Powyżej widzą Państwo Marka Zagrobelnego. Dostojne zdjęcie, bez dwóch zdań! Emanuje z niego moc! Też bez dwóch zdań! Zdjęcie to ma jedna pewne mankamenty, które Państwu przybliżę.
Kandydat na wójta gminy Niechlów ma nieco skrzywione usta. Uśmiech lekko sardoniczny. Cóż to moi mili może oznaczać? Wg mnie tylko jedno. Stanowisko wójta może kandydat uważać za zbyt mało prestiżowe i chce je wziąć tak jakby z łaski. Senator, to dopiero odpowiednia fucha!
A teraz spójrzmy na postawę Męża Stanu i swojej połowicy. Obie dłonie splecione ma na prawej nodze. Inaczej być nie może. Jako przedstawiciel nielicznego (na szczęście!) gatunku prawicowo - kopytnych tylko tam, zgodnie z ideologią może założyć swoje spragnione władzy dłonie.
Rzućmy okiem na krawat Męża Stanu. Paskowany jest? Jest! Są to wyblakłe barwy niegdysiejszego koalicjanta partii Męża Stanu, czyli "SamejBronki". Tyle, że ja mu (Mężowi Stanu) nie wypominam tej koalicji, bo np. w powiecie taki radny Marek "Bananowy Uśmiech" Biernacki z Platformy, rzekomo Obywatelskiej, też był niegdyś w koalicji z nieboszczką "SamąBronką". I jeszcze chwalił sobie koalicję! Były czasy! A kto nie był? Ja kurwa nie byłem! A reszta się skurwiła, mówiąc delikatnie.
Trzeba przyznać, że fotka jest primo sort! No, kandydat niekoniecznie!
"Jak ktoś żyje z tego, że zwalcza wroga, jest zainteresowany tym, aby wróg pozostał przy życiu". KONTAKT: robert.mazulewicz@gmail.com tel. 883 793 645. Gwarantuję 100% dyskrecji.
poniedziałek, 20 października 2014
Zaproszenie na turniej
Klub Petanque Leszczynko zaprasza do wzięcia udziału w III
Turnieju o puchar Burmistrza Góry w petanque. Więcej
Rżnąć (wyborczo) platfusów!
List od Czytelniczki.
Szanowna Pani;
pomiędzy pragnieniem zostanie radną powiatową, które wyraża ogólnie "lubiana" dyrektorka tzw. "Domu Kultury" o byciem wybranym na radnego jest szalona różnica. Zgadzam się z Panią, że to jakiś nienajwyższych lotów żart pani burmistrz, by ciągnąć urzędników do rady, jakiejkolwiek rady. Ale proszę pamiętać o tym, że "orze " się tym, co się ma pod ręką. A pod ręką ma się to, co się ma. Jaki szef, tacy współpracownicy.
Nie tylko to jest u nas chore. Cały organizm samorządowy jest zainfekowany. Kumplostwem i absolutnym nieliczeniem się z głosami wyborców. Słyszała Pani kiedyś, by radny zrobił spotkanie ze swoimi wyborcami w trakcie kadencji?! Bo ja nie! Uśmiechy i czas dla wyborców maja kandydaci dopiero przed wyborami. I - w mojej ocenie - nie wynika to z ich sympatii dla wyborców, ale z sympatii do bycia przy korycie.
Proszę zauważyć na taką oto prawidłowość. Głosujemy na panią Słońce Góry z ambicjami bycia też Słońcem Powiatu, czyli naszą burmistrza a tu niczym diabełki z pudełka wyskakują nam: Bronisław Barna, Wielce Czcigodna Pomyłka Piotr Wołowicz, Marek "Bananowy Uśmiech" Biernacki, Piotr Iskra. Całe to towarzystwo to nic innego jak Platforma, rzekomo Obywatelska, która - w mojej ocenie - wie, że mocno narozrabiała pod platusowym szyldem i teraz chce wykorzystać resztówkę popularności burmistrz Ireny Krzyszkiewicz, by raz jeszcze - na nasze wspólne nieszczęście - dorwać się do stoków.
Firmuje w ten sposób mało ciekawych kandydatów do samorządu powiatowego, którzy nie sprawdzili się w nim dotąd. Co więcej! Firmując ich własnym nazwiskiem daje wyborcom, czyli Państwu do zrozumienia, iż popiera ich dotychczasowe decyzję. A pokrótce wyglądają one tak: sprzedaż szpitala na raty, która nic dobrego powiatowi nie przyniosła, zamknięcie aptek na noc, krzywy konkurs na dyrektora Powiatowego Ośrodka Sportu i Rekreacji, ruinę dróg powiatowych, brak nakładów na oświatę, brak nadzoru nad wydobyciem żwiru w Sicinach, itp. ekscesy.
Widać wyraźnie, że "sprawdzony gospodarz" kocha "niesprawdzonych" gospodarzy, ale pod warunkiem, że są z jej paczki, czyli Platformy, rzekomo Obywatelskiej. Oczywiście, ja osobiście mam w dupie tę partię, która na niwie samorządu okazała się wysoce szkodliwa. Klęską bowiem każdego samorządu jest jego upartyjnienie.
A jak Państwo nieopacznie oddadzą swój głos na listę Platformy, rzekomo Obywatelskiej, która zakonspirowała się w poczuciu głębokiego wstydu pod nazwą durną i śmieszną "Razem dla Powiatu" (w myśl zasady: "W kupie raźniej - kupy nikt nie ruszy!"), i będąc pod więdnącym urokiem burmistrz zagłosują na ten twór, który ma charakter nowotworu samorządowgo, to już proszę się nie skarżyć na dziury w drogach, dupowatą opiekę w szpitalu, kompromitujące wyniki maturalne, samowładztwo urzędników, i tym podobne rzeczy.
Państwa los jest w Państw rękach. Wystarczy omijać 16 listopada listę z nagłówkiem "Razem dla Powiatu" szerokim łukiem. Wybór ludzi z tej listy do samorządu jest gwarancją naszej wspólnej klęski.
Autorkę listu bardzo przepraszam za brak odzewu dna Pani "dzień dobry". Nie Pani pierwsza i nie ostatnia się skarży. A je nie wiem jak to się dzieje, że - po ludzku! - nie zauważam! Za piękny list dziękuję.
Robert - Kanalia
Szanowna Pani;
pomiędzy pragnieniem zostanie radną powiatową, które wyraża ogólnie "lubiana" dyrektorka tzw. "Domu Kultury" o byciem wybranym na radnego jest szalona różnica. Zgadzam się z Panią, że to jakiś nienajwyższych lotów żart pani burmistrz, by ciągnąć urzędników do rady, jakiejkolwiek rady. Ale proszę pamiętać o tym, że "orze " się tym, co się ma pod ręką. A pod ręką ma się to, co się ma. Jaki szef, tacy współpracownicy.
Nie tylko to jest u nas chore. Cały organizm samorządowy jest zainfekowany. Kumplostwem i absolutnym nieliczeniem się z głosami wyborców. Słyszała Pani kiedyś, by radny zrobił spotkanie ze swoimi wyborcami w trakcie kadencji?! Bo ja nie! Uśmiechy i czas dla wyborców maja kandydaci dopiero przed wyborami. I - w mojej ocenie - nie wynika to z ich sympatii dla wyborców, ale z sympatii do bycia przy korycie.
Proszę zauważyć na taką oto prawidłowość. Głosujemy na panią Słońce Góry z ambicjami bycia też Słońcem Powiatu, czyli naszą burmistrza a tu niczym diabełki z pudełka wyskakują nam: Bronisław Barna, Wielce Czcigodna Pomyłka Piotr Wołowicz, Marek "Bananowy Uśmiech" Biernacki, Piotr Iskra. Całe to towarzystwo to nic innego jak Platforma, rzekomo Obywatelska, która - w mojej ocenie - wie, że mocno narozrabiała pod platusowym szyldem i teraz chce wykorzystać resztówkę popularności burmistrz Ireny Krzyszkiewicz, by raz jeszcze - na nasze wspólne nieszczęście - dorwać się do stoków.
Firmuje w ten sposób mało ciekawych kandydatów do samorządu powiatowego, którzy nie sprawdzili się w nim dotąd. Co więcej! Firmując ich własnym nazwiskiem daje wyborcom, czyli Państwu do zrozumienia, iż popiera ich dotychczasowe decyzję. A pokrótce wyglądają one tak: sprzedaż szpitala na raty, która nic dobrego powiatowi nie przyniosła, zamknięcie aptek na noc, krzywy konkurs na dyrektora Powiatowego Ośrodka Sportu i Rekreacji, ruinę dróg powiatowych, brak nakładów na oświatę, brak nadzoru nad wydobyciem żwiru w Sicinach, itp. ekscesy.
Widać wyraźnie, że "sprawdzony gospodarz" kocha "niesprawdzonych" gospodarzy, ale pod warunkiem, że są z jej paczki, czyli Platformy, rzekomo Obywatelskiej. Oczywiście, ja osobiście mam w dupie tę partię, która na niwie samorządu okazała się wysoce szkodliwa. Klęską bowiem każdego samorządu jest jego upartyjnienie.
A jak Państwo nieopacznie oddadzą swój głos na listę Platformy, rzekomo Obywatelskiej, która zakonspirowała się w poczuciu głębokiego wstydu pod nazwą durną i śmieszną "Razem dla Powiatu" (w myśl zasady: "W kupie raźniej - kupy nikt nie ruszy!"), i będąc pod więdnącym urokiem burmistrz zagłosują na ten twór, który ma charakter nowotworu samorządowgo, to już proszę się nie skarżyć na dziury w drogach, dupowatą opiekę w szpitalu, kompromitujące wyniki maturalne, samowładztwo urzędników, i tym podobne rzeczy.
Państwa los jest w Państw rękach. Wystarczy omijać 16 listopada listę z nagłówkiem "Razem dla Powiatu" szerokim łukiem. Wybór ludzi z tej listy do samorządu jest gwarancją naszej wspólnej klęski.
Autorkę listu bardzo przepraszam za brak odzewu dna Pani "dzień dobry". Nie Pani pierwsza i nie ostatnia się skarży. A je nie wiem jak to się dzieje, że - po ludzku! - nie zauważam! Za piękny list dziękuję.
Robert - Kanalia
piątek, 17 października 2014
Basen - festiwal oskarżeń trwa!
Trwa festiwal wymiany korespondencji pomiędzy naszą gminą a wykonawcą basenu. Na tapecie awantura o inwentaryzację prac wykonanych do dnia przerwania budowy.
A basen jak leżał, tak leży!
A basen jak leżał, tak leży!
Ich mała ojczyzna
Łęczyca. Wieś w gminie Jemielno. Położona z dala od
uczęszczanych szlaków. Kilkanaście numerów i niewielu mieszkańców. W
zamierzchłej już przeszłości znajdował się w Łęczycy PGR, który dawał
mieszkańcom pracę i dach nad głową. Upadł PGR i podupadła wieś, która niegdyś tętniła
życiem. Nic nadzwyczajnego. Takich wsi na mapie nie brakuje.
Majątek po pegeerze rozprzedano. Agencja Nieruchomości
Rolnych sprzedał też mieszkania, w których żyli pracownicy upadłego pegeeru tym,
którzy chcieli je kupić. Kupili. Starsi ludzie. To ich mikrokosmos. I wszystko byłoby nieomal sielsko i anielsko, gdyby
nie powietrze. Wieś kojarzy się ludziom z ciszą, spokojem i świeżym powietrzem.
Ale Łęczyca jest tego absolutnym zaprzeczeniem. Jest miejscem, w którym nikt z
Państwa nie chciałby żyć.
Wraz z grupą mieszkańców Łęczycy, którzy zaprosili mnie w
odwiedziny siedzimy na przydomowym trawniku. Pogoda piękna, słońce grzeje, kawa
na stole. Czegoż chcieć od życia? Chyba tylko świeżego powietrza, bo tego w
Łęczycy brakuje najbardziej.
Nad całą wsią dominuje wszech przenikający i wszystko ogarniający
smród. Źródłem smrodu jest popegeerowski budynek gospodarczy, w którym w latach
świetności Łęczycy chowano na dużą skalę owce. Owce odeszły w niebyt a ich
miejsce zajęły świnie. Siedzę i słucham ludzi, w których głosach słyszę rozpacz.
Nie. To jest coś gorszego niż rozpacz. To jest poczucie osamotnienia w ich
walce o życie bez smrodu. Opowiadają o swoich staraniach, pismach, prośbach,
które okazują się bezskuteczne. Dominuje poczucie niemocy i krzywdy.
Toczy się opowieść o smrodzie. Płyną słowa żalu i
bezbrzeżnej goryczy wobec gminnej władzy, która wg jednych nie potrafi a wg
innych nie chce im pomóc. Słyszę opowieści o ściekach z obory, które nie wiadomo
gdzie są odprowadzane. Pytam o beczkowozy. Nikt ich nie widział. Nikt nie wie
co jest w oborach. Świnie? Bydło? Padają domysły. Słyszę opowieści o wylewaniu
gnojowicy na łąki. Słyszę, ale też i widzę zaniedbane obejście wokół obory
będącej źródłem dojmującego smrodu.
Wsiadamy do samochodu. Gospodarze pokazują bramę dawnego
pegeeru. Brama zamknięta na kłódkę. „Kiedyś była otwarta i mieliśmy blisko do
domów. Dzisiaj musimy jechać dookoła, bo Agencja (Nieruchomości Rolnych)
sprzedała drogę, na której stoi brama. A nabywcy ją po prostu zamknęli” słyszę.
Patrzę na podupadłą bramę i zastanawiam się ile podłości i małostkowości
potrafi być w ludziach. Zastanawiam się, gdzie w tym wszystkim jest władza,
którą przecież ci ludzie wybrali.
Wracamy na przydomowy trawnik. Z zamkniętego szczelnie okna
samochodu widzę kobietę, która pomimo leciwego wieku z młodzieńczą werwą
otwiera i bardzo szybko zamyka drzwi swojego domostwa. „Próżny babciu twój trud”
– myślę z goryczą w sercu. Rozglądam się i widzę szczelnie pozamykane okna. Na
dworze jest coś koło 25 stopni. „Jak tu żyć panie wójcie?” – pytam sam siebie.
Z opowieści ludzi wynika, że władza rozkłada bezradnie ręce.
„My nic nie możemy, bo to prywatne” – oto odpowiedź władzy. Brama prywatna,
droga prywatna, ale smród ogólnospołeczny. Też korzystam z jego uroków.
Płynie opowieść o możnych rolnikach, którym można wszystko,
i o tych, którzy nie mogą nic, bo to prywatne. Słyszę o azbeście wymieszanym z
ziemią wokół obory. Słyszę o betonowych płytach, które znikły nagle z podwórka
otaczającego oborę.
A ludzie opowiadają. Opowiadają o swojej „drodze krzyżowej”.
Pisma, odwołania, prośby o uznanie za stronę, odmowy, rozprawy w samorządowym
kolegium, kolejne odwołania, decyzje środowiskowe, pisma do wójta. Skąd ja to
znam? Skąd Państwo to znają? A to gminna Polska właśnie! Ludzie są bezradni.
Nie znają się na prawie. Urzędowe pisma są dla nich niczym hieroglify.
Pytam o ich radnego. Jest radny. Rozmawiamy. Widzę człowieka
wystraszonego, przelęknionego, który chciał pomóc. Potwierdzają to mieszkańcy.
Radny bierze na siebie dobrowolnie obowiązek zeskanowania i przesłania mi
dokumentów. Próżno jednak czekałem ponad tydzień. Kolejna nauczka. I dla mnie,
i dla tych ludzi.
Dziw nad dziwy. Radny się zląkł. Radny to władza. Więc czego
się lęka? Władzy, którą sam jest?! Taka jest codzienność naszej gminnej
ojczyzny.
„Wsi spokojna, wsi wesoła” – myślę sobie. Snuje się opowieść
o posesji, której nikt nie chciał kupić. Smród zabił transakcję. Snuje się
opowieść o wahaniach czy warto remontować dom. Snuje się opowieść o chęci
opuszczenia wsi. Marzenie niespełnione. Nie ma gdzie wyjechać. A może przy tym
marzeniu warto trwać, by zabić zapach smrodu?
Rośnie przerażenie wśród ludzi. Ma powstać kolejna obora.
Można rzec, że będą wzięci w dwa kleszcze. A może to gminna władza gra z nimi w
dwa ognie? „Panie, jak my to wytrzymamy!” – pada pytanie, na które nawet nie
staram się odpowiedzieć, bo brak mi wyobraźni.
„Już teraz po naszych podwórkach biegają szczury. Co będzie
jak powstanie nowa obora?” – pada dramatyczne
pytanie. Ludzie są w ślepym zaułku, pozbawieni wsparcia i pomocy. Część czuje
się zmęczona, zrezygnowana. Nie bardzo wierzy w sens walki. „I tak zrobią co
chcą?” „Kto” pytam. „Oni” – i następuje niedookreślony ruch ręką, który oznacza
świat. Ich świat. Ich władzę, gminę właścicieli. I może tak naprawdę, tym
wskazanym niedookreślonym gestem, chodzi o to, by mieszkańcy wsi Łęczycy
zrezygnowali. I po wieki żyli w smrodzie. Społecznym smrodzie.
Mieszkańców wsi Łęczyca serdecznie pozdrawiam i przepraszam,
że trochę czekaliście na ten artykuł. Wypowiedzianych podczas spotkania słów
dotrzymam. Do zobaczenia.
Podobno ...
Podobno kandydat na burmistrza Wąsosza – Paweł Niedźwiedź (dla przyjaciół Misiu) ma
program wyborczy! No to jest wprost nie do uwierzenia! Kandydat Niedźwiedź
stworzył program wyborczy! Koniec świata!
Podobno w programie tym jest taki punkt: „Przyjazny i
nowoczesny samorząd”. Jeżeli taki jaki był przyjazny mieszkańcom za
wicestarosty Niedźwiedzia w powiecie, to ja już mieszkańcom gminy Wąsosz
gratuluję i składam najszczersze kondolencje i wyrazy nieukrywanego żalu.
Warunkiem bowiem „nowoczesnego i przyjaznego mieszkańcom samorządu” jest …brak
w nim Pawła Niedźwiedzia.
Podobno kandydat na burmistrza zapewnia, że mieszkańcy będą
mieli: „Szybki łatwy dostęp do informacji”. I w to wierzę głęboko! Bo zapewne
będzie to informacja w stylu tej, którą karmiono czytelników śmieciowych „Protokołów
z posiedzeń Zarządu Powiatu”. Wartość tych „informacji” była mniejsza niż
wartość papieru, na których je produkowano.
Podobno kandydat Niedźwiedź deklaruje: „Otwartość na
współpracę z mieszkańcami, firmami i sąsiednimi gminami.” A co ma deklarować,
że się zamknie na współpracę?! Piękna deklaracja! Jako wicestarosta też był
otwarty na współpracę, ale przy drzwiach zamkniętych.
Podobno ma też zamiar inwestować w szkoły. Jak będzie
inwestował tak jak w Zespół Szkół i Liceum Ogólnokształcące w Górze, to obawiam
się, że Powiatowy Inspektor Nadzoru Budowlanego będzie musiał je zamknąć.
Podobno kandydat deklaruje, że do programu nauczania
wprowadzona zostanie "nauka gier logiczno – strategicznych". W mojej ocenie to
ważny punkt dla samego kandydata. W końcu nauczy się grać w bierki, co –
podobno – było jego marzeniem od ukończenia przedszkola (z wyróżnieniem
oczywiście!).
Podobno ma je sam wykładać! Podobno ma uczyć ja nic nie robić przez 4 lata i utrzymać się na posadzie!
Podobno kandydat deklaruje „Współpracę z policją w walce z drobną
przestępczością.” A co z „grubą” przestępczością? Będzie pod osobistą ochroną kandydata?!
Podobno kandydat deklaruje „Wspieranie lokalnych
przedsiębiorstw”. W tym celu ma się – podobno - z nimi osobiście spotykać. To
dotąd jako wicestarosta się nie spotykał? To co robił do cholery!
Podobno jak grzyby po deszczu powstawać mają ścieżki pieszo
- rowerowe. Mają one łączyć Wąsosz z Górą, Rawiczem i Żmigrodem. Podobno mają
one służyć do szybkiej ewakuacji kandydata i zmylenia pogoni, gdyby po wyborach
udało mu się zostać burmistrzem i wyborcy się na nim poznali.
Podobno kandydat chce „przejąć część dróg powiatowych w celu
ich naprawy.” A kto ich nie naprawiał będąc wicestarostą? – pokornie pytam.
Podobno gmina Wąsosz ma być: „czysta i ekologiczna.” Wysypisko
w Rudnej Wielkiej kandydat zlikwiduje? Brawo!
Podobno, gdy kandydat dojdzie/dorwie się do władzy gmina będzie
dysponowała „Bogatą ofertą kulturalną.” Podobno ma być wypromowana wielka
imprez sławiąca gminę Wąsosz. Podobno ma być to „Wampiriada”. Z kandydatem w
roli głównej.
Podobno kandydat zadba o zakup nowości wydawniczych do
bibliotek. W powiecie jakoś to mu nie wychodziło! Ale podobno do bibliotek
będzie można kupić każdą pozycję, za wyjątkiem „Traktatu o dobrej robocie”.
Subskrybuj:
Posty (Atom)










