poniedziałek, 15 grudnia 2014

Wybrano, ale na jak długo?!

Kilka minut po godzinie 17 zakończyła się dzisiaj 3 część I sesji Rady Powiatu. Obradom przewodniczył radny – senior Kazimierz Bogucki. Z barku czasu podam Państwu dzisiaj tylko wyniki wyborów jakich dokonali radni podczas dzisiejszej sesji. Bardziej szczegółowy opis sesji znajdą Państwo jutro.

Kazimierz Bogucki - radny senior
Wybrano przewodniczącego Rady Powiatu. Został nim Jan Rewers z PSL, która to partię w kuluarach określano pieszczotliwie mianem „arbuzów”. Jan Rewers otrzymał 9 głosów a 6 radnym ta kandydatura się nie spodobała i głosowali przeciw.

Opozycja zgłosiła na przewodniczącego Rady Powiatu radną Teresę Frączkiewicz. Otrzymała ona 6 głosów za i 9 przeciwnych. 

Wiceprzewodniczącym Rady Powiatu został również członek PSL – Ryszard Pietrowiak z Żuchlowa. Otrzymał on 9 głosów za i 6 przeciw. Podczas licznych przerw niektórzy radni żartowali, że teraz stół prezydialny ozdobiony będzie koniczyną i owsem, firmowymi znakami tej obrotowej partii.

Dokonano również wyboru starosty. 9 głosami za i 6 przeciw wybrano (przynajmniej na dzisiaj) Wielce Czcigodną Pomyłkę – Piotra Wołowicza z Platformy, rzekomo Obywatelskiej. Jego zastępcą został dotychczasowy wicestarosta – Paweł Niedźwiedź, który przegrał w Wąsoszu rywalizację o fotel burmistrza ze Zbigniewem Stuczykiem. Wicestarosta Niedźwiedź otrzymał 8 głosów za, 1 głos był wstrzymujący a 6 radnym słusznie jego kandydatura się nie podobała.

Ze strony opozycja zgłoszono na starostę kandydaturę Marak Zagrobelnego, który uzyskał 6 głosów za i 9 przeciw. 

Wybrano 2 członków Zarządu Powiatu. Radna z Wąsosza – Marlena Grabarz otrzymała 9 głosów za i 6 przeciw, a radny Ryszard Wawer z Góry powtórzył ten wynik.


Mirosław Żłobiński został przewodniczącym Komisji Skrutacyjnej
Rozkład sił w Radzie Powiatu wygląda następująco. Koalicja ma 9 głosów a opozycja 6. Przypomnę, że w poprzedniej kadencji koalicja dysponowała 10 głosami. Taki rozkład głosów rodzi pewne prawne komplikacje.

Według ustawy o samorządzie powiatowym do wyboru starosty niezbędne jest 2/3 głosów, czyli 9 z 15. Na pierwszy rzut oka wszystko jest w porządku, bo tyle głosów otrzymał dzisiaj Wielce Czcigodna Pomyłka. Trzeba jednak przypomnieć pewna historię, która miała miejsce 4 lata temu.

Po odwołaniu jesienią 2010 r., ówczesnej starosty Beaty Pony dokonano wyboru Jana Kalinowskiego na starostę. Układ sił w Radzie Powiatu był wówczas taki, że Jana Kalinowskiego popierało 9 radnych z nim razem. Jan Kalinowski wziął udział w głosowaniu na wybór starosty i okazało się, że wybór ten zakwestionowany został przez nadzór prawny wojewody dolnośląskiego, jako dokonany z naruszeniem prawa. Wg przedstawionej przez nadzór prawny wojewody wykładni prawa Jan Kalinowski nie miał prawa brać udziału w głosowaniu, gdyż miał w nim „swój interes prawny”. Wybór na starostę (jak i cały Zarząd Powiatu) trzeba był powtórzyć. Powtórzono i Jan Kalinowski otrzymał 9 głosów, ale sam w głosowaniu nie wziął udziału. Nadzór prawny wojewody ponownego wyboru już nie zakwestionował.

Podczas dzisiejszego głosowania Wielce Czcigodna Pomyłka wzięła udział w głosowaniu i jak Państwo się domyślają oddała głos na samego siebie. Taki samo uczynił kandydat na wicestarostę Paweł Niedźwiedź. Nie inaczej postąpił Jan Rewers i jego kamrat z partii obrotowych arbuzów - Ryszard Pietrowiak. Od tego „wzorca” nie odbiegli też dwaj nowowybrani członkowie Zarządu Powiatu – Marlena Grabarz i Ryszard Wawer. Smutne to i przykre, ale niestety prawdziwe. Samorządowcy w powiecie tracą poczucie przyzwoitości. Ja wiem, że członek Zarządu ma większą dietę niż szeregowy radny, ale odrobina przyzwoitości nikomu jeszcze nie zaszkodziła.


Jan Rewers
Z dużą dozą prawdopodobieństwa można przyjąć następujący scenariusz. Opozycja zaskarży wybór starosty powołując się na rozstrzygnięcie nadzoru prawnego wojewody sprzed 4 lat. Nie jest wykluczone, że platfusy „obstukały” już sobie pozytywną opinię nadzoru prawnego, bo wojewoda jest z ich paczki. Wówczas opozycji nie pozostanie nic więcej niż zaskarżenie postanowienia nadzoru prawnego wojewody do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego, a gdy i tam się nie powiedzie (chociaż wątpię), to skarga pójdzie do Naczelnego Sądu Administracyjnego.

Już słyszę te wrzaski na forach, że opozycja mąci, przeszkadza, nie może pogodzić się z przegraną i inne podobne dyrdymały. A pytanie zasadnicze brzmi: a gdzie miejsce dla przestrzegania prawa?

Ukatrupić interpelację

Podczas sesji Rady Miejskiej w Górze nowo wybrany radny Adrian Grochowiak (Unia Górowian) złożył swoją pierwszą interpelację w sprawie funkcjonowania Straży Miejskiej. Warto przypomnieć, iż radny Adrian Grochowiak startował w wyborach z listy stowarzyszenia „Unia Górowian”, która w swoim programie wyborczym postulowała likwidację Straży Miejskiej. Radnego Adriana Grochowiaka zainteresowały m.in. następujące kwestie.

I tak radny chce poznać budżet Straży Miejskiej w latach od roku 2011 do 30 listopada 2014 r., koszty płac ponoszonych w związku z zatrudnieniem strażników w w/w okresie oraz wysokość przyznanych ewentualnie nagród i premii strażnikom miejskim, wydatków związanych z użytkowaniem samochodu mercedesa „vito”.

Adrian Grochowiak - drugi od lewej
Z drugiej strony, w swojej interpelacji radny Adrian Grochowiak, pragnie poznać dochody Straży Miejskiej. Na dochody Straży Miejskiej składają się kary za przekroczenie prędkości (fotoradar), kary z tytułu parkowania bez ważnej opłaty parkingowej, mandaty z tytułu wykroczeń, itp.

Radny Adrian Grochowiak postanowił również przyjrzeć się bliżej fotoradarom. W swojej interpelacji wniósł o przedłożenie mu faktur na zakup fotoradaru bądź kserokopii umów na ich dzierżawę. W kręgu zainteresowania radnego Adriana Grochowiaka znalazły się również uprawnienia strażników miejskich do obsługi fotoradaru.


Debiutancka interpelacja radnego Adriana Grochowiaka zmierza w kierunku drobiazgowego poznania finansowych kulis funkcjonowania Straży Miejskiej, którą większość górowian uważa za byt zbędny i pasożytniczy. Prawdę mówiąc nigdy nie usłyszałem dobrego słowa o tej jednostce.

Dość dziwna była reakcja burmistrz Ireny Krzyszkiewicz po złożeniu interpelacji przez radnego Adriana Grochowiaka. Wespół z przewodniczącym Rady Miejskiej – Jerzym „Chochołem” Kubickim zaczęli przekonywać radnego, by ten … nie oczekiwał odpowiedzi na swoja interpelację. Władza przekonywała i zachęcała radnego Adriana Grochowiaka, by ten udał się osobiście do odpowiednich wydziałów urzędu, gdzie otrzyma wszelkie informacje dotyczące funkcjonowania Straży Miejskiej. Argumentowano to czasem, który urzędnicy będą musieli poświęcić pisaniu odpowiedzi na interpelację radnego, kosztami papieru, bo interpelację trzeba będzie skserować w 21 egzemplarzach, by otrzymał ją każdy radny. Ponadto to jedna jedyna interpelacja – jak władza stwierdziła – może doprowadzić do paraliżu pracy urzędu.

Dzięki złożonej interpelacji z ust burmistrz Ireny Krzyszkiewicz dowiedzieliśmy się, że do funkcjonowania Straży Miejskiej musimy dopłacać. Kwota jaką zasilają podatnicy strażników miejskich nie została sprecyzowana. Dowiedzieliśmy się również, że obecnie jest tylko dwóch strażników, ale będzie ich ponownie trzech, bo ogłoszono konkurs na obsadę wakatu. Burmistrz przedstawiła również tragiczny stan mercedesa „Vito”, którym tak beztrosko bujają się strażnicy miejscy doprowadzając wielu mieszkańców naszej gminy do szewskiej pasji. Samochód ten jest wart obecnie ok. 9 tys. zł. Ostatnia naprawa kosztowała ok. 6 tys. zł. W tym stanie rzeczy burmistrz planuje zakup nowego pojazdu, by strażnicy mieli się czym bujać. Podatnicy będą zachwyceni!

Słuchałem tego z rosnącym zdumieniem. Władza zażyczyła bowiem sobie, by radny Adrian Grochowiak zrzekł się przysługującego mu ustawą o samorządzie gminnym, prawa do składania interpelacji. Komuś tu odbiło! Ani to mądre, ani smaczne nie było. Ot, bąbelki po wygranych wyborach poszły pod czerep i odbiło.

Radny Adrian Grochowiak siedział niczym nieporuszony i nie dawał się skusić mirażom wędrówki „po prośbie”. Najmłodszy radny swoje prawa zna i najwyraźniej nie zamierza z nich rezygnować. Władzy nie pozostało w tym przypadku nie więcej niż w ciągu 21 dni wysmażyć solidną odpowiedź na interpelację radnego Adriana Grochowiaka. A jak taka odpowiedź znajdzie się w materiałach na sesję to Państwo będą mieli okazję poznać szczegóły funkcjonowania tej powszechnie nielubianej jednostki.
Jacek Szczerba

Aktywność radnego Adriana Grochowiaka, który wraz z radnym Jackiem Szczerbą ciągnęli jakoś tę sesję, by nie przypominała ona „sejmu niemego” lub stypy po zmarłej pani „Dyskusji”, nie wyczerpała się tylko na interpelacji.

Radny Adrian Grochowiak odczytał też list, który otrzymał od 32 mieszkańców ulicy Piłsudskiego, którego skan znajdą Państwo poniżej.



W swoim wystąpieniu radny Adrian Grochowiak stwierdził, że: „nie wiem który z radnych reprezentuję mieszkańców tej ulicy, ale lis trafił do mnie więc spełniam swój obowiązek i go przedstawiam”.

Później rozegrała się scena godna Monty Pythona. Rozsierdził się przewodniczący Rady Miejskiej – Jerzy „Chchoł” Kubicki, który zarzucił radnemu Adrianowi Grochowiakowi, że ten … nie zadzwonił do niego podczas jego dyżury na komendzie z informacją, iż przy ulicy Piłsudskiego funkcjonuje „Strefa 18” i że są tam awantury.

Szczęka mi opadła. Policja nie wie, gdzie znajdują się w naszym mieście punkty o podwyższonej podatności na awantury. Radny Adrian Grochowiak opieprzony został, że wiedział a nie powiedział. Fajne podejście do problemów ma funkcjonariusz górowskiej policji Jerzy Kubicki. Dobrze to świadczy o jego rozpoznaniu zagrożeń na terenie naszego miasta. Możemy chodzić i spać bezpiecznie, bo Jerzy Kubicki czuwa nad naszym spokojem. Wie wszystko, ale tylko podczas sesji Rady Miejskiej.

Dwóch radnych uratowało honor radnych podczas sesji, która miała miejsce 10 grudnia. Reszta siedziała w ciszy, nie uczestniczyła w dyskusji, nie miała nic do powiedzenia. Wygląda na to, że wyborcy pozostałych radnych nie mają problemów. Szczęśliwi radni! Szczęśliwi wyborcy!


piątek, 12 grudnia 2014

Smacznego!


Tak zwany "prezes"


Na sesji Rady Miejskiej Góry głos zabrał "prezes" stowarzyszania kupców w Górze - Piotr Posypanko. Ku zaskoczeniu wszystkich tzw. "prezes" odwołał się do biblijnych wartości. Stojąc przy mównicy zaczął:

Chciałbym po prostu, yyy, swoje ostatnie zdanie, bo tak korespondencja gdzieś się minęła i nie mogłem być z jednej strony, bo byłem poza granicami, ale gdzie ten temat wcześniej się pojawił, yyyy. Moja propozycja i tak dosyć mamy te opłaty jak na nasz region dosyć wysokie na targowisku po pierwsze. Po drugie targowisko jest czynne, yyy, cały tydzień, także są dosyć dużawe korzyści z tego. Chciałbym jeszcze nadmienić, myhm, gdzie to teraz nie jest do sprawdzenia, ale odnośnie, y, tzw. poboru, gdzie jest teraz inny yyy poborca tzw. placowy, gdzie jest bardzo rzetelnie zbierana ta opłata i myślę, że dobrze byłoby zrobić jakąś, jakiś obraz ile wpływa teraz pieniędzy, a ile wpływało przy poborze poprzedniego placowego. Także już wpływy są dużo większe przy tym nowym placowym. Yyyyyyy, wiadomo podatki jest odgórnie, jeszcze za starożytności, yyy, Pan Jezus tak samo mówi, jak przyszli do niego faryzeusze, pokazali pieniądz i czyj to wizerunek, i Pan Jezus do nich mówi "Co cesarzowi to cesarzowi, co Bogu to Bogu", także od podatków nikt się nie unika i, yyyy, jeszcze chciałbym taką przetoczyć. Większość z nas chodzi do kościoła. Wierzącymi jest. Księga Przysłów, inaczej Księga Salomona króla, yyyy, w 29 rozdziale, a 4 wiersz pisze król coś takiego: "Król umacnia kraj prawem." I chciałbym do tego nawiązać. Gdzie jest, yyyyy, dobre prawo to jest i, y, kraj wtedy się buduje, ale "kto ściąga wiele podatków niszczy go". To nie jest napisane tak ot sobie, nie? Wiadomo, że jak są drastyczne podatki, naród ubożeje i do niczego to nie doprowadza. Także myślę, dajmy tej gospodarce, żeby się rozwijała i moja propozycja jest taka już kończąc pozostawić tą opłatę na poziomie tym co po prostu jest, a resztę zostawiam tu do rady. 

Powyższe słowa są wiernym zapisem wypowiedzi tzw. "prezesa". O jego osobie i działalności napiszę o wiele więcej. Już niebawem.

środa, 10 grudnia 2014

Awantura o kasę

Biegły ds. populizmu i merytoryki w gminie Góra
W punkcie trzecim dzisiejszej sesji Rady Miejskiej Góry znalazła się o uchwała o wynagrodzeniu burmistrza. Prowadzący obrady Jerzy Kubicki – ni z gruszki, ni z pietruszki – zaproponował podniesienie pensji Ireny Krzyszkiewicz. I rozpoczął się chocholi taniec. W roli Chochoła wystąpił Jerzy Kubicki. Jerzy „Chochoł” Kubicki w bardzo niesmaczny i niewyszukany estetycznie sposób zaczął chwalić osiągnięcia burmistrza. Przytaczał miliony, które podczas swojego urzędowania zdobyła szefowa gminy, mówił coś niejasno o „służbie”, apelował by nie ulegać populizmowi („pewne części umysłu są na to podatne”), prawił o oszczędnościach wynikających z faktu zajścia przez naczelniczkę wydziału ochrony środowiska w ciążę, którą wycenił 62 tysiące rocznie (przynajmniej ja tak to zrozumiałem). Kilkanaście razy populistycznie apelował o zaniechanie wystąpień populistycznych i prosił niemerytorycznie o merytorykę.

Wydaje mi się, że te dwa trudne słowa, które padały nieprzerwanie z ust przewodniczącego, czyli „populizm” i „merytoryczność” są jedynymi trudnymi słowami, które poznał on podczas służby patrolowej. Widocznie musiał kiedyś zatrzymać kogoś z wyższym wykształceniem.

Następnie Jerzy „Chochoł” Kubicki błagał radnych, by ci wsparli jego wzniosłą inicjatywę podwyżki dla pani burmistrz, gdyż jak stwierdził: "pani burmistrz ma na utrzymaniu rodzinę." Wiadomo powszechnie, że rodzina pani burmistrz jest jedyną na terenie gminy Góra, która ma w rodzinie burmistrza, którego wspiera w dziele podwyżki Jerzy „Chochoł” Kubicki.

Np. moja znajoma Eugenia G. ma troje dzieci, bezrobotnego męża i nie jest to absolutnie rodzina, bo nie zna jej  Jerzy „Chochoł” Kubicki, a więc pani Eugenia nie może liczyć na podwyżkę.

Koronny argumentem Jerzego „Chochoła” Kubickiego, który miał przemówić wyobraźni 20 radnych i poruszyć ich skamieniałe sumienia było uświadomienie wszystkim, iż burmistrz daje z własnej, dużej i zasobnej sakiewki pieniądze na WOŚP. Ponadto Jerzy „Chochoł” Kubicki wspomniał coś o tym, że gdy potrzebuje jakiegoś wsparcia dla społecznej inicjatywy, to zawsze może przetrzepać zasobną sakiewkę nieocenionej burmistrz.

Następnie Jerzy „Chochoł” Kubicki wynalazł argument dotyczący możliwości powołania przez panią burmistrz dwóch zastępców (czego nie było w historii naszej gminy) i uzasadniał to w sposób niepopulistyczny i wysoce merytoryczny, tak że z trudem nie posikałem się ze śmiechu. Wyszło na to, że nasza burmistrz jest szalenie łaskawa, bo mogła powołać dwóch zastępców, a obrabia gminę jednym, który liże wyborcze rany z powodu totalnej porażki w wyborach.

Ponadto dowiedzieliśmy się od Jerzego „Chochoła” Kubickiego, że burmistrz pracuje w święta, niedziele i soboty, zaszczyca festyny, uroczyste msze, rocznice, a bywa że pogrzeby. Jak śpiewało „Ich Troje”: 

A wszystko to, bo Ciebie Jerzy kocham / 
i nie wiem jakbym bez Ciebie mogła żyć!

Burmistrz Krzyszkiewicz zaoponowała przeciwko podwyżce, co dla wszystkich wydało się dziwne, gdyż Jerzy „Chochoł” Kubicki nie podał jeszcze skali proponowanej przez siebie podwyżki. Nominowana do podwyżki szefowa gminy broniła się przed nią, twierdząc, że jej nie chce, nie pożąda i nie pragnie, bo jej celem jest „służba” i ona ma służyć mieszkańcom, a nie mieszkańcy jej. Z tym populistycznym podejściem burmistrz Ireny Krzyszkiewicz nie zgadzał się nadal przewodniczący, który usilnie szukał sprzymierzeńców wśród radnych, by doprowadzić do podwyżki. Ci jednak nie wyrażali jakiejkolwiek ochoty do poparcia jego propozycji.

Głos zabrał radny Jacek Szczerba, który w wysoce „populistyczny” sposób przypomniał argumentację towarzyszącą ostatniej podwyżce pani burmistrz. Przypomnę, że wówczas znacznie wzrosło jej wynagrodzenie, co argumentowano niepowoływanie zastępcy. Rady Szczerba z lekkością, łatwością i inteligencją rozłożył na czynniki pierwsze toporną argumentację Jerzego „Chochoła” Kubickiego stwierdzając, że w tej sytuacji, gdy pani burmistrz jest tak obciążona pracą, wiceburmistrz Andrzej Rogala dwoi się i troi i przepoczwarza należałoby pomyśleć o powołaniu drugiego wiceburmistrza, który odciąży pierwszego wiceburmistrza, a ten z kolei odciąży szefową gminy. 

Przyznam się, że ze względów na znajomość praw fizyki pomysł radnego Szczerby nie spodobał mi się, bo jak oni zaczną się odciążać, to w gminie można przestać działać grawitacja, a oni odlecą w kosmos.

Po wystąpieniu radnego Jacka Szczerby ponownie głos zabrał, Jerzy „Chochoł” Kubicki, który stwierdził, że burmistrz: „wykonuje swoją pracę na 150 %”, czym wpisał panią burmistrz w galerię nieśmiertelnych stachanowców stawiając ją koło Wincentego Pstrowskiego, zresztą świętej pamięci już.

Kolejnym mówcą w tej sprawie był radny Adrian Grochowiak, który dzisiaj debiutował podczas sesji. Radny odczytał opinię mieszkańców na temat ewentualnej podwyżki dla pani burmistrz. Delikatnie mówiąc opinie te zalecały raczej obniżkę, co Jerzy „Chochoł” Kubicki nazwał tradycyjnie populizmem.

Opierając się na licznych opiniach mieszkańców radny Adrian Grochowiak podsumowując zaproponował, takie oto wyjście: pozostawiamy wynagrodzenie pani burmistrz na dotychczasowym poziomie, ale pani burmistrz nie będzie miała zastępcy zgodnie z tym, co deklarowała przy poprzedniej podwyżce. Uznał, że sprawa ta według górowian ma wymiar moralny, gdyż złożonych publicznie obietnic należy bezwzględnie dotrzymywać.

Na sali zapadła niezręczna cisza i nikt nie odniósł się do propozycji radnego. O dziwo! Nawet Jerzy „Chochoł” Kubicki nie odważył się jej nazwać populistyczną. Milczenie było tak wymowne, że aż aprobujące wypowiedź radnego Adrian Grochowiaka.

Dyskusję na ten nieszczęsny temat zakończył radny Jerzy Przybylski, który stwierdził, że jest za tym by utrzymać wynagrodzenie burmistrza na dotychczasowym poziomie.

W efekcie pobory burmistrz Krzyszkiewicz pozostały na dotychczasowym poziomie i wyglądają następująco:
- wynagrodzenie zasadnicze: 5 600 zł,
- dodatek funkcyjny: 2 100 zł (maksymalny!),
- wysługa lat: 1120 zł,
- dodatek specjalny: 3080 zł (40 %, czyli maksymalny).

Łącznie więc burmistrzowa zarabiała będzie 11 900 złotych miesięcznie brutto.

Cała ta afera z podwyżką nikomu nie była potrzebna i widać było, że ktoś tu się bawi w dobrego i złego policjanta. Rzecz bzdurna, bo podwyżka dla pani burmistrz mogła wynieść co najwyżej 400 zł. Nie było co się ścierać, a rzecz wywołana do tablicy przez Jerzego „Chochoła” Kubickiego stała się groteską. Nie należy biednym ludziom dawać powodu do wściekłości, bo kwota wynagrodzenia pani burmistrz odpowiedzialnej za 21-tysięczną gminę jest i tak bardzo wysoka. Prezydent Głogowa zarabia 7 800 zł brutto, a prezydent Wrocławia tyle co nasza Irena Krszyszkiewicz. 

Nieraz lepiej panie Kubicki siedzieć cicho niż wywoływać wilka z lasu. I rzecz jeszcze jedna, taki mój prywatny apel do pana: niech Pan nie odbiera głosu radnym i im nie przerywa. Dziś odniosłem takie wrażenie, że po prostu panu odbiło i chcesz pan robić za demiurga. Białoruskiego stylu prowadzenia sesji nie ścierpię. Nie po to mamy demokrację, by pan przerywał radnym, gadał  nie zawsze do rzeczy, a często bez sensu i z dala od tematu. Dzisiejszy pański populizm odpuszczam panu, ale prezentowanego przez pana chamstwa podczas prowadzenia obrad nie będę przepuszczał. To nie jest dyżurka w Komendzie Powiatowej Policji w Górze. 

wtorek, 9 grudnia 2014

Różności i podobności

Podobno bloga również zamierza założyć radny powiatowy Andrzej Wałęga. Blog ma mieć tytuł "W cieniu Blond gaśnicy". Podobno tytuł ten zasugerował "Generał Gaśnica" (Arkadiusz Szuper, który wciąż pozostaje pod wpływem aronii i pochodnych jej wyrobów). Podobno ostatnio pobiła mu się jedna butelka aroniówki przez co spędził bezsenną noc oglądając wszystkie dostępne w internecie zdjęcia Ireny Krzyszkiewicz.

Podobno wkrótce ma być ogłoszony konkurs na dyrektora Domu Kultury w Górze. Podobno faworytem pani burmistrz jest Marek Hołtra. Kandydat ma niezbędne doświadczenie, wykazuje zainteresowania kulturą czytając codziennie ostatnią stronę tabloidu "Fakt".

Podobno Marek "Bananowy Uśmiech" Biernacki bardzo cierpi. Jego cierpienie ma źródło w cierpieniu Piotra Wołowicza, najgorszego w historii naszego powiatu starosty, który dotąd nie ma podpisanej umowy o pracę. Podobno radny Biernacki zamierza zaoferować pracę dla swojego idola, ale pod warunkiem, że ten będzie rzeczywiście pracował. Koniec dolce vita!

Podobno burmistrz Irena Krszyszkiewicz ma zmartwienie. Jej zmartwienie polega na tym, że martwi się o to, iż tylko co 5 mieszkaniec naszej gmina ją kocha. Chciałby podnieść wskaźnik miłości do siebie, ale trudno jest podnieść go jak się samej siebie nie kocha.

Podobno w związku z błogosławionym stanem dyrektorki Zespołu Szkół w Górze Ewy Gano (życzę pięcioraczków) nastąpi zmiana na stanowisku dyrektora. Podobno niedopieczony radny powiatowy, który zrzekł się  mandatu (dla kasy Misiu, dla kasy) ma objąć tę funkcję, bo wilka zawsze ciągnie do lasu.

Podobno Bronisław Barna jest bardzo niezadowolony z chodnika przy jego ulicy. Podobno niezadowolony jest z tego powodu, że chodnik nie został pociągnięty do strychu jego domu. Podobno będzie interpelował!

Podobno niewybrany do rady powiatu wiceburmistrz Andrzej Rogala postanowił zlikwidować powiat.

Podobno Jerzy Kubicki przewodniczący Rady Miejskiej postanowił być w tej kadencji sprawiedliwy i przestrzegać reguł demokracji. Podobno w związku z tym na sesji każdy będzie mógł zabierać głos, przewodniczący nie będzie przerywał. Przepraszam, ale mi się to tylko przyśniło.

Podobno wiceprzewodniczący Rady Miejskiej Zygmunt Iciek kocha kobiety. Podobno kobiety kochają jego też. Podobno wkrótce wiceprzewodniczący będzie organizował chrzciny. Cała gmina może czuć się zaproszona. Podobno trwa jeszcze casting na matkę.

Podobno radny miejski Adrian Grochowiak zamierza wstąpić w związek małżeński, ale oczekuje na konkretne propozycje. W związku z powyższym radny będzie przyjmował interesujące interesantki w biurze rady w każdy czwartek od godziny 22. Jeszcze bardziej interesujące interesantki gotów jest przyjmować całodobowo, w każdym miejscu i w każdej pozycji.

Podobno rady powiatowy Mirosław Żłobiński bierze przykład z radnego Adriana Grochowiak i też będzie pełnił dyżury, na tych samych zasadach w starostwie. I poza nim. Mój Boże, jakie samorządowe love story.