wtorek, 9 stycznia 2018

Uwag kilka

Fajnie, że jest portal „elki”, gdzie mieszkańcy, głównie naszej gminy, wyrażają swoje opinie na przeróżne tematy. Zaglądam tam, i owszem, bo warto wiedzieć, co w trawie piszczy. I tak poczytałem sobie trochę dzisiaj. Dowiedziałem się m.in., że „Pan R.M. opisuje u siebie to co najmniej ludzi interesuje konkretów się boi i prawdy innej co wybory.” Co zacnego Nie wiem, co zacnego anonima interesuje, ale chyba niewiele. Zafrapowała mnie końcówka zdania; „konkretów się boi i prawdy innej co wybory.” Konkretnie, to ja mam imię i nazwisko a zacny anonim ma tylko imię i to pisane z małej litery. Co do wyborów, to przypominam, że startowałem tylko w jednych. A co do prawdy, to ma ona niejedno imię.

Pod artykułem „Wyremontowana Wieża Głogowska” pojawiły się posty chwalące jej remont lub ganiące, które nie tyle potępiały w czambuł fakt remontu, ile sposób jego przeprowadzenia. Jeden z zacnych mieszkańców naszego ponad 700 letniego grodu na widok oczyszczonej na zewnątrz wieży do wysokości 7,5 m, zadał mi taki oto pytanie: „Panie, czy jak pan malujesz pokój, to zaczynasz pan od malowania podłogi?” Miał na myśli fakt, że ponownie trzeba będzie stawiać rusztowanie, by oczyścić resztę zabytku. I ja się z nim zgadzam. Wszak rozstawienie rusztowania, korzystanie z niego, demontaż, kosztują. Nikt tego za ładne oczęta nie zrobi. Tak więc wygląda na to, że za rusztowanie będziemy płacili dwa razy. I to nawet za to, który do wysokości 7,5 m już na nic nie będzie potrzebne. I zgadzam się z tymi wszystkimi, a jest ich niemało, że zabrakło w przypadku tej inwestycji wyobraźni. A brak wyobraźni bywa kosztowny.

Przy okazji powiem Państwu, że radni nie wiedzieli, że zabytek ten będzie odrestaurowany do wysokości 7,5 m w I etapie rewitalizacji. O tym fakcie radni dowiedzieli się w sierpniu lub wrześniu. Moja rada nie miała na to najmniejszego wpływu. Takie decyzje zapadają poza nią a my możemy je jedynie przyjąć do wiadomości. Takie są realia. Smutne to, lecz prawdziwe.

Inny komentator, również anonimowy, dokonał takiego wpisu: „wieża ładna, ale Pani Burmistrz czas na remonty dróg i chodników troszkę o tym ktoś zapomniał i plac zabaw dla najmłodszych.” I on też ma rację! Rzeczywiście, chodniki w naszym mieście, w swojej znakomitej większości, są groźne dla zdrowia ludzkiego. I niewiele się robi, by sytuację poprawić. Rzeczywiście, szczególnie po zapadnięciu zmroku, strach po nich chodzić. Ale jakoś nie widać kompleksowego planu poprawy tej sytuacji. Z drugiej strony patrząc, wszystko kosztuje. Więc co? Podatki podnieść?

Wpis kolejny: „Burmistrz i jej swita do zmiany juz niech sie szykuje..remonty chodników ,trawników,przedszkoli itp, za unijne pieniadze to nie wszystko!!!.” Ja często to słyszę. Tylko co jeszcze? I wiem już co usłyszę? „Zakłady pracy!” idea słuszna, ale w tej kwestii panuje u nas pewne niezrozumienie. Gmina nie jest od budowy zakładów pracy, ale od stworzenia przyjaznej atmosfery dla potencjalnych inwestorów. Jet podstrefa, ale niespecjalnie coś się w niej dzieje. Trzeba jednak obiektywnie przyznać, że władza się starała. Popatrzmy jednak na statystyki bezrobotnych. Na koniec czerwca 2017 r. 689 bezrobotnych (31,1%) miało wykształcenie gimnazjalne i poniżej. Wyksztalceniem zasadniczym zawodowym legitymowało się 669 bezrobotnych, czyli 31%. Gdzie są specjalistyczne kadry dla potencjalnego inwestora?

Popatrzmy na infrastrukturę komunikacyjną. Drogi pod psem, szczególnie te powiatowe. Kolei – najtańszego środka do przewozu towarów – brak. Drugostronne zasilanie dopiero będzie. Jest to inwestycja, której realizacja od UMiG zależy w stopniu minimalnym. Nie bardzo daliśmy sobie radę ze zmianą planu zagospodarowania przestrzennego, ale to już za nami. Obwodnica Góry – inwestor wyjaśnia rozbieżności w kwestiach geodezyjnych, to nie jest „broszka’ tutejszego urzędu.

Moim skromny zdaniem my dużego inwestora w Górze raczej nie zobaczymy. M.in przez zbieg czynników, o których pisałem. Wszak władza byłaby szczęśliwa, gdyby powstał tu większy zakład pracy. Wybory wygrane! Ale władza gminna, żadna władza w tym kraju, nie zmusi nikogo do inwestowania w naszej gminie. Za ucho inwestora się nie przyciągnie.

Jest jednak faktem, że obarczanie za wszystkie prawdziwe i wydumane problemy obecnych władz gminy jest po części przez tę władzę sprowokowane. Wypowiadanie się na temat obwodnicy, drugostronnego zasilania było przedwczesne i niepotrzebne. I teraz mamy w komentarzach, to co mamy. Nie należy stwarzać wrażenia, że wszystko się może, bo to odbija się później potężną czkawką.

Przykład: „najpierw trzeba porządek zrobić na ulicach i drogach, a potem mierzyć aspiracjami wyborczymi do delfinków. Na błyskotki wyborcze wyrzuca się pieniądze, a dziadostwo wyziera z każdego kąta. Naprzeciw Policji stoi strup po byłej knajpie, nikomu nie przeszkadza? Nigdy nie sprzątane obejście. To jest wizytówka Góry i Pani burmistrz” – wpis przy informacji o przetargach na dokończenie rozbabranego przez paprochów „delfinka.’ I nie jest ważne, ze „Syrena’ jest własnością prywatną i władzy nic do tego, jak ten obiekt wygląda (władza może w tym wypadku apelować do poczucia estetyki właściciela). A wzięło się to ze stwarzania w ogółu mieszkańców wrażenia (w dużej mierze fałszywego), ze władza może wszystko.

A że władza nie może wszystkiego dowodzi ten oto wpis: „Przykładem nie dokończonej inwestycji jest brak pobudowania małych budynków gospodarczych przy mieszkaniach socjalnych na ul. Wrzosowej. Tam mieszkańcy zmuszeni są trzymać węgiel w workach pod ścianą budynku , a drzewo układają wzdłuż ściany ładnej elewacji.” Proszę, teren i budynki gminy a władza nie może/nie chce/nie potrafi/ (właściwie podkreślić) załatwić dokuczliwego dla mieszkańców ulicy Wrzosowej problemu.

Z innej beczułki: „Chałupinki w górze wyglądają okropnie. Szaro buro....” Są wśród tych „chałupinek” takie, które są własnością naszej gminy, ale większość jest w rękach prywatnych lub wspólnot. Jest faktem, że władza wspomaga remonty elewacji, ale jest też faktem, że nie wszystkim właścicielom leży to na sercu. Często z finansowych przyczyn. I co? Władza ma kazać prywatnemu właścicielowi malowanie elewacji? Tak długie rączki władzy nie są.

Cytacik kolejny: ”Czy wieza taka czy taka miasto i tak podupada i wszystko na temat. Powietrze zatrute, bo ludzie pala w piecach czym sie da aby sie ogrzac, a my to wdychamy patrzac na wieze glogowska.” Czym palą w piecach, to sąsiedzi najlepiej wiedzą, ale milczą. Jest faktem, że nie wszystkich stać, by palić ekologicznym groszkiem czy gazem. Ale spalanie śmieci, plastikowych butelek, to już przesada. Ludzie często nie zdają sobie sprawy, że wkładając śmieci i plastiki do pieca mają w swoim mieszkaniu połowę tablicy Mendelejewa. I tym oddychają. I od tego, co wsadzili do pieca chorują. Ja rozumiem, że oczekuje się od gminnej władzy, by pilnowała ognisk domowych, czyli wróćmy do systemu państwa policyjnego i każde palenisko nadzorował będzie Ktoś. A kto panu Ktosiowi zapłaci? Podatnicy! Więc podatki w górę!


I tak kończąc cytaty, zauważyć warto, że komentarze są pożyteczne, by co nieco dowiedzieć się o nastrojach tubylców. Spotkamy tam wyrazy bezkrytycznego uwielbienia dla władzy, zachwytu, ale też wpisy potępiające każde jej posuniecie, odbiegające od rzeczywistości. Nie o to jednak idzie. Cała rzecz w tym, by wszystkiego w czambuł nie potępiać. Warto mieć umysł krytyczny i widzieć dobro i zło, gdyż taka dwoista jest natura tego świata. Można np. śmiać się i liczyć ilość zdjęć burmistrzyni w „PG”, ale warto też zauważyć, że „nie święci garnki lepią.”

Powiat w "Roczniku"

Pod koniec grudnia ur. kazał się „Rocznik statystyczny województwa dolnośląskiego.” To pasjonująca lektura, której zwartość niesie wiele informacji o naszym powiecie i gminach. Niektóre z nich do budujących nie należą, ale opisuję procesy, których jesteśmy świadkami, a z których zachodzenia nie zawsze zdajemy sobie sprawę.

Nie zmieniała się np. powierzchnia naszego powiatu. Nadal ma on powierzchnię 738 km2. Nadal stanowi ona 3,7% powierzchni naszego województwa. GUS policzył, że na koniec 2016 r. w naszym powiecie mieszkało 35,7 tys. osób, co stanowi 1,2% mieszkańców Dolnego Śląska. Zmieniała się liczba ludności. W roku 2005 na 1 km2 przypadało 50 osób a w roku 2016 – 48. Wiąże się to z ujemnym przyrostem naturalnym. W roku 2005 przyrost naturalny był dodatni i wynosił 2,1%. W roku 2016 był ujemny: -1,8%. Zauważyć przy tym należy, że wyludniają się nam miasta. Jeżeli w roku 2005 mieszkało w nich 42,2% ogółu mieszkańców powiatu, to w roku 2016 – 41,5%.

Ubytek ludności na terenie naszego powiatu ma różne przyczyny. Jedną z nich jest migracja, czyli wędrówka, ruch ludności mający na celu zmianę miejsca pobytu na stałe lub okresowo, zarówno w obrębie kraju, jak i z jednego kraju do drugiego. W roku 2005 – wg GUS – migrowało z terenu naszego powiatu 182 mieszkańców, a w r. 2016 – 189. Inaczej mówiąc, na każdych 1000 mieszkańców w r. 2005 migrowało 5,0 osób a 11 lat później 5,3 osoby.

„Rocznik statystyczny …” przynosi również informację dotyczącą zgonów niemowląt. W roku odniesienia, czyli 2005 odnotowano ich 2,4 na 1000 żywych urodzeń. W roku sprawozdawczym – 6,3 na 1000 żywych urodzeń niemowląt. Z Czy należy ten wzrost łączyć z likwidacją oddziału położniczego w byłym górowskim szpitalu co nastąpiło od 1 września 2015 r.?

Inna niepokojąca informacja dotyczy struktury ludności naszego powiatu. W roku 2005 na terenie naszego powiatu aż 36,3% mieszkańców miało poniżej 25 lat. W roku 2016 ilość młodych ludzi w tym wieku spadła o 5% i wynosiła 28,3%. Natomiast w grupie „65 lat i więcej” sytuacja stawała się odwrotna. W 2005 r. grupa ta stanowiła 12,2%, by wzrosnąć do poziomu 15,2%. Statystyka podaje, że w stosunku do roku 2015 – tu nie ma pomyłki, - liczba ludności w wieku do 25 lat zmniejszyła się o -3,1% w grupie „65 lat i więcej” zwiększyła o 4,4%. I proszę zauważyć, iż ten spadek i wzrost dokonał się w ciągu 1 roku, czyli 12 miesięcy.

Rocznik zawiera również dane dotyczące liczby ludności korzystającej z oczyszczalni ścieków. Na 38,8 tys. mieszkańców naszego powiatu tylko 43% korzysta z oczyszczalni ścieków. Aż 90% z tej liczby mieszka w miastach a tylko 9,7% korzystających z tego dobrodziejstwa w miejscowościach wiejskich. GUS odnotowuje również, że w roku 2005 na 100 km2 przypadało w naszym powiecie 5,7 km sieci kanalizacyjnej. W roku 2016 na 100 km2 przypadało jej już 9,4 km.

W „Roczniku …” odnajdziemy również dane dotyczące: „emisji zanieczyszczeń powietrza szczególnie uciążliwych dla czystości powietrza” – jak to zgrabnie ujęto! . W roku 2005 emitowaliśmy tego 0,1 t a w roku 2016 – 0. Zanieczyszczeń gazowych emitowaliśmy 11 lat wstecz 41,3 t, a w roku 2016 – 4 t. Jest postęp?

Ciekawa jest też i taka informacja. W roku 2005 na terenie naszego powiatu wytwarzaliśmy 381 t odpadów na 1 km2. GUS nie wlicza w to odpadów komunalnych. W roku 2016 ilość spadła do 17,3 t/km2.

W związku z koniecznością ochrony środowiska trzeba też było ponieść na tę ochronę pewne nakłady. Ten obowiązek spoczął na gminach. I tak w roku 2005 nakłady na ochronę środowiska w przeliczeniu na 1 mieszkańca powiatu wynosiły 71 zł. Suma ta ulega w 2016 r. podwyższeniu do kwoty 137 zł w przeliczeniu na 1 mieszkańca powiatu. Odrębnie statystyka GUS ujmuje wydatki „służące gospodarce wodnej”. W roku 2005, w przeliczeniu na 1 mieszkańca, była to kwota 21 zł a 11 lat później było to 0 zł. Ciekawe dlaczego? Na ten temat GUS milczy niczym większość radnych (tak gminnych, jak i powiatowych).

W rubryce: „Powierzchnia o szczególnych walorach przyrodniczych prawnie chronionych na 1 mieszkańca w m2,”GUS przekazuje nam dane optymistyczne. W roku 2005 na 1 mieszkańca powiatu przypadało 14.256 m2 powierzchni o szczególnych walorach przyrodniczych, by ta powierzchnia wzrosła w r. 2016 do 14.574 m2 na 1 mieszkańca powiatu.

W kwestii zasobów mieszkaniowych – wg statystyki – w powiecie na 1000 mieszkańców przypadało 311,8 mieszkań. Zaś w roku 2016 – 331,6. Przeciętną powierzchnię użytkową przypadającą na 1 mieszkanie, GUS wyliczył na poziomie 77,7 m2.

W 2016 roku oddano na terenie naszego powiatu 50 mieszkań do użytkowania. W stosunku do roku 2005 był to wzrost o 117,4%. W 2016 r. rozpoczęto na terenie naszego powiatu budowę 73 mieszkań.


C.d.n. 

poniedziałek, 8 stycznia 2018

A peemy szaleją, szaleją!

Stacja meteorologiczna przy Szkole Podstawowej nr działa i ponownie pokazuje bardzo niepokojące dane. Dotyczą one 6 stycznia br. Oto, o godz. 22 stężenie pyłów PM 10 przy ul. Konopnickiej sięgnęło poziomu ok. 380 µg/m3. Dopuszczalne dobowe stężenie wynosi 50 µg/m3. Dobowy poziom informowania ustalony jest w naszym kraju na poziomie 200 µg/m3, a dobowy poziom alarmowy wynosi 300 µg/m3.

Nie inaczej było z poziomem pyłu PM 2,5. I tu również 6 stycznia ok. godz. 21poziom tego pyłu w powietrzu wyniósł ok. 260 µg/m3. Dopuszczalne wartość średnioroczna dla pyłu PM 2,5 wynosi 25 µg/m3, poziom dopuszczalny 25 µg/m3.


W naszej sytuacji największą emisję pyłów powoduje spalanie węgla w starych i często źle wyregulowanych kotłach i piecach domowych. Chciałoby się zapytać czym w tej okolicy się pali? Ale pytanie takie byłoby czysto retoryczne. Spalanie odpadów w tych kotłach, które choć jest nielegalne i powoduje poważne zagrożenie dla zdrowia ludzi, jest praktykowane – i nie ma co tego ukrywać - przez niektórych mieszkańców.


Poniżej mają Państwo polską skalę jakości powietrza z objaśnieniami.

Niższe, ale wciąż wysokie

Wg GUS na dzień 31.12.2016 r. w naszym powiecie było 2059 bezrobotnych, a stopa bezrobocia wynosiła wówczas 18,5%.

Na koniec listopada 2017 r. górowski Powiatowy Urząd Pracy odnotował w swoich bazach 1725 bezrobotnych na ternie naszego powiatu. Bezrobocie szczególnie dotyka kobiet. Wśród 1725 bezrobotnych było aż 1007 kobiet (58,4%). Na koniec listopada 2016 r. liczba bezrobotnych na terenie powiatu wynosiła 1978 (w tym 1122 kobiety). Miesiąc wcześniej (październik 2017) na terenie naszego powiatu było 1707 osób bezrobotnych.

W gminie Góra, na koniec listopada2017 r., zarejestrowanych było 960 bezrobotnych (557 kobiet). Stanowiło to 56% ogółu bezrobotnych zarejestrowanych na terenie powiatu. W gminie Wąsosz na koniec listopada 2017 r. było 337 (204 kobiety) zarejestrowanych bezrobotnych. Sąsiedzi z zachodu (gmina Niechlów)miała na swoim terenie 249 (140 kobiet) bezrobotnych. Gmina Jemielno miała 179 (106 kobiet) bezrobotnych.

Spośród 1725 zarejestrowanych bezrobotnych 277 miało prawo do zasiłku, co stanowi 16,1% ogółu bezrobotnych w naszym powiecie.

Na ternie miasta Góry zarejestrowano 503 bezrobotnych (294 kobiety). Stanowi to 29% ogółu bezrobotnych w naszej gminie. Wynika z tego, że ponad 70% bezrobotnych mieszka w miejscowościach wiejskich.

W mieście Wąsosz (dotąd na swoje szczęście burmistrzem nie jest tam całkowicie nijaki pan P.N) było 121 (78 kobiet) bezrobotnych, co daje 36% ogółu bezrobotnych w tej sympatycznej gminie, która straciłaby moją sympatie gdyby durnym przypadkiem całkowicie bezbarwny pan P.W. został – na nieszczęście tej gminy – jej szefem.

Według Wojewódzkiego Urzędu Pracy stopa bezrobocia na terenie naszego powiatu wyniosła w październiku 2017 r. 15,7%. Taką samą stopę bezrobocia odnotował również powiat złotoryjski. To były dwie najwyższe stopy bezrobocia w województwie dolnośląskim. Na koniec listopada 2017 r. stopa bezrobocia w naszym powiecie wzrosła do 15,8% (wg GUS).

W listopadzie 2017 r., PUP zarejestrował 297 bezrobotnych, w tym 260 po raz kolejny. W tym samym okresie pracę podjęło 158 osób. Co ważne, aż 130 osób podjęło pracę niesubsydiowaną z funduszy Ministerstwa Pracy. Tylko 28 osób otrzymało pracę subsydiowaną w postaci prac interwencyjnych, publicznych, bonów zasiedleniowych w związku z pracą poza miejscem stałego zamieszkania.

W tym okresie wykreślono z ewidencji bezrobotnych 44 osoby, które nie potwierdziły gotowości do podjęcia pracy a 9 osób dobrowolnie zrezygnowało ze statusu osoby bezrobotnej.

Na terenie powiatu zarejestrowanych było w listopadzie 2017 r. 655 bezrobotnych, którzy nie ukończyli 30 roku życia (w tym 397 kobiet). W tej liczbie bez pracy były 276 osoby, które nie ukończyły 25 r.ż. bezrobotnych, którzy ukończyli 50 lat było 432 (kobiet 186). Do kategorii „długotrwale bezrobotnych”, czyli takich które w okresie ostatnich dwóch lat pozostawała w rejestrze powiatowego urzędu pracy przez minimum 12 miesięcy. Do okresu tego nie liczy się czas odbywania stażu i przygotowania zawodowego, PUP zaliczył 1071 osób (676 kobiet).

Na stażu do końca listopada 2017 r. przebywały 222 osoby. Zatrudnienie przy pracach interwencyjnych znalazło 69 osób a przy robotach publicznych 13.


W miesiącu listopadzie 2017 PUP dysponował 74 miejscami pracy i aktywizacji zawodowej. Z pracy subsydiowanej mogło skorzystać 14 bezrobotnych, z sektora publicznego 11 a sezonowej 55.

wtorek, 2 stycznia 2018

Konkurenci do "delfinka"

29 grudnia odbyła się druga odsłona przetargu na dokończenie budowy „delfinka” wraz z kręgielnią. Do przetargu pierwszego stanęła tylko jedna chętny: „Firma Gutkowski” z Leszna, która kończyła budowę basenu miejskiego po nierzetelnym wykonawcy. Przypomnę, że leszczynianie zaoferowali za dokończenie budowy kwotę 5.392.373,05 zł. Zadanie mieli zrealizować w terminie 179 miesięcy od dnia podpisania umowy. Dawali również 25. miesięczny okres gwarancji i rękojmi na zainstalowane na „delfinku” i kręgielni urządzenia oraz 37. miesięczny okres gwarancyjny na wykonane prace budowlane.

Do drugiego etapu zgłosiła się jeszcze jedna firma: „DFBO” Dolnośląska Firma Budownictwa Ogólnego z Ząbkowic. „DFBO” chce wybudować basen i kręgielnie za 4.899. 150,65 zł., czyli o 493.222,40 zł. mniej niż firma z Leszna. Dodatkowo deklaruje 172 dniowy termin realizacji inwestycji, 36. miesięczny okres gwarancji i rękojmi na urządzenia oraz 60. miesięczny okres gwarancji na roboty budowlane.

Z internetu niewiele o ząbkowickiej firmie można się dowiedzieć. Wiemy, że jest to jednoosobowa własność prywatna Bogdana Suchanka. Firma deklaruje, iż wykonuje (wg klasyfikacji PKD): „roboty budowlane związane ze wznoszeniem budynków mieszkalnych i niemieszkalnych, wykonywanie instalacji elektrycznych, wykonywanie instalacji wodno-kanalizacyjnych, cieplnych, gazowych i klimatyzacyjnych, wykonywanie pozostałych robót budowlanych wykończeniowych, wykonywanie konstrukcji i pokryć dachowych.”

Wg jednej ze stron firma działa od 23.08.2016 r. Toteż nic dziwnego, że trwa „wytężone badanie złożonych ofert” w naszym UMiG.


Wspomnieć należy, że dotąd zapłaciliśmy za „delfinka” i kręgielnie ok. 2,3 mln zł. Pamiętać też należy, że wciąż mamy dofinansowanie do tej inwestycji. Źródła dofinansowania są dwa. Pierwsze, to 1,3 mln zł z Urzędu Marszałkowskiego. Drugie źródełko to kwota 1.250.000 zł z Ministerstwa Sportu. Razem – 2.550.000 zł. 

Obustronna przepychanka

Jak już niegdyś Państwa informowałem, wojewoda dolnośląski zaskarżył uchwałę Rady Miejskiej dotyczącą zmian w planie zagospodarowania przestrzennego dotyczących obrębów geodezyjnych Góra, Stara Góra, Kłoda Górowska, Włodków Dolny, Zawieścice, Grabowno, Szedziec. To przez te obręby geodezyjne będzie przebiegało drugostronne zasilanie, do którego powstania tak wielu mieszkańców przywiązuje dużą wagę i łączy wielkie nadzieje na rozwój gospodarczy gminy. Moim skromny zdaniem są to oczekiwania na wyrost.

6 października WSA we Wrocławiu wydał niekorzystny dla nas wyrok w tej sprawie, który „uwalił” uchwałę o zmianach w planie przestrzennego zagospodarowania w ww. obrębach geodezyjnych. Wydawało się, że sprawa drugostronnego zasilania przesunie się znacznie w czasie.

Władze nie zasypywały jednak „gruszek w popiele” i przeprowadzały w listopadzie i grudniu ub. r. konsultacje z wojewodą dolnośląskim. W wyniku przeprowadzonych rozmów udało się uzgodnić z wojewodą szczegóły dotyczące treści nowej uchwały w tej sprawie. W chwili obecnej ze zmianami w planie zagospodarowania przestrzennego każdy z Państwa może zapoznać się w budynku UMiG. Plan do wglądu wyłożony jest od dzisiaj do 24 stycznia. 18 stycznia o godz. 12 w sali nr 110 (I piętro) odbędzie się dyskusja publiczna na ten temat. Przewiduje się, że nowa uchwała w tej sprawie może zostać podjęta już w lutym, co pozwoli wykonawcy – firmie „Elbud” z Poznania – wraz z wiosną rozpocząć prace. Gminy Bojanowo i Rawicz też miały swoje „przeboje” z wojewodą poznańskim, ale to już poza nimi.

Poniżej mają Państwo skromne wyciągi z liczącego sobie 28 stron wyroku WSA we Wrocławiu w tej sprawie. Przeważają cytaty, które rzucą Państwu jakieś światełko na sprawę.

Zdaniem wojewody: „Przeprowadzona ocena zgodności z prawem niniejszej uchwały, tj. pod katem art. 28 ust. 1 ustawy, pozwoliła stwierdzić, ze Rada Miejska Góry, uchwalając kontrolowany plan zagospodarowania przestrzennego, naruszyła w sposób istotny tryb sporządzania planu miejscowego.”

Ciekawe jest w tym przypadku postępowanie wojewody dolnośląskiego. Rada Miejska uchwałę nr XXX/211/16 uchwaliła 16listopada 2016 r. Niezwłocznie, bo już 6 dni później (22 listopada) została ona doręczona wojewodzie. uzasadnieniu I jak czytamy w uzasadnieniu do wyroku WSA: „Wojewoda Dolnośląski nie wydał rozstrzygnięcia nadzorczego w stosunku do zaskarżonej uchwały Rady Miejskiej Góra. Wobec powyższego uchwala została opublikowana w Dzienniku Urzędowym Województwa Dolnośląskiego dnia 21 grudnia 2016 roku poz.5928, a plan wszedł w życie po upływie 14 dni od publikacji.”

Skarga na uchwałę Rady Miejskiej została złożona do wrocławskiego WSA dopiero dnia 8 czerwca 2017 a więc po upływie ponad pół roku.

Skarżący (wojewoda) podniósł w skardze zarzut polegający na zamieszczeniu w zmianie planu zagospodarowania przestrzennego dwóch sformułowań. Pierwsze dotyczyło zwrotu: „szerokość 35 m” a drugie: „jego powierzchnia wynosi 42 ha”. W uchwale przyjętej przez Radę Miejską zwrot „szerokość 35 m” dotyczyła szerokości korytarza technologicznego dla linii elektroenergetycznej, której długość ma wynosić ok. 12 km na ternie naszej gminy. Zwrot: jego powierzchnia wynosi 42 ha” wynika z przemnożenia szerokości tego pasa przez jego długość.

Według wojewody stanowi to: „istotnie naruszenie procedury sporządzania planu miejscowego, poprzez brak uzyskania zgody na zmianę przeznaczenia gruntów leśnych na cele nieleśne.”

Na zarzuty wojewody odpowiedziała burmistrz Irena Krzyszkiewicz, która w piśmie do wojewody stwierdziła, że; „nie można zgodzi się z twierdzeniem, ze (…) można będzie zrealizować linię 110kV w całkowicie dowolnym miejscu - w ramach 35,00 m korytarza technologicznego.” W odniesieniu do zarzutu o braku zgody na zamianę gruntów leśnych na nieleśne burmistrz stwierdziła: „Należy jednoznacznie stwierdzić, ze decyzja Ministra Środowiska (…) z dnia 7 marca 2016 r. ogranicza możliwość lokalizacji tej linii 110kV do pasa terenu o szerokości 15,00 m na graniach leśnych wchodzących w skład wymienionych w decyzji pododdziałach, na terenach leśnych przewidzianych dla wyznaczania korytarza napo- wietrznej linii (…) Inna interpretacja ustalen planu miejscowego kłóci się z obowiązującym w Polsce porządkiem prawnym.”

Wojewoda, a właściwie podległy mu organ nadzoru nie podzielił stanowiska burmistrza. Zauważył, że: „Minister Środowiska dnia 7 marca 2016 r. wydal decyzję (…) w której wyraził zgodę na przeznaczenie na cele nierolnicze i nieleśne w miejscowym planie zagospodarowania przestrzennego Miasta Góra ok. 3,2378 ha gruntów leśnych Skarbu Państwa, lezących w pasie 15 m wzdłuż projektowanej linii elektroenergetycznej 110 kV, których konkretna lokalizacje i przebieg oznaczono na mapach stanowiących załączniki do decyzji.”

Stanowisko Gminy Góra nadal było niegięte: „Granice planu miejscowego: szerokość 35 metrów jak i przebieg korytarza związanego z linią WN 110 kV zostały wyznaczone w studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego gminy Góra. Organ sporządzając projekt planu miejscowego jest zobligowany do zachowania zgodności jego ustaleń z zapisami studium, a więc nie była możliwa zmiana szerokości korytarza technologicznego linii 110kV z 35 metrów na 15 metrów, ponieważ byłoby to niezgodne z zapisami studium.”

Gmina podnosiła również że nie zachodzi konieczność: „dokonania zmiany przeznaczenia gruntów leśnych na cele nieleśne w całym 35 metrowym korytarzu, bowiem zajęciu, w ramach terenów (…) podlegać będą tylko grunty pod fundamenty słupów linii. Wyłącznie w tych miejscach, na etapie pozwolenia na budowę, inwestor będzie występował o wyłącznie gruntów z produkcji leśnej. Lokalizacja linii WN 110kV związana będzie z miejscową i to tam gdzie będzie to niezbędne, wycinka drzew.”

W swoich pismach gmina stwierdziła: „Strona zaprzecza temu twierdzeniu wojewody, albowiem, jak to zostało już wcześniej opisane, opiera się ono na wyjętych z całości fragmentów przepisów planu miejscowego. Poza subiektywna ocena skarżącego, twierdzenie to nie zostało potwierdzone żadną argumentacją.”

W obszernym uzasadnieniu wyroku WSA we Wrocławiu stwierdził m.in., że: „Stwierdzenie nieważności, zgodnie z wnioskiem skarżącego (wojewody), doprowadziłoby do zmiany granic miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego, co skutkowałoby wkroczeniem w kompetencje Rady Miejskiej Góry. Także tym działaniem wojewoda wkroczył w kompetencje przynależne innemu organowi, czym naruszył art. 7 Konstytucji.” Dodatkowo WSA zauważył; „Nadto wniosek skarżącego (wojewody) nie zasługuje na uwzględnienie, wobec tego, ze jest on nieuprawniony, ponieważ doprowadziłoby to do zmiany granic planu miejscowego w wyniku orzeczenia sadu administracyjnego, niezgodnie z ustaleniami studium.”

Nie mnie WSA stwierdził, że; „skarga jest uzasadniona” i wytknął gminie Góra popełnione błędy. W uzasadnieniu czytamy: „(…) zdaniem sadu, w rozpoznawanej sprawie spełnione zostały zatem przesłanki do stwierdzenia nieważności uchwały z powodu naruszenia ustawy o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym.”

Następnie WSA je wymienia. I tak sąd zauważył, że: (…), plan miejscowy uchwala rada gminy, po stwierdzeniu, ze nie narusza on ustaleń studium.” Sąd dopatrzył się naruszeń studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego obowiązujących dla naszej gminy. A trzeba państwu wiedzieć, że każda zmiana miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego musi być zgodna z owym studium.

Wytknął Sąd wytknął nam, że: „zwarte kompleksy lasów pozostające do zachowania, służące
prowadzeniu planowanej gospodarki leśnej (…);.Dodatkowo, że w studium wskazuje się wyraźnie, ze zadania ochrony lasu sprowadzają się do zachowania i powiększania obszarów leśnych”. My w związku z koniecznością posiadania drugostronnego zasilania chcieliśmy je wycinać. Sąd zauważył, że: (…) niniejszym planem zmienia się przeznaczenie gruntów leśnych o powierzchni 3,2378 ha, na cele określone w uchwale.”

WSA zauważył, iż: „Taki stan rzeczy, bez stosownych zmian zapisów studium, uniemożliwia zatem uchwalenie planu miejscowego przewidującego inne przeznaczenie terenu (na cele nieleśne) niż określone w studium. Stwierdzenie zaś w części nagłówkowej zaskarżonej uchwały zgodności zapisów planu z ustaleniami studium jest niezgodne ze stanem rzeczywistym.”

Wątpliwości sadu wzbudziły zapisy dotyczące form zabudowy na objętych zmianami planu terenach. Tu sąd wskazał, że: „(…) rodzi się fundamentalne pytanie jakie formy zagospodarowania, a ściślej zabudowy (czy tez zakazu zabudowy) dopuszcza plan. Zdaniem sadu zacytowane unormowania w sposób rażący naruszają (…) zasady kształtowania zabudowy. Sa one częściowo ze sobą sprzeczne i nie udzielają odpowiedzi na pytanie jak autor planu ustalił zasady kształtowania zabudowy w terenie.”

Inna uwaga sądu dotyczyła zapisu w brzmieniu: „wprowadzono zakaz lokalizowania tablic reklamowych na całym terenie objętym planem.” WSA zauważył, że; „(…) dla podjęcia tego typu rozwiązań, dotyczących tablic reklamowych winna być podjęta w odrębnym trybie i nie może być zawarta w uchwale o planie zagospodarowania przestrzennego.”


WSA zauważył też, że: „wprowadzono unormowania szczegółowe, dotyczące realizacji inwestycji, dla której plan został uchwalony, a takich uwarunkowań nie przewiduje przywołany przepis. Warunki prowadzenia prac przy realizacji zamierzenia będzie szczegółowo określać decyzja zezwalająca na jej realizację, a takich kompetencji nie posiada rada gminy, opracowując plan miejscowy.”