W poście "Poza prawem?" opublikowałem list Czytelniczki w sprawie, która tak bardzo zbulwersowała wielu mieszkańców gminy. Ostatnio zaczęły krążyć "informacje", iż sprawie "ukręcono łeb" a strażnikowi miejskiemu Ł.W. przysłowiowy "włos z głowy" nie spadł. A prawda wygląda następująco.
Z informacji uzyskanych w naszej gminie wynika, iż funkcjonariusz Straży Miejskiej Ł.W., w którego krwi górowska policja stwierdziła stężenie alkoholu w ilości 2 promili, decyzją burmistrz Ireny Krzyszkiewicz, został zawieszony w wykonywaniu czynności służbowych na okres 3 miesięcy z dniem 27 czerwca 2014 r.
Decyzja burmistrza Góry w tej prawie zapadła w momencie uzyskania przez UMiG pisemnej informacji, iż przeciwko Ł.W. toczy się postępowanie prowadzone przez Komendę Powiatową Policji w Górze. Uzyskanie powyższej informacji z KPP w Górze, w formie pisemnej, stanowiło prawną podstawę do niezwłocznego zawieszenia Ł.W. w pełnieniu obowiązków służbowych.
Ten tryb postępowania zgodny jest z przepisami ustawy o strażach gminnych z 29.05.1997 r. (art. 26, ustęp 2). Zawieszony w czynnościach pobiera pobiera wynagrodzenie w wysokości 50% dotychczasowego uposażenia, co jest zgodne przepisami przywołanej powyżej ustawy.
"Jak ktoś żyje z tego, że zwalcza wroga, jest zainteresowany tym, aby wróg pozostał przy życiu". KONTAKT: robert.mazulewicz@gmail.com tel. 883 793 645. Gwarantuję 100% dyskrecji.
piątek, 4 lipca 2014
Były czasy!
Bywają książki zwane „zbójeckimi”, które przechodzą do historii literatury, bo w jakiś tam sposób odcisnęły piętno na poglądach i zachowaniu ludzi. Są też książki, które leżakują sobie na półkach, zalegają magazyny i od lat nikt do nich nie sięgał.
Do takich książek należy niewątpliwie radzieckiego pisarza D. Nagiszkina pt: „Serce Boniwura”. Powieść ta wydana została w języku polskim w roku 1955 i na pierwszy rzut oka może wydawać się typowym przykładem literatury socrealistycznej, czyli tzw literackiej ramoty. Ale tylko na pierwszy rzut oka. Gdy trafiłem na stronę 157 powieści zrozumiałem, że jest to powieść ponadczasowa, uniwersalna i z kluczem. Poniżej mają Państwo fotografię strony 157 i fragmentu strony 158. Te fragmenty najpełniej oddają uniwersalizm powieści i jej ponadczasową wymowę (przynajmniej w naszych krajowych warunkach). Po zdjęciach znajda Państwo nieomal ten sam tekst, ale uwspółcześniony przeze mnie. Zmiany są wybitnie kosmetyczne i nie stanowią więcej niż 10% tekstu zamieszczonego w książce.
Za oknami pada deszcz, z drzew spadają ostatnie liście. Babcia Małgorzata właśnie z trudem rozcina ostatnią oponę, którą dostała na przydział. Ucięte kawałki gumy wkłada do pieca zastanawiając się, czym będzie paliła w piecu wykonanego po beczce po oleju napędowym do końca roku, gdyż dopiero w styczniu dostanie nowe kartki na opał. Zima - jak mówią rządowi synoptycy, ma być prawie bez mrozu, więc rząd już zapowiedział, że na kartki opałowe będą przysługiwały tylko dętki i zużyte prezerwatywy. Babcia Małgorzata westchnęła głęboko, sięgnęła po banknot o nominale 1 miliarda złotych, zwany powszechnie „belkownikiem”, podpaliła go i przytknęła do umieszczonego w beczce kawałka przydziałowej opony. „Jeszcze wczoraj można było kupić za to 3 zapałki a w promocji dostać draskę. Dzisiaj rano już jednej zapałki ten pieniądz nie jest wart” – pomyślała z goryczą.
Na kanapie dał się słyszeć kaszel. Babcia Małgorzta odwróciła się niespokojnie i z czułością popatrzyła na dziewczynkę, której śliczna buzia, otoczona blond włosami, wyjrzała spod sterty kołder, którymi była przykryta. Dziewczynka raz jeszcze zakaszlała, co wzbudziło niepokój u babci. Szybkim krokiem udała się w kąt pokoju i ze stoliczka wzięła w dłoń buteleczkę.
- Już, już Bianeczko, oczko moje, słodyczy mojego życia. Już dam ci lekarstwo, to ci zaraz przejdzie nieco kaszel.
Postawiła buteleczkę na stoliku nocnym i sięgnęła po łyżeczkę. Wprawne oko postronnego obserwatora natychmiast dojrzałoby i odczytało obrazek umieszczony na etykiecie butelki. A etykietka była wspaniała! Widniała na niej kunsztowna fotografia Trójcy Zbawców Ojczyzny: od lewej widać było podobiznę świętego Rydza, w środku świętego Donalda, a od prawej świętego Kacza. Nad ich podobiznami widniał wypukły, złocony napis: „Arłukówka” a poniżej przeczytać można było tekst: „Uniwersalny lek na wszystko” i niżej, nieco mniejszymi literami: „Lekarstwo to powstaje na bazie wody, w której myją się codziennie nasi Zbawcy Ojczyzny”.
Babcia otworzyła buteleczkę, sięgnęła po łyżeczkę i nalała na nią kilka kropli lekarstwa. Wnętrze pokoju wypełniło się duszącym zapachem palonej siarki i szmat. Ciecz była oleista i czarna niczym piekielne czeluście. Zbliżyła łyżeczkę do ust dziewczynki, która połknęła jej zawartość.
- Pamiętaj Bianko, że trzeba po spożyciu „Arłukówki” zmówić trzy pacierze za Ojców Ojczyzny, bo inaczej lekarstwo może nie zadziałać. Dziewczynka posłusznie wykonała polecenie babci recytując płynie: „Ojcowie Ojczyzny, którzy dzisiaj na Kajmanach bawicie, oby wam konta w bankach cypryjskich rosły, niech po brodach tłuszcz wam spływa, tego życzy Wam chora dziecina.” Dziewczynka zakończyła modlitwę i zwróciła się do babci:
- Babciu, opowiedz mi jeszcze raz o tacie, co jest teraz na Kleczkowskiej, o starych dobrych czasach, platformie…
Babcia Małgorzata nie dała się długo prosić.
A teraz tekst uwspółcześniony:
Bianko, twój ojciec był członkiem Platformy Obywatelskiej w Górze. To nie byle co było niegdyś być członkiem Platformy Obywatelskiej. Do Platformy, dziecko, nie każdego przyjmowali. Trzeba się było dobrze przyjrzeć człowiekowi, trzeba było być pewnym, że będzie uczciwym bojownikiem za sprawę platformerską, że wytrzyma próbę …
Bo platformersi musieli nieraz wytrzymywać takie próby, o jakich nie śniło się nikomu. Niejeden tracił swoich bliskich, imienia swego się wyrzekał, zostawał mu tylko pseudonim, w każdej godzinie swojego życia musiał się trzymać w karbach, a nawet we śnie nie mógł całkowicie się odprężyć, żeby czasami nie wydać swoich towarzyszy. Niekiedy musiał pójść do jaskini wroga i upodobnić się do niego, aby i tam moc służyć Platformie.
Dziennikarze, kelnerzy, blogerzy, podsłuchy – wszystko było przeciw niemu, a on ani słowem, ani spojrzeniem, ani myślą się nie zdradził. Każdego musiał przejrzeć na wylot, aby swego rozpoznać, a wroga się domyślić. Bywało i tak, że wielu towarzyszy z Platformy wyrzucili, ale on samotnej walki nie zaniechał, ale innych jeszcze, nowych, do walki podrywał w miejsce tych, których wyrzucili.
Ileż to razy Platforma ponosiła ogromne straty, ale z każdej próby wychodziła zawsze mocniejsza, gdyż siłę swą czerpała z diet poselskich i samorządowych. Podatnik ją karmił, podtrzymywał, oddawał swoich najbardziej nieudacznych synów o dwóch lewych rękach i pustych, rubasznych czerepach, którzy „ni to do tańca – ni do różańca”, wierzył w Platformę, szedł za nią…
Bianka:
„I co było dalej babciu? Gdzie podatnik zaszedł?”
Babcia:
„A rozeszli się za lepszym życiem i chlebem. Jedni poszli na śmietniki, a inni poszli pod kościoły. Z torbami!”.
Do takich książek należy niewątpliwie radzieckiego pisarza D. Nagiszkina pt: „Serce Boniwura”. Powieść ta wydana została w języku polskim w roku 1955 i na pierwszy rzut oka może wydawać się typowym przykładem literatury socrealistycznej, czyli tzw literackiej ramoty. Ale tylko na pierwszy rzut oka. Gdy trafiłem na stronę 157 powieści zrozumiałem, że jest to powieść ponadczasowa, uniwersalna i z kluczem. Poniżej mają Państwo fotografię strony 157 i fragmentu strony 158. Te fragmenty najpełniej oddają uniwersalizm powieści i jej ponadczasową wymowę (przynajmniej w naszych krajowych warunkach). Po zdjęciach znajda Państwo nieomal ten sam tekst, ale uwspółcześniony przeze mnie. Zmiany są wybitnie kosmetyczne i nie stanowią więcej niż 10% tekstu zamieszczonego w książce.
Tekst oryginalny
Wyobraźmy sobie jesienny wieczór Anno Domini 2020
(tekst poniżej stanowi jakby uwerturę, by unowocześniona wersja miała wstęp. Wiadomo, bez wstępu jakoś tak głupio)Za oknami pada deszcz, z drzew spadają ostatnie liście. Babcia Małgorzata właśnie z trudem rozcina ostatnią oponę, którą dostała na przydział. Ucięte kawałki gumy wkłada do pieca zastanawiając się, czym będzie paliła w piecu wykonanego po beczce po oleju napędowym do końca roku, gdyż dopiero w styczniu dostanie nowe kartki na opał. Zima - jak mówią rządowi synoptycy, ma być prawie bez mrozu, więc rząd już zapowiedział, że na kartki opałowe będą przysługiwały tylko dętki i zużyte prezerwatywy. Babcia Małgorzata westchnęła głęboko, sięgnęła po banknot o nominale 1 miliarda złotych, zwany powszechnie „belkownikiem”, podpaliła go i przytknęła do umieszczonego w beczce kawałka przydziałowej opony. „Jeszcze wczoraj można było kupić za to 3 zapałki a w promocji dostać draskę. Dzisiaj rano już jednej zapałki ten pieniądz nie jest wart” – pomyślała z goryczą.
Na kanapie dał się słyszeć kaszel. Babcia Małgorzta odwróciła się niespokojnie i z czułością popatrzyła na dziewczynkę, której śliczna buzia, otoczona blond włosami, wyjrzała spod sterty kołder, którymi była przykryta. Dziewczynka raz jeszcze zakaszlała, co wzbudziło niepokój u babci. Szybkim krokiem udała się w kąt pokoju i ze stoliczka wzięła w dłoń buteleczkę.
- Już, już Bianeczko, oczko moje, słodyczy mojego życia. Już dam ci lekarstwo, to ci zaraz przejdzie nieco kaszel.
Postawiła buteleczkę na stoliku nocnym i sięgnęła po łyżeczkę. Wprawne oko postronnego obserwatora natychmiast dojrzałoby i odczytało obrazek umieszczony na etykiecie butelki. A etykietka była wspaniała! Widniała na niej kunsztowna fotografia Trójcy Zbawców Ojczyzny: od lewej widać było podobiznę świętego Rydza, w środku świętego Donalda, a od prawej świętego Kacza. Nad ich podobiznami widniał wypukły, złocony napis: „Arłukówka” a poniżej przeczytać można było tekst: „Uniwersalny lek na wszystko” i niżej, nieco mniejszymi literami: „Lekarstwo to powstaje na bazie wody, w której myją się codziennie nasi Zbawcy Ojczyzny”.
Babcia otworzyła buteleczkę, sięgnęła po łyżeczkę i nalała na nią kilka kropli lekarstwa. Wnętrze pokoju wypełniło się duszącym zapachem palonej siarki i szmat. Ciecz była oleista i czarna niczym piekielne czeluście. Zbliżyła łyżeczkę do ust dziewczynki, która połknęła jej zawartość.
- Pamiętaj Bianko, że trzeba po spożyciu „Arłukówki” zmówić trzy pacierze za Ojców Ojczyzny, bo inaczej lekarstwo może nie zadziałać. Dziewczynka posłusznie wykonała polecenie babci recytując płynie: „Ojcowie Ojczyzny, którzy dzisiaj na Kajmanach bawicie, oby wam konta w bankach cypryjskich rosły, niech po brodach tłuszcz wam spływa, tego życzy Wam chora dziecina.” Dziewczynka zakończyła modlitwę i zwróciła się do babci:
- Babciu, opowiedz mi jeszcze raz o tacie, co jest teraz na Kleczkowskiej, o starych dobrych czasach, platformie…
Babcia Małgorzata nie dała się długo prosić.
A teraz tekst uwspółcześniony:
Bianko, twój ojciec był członkiem Platformy Obywatelskiej w Górze. To nie byle co było niegdyś być członkiem Platformy Obywatelskiej. Do Platformy, dziecko, nie każdego przyjmowali. Trzeba się było dobrze przyjrzeć człowiekowi, trzeba było być pewnym, że będzie uczciwym bojownikiem za sprawę platformerską, że wytrzyma próbę …
Bo platformersi musieli nieraz wytrzymywać takie próby, o jakich nie śniło się nikomu. Niejeden tracił swoich bliskich, imienia swego się wyrzekał, zostawał mu tylko pseudonim, w każdej godzinie swojego życia musiał się trzymać w karbach, a nawet we śnie nie mógł całkowicie się odprężyć, żeby czasami nie wydać swoich towarzyszy. Niekiedy musiał pójść do jaskini wroga i upodobnić się do niego, aby i tam moc służyć Platformie.
Dziennikarze, kelnerzy, blogerzy, podsłuchy – wszystko było przeciw niemu, a on ani słowem, ani spojrzeniem, ani myślą się nie zdradził. Każdego musiał przejrzeć na wylot, aby swego rozpoznać, a wroga się domyślić. Bywało i tak, że wielu towarzyszy z Platformy wyrzucili, ale on samotnej walki nie zaniechał, ale innych jeszcze, nowych, do walki podrywał w miejsce tych, których wyrzucili.
Ileż to razy Platforma ponosiła ogromne straty, ale z każdej próby wychodziła zawsze mocniejsza, gdyż siłę swą czerpała z diet poselskich i samorządowych. Podatnik ją karmił, podtrzymywał, oddawał swoich najbardziej nieudacznych synów o dwóch lewych rękach i pustych, rubasznych czerepach, którzy „ni to do tańca – ni do różańca”, wierzył w Platformę, szedł za nią…
Bianka:
„I co było dalej babciu? Gdzie podatnik zaszedł?”
Babcia:
„A rozeszli się za lepszym życiem i chlebem. Jedni poszli na śmietniki, a inni poszli pod kościoły. Z torbami!”.
Z zawartości "Mrówki"
Umywalki
"Śnieżka" na rdzę.
Skuteczna i w atrakcyjnej cenie
Elektronarzędzia "Bosch"
"Ajax"
Różne rodzaje
Eleganckie, nietypowe, barwne
czyli
w sam raz do ogrodu!
Zły los w liczbach
Poniżej mają Państwo obszerne fragmenty sprawozdania Powiatowego Centrum Pomocy Rodzinie w Górze dotyczące poświęcone pieczy zastępczej. Mowa jest tu o dzieciach, które na skutek fatalnego dla nich zbiegu okoliczności utracili – zawsze z nie swojej winy! – swoich biologicznych rodziców. Autorką tego niezwykle smutnego i miejscami zatrważającego sprawozdania jest kierowniczka PCPR w Górze – Bożena Merta.
Jedną z ról, jaką ma do spełnienia Powiatowe Centrum Pomocy Rodzinie w Górze jest zapewnienie opieki dzieciom pozbawionym częściowo lub całkowicie opieki przez rodziców biologicznych. Dzieci takie umieszczane są w pieczy zastępczej.
W 2013 r., PCPR umieściło w pieczy zastępczej 37 dzieci. Z tej liczby 33 dzieci umieszczono w rodzinnej pieczy zastępczej, a 4 dzieci w pieczy instytucjonalnej. Rodziny te zostały utworzono na podstawie postanowienia sądu.
Na każde dziecko przyznano świadczenie dla osoby pełniącej funkcję rodziny zastępczej. Świadczenia te nie są wielkością stałą, zależą od rodzaju pieczy zastępczej, zdrowia dziecka i kształtuję się na poziomie od 660 zł. do 1200 zł., w rodzinie zastępczej finansowanej na nowych zasadach. W rodzinach finansowanych na starych zasadach na dziecko otrzymuje się od 164 zł. do 1482 zł. Od 3000 do 5500 zł. PCPR płaci za pobyt dziecka w placówce opiekuńczo - wychowawczej.
W ubiegłym roku PCPR wyasygnowało kwotę 877.785 zł na wypłatę świadczeń na pokrycie kosztów utrzymania dzieci w pieczy zastępczej. Na wynagrodzenia dla rodzin zastępczych zawodowych, rodzin pomocowych i osób do pomocy przy prowadzeniu gospodarstwa domowego wydano 116.447 zł. Koszty pobytu dzieci z terenu powiatu górowskiego, które umieszczone zostały placówkach opiekuńczo - wychowawczych na terenie innych powiatów wyniosły 327086 zł.
Łącznie na rodzinną pieczę zastępczą PCPR wydał w 2013 r. - 1 828.839 zł.
W roku 2013 zgłoszono do adopcji 31 dzieci, a w przypadku 1 dziecka trwa już procedura adopcji zagranicznej.
W ubiegłym roku 29 dzieci opuściło pieczę zastępczą. Z tej liczby:
1. 18 dzieci powróciło do rodziców biologicznych,
2. 6 wychowanków kontynuuje naukę,
3. 5 wychowanków usamodzielniło się.
Na koniec 2013 r. przebywało w pieczy zastępczej 92 dzieci, w tym:
1. 27 rodzin zastępczych spokrewnionych - 37 dzieci,
2. 11 rodzin zastępczych - 16 dzieci,
3. 2 rodziny zastępcze zawodowe - 13 dzieci,
4. 1 pogotowie rodzinne - 3 dzieci,
5. 1 rodzinny dom dziecka - 7 dzieci,
6. 8 rodzin zastępczych z innych powiatów, na terenie których przebywają dzieci z powiatu górowskiego - 16 dzieci.
W 2013 r. wysokość środków finansowych na pieczę zastępczą zdecydowanie wzrosła. Spowodowane to jest – niestety! - zwiększeniem się liczby dzieci przebywających w placówkach opiekuńczo - wychowawczych, oraz wzrostem kosztów pobytu dziecka w placówce. W 2013 roku 1 rodzina zastępcza oświadczyła, iż rezygnuje z ubiegania się o należne świadczenie pieniężne.
Za pobyt dziecka w pieczy zastępczej rodzice solidarnie (po połowie) ponoszą miesięczną opłatę w wysokości przyznanych świadczeń na rodzinną pieczę zastępczą i w wysokości średnich miesięcznych wydatków za dziecko umieszczone w instytucjonalnej pieczy zastępczej. W przypadku braku możliwości uzyskania opłaty od rodziców opłatę ponosi osoba dysponująca dochodem dziecka oraz osoba, która osiągnęła pełnoletność przebywając w pieczy zastępczej.
Tak wygląda to od strony prawnej. W rzeczywistości rodzice często „migają” się od ponoszenia kosztów. W związku z powyższym wszczęto w ubiegłym roku 70 postępowań względem rodziców biologicznych dzieci będących w pieczy zastępczej. W 20 przypadkach postępowanie okazało się bezskuteczne ze względu na brak adresu rodzica biologicznego i brak z nim kontaktu. Wydano 54 decyzje w tym:
1) 14 decyzji w sprawie całkowitego umorzenia odpłatności za pobyt dziecka w pieczy zastępczej,
2) 39 decyzji w sprawie odstąpienia naliczenia odpłatności za pobyt dziecka w pieczy zastępczej,
3) 1 decyzja w sprawie rozłożenia na raty odpłatności za pobyt dziecka w pieczy zastępczej.
Za ubiegły rok naliczono 7153,97 zł należności, względem zobowiązanych rodziców biologicznych z czego zaledwie 3296,63 zł zostało wpłacone przez osoby zobowiązane. Opornych podano do rejestru dłużników, ponieważ wszczęte postępowanie okazało się bezskuteczne, natomiast w przypadku 3 osób wszczęto postępowanie egzekucyjne.
Z dniem 1 stycznia 2012 r. gminy zostały zobowiązane do partycypowania w kosztach pobytu dziecka pochodzącego z jej terenu w pieczy zastępczej. Wszystkie gminy z terenu powiatu górowskiego zobowiązane były do ponoszenia wydatków za pobyt dzieci, które pochodzą z terenu tej gminy, a które w 2013 r. zostały umieszczone w pieczy zastępczej. Są to koszty w wysokości:
- 10% za dzieci, których okres pobytu w pieczy nie jest dłuższy niż 12 miesięcy,
- 30% w przypadku dzieci, których okres pobytu w pieczy przekroczył już 12 miesięcy.
Wydatki gmin powiatu górowskiego z tym związane wyglądały w 2013 r. następująco:
1. Gmina Góra poniosła koszty w wysokości 58.677,94 zł.,
2. Gmina Niechlów poniosła koszty w wysokości 36.476,41 zł.,
3. Gmina Wąsosz poniosła koszty w wysokości 2800,26 zł.,
4. Gmina Jemielno poniosła koszty w wysokości 4075,58 zł.
Ustawodawca zobowiązał gminy do ponoszenia odpłatności za pobyt dzieci w pieczy zastępczej i określił, iż wysokość tej odpłatności będzie w każdym kolejnym roku wyższa o 10 %. Założeniem, jest, by piecza zastępcza była okresem przejściowym, a gmina zobowiązana jest do pracy z rodziną biologiczną dziecka na rzecz powrotu dziecka do rodziców naturalnych.
Jedną z ról, jaką ma do spełnienia Powiatowe Centrum Pomocy Rodzinie w Górze jest zapewnienie opieki dzieciom pozbawionym częściowo lub całkowicie opieki przez rodziców biologicznych. Dzieci takie umieszczane są w pieczy zastępczej.
W 2013 r., PCPR umieściło w pieczy zastępczej 37 dzieci. Z tej liczby 33 dzieci umieszczono w rodzinnej pieczy zastępczej, a 4 dzieci w pieczy instytucjonalnej. Rodziny te zostały utworzono na podstawie postanowienia sądu.
Na każde dziecko przyznano świadczenie dla osoby pełniącej funkcję rodziny zastępczej. Świadczenia te nie są wielkością stałą, zależą od rodzaju pieczy zastępczej, zdrowia dziecka i kształtuję się na poziomie od 660 zł. do 1200 zł., w rodzinie zastępczej finansowanej na nowych zasadach. W rodzinach finansowanych na starych zasadach na dziecko otrzymuje się od 164 zł. do 1482 zł. Od 3000 do 5500 zł. PCPR płaci za pobyt dziecka w placówce opiekuńczo - wychowawczej.
W ubiegłym roku PCPR wyasygnowało kwotę 877.785 zł na wypłatę świadczeń na pokrycie kosztów utrzymania dzieci w pieczy zastępczej. Na wynagrodzenia dla rodzin zastępczych zawodowych, rodzin pomocowych i osób do pomocy przy prowadzeniu gospodarstwa domowego wydano 116.447 zł. Koszty pobytu dzieci z terenu powiatu górowskiego, które umieszczone zostały placówkach opiekuńczo - wychowawczych na terenie innych powiatów wyniosły 327086 zł.
Łącznie na rodzinną pieczę zastępczą PCPR wydał w 2013 r. - 1 828.839 zł.
W roku 2013 zgłoszono do adopcji 31 dzieci, a w przypadku 1 dziecka trwa już procedura adopcji zagranicznej.
W ubiegłym roku 29 dzieci opuściło pieczę zastępczą. Z tej liczby:
1. 18 dzieci powróciło do rodziców biologicznych,
2. 6 wychowanków kontynuuje naukę,
3. 5 wychowanków usamodzielniło się.
Na koniec 2013 r. przebywało w pieczy zastępczej 92 dzieci, w tym:
1. 27 rodzin zastępczych spokrewnionych - 37 dzieci,
2. 11 rodzin zastępczych - 16 dzieci,
3. 2 rodziny zastępcze zawodowe - 13 dzieci,
4. 1 pogotowie rodzinne - 3 dzieci,
5. 1 rodzinny dom dziecka - 7 dzieci,
6. 8 rodzin zastępczych z innych powiatów, na terenie których przebywają dzieci z powiatu górowskiego - 16 dzieci.
W 2013 r. wysokość środków finansowych na pieczę zastępczą zdecydowanie wzrosła. Spowodowane to jest – niestety! - zwiększeniem się liczby dzieci przebywających w placówkach opiekuńczo - wychowawczych, oraz wzrostem kosztów pobytu dziecka w placówce. W 2013 roku 1 rodzina zastępcza oświadczyła, iż rezygnuje z ubiegania się o należne świadczenie pieniężne.
Za pobyt dziecka w pieczy zastępczej rodzice solidarnie (po połowie) ponoszą miesięczną opłatę w wysokości przyznanych świadczeń na rodzinną pieczę zastępczą i w wysokości średnich miesięcznych wydatków za dziecko umieszczone w instytucjonalnej pieczy zastępczej. W przypadku braku możliwości uzyskania opłaty od rodziców opłatę ponosi osoba dysponująca dochodem dziecka oraz osoba, która osiągnęła pełnoletność przebywając w pieczy zastępczej.
Tak wygląda to od strony prawnej. W rzeczywistości rodzice często „migają” się od ponoszenia kosztów. W związku z powyższym wszczęto w ubiegłym roku 70 postępowań względem rodziców biologicznych dzieci będących w pieczy zastępczej. W 20 przypadkach postępowanie okazało się bezskuteczne ze względu na brak adresu rodzica biologicznego i brak z nim kontaktu. Wydano 54 decyzje w tym:
1) 14 decyzji w sprawie całkowitego umorzenia odpłatności za pobyt dziecka w pieczy zastępczej,
2) 39 decyzji w sprawie odstąpienia naliczenia odpłatności za pobyt dziecka w pieczy zastępczej,
3) 1 decyzja w sprawie rozłożenia na raty odpłatności za pobyt dziecka w pieczy zastępczej.
Za ubiegły rok naliczono 7153,97 zł należności, względem zobowiązanych rodziców biologicznych z czego zaledwie 3296,63 zł zostało wpłacone przez osoby zobowiązane. Opornych podano do rejestru dłużników, ponieważ wszczęte postępowanie okazało się bezskuteczne, natomiast w przypadku 3 osób wszczęto postępowanie egzekucyjne.
Z dniem 1 stycznia 2012 r. gminy zostały zobowiązane do partycypowania w kosztach pobytu dziecka pochodzącego z jej terenu w pieczy zastępczej. Wszystkie gminy z terenu powiatu górowskiego zobowiązane były do ponoszenia wydatków za pobyt dzieci, które pochodzą z terenu tej gminy, a które w 2013 r. zostały umieszczone w pieczy zastępczej. Są to koszty w wysokości:
- 10% za dzieci, których okres pobytu w pieczy nie jest dłuższy niż 12 miesięcy,
- 30% w przypadku dzieci, których okres pobytu w pieczy przekroczył już 12 miesięcy.
Wydatki gmin powiatu górowskiego z tym związane wyglądały w 2013 r. następująco:
1. Gmina Góra poniosła koszty w wysokości 58.677,94 zł.,
2. Gmina Niechlów poniosła koszty w wysokości 36.476,41 zł.,
3. Gmina Wąsosz poniosła koszty w wysokości 2800,26 zł.,
4. Gmina Jemielno poniosła koszty w wysokości 4075,58 zł.
Ustawodawca zobowiązał gminy do ponoszenia odpłatności za pobyt dzieci w pieczy zastępczej i określił, iż wysokość tej odpłatności będzie w każdym kolejnym roku wyższa o 10 %. Założeniem, jest, by piecza zastępcza była okresem przejściowym, a gmina zobowiązana jest do pracy z rodziną biologiczną dziecka na rzecz powrotu dziecka do rodziców naturalnych.
czwartek, 3 lipca 2014
Zgiełk na wyrost
Sporo zamieszania, plotek i domysłów wywołała informacja, iż przy ulicy Wierzbowej w Górze ma powstać spalarnia śmieci. Oczywiście, zgodnie ze złą tradycją, zaczęto snuć apokaliptyczne wizje następstw jej budowy i użytkowania.
Podobnie, czyli „tradycyjnie” było przy okazji planowanej budowy fermy norek amerykańskich. W tym przypadku okazało się, że lament i narzekania są mocno przedwczesne. Oto bowiem firma, która planowała budowę fermy norek amerykańskich w Chróścinie, 5 maja br. poinformowała UMiG w Górze, że wycofuje wniosek o wdanie decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach. W praktyce oznacza to, że specyficzni i mocno niepożądani „amerykanie” nie zamieszkają w Chróścinie. Firma „Dampol” z Poznania (oddział w Chróścinie) wycofała się ze swojego pomysłu.
Powróćmy jednak do planowanej budowy „Kotłowni na ciepłą wodę użytkową”. Z „Karty informacyjnej” dla tego przedsięwzięcia wynika, iż oprócz ulicy Wierzbowej, brany jest pod uwagę wariant alternatywny – Aleja Jagiellonów. Mowa oczywiście o terenie istniejącej tam kotłowni.
Faktem jest również, iż w sprawie lokalizacji inwestycji przy ulicy Wierzbowej, podpisane zostało porozumienie pomiędzy Zakładem Energetyki Cieplnej w Górze a inwestorem, którym jest warszawska firma Ekogeneracja Development Sp. z o o., na mocy którego użytkownik (inwestor) będzie użytkował część gruntu przez okres 10 lat. Mowa o działce o numerze ewidencyjnym 2085/6, której powierzchnia wynosi 6620 m2. Na działce tej znajduje się hala o powierzchni ok. 180 m2, która na podstawie zawartej umowy najmu, została wydzierżawiona inwestorowi.
Z zapisów w „Karcie informacyjnej” wynika, że do ogrzanie wody do temperatury 110 C, która ma być dostarczana do sieci cieplnej należącej do ZEC, służyło będzie paliwo alternatywne RDF. Jest to paliwo alternatywne, produkowane w procesie rozdrabniania, sortowania oraz odwadniania. Zadaniem tej koncepcji jest uzyskanie wysokokalorycznego oraz stabilnego materiału. Paliwo RDF jest w stanie zastąpić węgiel kamienny w wielu branżach, dlatego też określa się je mianem „lokalnego węgla”. Wielu specjalistów wieszczy mu wielką karierę.
W „Karcie informacyjnej” znajduje się opis ciągu technologicznego i opis zastosowanej technologii.
W przypadku dojścia przedsięwzięcia do skutku – a nie jest to oczywiste – inwestor zbuduje nowa halę, w której znajdzie się linia technologiczna do zgazowania paliwa alternatywnego i produkcji energii cieplnej. Paliwo będzie dowożone do magazynu w zamkniętych kontenerach o pojemności 7 ton. Kontenery maja być hermetyczne i zamykane szczelnie już u producenta RDF, by przewożona zawartość nie miała kontaktu z otoczeniem.
W wodorowym generatorze energii, który jest niczym innym, jak piecem ceramicznym wykonanym z betonowych kształtek z materiałów żaroodpornych, paliwo będzie podgrzewane do temperatury od 450 C do 900 C. W pierwszej komorze pieca nastąpi reakcja termochemiczna, w wyniku której paliwo zamieni się na gaz syntezowy (wodór i węglowodory). W drugiej komorze natomiast (komora reakcyjna) gaz syntezowy ulegnie spaleniu w temperaturze 1200 – 1500 C. W trzeciej komorze pieca gazy spalinowe zostaną schłodzone i wstępnie odpylone.
Po opuszczeniu trzeciej komory gazy spalinowe maja trafić do kotła wodnego. Tam wytworzona zostanie ciepła woda użytkowa. Gazy na każdym etapie są odpylane poprzez filtry workowe i cyklony. Pozostałością spalania zgazowanego paliwa jest odpad w postaci popiołu w ilości 5% suchej masy RDF. Popiół ten będzie wywożony w zamkniętych kontenerach poza obręb kotłowni w celu dalszego zagospodarowania.
Kotłownia ma pracować całą dobę. Godzinne zapotrzebowanie wodorowego generatora energii ma wynosić 325 kg/h, co w ciągu doby daje 7,8 ton paliwa RDF. Temperatura wody użytkowej, którą zamierza się osiągnąć ma wynosić 110 C.
Inwestor w „Karcie informacyjnej” zapewnia, że instalacja ta: „(…) jest zgodna z Dyrektywą 96/61 WE oraz decyzją Parlamentu Europejskiego i Rady Europy (600/2002/WE) z 22.07.2002 r.", i stanowi: „Spełnienie zasady bliskości, zgodnie z którą odpady powinny być unieszkodliwiane możliwie blisko miejsca ich powstania.” Związane jest to z mniejszymi kosztami związanymi z transportem i unieszkodliwianiem odpadów.
Sytuacja obecnie wygląda tak, iż postępowanie w sprawie wyrażenia zgody na realizacje tej inwestycji zostało zawieszone, przez burmistrz Irenę Krzyszkiewicz, do czasu uzyskania przez inwestora i przedłożenia władzom gminy, raportu o oddziaływania na środowisko kotłowni ciepłej wody.
Wykonanie takiego raportu nieco trwa.
Podobnie, czyli „tradycyjnie” było przy okazji planowanej budowy fermy norek amerykańskich. W tym przypadku okazało się, że lament i narzekania są mocno przedwczesne. Oto bowiem firma, która planowała budowę fermy norek amerykańskich w Chróścinie, 5 maja br. poinformowała UMiG w Górze, że wycofuje wniosek o wdanie decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach. W praktyce oznacza to, że specyficzni i mocno niepożądani „amerykanie” nie zamieszkają w Chróścinie. Firma „Dampol” z Poznania (oddział w Chróścinie) wycofała się ze swojego pomysłu.
Powróćmy jednak do planowanej budowy „Kotłowni na ciepłą wodę użytkową”. Z „Karty informacyjnej” dla tego przedsięwzięcia wynika, iż oprócz ulicy Wierzbowej, brany jest pod uwagę wariant alternatywny – Aleja Jagiellonów. Mowa oczywiście o terenie istniejącej tam kotłowni.
Faktem jest również, iż w sprawie lokalizacji inwestycji przy ulicy Wierzbowej, podpisane zostało porozumienie pomiędzy Zakładem Energetyki Cieplnej w Górze a inwestorem, którym jest warszawska firma Ekogeneracja Development Sp. z o o., na mocy którego użytkownik (inwestor) będzie użytkował część gruntu przez okres 10 lat. Mowa o działce o numerze ewidencyjnym 2085/6, której powierzchnia wynosi 6620 m2. Na działce tej znajduje się hala o powierzchni ok. 180 m2, która na podstawie zawartej umowy najmu, została wydzierżawiona inwestorowi.
Z zapisów w „Karcie informacyjnej” wynika, że do ogrzanie wody do temperatury 110 C, która ma być dostarczana do sieci cieplnej należącej do ZEC, służyło będzie paliwo alternatywne RDF. Jest to paliwo alternatywne, produkowane w procesie rozdrabniania, sortowania oraz odwadniania. Zadaniem tej koncepcji jest uzyskanie wysokokalorycznego oraz stabilnego materiału. Paliwo RDF jest w stanie zastąpić węgiel kamienny w wielu branżach, dlatego też określa się je mianem „lokalnego węgla”. Wielu specjalistów wieszczy mu wielką karierę.
W „Karcie informacyjnej” znajduje się opis ciągu technologicznego i opis zastosowanej technologii.
W przypadku dojścia przedsięwzięcia do skutku – a nie jest to oczywiste – inwestor zbuduje nowa halę, w której znajdzie się linia technologiczna do zgazowania paliwa alternatywnego i produkcji energii cieplnej. Paliwo będzie dowożone do magazynu w zamkniętych kontenerach o pojemności 7 ton. Kontenery maja być hermetyczne i zamykane szczelnie już u producenta RDF, by przewożona zawartość nie miała kontaktu z otoczeniem.
W wodorowym generatorze energii, który jest niczym innym, jak piecem ceramicznym wykonanym z betonowych kształtek z materiałów żaroodpornych, paliwo będzie podgrzewane do temperatury od 450 C do 900 C. W pierwszej komorze pieca nastąpi reakcja termochemiczna, w wyniku której paliwo zamieni się na gaz syntezowy (wodór i węglowodory). W drugiej komorze natomiast (komora reakcyjna) gaz syntezowy ulegnie spaleniu w temperaturze 1200 – 1500 C. W trzeciej komorze pieca gazy spalinowe zostaną schłodzone i wstępnie odpylone.
Po opuszczeniu trzeciej komory gazy spalinowe maja trafić do kotła wodnego. Tam wytworzona zostanie ciepła woda użytkowa. Gazy na każdym etapie są odpylane poprzez filtry workowe i cyklony. Pozostałością spalania zgazowanego paliwa jest odpad w postaci popiołu w ilości 5% suchej masy RDF. Popiół ten będzie wywożony w zamkniętych kontenerach poza obręb kotłowni w celu dalszego zagospodarowania.
Kotłownia ma pracować całą dobę. Godzinne zapotrzebowanie wodorowego generatora energii ma wynosić 325 kg/h, co w ciągu doby daje 7,8 ton paliwa RDF. Temperatura wody użytkowej, którą zamierza się osiągnąć ma wynosić 110 C.
Inwestor w „Karcie informacyjnej” zapewnia, że instalacja ta: „(…) jest zgodna z Dyrektywą 96/61 WE oraz decyzją Parlamentu Europejskiego i Rady Europy (600/2002/WE) z 22.07.2002 r.", i stanowi: „Spełnienie zasady bliskości, zgodnie z którą odpady powinny być unieszkodliwiane możliwie blisko miejsca ich powstania.” Związane jest to z mniejszymi kosztami związanymi z transportem i unieszkodliwianiem odpadów.
Sytuacja obecnie wygląda tak, iż postępowanie w sprawie wyrażenia zgody na realizacje tej inwestycji zostało zawieszone, przez burmistrz Irenę Krzyszkiewicz, do czasu uzyskania przez inwestora i przedłożenia władzom gminy, raportu o oddziaływania na środowisko kotłowni ciepłej wody.
Wykonanie takiego raportu nieco trwa.
Wstąp do "Mrówki"
Znakomita farba
"Dulux"
Ogrodowe lampy solarne
Donice balkonowe
Nasiona na kiełki
Lampy LED
=
niższy rachunek za energię!
Subskrybuj:
Posty (Atom)
