czwartek, 19 lutego 2015

Psi problem





Pieski polubiły naszą gminę. Pojawiają się jak spod ziemi. Tylko nikt nie wie skąd się biorą. Problem wydaje się nierozwiązywalny, ale czy na pewno?

środa, 18 lutego 2015

Obywatelski bez obywateli?

Utworzono w naszej gminie budżet obywatelski w wysokości 200 tys. zł. na rok 2015. Statystycznie wysokość środków przeznaczonych na budżet obywatelski wynosi ok. 9,8 zł na głowę mieszkańca. Szału więc nie ma.

Na internetowej stronie naszej gminy znaleźć można zdjęcia z obrad powołanej przez burmistrz Irenę Krzyszkiewicz komisji do spraw weryfikacji projektów zgłoszonych do budżetu obywatelskiego gminy Góra na rok 2015. Zdjęć jest zatrzęsienie, ale informacji o przebiegu obrad tego gremium mniej niż kot napłakał. Wykazano tu iście hollywoodzki rozmach w graficznym ukazaniu prac komisji, ale z pominięciem fonii. Istne nieme kino w XXI w. To trzeba potrafić!

Burmistrz Irena Krzyszkiewicz powołała ową komisję na podstawie wydanego przez siebie Zarządzenia z 13 lutego 2015 r. W nagłówku Zarządzenia powołano się na art. 30 ust. 2 p. 4 ustawy o samorządzie gminnym. Przeczytałem przywołany w Zarządzeniu burmistrza artykuł i ze zdumieniem stwierdziłem, że nie ma tam jednego zdania dotyczącego powołania komisji. Wskazany w Zarządzeniu artykuł mówi:

ust 2 Wójt wykonuje uchwały rady gminy i zadania gminy określone przepisami prawa. p. 4) wykonywanie budżetu.”

Moim skromnym zdaniem przywołany w Zarządzeniu burmistrz Ireny Krzyszkiewicz artykuł trafia w sedno sprawy niczym kula w płot. Zarządzenie szefowej gminy dotyczy bowiem powołania komisji. I na dodatek nie jest to komisja stała, ale doraźna, gdyż w tymże Zarządzeniu, w § 2 mowa jest o tym, że owa komisja ulega rozwiązaniu po weryfikacji projektów zgłoszonych do budżetu.

Przeglądnąłem zasoby internetowe i znalazłem właściwą podstawę prawną powołania komisji. Jest nią art. 21 ust. 1 ustawy z dnia 8 marca 1990 r. o samorządzie gminnym, który brzmi:

Art. 21. 1. Rada gminy ze swojego grona może powoływać stałe i doraźne komisje do określonych zadań, ustalając przedmiot działania oraz skład osobowy.

Oczywiście jest to w naszych realiach mało istotny szczegół, bo jak powszechnie wiadomo większość radnych nie odważy się podskoczyć pani burmistrz, bo żeby podskakiwać trzeba coś wiedzieć. A tu na sesjach przewagę ma słoma i siano. Realia powyborcze takie, które Państwo sami sobie zafundowaliście. Tak że proszę mi nie zgrzytać teraz zębami i nie narzekać. „Wiedziały gały co wybrały!”

Drobny problem polega na tym, że od powoływania komisji doraźnych jest Rada Miejska a nie burmistrz. Oczywiście jest to nieistotny szczegół w naszym wielce praworządnym krajobrazie samorządowym. U nas prawo sobie a sobiepaństwo sobie. To drugie zawsze na wierzchu.

Przejdźmy do osobowego składu tej komisji doraźnej. Burmistrz Irena Krzyszkiewicz – zastępując Radę Miejską - powołała do tego gremium, na podstawie dość kontrowersyjnej podstawy prawnej, 8 osób. Z tej ósemki czworo członków jest radnymi a pozostała czwórka pracownikami UMiG. Przewodniczącym komisji został radny Jerzy Maćkowski, który ma duże doświadczenie życiowe, jest znany i miejmy nadzieję, że zna górowskie realia z życia i bezpośrednich rozmów z ludźmi.

Członkiem komisji został świeżo upieczony (niepotrzebnie!) radny Adam Chmiel. Doświadczenia zero, wiedzy o funkcjonowaniu samorządu nie stwierdziłem. Zapamiętałem tylko radnego, że na pewnej komisji wpadł na bardzo durny pomysł, by stworzyć „czarną listę” mieszkańców gminy, którzy z czymś tam zalegają gminie. I to był chyba górny pułap jego możliwości intelektualnych.
Kolejny członek komisji, to radny Jerzy Ciech. Jeszcze go nie słyszałem podczas sesji czy obrad komisji. To samo dotyczy radnej Katarzyny Jabłońskiej.

W komisji mamy też skarbnika gminy Marka Balowskiego, pracownika urzędu Ryszarda Szlafkę, który zapewne będzie pisał protokoły posiedzeń tego gremium i odwalał całą robotę administracyjną. Jest też Piotr Głowacki, który odpowiada w gminie za inwestycje oraz naczelnik wydziału gospodarki komunalnej w urzędzie – Leszek Sznedryk.

Ta ósemka decydowała będzie o losach projektów do budżetu obywatelskiego, których wpłynęło 31. Wnioski, które wpłynęły będą weryfikowana przez komisję do 28 lutego.

Szkoda tylko, że owe 31 wniosków, które wpłynęły do UMiG nie zostały opublikowane na stronie internetowej urzędu w zakładce „Budżet obywatelski”. Mielibyśmy jasność i przegląd ambicji i oczekiwań członków naszej społeczności lokalnej. Ale to taka polityka informacyjna zwana „z cichą pęk”, co oznacza wiedzę dla wybranych.

Oglądając zdjęcia z posiedzenia komisji doraźnej ze zdumieniem skonstatowałem, że na sali obrad nie ma nikogo więcej. Tylko członkowie komisji! A gdzie wnioskodawcy?! Wszak istotą budżetu obywatelskiego jest dialog pomiędzy mieszkańcami a urzędnikami i radnymi. Gdzie są organizacje pozarządowe, tzw. „ruchy miejskie” i nieformalne grupy społeczne?

Przytoczmy tu opinię z pierwszego w Polsce miasta, które wprowadziło budżet obywatelski:


Doświadczenia z Sopotu pokazują, że w tworzeniu zasad funkcjonowania budżetu obywatelskiego nie powinni brać udziału wyłącznie radni i urzędnicy. Dobrze jest, jeżeli w przygotowania są od samego początku zaangażowani mieszkańcy, którym może bardziej zależeć na racjonalności procedury niż niektórym radnym szukającym w budżecie obywatelskim korzyści politycznych. Opracowywanie zasad budżetu obywatelskiego może odbywać się także w formule komisji dialogu społecznego, w której do udziału zaprasza się organizacje pozarządowe.

wtorek, 17 lutego 2015

Miłosierdzie


Czytelnik przesłał sumę swoich obserwacji na temat wyższej użyteczności naszej Straży Miejskiej w godzinach jej pracy. Opis zaistniałej i opisanej przez Czytelnika sytuacji może być wielu osobom nie w smak. 

Zaobserwowana scenka  dowodzi bowiem niezbicie, iż Straż Miejska w naszej gminie jest niezbędna, jej istnienie konieczne niczym obecność w życiu śmiertelników grzechu pierworodnego a jej istnienie daje dużo ogromnej satysfakcji jej pracownikom.

Postawmy pytanie kardynalne: jak ciężko dzisiaj znaleźć robotę, która daje tyle satysfakcji z jej wykonywania tym, którzy ją wykonują?

Takiej roboty można szukać z równym skutkiem, jak uczciwego polityka. 

Dlatego po głębokiej analizie i gigantycznym zastanowieniu się nad ciężką dolą gminnej Straży Miejskiej, opłacanej z Państwa podatków, uważam, że:

1. Straż Miejska powinna istnieć, bo daje poczucie szczęścia i spełnienia zawodowego jej funkcjonariuszom. 

2. Jako, że w utrzymaniu, prowadzeniu jest to "zabawka" dość droga, to jednak trzeba się z tym faktem pogodzić, bo szczęście ludzkie nie zna ceny, a uśmiechnięty od ucha do ucha strażnik miejski jest widokiem bezcennym. 

3. Proszę też nie zapominać, iż  obecność przystojnych, wzorowanych na James Bondach strażnikach miejskich dodaje splendoru Jaśnie nam panującej władzy, gdyż podkreśla tej władzy boskie nieomal pochodzenie. Mówiąc inaczej: berło i tron zawsze szło w towarzystwie mundurów, bo trudno by w okolicach trony kręciły się świnie, chociaż w historii tez tak bywało. 

4. Patrzmy perspektywicznie na przyszłość naszej Straży Miejskiej, bo strażnicy też chcą mieć emeryturę, i też niesterani życiem i pracą chcieliby dorobić do głodowych emerytur, a czasy już nie te, bo naród zwredniał i smarować serdecznie wyciągniętej dłoni nie chce.
  
5. Kontestowanie istnienia Straży Miejskiej należy wypleniać drogą powszechnej edukacji już od okresu wczesnej edukacji przedszkolnej. 

Dlatego pozwolę sobie zasugerować, by już w przedszkolach publicznych podległych naszej Pani Burmistrz, która jest wymownym symbolem naszej gminy, jej pełną i najdoskonalszą emanacją, bytem doskonałym i skończonym, początkiem wszelkiego dobrobytu, alfą i omegą, sprawczynią wschodów i zachodów Słońca i księżyca, dawczynią zdrowia i pogody ducha, wyrozumiałą matką dla pewnych cymbałów, nauczać dziatwę takiego oto wierszyka:

"Hymn do strażnika miejskiego gminy Góra

"Strażniku miejski, stróżu mój,
Ty zawsze przy mnie stój, 
Rano, w wieczór, we dnie w nocy
Bądź Irenie do pomocy.

Strzeż jej duszy, strzeż jej ciała,
By się szybko nie starzała,
Mnie i rodzinę moją strzeż
I na fotoradar zawsze nas bierz."

poniedziałek, 16 lutego 2015

Dwa oblicza barbarzyństwa

List od Czytelnika:

Barbarzyństwa i okrucieństwa nie sposób komentować. Bo nie ma takich słów, które mogłyby oddać ludzkie myśli i uczucia na powyższy widok.

Przypatrzmy się jak sprawa bezdomnych zwierząt uregulowana jest w naszej gminie.

Obecnie wciąż obowiązuje uchwała Rady Miejskiej Góry w 28 marca 2014 r., która stanowi podstawę do opieki nad bezdomnymi zwierzętami. W uchwale tej sprecyzowano tryb postępowania z bezdomnymi zwierzętami.

Znajduje się tam zapowiedź wyłapywania bezdomnych zwierząt, ale po uprzednim sprawdzeniu czy są one rzeczywiście bezdomne. Zwierzęta uznane za bezdomne podlegają stałemu wyłapywaniu przez schronisko dla zwierząt prowadzone przez Głogowskie Stowarzyszenie Pomocy Zwierzętom „Amicus” lub przedsiębiorcę prowadzącego działalność gospodarczą w tym zakresie. Znajdujemy też w uchwale zapowiedź, że działania zmierzające do odłowienia bezdomnego zwierzęcia ma nastąpić maksymalnie w ciągu 48 godzin od zgłoszenia o pojawieniu się tegoż zwierzęcia.

Uchwała dopuszcza również sterylizację lub kastrację zwierząt, usypianiu ślepych miotów, które to zabiegi wykonywane będą przez lekarzy weterynarii współpracujących ze schroniskiem dla bezdomnych zwierząt, prowadzonym przez Głogowskie Stowarzyszenie Pomocy Zwierzętom „Amicus” lub przez lekarza weterynarii działającego na podstawie zlecenia udzielonego przez gminę Góra. Takim zabiegom nie podlegają zwierzęta w okresie 14 dni od umieszczenia ich w schronisku, z uwagi na możliwość zgłoszenia się właściciela.

Sprecyzowano również zasady opieki nad wolno żyjącymi kotami. Polega ona na ustaleniu  miejsc ich przebywania, dokarmiania kotów wolno żyjących ze środków finansowych pochodzących z budżetu naszej gminy tym współpracę mieszkańcami (karmicielami), którzy podejmą się opieki nad wolno żyjącymi kotami. W takiej sytuacji spisane zostanie porozumienie pomiędzy gminą Góra, a karmicielem określającego przekazywanie karmy dla kotów wolno żyjących. Zakłada się też poszukiwanie miejsc schronienia dla wolno żyjących kotów.

Wskazano też miejsce czasowego pobytu zwierząt gospodarskich, które znajduje się w gospodarstwie rolnym (Rogów Górowski nr 20).

Na realizację tych zadań w roku 2014 przeznaczono określone środki finansowe. W roku 2014 wyniosły one 30.000 zł. W szczegółach wygląda to następująco:
- koszty leczenia weterynaryjnego – 2.500 zł;
- koszty wyłapywania bezdomnych zwierząt – 3.000 zł;
- koszty zakupu karmy - 2.500 zł;
- koszty związane z umieszczeniem zwierzęcia w schronisku – 22.000 zł.

W celu realizacji uchwały gmina Góra zawarła 7 czerwca 2014 r. porozumienie z gminą Głogów, która prowadzi Miejskie Schronisko dla bezdomnych zwierząt w Głogowie. Na mocy umowy gmina Głogów ma przyjmować bezdomne psy z naszej gminy w ilości do 15 sztuk rocznie. W zamian nasza gmina ponosi związane z tym koszty.

I tak. Musimy wpłacić 2000 zł + VAT za: „gotowość przyjęcia psów do schroniska." Jest to opłata jednorazowa. Za przyjęcie każdego psa do schroniska obowiązuje również jednorazowa opłata w kwocie 85 zł + VAT, a za każdy dzień pobytu psa w schronisku gmina musi zapłacić 14 zł + VAT. Gdyby psina rozchorowała się w schronisku, to wówczas dojdzie naszej gminie dodatkowa opłata za jego leczenie, która wyniesie tyle, ile udokumentowane koszty leczenia psiaczka.

A teraz sobie policzmy. Azorek znalazł się w schronisku. Już na wjeździe do schroniska za Azorka gmina musi wyłożyć 85 zł + 23%VAT = 104,55 zł. Azorek mieszka w schronisku 30 dni, co gminę kosztuje 516 zł z 23% VAT. Czyli przyjęcie Azorka i jego 30 dniowy pobyt w schronisku dla bezdomnych zwierząt kosztuje naszą gminę (podatników!) 620,55 zł. Dodać jeszcze należy opłatę za „gotowość” schroniska do przyjęcia Azorka. Ponieważ założono w umowie, że rocznie schronisko przyjmie do 15 psów, więc kwotę 2000 zł + VAT należy podzielić przez 15 piesków potencjalnych pensjonariuszy, co daje 164 zł na jednego Azorka (z VAT). Więc w sumie, umieszczenia jednego bezpańskiego pieska na 30 dni w schronisku kosztuje gminę (podatników!) 784,55 zł z VAT.

A to jeszcze nie koniec kosztów związanych z bezpańskim Azorkiem. Azorka trzeba wyłapać i dowieźć do schroniska. Takie czynności wykonuje dla naszej gminy Głogowskie Stowarzyszenie Pomocy Zwierzętom „Amicus”. Zawarta z tym stowarzyszeniem umowa przewiduje, iż wyłapanie bezdomnego psa i jego przewiezienie do Głogowa będzie kosztowało naszą gminę (podatników!) 600 zł + 23% VAT = 738 zł.

Tak więc 30 dniowy pobyt Azorka zamknie się łącznie kwotą 1522,55 zł. A i na tym może się nie skończyć, bo jak Azorek w schronisku zachoruje to osobną fakturę gmina dostanie za jego leczenie. A to nie są tanie rzeczy, jak sami Państwo wiedzą!

Dla porównania tylko podam, że renta socjalna wypłacana przez ZUS lub KRUS od 1 marca będzie wynosiła 739,58 zł brutto.Porównując dalej wiedzmy, że podstawowy zasiłek dla bezrobotnych (100%) w okresie pierwszych trzech miesięcy wynosi - 823,60 zł brutto (711,48 netto) a w okresie kolejnych miesięcy posiadania prawa do zasiłku - 646,70 zł brutto (568,50 netto). Jednym słowem nasze kochane Państwo zgadza się na taką sytuację, że utrzymanie bezdomnego psa w schronisku kosztuje nieco mniej miesięcznie niż człowieka bezrobotnego. Inny przykład. Wysokość zasiłku otrzymywanego za opiekę nad osobą niepełnosprawną wynosi 153 zł miesięcznie, czyli jest to koszt za niecałe 9 dni utrzymania Azorka w schronisku (17,22 zł dziennie bez kosztów dodatkowych). 

Ostatni przykład. Zasiłek okresowy wypłacany przez Ośrodek Pomocy Społecznej w przypadku osoby samotnie gospodarującej nie może być wyższy niż 418 zł i niższy niż 20 zł miesięcznie. Zauważcie Państwo, że Azorka w schronisku nie da się za tę kwotę utrzymać, ale człowieka to i owszem.

Kochajmy więc naszych polityków za ich miłość do piesków w pierwszym rzędzie a do ludzi na szarym końcu.

wtorek, 10 lutego 2015

Niekompetentny do bólu



Osrany rynek, totalny burdel i nikt nie wie co jest grane. Mam dość takiej sytuacji, w której spotykają mnie ludzie:

- Panie Mazulewicz! Widziałeś Pan osrany rynek?! Widziałeś Pan tamto?!

Toż kurwa mać! Ja nie jestem na etacie w gminie, bo są "godniejsi". Niemniej nerw mnie ruszył i zadzwoniłem do wiceburmistrza (durny pomysł!) by poinformować go o pewnych faktach. Była rozmowa to z cyklu "przemawiał dziad do obrazu, a obraz ani razu". Taką mamy władzę, taką sobie wybraliśmy. O! Przypomniało mi się tylko, że rodzinny klan Rogali nie zdobył zaufania społecznego i nie może pochwalić się tym, że ma mandat zaufania.
Burmistrz na urlopie, wiceburmistrz fizycznie obecne, intelektualnie nieobecny, rozpiździaj w gminie. No i jest jak jest. Mamy kolorowy syf. W to wszystko jeszcze węża wpuścić, bo nasrane już jest.


Poniżej prezentuję rozmowę telefoniczną, a raczej mój monolog z Andrzejem Rogalą - jeszcze - wiceburmistrzem, który twierdzi, że też po mieście chodzi, ale w gówno nie wdepnął. Tu z wiceburmistrzem się nie zgodzę, bo w gówno wdepnął. A ono - w mojej ocenie - ma na imię Platforma Obywatelska, którą gardzę. 


Do sprawy wrócimy jutro.