poniedziałek, 14 marca 2016

Oblana próba wody

Nic nie stoi w miejscu, ani woda, ani czas, ani ludzie” – wyczytałem na internetowej stronie Dolnośląskiego Zarządu Melioracji i Urządzeń Wodnych we Wrocławiu. Słowa to głęboko słuszne a ich prawdziwość wymownie i jednoznacznie ukazują zdjęcie dostarczone mi przez Czytelnika, pan T., któremu za ten głęboko patriotyczny czyn serdecznie dziękuję.

I faktycznie w Ryczeniu, przy tamie, nic nie stoi w miejscu. Jeszcze do niedawna można było podziwiać dwa pięknie oszalowane brzegi, by dzisiaj podziwiać niezwykłą rozbiórkową moc naszej rzeki. A może to była budowlana niemoc budowlańców? Któż to wie?

Być może spece od melioracji, a mniej od budownictwa wodnego, czego dowodem niniejsze zdjęcia, zwalą winę na ustawicznie spiskujące dniem i nocą bobry, których niecne knowania doprowadziły do katastrofy.


Tylko czy ktoś się da jeszcze nabrać na taki kit? Czy tu nie wychodzi ulubione kryterium wszelkiej władzy przy przetargu? Osławione -100% cena. A gówna bata nie ukręcisz, bo rzeka prawdę ci powie.




czwartek, 10 marca 2016

Majaki ex-alkoholika

Przyznaję się, że wypiłem dzisiaj sześć setek. Taka ilość pepsi jest zabójcza dla organizmu, ale stanowi ersatz alkoholu, a co za tym idzie niesie z sobą natchnienie.

Z resztą natchnienie przyszło do mnie tej nocy w postaci snu. Miałem bowiem sen, że jestem strażnikiem więzienny. Tzw. klawiszem. A sen był piękny z tego powodu, że jego treść była następująca. Waliłem kluczem o żelazną ramę pryczy i krzyczałem „Wołowicz! Niedźwiedź! Biernacki! WSTAWAAAAAAAĆĆC!”. A oni zdziwieni: „Za jakie grzechy?”. No to ja im na to „Za szpital! Za szpital!”.

Piękny sen i mam nadzieję, że wkrótce się ziści.

Spożywając pepsi w szerszym towarzystwie usłyszałem dzisiaj, że jeden z gminnych radnych ma złote nasienie. Zaciekawiony nadstawiłem ucho i dowiedziałem się, iż posiadaczem podobno skąpanych w blasku złota drogocennych plemników jest radny Henryk Drozdowski. Henryk z Czerniny, zamieszkały o półtora rzutu beretem od całorocznej rezydencji przyszłej carycy Ireny I Czernińskiej.

Ów że Henryk z Czerniny (radny i sołtys w jednej osobie) posiada bowiem – perorował mówca – ponadprzeciętnie inteligentne córki, które wygrały konkursy na stanowiska w gminie. Genialnemu ojcu gratulujemy inteligentnych córek, komisjom konkursowym właściwego wyboru, a przyszłej carycy pozyskania kolejnych sprzymierzeńców. Dodać należy, że tymi nieprzeciętnie zdolnymi potomkami radnego Henryka z Czerniny zaszczycone zostały stanowiska kierownika „Świat Malucha” i referat gospodarki komunalnej w Urzędzie Miasta i Gminy w Górze.

Z innego towarzystwa usłyszałem z kolei głosy, że przewodniczący Rady Miejskiej – Jerzy „Chochoł” Kubicki podobno stara się o zaciągnięcie kredytu, by wpłacić do budżetu gminy tytułem zwrotu wszystkie pieniądze, które pobrał za „jazdy lokalne”. Przypomnę, że przewodniczący w swojej łaskawości pozwalał sobie wypłacać ok. 300 zł miesięcznie z tytułu ryczałtu za używanie prywatnego samochodu w celach służbowych. Okazało się jednak, że pobieranie tego ryczałtu nie znajdowało żadnego oparcia w prawie i na skutek mojej interwencji korytko warte ok. 300 zł zostało odsunięte od wiadomej części ciała przewodniczącego.

Podobno mój najserdeczniejszy i oddany kolega, który trzyma moją fotografię na nocnym stoliku, radny powiatowy Marek „Bananowy Uśmiech” Biernacki jest bardzo szczęśliwy z okazji zbliżającej się wiosny i w związku z tym z perspektywą zazielenienia się łąk. Podobno radny, wielki zwolennik ekologiczne życia, zamierza się na tych łąkach pasać. Życzę smacznego. Ciekawe co udoi dojarka?

Dowiedziałem się również, że radny gminny Bronisław Barna zwany w kręgach przyjaciół „Bronisław bardzo Be”, łamacz damskich serc, Casanova z ulicy Słowackiego, człowiek o zabójczej aparycji, chadzający w wytwornej odzieży zamierza sprzedać swój pojazd, którym dokonał wielu podbojów miłosnych. Wiadomo, że auto nie było bite (przynajmniej w Polsce), pierwszy właściciel (przynajmniej w Polsce), oryginalny przebieg (przynajmniej w Polsce). Auto mało jeżdżone, pan Bronisław wsiadał za kierownicę, aby posłuchać tylko muzyki. Teraz rady Barna rzekomo marzy o zakupie karocy, by wozić nią przyszłą carycę Irenę I Czernińską.

Siedzący przy stoliku w „Magnolii” emerytowani pracownicy górowskie cukrowni ze łzami w oczach wspominali kierownika placu buraczanego Ryszarda Borawskiego, który obecnie pełni funkcję – niestety – radnego. Emeryci przypominali sobie liczne zasługi kierownika placu buraczanego, który na przykład potrafił z buraków, bez ich wcześniejszego przerobu, wycisnąć cukier w kostkach, a z kija od nieodłącznej miotły wydoić mleczka do kawy.

Zebrani wyrazili też zdziwienie, że nie widują też na ulicach miasta przemiłego i serdecznego doktora Zygmunta Icieka. Rozmówcy obawiali się, że wraz z zamknięciem szpitala doktor Zygmunt Iciek został bezrobotnym. Wspominali pochwały, jakimi darzyły i darzą do dnia dzisiejszego ich małżonki. Co niektórzy z dumą twierdzą, że ich synowi są łudząco podobni do doktora Zygmusia (jak pieszczotliwie o nim mówili) i nie wnoszą o to pretensji, bo nie chcieliby by podobne były do przewodniczącego rady miejskiej.


Towarzystwo też dość radykalnie wypowiadało się o powtórnym przyjęciu w poczet gminnej rodzinki urzędniczej Radosława Stolarczyka, który jak wiem po dziurki w nosie miał psiej służby w Straży Miejskiej. Nawet jeśli była to suto opłacana funkcja komendanta. Sączący drinki rozważali przydatność byłego komendanta na nowym stanowisku pracy pracownika odpowiedzialnego za utrzymanie dróg gminnych. Zastanawiano się czy nowo-stary dworzanin przyszłej carycy Ireny I Czernińskiej ma odpowiedni zasób wiedzy na temat dróg gminnych. Po krótkiej dyskusji wszyscy orzekli, że i owszem, bo – tu cytat: „bo wracając niejednokrotnie z imprezy musiał nadłożyć drogi ze względu na ich zły stan nawierzchni”. Dla mnie to wystarczająca rekomendacja. 

środa, 9 marca 2016

W poszukiwaniu prawdy

Pismo tej treści wystosowałam dzisiaj do przewodniczącego komisji rewizyjnej Rady Powiatu. Ludziska głośno mówią i strasznie k... na zamknięty szpital. Opinia publiczna twierdzi, że sprzedaż szpitala i jego zamknięcie są niejasne. Tak więc rzecz cała trzeba wyjaśnić. Ostrzegam jednak, by rewelacji po komisji rewizyjnej nie oczekiwać

Drogowskaz wstydu

Otrzymałem maila od Czytelnika o takiej oto  treści:






Do maila dołączono też zdjęcie.

Szanowny Panie,
cieszę się niezmiernie  z faktu, iż nie do mnie kieruje Pan pytanie o zaprzestaniu mówienia i chwalenia się bez podstaw, że oto Góra, miasto powiatowe, "Góra miasto z perspektywą" - jak meldowała to nielicznym Czytelnikom nadworna gazeta zwana na wyrost "Przeglądem Górowskim", nie ma szpitala. Jest to rzeczywiście powód do zadumy i wstydu dla górowian, ze dopuścili do oddania za bezcen szpitala w obce ręce.

Pamiętać jednak należy, kto doprowadził do sprzedaży szpitala za marne grosze. A doprowadził do tego platformerski starosta i jego kumple z tej sitwy, przy milczącej aprobacie burmistrz Ireny Krzyszkiewicz oraz bezwolnych radnych miejskich kadencji 2010 - 2014.

Autorowi maila serdeczni dziękuję.

wtorek, 8 marca 2016

Skończmy z pozorami

Cwaniactwo nie jedno ma imię. W polityce cwaniactwo jest podobno bardzo cenione i mistrzowi cwaniactwa zachodzą bardzo daleko. Na naszym zadupiu, prowincji w końcu, trudno na co dzień o przykłady cwaniactwa.

Toteż z największą przyjemnością przeczytałem tekst na stronie internetowej „elki” dotyczący podwyżek cen za wodę i ścieki. To znaczy podwyżka nie jest zbyt przyjemną rzeczą dla kogoś komu się nie przelewa. Osobnik taki wykazuje w obliczu wydzierania mu z chudego portfela pewną nerwowość przechodzącą w poirytowane, które często zamieniana się we wściekłość. I w efekcie tego leją się później żale w Internecie.

Dla niewielu osobników podwyżka wisi. Najczęściej są to osobnicy dobrze sytuowani, którym podwyżka dziury w pugilaresie nie wyrwie. I tak np, nasza ukochana szefowa gminy, Słońca Góry, aby upływ czasu nie przysporzył jej zmarszczek a biodra nie nabrały nazbyt rubensowskich kształtów, takiej podwyżki nawet nie zauważy. Ma wypasioną pensję.

Ta dobra pod każdym względem kobieta, słynąca z samarytanizmu kobieta, skromna, walczyła z podwyżkami wody i ścieków czego liczni komentatorzy złorzeczący niewątpliwej następczyni św. Teresy z Kalkuty, nie wzięli pod uwagę komentując jej wypowiedzi dotyczące podwyżek w sposób wysoce niezasadny.

To nie szczęście nasze powszechne, czyli burmistrz Irena Krzyszkiewicz, chciała podwyżek. Domagał się ich prezes „Tekomu”, którego nazwisko nie pada w wypowiedzi naszej władczyni samorządowej. Proszę zważyć, że negocjacje w sprawie czterech podwyżek trwały aż dwa dni! Tak długo nie trwały nawet negocjacje w sprawie tak kluczowej, jak kolejne podwyżki dla naszego powszechnego szczęścia. Przy uchwalaniu kolejnych podwyżek odbywało się to błyskawicznie i bez zbędnych ceregieli ze strony radnych, jak też samej pani burmistrz, która z powodu jakoś nie cierpiała na wyrzuty sumienia i brała podwyżki bez zbędnych ceregieli.

A tu proszę aż dwa dni walczyła z prezesem „Tekomu” o skalę podwyżek. Dodać należy, że prezes ów podlega naszemu Słońcu Góry, gdyż to jej blaski znamienity i porażający, powołuje i odwołuje prezesa. „Tekom” jest bowiem spółką gminną. Tak więc widzą Państwo, jaką ciężką walkę stoczyła nasza nadzwyczajnie uzdolniona burmistrz. I to z własnym pracownikiem. Którego imienia i nazwiska w wypowiedziach dla „elki” nasza prawdomówna szefowa gminy nie wypowiada. Idą śladami tej, bez której nie wiem, jak nam żyć przyjdzie, ja również wzdragam się podać dane personalne tego czarnego niewdzięcznika.

Proszę zauważyć też jaka to była bitwa!

Czarny niewdzięcznik chciał, by metr sześcienny wody kosztował aż 3,94 zł! Jest to skandal niebywały! Czernińska amazonka dzielnie odparła nikczemną propozycję Czarnego Niewdzięcznika i wytargował (od podległego jej pracownika) stawką 3,85 zł za metr sześcienny. Jak opisać wzruszenie, które przeżywałem, gdy czytałem wyznania naszej niewzruszonej bojowniczki o jak najniższe opłaty za wodę. Szlochałem rzewnie, łzy me niczym ziarna niezwykle dojrzałego grochu padały nieustannie na takie oto zdanie wypowiedziane przez naszą anielskość: „Do tego interesu spółka musi niestety dokładać.”

Mój Boże! Pomimo podwyżek nadal spółka będzie musiała dokładać. Ale ile dokłada spółka cudowna pani burmistrz już nam nie powiedziała. Jakoś tak oszczędnie gospodarowała cyframi. A czasami bywa taka szczegółowa! W uzasadnieniu do uchwały też nie ma cyfry, która cokolwiek by na temat wysokości mówiła.

Trzy kolejne propozycje podwyżek nasza dzielna obrończyni naszych pustawych portfeli, gdyż nie każdy jest na samorządowej wypasionej pensji, również ograniczyła i Czarny Niewdzięcznik musiał obejść się niespełnionym apetytem i niezaspokojonym w bieżącym roku głodem.

Czytając opinie na portalu „elki” jest mi mocno żal, że tak wielu nas nie dostrzega ogromnej dobroci miłościwie nam panującej pani burmistrz, której dni niech upływają w oszałamiającym rytmie latynoskiej samby, której czynne uprawianie zapobiega zmarszczkom i rubensowskim kształtom.

W artykule możemy też przeczytać, że : „Radni przegłosowali uchwałę dotyczącą tych zmian, choć ich stanowisko było formalnością.” Powiedziałbym więcej: nie tylko przegłosowanie uchwały było formalnością, bo znaczna część radnych jest nimi tylko formalnie. Tak sobie radnych wychowała nasza pani burmistrz, która przed objęciem po raz pierwszy funkcji burmistrza, była emerytowaną nauczycielką. Potrafi sobie pani nauczycielka dziatki wychować. Chociaż trochę mnie to dziwi, bo niektórzy radni, plotą trzy po trzy albo milczą jakby nie  łapali o co chodzi. Ręce podnoszą karnie wszyscy. I to za wszystkim.

Można śmiało rzec, że w naszej gminie o wszystkim decyduje pani burmistrz oraz Rada Miejska, która zawsze jest za tym, za czym jest nasza ukochana pani burmistrz. Nigdy nie jest odwrotnie. Musimy zapamiętać, że pani burmistrz jest gwarantem naszej wszelkiej pomyślności w życiu zawodowym, osobistym, naukowym, pożyciu małżeńskim i poza małżeńskim, pomyślności w zbiorach i udoju, wydajności z hektara, gwarantem kolejnych podwyżek, podobno też posiada właściwości lecznicze. Podobno rozmowa z nią likwiduje najbardziej uporczywe i długotrwałe zaparcia.

W tej sytuacji zastanawiam czy nie skończyć z fikcją demokracji w naszej gminie, która to demokracja ma charakter fasadowy. Zatrudnić cwanych prawników, by ci znaleźli taką lukę w prawie, która pozwoliłaby w naszej gminie zaprowadzić monarchię. W roli dożywotniej np. carycy obsadziłoby się nasza najukochańszą i godną korony burmistrz Irenę Krzyszkiewicz. Przecież tej kobiecie to się najzwyczajniej należy. Nieodzowną dla każdej monarchii instytucję już mamy: dwór bezkrytycznych pochlebców.


piątek, 26 lutego 2016

Patologia

Śmiało można rzec, że rozpoczął się zmierzch powiatu górowskiego. Wczoraj tj. 25 lutego odbyło się posiedzenie Komisji Budżetu, Finansów i Gospodarki, które związane było z uchwałą Regionalnej Izby Obrachunkowej we Wrocławiu podjętą 3 lutego br.

Kolegium RIO zauważyło, że: „W uchwale Rady Powiatu Górowskiego (…) w sprawie budżetu powiatu górowskiego na 2016 rok wskazuje się istotne naruszenie art. 243 ustawy (…) o finansach publicznych wobec niezrealizowania uchwalonego programu postępowania naprawczego, a w związku z tym utraty prawa do uchwalenia budżetu z naruszeniem relacji określonej tym przepisem.
RIO nakazało też, by owo naruszenie nieprawidłowości nastąpiło do dnia 26 lutego br.

Podczas posiedzenia Komisji Budżetu, Finansów, któremu to gremium przewodniczy znakomity i pracowity niczym szatan radny oraz mój szczery i oddany jak zawsze (jak mniemam) przyjaciel Marek „Bananowy Uśmiech” Biernacki, radni dyskutowali właśnie o tej sprawie.

Nieszczęście powiatu, czyli starosta Piotr „Cielęcina” Wołowicz poinformował radnych, że Zarząd Powiatu 22 lutego podjął decyzję o całkowitej i bezwarunkowej kapitulacji w obliczu żądań RIO. Innymi słowy członkowie Zarządu postanowili, że sami nie dadzą rady usunąć nieprawidłowości i poprosili o to RIO.

Wytłumaczenie powyżej zacytowanego zdania znajdujemy w Uzasadnieniu uchwały RIO:

(…) tylko w okresie realizacji pozytywnie zaopiniowanego programu postępowania naprawczego możliwe jest uchwalenie relacji, o której mowa w art. 243 ustęp 1 ustawy o finansach publicznych. Program postępowania naprawczego z dnia 29 stycznia 2015 r. nie był przez powiat realizowany (brak spłat dotyczących przedsięwzięcia Restrukturyzacja zadłużenia własnego powiatu). W związku z powyższym budżet uchwalony na 2016 rok powinien spełnić relację określoną w art. 243 uat.1 u. f. p.”

W uzasadnieniu RIO czytamy:

Obliczona w oparciu ww. wielkości relacja spłat kredytów oraz odsetek od kredytów do dochodów ogółem (…) wynosi 1,76% przy dopuszczalnym poziomie 1,46% (…).

Najprościej historia wygląda tak. RIO zauważyło, że zapisy w Wieloletniej Prognozie Finansowej dla naszego powiatu nie pokrywają się z zapisami przyjętego na żądanie tegoż RIO programu postępowania naprawczego. I tak np. odszkodowane za śmietnisko miało być spłacane z rat wpływających na konto starostwa z tytuł tzw. sprzedaży szpitala. Jak jednak dowiodło życie nabywca szpitala wcale nie zamierza spłacać żadnych rat, bo w międzyczasie nabywca ogłosił klapę na całej linii.

Jest jednak światełko nadziei, że pieniądze za szpital wpłyną jednak na konto starostwa. Podobno trójka radnych, która głosowała za sprzedażą szpitala, i obecnie nadal zasiada w Radzie Powiatu chce zastawić własne dobra (domy, samochody, precjoza), by wziąć kredyt w jakimś banku i wpłacić go na konto starostwa tytułem choćby częściowego pokrycia niczym niepowetowanej straty jakiej się dopuścili. Radni ci, to: Marek „Bananowy Uśmiech „Biernacki”, Paweł „Misiu” Niedźwiedź, Piotr „Cielęcina” Wołowicz. Mówi się, że cała trójka traktuje tę sprawę honorowo. Nie chcą przejść do historii powiatu jako jego grabarze. Trzeba jednak przyznać, że chyba są poza konkurencją.

Wróćmy do uchwały RIO, które dało starostwu czas, by sporządziło ono praktycznie nowy budżet, który spełni wymogi określone w art. 243 u. f. p. Podczas posiedzenia komisji starosta Piotr „Cielęcina” Wołowicz poinformował osobiście mnie i radnych, że przepracowanie budżetu do relacji pomiędzy wysokością spłat rat kredytów oraz odsetek od kredytów do wysokości dochodów ogółem do współczynnik 1,46 jest dla obecnego Zarządu Powiatu niemożliwe. Wobec powyższego taki poprawiony budżet, by spełniał on sławny art. 243 u. f. p. przygotuje nam RIO.

Pamiętam, radny Jan Przybylski odkąd jest radnym dopominał się o realizację przyjętego przez powiat programu naprawczego, ale rządzący ignorowali jego uwagi. Przy okazji uwag radnego Jana Przybylskiego  na temat bezrządu, jakim stało i stoi starostwo, jego uwag o pracy na jałowym biegu Zarządu Powiatu, nawet wręcz o jego nieróbstwie, wychodzi dzisiaj, że radny Jan Przybylski miał rację. Wyszło na jego i jakoś wczoraj nie triumfował z powodu łatwo odniesionego zwycięstwa.  A mógł. Mógł, ale ich oszczędził, bo to żadni przeciwnicy dla niego.

Jednego tylko wybaczyć radnemu Janowi Przybylskiemu nie mogę. A mianowicie tego, że zachęcał starostę i wicestarostę do pracy. Praktyka i doświadczenie wybitnie wskazują, iż jakakolwiek aktywność obu kandydatów na grabarzy powiatu źle się kończy. Aktywni byli przy sprzedaży szpitala i nic dobrego dla nas z tego nie wynikło, jak wszyscy wiedzą. Realizowali też program naprawczy powiatu i skończyło się to pozbawieniem samorządu powiatowego władzy nad konstrukcją budżetu.

Tak, że starosta i wicestarosta mają pensje na tym samym poziomie a roboty znacznie mniej. To patologia i nic ponadto.