środa, 21 marca 2012

"Mrówka" poleca

Kres złudzeń III

Wg nieoficjalnych informacji w poniedziałek do Starostwa Powiatowego wpłynęło pismo od „Chemeko – System”. Z treści pisma wynika, że firma ta zażądała od powiatu zapłaty wierzytelności w kwocie ponad 10,5 mln zł do 31 marca 2012 roku.


Starosta Piotr Wołowicz zaprosił zebranych radnych do dyskusji. Głos zabrał przewodniczący Rady Powiatu.

Edward Szendryk: „Szpital wszedł na ścieżkę B (plan B pozwolił oddłużyć szpital o kwotę ok. 23 mln zł – przyp. moje). Dziej nie wiemy jaka jest kondycja spółki, nie mamy informacji jak ta spółka funkcjonuję, nie wiem w jaki sposób mogę się dowiedzieć. Powinniśmy znać kondycję finansową spółki. Z drugiej strony przekreślamy szansę na kasację, bo słyszę to w tonie pana głosy panie starosto, dlatego pytam dlaczego przez tyle lat uspakajano nas, usypiano w sprawie „Chemeko”, nie robiono niczego konkretnego i dlaczego nic nie robiono, by znaleźć winnych. Ktoś jest winny! A teraz sprawa wygląda tak, że chcemy sprzedać szpital, bo to będzie dla nas wygoda. Nie będziemy za bardzo musieli się martwić, ale trzeba pamiętać, że na powiecie ciąży ustawowy obowiązek zapewnienia opieki dla tej społeczności. Ale oddanie, sprzedaż szpitala dalej nam nic nie mówi czy ten powiat będzie mógł dalej funkcjonować. Będziemy rozdawać nasz majątek a może się okazać, że i tak nas nie będzie.”

W odpowiedzi starosta Piotr Wołowicz odpowiedział, że: „Sprawa wniesienia kasacji nic nie zmienia. Wyrok jest prawomocny i my dzisiaj rozpatrujemy sytuację dzisiejszą a nie sytuację przyszłościową. Skarga kasacyjna nie zmienia dzisiaj sytuacji, nie zmienia sytuacji, że może nastąpić egzekucja komornicza. Dalej czekamy na uzasadnienie. Z uzasadnienia ustnego można ocenić, że jak gdyby, że w związku z poniesionymi kosztami, znacznymi, nie wolno kwestionować ustaleń faktycznych. Co do kosztów jest to możliwe, ale moglibyśmy tak siedzieć cały dzień i rozmawiać o skardze kasacyjnej. Dzisiaj rozmawiamy o problemie, który mamy dzisiaj, to jest kwestia, którą musimy rozwiązać. Ja oczywiście chciałby poznać inne propozycje, jakie są w tej sprawie, bo bez tego nie ruszymy z miejsca i będzie taka sytuacja, o której mówiliśmy. Jeżeli tego nie rozwiążemy w takiej formie, to czeka nas zarząd komisaryczny. Nie na zasadzie upadłości, ale na zasadzie takiej, że komisarz zacznie szukać pieniędzy, czyli od sprzedawania majątku. Taka jest sytuacja”.

Członek Zarządu (wcale niepotrzebnie!) radny (też pomyłka!) Marek Hołtra: „Gdyby wojewoda dał pieniądze, pieniądze na spłatę, to kto wie czy nie lepiej, że tak powiem, ogłosić tą upadłość, bo wojewoda zapłaci należności. Ale wojewoda nie zapłaci, posadzi komisarza, który będzie szukał, co sprzedać, żeby zaspokoić roszczenia, czyli będzie sytuacja identyczna, tylko tyle, że nie będzie Rady. Będzie sam komisarz i wtedy będzie on podejmował jednoosobowo decyzje.”

Przewodniczący Rady – Edward Szendryk: „My wszyscy jesteśmy odpowiedzialni za decyzje, które podejmiemy. Sąd sądem, ale wiemy, że istnienie wysypiska dotyczy też naszego powiatu. Uważam, że jakaś zależność jeszcze jest. Może jest jeszcze wyjście, które pozwoli na nie tak drastyczne cięcia, by zaspokoić taką bogatą firmę.”
Starosta Piotr Wołowicz: „Ja nie wiem czy prezes będzie chciał się spotykać. Można próbować.”

Przewodniczący Rady Powiatu - Edward Szendryk: „Ja mam propozycję./ Na Wrocławskiej ustawić radary, jeden w jedną stronę, drugi w drugą, tylko nie wiem kto miałby to kasować, i te samochody co jadą 100 na godzinę kasować, co jadą o 2 i 4 nad ranem. Ludzie co prawda nocą na ulicę nie wychodzą, bo nie ma takiej potrzeby, ale jeśli sprawy stawia się tak na ostrzu noża, to dla przykładu my też możemy postawić tak sprawę. No0 bo jak oni nie chcą rozmawiać, to …

Radny Marek Hołtra: „Ja myślę, że to jest taka ich strategia. „Chemeko” wystąpiło o nadanie klauzuli wykonalności, by nas przycisnąć. Zablokowane konta, telewizja, TVN 24 nadawałby spod starostwa, że konta komornik zablokował. Ja myślę, że jemu też nie potrzeba rozgłosu.”

Starosta Piotr Wołowicz: „Nie chcę absolutnie blokować spotkania, bo to jest kwestia inicjatywy, przekazujemy to, co usłyszeliśmy. Prezes powiedział: proszę przekazać wysokiej Radzie, radnym, że sprawa jest prosta i jasna.”

Radny Władysław Stanisławski: „Panie starosto, nie będę już więcej głosu zabierał. Powiem, że na miejscu pana dyrektora Jagiełły też bym nie odstąpił ani grosza z tych pieniędzy. Jeżeli ja jestem właścicielem spółki, wygrałem 5,5 mln zł i 5 mln zł odsetek, to z jakiej to niby okazji? Zabrnęliśmy z tą inwestycją w ślepy róg. Ja nie chcę się tutaj rozwodzić nad tym kogo Jagiełło wykorzystał, ale z premedytacją nas oszukał. Inne rzeczy można tu przypisać. On od nas dostał w prezencie wysypisko śmieci, powiem po imieniu – dostał w prezencie. I teraz on z tego nie zrezygnuje. Doprowadził do takiej sytuacji, że jest jedynym wysypiskiem w powiecie górowskim. I jedynym będzie, proszę Państwa! To jest najgorsze! Nie można w tym momencie zrobić konkurencji, zmusić do czegoś. A ja proszę Państwa, na jego miejscu też nie przyszedłbym na spotkanie z Radą, bo to nie jest akurat nie jest partner do rozmowy. Nie Rada jest partnerem do rozmowy z nim. On nie zaskarżył Rady Powiatu w Górze tylko, niestety, starostwo. Myślę, że należy radzić nad tym co robić dalej, badać wszystkie możliwości. Z bólem serca muszę powiedzieć, że w poprzedniej kadencji robiliśmy wszystko aby szpital przekształcić i uratować jakimś sposobem. Chociaż cokolwiek się zdarzy, to ten szpital musi pozostać i funkcjonować. To jest niepubliczny ZOZ, i to jest rzecz, która musi funkcjonować prawidłowo. Mogę tylko współczuć, bo nic innego zrobić nie mogę.”

C.d.n.

poniedziałek, 19 marca 2012

W "Mrówce" od 30 marca


Kres złudzeń II


Dalszy ciąg relacji z porannego spotkania radnych powiatu górowskiego.

Piotr Wołowicz: „Każdy może wyobrazić sobie chaos jaki zapanuje w momencie gdy wchodzi komornik i właściwie w tym momencie zaczynają pojawiać się przesłanki, by wprowadzić zarząd komisaryczny. Oczywiście to też nie zmienia sytuacji, bo ten komisarz nie przywiezie do powiatu 30 mln zł. On też nie jest w stanie spłacić tego długu, chyba, że będzie podejmował jednoosobowo decyzje dotyczące oszczędności. I jest ocena niebezpieczna, to jedna, i jest jeszcze jedna możliwość, która chyba byłaby jeszcze gorsza. Tego też nie można wykluczyć, to jest, że „Chemeko” swoje wierzytelności sprzedało firmie windykacyjnej. Wtedy praktycznie nie mamy już z nimi kontaktu, nie mamy wpływu na to, co dzieje się z majątkiem powiatu. Dlatego też uważamy, że trzeba zrobić wszystko, decyzje trudne, niewyobrażalne, ale zrobić wszystko, by nie dopuścić, by postawić wierzytelności w stan egzekucji, by nie spowodować takich sytuacji o jakich przed chwilą mówiłem. Co zatem można zrobić? Tak jak powiedziałem, „Chemeko” na dzień dzisiejszy jest gotowe do przeprowadzenia egzekucji. Nie mnie jednak jest to firma, która gdzieś tam przeprowadziła analizę sytuacji bardzo dobrą i wie, że tego odszkodowania nie dostanie od powiatu tak od razu. Dlatego też, ja myślę, że możemy przedstawić realna propozycję, która będzie do przyjęcia dla „Chemeko”. Chodzi o takie ustawienie spłaty wierzytelności, że one wpłyną na sytuację i finanse powiatu poprzez drastyczne oszczędności i pewnie redukcję wielu, wielu miejsc pracy i pewnie zablokuje jakikolwiek rozwój inwestycyjny na najbliższe lata, ale pozwoli zachować płynność jeżeli chodzi o funkcjonowanie jednostek, jeżeli chodzi o te prace, które są zlecone powiatowi przez państwo na przykład.

Są dwie takie możliwości. Te dwie propozycje pragnę przedstawić Państwu, bo wymagają one szybkich reakcji. Te dwie propozycje łączą się przedstawieniem konkretnych ofert, które można traktować na zasadzie sugestii. Z drugiej strony, to z naszej strony jest jedynym wyjściem, żeby rozmawiać o spłacie bez egzekucji ze strony komornika.

Pierwsza propozycja, to jest taka propozycja, która przyjęta przez „Chemeko” odsuwa ten problem o kilka miesięcy. Ona nie rozwiązuje problemu w ogóle, ale przesuwa spłatę o parę miesięcy. Problem egzekucji nie jest jedynym, z którym dzisiaj się zmierzamy i rozwiązanie problemu trzeba widzieć w szerszym kontekście. Te problemy to są 3 mln związane z ZUS – em, gdzie mamy oczywistą do spłaty wierzytelność w takiej kwocie. My dzisiaj wiemy, że ona najprawdopodobniej nie będzie jeszcze mniejsza, i żeby rozwiać wszelkie wątpliwości skończy się to na sądzie, niemniej jednak to nie sądzę, by to trwało długo, i dzisiaj May tę sprawę w ZUS –e, co jest teoretycznie możliwe do rozłożenia na te pięć czy sześć lat. Następne 3 mln, to są zaskarżone postanowienia komornika, są to sprawy w sądzie. I dalej jeżeli ta kwota okaże się mniejsza, co do spłaty, to siłą rzeczy, wiadomo jest, że walka z komornikiem już na dzień dzisiejszy spowoduje, że rozmowa z nim nie będzie miła i sympatyczna. Druga sprawa to proces w kierunku Dudkowiak (wykonawca nowej strażnicy – przyp. moje), gdzie kwota wynosi 0,5 mln zł bez odsetek. Być może ten proces w tym roku się nie zakończy, ale w przyszłym na pewno. Taka jest ocena tych czynników finansowych, które już są przewidywalne. Spłatę tych pieniędzy też trzeba brać pod uwagę w kontekście tego problemu z „Chemeko”.

Nie wspominałem tutaj o aktualnej sytuacji budżetu powiatu, bo to jest też ważny czynnik na dzień dzisiejszy. Po analizie sytuacji, szczególnie w oświacie, którą przeprowadziliśmy po dwóch miesiącach funkcjonowania, już dzisiaj wiemy, i rozpoczynamy rozmowy z dyrektorami, że drastyczny plan oszczędnościowy musi zafunkcjonować w jednostkach oświatowych. Po analizie dwóch miesięcy tego roku, gdyby tempo wydatków środków, które musimy angażować w oświatę było kontynuowane, to na koniec roku stoimy przed brakiem środków w wysokości ok. 1 mln zł. Oczywiście ktoś może powiedzieć, że zostało to zaplanowane. Zaplanowane zostało tak by było wykonalne. W tej chwili widać, że jest tylko gorzej. Te czynniki też należy brać pod uwagę w kontekście rozwiązywania problemów z „Chemeko”.

Przechodzę do propozycji, o których już powiedziałem. Propozycja przesuwająca o parę miesięcy maksymalnie do końca roku, czyli częściowe zaspokojenie wierzytelności dla „Chemeko” w kwocie jakiejś gotówki a resztę problemu rozłożenie reszty wierzytelności na raty. Jakąś kwotę należy w tym roku zebrać, by porozmawiać o rozłożeniu reszty na raty. Trzeba tak ułożyć budżet, by obciąć wszelkie wydatki, które nie są niezbędne dla funkcjonowania powiatu, czyli po wycofaniu się z inwestycji, po wycofaniu części pieniędzy z dróg, wreszcie po wycofaniu 800 tys., które zostały zablokowane u komornika i ewentualne wolne środki, które by pozostały. Wchodzi też w grę sprzedaż nieruchomości, które są własnością Skarbu Państwa i otrzymaniu należnego nam udziału ze sprzedaży. Jest to kwota maksymalnie 2 mln zł. To jest kwotą, którą na dzień dzisiejszy możemy w tym roku zebrać, po to, żeby spłacić część wierzytelności i rozmawiać o rozłożeniu reszty na raty. Jeżeli „Chemeko” na to przystanie komornik nie wejdzie zaraz.

Jest druga propozycja, drugie rozwiązanie, które jest można powiedzieć rozwiązaniem chirurgicznym, bardzo ostre cięcie, które jeżeli oczywiście dojdzie do skutku i będzie mogło być zrealizowane, pozwoli nam te problemy na tyle opisać, na tyle zdiagnozować, że będą one realne do wykonania. Potrzebujemy znacznej kwoty gotówki, po to, żeby zaspokoić wierzytelność „Chemeko” w granicach 40 do 50%, po to, żeby można pozostała kwotę zaproponować na rozłożenie na raty, nawet do 10 lat, po 250 – 300 tys. rocznie spłaty przez 5 do 6 lat. Wówczas inne żądania komornika byłyby możliwe do zrealizowania w formie oszczędności budżetowych powiatu górowskiego. Skąd teraz znaleźć taka kwotę rzędu 5 do 6 mln zł, żeby zaspokoić „Chemeko”. Oczywiście w grę wchodzi tylko i wyłącznie sprzedaż majątku powiatu a nie mamy tego majątku na tyle, żeby wierzyciela zaspokoić ze sprzedaży kilku nieruchomości, więc należałoby się skupić na jednym dużym, na innych zresztą też. Mówimy tutaj o naszej spółce szpitalnej, czyli musielibyśmy wnieść do tej spółki nieruchomości, podnieść wartość spółki, jej majątku do poziomu 5 – 6 mln zł., i sprzedać udziały w spółce wraz z nieruchomościami. To byłaby propozycja spłaty na dzień dzisiejszy.
Taka jest ocena nasza sytuacji, taka jest propozycja Zarządu zapraszamy do dyskusji”.

C.d.n.

Już niedługo

Od 30 marca PSB "Mrówka" zaoferuje Państwu m.in:

Kres złudzeń


Dzisiaj o godzinie 8,00 zebrali się radni powiatowi. Spotkanie radnych miało charakter nieformalny. Jego celem był poinformowanie radnych o sytuacji powiatu po wyroku w sprawie „Chemeko – System”, którego reperkusje stanowią śmiertelne zagrożenie dla istnienia samorządu powiatowego.

Spotkanie otworzył starosta Piotr Wołowicz, który stwierdził, że: „spotkanie ma celu przedstawienie stanowiska Zarządu na temat sytuacji w związku wyrokiem. W konsekwencji chcielibyśmy przedstawić nasze stanowisko, będzie to takie stanowisko rozbudowane , związane z przekazaniem informacji związanej z wyrokiem z powództwa „Chemeko”. W konsekwencji chcielibyśmy przedstawić naszą analizę sytuacji. To co jest niezwykle ważne, to są zagrożenie, które wiążą się z tym wyrokiem a na końcu ewentualne propozycje, które Zarząd chciałby przedłożyć radnym , które to ewentualne propozycje mogłyby nie rozwiązać całkowicie, bo to jest nierealne, ale które mogłyby spowodować, że będzie to kontrolowane. Jak wszyscy Państwo wiecie mamy już wyrok, jest zasądzona kwota na korzyść „Chemeko” z tytułu poniesionych kosztów i utraconych korzyści. Jest to prawie 5,5 mln zł, poprzednio, w I instancji było to 8,6 mln zł. Ta jest niższa, ale nie zmienia to faktu, że łączna kwota odszkodowania, jakie należy zapłacić „Chemeko”, to jest 10,5 mln zł. Jeszcze krótko, do samego wyroku. Nie mamy uzasadnienia, które pokaże zamiary sądu, nie mniej jednak sąd nie zdecydował się na rozłożenie odszkodowania na raty. Wyrok jest prawomocny i podlega wykonalności. I teraz mamy taką sytuację, że „Chemeko” jest przed decyzjami egzekucji tego odszkodowania. Oczywiście spotkaliśmy się z panem Jagiełłą po to, aby wiedzieć co dalej zamierza „Chemeko”. Piłka w grze jest po stronie „Chemeko”. To co jest w kwestii oceny, wiadomo, niezwykle subiektywnej, jednak taką ocenę pragnę przekazać, Państwo będą mieli własną ocenę tej sytuacji. Po rozmowie z panem prezesem Jagiełłą (prezes „Chemeko – System”), oczywiście nie mówimy o tym publicznie, nie mówimy w mediach, nie wynosząc poza, ale sytuacja jest bardzo trudna, by nie powiedzieć dramatyczna. Prezes Jagiełło generalnie uważa, że wyrok jest sprawiedliwy i jest to kwota mała w stosunku do oczekiwanej. Co do ewentualnych ruchów i decyzji nie zamierza niczego zwalniać i jest w trakcie zbierania wszystkich dokumentów do egzekucji, i jest, jeżeli nie będzie spłaty w formie zaproponowanej przez powiat w najbliższym możliwie trybie nadać wyrokowi sądu klauzulę wykonalności tego zobowiązania. Takie jest stanowisko „Chemeko” na dzień dzisiejszy”.

Przewodniczący Rady Edward Szendryk: „Można to przełożyć na bardziej zrozumiały język?”

Starosta Piotr Wołowicz: „Wiadomo, że jednorazowo nas na to nie stać. Prezes Jagiełło ma tego świadomość. W jednorazowej egzekucji tego się zrobić nie da. Teraz jeżeli chodzi o analizę tej sytuacji. Myśmy tak to ocenili, że z punktu widzenia funkcjonowania powiatu, w sensie jednostek organizacyjnych, starostwa, generalnie najgorsze co by się mogło stać, gdyby tu nastąpiła egzekucja przez komornika, tracimy jakakolwiek kontrolę nad tym, co dzieje się w powiecie. Mamy też analizę od strony komorniczej, jakby to wyglądało. Widomo, że komornik rozpoczyna egzekucję od najłatwiejszych form. Mam potwierdzoną informację, że nie ma odstępstw od tych form. Jeżeli pieniądze są na koncie powiatu nie ma możliwości ażeby coś nie można było zająć. Czy to są unijne czy dotacje, jeżeli coś jest na koncie to wszystko jest do zajęcia przez komornika. Dotyczy to również środków unijnych, które mogą być zablokowane przez Urząd Marszałkowski, gdy komornik powiadomi go o wszczętej egzekucji. Następne, co może zrobić komornik jest trudniejsze, ale jak najbardziej możliwe czyli zajęcie nieruchomości. Komornik może wchodzić na majątek powiatu. Tutaj oczywiście wiadomo, że mamy trochę tych nieruchomości, maja one różny charakter i niektóre z nich trudno by było komornikowi sprzedać, ale to jest kwestia oceny przez komornika, który jeżeli stwierdzi. I ostatnia rzecz – udziały w spółce, która jako własność powiatu może być sprzedana bez problemów. To może być dla komornika najłatwiejsze (mowa tu o Powiatowym Centrum opieki Zdrowotnej czyli szpitalu).

C.d.n.