czwartek, 1 czerwca 2017

Tête-à-tête z posłami

Wczoraj do salki klubowej górowskiego Domu Kultury przybyli posłowie Platformy Obywatelskiej. Tak jak informowałem Państwa wcześniej w naszych gościnnych progach pojawiło się ich troje co nie znaczy, że śpiewali i tańczyli. Odpowiadali na pytania zebranych mieszkańców naszego miasta, których moje wredne oczy naliczyły coś pomiędzy liczbą 15 a 20.

Być może brak frekwencji spowodowany został dość późną informacją o spotkaniu i suweren in corpore nie miał czasu, by informacja do niego dotarła. Być może też lud pracujący i pracę imitujący olał nadciągnięcie posłów PO do naszego miasta za wydarzenie mało ważne i postanowił zostać w domach, u kochanek, przy piwie, grillu, w ogrodzie. No, gdzie tam i z kim suwerenowi  było w danym momencie wygodnie. A była godzina spotkania wyznaczona na godz. 17.30 dnia wczorajszego.

Spotkanie zorganizował szef tymczasowych struktur PO na terenie naszego powiatu, cudowne dziecko naszej lokalnej polityki, promotor i ojciec duchowy niewydarzonego tzw. starosty – Marek „Bananowy Uśmiech Biernacki, któremu pomógł w tym don Schetyna. Trzeba Mareczkowi przyznać jedno: chociaż partii jest wierny. Gdy inni ewakuowali się z partii, gdy ta traciła władzę, on pozostał jej wierny niczym niejaki łojciec Rydzyk ukochanej mamonie.
W pełnej krasie Marek "Bananowy Uśmiech" Biernacki
(wraz z bezcennym uśmiechem!)
Spotkanie rozpoczęło się od krótkiej prezentacji gości, której dokonał autochton z importu Dawid Skrzydlewski. Pan Dawid w krótkich słowach przedstawił dokonania życiowe parlamentarzystów. Oklaski wzbudziła osoba posła Adama Korola (z Gdańska), którego bardzo skrócony życiorys, ale niezmiernie bogaty w dni sławy i chwały wzbudziły niekłamany entuzjazm zebranych, który wyrażał się rzęsistymi oklaskami. Swoje porcje braw otrzymali również pozostali parlamentarzyści – Małgorzata Pępek oraz Ryszard Wilczyński, których krótkie biografie przedstawił Dawid Skrzydlewski. Żeby było jasne. O ile wiem, Dawid Skrzydlewski nie jest członkiem PO. Ależ ten radny „Bananowy Uśmiech” ma dar przekonywania ludzi do siebie.
Prowadzący spotkanie z parlamentarzystami PO - Dawid Skrzydlewski
Po prezentacji parlamentarzystów głos należał do suwerena. Głosu suwerenowi udzielał prowadzący spotkanie Dawid Skrzydlewski.
Od lewej: poseł Ryszard Wilczyński, posłanka Małgorzata Pępek, poseł Adam Korol.
Jeden z mieszkańców miasta dopytywał się m.in. o stosunki pomiędzy PO a Nowoczesną. Poseł Ryszard Wilczyński stwierdził, że po okupacji sali sejmowej w grudniu ubiegłego roku stosunki pomiędzy posłami obu partii są dobre. Na skutek spędzenia wielu godzin w sejmie wspólnie, parlamentarzyści obu ugrupowań lepiej się poznali. Można powiedzieć, że zawiązała się pomiędzy nimi nić sympatii. W kwestii współpracy obu partii, której celem jest odsunięcie PiS od władzy, trwają rozmowy z władzami Nowoczesnej, by utworzyć wspólne listy w nadchodzących wyborach samorządowych.

Poseł Adam Korol potwierdził słowa posła Ryszarda Wilczyńskiego i stwierdził, że PO nie kłóci się z Nowoczesną i jej nie atakuje. Padło stwierdzenie, że: „możemy się z nimi dogadać w sprawie wyborów samorządowych." Przypomniał też, że po wybrykach szefa Nowoczesnej (wypad na Maderę) ich poparcie w sondażach spadło z ok. 25% do nieco ponad 5% i w chwili obecnej walczą oni przekroczenie 5% progu wyborczego, by nadal istnieć na scenie politycznej.

Radna powiatowa Teresa Frączkiewicz
Radna powiatowa Teresa Frączkiewicz pytała o to czy osoby, które niegdyś należały do PO i piastowały zw jej poparciem wysokie stanowiska, a opuściły ją w biedzie, będą miały możliwość powrotu do PO i będą mogły liczyć na poparcie partii. Odpowiedź parlamentarzystów była jednoznaczna i brzmiała: nie!


Kolejne pytanie radnej Teresy Frączkiewicz dotyczyło braku szpitala w naszym mieście, do którego likwidacji tak walnie przyczynił się były ideowy członek PO, obecny – niestety! – starosta, którego imię niechaj w czeluści piekielnej tylko funkcjonuje. Człek ów, mizernej postury intelektualnej zresztą, którego starostą uczynił Marek „Bananowy Uśmiech” Biernacki (pamiętasz Marku swoje zapewnienia kierowane do mnie: „będzie pan zadowolony!”), znienacka zmienił swe idee i PO była już dla niego be! Ów gostek dziwny, z transparentną czupryną, porzucił PO, jak tylko straciła ona władzę. Powinien sobie przeczytać „Traktat o gnidach”. I tak wątpię czy przesłanie zrozumie.

W tym miejscu parlamentarzyści PO nie kryli zdziwienia, że w naszym mieście nie ma szpitala. Szkoda, że nie porozmawiali ze starostę. Ich zdziwienie znikłoby w oka mgnieniu. Przypomnę tylko, że byli samorządowcy, którym PO udzieliło poparcia w zdobyciu stanowisk wykonali ię zwrot – oczywiście w pełni ideowy! – i przenieśli do formacji prezydenta Wrocławia, który sławny jest od Bugu do Odry ze słomianego zapału.

W sprawie szpitala głos zabrała posłanka Małgorzata Pępek. Krótko przedstawiła sytuację szpitala w Żywcu. Budowany jest tam szpital w ramach partnerstwa publiczno – prawnego. To eksperyment w skali kraju. Dodatkowo władze powiatu żywieckiego nie są w na chwili obecnej pewne czy budowany przy ich współudziale finansowym szpital ma perspektywy na wejście dla sieci szpitali. Nie mniej poseł zapewniła, że po dojściu do władzy PO nie dopuści do takiej sytuacji, by miasto powiatowe było pozbawione szpitala. Pożyjemy – zobaczymy! Bo punkt widzenia zawsze zależy od punktu siedzenia.

Głosu posłowi Ryszardowi Wilczyńskiemu udzielił prowadzący spotkanie Dawid Skrzydlewski. Poseł przyznał rację Teresie Frączkiewicz. Podzielił się ze słuchaczami takim oto spostrzeżeniem. Problemy służby zdrowia może w miarę skutecznie rozwiązywać tylko silny samorząd wojewódzki. Samorząd z kasą. On osobiście, jako wieloletni samorządowiec, wojewoda dwóch kadencji, stawiałby na lokalne programy rozwojowe, które miałyby rozwiązywać problemy społeczności lokalnej w sposób kompleksowy. Przypomniał też, iż ok. 130 miast powiatowych w Polsce się wyludnia, a ilość miejscowości wiejskich w skali kraju podlegających temu procesowi wynosi ok. 1300! Spowodowane to jest wolnością ludzi, ich poszukiwaniami lepszego miejsca do życia.


C.d.n.

Cud natury?!

Po raz trzecia na przestrzeni ostatnich czterech miesięcy Komisja Zdrowia i Opieki Społecznej Rady Powiatu obradowała na temat stanu opieki zdrowotnej na terenie naszego powiatu. Spotkanie odbyło się w dniu wczorajszym.

Obradom przewodniczyła przewodnicząca komisji – Teresa Frąckiewicz. W posiedzeniu uczestniczyli członkowie komisji: Kazimierz Bogucki (z-ca przewodniczącego komisji), Grzegorz Aleksander Trojanek (członek komisji), Ryszard Wawer (członek). Obecny podczas obrad był radny powiatowy Mirosław Żłobiński, który być nie musiał, ale był. Byli również obecni starosta i wicestarosta, których nazwiska pominę, jako nieistotne, a ich obecność na sali obrad polegała na wgniataniu ich szynek tylnych w tapicerowane siedziska krzeseł.

Na obrady przybyli również lekarze górowskich przychodni: Stanisław Hoffmann, Tomasz Hurla, Edward Szendryk. Obecny był dyrektor Samodzielnego Publicznego Zakładu Opieki Zdrowotnej Ośrodka Rehabilitacji Dzieci Niepełnosprawnych w Górze – Florian Polowy. W końcu na obradach komisji pojawił się dyr. NFZ we Wrocławiu – Andrzej Oćwieja.

Przewodnicząca komisji Teresa Frąckiewicz nawiązała w swoim wystąpieniu do poprzednich spotkań, w tym tego z udziałem dyrektorów szpitali w Lesznie, Głogowie, Wschowie.

Dyrektor NFZ we Wrocławiu zaznaczył, że o „szpitalu mówić nie będziemy.” Zajął się natomiast problemem związanym z zabezpieczeniem świadczeń medycznych dla mieszkańców naszego powiatu. Poinformował, że w kwestii tzw. „wieczorynki”, która nominalnie działa w nędznych resztkach niegdyś naszego szpitala, tak sromotnie przeputanego przez bałwanów maści arcybałwaniej. NFZ ogłosił konkurs na świadczenie usług „wieczorynki”. Zgłaszanie ofert ma trwać do 7 czerwca. PHM, który obecnie nominalnie ma świadczyć te usługi zrezygnował z kontraktu i w ten sposób mieszkańcy naszego powiatu stają przed widmem braku nocnej i świątecznej opieki zdrowotnej w Górze. Co będzie z nami, gdy nikt do konkursu nie przystąpi?!

Dyrektor NFZ podkreślił, że: „nie byłoby problemu, gdyby był szpital, bo wówczas nasz szpital byłby w się grupie szpitali „A”, a to oznaczałoby, że byłby w sieci i dostał kontrakt”. A tak przez głupotę tych, których nazwiska nie wymienię (przynajmniej dzisiaj) szykuje nam zdrowotna Sahara.

Gastroskopię, endoskopię oraz kolonoskopię wykonywać będzie NZOZ w Niechlowie, na czele którego stoi doktor Andrzej Parzonka. Nastąpiła w tym przypadku aneksach dotąd obowiązujących umów na dalsze 3 miesiące. Na stomatologię trwa wiąz konkurs. Przechodnie wykonujące dotąd ambulatoryjne badania specjalistyczne będą miały umowy anektowane do 30 czerwca 2018 r. To samo dotyczy opieki psychiatrycznej.

Opieka długoterminowa, którą dotąd w górowskiej resztówce po dumnym niegdyś szpitalu, który dzięki „radosnej” twórczości nieudaczników w podarunku dostała wrocławska „banda czworga”, również dobiega końca. Nawiasem mówiąc z przebywających na wczasach fundowanych przez Skarb Państwa czterech członków tej grupy przestępczej, już tylko dwóch korzysta z hojności naszej Najjaśniejszej. Obecny dzierżawca budynku po szpitalu, PHM Wrocław, wypowiedział NFZ – owi kontrakt. Dyrektor NFZ poinformował zebranych, że po konsultacjach z rodzinami przebywających tam pacjentów, wszystko wskazuje na to, że kontrakt na świadczenie długoterminowej opieki zdrowotnej uzyska szpital w Głogowie i Lesznie.

W kwestii „szpitala pierwszego kontaktu” dyrektor NFZ poinformował, że dokonano analizy migracji pacjentów z terenu naszego powiatu za rok ubiegły. Analizowano liczbę pacjentów z naszego powiatu w szpitalu w Lesznie i Rawiczu. „Nie jest to ilość pacjentów zatrważająca” – stwierdził dyrektor NFZ. Z jego wypowiedzi można wysnuć wniosek, że te placówki znajdą się w planowanej sieci szpitali. Ich listę poznamy 27 czerwca br.

Dyrektor Florian Polowy, który od 30 lat działa w ochronie zdrowia, naświetlił sytuację rehabilitacji. Stwierdził, że co prawda NFZ aneksował kierowanemu przez niego zakładowi kontrakt na świadczenie usług na okres 3 miesięcy, ale przyznane środki nie są na poziomie tych, które otrzymywał PHM, który ze świadczenia usług rehabilitacyjnych zrezygnował (mowa o rehabilitacji świadczonej w budynku po byłym przeputanym przez nieudaczników szpitalu). Tak więc kierowany przez dyrektora Floriana ośrodek ma kontrakt, ale za środki niższe niż za te same świadczenia otrzymywał PHM. I weź tu rehabilituj?!

Dyrektor NFZ usiłował się rehabilitować i pocieszał słuchaczy słowami „czynimy starania” oraz „będziemy rozpatrywać”. Słowa dyrektora natchnęły mnie takim optymizmem, który porównać można do mojego „zapału” dla tzw. „sprzedaży” naszego szpitala.

W toku „ożywionej” jak smar „Tawot” dyskusji, udało się ustalić, że budynki po byłym naszym srebrze rodowym, jakim był szpital, znajduje się w rękach firmy z Wrocławia „RAS”. Doktor Edward Szendryk zadał pytanie o pracownię RTG, na którą PHM wypowiedział kontrakt dla NFZ. Tak, tak! Wszystko wskazuje na to, że nie będziemy mieli się gdzie w naszym mieście prześwietlić. Na to pytanie dyrektor NFZ nie potrafił udzielić odpowiedzi. Kontrakt na świadczenie usług rtg kończy się z dniem 30 czerwca br.

Z powodu braku ochotników do dalszej burzliwej dyskusji nad problemami opieki zdrowotnej przewodnicząca zakończyła obrady. W kuluarach uczestnicy spotkania wskazywali, że nie ma partnera ze strony władzy powiatowej do rozmów na ten temat. Jeden z uczestników stwierdził: „Ręka została wyciągnięta podczas wcześniejszego spotkania. I co? Nie ma z kim rozmawiać”. Faktem jest, że z zaproszenia nie skorzystali liczni lekarze działający na terenie naszego powiatu. Nie sądzę, że są to ludzie złej woli i małej wiary. Są realistami, którzy widzą, że z tą władzą rzeczywiście nie ma o czym rozmawiać w kwestii ochrony naszego zdrowia. Można rzec, że trzeba mieć zdrowie, by z władzą tak nieudolną rozmawiać. A zdrowia szkoda, bo jest jedno. A władza może być niejedna.

Patrzcie Państwo. Raz do roku kwitnie lipa. A w naszym samorządzie powiatowym kwitnie nieprzerwanie od 7 lat Latem, zimą, jesienią, wiosną. Cud! Pytanie: piękna lipa to czy bezużyteczny chwast?

P.S.

W dniu 31 maja wszystkim pozostałym pracownikom naszego niegdyś szpitala (ok. 10 osób) ich pracodawca wręczył miesięczne wypowiedzenia z pracy. Została za to wieczna hańba idiotom, którzy do tego doprowadzili. 

wtorek, 30 maja 2017

Posłowie nadciągają!

Górowska Platforma Obywatelska zaprasza na spotkanie z trójką swoich parlamentarzystów. Spotkanie odbędzie się w sali klubowej Domu Kultury 
w dniu 31 maj o godz. 17.30. 

Adam Korol


Pięciokrotny olimpijczyk (Atlanta 1996, Sydney 2000, Ateny 2004, Pekin 2008, Londyn 2012). Czterokrotny mistrz świata w konkurencji czwórek podwójnych mężczyzn (2005, 2006, 2007, 2009), mistrz Europy (2010). Podczas Igrzysk Olimpijskich w Pekinie (2008 – czwórka podwójna) zajął 1 miejsce.
Partnerami Adama Korola w zwycięskich osadach byli Konrad Wasielewski, Marek Kolbowicz, Michał Jeliński. Był również brązowym medalistą MŚ w dwójce podwójnej (z Markiem Kolbowiczem w 1998) oraz wicemistrzem świata (2002) i brązowym medalistą MŚ (2003) w czwórce podwójnej (z Adamem Bronikowskim, Sławomirem Kruszkowskim i Markiem Kolbowiczem). Od 15 czerwca 2015 r. do 16 listopada 2015 minister Sportu i Turystyki.

Małgorzata Popek

Posłanka na Sejm VII i VIII kadencji. Należy do Platformy Obywatelskiej.\ W 2015 z powodzeniem ubiegała się o poselską reelekcję w okręgu bielskim. W Sejmie VIII kadencji zasiada w Komisji Samorządu Terytorialnego i Polityki Regionalnej oraz Komisji  Administracji i Spraw Wewnętrznych.
W trakcie poprzedniej kadencji Sejmu była członkiem trzech komisji sejmowych - samorządu terytorialnego i polityki regionalnej, rolnictwa i rozwoju wsi oraz polityki senioralnej. Pracowała i pracuje w pięciu podkomisjach rolnictwa i rozwoju wsi oraz trzech podkomisjach stałych samorządu terytorialnego i 20 podkomisjach nadzwyczajnych. Działa w sześciu zespołach parlamentarnych: to m.in. Parlamentarna Grupa Kobiet, Parlamentarny Zespół Strażaków. Parlamentarny Zespół Członków i Sympatyków Ruchu Światło-Życie, Akcji Katolickiej oraz Stowarzyszenia Rodzin Katolickich, Parlamentarny Zespół ds. Uzdrowisk oraz Parlamentarny Zespół Przyjaciół Harcerstwa. Działa też w czterech grupach bilateralnych.

Ryszard Jan Wilczyński


Samorządowiec, od 2007 do 2015 wojewoda opolski, poseł na Sejm VIII kadencji. Od 1990 do 2007 pełnił funkcje w samorządzie, był radnym i sekretarzem gminy Namysłów, przewodniczącym sejmiku samorządowego województwa opolskiego, sekretarzem powiatu i wiceprzewodniczącym rady powiatu namysłowskiego, a w latach 2006–2007 członkiem zarządu województwa.

Od grudnia 2011 do listopada 2015 r. pełnił funkcję wojewody opolskiego. W wyborach w 2015 z listy PO został wybrany do Sejmu VIII kadencji.

środa, 24 maja 2017

Statystyka OPS



Podczas ostatniej sesji Rady Miejskiej radni przejęli szereg sprawozdań, które przedłożyły przed ich oczy i zmysły jednostki zależne od UMiG. W złożonych sprawozdaniach znajduje się wiele ciekawych informacji, które szerzej są nieznane.

I tak w sprawozdaniu Ośrodka Pomocy Społecznej, której szefuje pani Edyta Lisiecka, znajduje się mnóstwo informacji, które ukazują ogrom zadań spoczywających na pracownikach OPS – u. Nawiasem mówiąc ich praca bardzo często jest niedoceniana i deprecjonowana.

I tak nasz OPS informuje, że od lat spada liczba ludności naszej gminy. W roku 2012 na ternie naszej gminy mieszkało 20.786 osób. Dwa lata później było nas 20.694, czyli o 92 osoby mniej. Natomiast w roku 2015 liczba mieszkańców naszej gminy wynosiła 20.554, to jest o 140 osób mniej niż rok wcześniej (2014 r.). W ubiegłym roku liczba mieszkańców ponownie się skurczyła i wynosiła (na koniec roku kalendarzowego) – 20.426 osób, tj. o 128 osób mniej. Tak więc od roku 2012 ubyło nam 360 mieszkańców.

Dodatkowo następuje ciągły wzrost liczy osób znajdujących się w wieku poprodukcyjnym. Takich osób (mężczyzna i kobiet) odnotowano  w roku 2016 – 3807, tj. 18,6% ogółu mieszkańców gminy. Następuje więc wzrost liczby mieszkańców w wieku poprodukcyjnym a drugiej strony kurczy się liczba osób w wieku produkcyjnym. W perspektywie długookresowej jest to zjawisko dla rozwoju naszej gminy bardzo groźne.

I tak w roku 2014 na terenie naszej gminy mieliśmy w przedziale wiekowym 0 – 17 lat 1926 mieszkańców płci żeńskiej W roku 2016 pań w tym przedziale wiekowym było o 95 mniej. Natomiast w przedziale wiekowym 18 – 59 lat, w analogicznych okresach, liczby wyglądały następująco: 6134 (2014 r.) oraz 5953 (2016 r.). Oczywiście wciąż mowa o płci nadobnej. Spadek liczby kobiet jest więc widoczny i w stosunku do roku 2014 wyniósł, dla przedziału wiekowego 18 – 59 lat, 181 pań.

Populacja płci niepięknej również się kurczy (co wcale nie oznacza, że im się też coś kurczy!). I tak w roku 2014 w wieku 0 – 17 lat jej reprezentantów było 2036 a dwa lata później 1945, czyli o 91 młodych, pełnych entuzjazmu i wigoru oraz wprost niespożytych możliwości (do nauki oczywiście!) gmina miała mniej.

Wcale to a wcale lepiej nie było przedziale wiekowym 18 – 64 lat. Rok 2014 – 7058 a w roku 6890 osób. Spadek o 168 osób.

Trzeba też pamiętać, że na terenie gminy jest więcej kobiet niż mężczyzn. Na 1 mężczyznę przypadało 1,03 białogłowy. To tak ogólnie, Inaczej natomiast rzecz ma się w przedziałach wiekowych. W przedziale wiekowym 0 – 17 lat na 1 osobę płci żeńskiej przypadało w roku 2016 – 1,06 potencjalnej kobiety. Odwrotna sytuacja panowała w roku 2016 w grupie wiekowej 18 – 64 lata. Tutaj na 1 pana i władcę (nie pozbawiajmy mężczyzn złudzeń!) przypadało 1,15 hożych białogłów.

Nieźle wygląd sytuacja naszej gminy pod względem bezrobocia. Jeszcze w 2014 r. PUP odnotował ich 1494, by koniec roku 2016 zamknąć liczbą 1249 bezrobotnych (- 245 osób). Zmniejszyła się również liczba bezrobotnych długotrwale. W roku 2014 było ich 955 rok późnej – 804, a w roku ubiegłym 718. Zmniejszeniu uległa także liczba bezrobotnych, którym przysługuje „kuroniówka”. Rok 2014 – 218 osób a w roku 2016 - 200
.
W zasobie naszej gminy znajduje się obecnie 485 mieszkań komunalnych. W stosunku do roku 2014 liczba mieszkań będących w zasobach komunalnych gminy zmniejszyła się o 4. Prognozuje się, że w roku 2018 liczba a zmaleje do 420. Jest to możliwe, gdyż na wniosek burmistrz Ireny Krzyszkiewicz, przyjęty przez Radę Miejską, ponownie obowiązują bonifikaty na ich sprzedaż na rzecz najemców.

Na przydział mieszkania komunalnego oczekiwało na koniec roku 2016 złożono 62 wnioski. Prognoza mówi, że do końca 2018 roku możemy oczekiwać 70 wniosków. Sytuacja może ulec poprawie w związku z planowanym remontem budynku po byłym internacie oraz po ALK (ul. Starogórska), gdzie mają być utworzone mieszkania.

W górowskim żłobku przebywało 30 pociech, ale w roku 2018 liczba miejsc w żłobku ma wynieść 105. W roku 2016 2 maluchów nie otrzymało miejsca w żłobku z powodu braku w nim miejsc.

W przedszkolach na terenie naszej gminy mamy 642 miejsca. Ilość miejsc w przedszkolach ma wzrosnąć w 2018 roku do 717. W roku 2014 pomimo złożenia wniosku 27 milusińskich do przedszkola się nie dostało z braku miejsc. Rok później odmów nie było, ale w roku 2016 ponownie musiano odmówić 26 maluchom. Powód – brak miejsc.

Z powodu ubóstwa OPS w roku 2016 udzielił pomocy i wsparcia 915 rodzinom, które łącznie liczyły 2293 osoby. W stosunku do roku 2014 widać istotny spadek osób i rodzin zmuszonych do korzystania z pomocy OPS. W roku 2014 z powodu ubóstwa OPS udzielił pomocy i wsparcia 989 rodzinom, w których żyło 2293 osoby.

Z powodu bezrobocia OPS w roku 2014 pomógł 848 rodzinom (2311 osób). Dwa lata później 737 rodzin (1841 osób).

W OPS – e zatrudnionych jest 60 osób. Kadrę kierowniczą stanowią 2 osoby. Pracowników socjalnych jest 14, z których 10 ma wykształcenie wyższe a 4 średnie. Pozostałych pracowników jest 44, z których wykształcenie wyższe ma 11 osób, średnie 21 a inne 12 pracowników.

Budżet OPS – u w roku 2014 wynosił 18.553.918 zł. Dwa lata później 19.803.520 zł. Prognoza na lata 2017 i 2018 zakłada wzrost budżetu do poziomu 20.794.280 zł. Pamiętać trzeba o tym, że całkowity koszt funkcjonowania OPS – u wyniósł w roku 2016 1.227.753 zł., tj. 6,2% środków całości budżetu tej jednostki. W stosunku do liczby mieszkańców naszej gminy aż 13% zmuszonych jest przez różne okoliczności życiowe do korzystania z pomocy tej jednostki. Inaczej mówiąc na 1000 mieszkańców gminy 130 ko9rzysta z usług OPS – u.

Pamiętać należy,  że w budżecie naszej gminy w roku 2016 pomoc społeczna stanowiła 34,93% budżetu. Jest to największa grupa po stronie wydatków w budżecie naszej gminy.

I wydaje się, że to bardzo długo się nie zmieni. Najbardziej boleją nad tym darwiniści społeczni.

wtorek, 16 maja 2017

Dwa kaganki

Proces ostatnio miałem. Karny. Coś na początku kwietnia. Przed sądem w Głogowie. Pozwał mnie nauczyciel wiejski mgr Kamil Kutny, osoba szerzej Państwu nieznana. Z tego powodu nie powinni Państwo czynić sobie wyrzutów, gdyż zaiste nie ma o co. Przypomnę tylko, by być w zgodzie z matką Historią, że owa mało znana osoba raczyła startować w wyborach uzupełniających do Rady Miejskiej, ale nie zyskała akceptacji wyborców. Wydaje mi się, iż źródeł jego sromotnej klęski wyborczej należy upatrywać w owej anonimowości oraz pewnej intelektualne nieporadności. I na tym skończmy fragment posta poświęconego przegranemu w wyborach magistrowi.

Otóż magister ów zażądał dla mnie kary w postaci nawiązki na PCK w kwocie 10.000 zł., co wprawiło mnie w śmiech porównywalny do tego, jaki wzbudza we mnie polityk mówiący o uczciwości. Zarżałem zatem niczym „Łysek z pokładu Idy”, czym zmęczyłem się jak „Nasza szkapa”.

O co magistrowi chodziło? – spytają Państwo. Przegrany w wyborach na radnego magister oskarżył mnie o czyny tak niecne, jakie popełnić mogła tylko niecna w każdym calu Kanalia, jaką niewątpliwie byłem, jestem i będę o czym solennie Państwa zapewniam.

W pozwie mój sromotnie przegrany w wyborach rywal stwierdził, że został przeze mnie „poniżony” pisząc na swoim blogu, iż pełni on „zaszczytną funkcję nauczyciela wiejskiego. Dodatkowo przegrany kandydat miał mi za złe stwierdzenie o „złym doświadczeniu z podstawówki” oraz za zwrot „wstręt do woźnych.” Ponadto w pozwie przeczytać można było, że zarzuciłem mu rzekomo plagiat, którym miała być jego praca magisterska. Te swoje żale, bóle i nadmiar żółci wątrobianej dostojny oskarżyciel prywatny, czyli szerzej nieznany magister, podsumował zdaniem stwierdzającym, iż „poniżyłem go w oczach opinii publicznej.”

W toku przewodu sądowego szerzej nieznany magister i oskarżyciel prywatny nie potrafił w sposób przekonywujący udowodnić Kanalii jego niecnych zamiarów, które miały się rzekomo kryć za tymi jak najbardziej niewinnymi sformułowaniami, pełnymi przecież niewymownej słodyczy, wdzięku, lekkości i pełnych poezji wprost nieziemskiej. To była czysta liryka po prostu.

I tak wstrętna i przebrzydła ze wszech miar Kanalia przytoczyła bohaterkę z „Siłaczki” Stefana Żeromskiego, gdzie bohaterką jest właśnie „wiejska nauczycielka”. Kanalia wspomniała również o „Konopielce” oraz przed oblicze wysokiego sądu przedłożyła artykuł prasowy zatytułowany: :Nauczyciel wiejski sypiał z uczennicą”. Te niepodważalne dowody świadczyć maiły o tym, że zwrot: „nauczyciel wiejski” jest zwrotem obiegowym, funkcjonującym w literaturze oraz prasie.

W kwestii „złego doświadczenie z podstawówki” oraz „wstrętu do woźnych” tenże niecny Kanalia przypomniał oskarżycielowi prywatnemu, czyli niespełnionemu radnemu, że zna go od gimnazjum. I to dość dobrze! Wspominając lata spędzone w murach szkoły oskarżyciel prywatny i przegrany kandydat na radnego z bólem i żalem wyznał niegdyś Kanalii, doskonałej w swej kanaliowatości, że oberwał ścierką III klasy czystości od woźnej. I tu Kanalia wspomniał o owym incydencie, co sąd wysoki i sprawiedliwy wziął w pełni pod uwagę.

Oskarżyciel prywatny z tytułem magistra nie potrafił również przekonać wysokiego sądu, iż został przeze mnie poniżony w oczach opinii publicznej, dla której przecież jest nieomal zupełnie anonimowy i pozbawiony większego znaczenia w życiu publicznym, na czym życie publiczne, wcale to a wcale, szwanku żadnego nie ponosi.

W kwestii rzekomego popełnienia plagiatu przez pana magistra i niedoszłego radnego w jednej personie, Kanalia odczytał fragment z wpisu na swoim blogu, którym to sam Kanalia, osobiście naciskając klawisze klawiatury, prosił, by nie przypisywać magistrowi plagiatu z Mistrza Żłobińskiego, ale wykazywał na dużą zbieżność treści. Styl pracy magisterskiej oskarżyciela prywatnego Kanalii się nie podobał i porównał stylistykę pracy do „wdzięku cepa”. Wysoki sąd wziął pod uwagę argumentację Kanalii pod uwagę i stwierdził, że konstrukcja pracy magisterskiej składa się w przeważającej części z cytatów. Tak jak na polu wyborczym, tak i w tym przypadku magister poległ w starciu z teraz już cnotliwą Kanalią (zdrowie nie te!).

Kanalia w swoim słowie końcowym nie przyznał się do zarzucanych mu czynów i poprosił o uniewinnienie. Oskarżyciel posiłkowy i przegrany kandydat na radnego Domagał się dla Kanalii wzmiankowanej wcześniej kary.

Sąd wydał wyrok po tygodniu i całkowicie uniewinnił cnotliwą obecnie z musu Kanalię. I tak skończyła się sprawa, która w mojej ocenie jest przykładem sądowego pieniactwa. I w te sposób niosący „kaganek oświaty” magister poparzył się na „kaganku sprawiedliwości”.



czwartek, 11 maja 2017

Służba zdrowia w mgle cz.2

Przedstawiciel „Temedu” dr Tomasz Hurla przypomniał, że z przychodnią w której pracuje NFZ nie zawał kontraktu na świadczenie usług okulistycznych. „Jest gdzieś granica wytrzymałości POZ – ów. Nikt z nami nie rozmawiał i nie rozmawia na temat naszych możliwości a szpitala nie mamy. Trzeba pamiętać, że specjalistka pełni rolę podrzędną wobec POZ – ów. Sytuacja jest krytyczna. Pomyśleć należy o ortopedii, bo trudno jest dla ludzi bez własnego samochodu jechać mając niepełnosprawne kończyny.” Dr Tomasz Hurla raz jeszcze wskazał na zagrożenia wynikające z braku kadry lekarskiej. „Podstawą są lekarze i to jest granica, której nie da się przeskoczyć. Był szpital. Prosperował. Byli w nim lekarze z II stopniem specjalizacji. Dr Hoffman wiedział jak prowadzić szpital i robił to dobrze.”

Dr Edward Szendryk również narzekał na NFZ. W stosunku do „wieczorynki” przypomniał, że lekarze nie chcieli brać tam dyżurów. „Kto pełnił tam dyżury?”- pytał i sam sobie odpowiedział: „ja i dr Kalinowski.” „I co, zapłacili wam?” – zręcznie zadał pytanie dr Hoffman. „Nie zapłacili!” – padła odpowiedź. Sala obrad zapromianiała w uśmiechach.

Dr Edward Szendryk wygłosił również opinię, że szpital przed sprzedażą był wg niego zadłużony na kwotę 700 tys. zł. W tym miejscu muszę Państwu przypomnieć, iż mówca należał do tej grupy radnych trzymających w powicie władzę, która w sposób zupełnie durny rękami i nogami głosowała za sprzedażą szpitala wrocławskiej „bandzie czworga.” Niezbyt zdziwiłam się więc wypowiedzą szanownego doktora, który po prostu szuka alibi dla swego niecnego postępku. I ja mu się wcale nie dziwię, bo to przykro przejść do historii powiatu w roli grabarza szpitala. No, może on grobu dla szpital osobiście nie kopał, ale działkę pod grób pomógł sprzedać.

Ta wypowiedź spotkała się z ripostą dr Stanisława Hoffmana, który poprosił, by: „Bzdur nie opowiadać. Szpital nie był zadłużony a na jego koncie było 300 tys. zł. A to, że rządzący powiatem w głupi sposób regulowali wcześniejsze zadłużenie szpitala, to już całkiem inna sprawa. To była bardzo dobra spółka. Potwierdzenie dobrej kondycji finansowej szpitala można poszukać w sprawozdaniu finansowym, które złożyłem na dzień 17 grudnia 2013 roku w starostwie (dzień podarowania szpitala wrocławskiej „bandzie czworga”). Wypowiedź dr Stanisława Hoffmana nie spotkała się z ripostą zarówno dr Edwarda Szendryka, jak też wspólnika w dzierżawie miejsca pod grób szpitala, będącego na etacie – niepotrzebnie! - „gostka”, który okazał się przegranym kandydatem na burmistrza Wąsosza.

I tu na marginesie drobniutka uwaga. „Gostek” ów cieszy się niepomiernie z zapowiadanej dwu kadencyjności dla burmistrzów. Jak informują mnie zaprzyjaźnione piżmaki, twierdzi on, że teraz wygra wybory, bo Stuczyka już nie będzie. Coś mi się wydaje, że szybciej kulawy wygra maraton dla sprawnych zupełnie niż ów „gostek” wybory na burmistrza. W Wąsoszu chyba jeszcze nie podurnieli!

I druga drobna uwaga. Właściwie pomysł taki mi się nasunął o świcie. Proponuję, by w powiecie ogłosić święto ogólno powiatowe. Skrót: „PDF”. Niech odbywa się corocznie 17 grudnia. „Powiatowy Dzień Frajera” winie mieć komitet honorowy. W jego skład powinni wchodzić osoby, które nas „zbawiły” od szpitala. A lista jest długa! ?Tablicę pamiątkową tubylcy sądzę, że zafundują. A na niej nazwiska tych, którzy tak bezmyślnie gardłowali za „sprzedażą” szpitala i obiecywali cuda na patyku. I oczywiście ich przemarsz po ulicach naszego miasta. Państwo wyobrażają sobie tę „radość” niedoszłych pacjentów? Te okrzyki ku ich czci i chwale? „Entuzjazm” tych wszystkich matek, które by odwiedzić dziecię swe w głogowskim, rawickim, leszczyńskim, wschowskim bądź innym szpitalu, tułać się musiały. Tatusiowe, babcie i dziadkowie zapewne też okrzyków ku czci wiecznej i chwale nieprzemijającej skąpili nie będą. A on? A oni skromnie, oczęta w padół ziemski wbite, wzruszeni niepomiernie na osiołkach maści sino – blady żółto – koperkowy – róż przemierzać będą ulice naszego zacnego grodu, by pochód swój zakończyć przed ruinami tego, co niegdyś było naszym wspólnym dobrem, któremu niejeden zdrowie a i życie zawdzięcza. Szpital w stanie obecnym jest bowiem żywym dowodem na to, ja niewielu może zaszkodzić tak wielu.

Dr Andrzej Parzonka stwierdził, że gdyby pojawiła się szansa na otwarcie choćby jakiejś namiastki szpitala, to: „każdy z nas pomoże. Taka jest nasza wola. Wszystko jednak zależy od samorządów.”

Dr Tomasz Hurla przypomniał, że dotąd władze powiatu nigdy nie zorganizowały podobnego spotkania, na którym omawiano by sprawy służby zdrowia. Raz jeszcze podkreślił, że: „górowski szpital był dobry i ktoś go do tego stanu doprowadził. Siedzi on tu na sali. Brak było rozmów z lekarzami. Traktuje się nas podmiotowo.” Równocześnie apelował o to, by nie antagonizować społeczeństwa w kwestii służby zdrowia.

Głos zabrał obywatel Kanalia. Wieść gminna niesie, że wszyscy którzy przyłożyli się do „sprzedaży” szpitala, cieszą się jego niebywałym wprost szacunkiem, najgłębszą miłością i nieziemskim uwielbieniem. Oczywiści w sposób dla niego specyficzny. Potwarcy mówią, że najchętniej podusiłby ich własnymi rączkami, gdyby wiedział że za ten czyn nie dostanie więcej jak lat 3. I to w zawieszeniu. Ale to oczywiste pomówienia. Ogólnie jednak rzecz biorąc osobnik to wredny.

W sposób niewybredny zaatakował Kanalia niespełnionego kandydata na burmistrza Wąsosza. Był na tyle bezczelny, że zapytał go o interwencje z sprawie nieprawidłowego funkcjonowania „wieczorynki”. Niespełniony kandydat na burmistrza Wąsosza (i niech tak pozostanie) tłumaczył, że wysyłano pisma. Tak że obiektywnie rzecz ujmując coś robiono lub usiłowano zrobić. A ten cham patrzy na niego, jakby skalp z jego szlachetnej czaszki zdjąć zamierzał i pali taką gadkę: „Uważajcie, żebyście przepukliny przy tej robocie nie dostali!” Zero szacunku dla naszych powiatowych dobrodziei!

Ale to nie koniec! Potem Kantali obrzydła i przebrzydła mordę swą niewyparzoną wydarł i powiedział, że pomysły władzy powiatowej na funkcjonowanie służby zdrowia wyczerpały się na podarowaniu szpitala wrocławskiej „bandzie czworga.” Ten, który bardzo pragnął być tym, kim nigdy nie będzie, czyli burmistrzem Wąsosza, apelował do Kanalii o zachowani kultury. A ten chamidło nawet nie spojrzał na niego, tylko machnął ręką, jakby od gza złośliwego i upierdliwego się odganiał i warknął: „Zamknij się!” Wypominać zaczął „sprzedaż” szpitala, że wycena szpital dokonana była przez biegłego bez uprawnień. No, to jest zwykłe czepianie się człowieka, który chciał dobrze a wyszło pizdowato (za przeproszeniem!).

Do Kanalii próbował też apelować radny Ryszard Wawer. Prosił on, by już nie mówić o „sprzedaży” szpitala, bo to do niczego nie prowadzi. Taką odmianę „grubej kreski” proponował. A ta żmija, Kanalia znaczy, rzecze na to: „To może jeszcze po orderze im dać? Z buraka?” Takie to cięte i zawzięte na dostojnych przedstawicieli władzy niczego nie ogarniającej. A radny Ryszard Wawer dale apeluje. I zgodnie z założeniami, by zapomnieć raz na zawsze o „sprzedaży” szpitala stwierdza dogłębnie filozoficznie: „Nie rozstrzygniemy czy sprzedaż szpitala była słuszna czy nie. Niech to rozstrzygnie historia” A Kanalia na to: „Historia już rozstrzygnęła kto miał racę!” Bezczelny typ!

A przecież cóż takiego się stało?! Szpital i owszem znikł, ponad 100 osób straciło pracę. I co się stało? Ziemia jak krążyła tak krąży, Słońce wschodzi i zachodzi. A będący na etacie starosty i wicestarosty mają pracę. I już kompletnie nie muszą martwić się o szpital. A korzyść z tego taka, że od trosk szpitalnych ich umysły wolne są a zatem szlachetnych ich oblicz zmarszczki orały nie będą. I lica ich będą równie gładkie jak ich mózgi.

A my musimy władzę naszą uszanować, dbać o nią, chuchać i dmuchać. Bo drugiej takiej w całej Polsce nie ma! A wredna Kanalia pojąć tego nijak nie może. Tfu! Na Kanalię zły urok!


Ciąg dalszy w tym temacie nie nastąpi.