"Jak ktoś żyje z tego, że zwalcza wroga, jest zainteresowany tym, aby wróg pozostał przy życiu". KONTAKT: robert.mazulewicz@gmail.com tel. 883 793 645. Gwarantuję 100% dyskrecji.
piątek, 18 listopada 2016
Przechrzczona?
Życie jest pełne niespodzianek. Dziś na przykład przeglądając stronę Gazety Wrocławskiej dowiedziałem, że nasza pani burmistrz zmieniła imię i obecnie zamiast Ireny należy zwracać się do niej "Ukochana Iwonko".
Nowe imię pani burmistrz otwiera pole do przeróżnych zdrobnień: Iwonuś, Iwciu, Iwonko, Iwoneczko, Iwoniu aż do Piwoniu.
Jestem pewien, że nowe imię spotka się z aplauzem wszelkiego rodzaju wazeliniarzy. Bez obaw, bo ja byłem i będę przywiązany do zdrobnienia: Iruchno!
Trzeba przyznać, że moja kochana Iruchna świetnie prezentuje się na zdjęciu. Jak widać jest w dużej komitywie z czasem, który jej nie posuwa, lecz oszczędza. Wygląda świeżo, ponętnie, zwodniczo, oczęta dalej paraliżują wszystkie zmysły (za wyjątkiem jednego), usteczka złożone w uroczy dzióbek, policzki rumiane i naturalnie napięte, co niektórzy (oczywiście złośliwcy) będą wskazywali na kwas hialuronowy. A z kwasem tym obcuje na co dzień nasza nieco zapomniana znakomitość doktor Zygmunt zwany w pewnych kręgach "Lepem na baby".
Nasza Irena/Iwona (jak komu wygodniej) bierze udział w plebiscycie na najlepszego burmistrza w naszym województwie. Bardzo mnie to zbulwersowało, gdyż ograniczenie roli i wielkości mojej ukochanej Iruchny jedynie do naszego województwa jest ciężką potwarzą wobec niej. Ona godna jest startować w rankingu co najmniej ogólnopolskim, a właściwy format uzyskałaby w rankingu unijnym.
W chwili kiedy zobaczyłem plebiscyt natychmiast oddałem głos i z niepokojem zauważyłem, że przez długi czas brakowało innych głosów. Czyżby - poza mną! - wszyscy mieli panią burmistrz w dupie? I tylko ja ją kocham miłością czystą (platońską), pełną altruizmu, uwielbienia i szału namiętności? A gdzie ci wszyscy, co kadzą bez miary przyzwoitości? Żal dupę ściska, by wydać kilka nędznych złociszy na sms -a?
sobota, 5 listopada 2016
Banalny przepis na rogala
8 stycznia przyszłego roku odbędzie się po raz pierwszy wielkie święto poświęcone wypiekowi ku czci rogali.
W tym wiekopomnym święcie brać będą udział tylko wyjątkowi mieszkańcy naszego zacnego grodu, o którego dobrobyt dba kobieta o lwim sercu Jej Dostojność Irena Krzyszkiewicz. Nadmienić muszę, że od czasu gdy podjąłem decyzję o tym, że zgadzam się być tym, kim będę Nasza Najukochańsza Przywódczyni wciąż wspiera mnie duchowo i telepatycznie w mych snach. Sen ostatni z dzisiejszego poranka: śniło mi się, że Jej Dostojność czochra mnie po czuprynce i mówi: "Oh Ty mój najukochańszy radny".
Wracamy do święta. Nie przyszliśmy tu pierogów lepić. Rzecz w tym, że chcę z Państwem podzielić się najprostszym przepisem (a jednocześnie najbardziej genialnym) na samodzielny wypiek rogala. Bez trudu, zachodu i zbędnych ceregieli.
W celu wypieku takiego rogala należy udać się do najbliższej piekarni i tam kupić bułkę tartą. Następnie dodać należy niezbędnie dużej ilości wazeliny. Bułkę tartą należy wysypać na stolnicę, dodać wazelinę i uformować własnoręcznie rogala.
Jeżeli się Państwo przyłożą do tego z sercem, energią i miłością może wyjść Państwu produkt jak na zdjęciu.
W tym wiekopomnym święcie brać będą udział tylko wyjątkowi mieszkańcy naszego zacnego grodu, o którego dobrobyt dba kobieta o lwim sercu Jej Dostojność Irena Krzyszkiewicz. Nadmienić muszę, że od czasu gdy podjąłem decyzję o tym, że zgadzam się być tym, kim będę Nasza Najukochańsza Przywódczyni wciąż wspiera mnie duchowo i telepatycznie w mych snach. Sen ostatni z dzisiejszego poranka: śniło mi się, że Jej Dostojność czochra mnie po czuprynce i mówi: "Oh Ty mój najukochańszy radny".
Wracamy do święta. Nie przyszliśmy tu pierogów lepić. Rzecz w tym, że chcę z Państwem podzielić się najprostszym przepisem (a jednocześnie najbardziej genialnym) na samodzielny wypiek rogala. Bez trudu, zachodu i zbędnych ceregieli.
W celu wypieku takiego rogala należy udać się do najbliższej piekarni i tam kupić bułkę tartą. Następnie dodać należy niezbędnie dużej ilości wazeliny. Bułkę tartą należy wysypać na stolnicę, dodać wazelinę i uformować własnoręcznie rogala.
Jeżeli się Państwo przyłożą do tego z sercem, energią i miłością może wyjść Państwu produkt jak na zdjęciu.
czwartek, 3 listopada 2016
Szczytowanie talentu
| Zdjęcie udostępnione dzięki niewyczerpanej życzliwości Mirosława Żłobińskiego z Góry. |
Trzeba powiedzieć, że prekursorem badań na ten temat jest nasz znakomity i przezacny Mirosław Żłobiński.
Z nudów, bo nie piję, przeglądnąłem wczoraj pracą magisterską Kamila Kutnego, a następnie sięgnąłem po 10 numer "Kwartalnika Górowskiego" z tekstem traktującym o "Solidarności".
Autorem artykułu w "KG" jest wybitny i niedościgniony Mirosław Żłobiński, który jak wiem służył swoją radą, pomysłem i pomocą kandydatowi Kamilowi Kutnemu od lat wielu.
Już pobieżna lektura porównawcza obu tekstów była dla mnie lekkim wstrząsem. W oczy rzuciło mi się bogactwo i sprawność językowa naszego wybitnego regionalisty i nieporadność językowa, stylistyczna oraz pewien chaos i niezborność przy budowie zdań w tekście Kutnego.
Na pierwszy rzut oka widać, że obie prace są różne, ale ta autorstwa M. Żłobińskiego jest wyrafinowana intelektualnie, natomiast fragmenty pracy K. Kutnego są budowane z wdziękiem cepa, przy czym zaznaczam, iż nie mam nic do cepa.
Mniej wprawny Czytelnik odnieść może wrażenie, że K. Kutny streścił (w mojej ocenie dość nieudolnie) fragmenty z artykuł mistrz Żłobińskiego w celu uzyskania tytułu magistra. W mojej ocenie nie ma tu mowy o plagiacie, gdyż daleko mu do mistrza tego gatunku jakim jest Tomasz "Plagiat" Krysiak.
Nie mniej warto jednak by poznali Państwo uzdolnienia kandydata na radnego. Z góry bardzo dziękuję panie Kamilu za podziękowania, które niewątpliwie skieruje pan na moje ręce za propagowanie pana dorobku naukowego i rozsławianie pana kandydatury, która znana jest tylko panu.
| Powyżej fragment autorskiego tekstu Mirosława Żłobińskiego. |
| Powyżej fragment tekstu Kamila Kutnego. |
środa, 2 listopada 2016
Runda pierwsza
Pojawiły się w Górze trzy komitety wyborcze, które wystawią swoich kandydatów na osierocone miejsce w Radzie Miejskiej Góry. Jeden z komitetów firmuje swoim przezacnym nazwiskiem nasza Najukochańsza Pani burmistrz. Prawdopodobnie o mandat z jej namaszczenia i błogosławieństwa będzie ubiegał się niedoszły radny Kamil Rogala. Warto przypomnieć, iż tego potencjalnego kandydata niemiłosiernie zlał w wyborach radny Adrian Grochowiak nie dając mu żadnych szans na odniesienie nawet okruszyny sukcesu. Prawdopodobny kandydat wstępuje w szranki wyborcze po raz kolejny, gdyż jak wieść gminna niesie - podobno - miewa nocne koszmary z niepobieraniem diety radnego w gminie, w której tato jest wiceburmistrzem, a mama pracuje w Powiatowym Urzędzie Pracy w ramach akcji "Rodzina Rogalów na samorządowym". Cioci zatrudnienie pominę głębokim milczeniem, by nie wyszło, że rodzina Rogalów podzieliła pomiędzy siebie cały samorządowy tort.
Chwali się potencjalnemu kandydatowi pragnienie zostania Radym Miejskim. Z całą pewnością Rada Miejska skorzysta na jego wyborze, gdyż w raz z tatą wiceburmistrzem mogą stworzyć silną opozycję przeciwko Naszej Najukochańszej Irenie Krzyszkiewicz, której niech się złota rybka przyśni.
Liczni petenci odwiedzający lokalny urząd zauważają w oczach szanownego wiceburmistrza blask pożądania władzy najwyższej, które wyraża się wysoko podniesioną głową i defiladowym krokiem obserwowanym u żołnierzy rosyjskich.
Przypomnieć też trzeba, że potencjalny kandydat na radnego zatrudniony jest w Ośrodku Kultury Fizycznej, gdzie próbuje wejść w buty (za duże o trzy numery) po świętej pamięci Janie Dworniku. Mówi się, żeby wejść w te buty prezydent Andrzej Duda przedłuży mu specjalnie wiek emerytalny do lat 150. By żyć w zgodzie z prawdą trzeba pamiętać o tym, że po ś.p. Janku Dworniku objął on pieczę nad drużyną "młodzików", która jesienną rundę kończyła na 1 miejscu, a ponieważ jest utalentowanym trenerem i synem wiceburmistrza, to drużyna zakończyła rozgrywki na 4 miejscu. Dla porządku broniła wówczas mistrzowskiego tytułu okręgu legnickiego. Ma talent!
Pełnomocniczką wyborczą potencjalnego kandydata na radnego jest administratorka stron facebookowych MKS Pogoń w Górze - Natalia Gniecka. Studiuje na kierunku zarządzanie bezpieczeństwem państwa i dlatego wszyscy możemy spać spokojnie z wyjątkiem tych, którzy mają troszkę wyobraźni.
Drugi komitet utworzył mój najdroższy przyjaciel Kamil Kutny, którego znam od czasów, gdy czołgał przez gimnazjum. Ukończył historię. Jego nazwisko odnaleźć możemy na okładce książki "Powiat górowski w czasie II wojny światowej", tuż obok nazwiska przezacnego Mirosława Żłobińskiego, który zapewne tę książkę pisał pod dyktando kandydata.
W chwili obecnej potencjalny kandydat Kamil Kutny kontynuuje misję i dźwiga "kaganek oświaty" w miejscowości Bukówiec Górny, gdzie pełni zaszczytną funkcję nauczyciela wiejskiego. Nie jest natomiast prawdą, że zatrudniony jest tam jako woźny, gdyż ze względu na smutne doświadczenia z podstawówki ma wstręt do woźnych.
Jego pełnomocnym pełnomocnikiem jest Filip, ale nie z Konopi lecz Słowik. Do dziś pamiętam jego słowicze trele, pełne uwodzicielskiej mocy, nieszczere oczy i fałszywe uczynki wobec mnie. Człowiek typu: przyłóż do rany, a gangrena się wda. Razem z Kutnym rzucają metalowymi kulkami w niewiadomym mi celu. Postronni stwierdzają, że jest to gra bez sensu i podobno tak prosta jak budowa kija bambusowego, ale w pewnych kręgach uchodzi ona za zaawansowaną dyscyplinę sportową, którą znajdzie się na olimpiadzie w Pcimiu Dolnym.
Te dwie potencjalne kandydatury wymusiły na mnie kandydowanie, chociaż zdaję sobie sprawę, że przy tych gigantach moje szanse są tak blade jak intelekt naszego starosty. Potencjalni kandydaci to tytani myśli, wybitni znawcy samorządu, co prawda nigdy ich na sesji nie widziałem - może dlatego, że jestem krótkowidzem. Szczególnie na meandrach samorządu zna się syn wiceburmistrza Rogali poprzez znajomość salda na ojcowskim koncie w banku. Najwyraźniej się opłaci!
W przypadku Kamila Kutnego mamy do czynienia z przejawem łaknienia, które nie idzie w parze z możliwością trawienia. Sądzę, że bycie skromnym wiejskim nauczycielem stanowi dla niego wyzwanie nie lada. Na samorządzie Kamil się zna, ale uczniowskim, Może mu się samorządy pomyliły.
Tak więc 8 stycznia 2017 roku przyjdzie mi może walczyć o mandat, byle nie kredytowy, z dwoma Kamilami, co przyjmuję z radością i pokorą. Liczę przy tym na debatę publiczną. Sala już jest załatwiona, pytania dla publiczności możecie Panie i Panowie pełnomocnicy ułożyć, rodzinę przyprowadzić, klakierów też. Mam nadzieję, że nasza wspólna debata, prowadzona merytorycznie i bez populizmu tak charakterystycznego dla głów niedojrzałych, nadto zapalnych, bezrefleksyjnych a mających o sobie wysokie mniemanie. debata ta niczym bitwa pod Grunwaldem rozstrzygnie losy wyborów w okręgu numer 2.
Ja jednak wiem, że serce i umysł Naszej Ukochanej Pani burmistrz jest ze mną. Metafizycznie odczuwam jej wsparcie, gdyż dzisiaj popołudniu przestało strzykać mnie w kręgosłupie i lewym kolanie. W sposób cudowny również zagoiła mi się rana cięta na pięcie. Gdy po obiedzie zdrzemnąłem się to miałem sen, a w nim Moja Ukochana Pani burmistrz zaciskała swoje zgrabne piąstki i szeptała słodko "Słońce, Kwiatuszku Ty Mój, wstawaj.... sesja!".
![]() |
| fot. facebook.com || Potencjalny kandydat Kamil Rogala i pełnomocniczka komitetu |
Liczni petenci odwiedzający lokalny urząd zauważają w oczach szanownego wiceburmistrza blask pożądania władzy najwyższej, które wyraża się wysoko podniesioną głową i defiladowym krokiem obserwowanym u żołnierzy rosyjskich.
Przypomnieć też trzeba, że potencjalny kandydat na radnego zatrudniony jest w Ośrodku Kultury Fizycznej, gdzie próbuje wejść w buty (za duże o trzy numery) po świętej pamięci Janie Dworniku. Mówi się, żeby wejść w te buty prezydent Andrzej Duda przedłuży mu specjalnie wiek emerytalny do lat 150. By żyć w zgodzie z prawdą trzeba pamiętać o tym, że po ś.p. Janku Dworniku objął on pieczę nad drużyną "młodzików", która jesienną rundę kończyła na 1 miejscu, a ponieważ jest utalentowanym trenerem i synem wiceburmistrza, to drużyna zakończyła rozgrywki na 4 miejscu. Dla porządku broniła wówczas mistrzowskiego tytułu okręgu legnickiego. Ma talent!
Pełnomocniczką wyborczą potencjalnego kandydata na radnego jest administratorka stron facebookowych MKS Pogoń w Górze - Natalia Gniecka. Studiuje na kierunku zarządzanie bezpieczeństwem państwa i dlatego wszyscy możemy spać spokojnie z wyjątkiem tych, którzy mają troszkę wyobraźni.
![]() |
| fot. facebook.com || Kamil Kutny - wiejski nauczyciel |
W chwili obecnej potencjalny kandydat Kamil Kutny kontynuuje misję i dźwiga "kaganek oświaty" w miejscowości Bukówiec Górny, gdzie pełni zaszczytną funkcję nauczyciela wiejskiego. Nie jest natomiast prawdą, że zatrudniony jest tam jako woźny, gdyż ze względu na smutne doświadczenia z podstawówki ma wstręt do woźnych.
Jego pełnomocnym pełnomocnikiem jest Filip, ale nie z Konopi lecz Słowik. Do dziś pamiętam jego słowicze trele, pełne uwodzicielskiej mocy, nieszczere oczy i fałszywe uczynki wobec mnie. Człowiek typu: przyłóż do rany, a gangrena się wda. Razem z Kutnym rzucają metalowymi kulkami w niewiadomym mi celu. Postronni stwierdzają, że jest to gra bez sensu i podobno tak prosta jak budowa kija bambusowego, ale w pewnych kręgach uchodzi ona za zaawansowaną dyscyplinę sportową, którą znajdzie się na olimpiadzie w Pcimiu Dolnym.
| fot: powiatgora.pl |
W przypadku Kamila Kutnego mamy do czynienia z przejawem łaknienia, które nie idzie w parze z możliwością trawienia. Sądzę, że bycie skromnym wiejskim nauczycielem stanowi dla niego wyzwanie nie lada. Na samorządzie Kamil się zna, ale uczniowskim, Może mu się samorządy pomyliły.
Tak więc 8 stycznia 2017 roku przyjdzie mi może walczyć o mandat, byle nie kredytowy, z dwoma Kamilami, co przyjmuję z radością i pokorą. Liczę przy tym na debatę publiczną. Sala już jest załatwiona, pytania dla publiczności możecie Panie i Panowie pełnomocnicy ułożyć, rodzinę przyprowadzić, klakierów też. Mam nadzieję, że nasza wspólna debata, prowadzona merytorycznie i bez populizmu tak charakterystycznego dla głów niedojrzałych, nadto zapalnych, bezrefleksyjnych a mających o sobie wysokie mniemanie. debata ta niczym bitwa pod Grunwaldem rozstrzygnie losy wyborów w okręgu numer 2.
Ja jednak wiem, że serce i umysł Naszej Ukochanej Pani burmistrz jest ze mną. Metafizycznie odczuwam jej wsparcie, gdyż dzisiaj popołudniu przestało strzykać mnie w kręgosłupie i lewym kolanie. W sposób cudowny również zagoiła mi się rana cięta na pięcie. Gdy po obiedzie zdrzemnąłem się to miałem sen, a w nim Moja Ukochana Pani burmistrz zaciskała swoje zgrabne piąstki i szeptała słodko "Słońce, Kwiatuszku Ty Mój, wstawaj.... sesja!".
środa, 12 października 2016
Czy Ty o tym wiesz?
Trasa Góra - Leszno. Piękny,
jesienny dzionek a przed moimi oczami ukazuje się gminna limuzyna (gmina bogata
to na limuzyny stać), wypucowana, błyszcząca niczym natarta wazeliną, pachnąca
Chanel no. 5, posuwa się ku przeznaczaniu.
I cóż ja widzę? Ja tam się nie
znam na przepisach ruchu drogowego, ale wiem, że podwójna linia ciągła to rzecz
święta. Nawet po pijaku - kiedy to było? - wiedziałem, że nie wolno jej przekraczać.
Ciężko nie raz było - fakt, ale dawało się radę. Przecież sam siebie dobrze
potrafię prowadzić i mój niegdyś cnotliwy tryb życia był doskonale znany,
ceniony i powszechnie aprobowany za wyjątkiem tych, którzy urodzili się z
deficytem rozumu.
Kiedy ujrzałem szalejącą po
drodze czarną limuzynę marki skoda super o numerze rejestracyjnym DGR 555KK
serce zabiło mi niespokojnie i głośno rzuciłem pytanie w pustkę:
- Cóż za szaleniec wiezie
któregoś z naszych najdostojniejszych gminnych dygnitarzy?
Z narastającym przerażeniem skonstatowałem, że
na pokładzie gminnego wypasionego krążownika szos znajdować się może nasza Najukochańsza Pani Burmistrz. Cały zdrętwiałem ze szczególnym uwzględnieniem jednego z
członków mojego ciała (ten zawsze mi drętwieje), przyglądnąłem się, ale nic nie
wskazywało na to, że na pokładzie dygnitarskiego krążownika znajdowała się nasza
najwyższa władza.
Moje oczy nie dostrzegły bijących cudownych i boskich blond refleksów z wnętrza
wypasionej czarnej bryki, o lakier której zabijają się młode blachary. Ten
rodzaj skody w slangu młodzieżowym nazywany jest "piczomagnesem". Odetchnąłem z ulgą. Rzecz jednak w tym, że mogłaby
się znajdować nasza Najukochańsza Radość.
Chodzi w tym poście o to, by
przeszkolić gminnego furmana z zakresu przepisów ruchu drogowego. I tu widzę
rolę dla dość marnego w wykonywaniu swojej funkcji, jako przewodniczącego Rady
Miejskiej, Jerzego "Chochoła" Kubickiego (niech koguty go do snu
kołyszą!), który ongiś całkiem przypadkowo - w mojej opinii - kierował naszą
drogówką.
Sądzę, że przeszkolenie przez imć "Chochoła" będzie formą
jego rekompensaty za pobieranie nienależnych kilometrówek w kwocie około 300 zł
miesięcznie. Oooo! Przypomniało mi się, ale czy on te pieniądze zwrócił? No
dobra, to szkolenie gminnego, szalonego furmana desperado jednak zaliczmy w poczet ustawowych odsetek, które ja mu
daruję. Mam taki kaprys. Nie moje, więc mogę darować. A co mi? Ma się gest!
Subskrybuj:
Posty (Atom)


