poniedziałek, 30 kwietnia 2012

"Mrówka" oferuje


Po raz pierwszy, ale nie ostatni



W sobotę (28 kwietnia) do naszego miasta przyjechał poseł Ruchu Palikota – Wincenty Elsner. Na plakatach informujących o spotkaniu podana była informacja, iż odbędzie się one w budynku OKF (stadion miejski). Toteż wszyscy uczestnicy spotkania z zaskoczeniem i zdziwieniem łapali się za klamkę drzwi, które okazały się zamknięte. Wiceszefowi Ruchu Palikota w okręgu dolnośląskim – Marzenna Karkoszka nie kryła zaskoczenia i zdziwienia zaistniałą sytuacją, tym bardziej, iż była w posiadaniu pisma potwierdzającego rezerwację Sali na spotkania. Na wysokości zadania stanął dyrektor OKF, który po telefonicznych konsultacjach stwierdził, iż zaszła pomyłka i spotkanie odbędzie się w sali klubowej domu Kultury. Po powzięciu tej jakże optymistycznej informacji uczestnicy spotkania z posłem Wincentym Elsnerem udali się do nowego miejsca spotkania.

Ruch Palikota na terenie naszego powiatu nie ma struktur. Wydaje się, że słowo „nie ma” należeć będzie wkrótce do czasu przeszłego. W ostatnich wyborach do sejmu Ruch Palikota otrzymał na terenie naszego powiatu 10,65% głosów (1003 głosy), co dobrze rokuje dla rozwoju tej partii politycznej na naszym terenie, tym bardziej, że jak Państwo widzą górowska PO uległa organicznemu rozkładowi i w zasadzie istnieje jedynie na papierze i w teorii. Żałować jednak nie ma czego. To nam tylko wyjdzie na dobre.

Warte podkreślenia jest to, że poseł Wincenty Elsner jest pierwszym posłem, który nas odwiedził po wyborach do sejmu. W swoim wystąpieniu poseł Wincenty Elsner opowiedział przybyłym o swojej pracy w sejmie. Wróciła sprawa ACTA, który to dokument poseł określił, jako: „zmowę wielkich korporacji”. W związku z tym Ruch Palikota zamierza zablokować ratyfikację tego dokumentu w sejmie. Zebrani dowiedzieli się, iż w związku z licznymi protestami wszyscy chcą wycofać się z ratyfikacji ACTA.

Poseł poinformował, iż w sejmie działa grupa parlamentarna Polska 2.0. Ma ona charakter ponad partyjny a celem jej działania jest zapewnienie wolności dla Internetu. „Internet jest i ma pozostać wolny” – stanowczo stwierdził poseł. A że nasza wolność jest zagrożona – a przynajmniej znacznie kontrolowana – to nie ulega wątpliwości. Poseł przytoczył fakty. W roku 2010 policja wystąpiła o ok. 1 mln bilingów telefonicznych Rok później już o 2 mln. Dzieje się to poza kontrola sądów czy prokuratury, bez nadzoru. W ten sposób władza wie z kim rozmawialiśmy, skąd dzwoniliśmy i te dane są poza wszelką ochroną. „Tak nie może być” – stwierdził poseł.

Ciekawy jest pomysł Ruchu Palikota, aby abonament radiowo – telewizyjny skonstruować tak, by jego część była przekazywana na zapłatę za prawa autorskie w Internecie.

Poseł Wincenty Elsner przypomniał, iż klub Ruchu Palikota w sejmie rośnie w siłę. Zaczynali z 40 posłami a dzisiaj mają 43. „I nie jest to koniec, bo trwają dalsze rozmowy z posłami” – potwierdził poseł.

W sejmie Ruch Palikota przygotował dotąd 5 projektów uchwał i 14 projektów ustaw, 40 nowelizacji. „Nie jest prawdą, że posłowie Ruchu Palikota śa w sejmie bierni. Wykazujemy aktywność, ale znaczna część naszych prac legislacyjnych zostaje zamrozona w sejmowej zamrażarce” – oświadczył poseł.

Parlamentarzysta przypomniał program Ruchu Palikota. A wśród nich są m.in. likwidacja powiatów, zniesienie senatu, ograniczenie liczby posłów do 360, kadencyjność sprawowanych funkcji (dwie kadencje dla posłów, prezydenta, burmistrzów, wójtów, radnych), likwidacja Funduszu Kościelnego i zastąpienie go dobrowolnym odpisem w wysokości 1% od podatku, uchylenie decyzji Komisji Majątkowej w sprawie przekazania dóbr kościołowi, zniesienie immunitetu dla posłów i senatorów, wycofanie religii ze szkół.

„Lewicowa wrażliwość” Ruchu Palikota wyraża się wg posła Wincentego Elsnera dążeniem do przekazywania 1% PKB na kulturę, parytetami dla kobiet na listach wyborczych, równość w relacjach bank – klient, podwyższenie progów uprawniających do pomocy społecznej. W tej kwestii poseł przypomniał mało znane fakty. I tak: 75% polskich dzieci żyje w przeludnionych mieszkaniach; 35% polskich dzieci żyje w biedzie i ubóstwie. „I nikt tym się nie przejmuje. Progi uprawniające do uzykania pomocy społeczne są od lat na tym samym poziomie. Z systemu wypadło w ten sposób ok. 2 mln ludzi, gdyż mają o 10 czy 20 zł więcej niż wynosi zaniżone kryterium dochodowe. To zwiększa obszar biedy i niedostatku” – stwierdził poseł Ruchu Palikota.

Na tapecie znalazły się umowy śmieciowe. Poseł przypomniał, że wg badań Eurostatu Polacy pracują najwięcej w Europie, bo 2016 godzin rocznie. „Podaje się, że średnia płaca w Polsce wynosi ok. 3500 zł, ale 65% pracowników otrzymuje wynagrodzenie w wysokości 1474 zł. Jeżeli ktoś ma rodzinę 4 osobową a żona czy mąż nigdzie nie pracuje, zjawisko częste, to na 1 osobę wychodzi dochód w wysokości o. 360 zł” – podliczył poseł Wincenty Elsner.

Mówiąc o umowach śmieciowych nie krył, że jego faktem jest to: „patologia”. Przypomniał, że w Polsce na skutek dziwnych konstrukcji umów o pracę spory procent pracujących nie ma ani jednego dnia urlopu. Tę sytuację ponownie określił mianem „patologii”.

„1 maja Ruch Palikota organizuje w Warszawie kongres pod hasłem „Korekta kapitalizmu”. Ta korekta ma właśnie spowodować zmiany w kodeksie pracy, które zlikwidują patologie tak często spotykane w pracy zawodowej.

W odniesieniu do reformy emerytalnej poseł stwierdził, że Ruch Palikota ją popiera nie dlatego, że uważa, iż Polacy muszą dłużej pracować. Poparcie dla tego pomysłu ze strony Ruchu Palikota spowodowane jest pragmatyzmem. „Sytuacja demograficzna jest fatalna i nic tego nie zmieni. Będzie w latach 20. brakowało nam nie pracy, ale pracowników. Ci, którzy tak jak SLD czy PiS twierdza, że jak dojdą do władzy przywrócą 65 lat uprawniające do emerytury nie mówią prawdy. Nie zrobią tego, bo też wiedzą o fatalnych skutkach niżu demograficznego” – stwierdził poseł.

Poseł wyjaśnił też dlaczego Ruch Palikota jest za legalizacją marichuany w naszym kraju – „Jeżeli wódka, papierosy są legalne, to dlaczego marihuana jako uzywka legalna być nie może? Bądźmy konsekwentni”.

Uczestniczący w spotkaniu Zbigniew Józefiak dał posłowi przykład biurokratycznych absurdów, na jakie napotyka w Polsce przedsiębiorca pragnący nabyć ziemię i rozbudować własny interes. Mieszkańca Góry – Ryszarda Wawera interesowała możliwość wprowadzenia w naszym kraju emerytury kanadyjskiej (takie samo minimum gwarantowane wszystkim przez państwo a pracownik sam odkłada sobie na emeryturę dodatkowe środki, by zwiększyć jej wysokość). Poseł zgodził się z przedmówcą i jednocześnie stwierdził, iż Ruch Palikota jest za włączeniem do powszechnego systemu emerytalnego emerytur sędziów i prokuratorów, ale napotyka w tym opór PO i PSL.

Poseł Ruchu Palikota – Wincenty Elsner okazał się miłym i komunikatywnym mówcą. Jego argumenty nie pozbawione były logiki. Oprócz tego poseł okazał się człowiekiem serdecznym i bezpośrednim. Nie budował bariery na zasadzie – ja poseł – ty słuchaj prawd objawionych. Zauważyłem zresztą, że bardzo ożywioną rozmowę po spotkaniu toczył poseł ze Zbigniewem Józefiakiem. Dyskusja dotyczyła gospodarki i nie tylko. Panowie wymienili miedzy sobą wizytówki i umówili się na spotkanie „przy okazji”.

A w "Mrówce" okazja










wtorek, 24 kwietnia 2012

Brzmienie ciszy

Podczas nieformalnego spotkania radnych w sprawie „pomysłu” na spłatę odszkodowania dla „Chemeko – System” starosta Wołowicz, po zakończeniu swojej specyficznej mowy, zaprosił zebranych do dyskusji.
Zaproszenie nie odniosło jednak żadnego skutku. Radni uczestniczący w nieformalnym spotkaniu jakoś nie kwapili się do dyskusji nad tak poważnym problemem jakim jest zapłata odszkodowania. 

Pod sklepieniem sali nr 1 starostwa powiatowego słychać było tylko męczącą wszystkich ciszę, którą od czasu do czasu przerywało brzęczenie much, które uczestniczyły w spotkaniu nie będąc zaproszonymi przez dostojnego gospodarza spotkania. Jedni radni z rosnącym zainteresowaniem śledzili trajektorię lotu tych owadów, inni z rosnącym z minuty na minutę zaangażowaniem oglądali własne paznokcie. Byli też radni przeglądający jakieś notatki oraz radni amatorzy – stolarze sprawdzający jakość lakieru położonego na stołach konferencyjnych oraz zawiły wzór słojów.

Trwało to przez kilka minut. W tym czasie starosta raz jeszcze zaprosił radnych do dyskusji. Rezultat był identyczny z tą różnicą, iż każdy z radnych jeszcze bardziej zagłębił się w dogłębne studiowanie wybranej przez siebie dziedziny wiedzy.

I jeżeli jest zrozumiałe, że radni opozycyjni nie kwapili się do zabierania głosu, to ze zdziwieniem należy przyjąć do wiadomości fakt, iż nie garneli się do wygłaszania swojej opinii radni koalicyjni.

Z tego co mi wiadomo, cała Rada Powiatu w niesamowitym napięciu oczekiwała na wystąpienie „Mózgu Koalicji” radnej Danuty Przepieli, chluby i dumy gminy Wąsosz, intelektualnego zaplecza burmistrza Stuczyka i osobistego doradcy starosty Wołowicza. „Mózg Koalicji” badawczo spoglądał na radnych wszystkich frakcji, wydymał wargi a liczne zmarszczki na czole świadczyły ewidentnie, iż zwoje mózgowe „Mózgu Koalicji” wykonują tytaniczną, nieznaną zwykłym śmiertelnikom pracę.

Jak mi opowiadano, jeden z radnych widząc ten heroiczny bój ustawił na swojej komórce nr 112, by wezwać sikawkowych na wypadek nieszczęścia. Stało się to w chwili, gdy wokół głowy „Mózgu Koalicji” zauważono unoszenie się dymu. Po chwili jednak radny ów skonstatował, że to nie dym, ale drobiny pyłu, które unoszą się w świetle wiosennego słońca. Toteż radny z ulgą mógł wykasować numer. Okazało się, że próżno wyczekiwano wystąpienia „Mózgu Koalicji”. Duma Wąsosza nie spożyła bowiem tego dnia Red Bulla, co nie dodało jej wiadomo czego.

Słowem nie odezwali się także inni członkowie koalicji. Radny Marek Biernacki podczas narady kreślił układy choreograficzne do sławnego już, jak powiat długi i szeroki: „Tanga z felgami i szprychami w tle”. Jeden z radnych zauważył, iż jednym z trudniejszych numerów kreślonych przez przyszłą gwiazdę „You Can Dance” jest ten, w którym Moja Osobista Szelma gra na przerobionym na trąbkę katalizatorze, śpiewa, felgi tańczą solo, szprychy robią striptiz zdejmując z siebie osłonki  chromo – niklowej. Numer kończy się żonglerką, podczas której moja Osobista Szelma żongluje nie tylko felgami, nagimi szprychami, ale też członkami całej górowskiej PO. Podobno zaplanowane jest, iż na czas tych ostatnich nie wyłapie. Zawsze mówiłem, że Moja Osobista Szelma ma przed sobą przyszłość. Cóż, wyżonglowani a nie wyłapani na czas członkowie PO, jako materiał do budowania dalszej kariery radnego Marka Biernackiego, to ciekawy eksperyment.

Smutny jak kondukt pogrzebowy i wystrojony jak wiejski żałobnik Marek Hołtra siedział podczas nieformalnej narady niczym rasowa płaczka, której czasowo zabrakło łez, bo cebula wyschła. On również nie zabrał głosu. Część radnych obserwując radnego Hołtrę miała wrażenie, iż za chwilę w sali pojawi się katafalk a na nim „sosnowa jesionka”. Niektórzy mieli w głębi żal do siebie, że nie wzięli ze sobą znanego śpiewnika: „Gorzkie żale po czasie” (ostatnimi czasy jest to ulubiony śpiewnik członków górowskiej PO, gdzie znajduje się piosenka o znamiennym tytule: „Z otchłani niebytu wołamy cię Piotrze”). Inni znowu odczuli bolesny skurcz w dołku i szóstym zmysłem poczuli nadchodzące ostatnie namaszczenie dla powiatu w postaci komisarza.

Podobno nasze lokalne „platfusy” są przekonane, iż w razie ostatniego namaszczenia udzielane ono będzie powiatowi przez świeckiego duchownego z ramienia „Ryszawego” – Piotra Wołowicza. Tu z miejsca nasuwa się przysłowie: „Ubrał się diabeł w ornat i na mszę ogonem dzwoni”. Ale to dobrze, bardzo dobrze, gdyby tak miało się stać z powodów, których Państwu nie muszę chyba wyłuszczać.

Podczas nieformalnego spotkania głosu nie dał z siebie również radny koalicyjny Jan Bandzior. Słyszano podobno, jak zbielałymi wargami mówił: „Ratuj Matko Małej Ojczyzny, Szafarko Dóbr Wszelakich, Praprzyczyno wszystkiego i ratuj dziatwę swą, która jest bez Ciebie ślepa niczym kocięta w angielskiej mgle. Przyjdź Słoneczko 24 godziny na dobę z pomocą, kup latarkę i oświeć nas.”

Kolejny radny powiatowy – Piotr First (dywersja Wąsosza w powiecie, ale godny kompan „Mózgu Koalicji”) również nie wziął udziału w dyskusji za co po nieformalnej naradzie sam sobie wlepił w dzienniczku ucznia trzy jedynki z plusem z zachowania (plus był za obecność na spotkaniu).

Starosta i wicestarosta w tym czasie wyczekiwali na chętnych do dyskusji. Atoli nikt nie kwapił się do mielenia jęzorem, gdyż powszechnie wiadomo, że  próżne gadki i obietnice, to domena „platfusów” więc nikt w ich rolę wcielać się nie chciał, by na podrzędnego aktorzynę ze spalonego teatru nie wyjść. Obaj panowie z widoczną w oczach tęsknotą oczekiwali na głosy w dyskusji, głosy wołające w tej kadencji, jak zwykle, na puszczę, ale się nie doczekali. Faktem tym byli bardzo zbulwersowani i nie mogli tego ogarnąć, pojąć i wyciągnąć wniosków. 

A te są proste. Radnym znudziły się już gadki bez szczegółów i nie zamierzają dać się wciągać w rozważania o wysokim stopniu abstrakcji, z których absolutnie nic nie wynika. A nie wynika, bo członkom Zarządu i koalicji warto przypomnieć, że: „Bezczynny mózg jest warsztatem diabła”. I dlatego z tego nic dobrego wyniknąć nie może. Chyba, że ktoś lubi zapach siarki na tym padole.

poniedziałek, 23 kwietnia 2012

Odwiedź "Mrówkę"


Górowska "Mrówka" (ul Poznańska 23) zaprasza Państwa na zakupy
od 27 kwietnia do 13 maja.
ZAPRASZAMY!!!

Mrówka” w Górze zatrudni sprzedawcę zorientowanego w zagadnieniach związanych z branżą budowlaną a szczególnie znającego się na płytkach ceramicznych.

„Mrówka” zatrudni również przedstawiciela handlowego ze znajomością branży budowlanej.



Fatalny rok na rynku pracy


Powiatowy Urząd Pracy w Górze podsumował swoją działalność w roku 2011. Jest to bardzo ciekawy dokument, z którego możemy dowiedzieć się wielu szczegółów dotyczących rynku pracy na terenie naszego powiatu. Ogólnie i powszechnie wiadomo, że z miejscami pracy na terenie naszego powiatu jest źle, bardzo źle. W dającej się przewidzieć perspektywie czasowej trudno jest wywróżyć kiedy będzie lepiej, b o jest to wróżenie z przysłowiowych „fusów”.

Rok 2011 był „chudy” jeżeli chodzi o ofert pracy. Z rozrzewnieniem można wspominać czasy - rok 2008, gdy na terenie naszego powiatu mieliśmy na koniec tego roku „tylko” 2113 bezrobotnych a stopa bezrobocia w krytycznym zawsze grudniu wynosiła „jedynie” 18,8%. Gdy porównamy to z danymi z końca roku 2011 okaże się, iż liczba bezrobotnych w stosunku do roku 2007 a 2011 wzrosła o 1082 osoby, tj. o 34%. 

Ale, to zgasło niczym „świeczki na wietrze” i chyba długo się nie powtórzy. W sprawozdaniu górowskiego PUP możemy przeczytać, że: „Rok 2011 był rokiem trudnym dla gospodarki, a wsparcie finansowe ze strony urzędu dla bezrobotnych i pracodawców było znacznie ograniczone. Trudna sytuacja finansów państwa spowodowała, że środki jakie można było pozyskać na różne formy wsparcia stanowiły ułamek  tych z roku poprzedniego.” Państwo rządzone przez PO pozostawiło i bezrobotnych i PUP samym sobie.

Poniżej mamy obszerne fragmenty ze sprawozdania PUP w Górze dotyczące rynku pracy w roku 2011. Dzisiaj zaprezentuję Państwu fragment dotyczący ruchu bezrobotnych w ubiegłym roku.

„Od stycznia do grudnia 2011 r. zarejestrowano 3.393 bezrobotnych. Jest to o 874 osoby mniej niż w analogicznym okresie roku ubiegłego tj. o 25,8%. W 2011 r. wyłączono z ewidencji 3.485. Jest to 358 osób mniej niż w analogicznym okresie roku ubiegłego tj. 10,3 %. Odnotowano natomiast wzrost wyłączeń z powodu podjęcia pracy o 212 osób tj. 12,6 %."


W ciągu całego ubiegłego roku pracodawcy zgłosili do Powiatowego Urzędu pracy 865 ofert pracy. W niektórych miesiącach liczba ofert przyjętych do realizacji była bardzo niska i średnio miesięcznie wynosiła 72 oferty. 

Najmniej ofert przyjęto do realizacji w styczniu 14, najwięcej w miesiącu wrześniu 149. Osoby szukające zatrudnienia nadal musiały się zmierzyć z niewystarczającą liczbą ofert oraz dużą konkurencją. W wielu przypadkach potrzeby kadrowe pracodawców nie korespondowały z umiejętnościami i doświadczeniem zawodowym osób zarejestrowanych. Mimo publikowania ofert w gablotach PUP oraz na jego stronach internetowych, PUP nie zawsze mógł skierować do pracodawców odpowiednich kandydatów. Wśród ofert przyjętych do realizacji pojawiały się stanowiska, w przypadku których oczekiwano od kandydatów szczególnych kwalifikacji, uprawnień albo praktyki.

Z uwagi na ograniczone środki Funduszu Pracy znacznie spadła liczba ofert subsydiowanych o - 483 wolne miejsca pracy. Natomiast wzrosła liczba ofert nie subsydiowanych - 374.

W tabelce poniżej mają Państwo zestawienie ofert pracy w latach 2010 – 2011.