środa, 3 października 2012

Dachówka z "Mrówki"

DACHÓWKA  ROMAŃSKA "BRAAS"
Od półwiecza profil dachówki romańskiej wyznacza trendy w krajobrazie 
polskich i europejskich dachów. Można na niej polegać, ponieważ charakteryzuje się 
klasyczną formą, dzięki czemu znajduje uniwersalne zastosowanie na dachach zarówno 
małych budynków, jak i wytwornych wilii. 
DACHÓWKA "BRAAS" to:
- klasyczna, ponadczasowa piękna forma,
- idealne rozwiązanie bez względu na styl budynku,
- jest najczęściej stosowaną dachówką betonową,
- 4 tradycyjnie wciąż modne kolory. 
Cena: 
- w technologii "Lumino" 19,98 zł/m kw.
- w technologii "Cisar" 23,99 zł/m. kw. 



DACHÓWKA BAŁTYCKA "BRAAS" 
Asymetryczna fala dachówki "Bałtyckiej" sprawia, iż na każdym dachu  powstaje
ciekawa i niepowtarzalna gra światła i cienia. Wyjątkowy wdzięk i elegancja tego charakterystycznego profilu jest bardzo znany i ceniony w naszym kraju. 
DACHÓWKA BAŁTYCKA
przekonuje Klientów tradycją i zaletami:
- wyrazistym charakterem,
- asymetryczną falą,
- idealna przy nowej budowie i zmianie pokrycia dachu,
- 4 dostępnymi kolorami.
Cena:
- w technologii "Cisar" 23,99 zł/m kw.


DACHÓWKA CELTYCKA "BRAAS"
Niepowtarzalnym design dzięki symetrycznie ukształtowanej formie. 
Niezawodność i oczywiste korzyści ekonomiczne w jednym.
DACHÓWKA "CELTYCKA" to:
- ekonomia, 
- symetryczny profil, 
- harmonijny obraz po pokryciu,
- niezwykle korzystna relacja ceny do wysokiej jakości,
- wybór spośród 5 oferowanych kolorów.
Cena: 
- w technologii "Lumino" 19,98 zł/m kw.



Strażnicy czy prowokatorzy?


Był sobotni poranek 15 września, około godz.7,00. Jak co dzień pana Józef (imię umowne) podjeżdża samochodem do swojego miejsca pracy, które znajduje się na ul Targowej. Miejscem pracy pana Józefa jest Targ Miejski, gdzie w pocie czoła zarabia on na kromkę chleba z omastą.

Podjeżdżając w celu zaparkowania swojego samochodu nasz bohater widzi kątem oka, iż na jezdni stoi skrzynka. Dla tych wszystkich z Państwa, którzy bywają w okolicach targowiska o wczesnej porze, nie jest to widok niezwykły. Tak bowiem czynią kupcy, którzy w ten sposób zajmują sobie miejsce, by zaparkować samochód i z najbliższej odległości nosić oferowany przez siebie towar do swoich stoisk.

Proszę też zauważyć, iż pan Józiu zaparkował swój samochód bez problemu, gdyż w miejscu parkowania żadnej skrzynki nie było. Jego miejsce do parkowania było idealnie czyste, jakby stworzone do tego celu.

Szanowny kupiec przystąpił do znojnej pracy. Mozolnie wyładowywał swój towar mając nadzieję, że w sobotę godziwie zarobi. I wszystko byłoby jak w każdy dzień, gdyby nie pojawienie się przedstawicieli Straży Miejskiej.

Rzecz jasna panowie owi są po to, by szwendać się po mieście i pilnować porządku. Co prawda w powszechnej świadomości górowian strażnicy miejscy do pracowitych i pożytecznych nie są zaliczani i powszechne są glosy, by zlikwidować tę formację, która żyje na garnuszku podatników. No, krótko mówiąc, miłością to do panów strażników niewielu pała.

Wróćmy jednak do przerwanego wątku opowieści. Strażnicy zauważyli skrzynkę i zażądali stanowczo od pana Józefa, by ją usunął. Rzecz jasna pan Józef ani myślał o ruszaniu skrzynki, której nie postawił, więc w sposób grzeczny i stanowczy odmówił wykonania polecenia, wychodząc ze słusznego założenia, że strażnikom rączki wyrosły z tego samego miejsca, co jemu.

Panowie strażnicy nieco zdenerwowali się, że pan Józef, który jest tylko nie umundurowanym kupcem śmie odmówić ich żądaniu. Nalegali więc nadal, domagali się nazwiska właściciela korpus delicji, ale pan Józef nie kapitulował i za kapusia też nie chciał robić. W tej sytuacji strażnicy miejscy sami podjęli ten niebywały trud usunięcia skrzynki z miejsca, gdzie można parkować. Skrzynka zniknęła a pan Józiu nadal wyładowywał dobra przeznaczone na sprzedaż, chociaż scysja wywołana przez strażników miejskich zepsuła mu poranek.

Niestety, to nie koniec opowieści. W trakcie wyładowywania dóbr przeznaczonych do zbycia ponownie pojawili się strażnicy miejscy. I rozpoczęła się awantura, gdyż okazało się, że ktoś ponowie postawił skrzynkę rezerwując sobie w ten przyjęty na ulicy Targowej sposób miejsce do zaparkowania.

Ponownie strażnicy miejscy zażądali od pana Józefa, by ten sprzątnął skrzynkę i wyjawił nazwisko właściciela skrzynki. Ale tego już panu Józiowi, jak na jeden poranek, było za dużo. W sposób stanowczy nasz bohater wyperswadował strażnikom ów bezsensowny pomysł, bo – co tu dużo gadać – pan Józio uiszcza opłatę targową, ta idzie na konto gminy a z tego konta strażnicy miejscy biorą wypłatę. No więc głupotą byłoby ze strony pana Józia, gdyby jeszcze dał się robić sługą tych, których – po części – opłaca.

By zmusić pana Józia do usunięcia skrzynki strażnicy miejscy siedząc w samochodzie usiłowali sterroryzować go nagminnym używaniem klaksonu i rzucaniem hasła, by usunął skrzynkę. A wszystkiemu temu przyglądali się inni kupcy i przechodnie rozdziawiając usta ze zdumienia i nie pojmując o co ludziom w tych śmiesznych mundurkach idzie. Nawiasem mówiąc, na mundurki i czapeczki naszych strażników miejskich patrzę z rozrzewnieniem. Przypominają mi bowiem lata dziecięctwa, gdym niewinną był kruszyną i nic nie wskazywało na to, że zostanę tak znamienitą Kanalią. W latach owych, w miejscu gdzie obecnie jest „Parkowa bis”, przedstawienia dawały cyrki objazdowe. I tam porządku pilnowali woźni, którzy ubrani byli w bardzo, ale to bardzo podobne mundurki. Mundurki te jednak na mnie i moich kolegach wrażenia nie robiły, bo i tak przedstawienia cyrkowe oglądaliśmy na „krzywy ryj”. Mnie niewrażliwość na mundurki do dziś pozostała.

I pan Józiu się wnerwił i rzucił niewybrednym, aczkolwiek dość pospolitym w naszych czasach słowem, które stanowiło w treści jego wypowiedzi zarówno znak interpunkcyjny, jak też odgromnik na wezbrany w sercu naszego bohatera żal, złość i nerw spowodowane bez jego najmniejszego udziału.

Pan Józiu miał do tego prawo zważywszy na okoliczności wydarzenia i na to, iż absolutnie nie był w żaden sposób nie tylko właścicielem skrzynki, jak też jej krewnym po mieczu czy kądzieli. Nasz bohater miał z tą skrzynką tyle wspólnego, co strażnik miejski Papmel, z kulturą osobistą tego dnia, co widziało i słyszało wielu z kupców naszego szanownego targowiska.

I rozpoczęła się awantura, którą wywołali strażnicy miejscy. Po wypowiedzenie tego powszechnie znanego słowa, ale bezosobowo, co należy podkreślić, strażnicy miejscy w swojej imaginacji stali się surferami. Poczuli, że mają pana Józefa, że wyszło na ich! Z radością oznajmili swojej ofierze, że sprawa pójdzie do sądu, bo pan Józiu użył niecenzuralnego słowa. Przypominam, że pan Józiu użył owego słowa w formie bezosobowej. Wychodząc z założenia strażników miejskich, to można się spodziewać, że w przypadku takiego ich podejścia do sprawy do grudniowych świąt 9/10 górowian może mieć sprawy w sądzie. A jak statystyka wykrywalności i podskoczy!

Scysja wywołana niemądrym zachowaniem dwóch strażników miejskich zakończyła się tym, że pan Józiu miał dzień i weekend „do tyłu”.
Wniosków z tego opisanego przypadku wysnuć można kilka. Po pierwsze: nikt z nas nie jest chłopcem na posyłki dla strażników miejskich.

Kolejny wniosek: zawsze zachodzi domniemanie niewinności. Strażnicy nie widzieli, by pan Józio ustawił skrzynkę więc nie mieli najmniejszego prawa, by żądać od niego jej usunięcia.

Po trzecie: strażnikom miejskim przydałby się kurs z zakresu stosunków interpersonalnych, by wiedzieli, że mundurek nie czyni jeszcze z nich absolutnych panów i władców Góry i przyległej okolicy.

Wniosek czwarty: należy bardziej starannie dokonywać selekcji do tej służby (ze szczególnym naciskiem położonym na słowo „służba”), bo być może postępowanie strażnika miejskiego Pampela jest pochodną faktu, iż jego ojciec (człowiek szczery i poczciwy) jest radnym Rady Miejskiej. Strażnik Pampel może więc świadomie czy też nie poczuć się człowiekiem nietykalnym a jak dowodzi ten post jest to tylko niebezpieczne i bolesne złudzenie. Niedobrze też się dzieje, że zły przykład strażnik Pampel dał koledze młodszemu wiekiem. Sprawowanie władzy wpływa na wielu ludzi destrukcyjnie, bo sadzą, że są pępkiem świata. Szkoda, że kandydat na strażnika i mój kolega Łukasz nie przeciął tej durnej awantury. Od Łukasza wymagać należy więcej, bo to człowiek inteligentny.

I postulat ostatni, który kieruję do pani burmistrz Ireny Krzyszkiewicz. W ocenie i opinii wielu ludzi naszych miejskich strażników charakteryzuje zbyt duży poziom arogancji. Nie służy to wizerunkowi gminy i nie służy pani burmistrz. Strażnikom miejskim przydałaby się lekcja pokory. Czym szybciej, tym lepiej. 

Piękno z "Mrówki"

KOSTKA PICCOLINO
Efektowny i unikalny zestaw pięciu trapezów. Ich zróżnicowany kształt
pozwala uzyskać nawet najbardziej skomplikowane wzory. 
Kostka znakomicie nadaje się do aranżacji ścieżek ogrodowych, łuków, elips i okręgów.
Cena: 
 76,99 zł/m kw.

wtorek, 2 października 2012

Sesyjna resztówka II


Przewodniczący Rady Powiatu Edward Szendryk:

...krociowe zyski. Gorzej jest kiedy te perspektywy są niejasne, i to nie z winy samych i wyłącznie radnych wielu kadencji, wielu dyrektorów, ale także naszych władz naczelnych, czyli można powiedzieć rządu. Bo to, że dzisiaj taka atmosfera jest na sali, to proszę Państwa, to jest wina wielu garniturów rządzących, którzy brali krociowe właśnie pieniądze nie martwiąc się czy my będziemy mieli za co opłacić szpital. I nie miejmy do siebie jakiejś awersji, bo ja widzę, że się dzielimy powiedzmy punktem widzenia. To dobrze, że mamy różne punkty widzenia, właśnie tu się kuje najlepsze rozwiązanie i powinniśmy właśnie się cieszyć, że nie klaszczemy, jak jeden mówi albo gwiżdżemy jak drugi mówi. Powinniśmy wyczuć, jakie są intencje. Nas sprowadzono tu na dołach właśnie do tego byśmy sobie do oczu skakali. Wina leży w Warszawie. Tam te decyzje, niedoszacowane fundusze, usługi, niewypłacane nadwykonania, itd. Brak powiedzmy możliwości podnoszenia pensji z przychodów pracownikom. To wszystko jątrzyło się a dzisiaj mamy taki stan, że musimy ratować szpital i powiat. I nie ma tu pana, który powiedział, nie będzie jego na stanowisku dyrektora, nie będzie szpitala, nie będzie powiatu. Czyżby był prorokiem przed 12 laty?”

Grzegorz Aleksander Trojanek:

„Chyba tak! Ja chciałem wrócić do tego, co pan mówił. Oczywiście, uchwały są przyjmowane dotyczące kwestii związanych z finansami a następnie do samorządów te finanse nie trafiają. A każe się im wykonywać. To jest poza sporem. Chciałem tylko powiedzieć, że rzeczywiście powiat nie może zbankrutować, ale może przyjść komisarz, który może wprowadzić, jeżeli się przekroczy dopuszczalny poziom zadłużenia. Na zakończenie natomiast chce powiedzieć, że chodzi mi o coś innego, o kwestię naszego powiatu i działalności samorządu a chodzi mi o sprawy budżetu, budżetu powiatu na rok 2013. Czy już są jakieś, nazwijmy to w cudzysłowiu, wytyczne i czy ewentualnie kiedy będziemy mogli zając się tymi sprawami. Czy już trwają prace nad przygotowaniem budżetu na rok 2013, bo to ważne.”

Radny Zbigniew Józefiak:

„Jeszcze ad vocem, bo to tylko pan radny Trojanek wszedł w ten temat. Panie starosto, do pana, jak mogę dwa słowa. Stwierdził pan, że jest pan zainteresowany rozwojem powiatu. Przecież wyniki finansowe wyraźnie obecnie pokazują, że powiat się nie rozwija, wręcz chyli się ku upadkowi, i to powiedziałem. Poza tym, finanse powiatu zgodnie z ustawą o samorządzie powiatowym są jawne. Dlatego te informacje, które przekazał nam pan skarbnik oczekiwaliśmy, aby je dostać w sposób wymierny, na piśmie. I zobaczymy jak ten rozwój wygląda i pana starania o ten rozwój.”

Starosta Piotr Wołowicz:

„Wszystko to, co pan skarbnik powiedział, i to co przedstawił jest w budżecie. Wystarczy się w niego wgłębić, w Wieloletnią Prognozę Finansową, i tam to wszystko można przeczytać.”

Radny Zbigniew Józefiak:

„Dziękuję za bardzo mądre pouczenie. W każdym bądź razie, to po co było wystąpienie pana skarbnika dwa dni temu? Proszę mi wytłumaczyć.”

Starosta Piotr Wołowicz:

„Było po to, żeby wyciągnąć te najważniejsze liczby. No, ale jeżeli mówię, jeżeli ktoś jeszcze, jeszcze bardziej skomplikowane, to można to zrobić jeszcze prościej.”

Radny Zbigniew Józefiak:

„Najprostszym rozwiązaniem było zrobienie tego w formie pisemnej. I to chyba bardzo jasno precyzję?”

Grzegorz Aleksander Trojanek:

„Ja przepraszam. Żebyśmy nie potrzebnie na siebie powiedzieli o jeden most za daleko, mi chodzi o to, czy już trwają prace nad budżetem na rok 2013 w sensie ogólny, czy już są, powiedziałem w cudzysłowiu – wytyczne, bo musza być jakieś wskaźniki. Wiadomo, że musimy budżet przyjąć do pewnego, określonego czasu. I chcę dowiedzieć tylko tyle i Az tyle.”

Skarbnik Powiatu – Wiesław Pospiech:

„Praktycznie uchwałę proceduralną mamy już od kilku lat i ona funkcjonuje, obowiązuje cały czas. Zgodnie z ustawą o finansach publicznych projekt budżetu konstruuje Zarząd do 15 listopada. Na najbliższym posiedzeniu Zarządu będzie podjęta uchwała dla jednostek organizacyjnych, która określi warunki, jakie będą musiały założyć we wstępnych planach finansowych, których termin składania do Zarządu minie 19 października. Z kolei radni i inni goście cały czas mogą składać wnioski, co do ujęcie pewnych proponowanych kwot w budżecie na kolejny rok obrachunkowy.”

Dziennikarz „ABC”, górowianin, – Adrian Grochowiak:

„Mam pytanie do pana radnego Pali. W Internecie, na stronie pana Roberta Mazulewicza widziałem wpis, do którego dołączona była ilustracja zebranych w obronie szpitala podpisów, i tam widniało pana imię i nazwisko. Podpisał się pan w obronie szpitala a głosował pan za jego sprzedażą…”

Przewodniczący Rady Powiatu Edward Szendryk:

„Nie ma sprzeczności…

Dziennikarz „ABC”, górowianin – Adrian Grochowiak:

„…i jak pan to wytłumaczy?”

Radny Jerzy Pala:

„To nie znaczy, że nie podpisałem za nie likwidacją szpitala, podpisałem się jako tego, ale tu my nie zmierzamy do likwidacji szpitala.”

Dziennikarz „ABC”, górowianin – Adrian Grochowiak:

„Ale apel był przeciw sprzedaży szpitala. Aby go nie sprzedawać.”

Radny Jerzy Pala:

„W obronie szpitala! Ja, ja…

Przewodniczący Rady Powiatu Edward Szendryk:

„Może przerwę tę dyskusję, bo widzę, że nadal też pan dezinformował wszystkich…, może ja przepraszam, odbiorę głos, ale powiem, no właśnie mamy klasyczny przykład, jak źle była informowana społeczność górowska. Za likwidacją szpitala! Za pięć lat, te panie, które tutaj niezadowolone wyszły, może przyjdą nam dziękować! Może my już nie będziemy radnymi, ale mamy sumienie na przykład. Ja w swoim imieniu mogę powiedzieć – czyste!, że zrobiłem wszystko, żeby wyjść naprzeciw, żeby właśnie ten szpital unowocześnić, ażeby ten szpital funkcjonował, jak najdłużej, jak tylko powiedzmy, taka opieka będzie na tym terenie potrzebna. I każdy głos, który tu jest ja też z życzliwością przyjmuję, bo tu jest właściwie wola ludzi, żeby szpital był w Górze, w powiecie górowskim. Ja wiem, jak panie do mnie przychodziły, mówiły, że się podpisały ale właściwie pod czym? Bo wy likwidujecie szpital! No jeżeli tak się stawia pytanie, to ja też jestem za tym, bo to nikt nie likwiduje szpitala. Media szczególnie powinny być odpowiedzialne za to, co mówią, bo w błąd wprowadzić społeczność, to bardzo prosto i wtedy wszyscy jesteśmy przegrani. Mamy informować, że taki jest problem ekonomiczny powiatu, taki jest problem szpitala, szpital jest własnością powiatu, przez te 12 lat były narzekania, że powiat źle opiekuje się w cudzysłowiu, szpitalem. Dzisiaj kiedy chcemy, powiedzmy, ten ciężar przenieść na podmiot, który się tylko nim będzie zajmował, szpitalnictwem, to da nam duże szanse, żebyśmy się pozbyli długów, prawda? Po drugie, da to przyczynek do rozwoju powiatu a i szpital będzie dalej funkcjonował. Uważam, że taka powinna być tutaj czytelna treść tych podpisów a nie, że ktoś się podpisał, kto ma inne poglądy. No, bo to nie jest konsekwentne oczywiście, że mamy wrogów szpitala i przyjaciół? Nie, wszyscy jesteśmy za szpitalem. Proszę, kto tu jest przeciwko szpitalowi…”

Dziennikarz „ABC”, górowianin – Adrian Grochowiak:

„Apel był przeciwko sprzedaży! Apel był przeciwko sprzedaży, pod którym podpisuje się radny Pala a glosuje za sprzedażą. To ja mam pytanie – jak to jest, że pan się podpisuje przeciw sprzedaży a głosuje za?!”

Na sali szum. Przewodniczący Szendryk zagląda w treść apelu, który wcześniej odczytywał podczas sesji. Odczytywał, jak się okazuje – bez zrozumienia, bo apel i podpisy pod nim są oddane „przeciw sprzedaży szpitala.” Narasta atmosfera absurdu.

Radny Jerzy Pala:

„Ale nie ma żadnych przeszkód, żeby obecna spółka nie kupiła tych akcji, prawda? Nie ma przeszkód! Podpisałem się i mówię szczerze, że się podpisałem i nie ma, że jestem za likwidacją szpitala, za sprzedażą, no. Wszystko. A jedyne wyjście jest teraz sprzedać wszystkie akcje, ale po tej cenie nominalnej.”

Przewodniczący Rady Powiatu Edward Szendryk:

„No tak, bo za parę lat, ktoś powie: a czemu tak tanio sprzedaliście? Takie były już tu głosy…”

Radny Jerzy Pala:

„I jeszcze jedno tylko zdanie powiem panu. Jeżeli będzie obniżana cena, to na pewno swojego mandatu nie podniosę za obniżeniem ceny. Trzymaj mnie pan za słowo.”

Dziennikarz „ABC”, górowianin – Adrian Grochowiak:

„Dobrze. Dziękuję.”

I na tym sesję zakończono. 

poniedziałek, 1 października 2012

Sesyjna resztówka

Podczas ostatniej sesji Rady Powiatu, którą Państwu w 90% już opisałem wiernie cytując wypowiedzi był również – tradycyjnie – punkt „odpowiedzi na interpelacje i zapytania”. Głos zabrał radny Grzegorz Aleksander Trojanek:

„Na początku prosiłem o to, by przedstawić, jak wygląda ten monitoring na drodze powiatowej, ale przy okazji chciałbym poszerzyć to pytanie i chciałbym się dowiedzieć o szczegółach tego porozumienia między tymi środkami transportu, które przewożą przez nasz teren kruszywa a powiatem lub gminą.”

Starosta Piotr Wołowicz:

„Ja generalnie ogólnie, bo było kilka interpelacji, zapytań, więc jak gdyby zacznę a do tych szczegółów drogi, porozumień, te które ma podpisane powiat, bo tu za siebie możemy odpowiadać, to pan dyrektor Łaszewski. Znaczy na to pierwsze, na tą pierwszą interpelację czy też zapytanie pana radnego Trojanka,  te pismo od gmin (w sprawie odpowiedzi gmin na temat ich zainteresowania zakupem udziałów w spółce szpitalnej – przyp. moje), to już naturalnie żeśmy je odczytaliśmy, to już będzie do wiadomości.

Pan radny Bandzior pytał o Kanał Śląski, Rów Śląski przepraszam, o inwestycję, która rozpocznie się tak naprawdę w przyszłym tygodniu, przekazania placu budowy. Dolnośląski Zarząd Melioracji i Urządzeń Wodnych w przyszłym tygodniu w starostwie powiatowym organizuje spotkanie, w ramach którego właśnie zostanie ten Rów wraz z Kalinówką do modernizacji, jako zadanie dwuletnie ze znaczną kwotą finansową i oficjalne przekazania tutaj się odbędzie w przyszłym tygodniu tak więc prace jakby zostaną już rozpoczęte.

Natomiast jeżeli chodzi o porozumienia dotyczące przewozu dróg, to proszę tutaj dyrektora Łaszewskiego, jak to wygląda na dzień dzisiejszy, ile mamy tych porozumień i na które drogi.”

Dyrektor Powiatowego Zarządu Dróg – Andrzej Łaszewski:

„Na dzisiaj podpisane są porozumienia na korzystanie z dróg w sposób szczególny, czyli przez pojazdy przewożące materiał na S5 na dwóch odcinkach dróg. Są to droga relacji Pobiel – Wodniki, druga droga relacji Osłowice – Wąsosz, czyli droga miedzy Jemielnem a Wąsoszem. Dotyczy to czterech kopalni, czyli kopalń Zubrza, Pobiel, Osłowice, Kowalewo. Generalny wykonawca budowy S5, który został ograniczony do jednego podmiotu, bo tam jest konsorcjum, i to konsorcjum podpisywało te porozumienia. Dzisiaj los generalnego wykonawcy jest tak bardzo do końca nieznany. Alpinie – Bau przejęło prace po całym konsorcjum, czyli cały zakres robót konsorcjum i poinformowało powiat, że wszystkie porozumienia są aktualne i nie straciły swojej ważności. Mamy gwarancję odbudowy nawierzchni po wykorzystaniu dróg. Natomiast żadne inne porozumienia nie są zawarte. Są prowadzone negocjacje z panem Świtałą na przejazd przez drogi, z których korzysta kopalnia Zubrza. I to tyle. Te drogi, o które pan składał zapytanie nie są objęte porozumieniami, bo tam ruch pojazdów odbywa się na zasadach ogólnych. Wszystkie te drogi są powiatowe, publiczne, ogólnie dostępne. Na dzisiaj nie ma ograniczeń, bo nic na tych drogach jeszcze takiego się nie wydarzyło, co takie ograniczenia wymusiłoby. Obserwacji, jakich dokonaliśmy po zgłoszeniu przez pana radnego Bondziora problemu, wykazały, że ruch na tych drogach nie odbywa się w takim nasileniu, jak na drogach z wymienionych przeze mnie kopalń. Do dzisiaj obserwujemy drogi i wszystko wskazuje na to, że są to opinie zasłyszane od mieszkańców, że jeżdżą, ale nie jest to ruch całodobowy a tylko między 6 a 22. I jest on taki sam. Nawierzchnie dróg powiatowych, czy drogi powiatowe jeżeli się je projektuje, to projektuje się je dla kategorii ruchu KR 2, czyli do siedemdziesięciu osi przeliczeniowych na dobę i taka droga powinna takie obciążenie wytrzymać. Gdy w trakcie eksploatacji mielibyśmy dowody, że taka droga nie wytrzymuje, a takich badań zrobiliśmy na sześciu czy 7 drogach na różnych ich odcinkach. I okazało się, że na jednych spełniały wymagania dla kategorii KR 2, ale na większości niestety nie, bo drogi są w takim stanie, w jakim przejęliśmy je w 1999 roku i niewiele z nich zostało zmodernizowanych lub podwyższono kategorię ruchu na tych drogach. Badania potwierdziły, że nawierzchnie i drogi są w takim stanie, w jakim są, i to w gorszym niż powinny być.”

Grzegorz Aleksander Trojanek:

„W sposób nieagresywny zapytałem, jaki jest wynik tych obserwacji, jak Państwo widzicie to, bo ja mogę zrobią tam zdjęcia, przywieźć na następną sesje, ile ich tam jedzie, jakie samochody, z jakimi numerami rejestracyjnymi, ale to przecież nie o to chodzi. Chodzi o to, że ta droga jest w zupełnie dobrym stanie do granic naszego powiatu. Natomiast już w Zaborowicach, gdzie jest to żwirowiska, jaka jest, to ci którzy tam jeżdżą, to wiedzą. I mi chodziło o to, czy ewentualnie te osoby, które ponoszą tam odpowiedzialność za jeżdżenie po tej trasie, czyli te firmy, ewentualnie zrekompensują, gdyby naruszono strukturę tej drogi, naprawienie jej. I tylko o to. Rzeczywiście, ma pan rację, że w tej chwili spadło tam wydobycie, bo nie wydobywają tyle tego żwiru stamtąd, ale co nie znaczy, że nie korzystają z tej drogi. Nie jest ona już, mam nadzieję, że nie będzie wyglądała, jak droga z Zaborowic do Trzechnowa”

Dyrektor Powiatowego Zarządu Dróg – Andrzej Łaszewski:

„Pana radnego zapewniam, że jeśli jest taka wola, to ja wystąpię do swojego kolegi, który zajmuje się drogami powiatowymi na ternie powiatu rawickiego, pomimo, iż jest to poza naszym okręgiem, ale na pewno udzieli mi informacji na temat porozumień i na jakie drogi oraz na jakiej zasadzie jeździły pojazdy po tej drodze, bo one faktycznie ją zniszczyły. Nie zajmuję się tym odcinkiem, ale obserwuję i tam dwie drogi powiatowe zostały całkowicie zniszczone, bo po nicj już żaden bezpieczny ruch pojazdów nie powinien już się odbywać.”

Grzegorz Aleksander Trojanek:

„Gdyby było można, to bardzo proszę.”

Radny Zbigniew Józefiak:

„Pytanie do pana dyrektora Łaszewskiego. W ostatnich dniach wynikła taka oto sytuacja. Między Kłodą Górowską a Ślubowem była koszona trawa. Prawdopodobnie wiatr wywiał ją prawie na środek jezdni i przy opadach deszczu zrobiło się bardzo niebezpiecznie. Myślę, że warto podjąć jakieś działania, by skoszona trawa nie przedostawała się na jezdnię,”

Dyrektor Powiatowego Zarządu Dróg – Andrzej Łaszewski:

„Rozumiem. Ja mogę powiedzieć tylko tyle, że być może nie była użyta kosiarka bijakowa, bo mamy jeszcze leżakowe, żeby przyspieszyć koszenie uruchomiłem takie kosiarki, a te niestety powodują taką sytuację. Tak, że gdyby był wiatr, to nie będziemy nimi kosili.”

Wolne głosy i wnioski.

Burmistrz Irena Krzyszkiewicz:

„Ja tylko chciałabym wrócić do punktu ósmego (sprzedaż udziałów w spółce – przyp. moje), ponieważ od pana starosty dostałam odpowiedź, że z uzyskanych pieniędzy za udziały będą tylko i wyłącznie, przede wszystkim – tak jest panie starosto? – przejdzie to na zadłużenie dla szpitala.

W związku z tym, jeżeli my, jako gmina jesteśmy dalej zainteresowani wykupem udziałów, to będę sobie życzyć w akcie notarialnym zapisu, że kwota uzyskana z zakupu udziałów ma być tylko i wyłącznie przeznaczona na zapłatę zadłużenia szpitala.

I zobaczymy panowie starostowie skąd weźmiecie pieniądze na spłatę Chemeko?”

Radny Zbigniew Józefiak:

„Chciałem zwrócić uwagę na jedną rzecz i wnioskować nawet o to, że w momencie, gdy widzimy w sposób namacalny, jak nieubłaganie los powiatu a przez jego budżet powiat chyli się ku upadkowi, żeby zacząć szukać winnych, którzy doprowadzili doi tego stanu. Pan starosta wiele miesięcy temu w swojej wypowiedzi do TV Master użył takiego sformułowania, że na to będzie czas. Pytam się – kiedy? Może przynajmniej tutaj udzieli pan jasnej odpowiedzi. Kiedy?”

Starosta Piotr Wołowicz:

„Bardzo krótko. Ja jestem ciągle jeszcze zainteresowany rozwojem powiatu a nie rozliczaniem tych osób, które doprowadziły do tej sytuacji.”

Przewodniczący Edward Szendryk:

„Ciężko jest podejmować decyzje, które są proste…nieproste! Łatwo proste, które są czytelne, dają w perspektywie, jak Amber Gold …

C.d.n.