wtorek, 10 stycznia 2012

Sezon na dmuchanie

Jak nie ma kota, to myszy harcują! – mówi stare przysłowie. A już jak kot się na chwilę zdrzemnie, to myszą wydaje się, że one są kotami a kot myszą. Ale kicia się budzi, ziewa, oczka otwiera i widzi bezeceństwa przez myszy płoche i bardziej szare od szarości czynione. Kotek pazurki ostrzy na diamentowej szlifiereczce i przystępuje do dzieła, flaczki na wierzch myszą podłym wyciągając.

Tak oto i nasze myszy spółdzielcze spod znaku „Wspólnego Domu”, zasiadające w Radzie Nadzorczej postanowiły korzystając z rozgardiaszu towarzyszącego świętom Bożego Narodzenia prezent sobie zrobić. I wszystko byłoby pięknie i świątecznym nastroju, gdyby nie fakcik drobny, iż spółdzielcze myszy prezenty sobie robiły nachalnie i na koszt ponad 1000 spółdzielców.

Rzecz dotyczy diet, które rozochocone myszy spółdzielcze postanowiły przyznać sobie w grudniu dwukrotnie. Rada Nadzorcza „Wspólnego Domu” (9 członków) odbyła w grudniu 2011 roku dwa posiedzenia i dwukrotnie wzięła z tego tytułu diety. Tu muszę zaznaczyć, iż jedna myszka będąca członkiem Rady Nadzorczej diety nie wzięła. Barbara Zalesińska odmówiła pazernym myszą udziału w tym procederze słusznie uważając, iż złożonych spółdzielcom przyrzeczeń należy dotrzymywać a nie strugać wariata, bo już się jest u koryta i wszystko można.

Przed odsunięciem od władzy prezesa Jerzego Żywickiego (sławetny prezes z betonu z wykształceniem półwyższym) obecni członkowie Rady Nadzorczej obiecali spółdzielcom, iż będą pracowali w Radzie Nadzorczej społecznie, czyli nie będą pobierali diet, by spółdzielcom ulżyć. Wiadomo, że na diety „społeczników” idą pieniądze ze spółdzielni. Aliści w międzyczasie, po dorwaniu się do spółdzielczego koryta, „społecznikom” coś się w łepetynkach odmieniło. I wystawili swoje obietnice oraz swoich wyborców dupą do mroźnego wiatru.

W ramach „nowego spółdzielczego ładu” myślący po „nowemu” członkowie Rady Nadzorczej powrócili do potępianej wcześniej tradycji pobierania diet, czyli wyrywania kasy z portfeli spółdzielców.

Za jedno posiedzenie 8 spółdzielczych mysz bierze prawie 3 tys. zł. A w grudniu wyłapali diety podwójne, bo wiadomo, że to i karpia trzeba kupić, śledzia, coś z mięs. No i zapić też czymś suty posiłek należy. A wiadomo, że „społecznie” pracująca Rada Nadzorcza „Wspólnego Domu” jest skarbem największym, dobrem najwyzszym, cudem na patyku o niespotykanych rozmiarach. Wszak nie wypada, by taki zawołany „społecznik” siedział przy niepełnym stole. O, szary spółdzielca, to tam może sobie od ust odjąć, bo bez wartości większej jest. Ale członek Rady Nadzorczej to nie w kij dmuchał! On co najwyżej może wydmuchać spółdzielców za co ci mają być mu dozgonnie wdzięczni. Bo kto na przykład nie będzie dumny, że przewodniczący Rady Nadzorczej Andrzej Patronowski go nie wydmuchał?! Co prawda wyborcy wydmuchali Andrzej Patronowskiego z fotela radnego w gminie, ale on w odwecie dmucha swoich spółdzielców – wyborców. Sezon na dmuchanie trwa!

Ostatni zresztą nasze spółdzielcze myszy postanowiły wydmuchać nieco kasy z portfeli spółdzielców mających garaże. I tak od 1 lutego właściciele garaży będą mieli przyjemność płacenia nowej taksy. Dotąd płacili opłatę stałą w wysokości 6,35 zł za miesiąc. Obecnie wprowadzono nowatorskie rozwiązanie i zastąpiono opłatę stałą stawką eksploatacyjną – 0,65 zł z 1 metr kwadratowy miesięcznie. Garaż liczy sobie 18,5 m kw. a więc łatwo policzyć, iż obecnie będą płacili 11,70 zł. Oznacza to sto procent podwyżki. Jak więc Państwo widzą dmuchanie trwa! Sezon w pełni! No, w końcu ktoś musi za diety płacić. Zawsze to są dmuchani a nie dmuchający. Tym ostatnim się płaci.

Uzasadnieniem dla podwyżki jest zamiar przeznaczenia środków z niej pochodzących na podniesienie estetyki tychże garaży. Wieść spółdzielcza niesie, iż ściany będą zdobiony portretami drogich spółdzielczych przywódców. Ściany garaży usytuowane na zachód mają być ozdobione scenkami z życia przewodniczącego Rady Nadzorczej – Andrzeja Patronowskiego. I tak drogi wszystkim spółdzielcom przewodniczący ma być pokazany podczas kąpieli w okresie niemowlęcym, przy pierwszych „robótkach ręcznych” w okresie dojrzewania, w ostatniej ławce klasowej w charakterze prymusa na wspak, podczas brania, diety oczywiście.

Podobno ściany garaży od wschodu zarezerwowane są dla Grzegorza Oberga, który jest członkiem trzy osobowego Zarządu Spółdzielni. Tu skromnie pragnę nadmienić, że Grzegorz Oberg również zanotował na swoim koncie spółdzielczy sukces. Od września 2011 roku jego dieta wzrosła z 700 zł do 1000 zł. Wniosek o finansowe docenienie (czytaj: wydmuchanie spółdzielców) złożył Leszek Obiegły, w kręgach spółdzielczych zwany od tego czasu Pan Dający. Oczywiście, należy wyrazić żal, że nie wzrosła procentowo o tyle, co opłata eksploatacyjna, ale powtarzam: sezon dmuchania spółdzielców trwa!

Członek Zarządu Grzegorz Oberg ma być podobno uwieczniony w scenach rodzajowych typu: leczenie bioprądami, niespełnione obietnice wyborcze, wyhuśtanie byłego prezesa Marka Downara ze stołka, chałupniczej produkcji drewniaków oraz w pozycji myśliciela, cokolwiek by to znaczyło i chociażby było mocno na wyrost.

Tu przybliżę Państwu finansowanie władz spółdzielczych, które w pocie czoła tyrają dla dobra spółdzielców, nawet podczas dwóch przedświątecznych, osobno płatnych posiedzeń.

Przewodniczący Andrzej Patronowski miał coś ok. 400 zł miesięcznie, ale od stycznia będzie miał 450 zł, bo jest to stawka wynikająca z przepisu mówiącego, iż należy się mu 30% najniższej krajowej. Sekretarz Rady Nadzorczej ma 25% stawki od najniższego wynagrodzenia. Członkowie Rady Nadzorczej mają po 20% tej stawki. Prezes Dorota Szumczyk zarabia natomiast 4000 zł brutto.

W 2009 roku wykreślono zapis o pobieraniu diet przez członków Rady Nadzorczej. Ale nie minęły 3 miesiące a do dawnej praktyki powrócono. A trzeba Państwu wiedzieć, co mówi na ten temat prawo spółdzielcze.

Ustawa z dnia 15 grudnia 2000 r. o spółdzielniach mieszkaniowych.
Art. 8.1
Członkowie innych niż zarząd organów spółdzielni mieszkaniowej pełnią swoje funkcję społecznie, z tym że statut może przewidywać wynagrodzenie za udział w posiedzeniach, które jest wypłacane w terminie miesięcznym ryczałtu bez względu na ilość posiedzeń i nie może być większe niż minimalne wynagrodzenie za pracę, o którym mowa w ustawie z dnia 10 października 2002 r. o minimalnym wynagrodzeniu za płacę.

Dodać też należy, iż w statucie Spółdzielni „Wspólny Dom” nie ma przepisu, który pozwalałby panom i władcom spółdzielni sięgać po grosz spółdzielców. Radczyni prawna pracująca dla spółdzielni wzdrygała się pod podpisaniem decyzji o pobraniu drugi raz diet w grudniu do tego stopnia, iż się pod tym nie podpisała. Ale gdzie tam pani prawnik do takich gigantów myśli prawnej i ich wykładni, jak Andrzej Patronowski i Grzegorz Oberg?! Aby pojąć geniusz ich myśli musiałaby pobierać nauki u nich! Ale na szczęście dla spółdzielców nie pobierała!

Dziwi mnie jednak fakt, że przewodniczący Andrzej Patronowski oraz członek Rady Nadzorczej – Zenon Jachimowicz zapomnieli, iż niegdyś byli radnymi. Ja tam sobie nie przypominam, by w radny gminny lub powiatowy otrzymywał dietę radnego dwa razy w ciągu miesiąca, za każde posiedzenie osobno. Widocznie nauka i zasady poszły w ciemny las a przed oczami pojawił się święty Mikołaj. Fałszywy święty Mikołaj z mordą naznaczona pazernością, bezczelnością i poczuciem bezkarności. No to ja takiego fałszywca i uzurpatora młoteczkiem potej durnej i pustej główce. A wielbiciele fałszywych świętych Mikołaj niechaj baczą, by nie zajął się nimi prawdziwy prokurator.

czwartek, 5 stycznia 2012

XI odsłona

Od 2001 roku górowskie LO organizuje Ogólnopolski Konkurs Mickiewiczowski „Adamus”. Autorem pomysłu powołania do życia konkursu był Maciej Kostyk, polonista z górowskiego LO i równocześnie zapalony miłośnik teatru. To właśnie Maciej Kostyk, a warto to przypomnieć, we wrześniu 1999 roku powołał w LO do życia teatr szkolny „Adamus”, który funkcjonuje do dnia dzisiejszego.

Do konkursu spośród ponad 200 chętnych pragnących wykazać się w kunszcie recytacji jury zakwalifikowało 10 uczniów z całej Polski. 9 grudnia 2011 roku mieli oni okazję zaprezentować swoje umiejętności i miłość do poezji naszego wieszcza. W auli naszego LO zebrali się bardzo licznie uczniowie, mieszkańcy naszego miasta i zaproszeni goście.


Dyrektorka naszego LO – Małgorzata Patrzykąt otwierając konkurs bardzo serdecznie powitała wszystkich uczestników konkursu wraz z towarzyszącymi im opiekunami oraz tych wszystkich, którzy tego dnia znaleźli się w auli górowskiego LO.

 Słowa Mickiewicza: „Ja i Ojczyzna to jedno” stały się mottem dla tegorocznych zmagań recytatorskich. Jury złożone z Zbigniewa Walerysia, Anny Metery, Ewy Wierzbińskiej, Krzysztofa Ratnicyna oraz absolwentów naszego ogólniaka: Pauliny Korthals, Kamila Króla oraz Dawida Jaworskiego (zwycięzcę konkursu w 2009 roku) wyłoniło najlepszego recytatora. Został nim Piotr Krzywiecki z Powiatowego Zespołu Szkół w Żmigrodzie. Decyzją jury drugie miejsce wywalczyły (ex aequo) Aleksandra Ludkowska (LO w Górze) i Alicja Działo (VII we Wrocławiu); Agata Brykalska (LO w Nowej Soli) zajęła trzecie miejsce.


Konkurs odbywał się również w kategorii plastycznej. Jego motywem przewodnim stały się słowa „Kraj piękny jak obraz”. Na konkurs wpłynęły prace plastyczne wykonywane różnorakimi technikami. Ich wspólnym mianownikiem były sceny, do których natchnienie czerpane było z dzieł patrona naszego LO. Wyróżniono 9 prac plastycznych. Z najwyższym uznaniem jury, któremu przewodniczyła Grażyna Onichimowska a pomagały Janina Goździewicz i Jolanta Hanusiak – Cebenko,  spotkała się praca  Karoliny Śmiarowskiej (II LO w Gdyni).
Drugie miejsca (ex aequo) zdobyły: Patrycja Hałaś z naszego ogólnika oraz Katarzyna Mosór (V LO w Dąbrowie Górniczej). Nagroda trzecia przypadła dwójce uczestników: Barbarze Koźbiej (V LO w Dąbrowie Górniczej) oraz Kamila Śmiarowska (II LO w Gdyni).

Podczas wielkiej gali szkolna trupa teatralna „Adamusa” po raz kolejny miała okazję pokazać licznie zebranej publiczności, na co stać jej aktorów. Zainscenizowano fragmenty z twórczości mickiewiczowskiej, których sposób prezentacji bardzo spodobał się widzom.

Organizatorów należy pochwalić za organizację konkursu, który przebiegał sprawnie i bez zakłóceń. Dobrym pomysłem było zorganizowanie podczas tej imprezy ślubowania pierwszoklasistów, które złożyli w imieniu swoich kolegów przewodniczący klas: Katarzyna Kołodyńska, Marcin Szorc oraz Filip Słowik. Można mieć nadzieję, że tak uroczysta oprawa ślubowania będzie kontynuowana w przyszłości i na stale będzie związana z konkursem. 












Od ręki!




wtorek, 3 stycznia 2012

Prosto z mostu

Na stronie Unii Górowian pojawił się bardzo interesujący artykuł Przewodniczącego tego stowarzyszenia i jednocześnie szefa Rady Powiatu. Artykuł stanowi próbę podsumowania rocznych rządów obecnej koalicji.  Jest on interesujący, gdyż ocenę rządzącym wystawia człowiek należący do koalicji i znający wszystkie słabości tych rządów. Trzeba autora podziwiać za odwagę i bezstronne ocenienie pracy koalicji oraz za szczerość wobec własnych wyborców, którzy zaufali Zbigniewowi Józefiakowi i w 2010 roku powierzyli mu mandat. 


"Wraz z końcem 2011 roku mija pierwsza rocznica działalności samorządu powiatowego kadencji 2010 – 2014. Rocznice  skłaniają zazwyczaj do podsumowań i refleksji, tym bardziej, że bieżąca kadencja samorządu powiatowego odbywa się z udziałem „Unii Górowian”.

poniedziałek, 2 stycznia 2012

Wąsosz chce liceum

14 grudnia ubiegłego roku odbyło się posiedzenie Zarządu Powiatu. W posiedzeniu uczestniczyli: Piotr Wołowicz - starosta górowski (niestety), Paweł Niedźwiedź - wicestarosta górowski (już nie rokuje nadziei na poprawę), Piotr First - członek Zarządu (niepotrzebnie), Marek Hołtra - członek Zarządu (czyste nieporozumienie).

Ponadto w posiedzeniu Zarządu  uczestniczyli na zaproszenie starosty: pan Zbigniew Józefiak -  Przewodniczący Rady Powiatu Górowskiego, pan Zbigniew Stuczyk - burmistrz Wąsosza, pani Małgorzata Patrzykąt - dyrektor LO w Górze, pan Grzegorz Aleksander Trojanek - Przewodniczący Komisji Oświaty, Kultury i Sportu, pan Sławomir Bączewski - Naczelnik Wydziału Oświaty, Kultury, Sportu i Promocji.


W porządku obrad znalazł się punkt: „Utworzenie LO o profilu mundurowym z siedzibą w Wąsoszu”.

Poniżej przebieg dyskusji na ten temat.

Starosta powitał zaproszonych gości i poinformował, iż w celu dokonania analizy wniosku Burmistrza Wąsosza w sprawie utworzenia LO w Wąsoszu oraz z w związku z wnioskiem Pana P. Firsta zorganizowano posiedzenie Zarządu poświęcone przedmiotowej sprawie.

Starosta wyjaśnił, iż jeśli sprawa się sformalizuje, to wówczas Komisja zajmie się tematem, a następnie uchwała trafi pod obrady Rady Powiatu. Starosta oddał glos Burmistrzowi Wąsosza z prośbą o przedstawienie argumentów przemawiających za utworzeniem LO w Wąsoszu.

Burmistrz Wąsosza podziękował za zaproszenie na posiedzenie Zarządu i przedstawi wizję utworzenia i funkcjonowania Liceum w Wąsoszu. Burmistrz poinformował, iż baza lokalowa jest super i spokojnie z tym sobie poradzi. LO nie będzie konkurencją dla Góry, więc jest propozycja utworzenia LO mundurowego w Wąsoszu: pożarnicze, policyjne, wojskowe, ale kierunek jeszcze  nie został wybrany. Takiego liceum nie ma w Górze, ani w sąsiednich powiatach. Najbliższe w naszym województwie znajduje się w Legnicy. Burmistrz był w tej szkole, rozmawiał z Dyrektor szkoły i ta forma bardzo podobała się Burmistrzowi.

Była robiona analiza i w oparciu o jej wynik Burmistrz myśli o utworzeniu 1 oddziału z liczbą uczniów około 25 i nie jest to podbieranie młodzieży. Młodzież ma mieć wybór i to chcemy zaproponować uczniom. Żadna analiza nie okaże się właściwa, ale daje podstawę do podjęcia działań. Możliwe jest pozyskanie młodzieży z Rawicza, z tego powiatu - z Bojanowa a także z powiatu Wołów, a blisko nas z tego powiatu - Wińsko.

Po uchwale Rady Powiatu w Górze, czego się nie spodziewam, powiedział Burmistrz, będzie podpisane porozumienie ze Starostą w sprawie zasad funkcjonowania i finansowania szkoły. W dniu 12 grudnia br. rozesłano przygotowaną przez Gminę Wąsosz ankietę do uczniów szkół gimnazjalnych .Ankiety wypełniło 77 uczniów, z czego 63 uczniów odpowiedziało iż chcą uczęszczać do szkoły w Wąsoszu, tak więc młodzież zdecydowanie mówi „tak”, więc ja też mówię do Państwa tak. 

Uczeń to numer 1 i to jest najważniejsze, nie budynek, nie nauczyciele, ale uczeń. Może to być filia górowskiego LO. Finansowanie będzie poprzez subwencję oświatową. Może w naszej szkole będą dzieci z Bojanowa, z Rawicza, a teraz subwencja za nasze dzieci trafia do Wielkopolski. Takie LO daje nowy kierunek dla naszych dzieci. Praca w straży, w policji, jest pracą pewną. Ukończenie szkoły daje dodatkowe punkty na wyższe uczelnie.

Szkoła mundurowa w Legnicy nie posiada internatu. Nasza szkoła również nie posiadałaby internatu, ale byłby dogodny dojazd dla dzieci blisko mieszkających, a ponadto nie byłoby problemu ze stancjami. Dla powiatu taka szkoła nie jest zagrożeniem. LO to nie koło ratunkowe, ale bufor dla nauczycieli z górowskiego Liceum. Jeśli powstanie LO w Wąsoszu to będziemy bazować na nauczycielach z LO w Górze. Mówię bufor, bo wszyscy wiemy, co się dzieje w oświacie, 40 godzin w szkole ma nauczyciel, tak już jest w niektórych szkołach, rząd będzie szykować zmianę Karty Nauczyciela. Związek Gmin i Powiatów składa protest przeciwko finansowaniu oświaty. Zmiana może spowodować pożegnanie się z pracą przez nauczycieli, więc nauczyciele będą mieć pracę w Wąsoszu. Dzieci dały mandat Burmistrzowi do działania. Dobre strony utworzenia szkoły w Wąsoszu: dogodny dojazd, bliskość domu, udział w zajęciach pozalekcyjnych.

Jeśli będzie podjęta uchwała przez Radę Powiatu, to następnie podpiszemy porozumienie i Burmistrz postawi warunki, bo może być sytuacja, że będą utworzone dwa oddziały, ale jeden oddział to dzieci z powiatu górowskiego, a drugi dla dzieci z Bojanowa, Wińska, Rawicza. Burmistrz poinformował, że będzie utrzymywać szkołę, cała rzeczówka będzie płacona ze środków Gminy Wąsosz, Burmistrz chce tylko subwencję wyliczoną na tę szkołę.

Pan M. Hołtra zwrócił się z prośbą o wyjaśnienie: ile dzieci w LO w Górze jest z Wąsosza. Burmistrz wyjaśnił, iż jest przygotowany i pokazał Panu M. Hołtrze przedmiotową analizę.

Dyrektor LO w Górze poinformowała, iż jest około 25- 30 uczniów, teraz jest tendencja spadkowa.
Burmistrz wyjaśnił, iż wkrótce zmniejszy się dostępność do szkół wyższych, teraz młodzież wybiera szkołę dająca pracę. Obecnie dużo młodzieży studiuje, ale duża część młodzieży kończy studia, np. zarządzanie i marketing i pracują na kasie w marketach.

Dyrektor LO poinformowała, że liceum ogólnokształcące przygotowuje młodzież do studiów technicznych, a tego nie zapewni liceum mundurowe i tu jest ten plus funkcjonowania liceów ogólnokształcących. 2 lata temu była przeprowadzana analiza chętnych do klasy policyjnej i było zgłoszeń od 12 uczniów. Takie liceum mundurowe jest utworzone w Gostyniu, może teraz przez 2 lata zmieniły się realia, stąd młodzież wykazuje zainteresowanie tego typu liceum. Można się zastanowić dlaczego liceum ma być w Wąsoszu, to może trzeba pomyśleć o utworzeniu w LO w Górze klasy mundurowej.

Burmistrz zwrócił się z prośbą o zasięgnięcie informacji w tej sprawie u Starosty Głogowskiego.

Przewodniczący Rady Powiatu zadał pytanie: ilu uczniów uczęszcza do Liceum Mundurowego w Legnicy?
Burmistrz nie potrafił określić ilości uczniów.

Dyrektor LO w Górze przedstawiła realia funkcjonowania szkoły o profilu policyjnym w Gostyniu. Dyrektor poinformowała, iż za mało podanych jest konkretów przez Burmistrza, obawia się o małą realność w zakresie chętnych do tej szkoły.

Pan P. First przedstawione argumenty przez Panią Dyrektor ocenił jako stanowisko na „nie” w zakresie utworzenia szkoły w Wąsoszu. Pan P. First poinformował, że „Pani M. Patrzykąt jest dobrym Dyrektorem, ma wyważone wypowiedzi, ale obawia się o pracowników”.

Pan P. First wyjaśnił, iż dojeżdża do pracy i dojazd nie jest przeszkodą. Znając Burmistrza, to ręczy, że będą środki na wyposażenie szkoły. Pan P. First będzie wnioskował do Pana G.A. Trojanka o zorganizowanie wyjazdowego posiedzenia Komisji Oświaty do Wąsosza w celu dokonania wizji obiektu, w którym miałaby się mieścić nowa szkoła. Obok szkoły jest aula, jest blisko Dom Kultury, w listopadzie oddane zostało boisko - orlik z pełną bazą. Na potrzeby szkoły mundurowej to jest zaplecze super. Góra nie ma monopolu na szkoły średnie. Na 2012 rok garnuszek budżetu jest pusty, więc trzeba próbować i dać propozycję dla oświaty. W ogólniaku w Górze nie ma tablicy interaktywnej, a Burmistrz zrobi wszystko, żeby taka tablica w Liceum w Wąsoszu była, w górowskim ogólniaku boisko jest nieczynne.

Burmistrz podziękował Panu P. Firstowi za słowa popierające utworzenie Liceum w Wąsoszu. Burmistrz wyjaśnił, że trzeba podjąć próby utworzenia szkoły, bo nigdy nie powiemy „jakby było”, jeśli nie utworzymy, to nie będziemy wiedzieć. Burmistrz jest przekonany, ze nabór będzie. Burmistrz ma mieszkania komunalne i te mieszkania będzie przekazywać nawet osobom spoza Wąsosza, jeśli rodziny będą miały dzieci. Dziecko to pieniądz. Burmistrz wyjaśnił, że nie będzie prosił Starosty o środki na „rzeczówkę”, te koszty będą pokryte przez Burmistrza. Burmistrz wyjaśnił, iż jeśli będzie utworzona szkoła i będzie utworzony 1 oddział, a w następnym roku nabór będzie słaby, to szkołę się zamknie, ale ten 1 oddział będzie prowadzony przez 3 lata. Burmistrz uważa, że jest to szansa i gwarantuje zatrudnienie nauczycieli z górowskiego LO, dziś nie wie, jaka to liczba, ale gwarantuje zatrudnienie. Burmistrz przeprowadzał reorganizację szkoły w Psarach i nie było żadnych protestów. Burmistrz uważa, że będą likwidowane szkoły, inny będzie wymiar pracy nauczycieli, bo zmieni się Karta Nauczyciela.

Przewodniczący Rady Powiatu ma wątpliwości. Nauczanie nie jest domeną Przewodniczącego, ale interesuje się tymi sprawami. Mamy w obecnej chwili niż demograficzny, gm. Wąsosz zamykała małe szkoły, bo tak wskazywała ekonomia. Szkoły mundurowe, to szkoły drogie, trzeba miesięcznie dużo  dopłacać. Są szkoły we Zamościu, Łodzi, ale tam jest kilkuset uczniów. Im mniej uczniów, tym więcej trzeba dopłacać. To eksperyment i pewne wyzwanie, ale kto nie ryzykuje ten nie wie. Uczeń to szkoła, ale to nie jest tak, że tylko uczeń to numer jeden, bo ważna jest kadra, ważni są rodzice. Trzeba dyskutować z rodzicami na zebraniach. Powstawały szkoły o różnych kierunkach i nie były trafione kierunki i młodzież pozostała bez wyjścia.

Burmistrz wyjaśnił, iż koszt 2 biletów miesięcznych z Wąsosza do Góry, to 320 zł, cena paliwa wzrasta i co nas czeka dalej. Ojciec rodziny pracuje i przynosi 1000zł, często obydwoje rodzice są bezrobotnymi, a dzieci chcą się uczyć. Blisko szkoła to oszczędności dla rodziców w kosztach dojazdu.

Dyrektor LO zadała pytanie: „czy tacy uczniowie mają szansę nauki”?
Burmistrz wyjaśnił, iż taka szkoła daje szansę wszystkim dzieciom. Burmistrz dokona zakupu munduru dla każdego ucznia i stworzy szansę dla dzieci z rodzin ubogich. Dzisiaj daje się zauważyć, że wiele dzieci kończy naukę na gimnazjum.

Przewodniczący zwrócił się z prośbą o odniesienie do decentralizacji w przedmiotowej sprawie.
Pan P. Niedźwiedź wyjaśnił, iż proponowana szkoła to ma być filią LO w Górze, a nie tworzenie nowej jednostki.

Burmistrz Wąsosza wyjaśnił, iż młodzież po ukończeniu liceum mundurowego ma możliwości pracy w ratownictwie medycznym, w straży miejskiej, w firmach ochroniarskich, bo mają ukończone specjalistyczne zajęcia. Burmistrz podziela zdanie Dyrektora LO, bo z jednej strony jest optymizm, ale z drugiej strony występuje też pesymizm. Burmistrz oddał 21 mieszkań, teraz w grudniu oddane będą kolejne - 15 mieszkań. Burmistrz patrzy na małżeństwa z dziećmi, bo dzieci to szkoła, dzieci to – skarb. Burmistrz wyjaśnił, iż „umie przegrywać, jeśli się nie uda- to trudno, ale trzeba spróbować”.

Pan S. Bączewski wyjaśnił iż około 30 dzieci z terenu powiatu górowskiego uczy się w Rawiczu.
Burmistrz stwierdził, iż nic więcej nie zrobi, ale zwrócił się z prośbą o podjęcie decyzji, jest zdeterminowany, jeśli nie otworzy szkoły w tym roku, to otworzy w przyszłym. „Filia- przecież to nic złego”.

Burmistrz twierdzi, że rodzice są bardzo zainteresowani, część dzieci jeździ do Rawicza, bo jest im bliżej i jest tańszy bilet. Burmistrz nie będzie błagał, ale te same argumenty przedstawi na naszej sesji, kiedy Rada będzie podejmować uchwałę. Jeśli decyzja będzie na nie - „nie będę obrażony”. Jeśli jednak decyzja będzie na nie, to wtedy będzie konkurencja, bo wówczas Burmistrz utworzy stowarzyszenie, poprzez które będzie działać szkoła.

Przewodniczący Rady wyjaśnił, iż jest procedura uruchomiona, od tygodnia wiemy o liceum mundurowym. Szkoda, że nie ma Pana Trojanka, bo miałby wiedze w tej sprawie. Teraz trzeba przygotować projekt uchwały i wydać opinię przez Komisję Oświaty.

Wicestarosta: Przewodniczący Komisji Oświaty może zrobić wyjazdowe posiedzenie Komisji i Burmistrz jeszcze raz  może przekazać wszystkie argumenty za utworzeniem liceum mundurowego w Wąsoszu.

Pan M. Hołtra zwrócił się z pytaniem: ilu nauczycieli z Wąsosza uczy w górowskim Liceum?
Dyrektor odpowiedziała, że w LO uczy 1 nauczyciel, kilku w Zespole Szkół w Górze, jest to też możliwość manewru.

Przewodniczący zadał pytanie, jak się ma kadra do profilowanych przedmiotów?
Burmistrz odpowiedział, że jest 1 emerytowany nauczyciel do wf, nie ma problemu z nauczycielami do nauki matematyki, biologii, chemii, historii.
Burmistrz poinformował, że koszt munduru dla 1 ucznia to kwota około 950zł, wiec w sumie wyłoży ok. 20 tyś. zł na mundury, drugie 20 tyś. zł jest gotowy wyłożyć na prawo jazdy, karty pływackie. Budynek szkoły jest i tak i tak utrzymywany, jest ogrzewany. W Wąsoszu jest zapewniona opieka medyczna, jest dom kultury, małe kino.

Przewodniczący zadał pytanie strategiczne: „czy styczeń wystarczy na podjęcie decyzji”?
Sesja jest planowana na 28 grudnia br. Dziś wychodzą materiały i w porządku obrad nie ma takiej uchwały.

Na posiedzenie Zarządu Przybył pan G. A. Trojanek.

Burmistrz poinformował, iż na podjęcie decyzji czeka od maja i chce jak najszybciej uzyskać decyzję.
Przewodniczący wyjaśnił, iż z perspektywy Biura Rady to wie od tygodnia o kwestii utworzenia liceum.
Przewodniczący Rady zwrócił się z pytaniem do Pana G. A. Trojanka: „Komisja jest 20 grudnia br, czy można dać projekt uchwały do zaopiniowania i wówczas można dać projekt uchwały do porządku obrad sesji?”

Wicestarosta wyjaśnił, iż teraz mowa jest o utworzeniu filii górowskiego Liceum. Burmistrz wyjaśnił, iż nie jest to podkradanie uczniów. Dla Pana G.A. Trojanka udzielono wyjaśnień dotyczących utworzenia w Wąsoszu filii górowskiego Liceum z klasą mundurową, powiat nie traci subwencji.
Burmistrz Wąsosza opuścił posiedzenie Zarządu.

Starosta wyjaśnił, iż w Wąsoszu ma być 1 klasa, ma być wicedyrektor szkoły i to z Wąsosza.
Pan G. A. Trojanek poinformował, że miała być ankieta przeprowadzona wśród uczniów. Pan G. A. Trojanek wyjaśnił, iż była już filia górowskiego Zespołu Szkół w Bronowie i było z tym wiele kłopotów, plan był przygotowany, ale przerwa trwa tylko 10 minut, trzeba było dojechać do Bronowa, a to kilka kilometrów.

Starosta poinformował, że była komisja, podjęto wnioski, przeprowadzono ankietę. I brak jeszcze wyników, z gminy Jemielno i Niechlów, nie ma jeszcze ankiet. Jak była Komisja to nie było mowy o Liceum o profilu mundurowym, więc to zmienia postać rzeczy.
Pan G. Trojanek zadał pytanie czy byłaby szansa żeby otrzymać subwencję od stycznia 2013.
Wyjaśniono, że gdyby szkołę otworzono we wrześniu 2012r., to będzie to wykazane w sprawozdaniu wrześniowym i subwencja będzie od stycznia 2013r., tak więc nawet przez 4 miesiące funkcjonowania oddziału, nie będzie na to subwencji.

Starosta wyjaśnił, iż podjęcie decyzji o utworzeniu filii „ogólniaka” pociągnie za sobą inne wnioski, np. Góra złoży wniosek o utworzenie w Glince filii Specjalnego Ośrodka Szkolno - Wychowawczego w Wąsoszu.
Pan S. Bączewski: przygotowanie projektu nie jest łatwe; opinie związków zawodowych, rad pedagogicznych, nie wiadomo kiedy będzie analiza ankiety. Analiza ankiet może będzie gotowa za 2-3 tygodnie, przygotuje ją PCDNiPP-P w Górze. W ankiecie nie ma mowy o liceum mundurowym i teraz trudno ocenić wyniki pytań z ankiety. Z Gminy Wąsosz ok. 25% młodzieży ucieka poza powiat górowski. Nie wiadomo, co o tej sprawie sądzą rodzice.

Przewodniczący Rady: trzeba doprecyzować od strony formalnej wniosek, jaki jest ten wniosek o utworzeniu LO, od kogo.
Pan S. Bączewski: jest wniosek Burmistrza Wąsosza o utworzeniu LO - tworzy Gmina Wąsosz, a następnie Gmina podpisuje porozumienie z Powiatem. Trzeba sprecyzować wniosek.
Pan G. A. Trojanek: powinien być wniosek Burmistrza do Zarządu Powiatu o utworzenie w Wąsoszu filii górowskiego liceum.
Pan S. Bączewski: w maju na sesji w Wąsoszu przyjęte zostało stanowisko Rady. My zajmujemy się tematem od końca IX br., żeby zbadać, co się stanie z gimnazjalistami we wrześniu. Były 2 ścieżki tworzenia LO, ale była dana odpowiedź do Burmistrza o utworzeniu LO jako nowej jednostce.
Wicestarosta: „trzeba wystąpić do Burmistrza Wąsosza o sprecyzowanie wniosku”.
Starosta: jest wniosek żeby wystąpić do Burmistrza Wąsosza, iż w związku z nowymi okolicznościami zgłoszonymi na posiedzeniu Zarządu przez Burmistrza należy doprecyzować wniosek w sprawie utworzenia LO. Po otrzymaniu wniosku rozpoczęte zostaną prace zgodnie z procedurą. Dodatkowo należy zwrócić się z prośbą do Burmistrza o przedstawienie wyjaśnienia prawnego w zakresie utworzenia filii średniej szkoły. Głosowanie za powyższym wnioskiem: za- 2 głosy, przeciw- 0 głosów, wstrzymał się – 2 głosy. Wniosek został przyjęty.

czwartek, 29 grudnia 2011

Pielenie chwastów niewiedzy

Ostatnia sesja Rady Powiatu, która odbyła się wczoraj poświęcona była przede wszystkim uchwaleniu budżetu powiatu na rok 2012. Budżet został przyjęty, ale o tym napiszę Państwu już w nowym roku.

W punkcie „wolne głosy i wnioski” o głos poprosił Adrian Grochowiak, który przedstawił się jako „mieszkaniec Góry”. Adrian Grochowiak, który na co dzień jest dziennikarzem „ABC” oraz reporterem Polskiego Radia Wrocław rozpoczął swoje wystąpienie od krytycznej uwagi wobec sprawozdania pana starosty Piotra Wołowicza z okresu obejmującego okres pomiędzy sesjami.

Adrianowi Grochowiakowi szło o jedną rzecz. Od około miesiąca głośna zrobiła się sprawa wydobywania bez wymaganych prawem koncesji żwiru na terenie Sicin. Zgodnie z prawem starosta ma obowiązek nadzorowania prawidłowości wydobycia żwiru, bo to starosta wydaje koncesje na eksploatację kruszywa.

Adriana Grochowiaka, który od pewnego czasu starał się wyjaśnić tę sprawę, zaintrygował fakt, iż starosta Piotr Wołowicz pominął całkowitym milczeniem w swoim sprawozdaniu fakt, iż 9 grudnia złożył oficjalne zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa podczas wydobycia żwiru. W jutrzejszym wydaniu „ABC” ukaże się obszerny artykuł autorstwa Adriana Grochowiaka poświęcony tej sprawie. Również jutro na moim blogu przeczytają Państwo tekst poświęcony temu przekrętowi.

Zrozumieć można Adriana Grochowiaka, którego zbulwersował fakt, iż pan starosta opowiada rzeczy nieistotne, trzecio i czwarto rzędne, a nie raczy powiadomić radnych o przekręcie na ogromną skalę.

I tak pan starosta Piotr Wołowicz raczył zajmować czas radnych i widzów opowieściami gdzie był i z kim się spotkał. Wodę lał pana starosta na skalę nieomal przemysłową. Szkoda, że Państwo nie słyszeli jak pan starosta przynudza. Jego tzw. „mowy” mogą stanowić podręcznikowy przykład, jak mówić absolutnie nie należy, chyba, że chce się przy tym ośmieszyć.

Adrian Grochowiak wyraził swoje zdziwienie, iż pan starosta ma czas na blokowanie stron internetowych, trzaskanie drzwiami ale nie znajduje go dla wyjaśnienia radnym sprawy nielegalnego wydobycia żwiru na terenie Sicin.

Niewiele i rzadko, co jest w stanie mnie zadziwić. Ale wczoraj ta sztuka udała się panu staroście. Odpowiadając Adrianowi Grochowiakowi pan starosta stwierdził, iż autor pytania wie na temat nielegalnego wydobycia żwiru więcej niż organ koncesyjny, czyli … sam starosta! Mało z krzesła nie spadłem, bo takie szczere przyznanie się do niewiedzy i niewypełniania ciążących na staroście obowiązków może rozbawić.

I tu Państwo widzicie jakiego pokroju człowiek jest starostą (dodam, że od początku uważałem, że Piotr Wołowicz będzie pomyłką na tym stanowisku).

Rzecz jasna, zgodnie ze złożoną deklaracją o swojej niewiedzy, pan starosta poinformował radnych w sposób oszczędny o sprawie. I tak radni dowiedzieli się, iż sprawa została zgłoszona do organów ścigania, garść ogólników i żadnych faktów. Zawsze, gdy pana starostę pyta się o fakty, to jest problem, co zauważają wszyscy. Pan starosta ma ten „urok”, że najlepiej czuje się w bełkotliwych ogólnikach, które wiedzy z sobą nie niosą. Ale taki już jest walor działaczy partyjnych, którzy kochają się w nic nie znaczącym bełkocie, który u bardziej wyrobionych słuchaczy wywołują odruch wymiotny. Pan starosta Piotr Wołowicz, jak przypuszczam, wzoruje się na mistrzu bełkotu. W mojej ocenie mistrzem w województwie jest nasz kochany wojewoda Marek Skorupa. Ten to ględzi bez ładu i składu godzinami!

Następnie głos zabrałem ja. Sprawa była prozaiczna i właściwie do ostatniej chwili zastanawiałem się czy ostrzec panów starostów czy też wyprostować im rogi nieco później. Zwyciężyły we mnie jednak resztki wigilijnej dobroci i postanowiłem dać im szansę.

A rzecz polega na tym, iż od dłuższego czasu dają się odnotować opory związane z dostępem do informacji w starostwie. Problem zacząłem mieć nie tylko ja, ale również Adrian Grochowiak. Co prawda jakoś dawaliśmy sobie radę i otrzymywaliśmy to co chcieliśmy, ale szło to opornie i dużą dozą nerwów. A ponieważ ja swoje lata mam i jako w pełni świadomy obywatel Najjaśniejszej Rzeczpospolitej wiem, co mi się należy zdecydowałem się na wystąpienie.

Przypomniałem w nim radnym, iż za czasów panowania ekipy pod wodzą pani Beaty Pony, występowały początkowo pewne opory w przekazywaniu dokumentów i informacji, ale sprawy, po początkowych tarciach, ułożyły się pomyślnie ku zadowoleniu obu stron, jak sądzę z perspektywy czasu. I tak np. u pana wicestarosty Tadeusza Bireckiego przez cały, nieomal czteroletni okres jego urzędowania, byłem góra pięć razy, by zdobyć informację. I to tylko dlatego, iż tylko on był w ich posiadaniu a nie dyrektorzy wydziałów.

Rządząca obecnie ekipa (niestety!) ubzdurała sobie w zamroczonych władzą główkach, że naczelnicy wydziałów nie mają prawa do udzielania informacji. Panu staroście Piotrowi Wołowiczowi oraz wicestaroście Pawłowi Niedźwiedziowi zamarzyła się kariera w mediach i przyznali sobie – prawem kaduka – wyłączność na informowanie mediów o tym, co się w starostwie dzieje.

Ta decyzja panów starostów wynikła z ich niewyczerpanych pokładów ignorancji. Ignorancja z kolei wynikła z niechęci do przeczytania 2 ustaw: prawo prasowe oraz o pracownikach samorządowych. Pierwsza z ustaw pochodzi z 1984 roku a druga z 1990. Jak więc Państwo widzą, mieli panowie starostowie szmat czasu na zapoznanie się z ustawami, w których jasno określono co można robić a czego nie można.

Powiem więcej! Mówiłem panu wicestaroście Pawłowi Niedźwiedziowi, że ich decyzja jest w świetle prawa nielegalna w każdym calu. Ale była to mowa „dziada do obrazu” i panowie uparcie i zatwardziale tkwili w błędzie. A ja, gdy widzę, że komuś mózg zasklepił się na wiedzę odpuszczam sobie edukowanie pacjenta poprzez łagodną perswazję i przechodzę do polityki pałki z dodatkami. Jest to jedyna recepta na głupotę i poczucie nieomylności, które słabe charaktery łapią niczym bakterie po dopadnięciu do koryta władzy. Im wówczas wydaje się, że ich widzimisię staje się prawem, bo im się tak podoba. I z taką właśnie sytuacją mieliśmy – mam nadzieję, że bezpowrotnie – w kwestii uzurpacji sobie panów starostów wyłączności do informowania mediów.

C.d.n.