sobota, 24 września 2016

"Cierpiący" PCZ

Udało się zdobyć, że tak powiem, treść listu PCZ do ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry. Jak Państwo pamiętają, gdyż pisałem o tym, w trakcie obrad Wielce Czcigodna Pomyłka Powiatu, raczyła z dziką satysfakcją odczytać treść tego żałosnego pisma.

Idąc nazajutrz tropem pisma, usiłowałem zdobyć jego kopię. Bliższe badania wykazały jednak, że czytane z zabójczą rozkoszą przez Wielce Czcigodną Pomyłkę Powiatu pismo, nie wpłynęło do kancelarii starostwa. Pada więc pytanie: skąd je wziął?
Odpowiedzi mogą być dwie:

1.       Wielce Czcigodna Pomyłka Powiatu jest kumplem ministra Ziobry.
2.       Wielce Czcigodna Pomyłka Powiatu jest kumplem PCZ we Wrocławiu.

Odpowiedź, które pytanie jest zasadne, pozostawiam Państwu. Muszę tu Państwa przeprosić za pewien dyskomfort związany z intelektualną konsumpcją pisma. Mają Państwo przed swoimi oczętami stenograficzny zapis z sesji Rady Powiatu. Wiem, wiem! Brak znaków interpunkcyjnych, nie wiadomo, gdzie zdania początek a gdzie koniec. No, taki to urok – na psa? – naszego powiatowego samorządu. Ale to nie moja wina. Tak „mówi” Wielce Czcigodna Pomyłka Powiatu, co stanowi dla mnie zawsze źródło niewymownego cierpienia. A czemuż to ja mam sam cierpieć?! To pocierpimy pospołu.

poniedziałek, 19 września 2016

Konspiracyjna miłość

Kuriozalna i dziwna sytuacja miała miejsce podczas ostatniej sesji Rady Powiatu. W pewnym momencie Wielce Czcigodna Pomyłka Powiatu zaczęła odczytywać pismo, jaki Polskie Centrum Zdrowia we Wrocławiu, raczyło wystosować do ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry. W piśmie tym jeden z szefów bankruta wylewał żale PCZ – u na – ogólnie rzecz ujmując – prześladowania i szykany, jakich PCZ doznawał ze strony „platfusowej” partii podczas jej rządów. 

Trzeba tu nadmienić, że radość Wielce Czcigodnej Pomyłki podczas czytania tego pisma była niepisana. Słuchacze mogli się m.in. dowiedzieć, że platfusowa partia ich gnębiła, ale oni i ich pracownicy zawsze byli za PiS z powodu czego niewymiernie cierpieli.

Na marginesie dodam, że to starosta z platfusowej partii „sprzedał” nasze wspólne dobro, jakim był nasz szpital.

Ja, ze swojej strony podzielałem jego radość, bo treść listu wyraźnie ukazuje, jakim szumowinom sprzedano nasz szpital. A mądrzy ludzie przecież przestrzegali, tylko przy tym staroście „mądremu biada”.

Wielce Czcigodna Pomyłka Powiatu odczytując ten bezczelny list PCZ - u, podpisany przez Stanisława Pachołka, którego burmistrz Irena Krzyszkiewicz z wprawą entomologa rozebrała na części pierwsze podczas sławnego spotkania poświęconego szpitalowi, jakby chciał pokazać, że firma ta jest powiązana z PiS.

Reakcja radnych na to perfidne pismo, ale jedynie opozycyjnych, była proporcjonalna do „wagi” pisma. I tak radny Grzegorz Aleksander Trojanek stwierdził, że: „jest to cynizm” oraz iż: „posuną się do każdego świństwa”. Radny Jan Przybylski przypomniał, że PCZ wciąż jest winien starostwu 3,75 mln zł., a „wina leży po Państwa stronie. Tak kończy się niekompetencja i arogancja”. Z kolei radny Mirosław Żłobiński zauważył, że PCZ przejął wzorce zachodnie. Powołał się na USA, gdzie według jego wiedzy, biznes obstawia w wyborach każdą partie, tak na wszelki wypadek.

Radny Jan Przybylski przypomniał też, że podczas kontroli sposobu sprzedaży naszego szpitala, którą przeprowadzała Komisja Rewizyjna, gdy członkowie komisji chcieli dostać dostęp do wszystkich materiałów dotyczących tej „transakcji stulecia”, jeden z pracowników starostwa stwierdził, że niektóre z nich noszą „klauzulę poufności”.

A Wielce Czcigodna Pomyłka Powiatu zacieszał, że dzięki listowi PCZ – u klina zabił dla PiS.
I wtedy mnie olśniło! Wtedy sobie przypomniałem! Bogowie na wysokim Olimpie rozjaśnili mi mój sterany rozlicznymi chorobami organizm. Przypomniała mi się nazwa miejscowości Przyrzeczyn Zdrój, woj. dolnośląskie, powiat Niemcza. 

Tam w grudniu 2014 r. gościł na spotkaniu opłatkowym platformerski starosta. Gościł na zaproszenie nie kogo innego, jak Polskiego Centrum Zdrowia. Trzeba Państwu też wiedzieć, że podczas tej wizyty, Wielce Czcigodna Pomyłka Powiatu uhonorowana została prezentem od firmy, która – wg tekstu zamieszczonego w liście do ministra Ziobry – była zwalczana przez platformę i z wdzięczności za ten brak przychylności zaprosiła prominentnego członka tejże, sekującej ją partii.

Dla uspokojenia i wyjaśnienia całej sytuacji z grudnia 2014 r., dodać należy, że w składanych przez Wielce Czcigodną Pomyłkę Powiatu sprawozdaniach z jego działalności w kresie pomiędzy kolejnymi sesjami Rady Powiatu, nawet bardzo pilny i skrupulatny Czytelnik nie odnajdzie najmniejszej nawet wzmianki o udziale Wielce Czcigodnej Pomyłki Powiatu w spotkaniu opłatkowym. Ale byli na nim, nieliczni, bo nieliczni, pracownicy naszego szpitala, którzy fakt ten potwierdzają.

Brak wzmianki o udziale starosty w spotkaniu opłatkowym nie powinien dziwić. Być może był tam prywatnie, jako wdzięczny mieszkaniec powiatu górowskiego. Wdzięczny za „kupno” szpitala przez PCZ, który dawał gwarancję jego błyskotliwego rozwoju. Okazało się jednak, że „błyskotliwy” rozwój naszego szpitala oznaczał jego jeszcze bardziej błyskotliwy upadek.

Aż dziwie fakt, że PCZ jakże zwalczane według niego przez platformę, zaprosiło na opłatek członka zwalczającej jej partii, której przedstawiciele w Radzie Powiatu jednomyślnie głosowali za „sprzedażą” szpitala. I dziwne jest to, że nie zaprosili członków PiS- u, której to partii tak bardzo sprzyjało kierownictwo PCZ – u. Wszak mogli zaprosić np. ówczesnego radnego Marka Zagrobelnego. Ten jednak nie popierał „sprzedaży” szpitala! Widocznie biedak nie wiedział, że PCZ tak kocha PiS! Nawiasem mówiąc, jak oni skrycie kochali PiS. Konspiracyjnie!

Wygląd więc na to, że w odwecie za prześladowania ze strony platformy, jakich doznało PCZ, w odwecie PCZ zamknął nam szpital. Wynika z tego, że PCZ go otworzy, jak starostą będzie ktoś z PiS. Więc czas na zmianę. I bardzo dobrze, że Wielce Czcigodna Pomyłka Powiatu odczytując list PCZ do ministra Ziobry nam to uzmysłowiła.

Sądzę, że w podzięce za „trud” włożony w „rozwój” powiatu PiS da Wielce Czcigodnej Pomyłce Powiatu jakąś synekurę. Osobiście widzę dla niego miejsce przy pracach melioracyjnych. Z wodą jest obyty. Drugiego takiego ze świeczką w biały dzień szukać!

niedziela, 18 września 2016

Odbicie Komisji Rewizyjnej

Podczas ostatniej sesji Rady Powiatu dokonano wyboru nowego przewodniczącego Komisji Rewizyjnej. Od początku kadencji funkcję tą sprawował radny Andrzej Wałęga. Zrezygnował z pełnienia jej, jak oficjalnie poinformował radę na piśmie z powodu nadmiaru zajęć i obowiązków służbowych i rodzinnych.
Nieoficjalnie powodem jego rezygnacji był fakt, o czym głośno mówiono w kuluarach, że doszło do konfliktu z Wielce Czcigodną Pomyłką Powiatu, który – pisząc delikatnie – potraktował przewodniczącego Komisji Rewizyjnej – teraz będzie brutalnie – „z buta”. Radny Andrzej Wałęga podobno poprosił Wielce Czcigodną Pomyłkę Powiatu o dokument wyprodukowany we wrocławskim RIO, co spowodowało gniew byłego wodza tutejszego plemienia platfusów.

A właśnie! W kuluarach gruchnęła wieść, że tutejsze plemię platfusów uległo pomniejszeniu. Podobno na skutek walk frakcyjnych w platfusowym plemieniu doszło do aktu niesłychanego aktu kanibalizmu politycznego. Podobno na skutek sprzeczki kulinarnej (czy ludzinę podawać z warzywami czy tylko z przyprawami), platfusowe plemię straciło naszą burmistrz Irenę Krzyszkiewicz. Odeszła od nich nie roniąc ani jednej łzy. Teraz to już pełne sieroty! Któż pociągnie wóz drabiniasty platfusowego plemionka w najbliższych wyborach samorządowych?

Wracajmy jednak do rzeczy. Przy wyborze nowego przewodniczącego Komisji Rewizyjnej do 2010 panował taki dobry obyczaj, że szefem tego gremium zostawał przedstawiciel opozycji. Wraz z przejęciem rządów przez platfusowe plemię ten obyczaj znikł. W latach 2010 – 2014 przewodniczącym Komisji Rewizyjnej był członek platfusów – Piotr Iskra. Co można powiedzieć o tymże „platfusie”? Wielki chłop był. Wagowo rzecz biorąc. Co jeszcze należałoby dodać? A to, że miał apetyty na funkcję starosty. Mówiąc inaczej: wykazywał ogromny apetyt a możliwości trawienne mniej niż skromne miał. O! Przypomniało mi się! Tak chłop kombinował, że żoneczkę w starostwie zatrudnili. O! Przypomniało mi się też, że pracował w jednej z agencji rolnych. Co prawda sam miał działalność gospodarczą i specjalizował się w budowie placu zabaw, ale skoro mieszka na wsi, to na rolnictwie też się zna. Sądzę jednak, że większe doświadczenie miał w konstruowaniu placów zabaw, zważywszy na przynależność do rozbawionej na koszt podatników partii.

Nowy, „dobry obyczaj”, by swoim na ręce patrzył swój, był kontynuowany również w obecnej kadencji. Prawdą jest, że z punktu widzenia koalicji radny i przewodniczący Komisji Rewizyjnej, nie spełnił pokładanych w nim nadziei. To, czego od niego oczekiwano tak można opisać (wszelkie podobieństwo poszczególnych liter użytych w tekście jest najczystszym przypadkiem a nasuwające się porównania są nieuprawnione i wynikać mogą tylko i wyłącznie ze złej woli osób ten tekst czytających, której to złej woli, byłem pozbawiony pisząc tekst).

Wielce Czcigodna Pomyłka Powiatu:
- Beeee!”
Radny „Bananowy Uśmiec\h”:
- Beeee!
Wicestarosta „Decyzja nr 66/200”
- Beeee!
Radna Mariola Szurynowska:
- Beeee!
Radna Marlena Grabarz:
- Beeee!
Radny Jan Rewers:
- Muuuu!
Radny Ryszard WaldemarPietrowiak:
- Muuuu!

W tych ostatnich dwóch przypadkach widzimy odrębność wynikającą ze specyfiki partii, do której obaj radni należą. Ponadto widzą Państwo realny pluralizm i wielość światopoglądową członków rządzącej koalicji.

Kontynuujmy naszą całkowicie abstrakcyjną symulację oczekiwań pokładanych w członkach stanowiących koalicję.

Radny Andrzej Wałęga:
- Pozwolę sobie zauważyć, że … .
I takiego gościa traktuje się z „buta”, bo nie nuci zgodnie z partyturą opery napisanej przez gościa mającego „drewniane uszy”, zadufanego w sobie, egoisty i człowieka bez honoru.

Zresztą, ustępujący przewodniczący Komisji Rewizyjnej, ku najwyższemu niezadowoleniu rządzących, uzasadnił swoją rezygnację podczas sesji. Radni usłyszeli wówczas, że radny Andrzej Wałęga: „Nie należy do ludzi, którzy się kopią z koniem”, „praca komisji nie znajdowała oddźwięku wyżej”, „być może kto inny będzie to robił lepiej”. Nawiązał też radny Andrzej Wałęga do kontroli, którą Komisja Rewizyjna przeprowadziła na temat sprzedaży szpitala. 

O swojej postawie wobec wyników kontroli radny Andrzej Wałęga powiedział: „Prosiłem, by sprawa ta trafiła do Rady. Wszyscy radni zapoznali by się z dokumentami. Przewodniczący Rady odpisał mi, że jeżeli mam wątpliwości, to bym sam to zgłosił”.

Radnemu Andrzejowi Wałędze podziękowali za współpracę członkowie Komisji Rewizyjnej. Opozycyjny radny Jan Przybylski podziękował za rozmowy i konstrukcyjną współpracę. Radna Teresa Frączkiewicz z opozycji, podkreślała obiektywizm byłego przewodniczącego Komisji Rewizyjnej oraz życzliwość i dobrą współpracę.

Koalicja zgodnie z „nowym, dobrym obyczajem”, by swojaczki patrzyli na ręce swojakom, zaproponowała na przewodniczącą Komisji Rewizyjnej radną Mariolę Szurynowską, która podczas sesji zasiada obok wicestarosty Pawła „Misia” Niedźwiedzia. Dla mnie osobiście radna ta jest wciąż milczącą zagadką, gdyż podczas sesji nie zabiera głosu, ale dietę pobiera bez zbytnich ceregieli.

Drugą kandydaturę wysunęła opozycja, która zgłosiła na przewodniczącego Komisji Rewizyjnej radnego Jana Przybylskiego. Radny Kazimierz Bogucki wysuwając tę kandydaturę przypomniał, że „dobrym obyczajem” było powierzanie tej funkcji przedstawicielowi opozycji.

Gdy miano przystąpić do głosowania okazało się, że nie jest to rzecz prosta. Milcząca podczas sesji kandydatka Mariola Szurynowska była bowiem, w chwili zgłaszania jej kandydatury, przewodniczącą innej komisji. A statut powiada, że radny może być przewodniczącym tylko jednej komisji. No więc partyzanci z plemienia platfusów wymyślili sobie, że jak ich milcząca kandydatka złoży rezygnację na forum Rady Powiatu, to już będzie z górki. Okazało się, że rezygnację z funkcji przewodniczącej, milcząca radna Mariola Szurynowska może złożyć na łonie komisji, której przewodniczy. Forum Rady Powiatu nie jest na to odpowiednim miejscem.

Opozycja ustami radnej Teresy Frączkiewicz proponowała rozsądne wyjście z zaistniałego pata. Radna proponowała, by ogłosić przerwę w czasie której zbierze się komisja, gdzie funkcję szefowej pełni milcząca radna Mariola Szurynowska i tam dokona się doniosły akt abdykacji przewodniczącej.

Ale gdzie tam! Zapomnij! Wielce Czcigodna Pomyłka Powiatu nie zważała na argumenty prawne. Stwierdził nawet, że” Nie jest istotne, to co napisano”. Na jego nieszczęście wychwycił to radny Jan Przybylski, który za to nieszczęsne powiedzenie wbił go do ziemi i zbeształ jak sztubaka.

Przystąpiono do głosowania. Niespodzianki nie było i milcząca radna Mariola Szurynowska będzie patrzyła swoim na ręce. Tak, że do Komisji Rewizyjnej powróciła „normalność”.


Podczas głosowania nad kandydaturą milczącej radnej w głosowaniu nie wziął udziału radny Mirosław Żłobiński. Radny ów oddalił się w trakcie głosowania myślami, gdyż ma przeogromny sierściowy problem. Jego kot „Myszka” nie lubi kożuszka na mleku, co naszego Mirosława niepomiernie dziwi i martwi. Wszak on sam ściąga kożuszek z przegotowanego mleczka i spożywa go w charakterze deseru, np. po solonych śledziach. To się nazywa pałać miłością do zwierząt.

Babie lato Rady Powiatu II

Radnego Grzegorza Aleksandra Trojanka zainteresował los sprzętu, który nasz szpital niegdyś otrzymał od Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Radny stwierdził, że zwrócił się z pismem do PCZ i PHM o wyjaśnienie losu tego sprzętu. Wystosował swoje pismo do obu firm, gdyż nie orientuje się kto jest obecnie właścicielem szpitala. Kontynuując swoje wystąpienie radny Grzegorz Aleksander Trojanek złożył interpelację dotyczącą firmy „Kobylin” (plac z węglem przy byłej cukrowni) oraz młyna. Radny stwierdził, że obie te firmy są w stanie bankructwa. Padło pytanie o właściciela firmy z Kobylina. Z ubolewaniem radny Grzegorz Aleksander Trojanek zauważył, że również młyn jest bankrutem i w efekcie kilkadziesiąt tam pracujących osób straciło pracę. Radny odniósł się również do modernizacji drogi Góra – Czernina. Stwierdził: „Droga ta jest uczęszczana a brak w niej jest chodnika. Chodnik zabezpieczył by ludzi przed wypadkiem.”

Radny Jan Przybylski zainteresował się sprawami, jakie w sądzie ma starostwo z tytułu błędów lekarskich popełnionych w byłym szpitalu, gdy jego właścicielem był powiat. Zażądał przekazania mu szczegółowego wykazu tych roszczeń oraz tego czego one dotyczą.

W tym czasie zerknąłem w stronę radnego „Bananowego Uśmiechu”, który pogrążony był całkowicie w czytaniu materiałów sesyjnych. Odniosłem nieodparte wrażenie, że jest to dla radnego lektura nowa, ożywcza, pełna powabu i wymagająca sporej dozy mitręgi intelektualnej, która to dla tego radnego jest bardzo, ale to bardzo, bardzo daleką krewną.

Radny Jan Przybylski kontynuował. Stwierdził, że „opowieści” snute przez koalicję ustami Wielce Czcigodnej Pomyłki „nigdzie nie prowadzą” a swoje wystąpienie podsumował celnym stwierdzeniem, że: „lepiej żebyście nie podejmowali żadnych decyzji, bo te prowadzą do zagłady”.

A oczy radnego „Bananowego Uśmiechu” w miarę studiowania nie do końca najwyraźniej przestudiowanych materiałów sesyjnych, robiły się coraz większe, coraz bardziej okrągłe, jak nie przymierzając, spodki od mleka dla wygłodzonego kota.

Na zakończenie swojego wystąpienia radny Jan Przybylski przytoczył pismo z Ministerstwa Finansów (listopad 2014), które stanowiło odpowiedź na starania starostwa o pożyczkę z MF. Próba uzyskania tej pożyczki zakończyła się klapą, jak wszystko zresztą czego dotknie się Wielce Czcigodna Pomyłka i jego mało przydatna dla mieszkańców powiatu spółka z niczym niegraniczoną odpowiedzialnością. Pismo z MF w sposób dobitny odsłaniało nijakość i niespójność tzw. „programu naprawczego” i nie dopatrywało się w nim niczego zasługującego na pozytywną ocenę. Stąd i pożyczkę dla powiatu szlag trafił. Powołując się na to pismo radny Jan Przybylski wbił przysłowiowego „ćwieka” do zmurszałej trumny powiatu.
Mówca przypomniał też, że z odszkodowania dla „Chemeko – System” w kwocie 7,8 mln zł., spłacono jedynie odsetki w kwocie 400 tys. zł.

Głos zabrał Wielce Czcigodna Pomyłka Powiatu, który żalił się, że nikt go nie chwali. Pochwalił się III miejscem w rankingu „Wspólnoty”, pozyskiwaniem funduszy unijnych przez jednostki podległe starostwu. Zar5zucił opozycji, że o tym nie mówi, co było tak trafne, ja jego nieszczęsny wybór na starostę. Przypomnę tylko, że sprawę III miejsca naszego powiatu na porządku obrad sesji, wywołał radny opozycyjny Mirosław Żłobiński. Najwyraźniej Wielce Czcigodna Pomyłka Powiatu czuje się niedowartościowana. A przecież to bardzo niesłuszne! Jego zasługi dla powiatu są wprost niewyobrażalne. W takim stanie nasz powiat nigdy się nie znajdował! Ja bardzo chętnie o tych niebotycznych i nie mieszczących się wprost w głowie zasługach napisał, ale w komputerze nie ma czcionki, by owe zasługi oddać w sposób nadzwyczaj wierny. Podobno ma się to zmienić, bo intelektualiści z miejscowego PSL – u intensywnie nad tym pracują.

Radny Andrzej Wałęga odniósł się do sprawy przejęcia drogi powiatowej Czernina – Góra. Stwierdził, że: „lepiej, żeby gmina tę drogę wzięła, bo wrócimy do epoki kamienia łupanego”.

Coś tam głosowano i kątem oka zauważyłem, że mój niewątpliwy pupil, oczko w głowie mojej radny „Bananowy Uśmiech”, którego okrągłe oblicze przypomina księżyc w pełni, po raz trzeci tego dnia, i to przed południem!, zabiera głos. Chwila to wiekopomna, doznań niezwykła. Po sali obrad płynie aksamitny głos „Bananowego Uśmiechu”, który unosi swe nieco dziewczęce brwi ku zakolom na swojej nieco globusowej głowy, nadyma policzki, które przybierają kształt jędrnych piersi niewinnego dziewczęcia. Z niektórych zakątków sali dobiegają odgłosy samotnego, pełnego smutku, szczytowania. Ma moc magiczną nasz „Bananowy Uśmiech”!


Była godzina 11.10 a ja musiałem opuścić Radę Powiatu i jego gwiazdę – „Bananowego Uśmiecha”.

sobota, 17 września 2016

Debil

Czytelnik nadesłał zdjęcia, a to zobowiązuje do publikacji i podziękowań.

Babie lato Rady Powiatu

W środę, 13 września, odbyła się – nomen omen – 13, sesja Rady Powiatu. W sesji uczestniczył komplet radnych (15), czego jednak nie należy wyciągać wniosku, że w sali obrad znalazło się tyleż samo rozumów. Byłoby to bowiem wniosek idący nazbyt daleko.

Początek obrad sesji, po przyjęciu jej porządku, poświęcony został uczczeniu minutą milczenia. pamięci zmarłego radnego ubiegłej kadencji Jerzego Pali, któremu niech ziemia lekką będzie.

Następnie przystąpiono do obrad, czyli przyszedł czas na bezlitosne grillowanie nieudolnej koalicji. Trzeba Państwu wiedzieć, że koalicję opozycja grilluje na przeróżne sposoby, w dowolnym momencie sesji, na dowolnym ogniu, w dowolnej pozycji. Po prostu czyni to, jakby od niechcenia.

Przy omawianiu materiałów na sesję radny Mirosław Żłobiński zadał tak od niechcenia takie oto pytanie: dlaczego sprawozdania z pracy za rok 2015, powiatowego inspektora sanitarnego, które nosi datę lutego br. oraz sprawozdanie z pracy policji, datowane na kwiecień br., przedstawiane są radnym dopiero we wrześniu. „Czy to musi poleżeć, żeby nabrało mocy?” – grzecznie i nad wyraz uprzejmie dociekał radny Mirosław Żłobiński. Jego ciekawość nie została zaspokojona w najmniejszym nawet stopniu, gdyż w trakcie pytania Wielce Czcigodna Pomyłka Powiatu – Piotr Wołowicz spoglądał w sufit w poszukiwaniu – prawdopodobnie – tzw. „zajączka” na suficie wywołanego przez jego arcygomułkowską łysinę. Jego zastępca, niewydarzony kandydat na burmistrza gminy Wąsosz – Paweł Niedźwiedź w trakcie pytania radnego Mirosława Żłobińskiego, masował swój obfity podbródek.

Rady Mirosław Żłobiński zbyt wysoko zawiesił poprzeczkę. Wszak nie każdy tak jak on potrafi być wielofunkcyjny. Powszechnie wiadomym jest, że radny Mirosław Żłobiński potrafi – i to jednocześnie! – pisać na dwóch komputerach, czytać poważną gazetę, rozmawiać telefonicznie, głaskać pod włos osobistego kota o wymownym imieniu "Mysz", gotować kakao na odległość i znakomicie i przebiegle knuć! A biedny radny Mirosław Żłobiński żyje w przekonaniu, że takie umiejętności są normą. Otóż nie! Używając żargonu drobiarskiego stwierdzić należy, że są filety z kurczak I gatunku, ale też są filety z kurczaka II gatunku.

Radny Jan Przybylski zarzucił Zarządowi Powiatu, iż ten: „zajmuje się sam sobą”, nie stwarza: „perspektyw rozwoju powiatu”, „zmierza w ciemną uliczkę”, a „w kontekście finansowym „zmierza do katastrofy”.

Po raz drugi głos zabrał radny Mirosław Żłobiński, który dopytywał się o analizę stanu technicznego dróg powiatowych. Owa rzekoma, jak się okazało, „analiza” omawiana była na posiedzeniu Zarządu Powiatu. Radnego interesowały wyniki tej „analizy”. Drugą sprawą, jaką interesował się radny był wynik procesu w sprawie strażnicy. Wynik procesu jest dla starostwa jednoznacznie negatywny. Jednym słowem: będziemy bulić! Trzecie zagadnienie podniesione przez radnego Mirosława Żłobińskiego dotyczyło artykułu w „Przeglądzie Górowskim”. Wg tegoż artykułu nasz powiat zajął III miejsce w kraju, w kategorii pozyskiwania funduszy unijnych. Ranking organizowała „Wspólnota”. 

W trakcie przepytywania przez radnego Mirosława Żłobińskiego Wielce Czcigodnej Pomyłki Powiatu, okazało się, iż Wielce Czcigodna Pomyłka Powiatu, nie ma najbledszego pojęcie na temat metodologii i kryteriów przyznania naszemu powiatowi tej nagrody. Wielce Czcigodna Pomyłka Powiatu rzekła skromnie: „Chwalić się będziemy, jak dostaniemy”. Tylko po co chwalono się już w „Przeglądzie Górowskim”? Jakież rozdwojenie jaźni!

W nawiązaniu do zrujnowanych dróg powiatowych, Wielce Czcigodna Pomyłka Powiatu, raczyła oznajmić, iż na naprawę trzech odcinków dróg. Przeznaczono kwotę 200 tys. zł na remonty, ale w trakcie postępowania przetargowego okazało się, że trzeba do tej kwoty dołożyć jeszcze 15 tys. zł., bo tyle chce chętny za załatanie „sera szwajcarskiego”. Dwa z odcinków dróg znajduję się na terenie gminy Góra, a jeden odcinek na terenie gminy Wąsosz.

Radny Mirosław Żłobiński zwrócił uwagę, że w sprawozdaniu policji wskazano, iż w 2015 r., przyczyną wypadku w 9 przypadkach był stan nawierzchni drogowej. Radny powołując się na sprawozdanie straży pożarnej wskazywał na fakt, że po wypadku, usunięciu jego przyczyn przez straż pożarną, administrator drogi, czyli powiat, ma obowiązek przejąć drogę i potwierdzić jej zdatność do eksploatacji. Ze sprawozdania straży pożarnej wynika jednak, że tak się nie dzieje. Radny Mirosława Żłobiński nie doczekał się odpowiedzi na to – oczywiście! - tendencyjne pytanie.

Radny Andrzej Wałęga pytał o działania pojęte przez Zarząd Powiatu w sprawie oczywistego burdelu pozostawionego na poboczach drogi Czernina – Chrościna. Radny przypomniał, że składał w tej sprawie interpelację, ale odpowiedzi na nią się nie doczekał., I faktycznie tak było podczas ostatniej sesji, czyli nieomal 3 miesiące temu. Radny Andrzej Wałęga raz jeszcze przypomniał, że firma która robiła pobocza tej drogi pozostawiła nieuprzątnięte gałęzie na poboczu. Stwarzają one zagrożenie a droga ta jest często użytkowana. „Ktoś zarobił na tym pieniądze, gałęzie powrzucano do rowu melioracyjnego. Kto i w jakim zakresie za ten stan rzeczy odpowiada i jakie wyciągnięto konsekwencje” – rzucał swoje pytania w pustkę radny Andrzej Wałęga. I tylko echo mu odpowiedziało.

Radny Jan Przybylski dopytywał się o kwoty, jakie starostwo wydało na usługi prawnicze od 2010 r. Wskazał też, że: „starostwo straciło płynność finansową”, „są zatory płatnicze”, co potwierdza pismo wojewody dolnośląskiego z 6 września br.
Radny Mirosław Żłobiński ubolewał nad jakością udzielanych na interpretacje odpowiedzi, które zazwyczaj nie dotyczą meritum sprawy. W tym miejscu radny grubo i na wyrost sobie zażartował, bo wygląda jakby w cuda wierzył.

Radny Kazimierz Bogucki opowiedział historię pewnej pracownicy szpitala. Kobieta usiłowała uzyskać pomoc, bo spółka, w której jest zatrudniona, usiłowała niezgodnie kodeksem pracy, skierować ją na urlop bezpłatny. Pani chodziła do starostwa, by uzyskać jakąś pomoc prawną. Przyjął ją wicestarosta (Paweł Niedźwiedź), obiecał pomoc, by po tej obietnicy w geście najwyższej bezradności, nie dotrzymać. Radny Kazimierz Bogucki pytał: „Jak pomogliście tej pani? Przecież tak dobrze dogadywaliście się z PCZ! Tak nie można! Tu chodzi o godność ludzką. Jak Państwo będą takim ludziom pomagać?” Odpowiedzi nie było. Były za to „mordy w ciup”.

Wicestarosta Paweł Niedźwiedź nie jest nieoczytanym „głąbem”. Mawiał niegdyś, że ma serce „po lewej stronie”. Teraz wiem, że pięty. Zapewne zna wiersz „Który skrzywdziłeś”. Mam nieodparte wrażenie, że źle skończy.

C.d.n.
W nawiązaniu do dróg powiatowch