wtorek, 22 stycznia 2013

Smutny rekord


Na koniec grudnia 2012 roku w powiecie górowskim było 3369 bezrobotnych. Jest to największa liczba bezrobotnych od roku 2006. Wówczas bez pracy pozostawało na terenie naszego powiatu 3481 osób.

„Dobre czasy” (jeżeli dla tych ludzi są kiedykolwiek) dla bezrobotnych to okres lat 2007 i 2008. W pierwszym przypadku bezrobotnych mieliśmy 2401 a w drugim 2113. Mowa o końcu roku, czyli miesiącu grudniu.

Niestety, w latach 2010 – 2012 bezrobocie na terenie naszego powiatu zawsze przekraczało na koniec grudnia tragiczną cyfrę ponad trzech tysięcy osób pozbawionych pracy i – nie czarujmy się – zdanych przez to na biedę łagodzoną w nieznacznym tylko stopniu przez opiekę społeczną.

W grudniu 2012 r., zgodnie z przewidywaniami bezrobocie poszybowało nam niebotycznie. W rejestrach PUP w Górze znalazło się 3369 bezrobotnych, czyli o 174 osób (5,4%) więcej niż na koniec grudnia 2011 roku.

Spośród 3369 armii bezrobotnych z terenu naszego powiatu tylko 613 z nich (18,2%) ma prawo do zasiłku. W gminie Góra z tego rzadkiego przywileju korzystać może 366 spośród 1943 bezrobotnych, co daje wskaźnik w wysokości 18,8%. W gminie Wąsosz ten godny zazdrości przywilej posiada 118 bezrobotnych, co oznacza, że 19,8% bezrobotnych może czuć się dowartościowana. Wskaźnikiem 19,7% bezrobotnych, którym przysługuje prawo do zasiłku wykazuje się gmina Jemielno a bezrobotni jej sąsiada – gminy Niechlów – nie są już w tak szczęśliwym położeniu, bo tam wskaźnik bezrobotnych mających prawo do zasiłku wynoszący 12,7% jest najniższy w powiecie.

Na 3369 bezrobotnych 2043 zamieszkuje na wsi (60,4%). W rejestrach PUP aż 3159 bezrobotnych zaliczonych jest do kategorii „znajdujących się w trudnej sytuacji na rynku pracy”. W tej liczbie mamy też 728 bezrobotnych, którzy nie ukończyli 25 roku życia oraz 1950 bezrobotnych uznanych za bezrobotnych „długotrwale”. Większość bezrobotnych na terenie naszego powiatu (1820 osób) stanowią kobiety (54%). Aż 1026 bezrobotnych nie posiada żadnych kwalifikacji zawodowych, co – być może – pozwoliłoby im znaleźć pracę.

W grudniu 2012 roku PUP zarejestrował 359 bezrobotnych, z których 302 pracowało poprzednio. W tym samym miesiącu z rejestrów PUP skreślono 202 osoby. W przypadku 93 osób spowodowane to zostało podjęciem przez nich pracy. Warto dodać, iż w tej liczbie znajduje się 13 osób, które zac ciągnęły pożyczkę w PUP, by rozpocząć własną działalność gospodarczą. 74 bezrobotnych nie potwierdziło gotowości do podjęcia pracy (nie przyszli do PUP w wyznaczonym dniu) a 14 bezrobotnych straciło ten status z względu na odmowę przyjęcia oferowanej pracy.

W grudniu 2012 r., PUP w Górze starał się w miarę przyznanych przez Ministerstwo Pracy środków aktywizować bezrobotnych. Działania te dotyczyły 92 osób. Do prac interwencyjnych PUP skierował 16 bezrobotnych; roboty publiczne podjęło 5 osób; szkolenia 2 bezrobotnych a staże 69 osób.

Z całą pewnością styczeń 2013 roku będzie kolejnym miesiącem wzrostu bezrobocia na terenie naszego powiatu. Zagadką pozostaje tylko cyfra bezrobotnych na koniec stycznia. 

poniedziałek, 21 stycznia 2013

Przetrwali pomimo oporu Zarządu

Rok 2012 Powiatowe Centrum Opieki Zdrowotnej w Górze, tj. nasz szpital szczęśliwie przetrwał. Przetrwał pomimo chorych zakusów rządzącej koalicji, by sprzedać go za śmieci. To jest proszę Państwa ta niespodzianka, którą wyborcom zafundowała niespodziewanie Platforma, rzekomo Obywatelska. W programie wyborczym do Rady Powiatu nawet się na ten temat nie zająknęła, by nagle w trakcie kadencji wyciągnąć tego parszywego królika z kapelusza. To jest taka „miła” niespodzianka ze strony górowskiej Platformy, rzekomo Obywatelskiej, dla mieszkańców powiatu, by sprzedać szpital ku radości – oczywiście! – nas wszystkich. I bez pytania o to, czy się zgadzamy. Taki to parszywy urok górowskich „platfusów” (tfu, tfu tfu – na psa urok!). Tak samo skapitulowano przed aptekarzami zgadzając się na durny pomysł, by apteki były czynne tylko do 23.00. Jaki Zarząd - takie pomysły, kurwa mać! Niemniej szpital działał sobie jakby nigdy nic, bo jego misją jest leczenie ludzi. Co prawda zamiar sprzedania szpitala, by spłacić śmieci, załodze raczej się nie podoba, ale te parszywe podchody koalicji nie zakłóciły rytmu pracy naszego wspólnego dobra, jakim jest szpital. W roku 2012 w górowskim, naszym szpitalu, przyjęto 4624 osoby, które wymagały leczenia szpitalnego. Na izbie przyjęć udzielono 2231 porad ambulatoryjnych dla ludzi, którzy tego potrzebowali. W 2012 roku w naszym szpitalu na świat przyszło 306 noworodków. Najlżejszy z nowych mieszkańców ziemi ważył 1460 g, a najcięższy – 5020 g. W ramach podstawowej opieki zdrowotnej udzielono 8139 porad. Funkcjonująca od września 2012 przechodnia ortopedyczna przyjęła w 2012 r. 688 pacjentów. Od maja funkcjonuje w szpitalu tomograf komputerowy, z którego skorzystało 292 potrzebujących. Z poradni chirurgicznej zmuszonych było skorzystać 4615 pacjentów a z poradni dla kobiet 3962 pacjentek. W tej ostatniej przychodni wykonano ponadto 911 badań cytologicznych. USG wykonano dla 2243 osób, gastroskopię dla 499 pacjentów a kolonoskopię – 147 razy. Ponadto w pracowni RTG wykonano 12.726 zdjęć rentgenowskich. Transport sanitarny wykonał przewóz 1182 pacjentów. Najlepszy ze znanych nam światów pożegnało w górowskim szpitalu 100 osób. Przedstawione liczby najlepiej świadczą o ogromie pracy wykonanej przez pracowników szpitala. Przypomnieć należy, że nowy prezes spółki – dr Stanisław Hoffmann, musiał pozamiatać bałagan, jaki zostawił ulubieniec Zarządu – niejaki Rykowski. A burdelik był sporych rozmiarów! Jeszcze z miesiąc "rządów" tego pupilka Zarządu i nie byłoby co ze szpitala zbierać. I jak tak przypatruję się obecnym działaniom tego nieudolnego Zarządu, to jakoś tak mi się nasuwa myśl, że chyba o to chodziło. Zamieściłem Państwu pismo radnego Jana Kalinowskiego dotyczące wyjaśnienia faktu zatrudnienia pewnej nieznanej z nazwy firmy z Poznania do obsługi sprzedaży naszego szpitala. Przypominam, że nazwa tej firmy pozostaje tajemnicą. O! Pardon. Pozostawała. Firma owa nazywa się Invest Consulting S.A. Jest z Poznania a jej siedziba mieści się przy ul. Kraińskiego 16. Firma powstała w 1996 roku (wówczas pod inną nazwą) i – jak twierdzi na swojej stronie internetowej – specjalizuje się w : świadczeniu usług konsultingowych natury ekonomiczno - finansowej dla Jednostek Samorządu Terytorialnego”. Doradza również podczas „przygotowywania spółki do publicznej oferty sprzedaży akcji”, „sporządza wycenę spółki”, oraz doradza: „w procedurze publicznej oferty sprzedaży akcji.” Kto z Państwa jest ciekaw niech sobie zaglądnie na internetową stronę tej grupy kapitałowej. Ważne jednak w całym tym interesie jest to, że Zarząd Powiatu wraz z platformerskim starostą (najsłabszym w dziejach powiatu!) nie uważa za stosowne poinformować nawet radnych o wynajęciu takiej firmy oraz warunkach na jakich ma ona świadczyć swoje usługi. Można rzec: fani konspiracji! W podchody z radnymi się bawią, tylko nie wiadomo kto kowboj a kto Indianin. Ale przy takiej zabawie skalpu grzech nie zdjąć.

"Mrówka" na zimę i nie tylko

 ZAPACHOWY PŁYN DO SPRYSKIWACZY
- działa niezawodnie do - 20 stopni C.
- 5 l.
Cena - 7,99 zł. 
 SAPERKA ALUMINIOWA
Cena: 49,90 zł.
ZGARNIACZ 
Cena: 39,90 zł.
 ŁOPATA DO ŚNIEGU 
Cena: 27,99 zł. 
 RĘCZNIKI
MISS LUCY
Cena: od 18,49 zł do 40,69 zł.
 ROLETY 
DZIEŃ - NOC
Cena: od 38,99 zł.
 POCHŁANIACZE WILGOCI
URZĄDZENIE PLUS WKŁAD
- różne kolory.
Cena: od 28,49 zł.
ZESTAW 3 RĘCZNIKÓW
MISS LUCY
Cena: 69,49 zł.

wtorek, 15 stycznia 2013

Złowroga cisza

Wokół górowskiego szpitala zaległa cisza. Każdy wie, że koalicja, która tak nieudolnie sprawuje rządy w powiecie chce sprzedać szpital za śmieci. Nie liczy się przy tym z tym, co o tym myślą mieszkańcy powiatu. Nie myślą, bo gra idzie nie o dobro potencjalnych pacjentów, ale o utrzymanie się na stołkach. Jak leży staroście z Platformy, rzekomo Obywatelskiej oraz Zarządowi Powiatu w składzie: wicestarosta -  Paweł Niedźwiedź, członkowie: Piotr First, Marek Hołtra na sercu dobro chorych, przekonaliśmy się przy okazji likwidacji nocnych dyżurów aptek na terenie naszego powiatu.

Najwyraźniej tak samo leży im na sercu - a może w innym miejscu - istnienie szpitala, w którym w 2012 roku leczyło się 4624 pacjentów i urodziło się 306 dzieci. Na temat kombinacji wokół sprzedaży szpitala nie wiemy nic. Wygląda na to, że zadufany siłą 10 głosów poparcia w Radzie Powiatu Zarząd sądzi, iż jest to tylko i wyłącznie majątek koalicji, która własnie siłą tych 10 głosów poparcia (głosy nie najwyższego intelektualnie lotu) zrobi sobie z nim co tylko zechce. Najchętniej przehandluje go za śmieci.

Nikt nie wie, co dzieje się wokół sprzedaży szpitala. Nie wie tego nawet burmistrz Irena Krzyszkiewicz. Pamiętamy, że szefowa naszej gminy publicznie, podczas sesji Rady Powiatu, zadeklarowała, iż gmina jest zainteresowana nabyciem udziałów w spółce.

Gdybyśmy mieli mieli bardziej lotny intelektualnie Zarząd Powiatu a nie nieloty, to już dawno toczyły by się pertraktacje z gminą Góra na ten temat. A jak widzą Państwo z załączonego poniżej pisma szefowej naszej gminy, takich pertraktacji i rozmów na temat nabycia udziałów przez gminę Góra nie ma.

Najwyraźniej zaniepokojona burmistrz Irena Krzyszkiewicz wysłała do powiatowych nielotów pismo przypominające, że szpital nie jest własnością Zarządu i koalicji. Znać plany Zarządu i koalicji chce nie tylko burmistrz Irena Krzyszkiewicz, ale i mieszkańcy gminy Góra, o czym szefowa gminy przypomina powiatowym nielotom.

Równocześnie szefowa gminy przypomina, że nadal jest zainteresowana "nabyciem udziałów spółce" i oczekuje na rzetelne przedstawienie sytuacji szpitala. Ja wiem, że to pismo i zainteresowanie burmistrz Ireny Krzyszkiewicz losami szpitala jest Zarządowi Powiatu nie na rękę. nie na rękę jest tym wszystkim, którzy zarzucali jej polityczną grę szpitalem, czyli szukanie popularności. Burmistrz słów na wiatr nie rzuca i tym korzystnie różni się np. od starosty Piotra Wołowicza, Pawła Niedźwiedzia czy też radnego Marka "Bananowy Uśmiech" Biernackiego. Burmistrz zna wagę słów i wie, że słowa zawierające obietnice trudno wcisnąć z powrotem do ust.

Tak więc znamy oficjalne stanowisko gminy Góra.

Głos w sprawie szpitala zabrał także radny powiatowy Jan Kalinowski. Radnego niepokoi to, że w tzw. "protokołach" z posiedzeń Zarządu nie ma praktycznie żadnej informacji na temat zamiarów Zarządu Powiatu w sprawie sprzedaży szpitala. W jednym z tzw. "protokołów" radny Jan Kalinowski trafił na pewną wzmiankę, która jak wynika z pisma radnego wzbudziła jego zainteresowanie i niepokój jednocześnie. Mowa tu o tzw. "posiedzeniu" (muszą Państwo wiedzieć, że nielot, np. kura i to niekoniecznie zielononóżka, charakteryzuje się tym, że siedzi i trzepie skrzydłami unosząc się nieco nad ziemią. W przypadku naszego nielotnego Zarządu Powiatu zachodzi istotne podobieństwo: podnieść i posadzić tyłek potrafią, ale sporządzić prawdziwego protokołu z posiedzenia Zarządu już nie!) Zarządu Powiatu, podczas którego wspomniano coś niejasno o wynajęciu firmy do obsługi sprzedaży szpitala.

W związku z tym faktem radny Jan Kalinowski postanowił najwyraźniej dowiedzieć się czegoś bliższego na ten temat i skierował pismo do starosty. Pytania w piśmie radnego Jana Kalinowskiego są jasne, chociaż znając ten Zarząd, odpowiedzi takie być nie muszą. Z tzw. "protokołów" z posiedzeń Zarządu wynika bowiem, iż członkowie tego gremium maja problemy z formułowaniem własnych myśli  w sposób jasny i przejrzysty. Ale wykształcenie nie piwo i pełne być nie musi.

Proszę też zauważyć, iż w 4 pytaniu radny Jan Kalinowski apeluje do starosty Wołowicza, by ten oświecił członków Zarządu w kwestii wynajmu firmy z Poznania do obsługi sprzedaży szpitala. Z tzw. "protokołu" wynika bowiem niezbicie, iż członkowie Zarządu też nie zostali poinformowani o nazwie firmy i rzeczach, o które pyta radny Jan Kalinowski. Skoro nie ma w tzw. "protokole", to skąd mają wiedzieć? Dowiedzieli się od babci z szaletu?

I proszę przy tym zauważyć, iż nie było wśród członków Zarządu ciekawości i dociekliwości wobec starosty. Starosta rzekł, że: "posiadamy firmę z Poznania" i nikt nie spytał jaką, ile będzie to nas kosztowało, co firma ma robić. A dietka (po 1250 zł co miesiąc dla każdego z dwóch członków Zarządu) oraz wypłata dla wicestarosty Niedźwiedzia (również wykazującego dziwny brak zainteresowania w tej kwestii)  z ubogiej kasy powiatu leci. Ale kto by tam za takie pieniądze się wysilał i pytał? W końcu płaci się im za to, że mózg pracuje, a nie że myśli. W tej sytuacji radny Jan Kalinowski, jako wielki zwolennik permanentnej edukacji zwrócił się do starosty Wołowicza, by ten popracował w charakterze kaganka oświaty i rozświetlił mroki niewiedzy w głowach członków swojego Zarządu. Aż płonę z ciekawości w oczekiwaniu na wynik tego edukacyjnego eksperymentu. Z drugiej strony wielkich nadziei nie mam, bo jeżeli starosta Wołowicz ma taki sam talent do nauczania, jak do bycia starostą, to wynik będzie "platformerski", czyli mniej niż zero. Zresztą, dziwię się radnemu Janowi Kalinowskiemu, że podjął takie ryzyko, bo ma już nauczkę. Podczas sesji siedzi koło radnego Jana Kalinowskiego radny "Bananowy Uśmiech".

Radny ten słynie z tego, że nigdy nie zabiera głosu podczas sesji, ma ogromną wiedzę (magister inżynier!), ale owej wiedzy - podobno - kazał zejść do konspiracji. Wiedza owa wyjść miała z najgłębszej konspiracji na wypowiedziane na głos hasło. niestety, radny "Bananowy Uśmiech" zgubił gdzieś kartkę, na której miał zapisane hasło. A przypomnieć go sobie za cholerę nie może.

Radny "Bananowy Uśmiech" ogranicza swoja aktywność podczas sesji do wypowiadania tradycyjnej formuły: "Komisja ta a ta pozytywnie zaopiniowała projekt uchwały taki a taki". Radny Jan Kalinowski namawia od bardzo dawna radnego "Bananowego Uśmiecha", by ten zmienił nieco wypowiadane zdanie. Podpowiada mu słowa: "po burzliwych obradach", "po wyczerpującej dyskusji", "po wnikliwej analizie", itp. Ale bez skutku! Radny "Bananowy Uśmiech" jest w tej kwestii niereformowalny (w miłości do durnowatej Platformy, rzekomo Obywatelskiej również, ale z wyżej wymienionych względów pasuje do niej, jak wół do kieratu) i wciąż zdziera zdartą już płytę. W ten sposób wysiłek edukacyjny polegający na próbie wzbogacenia ubogiego słownictwa radnego "Bananowego Uśmiechu" idzie na marne.
Jak więc Państwo widzą nic nie wiemy w sprawie sprzedaży szpitala. Nie wie burmistrz Irena Krzyszkiewicz, nie wie radny powiatowy Jan Kalinowski, nie wie nic trzech członków Zarządu Powiatu (to akurat nieistotne), ale co najgorsze - nic nie wiedzą wyborcy, którzy w każdej chwili mogą stać się pacjentami tej placówki.

Mam tylko nadzieję, że w firmie z Poznania nie pracuje była posłanka PO, "ofiara" agenta Tomka, która chciał "kręcić lody" przy prywatyzacji służby zdrowia.

poniedziałek, 14 stycznia 2013

Przetargowy debiut


Dzisiaj o godz. 12,15 nastąpiła publiczna prezentacja ofert na II etap realizacji inwestycji „Budowa ulicy Dąbrówki”. Droga ta połączy ul. Dąbrówki z Aleją Jagiellonów. Komisja pracowała pod przewodnictwem wiceburmistrza – Andrzeja Rogali a w jej pracach uczestniczyli pracownicy gminy: naczelnik wydziału realizacji inwestycji – Piotr Głowacki, jego zastępca – Wojciech Domański oraz Agnieszka Pomieszcz, Małgorzta Szendryk, Andrzej Popławski. W sali nr 110, gdzie odbywało się otwarcie ofert znajdowali się również oferenci.

Przed prezentacją ofert na Sali nr 110, gdzie odbywało się otwarcie ofert dało się wyczuć wyraźne napięcie. Na stole leżał gruby plik grubych kopert, co oznaczało, iż są chętni do realizacji inwestycji „Budowa ulicy Dąbrówki – etap II”. Naczelnik Piotr Głowacki zauważył, iż jest to pierwszy w tym roku przetarg, który ma się odbyć.

Punktualnie o godz. 12,15 przewodniczący komisji przetargowej – wiceburmistrz Andrzej Rogala rozpoczął odczytywanie ofert. Na wstępie przypomniał, iż gmina przeznaczyła na realizację tej inwestycji kwotę 2.400.000 zł brutto. Na sali zapadła głucha cisza a wiceburmistrz poinformował, iż na przetarg wpłynęło 9 ofert. Rozpoczął wyczytywanie firm i kwot, które te przeznaczyły na realizacje tej niezwykle potrzebnej i oczekiwanej inwestycji.

Oferta nr 1 pochodziła od firmy „Skanska” z Warszawy. Wyczytana przez wiceburmistrza kwota: 1.787.048,91 zł brutto. Kolejny oferent pochodził  Kościana – „Drogobud”, który zaoferował wykonanie drogi za kwotę 1.528.858,89 zł brutto. Trzeci potencjalny wykonawca, to firma „Eurowia” z Wrocławia. Proponowana kwota: 1.902,431,81 zł brutto. Czwarty podmiot starający się oz zamówienie pochodził z Leszna i było to Leszczyńskie Przedsiębiorstwo Budowy Dróg i Mostów pragnące wybudować dalszy ciąg ulicy Dąbrówki za 1.620.395,44 zł brutto. Z kolei „Poldrgóg” z Kościana zaoferował wykonanie tej inwestycji za 1.650.256,78 zł brutto. Szóstym chętnym była firma „Infrakom” z Wolsztyna, która zadeklarowała, że zrealizuje drugi etap budowy ulicy Dąbrówki za 1.416.726,46 zł brutto. Przedostatnia odczytana przez wiceburmistrza oferta złożona została przez Przedsiębiorstwo Budowy Dróg i Ulic z Leszna i a podana cena za realizację inwestycji wyniosła 1.535.957,35 zł brutto. Ostatnia oferta pochodziła od firmy „Chod - Dróg” z Krobi i opiewała na kwotę 1.885.848,83 zł.

Okazało się więc, że najniższa ofertę na realizację II etapu zadania inwestycyjnego „Budowa ulicy Dąbrówki” przedstawiła firma „Infrakom” z Wolsztyna – 1.416.726,46 zł brutto. Komisja przetargowa ma 30 dni na zbadanie przedstawionej jej oferty, poproszenie o złożenie wyjaśnień czy też uzupełnień w przedstawionej ofercie. W ciągu 30 dni należy też podpisać ze zwycięzcą przetargu umowę na realizację inwestycji.

Widać było, że szef odpowiadający za inwestycje Piotr Głowacki i jego zastępca – Wojciech Domański ucieszyli się z takiego obrotu sprawy. Oto bowiem będziemy mieli drogę za ok. 60% zakładanej ceny kosztorysowej. Przypomnieć też warto, że do budowy tej drogi dostaniemy dofinansowanie z tzw. „schetynówki” w kwocie ok. 50% kosztów jej budowy. Rzec można, że to bardzo tania droga i świetny interes dla gminy.

Napięcie w sali 110 wyraźnie opadło i zrobiło się nieco gwarniej. Oczekiwano na rozstrzygnięcie kolejnego przetargu: „Budowy chodnika w ciągu drogi wojewódzkiej 324 – ulica Wrocławska”. Celem przetargu było wyłonienie wykonawcy na wybudowanie chodnika o długości 1,2 km wraz z wykonaniem zabudowy rowów, kanalizacji deszczowej i podjazdów do posesji w Sędziwojowicach. Chodnik ma być wybudowany po lewej stronie drogi 324 jadą w kierunku Rawicza i sięgnąć do ostatniego domu w Sędziwojowicach.

Wiceburmistrz Andrzej rogala poinformował zebranych, że gmina przeznaczyła na ten cel kwotę 650.000 zł brutto oraz, iż wpłynęło 11 ofert.

Małgorzata Szendryk rozpoczęła przecinanie kopert a wiceburmistrz odczytywał wysokośc kolejnych ofert.
  1. „Skanska” z Warszawy – 1.581.735,18 zł brutto.
  2. „Instal” z Głogowa – 1.380.637,23 zł brutto.
  3. „Tolima” z Głogowa – 1.499.923,35 zł brutto.
  4. „Strabruk” z Pruszkowa – 1.269.821,19 zł brutto.
  5. „Pol – Dróg” z Kościana – 1.211.991,21 zł brutto.
  6. „Infrakom” z Wolsztyna – 1.085.903,52 zł brutto.
  7. Konsorcjum: „Drogomel” Góra oraz Przedsiębiorstwo Budowy Dróg i Mostów w Lesznie zaoferowały wspólnie cenę: 1.192.068,62 zł brutto.
  8. „Promas” z Leszna – 1.483.242,31 zł brutto.
  9. „Drog – Trans” z Góry – 1.224.933,24 zł brutto.
  10. „Fobis” z Lubinia – 1.150.100,32 zł brutto.
  11. „Chod – Dróg” z Krobi – 1.212.949,97 zł.

Jak Państwo widzą przetarg na to zadanie nie został rozstrzygnięty i ruch należy do włodarzy naszej gminy. Z całą pewnością jakiś ruch tu nastąpi, gdyż zależy im na realizacji tej inwestycji, która jest tak bardzo od wielu lat oczekiwana przez mieszkańców Sędziwojowic. 

Zmiana kalendarza?

Ciekawy rok nam się szykuje. Wszystko wskazuje na to, że zmianie uległ kalendarz liturgiczny. Przynajmniej u nas. Święto I klasy, jakim jest Poniedziałek Wielkanocny w tym roku przypadnie w czwartek 25 kwietnia. A Niedziela wielkanocna na 24 kwietnia. Wg klasycznego kalendarza liturgicznego Święta Wielkanocne wypadają w tym roku 31 marca i 1 kwietnia.

Ta rewolucyjna zmiana widoczna jest wyraźnie w kalendarzu na rok 2013 wydanym przez parafię św. Katarzyny. Ciekawość mnie tylko zżera: czy "lany poniedziałek" też został przeniesiony na czwartek czy tradycyjnie polewamy się w poniedziałek?