środa, 11 czerwca 2014

Absolutoryjny poród odłożony w czasie

10 czerwca odbyła się sesja Rady Powiatu. Nie mogłem obserwować jej przebiegu z powodu, który wyłuszczyłem w poście "Cnota utracona?". Nie mniej dysponując nagraniem dźwiękowym z obrad wypełnię swój podstawowy i najświętszy obowiązek wobec Państwa przedstawiając najciekawsze fragmenty z obrad. Zapis jest wiernym oddaniem dyskusji wybranych fragmentów obrad.

Radzie Powiatu przedłożono do głosowania zmianę uchwały z 20 lutego 2014 r., która dotyczyła przyjęcia programu naprawczego dla powiatu górowskiego. Chodzi o zaciągnięcie pożyczki z Ministerstwa Finansów, co pozwoli przeżyć czas jakiś - do wyborów - obecnej koalicji a długi - tradycyjnie - niech płacą kolejne pokolenia.

Rozpoczęto procedurę przyjmowania poprawki do uchwały. Głos zabrał ekspert od finansów samorządowych mgr inż. Marek "Bananowy Uśmiech" Biernacki. Cała sala w niesamowitym napięciu oczekiwała opinii w/w eksperta (magister w końcu!) i tradycyjnie się nie zawiodła. Zebrani z ulgą odetchnęli słysząc głos pełen namaszczenia i jakby miejscami trącego jeszcze tonami towarzyszącymi zjawisku młodzieńczej mutacji:

"Komisja Budżetu i Gospodarki jednogłośnie i pozytywnie zaopiniowała projekt uchwały."

Po tym nasyconym najgłębszą myślą i ekspercką fachowością oświadczeniu w/w eksperta, magistra finansów samorządowych, radnym nie pozostało nic innego, jak głosować.

Głębokie uwagi eksperta od finansów samorządowych uzupełnił - ale bardzo nieśmiało - skarbnik powiatu, który poinformował radnych, iż w związku z planem zaciągnięcia pożyczki z Ministerstwa Finansów corocznie trzeba będzie wystawiać nowy weksel in blanco, jako gwarancję spłaty tego kredytu.

Wygląda na to, że obecna koalicja uszczęśliwiła pokolenia, które dopiero się niedawno w powiecie urodziły, i te, które dopiero przyjdą na świat w wyniku pracowitości/pochopności (właściwe podkreślić) swoich rodziców. Weksli takich będzie wiele. Miejmy nadzieję, że nie więcej niż pokoleń.

Kłopoty "rządzących" powiatem zaczęły się przy punkcie obrad nr 13. Pod głosowanie poddano uchwałę o udzieleniu absolutorium dla Zarządu Powiatu za 2013 r. Przewodniczący Rady Powiatu - Edward Szendryk, zachęcił radnych do dyskusji.

Z zachęty Przewodniczącego skorzystał radny Zbigniew Józefiak:

"Mamy niekompletne materiały do tej uchwały a mianowicie w punkcie 5 zapisano, że powinno być załączone stanowisko Komisji Rewizyjnej Rady Powiatu a ja tego stanowiska nie widzę. I rzecz druga: opinię powinna wyrazić Regionalna Izba Obrachunkowa odnośnie wniosku Komisji Rewizyjnej, i ja też takiej opinii w załączonych dokumentach nie widzę. 

Wydaje mi się, że te materiały były gotowe na dzień zwołania sesji i powinny być dołączone do kompletu dokumentów na dzisiejsze obrady."

Zapadła głucha cisza. Po 8 sekundach głos odzyskał Przewodniczący Rady Powiatu, który nie krył zaskoczenia zaistniałą sytuacją.

Przewodniczący Rady Powiatu - Edward Szendryk:

"Czy, czy, czy ..., ewentualnie mógłby pan starosta mógłby się na ten temat wypowiedzieć?"

Starosta nie bardzo miał ochotę - a jak podejrzewam i braki w wiedzy, by na ten temat się wypowiadać. Pod nóż poszedł więc, nieszczęśliwie dla niego, wywołany do tablicy szef Komisji Rewizyjnej Piotr Iskra:

"Ja mam przed sobą opinię Komisji Rewizyjnej w sprawie wniosku o absolutorium dla Zarządu 
Powiatu za 2013 r. Mogę odczytać tę opinię".

Przewodniczący Rady Powiatu - Edward Szendryk:

"Proszę bardzo"

Przewodniczący Komisji Rewizyjnej odczytał treść uchwały, której to treści nie będę przytaczał. Istotne są dwie sprawy. Pierwsza to taka, iż Komisja Rewizyjna w obecności 3 na 4 radnych przyjęła uchwałę wyrażająca akceptację dla udzielenia absolutorium Zarządowi Powiatu. "Za" byli radni koalicyjni: Piotr Iskra z nieszczęsnej Platformy, rzekomo Obywatelskiej oraz Danuta "Mózg Koalicji" Rzepiela z Wąsosza. Przeciw udzieleniu absolutorium był radny Zbigniew Józefiak z "Unii Górowian".

Z najwyższym ubolewaniem odnotować należy fakt, iż podczas posiedzenia Komisji Rewizyjnej głosującej udzielenie Zarządowi absolutorium za rok 2013 nie był obecny mgr inż. Marek "Bananowy Uśmiech" Biernacki. Jestem najgłębiej przekonany, że rozległa wiedza z zakresu finansów samorządowych tak wybitnego eksperta w tej dziedzinie, przewodniczącego Komisji Budżetu i Gospodarki Rady Powiatu, pozwoliłaby nam wszystkim poznać tajniki absolutorium. Jakiż żal, że w/w ekspert nie mógł być na tym doniosłym posiedzeniu. Jest to z pewnością niepowetowana niczym strata.

Przewodniczący Komisji Rewizyjnej - Piotr Iskra, poinformował radnych, iż w załączeniu do opinii Komisji Rewizyjnej znajdują się "wnioski radnego Józefiaka".

Przedmówca - a raczej czytacz Piotr Iskra - zakończył swój dość marny występ (radny Iskra też jest z Platformy, rzekomo Obywatelskiej, co w mojej ocenie wyklucza błyskotliwość a raczej wskazuje na nijakość).

Głos zabrał radny Zbigniew Józefiak:

"Gdyby w takim trybie obradować wszystkie projekty uchwał, to trzeba było zacząć obradować rano a skończyć wieczorem. Oto mamy przykład, że na sali obrad odczytuje się coś, co powinno być w materiałach sesyjnych. To tyle tytułem uwagi. Ten materiał był gotowy od 23 maja, bo wówczas obradowała Komisja Rewizyjna. 

Pan Przewodniczący Komisji Rewizyjnej pominął podczas odczytywania wniesione przeze mnie uwagi. Zawsze kiedy głosuję przeciw czemuś staram się swój sprzeciw uzasadnić. Skoro więc przyjęliśmy tryb odczytywania, to ja sobie pozwolę przeczytać uwagi, jakie mam do realizacji budżetu powiatu w roku 2013, pod względem celowości i gospodarności".

I radny Zbigniew Józefiak odczytał swoje uwagi i zastrzeżenia:

"Punkt 1. Brak planu oszczędnościowego dla powiatu górowskiego, pomimo uchwały 5/131/2013 składu orzekającego Regionalnej Izby Obrachunkowej we Wrocławiu z 5 czerwca 2013 r., która wskazuje na przekroczenie wskaźnika spłaty na 2014 r., co spowoduje, iż nie będzie możliwe uchwalenie budżetu powiatu na 2014 r. 

Skomentuję swój zapis tylko jednym zdaniem wyjaśnienia, iż tu nie chodzi o program naprawczy, który RIO nakazało nam wdrożyć mocą ustawy o finansach publicznych, tylko program oszczędnościowy mający stać się podstawą dla programu naprawczego. 

Punkt 2. Nie wykonanie uchwały Rady Powiatu nr 15/93/2012 z 30 marca 2012 r., w sprawie wyrażenia stanowiska o konieczności zbycia mienia powiatu górowskiego, a w szczególności wydzierżawienie (dla Polskiego Centrum Zdrowia we Wrocławiu - przyp. moje) 36 działek przeznaczonych pod budowę działek o wartości szacunkowej od 200 do 250 tys. zł. 

Pumkt 3. Bezpodstawne przyznanie i wypłata dodatku specjalnego wicestaroście (Paweł Niedźwiedź - przyp. moje), od stycznia 2011 r. (miesiąc po objęciu funkcji przez wicestarostę! - przyp. moje) do kwietnia 2014 r. (dodatku już nie ma z czego płacić! - przyp. moje) w łącznej kwocie 60.000 zł. Dotyczy to protokołu z kompleksowej kontroli RIO, którą przeprowadzono w starostwie powiatowym w Górze, a protokół datowany jest na 22 października 2013 r.

Kolejny punkt, czwarty. Zawarcie umowy na usługi doradcze przy sprzedaży szpitala, z nieuprawnioną firmą na kwotę 52.900 zł., z pominięciem zapytania o cenę oraz wypłata należności 22.100 zł temuż nieuprawnionemu podmiotowi do wykonywania wyceny spółki Powiatowe Centrum Zdrowia w Górze (naszego do niedawna szpitala - przyp. moje) i 12.300 zł za nieudokumentowaną pomoc na rzecz powiatu przy negocjacjach na temat sprzedaży szpitala.
To było przedstawione przeze mnie na posiedzeniu Komisji Rewizyjnej w dniu 23 maja 2013 r."

C.d.n. 

wtorek, 10 czerwca 2014

Cnota utracona?

Piękny dzionek dzisiaj mamy. Temperaturka odpowiednia, bo już nieomal letnia. Moje emocje też dzisiaj były większe niż zawsze. Oto bowiem przed swoje oblicze wezwał mnie Sąd Rejonowy w Głogowie. I nie tam w jakiejś błahej, cywilnej sprawie, ale w karnej.

W sali nr 210 II Wydziału Karnego odbyć się miała o godz. 12.20 sprawa, w której moja skromna osoba wystąpiła w charakterze oskarżonego z art. 212 paragraf 2 KK. Oskarżycielem prywatnym jest Polskie Centrum Zdrowia Góra Śląska Sp. z. o. o., która ma siedzibę we Wrocławiu. Najprościej mówiąc oskarżają mnie obecni właściciele naszego szpitala.

W akcie oskarżenia przeczytałem, iż oskarżyciele prywatni mają mi wiele, i to bardzo wiele, za złe. Nie podoba im się treść trzech postów zamieszczonych na moim blogu. PCZ - a raczej jego właściciele, żywią duży stopień urazy do utworów publicystyczno - informacyjnych zatytułowanych: "Czas postępu i rozwoju", które ukazały się 24 i 30 stycznia oraz 5 lutego br. Do aktu oskarżenia dołączono wydruki tych trzech postów, o zawartość których PCZ ma do mnie urazę, żal i pretensje. Każda strona wydruku opatrzona została pieczęcią notariusza, co jest lege artis.

Moim oskarżycielom - jak wyczytałem z aktu oskarżenia - chodzi o to, że wg nich napisałem nieprawdę czym: "naraził go (PCZ - dopisek mój) na utratę zaufania potrzebnego dla prowadzenia przez niego działalności medycznej."

Bardzo ciekawa teza, przyznają Państwo. Jeden człowiek, trzy teksty i szlag trafia zaufanie do tak szacownego podmiotu, o tak zobowiązującej nazwie: "Polskie Centrum Zdrowia". W mojej ocenie to chyba to zaufanie nie miało zbyt wielkich rozmiarów i solidnych fundamentów skoro jeden bloger trzema tekstami "naraził go na utratę."

Oczywiście, w akcie oskarżenia nie ma słowa o tym, w jaki sposób wyraża się owa utrata zaufania. Czy oskarżyciel liczy  to w procentach? A może w ułamkach zwykłych? A może liczba pacjentów spadła tak drastycznie, że wykonanie kontraktu z NFZ stoi pod znakiem gigantycznego znaku zapytania i trzeba to na kogoś zwalić?

Zarzuca mi się też: "poniżanie", "pomawianie", które to: "niewątpliwie mi towarzyszyły podczas publikacji". Ciekawe, że PCZ wie lepiej co i kto mi towarzyszył podczas pisania wspomnianych trzech tekstów. Nie przypominam sobie, by ktoś mi chipa do łba wkładał. Ale, niech im będzie! W końcu Polskie Centrum Zdrowia wie lepiej! Może by tak zmienili nazwę  na "Polskie Centrum Zdrowia i Jasnowidztwa"?

Co ciekawe ludzie z PCZ wiedzą, że: "Całościowy wydźwięk artykułów jest negatywny". A co? Laurki miałem pisać?

I dalej w tym samym tonie: "Celem ich powstania było wykazanie, że po zmianach wprowadzonych w szpitalu w Górze, standard opieki medycznej obniżył się, ograniczeniu uległ dostęp do świadczeń medycznych, czy to z powodu braków lekarzy, specjalistów, czy też z powodu wysokich cen usług medycznych."

I to jest bardzo ciekawa teza oskarżenia. Zlikwidowano tomograf komputerowy. Fakt? Fakt!
Czy w ten sposób ograniczono dostęp mieszkańców naszego powiatu do tego rodzaju badania?
Podniesiono opłaty za wszystkie badania, które niektórzy z mieszkańców powiatu wykonywali za własne pieniądze. Wzrosła więc dostępność do świadczeń medycznych czy zmalała?

"Oskarżony nie ukrywa swojej niechęci do nowego inwestora" - czytam w akcie oskarżenia. Jak dotychczas słowo "inwestor" jest tu mocno na wyrost. Przypomnę tylko, bo pamięć ludzka jest zawodna, iż "inwestor", czyli PCZ, zapłacił za Państwa szpital tylko jedną z pośród 10 rat. I przechodząc nieomal codziennie koło szpitala, a ostatnio w n im będąc, nie dojrzałem śladowych nawet prób  inwestowania. Jedzie się na tym, co było.

Czy ja mam obowiązek kocha, lubić, darzyć estymą "inwestora"? A co, "inwestor" sierotą jest i wymaga psychicznego wsparcia? Niańczyć go mam? Kaszkę z mleczkiem podawać? "Inwestor" mi wisi i powiewa. Do "inwestora" ma stosunek całkowicie ambiwalentny.

Fajne jest i to stwierdzenie z aktu oskarżenia: "(...) uznać należy, że blog prowadzony przez oskarżonego nosi cechę masowości odbiorcy".

I tu PCZ zazdrość żżera. Ta "masowość". Będąc ostatnio w szpitalu widziałem masowo puste łóżka. Teraz już wiem, że to przeze mnie. Niestety, "inwestor" musi pogodzić się z bolesnym faktem, iż ja przez pół miesiąca będę miał więcej Czytelników niż PCZ w Górze przez rok pacjentów. Życie takie! O realiach nie wspomnę.

Dzisiejsza rozprawa miała charakter "pojednawczy". Oskarżyciel zażądał ode mnie przeprosin w wyznaczonej przez siebie formie, na moim blogu oraz nawiązki na cel społeczny. Ponieważ nie uważam, iż mam za co przepraszać, a ponadto oskarżyciel nie określił, jakich faktów rzekomo nieprawdziwych domaga się sprostowania odrzuciłem propozycję zawarcia ugody.

W tej sytuacji Sąd wyznaczył termin rozprawy na 8 sierpnia, o godz. 10.30 w sali nr 6 Sądu Rejonowego w Głogowie.



niedziela, 8 czerwca 2014

Więcej a nie mniej!

Niedawno obchodziliśmy bardzo podniośle i hucznie 25 rocznicę wyborów, które tak mocno odmieniły nasze życie. Z tej okazji w holu Biblioteki Pedagogicznej w Górze (Pl. Bolesława Chrobrego 27), urządzono wystawę poświęconą wydarzeniom poprzedzającym 4 czerwca 1989 r. Na wystawie oglądnąć można archiwalne zdjęcia z tamtych lat i poznać głównych bohaterów dziejącej się wówczas na moich - i części Państwa oczach - Historii.

Znajduje się tam również tabelka, w której zamieszczono wyniki wyborów do sejmu i senatu z terenu gmin, które obecnie wchodzą w skład naszego powiatu. Wbiłem swój wzrok w tabelkę i uderzyła mnie jedna cyfra. Była to kolumna zawierająca:  „liczbę osób uprawnionych do głosowania”.

W historyczny dzień 4 czerwca 1989 r.,  na terenie naszych 4 gmin, które obecnie znajdują się w składzie naszego powiatu,  uprawnionych do głosowania było 24.524 „obywateli”. Do głowy strzeliła mi myśl, by porównać te liczbę z liczbą osób uprawnionych do głosowania w wyborach do Parlamentu Europejskiego, które odbyły się 25 maja 2014 r., a więc na 10 dni przed 25 rocznicą pamiętnych wyborów w Polsce.

Poszukałem i porównałem. Przypomnę raz jeszcze. 4 czerwca 1989 r., na terenie gmin: Góra, Wąsosz, Jemielno, Niechlów, głosować mogły 24.524 osoby, a 25 lat później uprawnionych do głosowania w czterech gminach naszego powiatu było 28.813 wyborców. Oznacza to, iż w okresie 25 lat liczba wyborców na terenie powiatu górowskiego wzrosła o 4289 osób. Mowa oczywiście o osobach, które ukończyły lat 18.

Fakt ten zaintrygował mnie ogromnie, bo obiegowa opinia jest taka, że powiat nasz pustoszeje w zastraszającym tempie. Poć ludzie stąd uciekają i już niedługo ostatni z emigrujących zgasi światło. Ową obiegową opinię postanowiłem więc zweryfikować.

„Rocznik statystyczny województwa leszczyńskiego” wydany przez Wojewódzki Urząd Statystyczny w Lesznie” w 1989 r., zawiera dane dotyczące ludności czterech naszych gmin na dzień 31.12.1988 r. W tych czterech gminach, które obecnie tworzą powiat górowski, mieszkało wówczas 36.671 osób (31.12.1988 r). Ostatnie dane dotyczące liczby ludności na terenie naszego powiatu, zaserwowane przez Wojewódzki Urząd Statystyczny we Wrocławiu, podają liczbę ludności na koniec 2012 r. W powiecie mieszkało wówczas 36.845 osób, czyli o 220 więcej niż na koniec roku 1988. Jak więc widać powiat – jako całość - się nie wyludnia.

Sprawdziłem również dane dotyczące poszczególnych gmin będących w granicach naszego powiatu.

W gminie Góra 31.12. 1988 r. mieszkało 20.314 osób. W końcu roku 2012 liczba mieszkańców naszej gminy wynosiła 20.786.
W wyborach z 4 czerwca 1989 r. uprawnionych do głosowania było 13.590 mieszkańców naszej gminy. W wyborach do PE nieomal, ćwierć wieku później, liczba uprawnionych do głosowania wzrosła na terenie naszej gminy o 2899 osób i wyniosła 16.419. Mamy do czynienia ze wzrostem liczby wyborców o 20,8%.

Na koniec 1988 r. w gminie Wąsosz było 7803 mieszkańców a 31.12.2012 r. statystyka odnotowała 7506 mieszkańców. W tym przypadku mamy do czynienia ze spadkiem liczby mieszkańców o 297 osób (-3,9%).
W gminie Wąsosz w pamiętnych wyborach czerwcowych 1989 r., uprawnionych do głosowania było 5239 osób a do tegorocznych wyborów do PE – 5906 wyborców. Różnica wynosi 667 wyborców (11,2% więcej).

Na koniec roku 1988 w gminie Niechlów zamieszkiwało 5376 mieszkańców. Liczba mieszkańców tej gminy na koniec roku 2012 uległa zmniejszeniu o 219 osób (5157). Gmina Niechlów utraciła więc 219 mieszkańców (4,2%).

W gminie Niechlów prawo do udania się do urny wyborczej miało w 1989 r. 3545 wyborców a w 2014 r. swój głos na kandydata na europosła mogło oddać 3974 wyborców. Odnotowano wzrost uprawnionych do głosowania o 429 wyborców. Wzrost wyrażony w procentach w stosunku do roku 1989 wyniósł 12.

Najmniejsza gmina naszego powiatu – Jemielno – w końcu roku 1988 liczyła sobie 3178 mieszkańców. W końcu roku 2012 liczba mieszkańców tej gminy wynosiła niedużo mnie, bo 3176 osób.
W czerwcu 1989 r. do urn wyborczych na terenie gminy Jemielno mogło udać się 2150 wyborców. Ćwierć wieku później takie uprawnienie maiło już 2514 osób. Odnotowany wzrost uprawnionych do wyborów wyniósł 364 osoby, czyli 16,9%.

Powiat się nie wyludnia, ale tylko dlatego, że demografię na „plusie” trzyma gmina Góra. To na terenie gminy Góra mieszka 56,8%mieszkańców powiatu górowskiego. To w gminie Góra urodziło się w 2012 r. 192 dzieci (381 w całym powiecie). I to tutaj, niestety, jest najwięcej problemów z bezrobociem, które króluje na szczycie.

Zauważmy, iż łącznie liczba mieszkańców trzech gmin naszego powiatu – Wąsosza, Niechlowa i Jemielna – spadła w okresie od 1988 r. do 2012 r. o 518 osób. To jest tak, jakby nagle wyparowała nam szkoła podstawowa nr 1 w Górze, do której na początku roku szkolnego 2013/14 uczęszczało 522 uczniów.

środa, 4 czerwca 2014

Wandale spod znaku pani L.

Jesteśmy po wyborach do Parlamentu Europejskiego. Od strzelistego aktu głosowania dzieli nas już sporo czasu, ale niesmak pozostał. Niesmak wywołany chamstwem ludzi, którzy rozwieszali plakaty wyborcze kandydatki (a obecnie już posłanki do PE) – Danuty Jazłowieckiej. Deputowana do PE otrzymała w wyborach 2014 – 38.652 głosy w naszym okręgu wyborczym, który obejmował województwo dolnośląskie i opolskie. Na terenie wszystkich gmin naszego powiatu Jazłowiecka otrzymała 77 głosów. Można rzec, że procent śladowy.

Trzeba jednak stwierdzić, że „błysnęła” nam deputowana. „Błysnęła” na drzewach znajdujących się przy ul. Kościuszki. Nie żeby tam osobiście błyszczała, ale w sobotni poranek, każdy przechodzący tą ulicą mógł zobaczyć drzewa oblepione plakatami wyborczymi kandydatki do PE.





 Kodeks wyborczy nie przewiduje możliwości wieszania plakatów wyborczych na drzewach. 
Art. 110 kodeksu wyborczego powiada, że:
Na ścianach budynków, przystanków, przystankach komunikacji publicznej, tablicach słupach ogłoszeniowych, ogrodzeniach, latarniach, urządzeniach energetycznych, telekomunikacyjnych i innych można umieszczać plakaty i hasła wyborcze wyłącznie po uzyskaniu zgody właściciela lub zarządcy nieruchomości, obiektu lub urządzenia.

A ludzie obecnej deputowanej walili bez opamiętania i gdzie popadnie plakaty swojej chlebodawczyni. Drzew, jak Państwo widzą też nie oszczędzili.

Iw tym miejscu ich postawie się nie dziwię, bo wiodącym hasłem wówczas kandydatki do PE było: „Delegowana do zadań specjalnych”. No i rzeczywiście, jak Państwo widzą zadaniem specjalnym było oszpecenie drzew przy ul. Kościuszki. Pytanie zasadnicze winno jednak brzmieć: jaki ch… delegował Jazłowiecką i jej pomagierów do obklejenia drzew plakatami z jej dość mało interesującą fizjonomią?

Przypomnieć warto, że 27 lutego burmistrz Góry wydała (w zgodzie z art. 114 kodeksu wyborczego) „Obwieszczenie”, w którym wskazała miejsca przeznaczone do umieszczania plakatów wyborczych, co można sprawdzić na stronie gminy w zakładce: „Wybory do PE”. Zapewniam Państwa, że drzewa, jako miejsca, na których można się plakatować nie są tam wykazane.

Wiadomo jednak, że ci przy korycie mogą więcej. A deputowana do PE jest członkinią tej partii a więc jej ludzie wyszli z założenia, że w naszym mieście też mogą wszystko. I zaśmiecili miasto, jak już nikt od wielu, wielu lat tego nie zrobił. Plakaty Jałowieckiej wisiały też na wielu słupach, skrzynkach energetycznych, słupach energetycznych, zamkniętych lokalach usługowych i handlowych, prywatnych posesjach. Jednym słowem: propagandowy kit Jazłowieckiej wisiał gdzie się tylko dało go wcisnąć.

A wisieć nie powinien, bo ktoś powinien czuwać nad tym, by przybłędy nie zaśmiecały nam miasta. I to proste stwierdzenie rodzi pytania:
1. Co zrobiła straż miejska w tej sprawie?
2. Dlaczego nie usunięto plakatów z drzew przy ul. Kościuszki w przedwyborczą sobotę?
3. Czy odpowiedzialni urzędnicy górowskim magistracie wyjaśnili tę sprawę z komitetem wyborczym pani Jazłowieckiej?
4. Czy wyciągnięte zostaną konsekwencje wobec sprawców tego skandalu?

Nie może być tak, że wandale pozostaną bezkarni. Bo jeżeli w tej kampanii można bezkarnie wieszać plakaty gdzie popadnie, to w kolejnej nasze miasto zostanie zaklejone na amen.

I kto będzie winny?











Siła tradycji

Kiedy otworzyłem dzisiejsze wydanie „Gazety Wrocławskiej” odetchnąłem z ogromna ulgą. To, co przeczytałem na stronie 6 przyniosło mi niewysłowioną ulgę. Kresu dobiegły bowiem moje koszmary senne, bezsenne noce i ból.

Na stronie 6 przeczytałem bowiem, iż w końcu były wojewoda dolnośląski Marek Aleksander Skorupa już nie jest bezrobotny. Co za ulga!
Kiedy w ramach porachunków wewnątrz mafijnych –pardon wewnątrz partyjnych – Rudy Donek spuścił z fotela wojewodę, bo ten był zwolennikiem Don Schetyny, w oczy i żołądek zeszrotowanego byłego wojewody zaglądnął niedostatek głód.

Szczerze martwiłem się o byłego wojewodę. Zastanawiałem się czy nie zostanie bezdomny, nie popadnie w skrajną biedę, nie będzie zmuszony do żebrania. Wszak każdy wie, że nie ma losu gorszego niż zostać upadłym politykiem, bo o robotę dla takiego gościa niezwykle ciężko. Upadły polityk, jak by na to nie patrzeć, trefnym towarem jest! Realia takie mamy.

Ale po przeczytaniu informacji w „Gazecie Wrocławskiej” kamień z serca z wielkim hukiem mi spadł. Ma nasz były wojewoda fuchę w Wojewódzkim Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej we Wrocławiu. Z głodu więc nie umrze! Hosanna!

Z drugiej strony zastanawiam się czy nowy prezes WFOŚiGW nadaje się do pełnienia tej funkcji. Dał się politycznie zezłomować a więc jakoś nie zadbał o należyta jakość otaczającego go środowiska. Faktem jest, że „platfusowe” środowisko dość toksyczne jest. Wiadomo, że każda partia raczej burdel przypomina a nie salon artystyczny. Politycznych alfonsów i rajfurów tam pod dostatkiem. Dlatego też nigdzie nie przynależę.

A tu masz! Gość, który nie ochronił swojego środowiska od toksyn i zanieczyszczeń wszelakich dbać ma o ochronę środowiska wszystkich dolnoślązaków. Czy podoła?

Ważne jest jedno. Dzisiaj mija 25 lat od upadku realnego socjalizmu. Nieboszczki PZPR już nie ma a tradycja pozostała. Wszak tak samo robiła nieboszczka PZPR ze swoimi nomenklaturowymi aparatczykami partyjnymi. Też kierowała ich na: „inne, odpowiedzialne stanowiska państwowe”. I bywało tak, że upadły aparatczyk szedł z ministra kultury na ministra przemysłu terenowego i odwrotnie. I to mi się w „paltfusowej” i innych partiach podoba: przywiązanie do tradycji. Choćby to była tradycja rodem z PRL –u.

A mało być kurwa tak pięknie! I inaczej.

wtorek, 3 czerwca 2014

Podobno ...

Podobno podczas spotkań koalicji rządzącej tak niebiańsko naszym powiatem wywieszany jest banner z oficjalnym mottem koalicji:
Platformerskie Ministerstwo Zdrowia ostrzega: praca i myślenie dla członków i sympatyków naszej partii może być przyczyną wielu groźnych chorób!

Podobno radny Marek „Bananowy Uśmiech” Biernacki planuje zakończenie swojej niezwykle błyskotliwej i cichej kariery samorządowca. Ma to podobno związek z jego planami przejścia do pracy w dyplomacji. Podobno radny Marek „Bananowy Uśmiech” ma zostać ambasadorem na Wyspach Bergamotach, gdzie – podobno - ma zastąpić emerytowanego „osła, którego mrówka niosła”. Szczęść Boże „Bananowy Uśmiechu” na nowej drodze życia!

Podobno Wielce Czcigodna Pomyłka Powiatowa („starosta” Piotr Wołowicz) nadal chce działać w samorządzie. Podobno wybiera się na radnego gminnego w Krainie Nibylandii. Dodam od siebie, że to słuszne i postępowe. Niby starosta w samorządzie Nibylandii. Właściwe miejsce dla właściwego człowieka. Pożegnamy bez żalu.

Podobno radny powiatowy Piotr Iskra chce być nadal radnym powiatowym. To decyzja słuszna i z głębi serca ją popieram, prosząc też Państwa o poparcie. Radny ten jak ulał nadaje się na samorządowca pośród samorządu ludożerców. Lepiej to oni mieli nie będą, ale co sobie biedaki pojedzą, to pojedzą!

Podobno widziano radnego powiatowego Marka Hołtrę (człowiek o wyglądzie drobnego przedsiębiorcy pogrzebowego w fazie plajty), gdy nabywał 10 kg kleju butaprenu. Wszystkich zaniepokojonych tym faktem pragnę uspokoić. Pan ten nie zamierza wdychać oparów tego kleju ani też sklejać modeli, bo do obu tych rzeczy trzeba mieć mocny łeb. Powód zakupów jest prozaiczny: jesienią będą wybory samorządowe i do kogoś trzeba się przykleić. Diety żal!

Podobno górowski PiS ma zamiar wystawić na listach w wyborach do samorządu Tadeusza Tutkalika, który od 2012 roku ze szczęściem dla nas jest niewybieralny, pomimo licznych periodycznych startów w kolejnych wyborach. Żal mi górowskiego PiS-u. Szczerze żal. Jest to jednak dobra wiadomość dla zakładów funeralnych. Sprzedadzą jedną trumnę więcej. A stolarze zaoszczędzą na jednym gwoździu wbitym do wyborczej trumny, bo Tadeusza Tutkalika jako gwoździa nikt nie przebije! On jest gwoździem nad gwoździe!

Podobno przewodniczący Rady Powiatu został szczęśliwym dziadkiem. Gratuluję serdecznie. Podobno w związku z tym przyrzekł sobie, że się ustatkuje i przestanie sobie robić z wyborców jaja. Porzuci koalicję?!

Podobno radny powiatowy Grzegorz Aleksander Trojanek ma wyrzuty sumienia. Wyrzuty te dotyczą pracy w ówczesnym Zespole Szkół Zawodowych. Podobno wyrzuca sobie, że mógł a nie zrobił. Co mógł a nie zrobił? Mógł nie promować wicestarosty Pawła Niedźwiedzia a promował. No i masz babo Aleksandrze teraz placek!

Podobno obecny wicestarosta Paweł Niedźwiedź ma nieodparte parcie na fotel burmistrza Wąsosza. Wąsoszanie! Głosujcie na Pawła Niedźwiedzia! Wy też posmakujcie braku kasy i nieudolności!

Podobno radnej Danucie Rzepieli śniło się, że porwał ją w swoje mocarne ramiona i uniósł w przestworza obywatel amerykański Batman. I to uniósł „forever”! Niestety, okazało się, że to tylko słodki sen przerwany przez przyziemną potrzebę fizjologiczną. Na jej zaspokojenie poszło 2 kg młodych ziemniaków z 11 skwarkami. Też „forever”.

Podobno w Pobielu kury znoszą kwadratowe jajka, krowy robią kukuryku a koguty dają mleko. Dziw to nad dziwy. Miejscowy ludek szepce, że te odstępstwa od przyrodniczej normy spowodowane zostały tym, iż radny powiatowy z tamtejszych terenów, niejaki i przeciętny w sposób bliski doskonałości - Piotr First zapoznał mieszkańców kurników i obór ze swoim programem wyborczym na lata 2014 – 2018. Z nóg program nie zwala, ale normalnie funkcjonować też nie pozwala. Rzec można, że jedna samorządowa anomalia powoduje anomalie wśród niewinnych. Prawo Firsta?

Podobno górowska Platforma, rzekomo Obywatelska, ma zamiar przyjąć nazwę maskującą na czas wyborów samorządowych. Podobno padają różne propozycje, jak np. „Sami swoi”, „Szczęśliwa rodzinka”, „Wyborco! Utrzymuj mnie!”, „Komitet Wyborczy Rozliczmy Lenina!”, „Bliżej koryta” itp. Podobno w tutejszej partii ogłoszono burzę mózgów, by wybrać nazwę jedynie słuszną i ściemniającą. Burza mózgów ma odbyć się po otrzymaniu z Zakładu Anatomii i Patologii Uniwersytetu Medycznego mieszczącego się w miejscowości Bezmózgowie partii mózgów w słojach. Zalane mózgi przemówią!

Podobno radny powiatowy Dariusz Wołowicz (zbieżność nazwisk ze „starostą” przypadkowa, ale w mojej ocenie istnieje duże podobieństwo intelektualne) ma też ambicje polityczne. Podobno chce być burmistrzem. By ten cel osiągnąć zamierza zakupić ugór i lokować na nim miasto. Tajemnicą na razie jest na jakim prawie ma odbyć się lokacja. Podobno osiedlić w nowo założonym mieście mają: Jaś i Małgosia, Kot w butach, Królewna Śnieżka i siedmiu krasnoludków oraz jakieś dwie emerytowane, samorządowe kurwy polityczne. I właśnie tu leży pies pogrzebany, bo w naszych realiach samorządowych miejsc dla osiedlenia się przedstawicieli tego zdegenerowanego gatunku jest znacznie mniej niż kandydatów.