Wielce Czcigodna Pomyłka Powiatu odczytując ten bezczelny list PCZ - u, podpisany przez Stanisława Pachołka, którego burmistrz Irena Krzyszkiewicz z wprawą entomologa rozebrała na części pierwsze podczas sławnego spotkania poświęconego szpitalowi, jakby chciał pokazać, że firma ta jest powiązana z PiS.

Reakcja radnych na to perfidne pismo, ale jedynie opozycyjnych, była proporcjonalna do „wagi” pisma. I tak radny Grzegorz Aleksander Trojanek stwierdził, że: „jest to cynizm” oraz iż: „posuną się do każdego świństwa”. Radny Jan Przybylski przypomniał, że PCZ wciąż jest winien starostwu 3,75 mln zł., a „wina leży po Państwa stronie. Tak kończy się niekompetencja i arogancja”. Z kolei radny Mirosław Żłobiński zauważył, że PCZ przejął wzorce zachodnie. Powołał się na USA, gdzie według jego wiedzy, biznes obstawia w wyborach każdą partie, tak na wszelki wypadek.

Radny Jan Przybylski przypomniał też, że podczas kontroli sposobu sprzedaży naszego szpitala, którą przeprowadzała Komisja Rewizyjna, gdy członkowie komisji chcieli dostać dostęp do wszystkich materiałów dotyczących tej „transakcji stulecia”, jeden z pracowników starostwa stwierdził, że niektóre z nich noszą „klauzulę poufności”.

A Wielce Czcigodna Pomyłka Powiatu zacieszał, że dzięki listowi PCZ – u klina zabił dla PiS.
I wtedy mnie olśniło! Wtedy sobie przypomniałem! Bogowie na wysokim Olimpie rozjaśnili mi mój sterany rozlicznymi chorobami organizm. Przypomniała mi się nazwa miejscowości Przyrzeczyn Zdrój, woj. dolnośląskie, powiat Niemcza. 

Tam w grudniu 2014 r. gościł na spotkaniu opłatkowym platformerski starosta. Gościł na zaproszenie nie kogo innego, jak Polskiego Centrum Zdrowia. Trzeba Państwu też wiedzieć, że podczas tej wizyty, Wielce Czcigodna Pomyłka Powiatu uhonorowana została prezentem od firmy, która – wg tekstu zamieszczonego w liście do ministra Ziobry – była zwalczana przez platformę i z wdzięczności za ten brak przychylności zaprosiła prominentnego członka tejże, sekującej ją partii.

Dla uspokojenia i wyjaśnienia całej sytuacji z grudnia 2014 r., dodać należy, że w składanych przez Wielce Czcigodną Pomyłkę Powiatu sprawozdaniach z jego działalności w kresie pomiędzy kolejnymi sesjami Rady Powiatu, nawet bardzo pilny i skrupulatny Czytelnik nie odnajdzie najmniejszej nawet wzmianki o udziale Wielce Czcigodnej Pomyłki Powiatu w spotkaniu opłatkowym. Ale byli na nim, nieliczni, bo nieliczni, pracownicy naszego szpitala, którzy fakt ten potwierdzają.

Brak wzmianki o udziale starosty w spotkaniu opłatkowym nie powinien dziwić. Być może był tam prywatnie, jako wdzięczny mieszkaniec powiatu górowskiego. Wdzięczny za „kupno” szpitala przez PCZ, który dawał gwarancję jego błyskotliwego rozwoju. Okazało się jednak, że „błyskotliwy” rozwój naszego szpitala oznaczał jego jeszcze bardziej błyskotliwy upadek.

Aż dziwie fakt, że PCZ jakże zwalczane według niego przez platformę, zaprosiło na opłatek członka zwalczającej jej partii, której przedstawiciele w Radzie Powiatu jednomyślnie głosowali za „sprzedażą” szpitala. I dziwne jest to, że nie zaprosili członków PiS- u, której to partii tak bardzo sprzyjało kierownictwo PCZ – u. Wszak mogli zaprosić np. ówczesnego radnego Marka Zagrobelnego. Ten jednak nie popierał „sprzedaży” szpitala! Widocznie biedak nie wiedział, że PCZ tak kocha PiS! Nawiasem mówiąc, jak oni skrycie kochali PiS. Konspiracyjnie!

Wygląd więc na to, że w odwecie za prześladowania ze strony platformy, jakich doznało PCZ, w odwecie PCZ zamknął nam szpital. Wynika z tego, że PCZ go otworzy, jak starostą będzie ktoś z PiS. Więc czas na zmianę. I bardzo dobrze, że Wielce Czcigodna Pomyłka Powiatu odczytując list PCZ do ministra Ziobry nam to uzmysłowiła.

Sądzę, że w podzięce za „trud” włożony w „rozwój” powiatu PiS da Wielce Czcigodnej Pomyłce Powiatu jakąś synekurę. Osobiście widzę dla niego miejsce przy pracach melioracyjnych. Z wodą jest obyty. Drugiego takiego ze świeczką w biały dzień szukać!

niedziela, 18 września 2016

Odbicie Komisji Rewizyjnej

Podczas ostatniej sesji Rady Powiatu dokonano wyboru nowego przewodniczącego Komisji Rewizyjnej. Od początku kadencji funkcję tą sprawował radny Andrzej Wałęga. Zrezygnował z pełnienia jej, jak oficjalnie poinformował radę na piśmie z powodu nadmiaru zajęć i obowiązków służbowych i rodzinnych.
Nieoficjalnie powodem jego rezygnacji był fakt, o czym głośno mówiono w kuluarach, że doszło do konfliktu z Wielce Czcigodną Pomyłką Powiatu, który – pisząc delikatnie – potraktował przewodniczącego Komisji Rewizyjnej – teraz będzie brutalnie – „z buta”. Radny Andrzej Wałęga podobno poprosił Wielce Czcigodną Pomyłkę Powiatu o dokument wyprodukowany we wrocławskim RIO, co spowodowało gniew byłego wodza tutejszego plemienia platfusów.

A właśnie! W kuluarach gruchnęła wieść, że tutejsze plemię platfusów uległo pomniejszeniu. Podobno na skutek walk frakcyjnych w platfusowym plemieniu doszło do aktu niesłychanego aktu kanibalizmu politycznego. Podobno na skutek sprzeczki kulinarnej (czy ludzinę podawać z warzywami czy tylko z przyprawami), platfusowe plemię straciło naszą burmistrz Irenę Krzyszkiewicz. Odeszła od nich nie roniąc ani jednej łzy. Teraz to już pełne sieroty! Któż pociągnie wóz drabiniasty platfusowego plemionka w najbliższych wyborach samorządowych?

Wracajmy jednak do rzeczy. Przy wyborze nowego przewodniczącego Komisji Rewizyjnej do 2010 panował taki dobry obyczaj, że szefem tego gremium zostawał przedstawiciel opozycji. Wraz z przejęciem rządów przez platfusowe plemię ten obyczaj znikł. W latach 2010 – 2014 przewodniczącym Komisji Rewizyjnej był członek platfusów – Piotr Iskra. Co można powiedzieć o tymże „platfusie”? Wielki chłop był. Wagowo rzecz biorąc. Co jeszcze należałoby dodać? A to, że miał apetyty na funkcję starosty. Mówiąc inaczej: wykazywał ogromny apetyt a możliwości trawienne mniej niż skromne miał. O! Przypomniało mi się! Tak chłop kombinował, że żoneczkę w starostwie zatrudnili. O! Przypomniało mi się też, że pracował w jednej z agencji rolnych. Co prawda sam miał działalność gospodarczą i specjalizował się w budowie placu zabaw, ale skoro mieszka na wsi, to na rolnictwie też się zna. Sądzę jednak, że większe doświadczenie miał w konstruowaniu placów zabaw, zważywszy na przynależność do rozbawionej na koszt podatników partii.

Nowy, „dobry obyczaj”, by swoim na ręce patrzył swój, był kontynuowany również w obecnej kadencji. Prawdą jest, że z punktu widzenia koalicji radny i przewodniczący Komisji Rewizyjnej, nie spełnił pokładanych w nim nadziei. To, czego od niego oczekiwano tak można opisać (wszelkie podobieństwo poszczególnych liter użytych w tekście jest najczystszym przypadkiem a nasuwające się porównania są nieuprawnione i wynikać mogą tylko i wyłącznie ze złej woli osób ten tekst czytających, której to złej woli, byłem pozbawiony pisząc tekst).

Wielce Czcigodna Pomyłka Powiatu:
- Beeee!”
Radny „Bananowy Uśmiec\h”:
- Beeee!
Wicestarosta „Decyzja nr 66/200”
- Beeee!
Radna Mariola Szurynowska:
- Beeee!
Radna Marlena Grabarz:
- Beeee!
Radny Jan Rewers:
- Muuuu!
Radny Ryszard WaldemarPietrowiak:
- Muuuu!

W tych ostatnich dwóch przypadkach widzimy odrębność wynikającą ze specyfiki partii, do której obaj radni należą. Ponadto widzą Państwo realny pluralizm i wielość światopoglądową członków rządzącej koalicji.

Kontynuujmy naszą całkowicie abstrakcyjną symulację oczekiwań pokładanych w członkach stanowiących koalicję.

Radny Andrzej Wałęga:
- Pozwolę sobie zauważyć, że … .
I takiego gościa traktuje się z „buta”, bo nie nuci zgodnie z partyturą opery napisanej przez gościa mającego „drewniane uszy”, zadufanego w sobie, egoisty i człowieka bez honoru.

Zresztą, ustępujący przewodniczący Komisji Rewizyjnej, ku najwyższemu niezadowoleniu rządzących, uzasadnił swoją rezygnację podczas sesji. Radni usłyszeli wówczas, że radny Andrzej Wałęga: „Nie należy do ludzi, którzy się kopią z koniem”, „praca komisji nie znajdowała oddźwięku wyżej”, „być może kto inny będzie to robił lepiej”. Nawiązał też radny Andrzej Wałęga do kontroli, którą Komisja Rewizyjna przeprowadziła na temat sprzedaży szpitala. 

O swojej postawie wobec wyników kontroli radny Andrzej Wałęga powiedział: „Prosiłem, by sprawa ta trafiła do Rady. Wszyscy radni zapoznali by się z dokumentami. Przewodniczący Rady odpisał mi, że jeżeli mam wątpliwości, to bym sam to zgłosił”.

Radnemu Andrzejowi Wałędze podziękowali za współpracę członkowie Komisji Rewizyjnej. Opozycyjny radny Jan Przybylski podziękował za rozmowy i konstrukcyjną współpracę. Radna Teresa Frączkiewicz z opozycji, podkreślała obiektywizm byłego przewodniczącego Komisji Rewizyjnej oraz życzliwość i dobrą współpracę.

Koalicja zgodnie z „nowym, dobrym obyczajem”, by swojaczki patrzyli na ręce swojakom, zaproponowała na przewodniczącą Komisji Rewizyjnej radną Mariolę Szurynowską, która podczas sesji zasiada obok wicestarosty Pawła „Misia” Niedźwiedzia. Dla mnie osobiście radna ta jest wciąż milczącą zagadką, gdyż podczas sesji nie zabiera głosu, ale dietę pobiera bez zbytnich ceregieli.

Drugą kandydaturę wysunęła opozycja, która zgłosiła na przewodniczącego Komisji Rewizyjnej radnego Jana Przybylskiego. Radny Kazimierz Bogucki wysuwając tę kandydaturę przypomniał, że „dobrym obyczajem” było powierzanie tej funkcji przedstawicielowi opozycji.

Gdy miano przystąpić do głosowania okazało się, że nie jest to rzecz prosta. Milcząca podczas sesji kandydatka Mariola Szurynowska była bowiem, w chwili zgłaszania jej kandydatury, przewodniczącą innej komisji. A statut powiada, że radny może być przewodniczącym tylko jednej komisji. No więc partyzanci z plemienia platfusów wymyślili sobie, że jak ich milcząca kandydatka złoży rezygnację na forum Rady Powiatu, to już będzie z górki. Okazało się, że rezygnację z funkcji przewodniczącej, milcząca radna Mariola Szurynowska może złożyć na łonie komisji, której przewodniczy. Forum Rady Powiatu nie jest na to odpowiednim miejscem.

Opozycja ustami radnej Teresy Frączkiewicz proponowała rozsądne wyjście z zaistniałego pata. Radna proponowała, by ogłosić przerwę w czasie której zbierze się komisja, gdzie funkcję szefowej pełni milcząca radna Mariola Szurynowska i tam dokona się doniosły akt abdykacji przewodniczącej.

Ale gdzie tam! Zapomnij! Wielce Czcigodna Pomyłka Powiatu nie zważała na argumenty prawne. Stwierdził nawet, że” Nie jest istotne, to co napisano”. Na jego nieszczęście wychwycił to radny Jan Przybylski, który za to nieszczęsne powiedzenie wbił go do ziemi i zbeształ jak sztubaka.

Przystąpiono do głosowania. Niespodzianki nie było i milcząca radna Mariola Szurynowska będzie patrzyła swoim na ręce. Tak, że do Komisji Rewizyjnej powróciła „normalność”.


Podczas głosowania nad kandydaturą milczącej radnej w głosowaniu nie wziął udziału radny Mirosław Żłobiński. Radny ów oddalił się w trakcie głosowania myślami, gdyż ma przeogromny sierściowy problem. Jego kot „Myszka” nie lubi kożuszka na mleku, co naszego Mirosława niepomiernie dziwi i martwi. Wszak on sam ściąga kożuszek z przegotowanego mleczka i spożywa go w charakterze deseru, np. po solonych śledziach. To się nazywa pałać miłością do zwierząt.