poniedziałek, 17 marca 2014

Dyskusja bez dyskusji

Ciąg dalszy sesji z 20 lutego.

Radny Zbigniew Józefiak:

„W toku tej dyskusji jedna rzecz jest dla mnie niezrozumiała. Autorem programu naprawczego dla powiatu jest pan skarbnik Wiesław Pospiech. Dużo na ten temat mówi pan starosta. Następuje tu jakaś rozbieżność. W sprawozdaniu z pracy Zarządu Powiatu nie wynika, że w ogóle na ten temat dyskutował Zarząd. W związku z tym, że zadaje pytania pan Marek Zagrobelny mam pytanie: czy Zarząd Powiatu opracował jakieś tezy do programu naprawczego, którymi mógłby się posiłkować pan skarbnik w trakcie swojej pracy.

Już na zakończenie panie starosto. Może dowiemy się na czym zostało zaoszczędzone te 3,5 mln zł, które zostały wypłacone Chemeko – System?”

Wielce Czcigodna Pomyłka Piotr Wołowicz:

„Jeżeli można to chciałbym pana skarbnika poprosić o odpowiedź na to pytanie.”

Skarbnik Wiesław Pospiech:

„Rzeczywiście ja pisałem ten program, ale nie to, że ja wymyślałem wszystkie tezy. Jest to program przyjęty przez Zarząd i wspólnie tutaj ustalaliśmy kierunki czym mamy zająć się w tym programie. W związku z tym pan starosta jest jak najbardziej władny, by udzielać na tak szczegółowe pytania odnośnie tez i założeń, które umieściliśmy w programie. Tutaj nie ma rozbieżności, że ktoś jeden pisał a ktoś drugi odpowiada.
A drugie pytanie było…"

Radny Zbigniew Józefiak:

„Skąd te 3,5 mln zł oszczędności.”

Skarbnik Wiesław Pospiech:

„To znaczy to, co pan starosta już wskazał. Wiadomo, że trzeba było wykonywać wyroki i trzeba było wykonywać zobowiązania wcześniejsze. Te 3 mln wynikały stąd, że ograniczaliśmy wydatki w innych działach, innych kierunkach.

Nie inwestowaliśmy przez cały ten okres. Proszę zwrócić uwagę, że nie było praktycznie żadnej inwestycji nie ma, i stąd zaoszczędziliśmy. Od początku tej kadencji nie było żadnej podwyżki w starostwie, żadnych premii nie ma. Proszę zwrócić uwagę, że za 2011 i 2012 rek, jedyną jednostką, która nie otrzymała premii za swoje święto, święto samorządowca, było starostwo, bo pozostałe jednostki wypłaciły swoim pracownikom jakieś dodatkowe wynagrodzenia. Stąd się biorą oszczędności, na przykład.”

Radny Zbigniew Józefiak:

„Z odpowiedzi starosty nie wynikało, iż posiedzeń Zarządu zajmowano się w ogóle tym tematem. Mam przed sobą tekst sprawozdania z posiedzenie Zarządu i w ogóle tam tego nie ma. Stąd moje wątpliwości.”

Radny Marek „Bananowy Uśmiech” Biernacki:

„Komisja Budżetu , Finansów i Gospodarki jednogłośnie i pozytywnie zaopiniowała projekt uchwały.”

Radny o wyglądzie drobnego przedsiębiorcy pogrzebowego plajtującej firmy – Marek Hołtra:

„Komisja Zdrowia również pozytywnie zaopiniowała projekt uchwały.”

Projekt uchwały poddano głosowaniu. Za było 10 koalicyjnych radnych, wstrzymało się od głosu 3 radnych opozycyjnych.

Kolejnym punktem obrad, był projekt uchwały dotyczący przejęcie przez powiat górowski nieruchomości stanowiącej własność Skarbu Państwa. Mowa tu o budynku przy ul. A. Polskiej, w którym do niedawna mieściła się siedziba zlikwidowanego Powiatowego Zarządu Dróg (wcześniej mieścił się tam LOK).

Radny Zbigniew Józefiak:

„Podczas posiedzenia Komisji Geodezji i Rolnictwa podzieliłem się swoimi wątpliwościami co do sposobu przejmowania tej nieruchomości do zasobu powiatowego. Historia prób skomunalizowania tej nieruchomości sięga 2010 r., kiedy Zarząd Powiatu podjął uchwałę o komunalizacji a następnie wystąpił do wojewody o przekazanie w formie darowizny. Ten temat utknął, bodajże w 2012 r., i starosta w swoim piśmie do wojewody z marca 2012 roku, zrezygnował z komunalizacji tego obiektu. Mówimy cały czas o budynku, posesji, po Powiatowym Zarządzie Dróg.

Teraz mamy przed sobą uchwałę, gdzie znowu wkracza się na drogę darowizny, a więc sposób przejęcia mienia, który w efekcie może spowodować ograniczenia w dysponowaniu tą nieruchomością. Wskazywałem swojego czasu na art. 94 ustawy o samorządzie powiatowym, by przejąć to w drodze porozumienia. Pan starosta w udzielonej mi kiedyś odpowiedzi stwierdził, że były prowadzone rozmowy z wojewodą na ten temat. Żadnych udokumentowanych dowodów, pism w tej sprawie nie znajdujemy. W związku z tym uważam, że ta forma przejmowania mienia nie powinna mieć miejsca. Powinniśmy t mienia nabyć w inny sposób do zasobu powiatowego, ale w taki byśmy mogli w przyszłości tym mieniem swobodnie dysponować.”

Głos zapragnął zabrać radny Marek „Bananowy Uśmiech” Biernacki, który wyraził ponownie, klasycznie i w swoim stylu zdanie:

„Komisja Budżetu i Gospodarki jednogłośnie zaopiniowała projekt uchwały.”

Ponieważ nikt więcej do dyskusji na ten temat się nie garnął przystąpiono do głosowania, które zakończyło się w przyjęty podczas tej fatalnej dla powiatu i nas wszystkich kadencji. 10 radnych koalicyjnych podniosło posłusznie mandaty w górę (nie zawsze, co przypominam, u tego towarzystwa podniesienie ręki jest równoznaczne z wykonaniem przez mózg jakiejkolwiek pracy), 3 radnych wstrzymało się od głosu.
Radni postanowili też wyrazić zgodę na sprzedaż budynku po internacie, który od jesieni ubiegłego roku jest zamknięty na „cztery spusty”, by nie było w nim rozpusty.


C.d.n.

Miks z "Mrówki"

BRYKIETY KOMINKOWE
CHEMIA GOSPODARCZA
AJAX
GRZEJNIKI ŁAZIENKOWE
MILITARIA

wtorek, 11 marca 2014

Oświata w wichrze nieudolności

Ciąg dalszy dyskusji podczas sesji Rady Powiatu w Górze, która miała miejsce 20 lutego 2014 r. Temat wiodący: program naprawczy. Tym razem ofiarą jest oświata, bo winy szpitala już nikogo nie rajcują. Konieczna jest nowa "owca ofiarna". I już ją mamy.

Głos zabrała Wielce Czcigodna Pomyłka, członek Platformy, rzekomo Obywatelskiej, stronnik sławetnego na całą Europę Jacka Protasiewicza: Piotr Wołowicz:

„Tu pan radny Józefiak wkłada mi w usta, że dopiero teraz zaczyna się coś robić, a ja powiedziałem coś innego, że coś się robi od 3 lat. Jeżeli pan również nie zauważył co się robi od 3 lat to poinformuję pana, że spłata kwoty ponad 3 mln zł dla firmy „Chemeko – System” i milion złotych rocznie kredytu rocznie nie biorą się z nadwyżek poprzednio świetnie wypracowanych, tylko biorą się z oszczędności bieżących. I to tyle, dziękuję bardzo.”

Radny Marek Zagrobelny:

„Chciałbym się skupić nad jedną zasadniczą kwestią i będę kontynuował jeden z wątków, które pan radny Józefiak poruszył. Na stronie 23 programu naprawczego, pod tabelą 15, jest takie stwierdzenie: „że średnia arytmetyczna finansowania placówek oświatowych wynosi 1.352.800 zł. I to jest kwota, którą powiat dopłaca do subwencji oświatowej. Dopłaca co rocznie do placówek oświatowych. Stwierdza się dalej, że do roku 2017, do wyrównania się potrzeb na oświatę z kwotą subwencji na oświatę, skumulowana oszczędność na oświacie wyniesie 13.500.000 zł. A więc nie będziemy już dopłacać do subwencji oświatowej. 

Kontynuując ten wątek, na stronie 17 programu naprawczego, w dziale 4.1.3. Działania restrukturyzacyjne w obszarze działalności bieżącej, to jest tam takie stwierdzenie: Dla potrzeb analizy przyjęto uproszczające założenie, że ograniczenie wydatków na wynagrodzenia, ubezpieczenia społeczne oraz świadczenia na rzecz pracowników ze względu na redukcję zatrudnienia możliwe będzie we wszystkich działach budżetu, również w dziale 801, czyli oświata i wychowanie i dziale 854, czyli edukacyjna opieka wychowawcza. I dalej czytamy: „Mimo, iż na wydatki w działach 801 i 854 decydujący wpływ ma Karta Nauczyciela, na pokrycie tych wypadków powiat otrzymuje udział w subwencji ogólnej części oświatowej, to ze względu na niż demograficzny w działach tych możliwe są również zmniejszenia zatrudnienia. 

Ja chciałbym się zapytać, bo tylko na Komisji Oświaty z ust skarbnika otrzymałem na moje pytanie taką odpowiedź, że nie wiadomo do końca jaki będzie los oświaty po zmniejszeniu subwencji. Chciałem też zapytać Zarząd Powiatu, jakie są plany jeżeli chodzi o uzyskanie oszczędności. Cz tak wota 1.352.000 zł rocznie, której to już do oświaty dopłacać nie będziemy, spowoduje że pojęte zostaną różnego rodzaju kroki dalej idące. 

Mówię tu o np. połączeniu placówek oświatowych. Czy są plany związane z ograniczeniem ilości zatrudnienia w oświacie. Jak to wszystko będzie wyglądało. Ja nie chciałbym, by zaistniała taka sytuacja, że szefowie placówek oświatowych otrzymają ten program naprawczy i będą musieli dopasować swoje budżety w placówkach do programu naprawczego. Pan potwierdza, że tak będzie musiało być. A my całą odpowiedzialność za to zrzucimy na dyrektorów placówek oświatowych. Tak? I właśnie o to chodzi, bo mi brakuje tutaj – jeżeli chodzi o program naprawczy – szczegółowej analizy czy wytycznych dla dyrektorów w sytuacji co oni będą musieli zrobić, by swoje budżety dostosować do programu naprawczego. 

Czy są jakieś palny Zarządu Powiatu w tym kierunku? Mamy poważne cięcia na oświacie, natomiast takich cięć nie widzę w administracji publicznej. Sytuacja może być taka, że zatrudnienie w starostwie pozostawimy na obecnym poziomie a oświatę się okroi i to bardzo poważnie. Jakie są plany w tym zakresie?”

Głos zabrała Wielce Czcigodna Pomyłka, czyli najbardziej nieudolny – w mojej ocenie – starosta w historii naszego powiatu – Piotr Wołowicz:

„Odpowiadając na te zapytania czy też wątpliwości pana radnego Zagrobelnego, to jeżeli chodzi o oświatę to jest to taki rodzaj funkcjonowania, eeee, gdzieś tutaj w budżecie czy gdzieś generalnie w zadaniach, które powiat wykonuje, że są to zadania zlecone i tak naprawdę powiat w pewien sposób powinien utrzymać bądź realizować te zadania w ramach subwencji, którą otrzymuje.

Wiadomą jest, że subwencja od wielu lat nie pokrywa kosztów funkcjonowania tych placówek i eee, od wielu, wielu lat powiat dopłacał do tego, by te szkoły mogły funkcjonować i eee, zarówno w tym podstawowym zakresie jakim powinny, yyyy, jak też w zakresie związanym z właśnie utrzymaniem budynków jak też realizacją innych zadań oświatowych, które realizują. Natomiast w przypadku programu naprawczego jednym z założeń jest właśnie dojście do tego poziomu subwencji, eeee, żeby powiat już nie musiał dopłacać z własnych środków do oświaty. 

Że to jest możliwe to pokazują przykłady innych powiatów, gdzie rzeczywiście – myślę, że wiele ich nie ma – ale są też takie, eee, którym udaje zamknąć się w subwencji i powiem, że nawet nieźle się rozwijają. Natomiast jedno z zadań dających oszczędności i wynikających z programu naprawczego, spoczywa też na kierownikach, dyrektorach tych jednostek, a więc szkół. 

O tym żeśmy mówili, dosyć często na spotkaniach z dyrektorami, że eee, nie może tak być, że wszelkie sukcesy chwały i medale przypinają sobie dyrektorzy, natomiast wszelkie obowiązki, koszty, zmartwienia ma ponosić powiat górowski. W tej sytuacji w kwestii wykonawczej Zarząd, czy też starosta. Dyrektor jest od tego, by kierować jednostką w pełnym zakresie jej funkcjonowania, ale również w zakresie finansowym a przede wszystkim finansowym. 

I w związku z tym, eee, dyrektorzy otrzymując informacje wynikające z programu naprawczego, będą musieli swoje jednostki dostosować do takiego funkcjonowania, by w przeciągu kilku lat zamknąć się w subwencji oświatowej. I decyzje, które będą musieli podjęć, to będą ich decyzje. My żadnemu dyrektorowi nie będziemy kazali nikogo zwalniać, nikogo przesuwać. To są decyzje, które dyrektor musi podjąć jeżeli jest kierownikiem tej jednostki, to chyba ma taką wiedzę, by mógł funkcjonować, że nie może być tak, że dyrektorzy, yyyy, nie będę mówił nazwisk, ale takie przypadki są, że na radach pedagogicznych użalają się nad losem swoim i nauczycieli, że oni chcieliby dać, że im wszystko się należy, tylko ten powiat zły, ze starostą na czele, wszystko zabiera i nic nie daje. Z tym niestety trzeba skończyć. Jak ktoś zostaje dyrektorem to musi ponosić konsekwencje za te dobre strony funkcjonowania jednostki jak i za te trudne strony funkcjonowania jednostki. 

Jak dyrektorzy zamierzają to zrobić? Niektórzy funkcjonują w ramach subwencji i dają sobie radę. To zależy nie tylko od tych trudnych decyzji zwalniania, cięcia, co pewnie jest nieuniknione, ale też od programu naprawczego, ale i demografię i możliwości pozyskiwania uczniów do swoich szkół. W niektórych przypadkach są one bardzo niezadawalające i wynikają też z pracy i zaangażowania niektórych dyrektorów.

Kwestia zmniejszenia kosztów i zmieszczenia się w subwencji, nie tylko ograniczają się do oszczędności, bo one mogą spowodować rozszerzenie działalności, co zwiększy subwencję a niekoniecznie musi spowodować zwiększenie kosztów wynikających chociażby z zatrudnienia nowych nauczycieli. Dzisiaj już jest wiadomo, że przy małej liczbie oddziałów część nauczycieli nie będzie mogła realizować swoich godzin w zakresie jak dotąd mogła realizować, a więc będzie trzeba im te godziny albo zmniejszyć, albo po prostu wręczyć im wypowiedzenia. Tak jak mówię. To są decyzję leżące w zakresie kompetencji i obowiązków dyrektora, i to dyrektor będzie rozliczany z tego, jak dostosowuje jednostkę do realizacji, yyyy, swojego planu finansowego, który otrzymał w ramach budżetu całego powiatu. 

To, że są, eee, pewne możliwości oszczędności i one się oczywiście wiążą, yyyy, z tą mniej przyjemną stroną, czyli mniej się realizuje w szkole dodatkowych zadań, choćby wynikających z remontów i innej działalności, to pokazuje budżet na przestrzeni tych ostatnich lat, gdzie rzeczywiście zapotrzebowania dyrektorów były czasami o 30% wyższe ni ż później, w danym roku, jednostka zrealizowała. Wszyscy dostali wynagrodzenie, wszyscy dostali składki, i tak jest do dzisiaj. W szkole nie ma zaległości wynikających z płacenia nieterminowego tych wszystkich świadczeń, które się należą.

Natomiast są pewne działania, które pozostawiają dość duży margines, yyy, decyzji dyrektora, bo czy dyrektor pewne środki przeznaczy na, yyyy, zabezpieczenie funduszu socjalnego w całości czy też środki wyda na nowe meble a potem przyjdzie na koniec roku i powie, że jemu nie starczyło na fundusz socjalny, to tylko i wyłącznie zależy od dyrektora. Nie od powiatu, bo powiat dając budżet czy też projekt budżetu jednostki, tak jak w tym toku, jasno i precyzyjnie określając ile dyrektor miał będzie środków do dyspozycji w danym roku i jak te środki będzie realizował, to tylko i wyłącznie zależy od dyrektora."

Radny Marek Zagrobelny:

„Rozumiem, że pod takim głośnym hasłem, że w końcu należy ograniczyć wydatki w oświacie i funkcjonować w ramach subwencji oświatowej, czyli bez dopłacania z budżetu powiatu, zrzucimy całą odpowiedzialność na dyrektorów placówek oświatowych, bo tak to chyba należy rozumieć. I jeszcze pytanie, na które pan mi nie odpowiedział. Powtórzę. Czy są plany połączenia placówek w dalszym czasie? I jeszcze jedno pytanie: czy zamierzacie panowie ograniczyć zatrudnienie z starostwie powiatowym? Jak wiemy z poprzedniej kadencji, bo ten problem też występował, jest przerost zatrudnienia w starostwie. Czy pod kątem programu naprawczego są jakieś plany w tym kierunku?”

Wielce Czcigodna Pomyłka – starosta Piotr Wołowicz:

„Odnosząc się, yyyy, do tej ostatniej kwestii związanej z przerostem zatrudnienia, eee, nie wiem z czego to wynika, z jakiej analizy ma pan takie informacje, ale jeżeli chodzi o zatrudnienie w starostwie, yyy, to zatrudnienie zmniejsza się naturalnie a więc z osób, które odchodzą na emeryturę, właściwie poza jednym przypadkiem z osób, której stanowisko nie zostało obsadzone podczas tej kadencji, a więc w sposób naturalny to się zmniejsza. Natomiast co do, co do kwestii, yyy, planów łączenia szkół, yyy, no wiadomo, że w tym roku nie ma takich planów, bo to czasowo jest niemożliwe, zresztą z analizy, yyyy, funkcjonowania tych oddziałów, które funkcjonuję przede wszystkim w liceum, bo w Zespole Szkół, na szczęście, niewiele się zmienia, yyy, tak naprawdę po tegorocznym naborze będzie można zobaczyć, jak rzeczywiście będą funkcjonowała ta szkoła. 

Przede wszystkim pod kątem liczby oddziałów i klas, które zostaną w tym roku stworzone. W tym roku już była taka sytuacja, że yyyy, eeee, liczba uczniów, eee, gdybyśmy to chcieli i yyy, bardzo rygorystycznie przestrzegać, to kwalifikowała się do dwóch oddziałów ze względu na to, że kwalifikowała się do 2 oddziałów. Zrobiono nabór pokazując pewne profile i młodzież zapisywała się do wszelkiego rodzaju profili, tych trzech klas, zdecydowaliśmy, że jeszcze będą trzy oddziały. Jak będzie w tym roku to się jeszcze okaże, bo być może taka sytuacja nastąpi, że tych oddziałów będzie tak mało, że trzeba się będzie zastanawiać nad sensem, eeeeee, utrzymywania szkoły, która będzie miała w perspektywie, nie wiem, 2 do 3 lat dwa oddziały. Ale myśle, że jest to decyzja do przemyślenia na koniec roku lub następnej kadencji."

C.d.n.


"Mrówka" poleca


poniedziałek, 10 marca 2014

Naprawimy, bo spieprzyliśmy

20 lutego odbyła się sesja Rady Powiatu. Gwoździem sesji było przyjęcie programu naprawczego, który ma być podstawą do ubiegania się o kredyt z kasy Państwa. Jak Państwo wiedzą budżet powiatu na rok 2014 nie został uchwalony, bo Regionalna Izba Obrachunkowa we Wrocławiu zaopiniowała go negatywnie.
W tej sytuacji ustawa o finansach publicznych nakazuje powiatowi sporządzenie programu naprawczego, który pozwoli w ciągu 3 lat odzyskać równowagę finansową. W trakcie obrad nad tym punktem głos zabrali radni Jan Kalinowski oraz Zbigniew Józefiak. Poniżej mogą przeczytać Państwo ich opinie na temat programu naprawczego oraz pracy Zarządu Powiatu, który w historii naszego samorządu zapisze się gównianymi zgłoskami.
Radny Jan Kalinowski:
„Otrzymaliśmy plan restrukturyzacji na płytce CD. I krótka recenzja. Treść wirtualna – forma też wirtualna. Wszystko to jest oparte na kredycie, który mamy dostać, musimy dostać, bo w określonym czasie musimy go dostać. Czy tak będzie? Trudno powiedzieć.
Budżet za rok 2013 był równie wirtualny i niemożliwy do wykonania. To, że został jako tako wykonany, bo nawet nie wiem to, to jest kwestia wykorzystania kredytu, który zaciągnięty został w poprzedniej kadencji. Pobrana w tej kadencji transza kredytu miała być niewykorzystana, by starostwo nie ponosiło konsekwencji tych historii.
Sprzedaż szpitala. I znów wirtualna historia z obligacjami. Jak połączyć tę sprzedaż szpitala z obligacjami to rzeczywiście była to świetna oferta. Ale niestety wirtualny świat nie jest taki sam jak realistyczny.
Budżet 2014 dzięki temu, że Regionalna Izba Obrachunkowa przesłała nam swoją negatywną opinię o nim, to dałbym sobie głowę uciąć, że koalicyjni radni przegłosowaliby ten budżet in plus. Przez 3 lata, przez 3 lata nie było żadnych ruchów oszczędnościowych. Nikt nie zrobił nic! W tej chwili to co jest na tej płytce jest w pewnym sensie opisem tego, co powinno być zrobione 3 lata temu. Gdyby 3 lata temu zaczęto coś robić zamiast remontować gabinety, wyjeżdżać na wczasy i przez 6 miesięcy procedować regulamin organizacyjny, gdzie w tym czasie zniknął nam kontrakt na pogotowie, który dla naszego szpitala miał wymierne skutki finansowe, co łatwo sobie obliczyć, to dzisiaj stalibyśmy w zupełnie innej sytuacji i nie musielibyśmy żadnej restrukturyzacji przeprowadzać. Trzy lata nieróbstwa! Jesteście wielkim nieszczęściem tego powiatu. I mówi się tak, że nieszczęście nie ma ani ojca ani matki, ale to nieszczęście ma ojca i matkę, ma również braci i jedną siostrę.
Pomyślcie sobie. Trzy lata! I nic nie zostało zrobione. Żadnych oszczędnościowych ruchów. Nic nie zostało przeprowadzone.

Mam jeszcze jedną sprawę. Chciałbym się zapytać czy nie jest wam wstyd, że w tym czasie kiedy wdrażacie play oszczędnościowe, kiedy każecie wszystkim oszczędzać, kiedy sięgacie po fundusze socjalne, kiedy pielęgniarki chciały się pozbawić jednej pensji, by coś tam ratować, pan starosta przyznaje panu wicestaroście dodatek. I teraz motywacja przyznania tego dodatku jest tak ciekawa, że muszę ją przedstawić: „Odpowiedzialna praca”. Ja się pytam czy starosta czy wicestarosta może mieć inna pracę niż odpowiedzialną? Dodatkowo „ma stanowić nadzór nad jednostkami”. To chyba ma w zakresie swoich czynności. Ja teraz jak będę z szefem dyskutował na temat moich zarobków to też poproszę o dodatek za pracę odpowiedzialną, bo taką wykonuję. Pytam raz jeszcze: czy wam jest nie wstyd?!”
Głos zabrała Wielce Czcigodna Pomyłka czyli starosta Piotr Wołowcz, który poił publikę przestarzałymi truizmami. I znowu szpital „Chemeko – System” czyli po „platfusowemu: „nic na temat”. Wielce Czcigodna Pomyłka usiłowała zaatakować radnego Jana Kalinowskiego. W odpowiedzi najsłabszy w historii powiatu starosta usłyszał:
„Panie starosto, pan chyba nie zrozumiał co ja mówię. Ja nie twierdzę, że poprzednie ekipy nie są winne pewnych rzeczy. Są winne. Ale kiedy pan przyszedł tutaj, to doskonale pan wiedział, że „Chemeko – System” wygra ten proces, że będą zatory finansowe, bo będą musiały być. Ja się pytam jeszcze raz, bo pan mówi, że pan wdraża jakieś oszczędnościowe programy: gdzie one przyniosły oszczędności?
Ja żyję w świcie liczb a nie w świecie wirtualnym, jak pan mówi. Jeżeli ten program ma przynieść ileś milionów oszczędności w ciągu 3 lat, to gdyby ten program nie nazywany wtedy „naprawczym”, tylko działaniem in plus na przyszłość został 3 lata temu wprowadzony to ja rozumiem, że te miliony byłyby dziś w starostwie. I o to tutaj chodzi a nie o groszowe historie i opowiadanie, że ktoś kiedyś coś. Wiadomo, że było, wiadomo dlaczego tak było.
A kwestia jest taka, że przez te 3 ostatnie lata żadnych programów oszczędnościowych nie było. Ja sobie nie przypominam. Może pan starosta mi powie jakie to były programy.”
Wielce Czcigodna Pomyłka:
„Powiedziałem to. Program został napisany dzisiaj, bo wymagają tego zapisy ustawy o finansach publicznych. Natomiast działania, które wpływają na oszczędności, redukowania kosztów funkcjonowania jednostki, są podejmowane od kilku lat. (…) Wystarczy porównać na samej oświacie.”
Radny Zbigniew Józefiak:
„Dla porządku tylko poinformuję, że jestem radnym trzyletnim, więc nie mam tych naleciałości, o których pan starosta tak chętnie mówi. Chcę tylko powiedzieć, że po pierwszym roku kadencji, w sposób wyraźny i jasny zwracałem uwagę na to, że nie dzieje się nic konstruktywnego w sprawie poprawy sytuacji finansowej powiatu. Wówczas, gdy publicznie określiłem sprawę, że powiat jedzie na jałowym biegu, zdiagnozowałem to jako chorobę używając pewnej przenośni, to szanowna Rada zadecydowała, że dobrze jest stłuc termometr, to choroby nie będzie.
Czas pokazał, że choroba się rozwinęła i dotarliśmy do takiego stadium, że nie wiemy czy te środki zapobiegawcze nam pomogą. O programie, ale nie naprawczym, lecz oszczędnościowym, mówiłem już 2 lata temu. Byłem przeciwny udzieleniu Zarządowi absolutorium właśnie za brak podjęcia skutecznych czynności w tym kierunku. Z tabeli 18 programu naprawczego wynika, że w ciągu 2 lat zakłada się uzyskanie oszczędności w kwocie 5.384.000 zł. Gdyby brano na serio wówczas moje słowa, nie patrząc na to czy to mówi opozycja czy ktokolwiek, ale że mówi to radny i warto się nad tym zastanowić, mielibyśmy – być może – tę sytuację na starcie dużo korzystniejszą.
To samo dotyczyło – i powtórzę to po raz kolejny – że nie opracowano planu wykorzystania zasobów. W tej chwili w programie naprawczym czytamy, że: „odpowiedni wydział będzie przeprowadzał inwentaryzację.” To jest o 3 lata za późno panie starosto. To są te opóźnienia, o których mówi pan radny Kalinowski. I nie można tego w ten sposób zbijać, że teraz coś zaczyna się robić. Ten czas został zmarnotrawiony.
Takie stwierdzenie w programie naprawczym, że: „sprzedaż szpitala umożliwił dalszy rozwój szpitala powiatowego”. Takie sformułowanie jest w trybie dokonanym. Na jakiej podstawie można snuć taka tezę, że już nastąpił rozwój tego szpitala. W programie naprawczym zawarty jest szereg pobożnych życzeń. Pisze się tam i określa zakładane oszczędności na oświacie i kulturze, ale nie ma dokładnych danych na pozostałych asortymentach. Chodzi mi o administrację powiatową.
Wrócę jeszcze do sprzedaży mienia. Szacuje się w sposób taki bardzo księżycowy, zakładane dochody ze sprzedaży na poziomie 500 tys. zł. Podejmowaliśmy uchwałę intencyjną w 2012 r., o tym, że z uwagi na trudną sytuację finansową powiatu będziemy sprzedawali mienie. Wykazu mienia do zbycia do dzisiaj nie mamy a dzierżawę oddano działki, które są przeznaczone pod budowę garaży. 36 sztuk działek.
Pytałem pana starostę na komisji geodezji i rolnictwa czy jest zorientowany, jakie są stawki za metr działki pod budowę garażu. Nie wiedział, ale to jeszcze nie jest ujmą, że nie wiedział. Powiem Państwu, że w tej chwili na terenie Góry cena za działkę pod garaż osiąga kwotę od 5000 do 8000 zł. Przyjmując uśredniona kwotę 6500 zł za działkę na sprzedaży tych działek można byłoby uzyskać kwotę zbliżoną do 250.000 zł. To jest ćwierć miliona. To jest niebagatelna kwota. Nie powinno się nad tym przechodzić do porządku dziennego.
I o jeszcze jednej rzeczy pragnę Państwu przypomnieć. Chyba półtora roku kilku radnych wyszło z inicjatywą, że budżet w którymś momencie naprawdę będzie trzeba zacząć reperować i padło wówczas hasło, by zacząć od siebie. Wyszliśmy z propozycją obniżenia diet radnych, obniżenia uposażeń dla starostów. Dawałoby to oszczędności w kwocie ok. 100.000 zł rocznie. Wtedy spotkało się to z dziwną krytyką. Może pan radny Biernacki zmieni dzisiaj zdanie, bo wówczas publicznie szarżował mówiąc, że jest to „populizm”, że chcemy zaistnieć w mediach. Czas pokazał, że nasze obawy, w tym radnego Kalinowskiego, którego tak chce zbijać z tropu pan starosta. Ale pan Kalinowski nie należy do ułomków i tego typu gładkie zdania bez treści wypowiadane przez starostę nie robią na nim wrażenia. Na mnie również. Oczywiście, że program naprawczy jest potrzebny, natomiast z jego uzasadnienia wynika dla mnie rzecz przedziwna. Odczytam: „Przyjęcie programu naprawczego pozwoli uchwalić budżet powiatu górowskiego.”
A gdzież to taki pewnik? Program naprawczy będzie dopiero podlegał opinii Regionalnej Izby Obrachunkowej. Jeżeli uzyska opinię pozytywną to powiat jeszcze musi uzyskać kredyt, a to też jest pod znakiem zapytania. A więc takie hop – hurra, optymistyczne zaklęcia na mnie nie robią wrażenia i życzyłbym sobie, aby w przyszłości bardziej konkretnie i bardziej odpowiedzialnie podchodzono do tego typu zagadnień.”
C.d.n.

"Amerykanie" w Chróścinie?

Wielką popularnością cieszy się w naszym kraju chów norek amerykańskich. Podobno jest to niezły biznes i jest na niego dobra koniunktura. Nie powinno więc nikogo dziwić, że również na terenie naszej gminy planowane jest powstanie fermy chowu norek.

Poznańska firma „Danpol” złożyła w gminie wniosek o wyrażenie zgody na otwarcie takiej fermy na terenie Chróściny. Planowane jest tam wybudowanie 5 wiat, w których norki mają być hodowane. Łączna powierzchnia planowanych wiat ma wynieść 2238 m kw. lub 2290 m kw. Jest problem z dokładnym sprecyzowaniem powierzchni wiat, gdyż firma „Danpol” podaje w korespondencji z UMiG różne dane dotyczące powierzchni zabudowy wiat. W wiatach tych ma być hodowanych 15.200 sztuk norek.

Zresztą, nie jest to jedyny problem z dokumentacją. Firma zadeklarowała hodowlę norki europejskiej. Chów tego gatunku nie jest możliwy, gdyż ten gatunek w Europie objęty jest ścisłą ochroną. Hodować można jedynie norkę amerykańską, która jest ssakiem drapieżnym z rodziny łasicowatych. Norka jest ssakiem mięsożernym, który zjada drobne ssaki (piżmaki, zające, ryjówki, żaby), stawonogi (raki), ryby, ptactwo wodne, jaja ptaków.

Fermowa norka amerykańska jest większa od żyjącej w stanie dzikim. Ma od 30 do 50 cm długości a jej ogon 12 do 20 cm. Waży również więcej, bo w wydaniu fermowym ponad 2 kg.

Kolejny problem dotyczy deklarowanej powierzchni inwestycji. Firma w dokumentacji podała, że hodowla norek obejmowała będzie obszar 4992,58 m kw. W takim przypadku firma nie musi się starać o wykonanie oceny oddziaływania fermy norek na środowisko. Taka ocena wymagana jest w przypadku, gdyby ferma miała ponad 5000 m kw. Wg górowskiego Sanepidu oraz urzędników z wydziału ochrony środowiska UMiG deklarowana przez inwestora powierzchnia nie jest zgodna ze stanem faktycznym i wynosi ponad 5000 m kw.

Dodatkowo lokalizacja fermy koliduje z istnieniem na tym terenie Parku Krajobrazowego Krzywiń – Osiecko oraz obszarem objętym ochroną Natura 2000.

Istniej również obawa, iż nad okolicą będzie unosił się fetor, gdyż ferma norek wytwarza sobie właściwe zapachy. Inwestor początkowo twierdził, że nastąpi nasadzenie pasa zieleni, ale w końcu stanęło na tym, iż zbudowane zostanie ogrodzenie betonowe o wysokości od 1,8 m do 2,1 m. Trudno jednak przypuszczać, by takie ogrodzenie zatrzymało fetor produkowany w farmie.

Problem z fermą norek polega też na tym, iż planowana tam jest budowa oczyszczalni ścieków oraz budowa zakładu produkcji komponentów paszowych. Stanowisko Sanepidu jest takie, iż inwestor powinien opracować ocenę oddziaływania środowiskowego skondensowaną dla wszystkich tych inwestycji: fermy norek, oczyszczalni oraz zakłady produkcji komponentów paszowych.

Problemem jest także ucieczka norek do środowiska naturalnego. Co prawda norka amerykańska nie krzyżuje się z europejską, ale rolnicy skarżą się, iż czynią one spustoszenie wśród kur.

Istnieją przepisy, które nakładają na hodowców norki amerykańskiej pewne ograniczenia. Każdy hodowca, który ma na fermie powyżej 24.000 tys. sztuk norek ma obowiązek opracowywać raport o oddziaływaniu hodowli na środowisko. Sporządzenie takiego raportu dotyczy również hodowców, którzy mają fermę z obsadą powyżej 16.000 sztuk norek. Co ciekawe, burmistrz może ograniczyć liczbę norek na fermie w przypadku, gdy ferma graniczy z obszarem Natura 2000.

Burmistrz Irena Krzyszkiewicz nakazała firmie „Danpol” sporządzenie raportu o oddziaływaniu na środowisko fermy hodowli norek amerykańskich. Tak samo postąpiła wobec planów wybudowania oczyszczalni ścieków w Chróścinie. Firma „Danpol” w pierwszym przypadku złożyła skargę na decyzję burmistrza do Samorządowego Kolegium Odwoławczego w Legnicy. Postępowanie w tej sprawie trwa.

Być może jednak do budowy fermy norek amerykańskich nie dojdzie za sprawą Ministerstwa Środowiska 13 października 2013 r. wszczął procedurę wpisania norki amerykańskiej na listę zwierząt inwazyjnych. Dokonanie takiego wpisu będzie oznaczało, że norka amerykańska skreślona zostanie z listy zwierząt gospodarskich. Nie oznacza to jednak zakazu jej hodowli. Nastąpi jednak nałożenie na hodowców norki amerykańskiej nowych wymagań, które zmierzać mają do eliminacji nieprawidłowości w prowadzeniu tego typu ferm oraz – przede wszystkim – zapobieganiu przedostawaniu się tego ssaka do środowiska naturalnego, w którym czyni on straty. To będzie kosztowało właścicieli ferm niemałe pieniądze. Niektórzy być może zrezygnują.

Wg ministerstwa Rolnictwa w Polsce hoduje się obecnie ok. 4 mln norek amerykańskich. Dzięki fermom zatrudnienie znajduje ok. 60 tys. osób. W 2012 r. Polska zajęła drugie miejsce w Europie pod względem produkcji skórek z norek amerykańskich. Wyeksportowaliśmy ich ok. 10 mln sztuk. Wyprzedziła nas Dania. Wyeksportowane skórki z norek amerykańskich przysporzyły polskim hodowcom ok. 400 mln euro.