środa, 7 października 2015

Feler prawdy

Oto co udało się ustalić w sprawie rzekomego wyrażenia przez naszą panią burmistrz zgody na przyjęcie uchodźców. Treść korespondencji w tej sprawie nie powinna pozostawić najmniejszego pola do spekulacji dotyczących wyrażenia zgody przez burmistrz Irenę Krzyszkiewicz na przyjęcie przez naszą gminę owych mitycznych 70. uchodźców.


Proszę przy okazji zwrócić uwagę na nagłówek pisma. Pismo o przytoczonej powyżej treści otrzymali wszyscy stojący na czele samorządów w naszym województwie. 

Poniżej stanowisko burmistrz Ireny Krzyszkiewicz w tej sprawie. 


Burmistrz Góry - jak jasno wynika z pisma - wyraźnie określiła maksymalną liczbę uchodźców, którzy mogą liczyć na przyjęcie w naszej gminie. I to się pani burmistrz chwali. Wykazała tu zarówno humanitaryzm, jak też realną ocenę naszych możliwości. 

Czegoż to się jednak nie wymyśli, by powstał ferment w naszej lokalnej społeczności. Wczoraj jeden ze znaczących górowskich przedsiębiorców opowiadał mi, iż po dokonaniu pewnej inwestycji na terenie naszego miasta, miał kontrole będące wynikiem anonimów. I rzekł zdanie oddające mentalność pewnej niedużej grupy mieszkańców naszej gminy. A rzekł mi tak: "W naszym mieście wybaczy się wszystko, tylko nie sukces, który ktoś odniósł." I tej "bezinteresownej zazdrości" zawdzięcza swój żywot plotka o 70. uchodźcach, na których przyjęcie rzekomo zgodziła się burmistrz Irena Krzyszkiewicz. Prawdę widzą Państwo w zamieszczonej korespondencji. 

Trzeba jednak przyznać, że "sukcesem", swoistym "sukcesem", jest puszczenie takiej durnej plotki w obieg. Oczywiście, jest to plotka dla umysłów durnych i mało dociekliwych. Wszak można było ją zweryfikować dzwoniąc do gminy i żądając (tak, żądając!) informacji na ten temat. Ale prawda ma to do siebie, że zawsze przegrywa z tandetną sensacją. Bo prawda nie zwiera w sobie sensacji. I to jest feler prawdy. Prawda jest bowiem obiektywna.

"Docenione"

Otrzymałem e - maila:
Wraz z nim załączniki:
Bardzo dziękuję za zainteresowanie okazywane przez Czytelnika stanem technicznym obiektów, które stanowią własność wszystkich mieszkańców naszej gminy. To rzadki - niestety - wyraz troski o nasze wspólne dobro. Zazwyczaj bowiem jest tak, że oczy widzą, język krytykuje a występuje najzwyczajniejszy brak odwagi, by zwrócić uwagę osobom odpowiedzialnym w gminie za zły stan rzeczy. I to jest przypadłość i wada ogółu naszych mieszkańców, którzy narzekają na podatki, ale nie reagują na przejawy jaskrawej niegospodarności. Dobrze, że Autor e - maila wyłamuje się z tego schematu i słusznie zauważa, że lepiej wydać na naprawę rynny teraz 100 zł., niż za czas jakiś 1000 czy 2000 na położenie nowej elewacji.

Też nie pałam miłością do Platformy, rzekomo Obywatelskiej. O ile wiem, a może moje informacje są już nie na czasie, to dyrektor Ryszard Wawer nie jest jej członkiem. Dyrektor może i ma - jak to Pan ujął - "większe ambicje", ale obserwując jego aktywność podczas sesji Rady Powiatu i czytając tzw. "protokoły" z posiedzeń Zarządu Powiatu, nie sądzę, by były one realne. To jest format coś pomiędzy Janem Rewersem a starostą Piotrem Wołowiczem. W tej sytuacji "większe ambicje" raczej pozostaną w sferze jego majaków sennych. Pozytywów do pracy Rady Powiatu nie wnosi. Wierny żołnierz liniowy z transzei starosty. Pospolitość po prostu.

Co do przyjmowania uchodźców obiecuję, że sprawę dogłębnie wyjaśnię, bo ktoś tu szefowej gminy szyje buty.

wtorek, 6 października 2015

Drugie płuco

Można żyć bez jednego płuca, ale jest to dość uciążliwe dla człowieka. Przekładając to na język komunikacyjny można rzec, że dotąd w Górze, żyliśmy bez dwóch komunikacyjnych płuc, którymi bez wątpienia są obwodnice. Jedno płuco funduje nam Sejmik Wojewódzki. Mowa tu o obwodnicy Góry, która wpłynie na poprawę bezpieczeństwa i spowoduje przeniesienie ruchu samochodów z zatłoczonej i niebezpiecznej w godzinach szczytu drogi w Starej Górze, ul. Starogórskiej, Podwala, Kościuszki, Wrocławskiej. Ten problem będziemy mieli z głowy za jakieś trzy lata.

Pozostanie jednak problem drugiego płuca, które odciąży drogi wiodące do Rawicza. Szczególnie dotkliwie nasilenie ruchu na ul. Wrocławskiej odczuwają jej mieszkańcy, którzy naprawdę boją się, iż w pewnym momencie ktoś wjedzie im do domu. Budynki przy ul. Wrocławskiej najczęściej mają metrykę chrztu sprzed 1945 r. Ich konstrukcja jest więc nadgryziona zębem nieubłaganego czasu oraz wstrząsami i drganiami wywoływanymi przez samochody. Zarówno te o małym ciężarze jak i tych, na widok których ciarki przechodzą nam po plecach a w mieszkaniach przy ul. Wrocławskiej, Podwalu, Starogórskiej w oknach drżą szyby a kawa niebezpiecznie chlupoce w filiżance.

Czas zatem na drugie komunikacyjne płuco dla naszego nadmiernie przeciążonego ruchem samochodowym „płuca”.

Od pewnego czasu w naszym UMiG wielkim zainteresowaniem ciszy się pewien dokument o dość zawiłym tytule: „Urbanistyczna analiza funkcjonalno – przestrzenna z rozwiązaniami wariantowymi dla układu komunikacyjnego miasta i Gminy Góra”.

Ów dokument opracowany został na zlecenie gminy Góra przez Wrocławskie Biuro Urbanistyki. Data opracowania: grudzień 2009 r., czyli nieomal 6 lat temu.

W części dokument ten nie jest już aktualny, gdyż odnosi się on do budowy obwodnicy, na której budowę Dolnośląska Służba Dróg i Kolei rozpisała w lipcu br. przetarg. Lista potencjalnych wykonawców w poście poniżej.

I tu ciekawostka. Autorzy opracowania założyli, iż: „Realizacja mostu nastąpi około 2015 r.” Jakże się pomylili! Na szczęście dla nas. Nawiasem mówić pamiętam też głosy lokalnych pesymistów i czarnowidzów, którzy głosili, że most nigdy nie powstanie, że jest to „wyborcza ściema”, „obiecanki – cacanki” i „pusta obietnica” burmistrz Ireny Krzyszkiewicz. Jakoś jednak nie słyszałem, by „odszczekali” swoje puste gadanie. Być może nie mogą, bo most w Ciechanowie kością im w gardle stanął.

Druga część omawianego dokumentu jest jednak wciąż aktualna. Dotyczy ona bowiem trzech wariantów przebiegu obwodnicy Góry, której zadaniem będzie właśnie obejście ul. Wrocławskiej.

Pierwszy z wariantów nazwany został południowym bliższym. W dokumencie czytamy:

Projektowana trasa odchodzi w Sędziwojowicach od istniejącej drogi nr 324 kierując się na południowy zachód, przechodzi przez tereny leśne w sąsiedztwie ujęć wody dla miasta Góry i Starej Góry, przecina projektowany Specjalny Obszar Ochrony Siedlisk – Dolina Dolnej Baryczy – omijając po stronie południowej miasto Górę. Pomiędzy Górą a Starą Górą (ul. Starogórska) przecina istniejącą drogę 323.

Od tego miejsca trasa drogi 324 łączy się z projektowaną trasą drogi 323 i przechodzi zachodnim skrajem miasta, przecinając istniejącą drogę 324 a następnie w północno – zachodnim krańcu miasta łączy się istniejąca drogą 323.” Planowany w 2009 r. koszt realizacji tego wariantu – ok. 66 mln zł., wraz z przebudową dróg.

Autorzy opracowania zauważają, że wariant ten: „oddziela Starą Górę od miasta Góra”. Długość projektowanych dróg od połączenia od ul. Wrocławskiej z ul. Poznańską ma wynieść ok. 6,6 km.

Kolejny wariant nazwany został południowym dalszym. Zaproponowano w nim: „większe oddalenie trasy od granic miasta Góra i odejście od istniejącej drogi nr 324 wcześniej niż w wariancie południowym bliższym, już pomiędzy Szedźcem a Kłodą Górowską oraz ominięcie po południowej stronie także Kłody Górowskiej oraz Starej Góry.”

Podobnie jak w wariancie południowym dalszym tak również w tym przypadku projektowana obwodnica przecina tereny leśne oraz Specjalny Obszar Ochrony Siedlisk – Dolina Dolnej Baryczy – ale odsunięta jest bardziej od ujęć wody. Warto dodać, że pomiędzy Rogowem Górowskim a Starą Górą ten wariant obwodnicy ma przecinać istniejąca drogę nr 323, gdzie planuje się budowę ronda. Długość tego wariantu – ok. 7 km. Jego zaletą jest lepsze połączenie drogowe pomiędzy Rawiczem a mostem w Ciechanowie. Szacowany w 2009 r. koszt inwestycji – ok. 84 mln zł., ale wraz z kosztem przebudowy istniejących dróg.

Ostatni wariant planowanej obwodnicy nazwany został północnym. W tym wariancie obejście Góry odbywać się ma po stronie północnej. W początkowym odcinku wyznaczona jest na terenach rolnych i krzyżować się ma z drogami powiatowymi 1077D i 1076D oraz nieczynna linia kolejową Góra – Bojanowo. Następnie kierować się ma na zachód po północnym skraju naszego miasta. Tu również musi przebiegać przez tereny leśne, w tym Specjalny Obszar Ochrony Siedlisk – Dolina Dolnej Baryczy – ale będzie obszar ten przecinała w znacznie węższym miejscu niż poprzednich wariantach. W północno – zachodnim krańcu Góry ma przeciąć istniejącą drogę 323 (wylot ul. Poznańskiej z miasta) i biegnąc dalej na zachód ma przeciąć projektowaną trasę drogi nr 323 w zaprojektowanym tam rondzie, które będzie częścią planowanej obwodnicy w kierunku Leszna, na której wykonanie właśnie odbył się przetarg. Długość tego wariantu – ok. 6,4 km. Zaletą tego wariantu jest fakt, że nie przebiega koło ujęć wody dla miasta Góry i Starej Góry. Szacunek kosztów z 2009 r. – ok. 81 mln., również przebudową dotychczasowych dróg.

Autorzy opracowania zalecają realizację wariantu południowego bliższego argumentując: „korzystniejszą relacją Rawicz – most w Ciechanowie”.
Tak więc widzą Państwo jak wygląda sytuacja z drugą obwodnica dla naszego miasta. Możliwości finansowe naszej gminy budowa drugiej (tak jak i pierwszej) obwodnicy przerasta. Na realizację tego przedsięwzięcia pieniądze trzeba zdobyć z województwa. Aby tego dokonać należy mieć siłę przebicia. I to bardzo mocną kartę a nie „blotkę”.

Przypomina mi się jak kilka lat temu, przy okazji wprowadzenie Programu Przebudowy Dróg Lokalnych, zwanych pospolicie „schetynówkami” wybuchła w naszym województwie awantura. Okazało się, że nasza gmina w ciągu dwóch lat otrzymała dofinansowanie na budowę dwóch „schetynówek” a Głogów na żadną. Żaliły się władze Głogowa, że „mała Góra” ma jakieś szczególne dojścia do środków na budowę „schetynówek” a oni dojść takich nie mają. Przypomnę tylko, że z tegoż programu skorzystaliśmy dotąd w sześciu przypadkach (ul. Dąbrówki, Sosnowa, Witosa, II etap budowy ulicy łączącej Wrocławską z Cichą oraz droga w Ślubowie). Bardzo ładny efekt, ale krasnoludkom tego nie zawdzięczamy. Jeżeli już to pewnej Irenie. Bo można szefową gminy lubić lub nienawidzić, ale jedno trzeba jej przyznać: jest skuteczna.

Przed wyborami różne twarzyczki namawiają nas do oddania na siebie głosu. Nagle ukochali naszą gminę, nasz powiat i nas mieszkańców. Tyle tylko, że ja im totalnie nie ufam. Nie wierzę w ich obietnice, bo nie będzie po wyborach możliwości powiedzenia im: „sprawdzam!” Zapomną o Górze, jej problemach, których nie znają, ale udają, że znają. I co? Po świcie będziemy ich szukać, by spytać się co z realizacja obietnic? A tu możemy pojechać do Czerniny i dopaść ewentualną panią posłankę i zdać pytanie, opieprzyć, bo nasza jest to i nam wypada. A nie szukać wiatru w polu i „pisać na Berdyczów”.


Sądzę, że warto w kontekście palącej potrzeby wbudowania drugiego płuca w niepełny organizm naszego miasta postawić na panią Irenę. Cóż stracimy? Nic! Najwyżej przy następnych wyborach jej nie wybierzemy. A znając kandydatkę będzie to dla niej kara najbardziej dotkliwa. Przejście na emeryturę to nie dla niej. Co to, to nie! Gra jest więc warta świeczki, bo tak naprawdę grając na Irenę gramy na siebie i dla siebie. I tylko ciężki idiota tego nie może pojąć. 

Ja nie twierdzę, że będąc posłanką Irena Krzyszkiewicz załatwi nam na 100% budowę drugiej obwodnicy. Ja tylko twierdzę, że siła przebicia posłanki jest większa niż burmistrza. A nam jak potrzebny - i to pilnie! - jest ktoś z mocnymi koneksjami na szczeblach wojewódzkich, gdzie dzielą kasę. I o to tu chodzi a nie o to czy Irenę kocham czy nienawidzę. Idzie o danie nam wszystkim szansy. Wiem, że brzmi to dość brutalnie, ale takie jest - niestety! - życie.

czwartek, 1 października 2015

Pięciu chętnych

Wczoraj w siedzibie Dolnośląskiej Dyrekcji Dróg i Kolei nastąpiło odczytanie ofert związanych z budową jakże długo oczekiwanej obwodnicy naszego miasta. Poniżej lista firm, które mają nieodparte pragnienie wybudowania nam obwodnicy.
Koszt realizacji tej inwestycji DSDiK oszacował na kwotę 38.518.284,1 mln zł. Obecnie złożone oferty badane są pod kątem ich zgodności z oczekiwaniami technicznymi inwestora, czyli DSDiK.
Zgodnie ze Specyfikacją Istotnych Warunków Zamówienia podmiot, który wygra przetarg będzie miał na realizację inwestycji 3 lata od dnia podpisania umowy. Tak więc - jeżeli wszystko pójdzie zgodnie z planem, to nasze miasto swoją obwodnicę będzie miało po koniec 2018 r.

piątek, 25 września 2015

"Zielony matiz z wąsami"



Są takie chwile, że człowiek nie dowierza własnym zmysłom. Każdy chyba przeżył taki moment. Oto na blogu Adriana Grochowiak mamy żywy dowód jak ludzki zmysł potrafi mamić, deformować rzeczywistość i powodować zamieszania w umyśle.

Znany mi osobiście przedsiębiorca górowski, nazwijmy go całkowicie umownie Panem Adamem, przyfilował na ulicy Jana Rewersa. Jen Rewers – gdyby ktoś nie wiedział, a wiedzą raczej wszyscy choć temu wiary dać nie mogą – jest przewodniczącym Rady Powiatu. Zatrudniony jest w Powiatowym Zespole Doradców, którzy zajmują się – podobno – doradzaniem rolnikom. Ponadto Jan Rewers jest znakomitością lokalnego Polskiego Stronnictwa Ludowego, co to „żywi i broni”, najczęściej swoich.

Otóż przedsiębiorczy „Pan Adam” (niech mu interes idzie jak najlepiej) postanowił sprawdzić, czy to rzeczywiście Jan Rewers. W tym celu zadzwonił do miejsca pracy pana Jana Rewersa. Okazało się – czego dowodzi nagranie zamieszczone na stronie Adriana Grochowiaka, że widoczny na zdjęciu Jan Rewers nie jest Janem Rewersem, bo tenże prawdziwy Jan Rewers był w tym czasie na szkoleniu.



Zapewne Państwo i ja staniecie murem betonowym za Janem Rewersem, gdyż jest on z partii, której działaczy (np. Jana Burego) z uporem maniaka prześladuje i czepia się (całkowicie bezzasadnie!) CBA i liczne prokuratury. Partia, do której należy Jan Rewers jest jak kryształ. Niczym dziewica! Grzech nie ma do niej dostępu a występek nawet o niej nie słyszał i omija ją z daleka. Wszyscy kochamy PSL czego wymierny wyraz damy przy trumnach wyborczych 25 października.

Okazuje się – po wysłuchaniu nagrania – że drogi pan Jan idzie w tzw. „zaparte” i stanowczo odcina się od osoby prezentowanej na fotkach. Swoją drogą śliczne słitfocie! Pana Jan też jest słit. Bez dwóch zdań!

Sądzę, ze „Pana Adam” mógł się pomylić. Doszedłem do tego wniosku na podstawie użytego przez niego sformułowania: „Zielony Matiz z wąsami”. Mogło bowiem być tak, że nasz drogi i zacny pan Jan ma dwie pary wąsów. Te zapasowe, może używane odświętnie, pozostawił w samochodzie a że rzadko używane, to mogło się drogiemu „Panu Adamowi” wydawać, że Matiz pana przewodniczącego Jana Rewers ma wąsy. Wiadomo bowiem wszystkim wąsaczom, że wąs długo nie używany pomimo tego rośnie bujnie. A pan Jan, jako człowiek zabiegany, zajęty, nocami pracujący, dniami nie odpoczywający, nie ma czasu przyciąć wąsa. I tak sobie wąs rósł w Matizie aż zaczął być łudząco podobny do szanownego pana Jana przewodniczącego.

Bo jeżeli czcigodny pan Jan, Rewers zresztą, mówi, że nie było go tam gdzie go nie było, to powątpiewać nie należy. Może stal sobie tylko na chodniczku, obserwował ptaszki, chmurki i obłoczki a plakacik wyborczy tak nagle spadł mu w ramiona, zerwany podmuchami jakże kapryśnego wiatru, spadł mu otwarte na kandydatkę PSL ramiona. On go utulił w rzewności swojej, przytulił, całusem namiętnym naznaczył i w dobroci swojej wielkiej niczym wąsy jego umieścił w miejscu, z którego niesforny plakat się urwał. Ot, i prawda cała.

Po czym wsiadł do zielonego Matiza swego, wąsy rzucił na tylne siedzenie i udał się na szkolenie, by poziom swojej już niebotycznej wiedzy podnosić do wymiarów kosmicznych. A ma przecież co robić kochany pan Jan. Susza pola wysuszyła, plony liche, ogólny zastój w rolnictwie, głód na przednówku pewny. I to są problemy, którymi żyje nasz drogocenny pan Jan, źródło naszej radości i ostoja cnotliwego PSL – u.

Ale widzę, że są siły ciemne, wrogie kochanemu panu janowi, które chcą go po gombrowiczowsku „upuipić”. I tym wrogom przezacnego pana Jana od susz i posuch, niskich cen płodów rolnych, który obecnie martwi się o populację myszy polnej zaniedbującej na skutek upału prokreację, ja współczuję. Mówię swoje stanowcze NIE! tym, którzy tak bezczelnie atakują oddanego sprawie polskiego rolnictwa błyskotliwego pana Jana.

Ktoś się podszył – bez dwóch zdań! – pod naszego niezwykle cennego pana Jana. Jak pan Jan, który słynie z prawdomówności mówi, że go tam nie było, to go nie było. Widocznie wrogowie powiesili sprytne zdjęcie wykonane w technice, która pozwala na przenoszenie dowolnego obrazu w dowolne miejsce. I ofiarom tej ohydnej prowokacji padł niewinny jak osesek pan Jan Rewers, przewodniczący Rady Powiatu zresztą i członek kryształowej partii – PSL.




czwartek, 24 września 2015

"Chorąży Transparentności"

Radni powiatowi składają interpelacje, do czego maja pełne prawo. I uzyskują na nie odpowiedzi, co z kolei nakazane jest prawem. Z jakością tych odpowiedzi bywa różnie. I tak np. radny Grzegorz Aleksander Trojanek złożył interpelację dotyczącą (kwestii brakujących drzwi w pomieszczeniach POSiR.” POSiR to inaczej hala „Arkadia”, gdzie funkcję dyrektora sprawuje Tomasz Krysiak. Postaci tej przedstawiać bliżej nie ma potrzeby, bo to on w konkursie na stanowisko dyrektorskie podsunął komisji konkursowej plagiat, który żywcem został zerżnięty z programu działalności Przedszkola nr 1 w Zielonej Górze.

Oczywiście, gdyby władze naszego powiatu miały co nieco we łbie, to pogoniłyby intelektualnego złodzieja. U nas jednak jest tak, że na takie „drobiazgi” jak kradzież własności intelektualnej uwagi się nie zwraca. Powód jest prosty. We władzach powiatu są ludzie nieskomplikowani intelektualnie. A tacy etycznego i moralnego występku dokonanego przez „dyrektora” Tomasza Krysiaka nie dostrzegą, gdyż ilość ich zwoi mózgowych wyklucza taką możliwość.
Tzw. „dyrektor” T. Krysiak dla którego – o czym zapewniał w ukradzionym programie działania, który przedstawił na konkurs na stanowisko dyrektora POSiR – u, deklarował obcymi mu słowami, iż: „Bezpieczeństwo dzieci i młodzieży…” i w ramach tegoż bezpieczeństwa zlikwidował eleganckiego grilla, a jego żałosna namiastkę, która jest godna jego intelektu, postawił na asfalcie z początku lat 70.

Oczywiście, szanowny tzw. „dyrektor” wisi mi i powiewa. Organicznie bowiem nie znoszę oszustów.
A to dla mnie jest prosty, zwyczajny oszust.

Powróćmy jednak do interpelacji radnego Grzegorza Aleksandra Trojanka. Odpowiedź wicestarosty na złożona interpelację położyła mnie na obie łopatki. Ja mogę zrozumieć, iż wicestarosta Paweł Niedźwiedź może być oczarowany i zafascynowany osobą tzw. „dyrektora” POSiR – u. Wszak każdemu wiadomo, że wicestarosta jest fanem piłki nożnej. Wiadomo też powszechnie, że tzw. „dyrektor” POSiR – u Tomasz Krysiak jest trenerem. Z wybitnymi niepowodzeniami na koncie. I to łączy osobę wicestarosty z trenerem Krysiakiem. Rzec można: ambicja wielka – możliwości znikome.

Rady Grzegorz Aleksander Trojanek raczył w swojej wspaniałomyślności w złożonej przez siebie interpelacji o pewne drzwi, które w hali „Arkadia” nakazał zdemontować niespełniony trener i złodziej własności intelektualnej tzw. „dyrektor” Tomasz Krysiak. Zdemontowane drzwi zamykały dostęp do pomieszczenia biurowego, w którym zasiada Stanisław Żyjewski, niegdyś wszechwładny szef „Arkadii” a obecnie skromny inspektor. Tak to w życiu się plecie: raz na wozie, raz pod wozem. Nieszczęście jest wówczas, gdy wóz jest z gnojem.

Radny powiatowy Grzegorz Aleksander Trojanek pytał właśnie o owe zdemontowane drzwi. Radnemu odpowiedział niespełniony - na szczęście Wąsosza – pretendent do burmistrzowskiego fotela Paweł Niedźwiedź. Powiem Państwu, że niegdyś ceniłem sobie tę osobę, ale od pewnego czasu czuję do jego osoby po prostu obrzydzenie.

Poniżej skan odpowiedzi wicestarosty Pawła Niedźwiedzia.
Sądzę, że myśl wicestarosty jest słuszna, dalekosiężna, wyłamująca się z okowów pospolitości, na miarę globalną. Szkoda tylko, że „post factum”. Wicestaroście idzie bowiem o pełna transparentność działań pracowników podległych starostwu. Sądzę, że intencją wicestarosty Pawła Niedźwiedzia jest społeczna kontrola – w tym wypadku sprawowana przez użytkowników hali „Arkadia” - nad pracą urzędników zatrudnionych w starostwie, a na których pensje Państwo łożycie.

W tej sytuacji należy oczekiwać dalszych kroków i związanych z nimi działań, które podejmie wicestarosta Paweł Niedźwiedź, by zapoczątkowana w „Arkadii” przejrzystość działań urzędników kontynuować.

Jestem głęboko przekonany, że jako „Chorąży Transparentności” wicestarosta Paweł Niedźwiedź nakaże zdjęcie drzwi w swoim gabinecie, by Szanowni Podatnicy nie szemrali po kątach i nie mówili, że wicestarosta w godzinach pracy ch… robi. Jestem najgłębiej przekonany, iż ślady „Chorążego Transparentności” podąży Wielce Czcigodna Pomyłka Powiatu Górowskiego – zażarty wielbiciel prywatyzacji górowskiego szpitala, najgorszy starosta powiatu, szef kanapowej na naszym terenie Platformy, rzekomo Obywatelskiej – Piotr Wołowicz. Ten z kolei, siedząc w swoim biurze , udowodni niedowiarkom, że istnieje. Są bowiem tacy, którzy twierdzą, że za biurkiem starosty zasiada garnitur bez powłoki cielesnej. W tym celu wspomniany powinien np. chrząkać, kasłać, poruszać się. Radzę w/w by się nie odzywał. Niech lud żyje iluzją.

Szkoda wielka, że myśl o transparentności działań urzędników przyszła wicestaroście tak późno. Gdyby rokowania w sprawie sprzedaży szpitala, co w efekcie końcowym okazało się sprzedażą z nieomal 70% bonifikatą (jaka kolosalna i hojna promocja!), to bylibyśmy obecnie w innej sytuacji.
Dobrze jednak, że wicestarosta przyszedł po rozum do głowy i w końcu pojął, iż wszystkich rozumów nie pożarł. Podobno, obecnie wicestarosty daniem ulubionym jest kapusta warzywna głowiasta ze szczególnym uwzględnieniem głąba, który w myśl wierzeń ludu prostego, dodaje intelektu. W to osobiście nie wierzę, bo czym skorupka za młodu nasiąknie, tym na starość trąci. Ale nie należy pozbawiać niepełnionego kandydata na burmistrza Wąsosza nadziei. Ta, jak wiadomo, umiera ostatnia.


Tak że należy oczekiwać od wicestarosty pełnej realizacji raz rzuconej myśli. Jakież to może być piękne! Urząd bez drzwi! Pełna transparentność! Tu nasuwają się jednak dwa zastrzeżenia natury obyczajowej. Pierwsza to taka, by toalet drzwi nie pozbawiać. Na przykład w Zespole Szkół od lat nie ma toalet i uczniom to przeszkadza. Nawiasem mówiąc, czy to nie robota wicestarosty, by nie dać kasy na drzwi do toalet w Zespole Szkół? A może to był poligon eksperymentalny?! I uwaga druga: nie pozbawiać drzwi gabinetu dyrektora POSiR. Po co ludziska mają wiedzieć, że częściej go tam nie ma, niż jest?