poniedziałek, 22 lipca 2019

Kino w RIO


We wrocławskiej Regionalnej Izbie Obrachunkowej odbyła się 17 lipca projekcja filmu zatytułowanego:. „IX sesja Rady Powiatu Górowskiego.” Miejsca na widowni zajęli członkowie kolegium RIO, których zadaniem była ocena gry aktorskiej występujących w filmie aktorów. Dostojne jury miało ocenić występ aktorów pod względem opanowania przez nich scenariusza, czyli ustawy o samorządzie powiatowym i jakość wypowiadanych przez nich kwestii w tym temacie.

Przypomnieć należy, że 25 czerwca odbyła się sesja absolutoryjna Rady Powiatu, na której nie udzielono absolutorium z wykonania budżetu powiatu za rok 2018.  W głosowaniu wzięło udział 14 radnych. Wstrzymało się od głosu 8 radnych a 6 radnych było za udzieleniem absolutorium. Owych 8 radnych, którzy wstrzymali się od głosu stanowili radni z „mazakowej” opozycji. Opozycja co prawda zawsze może być przeciw, bo takie jest jej wilcze prawo, ale w tym przypadku wstrzymanie się przez „mazaki” od głosu było co najmniej śmieszne. Rzecz bowiem w tym, że oceniano wykonanie budżet za rok 2018, czyli za okres, gdy to właśnie „mazaki” sprawowały władzę. Zabawność tego głosowania polega właśnie na tym, że „mazaki” nie wiedziały, jak ocenić okres sprawowania przez siebie władzy. Rządzący głosowali „za”, bo jaki sens ma nieudzielenie absolutorium Zarządowi Powiatu, który odszedł w polityczny niebyt? Owszem, można robić tego typu demonstracje, wykonywać puste i nic nie znaczące gesty. Tylko po co? Dla jaj? Dla draki? A rozum gdzie?

Jurorzy oglądnęli film i wysmażyli swoją recenzję. I tak wg jurorów z RIO okazało się, że „mazakowi” aktorzy naruszyli scenariusz przewidziany dla tego typu produkcji filmowych. Podstawą dla scenariuszy absolutoryjnych jest bowiem ustawa o samorządzie powiatowym, której zapisów trzymać się należy niczym pijany płotu. Odstępstwa od niego są niepożądane, bo wiodą aktorów na manowce. W tym przypadku członkowie jury zauważyli, że nastąpił brutalny gwałt na scenariuszu. Aktorzy z „mazakowej” trupy aktorskiej nie dokonali merytorycznej oceny wykonania lub niewykonania budżetu, co powinni uczynić w sposób wszechstronny. Sędziwie dostrzegli także braki warsztatowe „mazakowych” aktorów. Jurorzy spostrzegli, że kwestie wygłaszane przez „mazakowych” aktorów nie dotyczyły spraw dla wykonani a budżetu istotnych, ale kwestii pobocznych lub z wykonaniem budżetu w żadnym stopniu nie związanych. Jednym słowem „mazaki” nieudolnie improwizowały, gdyż roli się nie nauczyły, licząc na to, że jurorzy się w wytworzonym przez nich bezsensownym słowotoku nie połapią. „Mazakowa” ekipa aktorska przeliczyła się jednak, bo takie bździny jurorzy z RIO wyłapują bezbłędnie i punktują bezlitośnie.

Inny wniosek sędziów z RIO dotyczył braku dokonania analizy przez „mazakowych” aktorów stanu mienia powiatu, co również zakłada sztywny scenariusz zwany ustawą o samorządzie powiatowym. Zamiast tego – jak przypominamy sobie z nagrania – zajmowano się wysokością emerytury starosty. Jaki wpływ ma wysokość emerytury starosty na wykonanie budżetu za rok 2018? Albo jaki związek ma owa emerytura ze stanem mienia powiatu? To wie tylko diabeł i „mazakowy” aktor trzeciego planu Andrzej Rogala, który zadał to pytanie. Jak Bóg chce człowieka pokarać, to diabła posyła, by człowieka do gadania głupot skusił.

W posumowaniu wartości artystycznej oglądniętego dzieła filmowego jurorzy z RIO zauważyli brak warsztatu aktorskiego „mazaków” i widoczną gołym uchem niechęć do opracowania rzeczowych monologów. W trakcie swoich aktorskich popisów „mazakowi” aktorzy – jak zauważyło jury – tylko mocą swojego „chciejstwa” wstrzymali się od głosu. Owo „mazakowe” „chciejstwo” nijak ma się do scenariusza zwanego uczenie ustawą o samorządzie powiatowym. Scenariusz ten bowiem żadnego „chciejstwa” nie przewiduje.

Brak analizy wykonania budżetu za 2018 r., brak omówienia jego wykonania, brak dyskusji nad stanem mienia powiatu, zajmowanie się przez „mazakowych” aktorów kwestiami trzeciorzędnymi, dowodzi jasno, że podczas sesji absolutoryjnej mieliśmy amatorskie, by nie rzec tandetne, „mazakowe” aktorstwo, które w mojej ocenie ocierało się o wygłupy. Oczywiście jurorzy z RIO tę amatorszczyznę dostrzegli i w swoim werdykcie końcowym orzekli, że amatorszczyzna zaprezentowana na sali obrad przez „mazakowych” aktorów zasługuje na stwierdzenia nieważności podjętej uchwały o nieudzieleniu absolutorium Zarządowi Powiatu, gdyż nastąpiło ono na skutek brutalnym pogwałceniem obowiązującego „mazakowych” aktorów scenariusza, czyli ustawy o samorządzie powiatowym.

Tak więc jurorzy z RIO obnażyli bezlitośnie amatorszczyzną „mazakowych” aktorów, ich twórczą niemoc, nieznajomość ustawy o samorządzie powiatowym. Za tym „chciejstwem” „mazaków” stoi ich głębokie przekonanie, że stała się im krzywda, bo stracili władzę. Tak jakby władza dziedzicznie miała do nich należeć. Tylko nie wiem z jakiego tytułu? Bo jak widać po amatorskich „występach” podczas sesji z 25 czerwca, której przebieg tak surowo ocenili jurorzy z RIO, owe roszczenia do sprawowania władzy nie są wynikiem wiedzy „mazakowych” aktorów. To przekonanie może wynikać z ich wewnętrznego przekonania o własnej wyższości, wyjątkowości, wiedzy czy kompetencjach. Ale to już moim ocenom się wymyka. To – w mojej ocenie – sprawa dla speców od psychiatrii lub psychologii.

wtorek, 16 lipca 2019

Niepokój

Dzisiaj starostowie – Kazimierz Bogucki i Grzegorz Kordiak udali się do Luboszyc, by wziąć o godz. 16.00 udział w spotkaniu zorganizowanym przez wójt gminy Jemielno Anitę Sierpowską z mieszkańcami zainteresowanymi przebudową drogi wojewódzkiej nr 323 na odcinku Luboszyce – Ciechanów. Mowa tu o obwodnicy.
Przypomnieć należy, że sprawa przebudowy tej drogi niestety się ślimaczy. Podobnie jak budowa obwodnicy naszego miasta. Zakładano, że prace rozpoczną się w ubiegłym roku. Wszystko wskazuje jednak na to, że niemoc uległa przełamaniu i plany staną się ciałem. Przebudowana droga ma mieć długość ok. 4828 m. Wartość całkowita tego przedsięwzięcia oszacowana została przez Dolnośląską Służbę Dróg i Kolei na kwotę 38.509.840 zł. Przetarg na wykonanie tej inwestycji wygrała firma Budimex, z którą 19.06.2018 r. podpisano umowę na realizację przebudowy.

DSDiK, jako inwestor zakłada, że: „Budowa obwodnicy miejscowości Irządze i Luboszyce w ciągu drogi wojewódzkiej nr 323 ma na celu zwiększenie przepustowości  nr 323 poprzez wyeliminowanie przejazdu przez tych miejscowości oraz poprawę bezpieczeństwa ruchu pojazdów i pieszych. Nowa droga omija tereny zabudowy mieszkaniowej, dzięki temu cały tranzytowy ruch pojazdów ciężkich zostanie przeniesiony z aktualnej trasy nr 323 na przystosowaną do tego natężenia ruchu obwodnicę. Planowana inwestycja poprzez poprawę dostępności transportowej ułatwi mieszkańcom powiatu górowskiego dostęp do rynku pracy w Legnicko Głogowskim Okręgu Miedziowym i w ten sposób zniweluje barierę rozwojową regionu wynikającą ze słabej dostępności komunikacyjnej. Realizacja projektu znacznie poprawi komfort życia mieszkańców oddalając ruch od zabudowy mieszkaniowej dzięki czemu zmniejszy się uciążliwość akustyczna i poprawi stan jakości powietrza. Planowana inwestycja pozwoli zlikwidować wąskie gardło dolnośląskiego systemu transportowego w regionie zwiększając jednocześnie atrakcyjność inwestycyjną regionu oraz umożliwiając lepsze wykorzystanie posiadanych zasobów i potencjału.

Spotkanie z mieszkańcami zainteresowanymi tą inwestycją rozpoczęła wójt gminy Jemielno Anita Sierpowska. Poinformowała zebranych, iż spotkanie ma: „charakter roboczy i dotyczy budowy obwodnicy.” Stwierdziła, że wokół tej inwestycji narosło: „wiele mitów i plotek” i właśnie celem tego spotkania jest: „wyjaśnienie przebiegu obwodnicy, utrudnień czekających na mieszkańców w związku z budową i transportem” a „będzie ich dużo”.  Pani wójt poprosiła zebranych: „nie krzyczmy na siebie, nie obrażajmy się, bo to nic nie da. Zebraliśmy się dzisiaj, by wszystko sobie wyjaśnić.” 


Obecni na zebraniu przedstawicie Budimexu rozdali zebranym mapy, by mogli oni poznać przebieg inwestycji. Przedstawiciel wykonawcy omówił dowóz materiałów na budowę, utrudnienia z tym związane, przedstawił proponowane objazdy na czas budowy i zapowiedział zawarcie ze starostwem porozumienia w sprawie korzystania z dróg powiatowych przez Budimex. Pytany o termin zakończenia inwestycji stwierdził, że 30 czerwca 2020 r. Budimex ma uzyskać pozwolenie na użytkowanie wybudowanej drogi. Stwierdził przy tym, iż tylko: „sroga zima” może zmienić ten termin. 


Z sali padały pytania o koszt - wg pytającego wysokie. Włodarz gminy prosiła, by: „nie szukać łapówki”, gdyż: „są przetargi” oraz apelowała, by: „nie szukać dziury w całym.” Padały pytania o warianty przebiegu obwodnicy, których było 6.

Zebranych bardzo interesował kwestia bezpieczeństwa po budowie obwodnicy. Padały pytania o fotoradary, bezpieczeństwo dzieci dojeżdżających do szkół w Górze, gdyż znacznie zwiększy się ruch, który już obecnie jest duży. Do wykonawcy skierowano pytanie: „Co Państwo chcą zrobić w tym zakresie?” Przedstawiciel Budimexu stwierdził: „To Państwo powinni podjąć działania. Najlepiej przez Policję.” Mieszkańcy skarżyli się również na „wzmożony ruch”, który powoduje, że: „nie idzie rozmawiać w domu przy otwartych oknach.” Padła też informacja, że niektórzy z mieszkańców mogą blokować samochody Budimexu jadące z materiałami na budowę. Głos zabrała wójt Anita Sierpowska, która stwierdził, że zaproszono na zebranie przedstawiciela DSDiK, który miał być, ale: „dzisiaj dowiedziałam się, że jest na urlopie.” Ktoś z sali tę wieść skomentował krótko: „robienie wariata.”



Mieszkanka Kietlowa zwróciła uwagę na fakt, iż w tej miejscowości plac zabaw znajduje się na końcu wsi i dzieci muszą do niego iść przez całą wieś a na drodze jest niebezpiecznie. Zwróciła się do pani wójt z propozycją o zorganizowanie spotkania z DSDiK w celu omówienia tych problemów. Wójt Anita Sierpowska stwierdziła: „DSDiK nie przyjedzie! Chyba, że my do Wrocławia się wybierzemy. To będzie inna rozmowa. Ja nie znam szczegółów inwestycji: rozjazdów, skrzyżowań, pasów przejść dla pieszych. Nie jestem budowlańcem. Jutro wystosuję pismo do DSDiK. Niech się przygotują. Rozmawiałam z komendantem Policji. Obiecał zwiększenie liczby patroli. Proszę starostę o pomoc w tej sprawie.”


Starosta Kazimierz Bogucki stwierdził: „Jestem zdziwiony faktem, że nikt z Państwem nie konsultował przebiegu tej drogi. Będę rozmawiał z komendantem w sprawie zwiększenia aktywności policji na tym terenie. Podzielam troskę mieszkańców o ich i dzieci bezpieczeństwo.”

Wójt poprosiła mieszkańców, by podchodzili oni do przedstawicieli Budimexu, którzy wyjaśniali każdemu chętnemu przebieg obwodnicy. Chętnych nie brakowało. Przedstawicieli wykonawcy należy pochwalić za otwartość wobec mieszkańców, cierpliwość w wyjaśnianiu ich wątpliwości a DSDiK kopnąć w dupę za olewanie lokalnej społeczności. 
Spotkanie zakończyły rozmowy gospodarza gminy Jemielno i starostów z mieszkańcami, którzy dzielili się swoimi troskami i obawami związanymi z rozpoczynającą się na początku sierpni br. inwestycją. Dominował nastrój bezpośredniości i szczerości. 



piątek, 21 czerwca 2019

Duma ze skandalem w tle


Znakomity wynik uzyskali uczniowie III klasy naszego Gimnazjum Dwujęzycznego, które funkcjonowało przy naszym LO w Górze. W tabeli poniżej mają Państwo zestawienie uzyskanych przez 25 uczniów i uczennic wyników. Trzeba przyznać, że uzyskane przez młodzież wyniki muszą wzbudzać uznanie i szacunek. Rzec można: „czapki z głów!” Wychowawcą tej zasługującej na najwyższe uznanie klasy była pani Dorota Giezek. Nie należy też zapominać o uczniach, którym chciało się uczyć, bo rozumieli, że uczą się, by stworzyć sobie szansę na przyszłość, ich rodzicach, którzy potrafili swoje pociechy zmotywować do wysiłku oraz nauczycielach umiejących wykorzystać zapał młodych do nauki. 

Ponieważ uzyskane wyniki – co łatwo zauważyć w tabelce – są grubo powyżej średniej uzyskanej przez gimnazjalistów na terenie powiatu, województwa i naszego kraju, starostowie  powiatu górowskiego Kazimierz Bogucki i Grzegorz Kordiak zaprosili ostatni rocznik gimnazjalistów wraz z ich wychowawczynią Dorotą Giezek do budynku starostwa powiatowego na poczęstunek. A działo się to w dniu zakończenia roku szkolnego, czyli 19 czerwca.


Starosta Kazimierz Bogucki pogratulował byłym już gimnazjalistom i stwierdził: „Jestem z Was dumny!” Wyraził swoje uznanie dla młodzieży za osiągnięte rewelacyjne wyniki. Głos i wyraz twarzy starosty świadczyły o jego wyraźnym wzruszeniu. Przyznał, że o wynikach egzaminu dowiedział się tego dnia z rana. Pytał młodzież o plany związane z dalszym kształceniem i zachęcał do kontynuowania dalszej nauki w górowskim ogólniaku, w którym sam się uczył wiele lat temu. „Wy za kilka lat zajmiecie nasze miejsca” – powiedział z uśmiechem do grupy młodzieży, która bez krępacji zajęła miejsca za stołem, gdzie zawsze podczas sesji zasiada przewodniczący.

Starosta pytał również o problemy, które napotykali gimnazjaliści podczas swojej nauki w gimnazjum. I tu spotkała starostów smutna niespodzianka. Dowiedzieli się bowiem, że od dłuższego czasu w ogólniaku nie funkcjonuje pracownia chemiczna, która jest w permanentnym, niekończący się remoncie. Jedna z dziewcząt wyznała, że interesuje się chemią, chce iść do szkoły średniej a następnie na studia związane z tym przedmiotem, ale jak uczyć się chemii bez doświadczeń chemicznych? Obaj starostwie byli tą informacją zaskoczeni, co przyznali publicznie stwierdzając, że nic o tym nie wiedzieli. Starosta z wyraźną irytacją w głosie stwierdził, że: „Tak nie może być!” Zapewnił, że dołoży wszelkich starań, by ten koszmar przerwać.

Nawiasem mówiąc, ciekaw jestem jak realizowany był program nauczania chemii bez doświadczeń? Bo brak pracowni dotykał nie tylko uczniów Gimnazjum Dwujęzycznego, ale także uczniów ogólniaka. Ogromnie też ciekaw jestem dlaczego starostowie dowiedzieli się o tym fakcie od byłych już gimnazjalistów a nie od dwuosobowego gremium dyrektorskiego? Proszę, jak bardzo „dba” dyrekcja o „prestiż” szkoły. A potem jest płacz, jęki, lamenty, że nabór do ogólniaka mierny i mizerny a co za tym idzie pieniądze z subwencji oświatowej, które idą za uczniem do szkoły przez niego wybranej, marne. A między siódmą a ósmą z górowskiego dworca PKS dwa autobusy do Leszna pełne górowskiej młodzieży do leszczyńskich ogólniaków jadą. Jedzie w nich młodzież i razem z nią odjeżdża przysługują na nią subwencja oświatowa. Parodia dyrekcji, parodia zarządzania szkołą, parodia troski o poziom nauczania w górowskim LO.

Wicestarosta Grzegorz Kordiak przedstawił się zebranej młodzieży. Wspomniał swoją naukę w górowskim LO w latach 1995 – 1998. Mówił o tym, że studiował we Wrocławiu. „Zachłysnąłem się tym miastem” – stwierdził. „Żona sprowadziła mnie do parteru” (nie pierwszego i nie ostatniego - uwaga moja) – przyznał szczerze i: „Powróciłem.” Wicestarosta Grzegorz Kordiak zachęcał – tak jak starosta – młodzież do kontynuowania nauki w górowskim LO. „Szukamy środków na oświatę. Zwrócimy się do fundacji KGHM, z którą mamy bardzo dobre kontakty o dofinansowania remontu pracowni chemicznej.” Wspominał swoje lekcje chemii i swój udział w przeprowadzaniu doświadczeń chemicznych, jako wielką frajdę. „Mamy wolę działania i chęć do poprawy sytuacji” powiedział. „Zachęcamy do pozostania w ogólniaku a my w Waszym kształceniu pomożemy” – przyrzekł. „Trzeba rozmawiać. Nikt nam o pracowni nie mówił.”

Starosta Kazimierz Bogucki otwarcie powiedział, że: „Bywała u mnie pani dyrektor LO, ale nigdy o tym problemie nie mówiła. Może nie śmiała powiedzieć?” – zażartował. „Dziękujemy Wam za przybycie, przepraszamy, że zabraliśmy Wam godzinę wakacji.” Na zakończenie starosta życzył młodzieży „dobrych, bezwypadkowych wakacji.” „Do zobaczenia!” – tymi słowami zakończył spotkanie z młodzieżą, której wszyscy możemy być dumni.

środa, 5 czerwca 2019

Starostowie w odwiedzinach


W ubiegły czwartek (27 maja) starosta Kazimierz Bogucki wraz ze swoim zastępcą Grzegorzem Kordiakiem wzięli udział w sesji Rady Gminy Niechlów. Oko moje dojrzało również przewodniczącego Rady Powiatu – Ryszarda Wawera z „mazakowej opozycji.”


„Przyjechaliśmy do Państwa” – powiedział starosta – by wysłuchać Państwa oczekiwań i zadeklarować współpracę. Jestem starostą dla wszystkich gmin. Wczoraj wraz ze swoim zastępcą byliśmy w Wąsoszu. Dla nas wszystkie gminy są ważne.”

Następnie starosta Kazimierz Bogucki stwierdził, że: „Mamy dwa priorytety: służbę zdrowia i drogi.” Poinformował radnych gminy Niechlów, że starostwo sporządziło dwa wnioski, które złożyło do Funduszu Dróg Samorządowych. Jednym z warunków udzielenia dotacji z FDS jest wkład własny, który wynosi 20% wartości wniosku. Po raz pierwszy nasze starostwo złożyło takie wnioski. Nikt wcześniej tego nie zrobił.


W kwestii służby zdrowia starosta użył określenia: „nieszczęsny temat.” I dalej: „Szpitala nie ma. Pogotowie ratunkowe działa źle. Są na jego działalność liczne skargi od mieszkańców naszego powiatu. W tej sprawie odbyło się spotkanie z dyrektorem wschowskiego szpitala Sosną oraz dyrektorem NFZ we Wrocławiu. Głośno mówiono o otworzeniu w Górze filii szpitala w Polanicy Zdroju. Była radość. Okazało się jednak, że nie ma takiej możliwości. Prezes tamtego szpitala nie nosił się z takim zamiarami. Temat upadł. Są inne propozycje. Od wybudowania nowego budynku szpitalnego na działce przekazanej przez starostwo. Rozważane jest zawiązanie spółki, do której starostwo wnosi aport w postaci działki. Wówczas będzie można mówić o jakiejś reanimacji zamkniętego lecznictwa. My obecnie jesteśmy zainteresowani stworzeniem ambulatorium, w którym pacjenci mieliby zapewnioną opiekę przez 1 – 2 dni i stamtąd kierowani by byli do odpowiedniego specjalisty. W tej kwestii mamy poparcie wojewody i wrocławskiego NFZ, z których strony padły daleko idące deklaracje poparcia w tej sprawie.”

Następnie starosta dobitnie przypomniał, że to PiS, którego jest członkiem, sprawuje władzę. Powiedział: „Trzeba wykorzystać przełożenie, które jest obecnie, na wyższe władze.”

Starosta Kazimierz Bogucki zaprosił di zadawania pytań. ?” Starosta wyjaśnił, że jeden z wniosków dotyczy drogi na terenie gminy Wąsosz (Wąsosz – Lechitów)a drugi wniosek drogi położonej w gminie Niechlów: Łękanów – Siciny. Starosta przyznał, że przejechał się po tych drogach: „Byłem, widziałem, katastrofa.” Poinformował zebranych, iż poprzednia ekipa zostawiła 400 tys. zł na remonty dróg. Zamówiła 800 ton masy bitumicznej. Obecnie okazało się, że to za mało. W ramach starego zamówieni a publicznego na zakup masy bitumicznej dokupiono dopuszczalne 50% masy więcej, czyli 400 ton. Okazało się jednak, że aby przeprowadzić kolejne remonty potrzeba jeszcze 500 ton. Starostwo rozpisało przetarg na dostawę tych 500 ton, ale rozstrzygnięcie przetargu pochłania czas. Starosta głośno zastanawiał się „skąd takie zaniżone szacunki? Jak można było tak się pomylić?! Staniemy na głowie, by zrobić cały powiat.”

Padło pytanie o drogi wiodące przez Szaszorowice i Głobice. Odpowiedź starosty: „Niezwłocznie po rozstrzygnięciu przetargu na dostawę masy bitumicznej. Brakuje 500 ton masy. Poprzednicy twierdzili, że starczy 800 ton na cały powiat. Okazało się, że brakuje 500 ton masy. A ja teraz zbieram baty, za to, że ktoś wcześniej pracował albo źle, albo wcale. A ja jestem od 19 marca.”

Pytanie o drogę w Łękanowie: „W poniedziałek pracowano przy tej drodze. W czwartek już nie. Dlaczego?”

Starosta: „To są prace dodatkowe. To co mamy robić? Nie mamy swoich ludzi do remontów dróg, bo poprzednicy zlikwidowali Powiatowy Zarząd Dróg. Na pewno ta droga będzie zrobiona.”

Pytanie:

„Dziury na drogach, porośnięte pobocza, trawa na 2 m powoduje zagrożenie bezpieczeństwa. Odpowiedź starosty: „Od poniedziałku robimy drogi powiatowe.”

Sołtys Naratowa: „Jesteśmy po scaleniu gruntów a obiecane drogi gruntowe wciąż nie są robione.”

Wicestarosta Grzegorz Kordiak: „Trwa uzupełnianie dokumentów związanych ze scaleniami, m.in. pozwolenia wodno – prawnego. Procedura ruszyła i zapewniam panią, że wkrótce prace przy tych drogach ruszą.”


Zebrani raz jeszcze powrócili do problemu szpitala. Starosta stwierdził: „To jest – obok dróg – nasz priorytet. Ludzie narzekają. I słusznie. Byliśmy ostatnio we wnętrzu tego budynku. Żałosny widok. Uczestniczyliśmy niedawno w programie Elżbiety Jaworowicz, gdzie też o tym mówiliśmy. Emisja tego programu będzie miała miejsce 13 czerwca. Chcemy uruchomić pracownię rentgena. Mamy w tej sprawie pozytywne stanowisko syndyka, który jest właścicielem budynku po szpitalu. Są panie, które niegdyś tam pracowały, i z tego co wiem, chętnie powrócą tam do pracy. Nie może być tak, że ludzie jeżdżą 25 km się prześwietlić, znowu 25 km by wrócić do domu, albo więcej, gdy nie są mieszkańcami Góry, a potem po kilku dniach znowu jadą, by odebrać opis i zdjęcie. Nie każdy ma samochód. A jak wygląda komunikacja autobusowa wiemy wszyscy. Rozmawiałem z doktorem Stanisławem Hoffmannem w tej sprawie oraz doktorem Andrzejem Parzonką. Potrzebny jest trzeci do uruchomienia opieki ambulatoryjnej. Zapomnijmy o szpitalu w budynku, gdzie niegdyś był. Nie spełnia on obowiązujących obecnie wymogów a jego dostosowanie do obecnych przepisów pochłonęłoby miliony. Szpital oddano w prezencie zorganizowanej grupie przestępczej. Nie ma za niego pieniędzy i winnych.”

Na sali zapadła grobowa cisza. Cisza podobna do tej, jaka panuje w murach budynku, gdzie tak wielu ocalono zdrowie i życie, gdzie tak wielu przyszło na świat. „Nie ma za niego pieniędzy i winnych.” Cierpimy wszyscy. 

sobota, 4 maja 2019

"Mazakowe" bicie piany II


Awantura rozpoczęła się od pytania radnej Urszuli Szmydyńskiej, która spytała: „Kto administruje facebookiem?” Radnej odpowiedzi udzielił wicestarosta Grzegorz Kordiak wskazując naczelnika wydziału oświaty i promocji Sławomira Bączewskiego. Radna z „mazakowej” opozycji stwierdziła, iż wymieniona - we wpisie informującym o przebiegu komisji budżetu - radna Mariola Szurynowska (członkini „mazakowej” opozycji) nie jest członkinią tej komisji. No, błąd był, fakt. Ale oburzenie z tego powodu było nieproporcjonalne, w myśl dominującej pośród dominującej tego dnia zasady „mazakowej” opozycji: dokopać władzy za wszelką cenę. Nawet, gdy ceną tą jest własna śmieszność, któregoś z „mazaków”. 

Rozpoczął się serial „mazakowego” biadolenia. I tak przewodniczący Rady Powiatu odczytał zamieszczony tekst, który w istocie swojej był suchą, pozbawioną jakichkolwiek emocji informacją. Dodam, że do szpiku kości informacją. „Mazaki” dopytywały się kto weryfikuje zamieszczane tam informacje. Starosta stwierdził, że obecny Zarząd chce inaczej prowadzić politykę informacyjną i dotrzeć z przekazem o tym co się dzieje w starostwie do jak najszerszych kręgów społeczeństwa. Przeprosił radną Mariolę Szurynowską (od „mazaków”) za nieścisłość. Przewodniczący rady (też od „mazaków”) dopytywał się czy starosta „zatwierdza” teksty przeznaczone do informacji. To rozbawiło mnie serdecznie, bo jak starosta będzie zajmował się takimi „pierdami”, to my daleko nie zajedziemy. Są ludzie za to odpowiedzialni i basta. Starosta odpowiedział, że zna treść publikacji.

I w tym momencie przewodniczący Rady Powiatu czyta treść informacji o przebiegu komisji budżetu i finansów i pyta o rzetelność. Ja słucham i nie wiem o co chodzi. A „mazaki” oburzone, obruszone, poruszone. Więc czytam treść notatki i nadal nie chwytam o co ta draka, która spraw powiatu – a więc naszych wspólnych – o żałosny promil nawet nie posuwa do przodu. Ale „mazakowa” draka nakręca się i rozwija. W końcu dociera do mnie, że „mazaki” obraziły się – tak po „dziecinnemu” – za to, że wymieniono ich nazwiska w kontekście tego, że podczas głosowania w trakcie komisji, wymienieni zostali jako wrogowie przyznania środków na zakup busa dla niepełnosprawnych dzieci, przeciwnicy poprawy fatalnej sytuacji na resztce nawierzchni dróg powiatowych oraz przeznaczeniu środków na oświatę. Ja może bym i uwierzył „mazakom”, że tekst jest „nierzetelny”, ale problem polega na tym, że ja byłem na tej komisji! I tak, jak to opisano na fejsie rzeczywiście było! Byli przeciw! I nawet nie wysilili się na najmniejsze uzasadnienie swojego „nie!” I tego faktu nawet najgrubszy mazak nie zamaże!

Biadolenie i ta dziecinada uskuteczniona przez „mazakową” opozycję wynikła z tego, że do publicznej wiadomości podano te fakty, które chluby im nie przynoszą. To wywołało ich dziecinną reakcję.

Starosta Kazimierz Bogucki nie krył swojego poirytowania przebiegiem obrad. „Powiat ma wyjść z marazmu. Ja nie przyszedłem tu, by obsadzać członków własnej rodziny na stanowiskach.” W tym momencie zamarłem i zacząłem się rozglądać po sali, by oczętami swoimi ujrzeć szubrawca, który robi za „samorządowca rodzinnego”. Swą detektywistyczną czynność musiałem jednak przerwa, gdyż „eksplodował” koalicyjny radny Grzegorz Aleksander Trojanek.

Radny ten poprosił przewodniczącego Rady o głos. Przewodniczący udzielił mu głosu, ale na swoje nieszczęście nie zachował przy tym nawet odrobiny kultury. Powiedział "radny Trojanek”. I to go zgubiło. Riposta radnego Grzegorza Aleksandra Trojanka była błyskawiczna. Radny stwierdził, że nie życzy sobie, by przewodniczący (od „mazaków”) wywoływał go po nazwisku i dobitnie wyrecytował pożądaną przez siebie formułę: „pan radny Grzegorz Aleksander Trojanek. Proszę się wobec mnie zachowywać. Czuję się obrażany i traktowany jak śmieć.”

Radny Mirosław Żłobiński (koalicyjny) z dużym rozbawieniem nawiązał do sytuacji z poprzedniej kadencji. Przypomniał, że brak było jakiejkolwiek informacji o przebiegu sesji a ówczesny starosta na zarzut ten odpowiadał, że przebieg sesji znajduje się w protokole z sesji. Informacyjny ciężkiego kalibru dowcip ówczesnego starosty polegał na tym, że protokół z obrad sesji ukazywał się dopiero po jego przyjęciu na kolejnej sesji, czyli po ok. 2 miesiącach. Można rzec, że ówczesna informacja była tak świeża, jak czerstwy chleb. „Obecnie jest więcej informacji i wyborcy to doceniają” – stwierdził radny. Przypomniał także, że w poprzedniej kadencji nie naciskano także na remonty dróg wojewódzkich, których stan techniczny także pozostawia wiele do życzenia.

Swoje boje o chodniki w Kruszyńcu i Ligocie przypomniał radny Grzegorz Aleksander Trojanek. „Co roku, przez poprzednie 8 lat składałem pisma w tej sprawie. Zawsze otrzymywałem odpowiedź, że to nie nasza droga, ale DSDiK. I na tym się kończyło”.

C.d.n.

czwartek, 2 maja 2019

"Mazakowe" bicie piany



Sesja Rady Powiatu, która odbyła się 30 kwietnia, rozpoczęła się z godzinnym opóźnieniem. Spowodowane ono zostało oczekiwaniem na nawiązanie połączenia internetowego, które umożliwiłoby transmisję obrad tego gremium w Internecie. Okazało się, że stan sieci internetowej w starostwie, oddziedziczonej po poprzednikach, jest fatalny. By rzecz tę poprawić niezbędne są nakłady finansowe i czas. Toteż przewodniczący Rady Powiatu zarządził przesunięcie sesji z godz. 8.00 na 9.00. O tej godzinie transmisji nadal nie było. Rozpoczęto jednak obrady w starym „obrządku”, co wydłużało obrady. Ok. 9.25 obrazy z sesji pojawiły się w Internecie.

Nawiasem mówiąc, podczas poprzedniej sesji, radni obecnej koalicji, usilnie prosili przewodniczącego rady Ryszarda Wawer, który wywodzi się z „mazakowej” opozycji, by ten nie wyznaczał sesji na 8.00 rano. Radni obecnej koalicji motywowali swoją prośbę tym, że mają swoje pilne poranne obowiązki związane z pracą zawodową, ale jakoś ich argumenty nie trafiły do przekonania przewodniczącego. Jak widać pośpiech przewodniczącego zemścił się na wszystkich. Stare przysłowie powiada, że pośpiech wskazany jest tylko przy łapaniu pcheł.

Od niepamiętnych czasów na tę sesję przybyli wójtowie gmin Niechlów i Jemielno. Na sali obrad pojawili się również komendanci służb mundurowych, co dotąd było rzadkością. Oczęta moje widziały także szefa Sanepidu, naczelników wydziałów starostwa.

Starosta Kazimierz Bogucki poinformował radnych o podejmowanych przez siebie i Zarząd Powiatu, staraniach, dotyczących wskrzeszenia z niebytu stacjonarnej opieki zdrowotnej. Radni dowiedzieli się, iż istniejące obiekty po szpitalu przeputanym przez jego poprzednika nie nadają się do prowadzenia w nich działalności leczniczej, gdyż nie spełniają obecnych wyśrubowanych norm. Starosta stwierdził, że w sprawie funkcjonowania Pogotowia Ratunkowego oraz „wieczorynki” trzykrotnie spotkał się z prezesem Nowego Szpitala we Wschowie. Względy tajemnicy handlowej, do której dotrzymania zobowiązał się wobec prezesa tej firmy, nie pozwoliły mu jednak ujawniać szczegółów rozmów.

Starosta nawiązał w swojej wypowiedzi do szeroko kolportowanej niegdyś przez byłego starostę informacji, że szpital w Polanicy Zdój jest zainteresowany działalnością na terenie naszego powiat. „Te obietnice między bajki trzeba włożyć” – stwierdził starosta. I dalej: „Rozmowy na temat przyjścia do Góry Polanicy nie było!” Opowiedział o zdziwienie prezeski szpitala w Polanicy, gdy ją zagadną w tym temacie. Prezes szpitala w Polanicy stwierdziła również, iż „odległość pomiędzy Górą i Polanicą nie pozwala na skuteczny nadzór nad lecznicą”. Świadkiem tej rozmowy był wicestarosta Grzegorz Kordiak.

Starosta podkreślił, że jest zainteresowany powstaniem w Górze na początku całodobowego ambulatorium oraz chirurgii jednego dnia. Jak wyjaśnił starosta, prezes polanickiego szpitala, by nam pomóc przygotuje nieodpłatnie projekt takiego przedsięwzięcia, który w warunkach rynkowych kosztuje od 40 – 50 tys. zł. „Takie są fakty” – stwierdził starosta. „Nie będę z nimi polemizował” – dodał. Podkreślił również, że” „Jest wola wojewody i dyrektora NFZ, naszych lekarzy, by sytuacja w służbie zdrowia na terenie naszego powiatu uległa poprawie.”

Następnie starosta odniósł się do stanu dróg powiatowych. By zobrazować ich stan, a raczej brak jakiegokolwiek stanu, przywołał drogę Witoszyce – Siciny, gdzie – jak stwierdził – „trudno znaleźć kawałek nieuszkodzonej drogi.”

Pytanie staroście zadał radny z „mazakowej” opozycji, niedoszły starosta Andrzej Rogala. Przedstawiciel „mazaków” dopytywał się czy górowski szpital znajduje się w krajowej sieci szpitali? Nie żartuję! Takie pytanie zadał. Nie wiem co niespełnionemu kandydatowi na starostę (na nasze szczęście!) odpowiedział starosta, bo z trudem zdusiłem w sobie śmiech. Biedny członek „mazakowej” opozycji najwyraźniej nie wie, że szpitala w Górze nie ma! I to nie ma 7.04.2016 r., czyli od 3 lat i 23 dni w chwili, gdy zadawał swoje pytanie. od Nawet nieomal 4. miesiące , które radny i niedoszły (na szczęście dla nas, jak widać) spędził na etacie wicestarosty, nie pozwoliło mu poznać tej okrutnej prawdy. Zaiste, powiadam Wam, że także obawiam się o stan zdrowia niedoszłego starosty.

Po wypowiedzi starosty, który powiedział, że: „Jest determinacja z naszej strony, by ten stan zmienić” członkowie i członkinie „mazakowej” opozycji zmarszczyli się niczym skórki mandarynek III klasy świeżości. Zaczęli negować słowa starosty dotyczące Polanicy, kręcić głowami z niedowierzanie, zapowiadać pisemne wystąpienie do prezeski szpitala w Polanicy, by ta wyjaśniła sprawę.

Radny Marcin Jóźwiak (koalicja rządząca) stwierdził, że na drogach powiatowych przeprowadzane są i będą tzw. remonty „cząstkowe”. Przypomniał, że wiele wątpliwości dotyczących dotąd dokonywanych napraw zgłaszali mieszkańcy, którzy sygnalizowali utwardzanie masy asfaltowej metodą „gumowca”.

Do pytania radnego Marcina Jóźwiaka dołączył swoje pytanie przewodniczący Ryszard Wawer (od „mazaków”). Pytał o sposób nadzoru nad tymi remontami, wybór laboratorium do badania emulsji używanej do napraw nawierzchni, wybór inspektora nadzoru. Odpowiedzi udzielił wicestarosta Grzegorz Kordiak. Wicestarosta stwierdził stanowczo: „Stawiamy na jakość. Poinformował radnych, że wyłoniony został inspektor nadzoru, którym jest specjalista od budownictwa drogowego Paweł Matysiak. Koszt jego pracy: ok. 4000 zł., co zawiera się pomiędzy 1 – 3% wartości przeprowadzanego remontu. W celu dokonywania badań jakości emulsji nawiązano kontakt z laboratorium w Lesznie. Komisyjnie będzie badana jakość materiałów użytych do remontów. Kontrole odbywały się będą z „partyzanta”. By mieć na bieżąco informację na temat postępu prac przy remontach dróg starostwo zakupiło 4 GPS – y, za kwotę 439 zł brutto plus 19,90 za abonament. Ze zniżkami starostwo wydało na ten cel 1800 zł. Urządzenia będą monitorowali pracownicy starostwa.

Radny Jan Czerwiński (koalicja rządząca) interesował się terminalami rozpoczęcia remontów dróg, dociekając przy tym, czy termin ich rozpoczęcia jest „optymalny”. Starosta odrzekł, że Zarząd Powiatu przewiduje zakończenie remontów do końca maja. „Chcielibyśmy wcześniej, ale względy obiektywne na to nie pozwalają. Firma wykonująca remonty zatrudnia u siebie obywateli Ukrainy. Pracownicy ci udali się na dłuższy urlop w związku ze świętami, które u nich przypadają tydzień później niż nasza Wielkanoc”. Starosta przypomniał również, iż jeszcze przed jego wyborem do starostwa wpłynęła petycja z ok. 1200 podpisami dotyczącymi stanu dróg. Wiele z osób, które tę petycję podpisały wybierało się na obrady. Starosta zaprosił organizatorkę protestu do siebie, wyjaśnił jej sytuację w zakresie remontów dróg. Argumentacja starosty okazała się na tyle celna i przekonywująca, iż petycja została wycofana. Usłyszeliśmy również z ust starosty informację, iż o stanie dróg rozmawiano z przedstawicielami Grabowna, Borszyna. „Kontrolujemy stan zaawansowania prac przy drogach. Trwa wycinka traw i krzewów. Robimy wszystko, by poprawić ich stan. Nie chcę mieć na sumieniu czyjegoś życia” – odpowiedział starosta.

Po kolejnym pytaniu przedstawicieli „mazaków” zaczęła się jakaś dzika awantura.

C.d.n.