Pismo tej treści wystosowałam dzisiaj do przewodniczącego komisji rewizyjnej Rady Powiatu. Ludziska głośno mówią i strasznie k... na zamknięty szpital. Opinia publiczna twierdzi, że sprzedaż szpitala i jego zamknięcie są niejasne. Tak więc rzecz cała trzeba wyjaśnić. Ostrzegam jednak, by rewelacji po komisji rewizyjnej nie oczekiwać
"Jak ktoś żyje z tego, że zwalcza wroga, jest zainteresowany tym, aby wróg pozostał przy życiu". KONTAKT: robert.mazulewicz@gmail.com tel. 883 793 645. Gwarantuję 100% dyskrecji.
środa, 9 marca 2016
Drogowskaz wstydu
Otrzymałem maila od Czytelnika o takiej oto treści:
Do maila dołączono też zdjęcie.
Szanowny Panie,
cieszę się niezmiernie z faktu, iż nie do mnie kieruje Pan pytanie o zaprzestaniu mówienia i chwalenia się bez podstaw, że oto Góra, miasto powiatowe, "Góra miasto z perspektywą" - jak meldowała to nielicznym Czytelnikom nadworna gazeta zwana na wyrost "Przeglądem Górowskim", nie ma szpitala. Jest to rzeczywiście powód do zadumy i wstydu dla górowian, ze dopuścili do oddania za bezcen szpitala w obce ręce.
Pamiętać jednak należy, kto doprowadził do sprzedaży szpitala za marne grosze. A doprowadził do tego platformerski starosta i jego kumple z tej sitwy, przy milczącej aprobacie burmistrz Ireny Krzyszkiewicz oraz bezwolnych radnych miejskich kadencji 2010 - 2014.
Autorowi maila serdeczni dziękuję.
Do maila dołączono też zdjęcie.
Szanowny Panie,
cieszę się niezmiernie z faktu, iż nie do mnie kieruje Pan pytanie o zaprzestaniu mówienia i chwalenia się bez podstaw, że oto Góra, miasto powiatowe, "Góra miasto z perspektywą" - jak meldowała to nielicznym Czytelnikom nadworna gazeta zwana na wyrost "Przeglądem Górowskim", nie ma szpitala. Jest to rzeczywiście powód do zadumy i wstydu dla górowian, ze dopuścili do oddania za bezcen szpitala w obce ręce.
Pamiętać jednak należy, kto doprowadził do sprzedaży szpitala za marne grosze. A doprowadził do tego platformerski starosta i jego kumple z tej sitwy, przy milczącej aprobacie burmistrz Ireny Krzyszkiewicz oraz bezwolnych radnych miejskich kadencji 2010 - 2014.
Autorowi maila serdeczni dziękuję.
wtorek, 8 marca 2016
Skończmy z pozorami
Cwaniactwo nie jedno ma imię. W polityce cwaniactwo jest
podobno bardzo cenione i mistrzowi cwaniactwa zachodzą bardzo daleko. Na naszym
zadupiu, prowincji w końcu, trudno na co dzień o przykłady cwaniactwa.
Toteż z największą przyjemnością przeczytałem tekst na
stronie internetowej „elki” dotyczący podwyżek cen za wodę i ścieki. To znaczy
podwyżka nie jest zbyt przyjemną rzeczą dla kogoś komu się nie przelewa.
Osobnik taki wykazuje w obliczu wydzierania mu z chudego portfela pewną nerwowość
przechodzącą w poirytowane, które często zamieniana się we wściekłość. I w
efekcie tego leją się później żale w Internecie.
Dla niewielu osobników podwyżka wisi. Najczęściej są to
osobnicy dobrze sytuowani, którym podwyżka dziury w pugilaresie nie wyrwie. I
tak np, nasza ukochana szefowa gminy, Słońca Góry, aby upływ czasu nie
przysporzył jej zmarszczek a biodra nie nabrały nazbyt rubensowskich kształtów,
takiej podwyżki nawet nie zauważy. Ma wypasioną pensję.
Ta dobra pod każdym względem kobieta, słynąca z
samarytanizmu kobieta, skromna, walczyła z podwyżkami wody i ścieków czego
liczni komentatorzy złorzeczący niewątpliwej następczyni św. Teresy z Kalkuty,
nie wzięli pod uwagę komentując jej wypowiedzi dotyczące podwyżek w sposób
wysoce niezasadny.
To nie szczęście nasze powszechne, czyli burmistrz Irena
Krzyszkiewicz, chciała podwyżek. Domagał się ich prezes „Tekomu”, którego
nazwisko nie pada w wypowiedzi naszej władczyni samorządowej. Proszę zważyć, że
negocjacje w sprawie czterech podwyżek trwały aż dwa dni! Tak długo nie trwały
nawet negocjacje w sprawie tak kluczowej, jak kolejne podwyżki dla naszego
powszechnego szczęścia. Przy uchwalaniu kolejnych podwyżek odbywało się to
błyskawicznie i bez zbędnych ceregieli ze strony radnych, jak też samej pani
burmistrz, która z powodu jakoś nie cierpiała na wyrzuty sumienia i brała
podwyżki bez zbędnych ceregieli.
A tu proszę aż dwa dni walczyła z prezesem „Tekomu” o skalę
podwyżek. Dodać należy, że prezes ów podlega naszemu Słońcu Góry, gdyż to jej
blaski znamienity i porażający, powołuje i odwołuje prezesa. „Tekom” jest
bowiem spółką gminną. Tak więc widzą Państwo, jaką ciężką walkę stoczyła nasza
nadzwyczajnie uzdolniona burmistrz. I to z własnym pracownikiem. Którego
imienia i nazwiska w wypowiedziach dla „elki” nasza prawdomówna szefowa gminy
nie wypowiada. Idą śladami tej, bez której nie wiem, jak nam żyć przyjdzie, ja
również wzdragam się podać dane personalne tego czarnego niewdzięcznika.
Proszę zauważyć też jaka to była bitwa!
Czarny niewdzięcznik chciał, by metr sześcienny wody
kosztował aż 3,94 zł! Jest to skandal niebywały! Czernińska amazonka dzielnie
odparła nikczemną propozycję Czarnego Niewdzięcznika i wytargował (od
podległego jej pracownika) stawką 3,85 zł za metr sześcienny. Jak opisać
wzruszenie, które przeżywałem, gdy czytałem wyznania naszej niewzruszonej
bojowniczki o jak najniższe opłaty za wodę. Szlochałem rzewnie, łzy me niczym
ziarna niezwykle dojrzałego grochu padały nieustannie na takie oto zdanie
wypowiedziane przez naszą anielskość: „Do tego interesu spółka musi niestety
dokładać.”
Mój Boże! Pomimo podwyżek nadal spółka będzie musiała
dokładać. Ale ile dokłada spółka cudowna pani burmistrz już nam nie
powiedziała. Jakoś tak oszczędnie gospodarowała cyframi. A czasami bywa taka
szczegółowa! W uzasadnieniu do uchwały też nie ma cyfry, która cokolwiek by na
temat wysokości mówiła.
Trzy kolejne propozycje podwyżek nasza dzielna obrończyni
naszych pustawych portfeli, gdyż nie każdy jest na samorządowej wypasionej
pensji, również ograniczyła i Czarny Niewdzięcznik musiał obejść się
niespełnionym apetytem i niezaspokojonym w bieżącym roku głodem.
Czytając opinie na portalu „elki” jest mi mocno żal, że tak
wielu nas nie dostrzega ogromnej dobroci miłościwie nam panującej pani
burmistrz, której dni niech upływają w oszałamiającym rytmie latynoskiej samby,
której czynne uprawianie zapobiega zmarszczkom i rubensowskim kształtom.
W artykule możemy też przeczytać, że : „Radni przegłosowali
uchwałę dotyczącą tych zmian, choć ich stanowisko było formalnością.”
Powiedziałbym więcej: nie tylko przegłosowanie uchwały było formalnością, bo
znaczna część radnych jest nimi tylko formalnie. Tak sobie radnych wychowała
nasza pani burmistrz, która przed objęciem po raz pierwszy funkcji burmistrza,
była emerytowaną nauczycielką. Potrafi sobie pani nauczycielka dziatki
wychować. Chociaż trochę mnie to dziwi, bo niektórzy radni, plotą trzy po trzy
albo milczą jakby nie łapali o co
chodzi. Ręce podnoszą karnie wszyscy. I to za wszystkim.
Można śmiało rzec, że w naszej gminie o wszystkim decyduje
pani burmistrz oraz Rada Miejska, która zawsze jest za tym, za czym jest nasza
ukochana pani burmistrz. Nigdy nie jest odwrotnie. Musimy zapamiętać, że pani
burmistrz jest gwarantem naszej wszelkiej pomyślności w życiu zawodowym,
osobistym, naukowym, pożyciu małżeńskim i poza małżeńskim, pomyślności w
zbiorach i udoju, wydajności z hektara, gwarantem kolejnych podwyżek, podobno
też posiada właściwości lecznicze. Podobno rozmowa z nią likwiduje najbardziej
uporczywe i długotrwałe zaparcia.
W tej sytuacji zastanawiam czy nie skończyć z fikcją
demokracji w naszej gminie, która to demokracja ma charakter fasadowy.
Zatrudnić cwanych prawników, by ci znaleźli taką lukę w prawie, która
pozwoliłaby w naszej gminie zaprowadzić monarchię. W roli dożywotniej np.
carycy obsadziłoby się nasza najukochańszą i godną korony burmistrz Irenę
Krzyszkiewicz. Przecież tej kobiecie to się najzwyczajniej należy. Nieodzowną
dla każdej monarchii instytucję już mamy: dwór bezkrytycznych pochlebców.
piątek, 26 lutego 2016
Patologia
Śmiało można rzec, że rozpoczął się zmierzch powiatu
górowskiego. Wczoraj tj. 25 lutego odbyło się posiedzenie Komisji Budżetu, Finansów
i Gospodarki, które związane było z uchwałą Regionalnej Izby Obrachunkowej we
Wrocławiu podjętą 3 lutego br.
Kolegium RIO zauważyło, że: „W uchwale Rady Powiatu Górowskiego (…) w sprawie budżetu powiatu
górowskiego na 2016 rok wskazuje się istotne naruszenie art. 243 ustawy (…) o
finansach publicznych wobec niezrealizowania uchwalonego programu postępowania
naprawczego, a w związku z tym utraty prawa do uchwalenia budżetu z naruszeniem
relacji określonej tym przepisem.
RIO nakazało też, by owo naruszenie nieprawidłowości
nastąpiło do dnia 26 lutego br.
Podczas posiedzenia Komisji Budżetu, Finansów, któremu to
gremium przewodniczy znakomity i pracowity niczym szatan radny oraz mój szczery
i oddany jak zawsze (jak mniemam) przyjaciel Marek „Bananowy Uśmiech”
Biernacki, radni dyskutowali właśnie o tej sprawie.
Nieszczęście powiatu, czyli starosta Piotr „Cielęcina”
Wołowicz poinformował radnych, że Zarząd Powiatu 22 lutego podjął decyzję o
całkowitej i bezwarunkowej kapitulacji w obliczu żądań RIO. Innymi słowy
członkowie Zarządu postanowili, że sami nie dadzą rady usunąć nieprawidłowości
i poprosili o to RIO.
Wytłumaczenie powyżej zacytowanego zdania znajdujemy w
Uzasadnieniu uchwały RIO:
(…) tylko w okresie realizacji
pozytywnie zaopiniowanego programu postępowania naprawczego możliwe jest
uchwalenie relacji, o której mowa w art. 243 ustęp 1 ustawy o finansach
publicznych. Program postępowania naprawczego z dnia 29 stycznia 2015 r. nie
był przez powiat realizowany (brak spłat dotyczących przedsięwzięcia
Restrukturyzacja zadłużenia własnego powiatu). W związku z powyższym budżet
uchwalony na 2016 rok powinien spełnić relację określoną w art. 243 uat.1 u. f.
p.”
W uzasadnieniu RIO czytamy:
„Obliczona w oparciu ww.
wielkości relacja spłat kredytów oraz odsetek od kredytów do dochodów ogółem (…)
wynosi 1,76% przy dopuszczalnym poziomie 1,46% (…).”
Najprościej historia wygląda tak. RIO zauważyło, że zapisy w
Wieloletniej Prognozie Finansowej dla naszego powiatu nie pokrywają się z
zapisami przyjętego na żądanie tegoż RIO programu postępowania naprawczego. I
tak np. odszkodowane za śmietnisko miało być spłacane z rat wpływających na
konto starostwa z tytuł tzw. sprzedaży szpitala. Jak jednak dowiodło życie
nabywca szpitala wcale nie zamierza spłacać żadnych rat, bo w międzyczasie
nabywca ogłosił klapę na całej linii.
Jest jednak światełko nadziei, że pieniądze za szpital
wpłyną jednak na konto starostwa. Podobno trójka radnych, która głosowała za
sprzedażą szpitala, i obecnie nadal zasiada w Radzie Powiatu chce zastawić
własne dobra (domy, samochody, precjoza), by wziąć kredyt w jakimś banku i
wpłacić go na konto starostwa tytułem choćby częściowego pokrycia niczym
niepowetowanej straty jakiej się dopuścili. Radni ci, to: Marek „Bananowy
Uśmiech „Biernacki”, Paweł „Misiu” Niedźwiedź, Piotr „Cielęcina” Wołowicz. Mówi
się, że cała trójka traktuje tę sprawę honorowo. Nie chcą przejść do historii
powiatu jako jego grabarze. Trzeba jednak przyznać, że chyba są poza konkurencją.
Wróćmy do uchwały RIO, które dało starostwu czas, by
sporządziło ono praktycznie nowy budżet, który spełni wymogi określone w art.
243 u. f. p. Podczas posiedzenia komisji starosta Piotr „Cielęcina” Wołowicz
poinformował osobiście mnie i radnych, że przepracowanie budżetu do relacji
pomiędzy wysokością spłat rat kredytów oraz odsetek od kredytów do wysokości
dochodów ogółem do współczynnik 1,46 jest dla obecnego Zarządu Powiatu
niemożliwe. Wobec powyższego taki poprawiony budżet, by spełniał on sławny art.
243 u. f. p. przygotuje nam RIO.
Pamiętam, radny Jan Przybylski odkąd jest radnym dopominał
się o realizację przyjętego przez powiat programu naprawczego, ale rządzący ignorowali
jego uwagi. Przy okazji uwag radnego Jana Przybylskiego na temat bezrządu, jakim stało i stoi starostwo,
jego uwag o pracy na jałowym biegu Zarządu Powiatu, nawet wręcz o jego
nieróbstwie, wychodzi dzisiaj, że radny Jan Przybylski miał rację. Wyszło na
jego i jakoś wczoraj nie triumfował z powodu łatwo odniesionego zwycięstwa. A mógł. Mógł, ale ich oszczędził, bo to żadni
przeciwnicy dla niego.
Jednego tylko wybaczyć radnemu Janowi Przybylskiemu nie
mogę. A mianowicie tego, że zachęcał starostę i wicestarostę do pracy. Praktyka
i doświadczenie wybitnie wskazują, iż jakakolwiek aktywność obu kandydatów na
grabarzy powiatu źle się kończy. Aktywni byli przy sprzedaży szpitala i nic
dobrego dla nas z tego nie wynikło, jak wszyscy wiedzą. Realizowali też program
naprawczy powiatu i skończyło się to pozbawieniem samorządu powiatowego władzy
nad konstrukcją budżetu.
Tak, że starosta i wicestarosta mają pensje na tym samym
poziomie a roboty znacznie mniej. To patologia i nic ponadto.
Nienormalna
W ubiegłym tygodniu
górowski samorząd szczebla gminnego zafundował sobie sesję. Sesję ową na żądanie
burmistrz Ireny Krzyszkiewicz obwieścił radnym, i nikomu poza nimi,
przewodniczący Rady Miejskiej - Jerzy "Chochoł" Kubicki.
O zwołaniu sesji
próżno było jednak szukać informacji na internetowej stronie naszej gminy. Nie raczono
poinformować płatników podatków, z których opłacani są zarówno radni, jak i szanowna
burmistrz, i wyborców w jednej osobie o tym, że 17 lutego 2016 r. w sali nr 110
UMiG odbędzie się sesja, której rozpoczęcie wyznaczono na godz. 1430.
Do wyborów
samorządowych jeszcze tyle czasu, po ch … fatygować ludzi na sesję?! Można
wyjść i z takiego założenia, ale prawo mówi swoje. A prawo czyli ustawa o
samorządzie gminnym art. 37a, 11b mówi, że informację o zwołaniu sesji
nadzwyczajnej należy podać również do wiadomości mieszkańców sesji a ci mają
niezbywalne prawo do uczestniczenia w sesji.
W tym przypadku
pani burmistrz i przewodniczący Rady Miejskiej w czterech literkach mieli prawo
i mieszkańców gminy. Najwyraźniej po równo. Wszak do wyborów samorządowych
jeszcze kilka hektarów czasu. Wyborcy zapomną, bo pamięć krótką mają. I znowu
radnymi zostaną klakierzy pani burmistrz i ludzie nie mający bladego pojęcia
czego najdoskonalszym przykładem jest przewodniczący Rady Miejskiej Jerzy „Chochoł”
Kubicki.
Trzeba wstydu nie mieć
i szacunku dla mieszkańców gminy, by nie dać im szansy na uczestniczenie w
obradach. Taka tajna sesja niezgodna jest nie tylko z przywoływaną już
wcześniej ustawą o samorządzie gminnym, ale też z Konstytucją RP, art. 4 ust. 2
oraz art. 61.
Proszę mi powiedzieć,
jak przewodniczącym Rady Miejskiej może być człowiek, który ma w dupie prawo?
Wyjaśnienie tej sytuacji przekracza moje możliwości intelektualne. Po pijanemu
jakoś bym ten problem rozgryzł, ale po trzeźwemu tematu nie ogarniam. Zresztą
zauważyłem, że będąc od dłuższego czasu w przeraźliwej i godnej najwyższego
współczucia trzeźwości, zaczyna mi się w naszym mieście coraz więcej nie
podobać. Ale o tym kiedy indziej.
Powróćmy jednak do
sesji. Na obrady przybyło 18 z 21 radnych. Nie było zwyczajowego hejnału, o
który dopominali się radni Wacław Grzebieluch i Jerzy Maćkowski. Padł pomysł,
by przewodniczący Rady Miejskiej go zanucił, ale okazało się na szczęście
żartem. Później poleciło jak zwykle. Prawie jak zwykle.
Zabrała głos
burmistrz Irena Krzyszkiewicz, która poinformowała radnych o powodach zwołania
sesji nadzwyczajnej. Chodziło o przyjęcie zmian w budżecie, które poległy na
wpisaniu do niego bezzwrotnej dotacji jaką nasza gmina otrzymała z
Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska kwoty 107.650 zł. Dotacja ta ma być
przeznaczona na założenie instalacji świetlnej w rejonie dróg Wrocławska - Cicha.
Do realizacji tego przedsięwzięcia nasza gmina dodatkowo zaciągnie pożyczkę
również w kwocie 107.650 zł, która również przeznaczona zostanie na instalację
oświetlenia tym w rejonie ulic. Pożyczkę spłacona zostanie w 2016 r. z dochodów
gminy. Oprocentowania pożyczki wyniesie ok. 3% w skali roku.
Radni zostali
poinformowani również o innych sprawach I tak przebudowa drogi na Armii
Polskiej kosztować ma gminę 849 tys. zł. W końcu mieszkańcy Starej Góry
doczekają się drogi wewnątrz wsi, o którą dobijali się od tylu lat u
samorządowych władz. Przebudowa tej drogi ma kosztować 105.700 zł. Za 360 tys.
wybudowany zostania parking na Jagiellonów. Koszt drogi stanowiącej łącznik
pomiędzy Os. K. Wielkiego a Os. Mieszka I ma zamknąć się kwotą 1.064.500 zł. W
tym roku wydane zostanie 54.500 zł na opracowanie dokumentacji projektowej.
Inna ciekawa rzecz
ma się z internatem, który nasza gmina przejęła od powiatu. Jak wiadomo powiat
jest bankrutem. Internat był wystawiany na sprzedaż, ale na szczęście dla
górowian nie znalazł się nikt kto wyraziłby nieodpartą niczym ochotę jego
nabycia. Koniec końców przekazany został nieodpłatnie gminie. Mając na uwadze
finansowe bankructwo powiatu można się temu dziwić. Ale mając w pamięci fakt
sprezentowania się naszego szpitala obcym cieszyć należy się, że chociaż to
dobro materialne pozostało w naszych rękach.
Burmistrz Irena Krzyszkiewicz
zapowiedziała, że w byłym internacie planuje się zorganizowanie mieszkań
chronionych. W roku 2016 planuje się pozyskać środki na dofinansowanie tego
zamiaru a realizacja ma nastąpić w latach 2017/18.
Miejmy nadzieję, że
nie skończy się to na pięknych opowieściach. Pamiętam, że jak budowano 12
mieszkań socjalnych to mowa była o budowie w kolejnym roku następnych 12 i w
kolejnym dalszych 12. A
ile ich wybudowano? 12! A podobno dokumentację wykonano dla 36. Tak, ze w tym
miejscu pożyjemy i zobaczymy. W tym przypadku dmuchać będziemy na zimno. Tym
bardziej, że mówiąc o staraniach o dofinansowanie burmistrz dużo mówiła też o
braku tych środków w sejmiku dolnośląskim. Wyglądało na to, że się ubezpiecza
na wypadek gdyby coś nie wypaliło w tym temacie.
Dużo mówiła
burmistrz Irena Krzyszkiewicz. A jak się dużo mówi, to można stracić chwilowo ciągłość
oddechu. Następuje wówczas tzw. Zapowietrzenie, którego efektem jest przerwa w
tzw. Trajlowaniu. Ten defekt dopadł również szefową gminy. Wykorzystał to radny
Adam Chmiel, który zadał pytanie: „Pani burmistrz po co my tu siedzimy? Na
internetowej stronie gminy właśnie ukazała się informacja, że sesja się
skończyła!”
A sesja proszę
Państwa trwała w najlepsze! Godzina Była godzina 15 11 .Myślałem, że
skręcę w korkociąg się ze śmiechu. Niektórzy radni też nie kryli uciechy.
Bardziej bojaźliwi udawali, że nie wiedzą o co chodzi, ale też jednoznacznie
się uśmiechali.
A wytłumaczenie
sprawy było prozaiczne i wprost banalne. Pracownik gminy obsługujący tajną
sesję był po prostu obyty z samorządem gminnym. Wiedział z wieloletniego
doświadczenia, że tego typu sesje trwają maksymalnie pól godziny. Nie wziął
jednak pod uwagę gadatliwości pani burmistrz, które akurat tego popołudnia
chciała sobie pogadać oraz faktu, że radny Wacław Grzebieluch będzie miał
pytania.
I w ten sposób sesja
uległa znaczącemu przedłużeniu czego nie mógł przewidzieć pracownik samorządu
przyzwyczajony do rutyny naszych radnych, z których wielu nimi być nie powinno.
I tak naprawdę to wina za tę wpadkę ciąży na radnych, którzy swoją uniżonością
wobec pani burmistrz spowodowali, że za wyjątkiem wystąpień szefowej gminy i
kilku radnych, sesje są nieciekawe jak oni sami.
Reakcja pani
burmistrz na uwagę radnego Adama Chmiela też zasługuje na uwagę. Radny dostał
porządne joby za ujawnienie fasadowości samorządu gminnego i jego
podporządkowania woli szefowej gminy. Wystąpienie pani burmistrz było wysoce
niesmaczne i wzbudziła moje najgłębsze zażenowanie. Jak możną opieprzać radnego
za wyjawienie prawdy? Ponownie stwierdzam, że ja tego na trzeźwo nie pojmę. Do
potępieńczych słów pani burmistrz dołączył też radny Jerzy „Chochoł” Kubicki,
który stwierdził, że: Internet nie jest prawem”. Odezwała się akurat ten co na
prawie samorządowym zna się tak doskonale, jak małpa na smaku kubańskich cygar
.
Bardzo mi się
spodobało stwierdzenie pani burmistrz¸ niektórzy radni podczas sesji chcą niektórzy
radni podczas sesji chcą tylko podnieść rękę i wyjść. Zaiste! Jakaż odkrywcza
myśl! Tyle tylko, że najczęściej dotyczy to radnych, którzy całkowicie i
bezkrytycznie oddani są szefowej gminy, przypisując jej nadzwyczajne zdolności,
o których posiadaniu nawet biedaczka nie wie. Na szczęście dla nas.
Inna ważna
informacja przekazana przez panią burmistrz dotyczyła naboru sześciolatków do
pierwszej klasy szkoły podstawowej w związku ze zmianami w ustawie o oświacie.
I tak np. w Czerninie do pierwszej klasy od 1 września pójdą wszystkie
sześciolatki. Brawo! W Glince sytuacja nie przedstawia się tak różowo jak w
Czerninie i tam do pierwszej klasy ma pójść czworo sześciolatków. W Witoszycach
7 do 8 sześciolatków. Jak więc widać wesoło nie jest. Jeżeli ziści się czarny
scenariusz, to gmina straci ok 1,5 mln zł. Warto bowiem wiedzieć, że dotacja na
sześcioletniego przedszkolaka jaką gmina otrzymuje wynosi 1320 zł i jest
czterokrotnie niższa od dotacji przysługującej na sześcioletniego ucznia.
O głos poprosił
radny Wacław Grzebieluch, który po raz kolejny pytał o los granitowych
krawężników, które demontowane są podczas przebudów górowskich ulic zastępowane
są betonową tandetą. Burmistrz zapewniła wysoce zaniepokojonego radnego, że
krawężniki ze szlachetnego granitu są pod dozorem „Tekomu” i nic im złego nie
grozi. Gdy jest potrzeba, stwierdziła burmistrz, granity te są wykorzystywane.
Radnego Wacława
Grzebielucha interesowała kolorystyka kładzionej kostki. Pytał czy koniecznie
kostka musi być w barwie szarej. Burmistrz stwierdziła, że są pewne wymogi
konserwatorskie, które musimy wypełnić. Jeżeli jest możliwość to dokłada się
jeszcze kostki o barwie grafitowej i, jak stwierdziła szefowa gminy połączenie
szarości i grafit jest eleganckie.
Nadzwyczajna tajna
sesja dobiegła końca. Część radnych z wyraźną ulgą i niepospolitą ochotą
poderwała naznaczone nagniotkami pośladki z umęczonych krzeseł. Wielu
nieszczęśników musiało jednak nadal cierpieć katusze, gdyż poproszono ich o
pozostanie na sali z bliżej nieznanych mi powodów.
I jeszcze taka oto
ciekawostka. Wg Wieloletniej Prognozy Finansowej dla naszej gminy zadłużenie
naszej gminy na koniec 2016 r. ma wynosić 31. 053.277,22 zł.
środa, 17 lutego 2016
Na straży prawa
Przyznam się Państwu, że pisanie na trzeźwo jest ogromną mordęgą. Na takie katusze i wyrzeczenia skazali mnie lekarze. Ale pisać trzeba. Dziś otrzymaliśmy, ja i Pani burmistrz (ta ostatnia za moim pośrednictwem, tzn. bloga), film przedstawiający jazdę nowego auta górowskiej Straży Miejskiej w cenie ponad 50 tysięcy złotych z silnikiem diesla. Ten samochód zakupiono dzięki hojności podatników, którzy dniami i nocami nie marzą o niczym innym niż o wykładaniu kasy na Straż Miejską.
W ten sposób Pani burmistrz ziściła marzenia przygniatającej większości podatników z naszej gminy, którzy bardzo jej w tym miejscu dziękują. Korzystając z okazji, że od 107 dni jestem trzeźwy, "co mnie osobiście ubliża", prezentuję Państwu wdzięczność strażników miejskich i ich uczelnie na przestrzeganie przepisów ruchu drogowego.
Nadesłany przez zawiedzionego postawą strażników podatnika przedstawia sytuację z godziny 13.40 dnia wczorajszego na trasie Glinka - Sławęcice, po której to trasie poruszał się świeżo upieczony przez Irenę Krzyszkiewicz na komisyjnym pseudo-grillu radny powiatowy i strażnik miejski w jednej osobie - jego dostojność Sir Andrzej Wałęga. Należy dodać, że burmistrz Irena Krzyszkiewicz ma zaszczyt pochodzić z tej samej miejscowości co Sir Andrzej Wałęga tj. z Czerniny Dolnej, gdzie jak wieść gminna niesie ptaki zawracają w popłochu sądząc, że to koniec świata.
Poniższy film, ja i burmistrz Irena Krzszkiewicz, "w ramach jawności i transparentności działania" urzędników Urzędu Miasta i Gminy prezentujemy publice i ku przestrodze. I nauce.
Należy dodać, że na tej trasie obowiązuje ograniczenie do 40 km/h. Dopuszcza się też taką możliwość, że Sir Andrzej Wałęga kierując hojnym darem podatników oszczędzał paliwo i do miejscowości Sławęcice wtoczył się jadąc z górki na jałowym biegu. Świadczyć o tym może znaleziona wkrótce później podeszwa z buta, co wskazywałoby na to, że próbował hamować, a hamulce nie były do końca sprawne. To tylko domniemanie. Równie dobrze podeszwę mógł zgubić Jerzy "Chochoł" Kubicki podczas pieszego obchodu lokalnego naszej gminy, bo od czasu ujawnienia przeze mnie, że na tzw. "krzywy ryj" pobierał z kasy gminy ok. 300 zł miesięcznie na paliwo do prywatnego samochodu, co było niezgodne z literą prawa (jak lubi mawiać I. Krzyszkiewicz), musi gminę obchodzić pieszo.
Kończąc już trzeba powiedzieć, że Pani burmistrz jako stare i zasłużone ciało pedagogiczne (cytat z Gombrowicza) w dniu dzisiejszym zapewne zastosuje starą pedagogiczną metodę pełną humanitaryzmu i naderwie prawe oraz lewe ucho Sir Andrzejowi Wałędze i wpisze mu do dzienniczka ucznia z jej nadwornego obozu politycznego uwagę, którą w domu będą musieli podpisać rodzice. Ewentualnie usprawiedliwienie może wypisać radny Marek "Bananowy Uśmiech" Biernacki, który ma ten szatański dar, że częstując cię gorącą smołą wciśnie ci, że to czekolada.
Podsumowując. Potrzebne są pewne roszady personale. Sir Andrzej Wałęga na sołtysa Czerniny Dolnej, Pani burmistrz do Straży Miejskiej a "Bananowy Uśmiech" na burmistrza, co będzie spełnieniem jego skrytych marzeń, których niezrealizowanie spowoduje u niego świra. No, to popisaliśmy sobie. A teraz patataj, patataj i do Magnolii!
W ten sposób Pani burmistrz ziściła marzenia przygniatającej większości podatników z naszej gminy, którzy bardzo jej w tym miejscu dziękują. Korzystając z okazji, że od 107 dni jestem trzeźwy, "co mnie osobiście ubliża", prezentuję Państwu wdzięczność strażników miejskich i ich uczelnie na przestrzeganie przepisów ruchu drogowego.
Nadesłany przez zawiedzionego postawą strażników podatnika przedstawia sytuację z godziny 13.40 dnia wczorajszego na trasie Glinka - Sławęcice, po której to trasie poruszał się świeżo upieczony przez Irenę Krzyszkiewicz na komisyjnym pseudo-grillu radny powiatowy i strażnik miejski w jednej osobie - jego dostojność Sir Andrzej Wałęga. Należy dodać, że burmistrz Irena Krzyszkiewicz ma zaszczyt pochodzić z tej samej miejscowości co Sir Andrzej Wałęga tj. z Czerniny Dolnej, gdzie jak wieść gminna niesie ptaki zawracają w popłochu sądząc, że to koniec świata.
Poniższy film, ja i burmistrz Irena Krzszkiewicz, "w ramach jawności i transparentności działania" urzędników Urzędu Miasta i Gminy prezentujemy publice i ku przestrodze. I nauce.
Należy dodać, że na tej trasie obowiązuje ograniczenie do 40 km/h. Dopuszcza się też taką możliwość, że Sir Andrzej Wałęga kierując hojnym darem podatników oszczędzał paliwo i do miejscowości Sławęcice wtoczył się jadąc z górki na jałowym biegu. Świadczyć o tym może znaleziona wkrótce później podeszwa z buta, co wskazywałoby na to, że próbował hamować, a hamulce nie były do końca sprawne. To tylko domniemanie. Równie dobrze podeszwę mógł zgubić Jerzy "Chochoł" Kubicki podczas pieszego obchodu lokalnego naszej gminy, bo od czasu ujawnienia przeze mnie, że na tzw. "krzywy ryj" pobierał z kasy gminy ok. 300 zł miesięcznie na paliwo do prywatnego samochodu, co było niezgodne z literą prawa (jak lubi mawiać I. Krzyszkiewicz), musi gminę obchodzić pieszo.
Kończąc już trzeba powiedzieć, że Pani burmistrz jako stare i zasłużone ciało pedagogiczne (cytat z Gombrowicza) w dniu dzisiejszym zapewne zastosuje starą pedagogiczną metodę pełną humanitaryzmu i naderwie prawe oraz lewe ucho Sir Andrzejowi Wałędze i wpisze mu do dzienniczka ucznia z jej nadwornego obozu politycznego uwagę, którą w domu będą musieli podpisać rodzice. Ewentualnie usprawiedliwienie może wypisać radny Marek "Bananowy Uśmiech" Biernacki, który ma ten szatański dar, że częstując cię gorącą smołą wciśnie ci, że to czekolada.
Podsumowując. Potrzebne są pewne roszady personale. Sir Andrzej Wałęga na sołtysa Czerniny Dolnej, Pani burmistrz do Straży Miejskiej a "Bananowy Uśmiech" na burmistrza, co będzie spełnieniem jego skrytych marzeń, których niezrealizowanie spowoduje u niego świra. No, to popisaliśmy sobie. A teraz patataj, patataj i do Magnolii!
Subskrybuj:
Posty (Atom)


