środa, 29 sierpnia 2012

Bój o szpital - II

Głos zabrał radny Władysław Stanisławski:

Myślę proszę Państwa, że mam prawo, jako radny powiatu górowskiego przez wszystkie kadencje i Przewodniczący Rady wówczas kiedy ratowaliśmy szpital i go przekształcaliśmy, wypowiedzieć własne zdanie w tym temacie. Proszę Państwa, jak historia zatoczyła koło! To, co ongiś było przyczyną składania wniosków o odwołanie ze stanowiska starosty pani Beaty Pony, dzisiaj jest lekiem na wszystkie zło. I mówią to ci, którzy te wnioski składali. Chcę wyraźnie podkreślić, że gdyby nie nasza pełna uporu decyzja, że poprzemy i poręczymy kredyt na kwotę 12 mln zł., dla szpitala, to dzisiaj o szpitalu byśmy nie rozmawiali. A tymczasem, teraz, chcemy się pozbyć całości udziałów i najbardziej mnie to smuci, że całości udziałów. Ja wypowiadam własny pogląd w tym temacie i mam prawo go wyrazić. Państwo nie musicie go akceptować. Ale nigdy w życiu nie pozwoliłbym sobie, by pozbawić siebie jakiegokolwiek wpływu na decyzje w tej spółce, (oklaski publiczności), albowiem. Gdyby część udziałów, mam na myśli 49%, sprzedać mocnej firmie medycznej, mam tu na myśli Centrum Miedziowe, bądź nawet Ventriculus z Leszna, to można by było coś z nich wycisnąć. Prywatny, który ma kapitał nie będzie dążył do zamykania, będzie dążył do rozwoju tej firmy. On będzie chciał z każdej zainwestowanej złotówki zdobyć jeszcze raz tyle. I byłoby to posunięcie we właściwym kierunku. Takie jest moje zdanie. I jeszcze raz apeluję tutaj do Państwa radnych i do Zarządu Powiatu – podejmijcie decyzję o tym, że na początku sprzedacie 49% tych udziałów, zobaczycie jak się będzie sprawował współwłaściciel, bo może się cofnąć. Sprawdźcie, jak dany partner będzie się sprawował i wtedy będzie można podjąć decyzję. Proszę Państwa, ja zdaję sobie sprawę i zrobił to prezes Hoffmann już teraz, że starał się będzie o kontrakt już teraz od NFZ, ale także świadczy usługi odpłatne. Stąd trafił się tomograf komputerowy i część usług za tomograf jest odpłatna. Nie można - jeszcze raz powtórzę – pozbywać się wpływu na spółkę. Mimo że jest to niepubliczny ZOZ w sensie prawnym, to jednak oddziaływanie Rady i powiatu na tę spółkę jest. Mało tego. Przecież nie będziemy tak wiele przewracać jeżeli przyjęliśmy w Wieloletniej Prognozie Finansowej tylko 1,5 mln zł ze sprzedaży szpitala. Jeżeli zbędziecie 49%, to jest ok. 5 mln zł. Tym sposobem dorzucicie Państwo do WPF drobną kwotę. Tak, że bardzo apeluję do Państwa o rozważenie czy nie warto tego zrobić w taki właśnie sposób. Jestem zwolennikiem takiej działalności prywatnej, gdzie się dba o to i taką zasadę trzeba przyjąć.”

Radny Jan Kalinowski:

„Podczas posiedzenia Komisji Zdrowia mówiłem o swoich zastrzeżeniach, ale jako, że w uzasadnieniu do projektu uchwały głównie mamy stwierdzenia o dokapitalizowaniu, o tym, że starostwo nie ma funduszy na dokapitalizowanie spółki, trosce o przyszłe kontrakty, a w tekście nadal jest mowa o dekapitalizacji a to jest zupełnie co innego i proponuję to zmienić. Dlatego proszę prezesa spółki, by powiedział czy zwracał się kiedykolwiek do starosty o dokapitalizowanie i jaka suma tu wchodzi w grę.”

Radny Zbigniew Józefiak:

„Czuję się w obowiązku przytoczyć jeszcze kilka informacji, które – jak sądzę – są istotne. By nie było to zupełnie w próżni zawieszone, chcę Państwu powiedzieć, że zajmowałem się rzeczoznawstwem majątkowym blisko 5 lat. Chciałbym zwrócić uwagę na parę cyfr. Wartość księgowa szpitala, mówię ogólnie, bo wiadomo, że chodzi o nieruchomości będące w posiadaniu spółki, to wartość księgowa na koniec 2000 r. wynosiła 1.637.520 zł. Wartość po wycenie, czyli w momencie kiedy szpital ulegał przekształceniu, wyniosła – na koniec 2011 r. - wyniosła 3.463.049 zł. Z uwagi na to, że okazało się, iż trzeba zapłacić firmie „Chemeko – System” bardzo poważną kwotę, raptownie wzrosła wartość nieruchomości do kwoty 7.879.593 zł. A więc ponad dwukrotnie zawyżona została wartość rynkowa w ciągu roku czasu. Co to znaczy? To znaczy, że wartość rynkowej tego obiektu nie ma z uwagi na to, że wartość rynkową tworzy się poprzez porównywanie cen nieruchomości o podobnych funkcjach na wybranym przez rzeczoznawcę obszarze. W związku z tym, że takich elementów zabrakło rzeczoznawca kierował się innymi kryteriami. Nie będę wchodził tu w szczegóły. Chcę Państwu tylko zobrazować, że to są tylko kwoty, i te 10,5 mln zł., które rzekomo możemy uzyskać wstawiając akcje spółki n sprzedaż, to są to pieniądze nieosiągalne i mówię to z całą świadomością. Pół roku temu, również w sferze obrotu nieruchomościami, uprzedzałem, że pałacyk przy Podwalu , wyceniony na kwotę 605 tys. zł., nigdy takiej kwoty nie osiągnie. Wczoraj starosta górowski ogłosił wynik przetargu na tę nieruchomość. Wynik przetargu był taki, że się on nie odbył, bo nie było chętnych. W świcie biznesu, w świecie interesu, trzeba rozumieć i postarać się zrozumieć czym kierują się partnerzy. Chcę zwrócić uwagę, że jeżeli wystawimy udziały na sprzedaż, to raptem uratujemy budżet powiatu górowskiego. Uważam, że jest to mylne założenie. Nie doczekaliśmy się przez kilka miesięcy autentycznego programu naprawczego dla budżetu powiatu górowskiego, który to budżet już trzeszczy w szwach a najbliższe miesiące i rok 2013 dobrze nie rokują. Nie chcę być tutaj wróżbitą i pozostawiam to już Państwu do własnych osądów.”

Do mównicy podeszła burmistrz Irena Krzyszkiewicz. Na sali obrad zrobiło się cicho. Wszyscy usłyszeli następujące słowa szefowej gminy Góra:

„Chciałabym krótko wrócić do historii. Niedalekiej historii. Ugrupowania, których członkowie ubiegali się o mandat radnego, zwracam się tutaj do radnych, również moje ugrupowanie, to przypominam, że naczelnym hasłem był szpital. Ratujmy szpital! Ba! Były ugrupowania, które szły pod nazwą „Nasz Szpital” (śmiech na sali i burzliwe oklaski publiczności, bo szefowa górowskiego samorządu walnęła w radnego Hołtrę, który pod takim szyldem wszedł do samorządu powiatowego w 2006 r., a obecnie jest zajadłym zwolennikiem sprzedaży szpitala – przyp. Moje), żeby, moi Państwo szpital ratować. Uważam moi Państwo, że decyzja, ta decyzja, którą chcecie Państwo dzisiaj podjąć, jest decyzją nieprzemyślaną. (Owacja na stojąco ze strony publiczności). Dlaczego jest decyzją nieprzemyślaną? I znowu na chwileczkę wrócę do historii. Gdy źle działo się w szpitalu, to władze, czy to poprzednie władze, czy obecne, przychodziły i prosiły: trzeba kupić to dla szpitala, trzeba umorzyć podatek od nieruchomości. Moi Państwo, pan prezes poświadczy, że gmina Góra nigdy nie odmawiała. Zawsze starała się pomóc. Nawet, gdy było hasło, by samorządy pomogły, żeby szpital funkcjonował, to pierwsze pytanie było: czy przejęcie szpitala przez gminę Góra nastąpi, ale bez długów. Czy powiat będzie długi spłacał? Nie! - brzmiała odpowiedź. Szpital możemy przekazać, ale proszę wziąć z długami. Wiadomo, że żaden samorząd gminny tego nie udźwignie, bo każdy ma Wieloletnią Prognozę Finansową, każdy ma pewne zapisy i nie jest w stanie ciężaru długu udźwignąć. Sprzedać, podjąć dzisiaj decyzję, to jest bardzo prosto. Ja nie wierzę, że można sprzedać szpital za 7 mln zł., czy też 6 mln zł, bo nikt go nie kupi. Mamy świadomość również tego, że do 2014 roku szpital jeszcze spełnia wymagania, ale po roku 2014 trzeba będzie wykonać potężne inwestycje.
Ale proszę Państwa, my nie jesteśmy Wrocławiem, że tam likwiduje się szpital, ale w zamian powstaje inny szpital. Tam ludzie mają dostęp do usług medycznych w takim samym zakresie. Wszyscy wiemy, że powiat górowski zajmuje w województwie dolnośląskim pierwsze miejsce jeżeli chodzi o bezrobocie. I to jest prawda! To co, mamy jeszcze zwiększać bezrobocie? To raz. Z drugiej strony moi Państwo, każda spółka, to jest przedsiębiorstwo nastawione na zysk. Czyli najpierw zysk – później leczenie! Dlaczego się dzieje tak, że jak prywatna osoba przejmuje spółkę, to osiąga zysk a spółka publiczna ma z tym kłopoty. A dlatego, że spółka publiczna przede wszystkim leczenie taktuje nadrzędnie a zysk jest na dalszym planie.
Skoro rok temu obdarzyliście Państwo zaufaniem pana prezesa spółki, to dlaczego chcecie Państwo zabrać ludziom tę nadzieję? To, że są zobowiązania, no przepraszam!, sprzedacie za 2 czy 3 mln zł szpital i za 2 czy 3 miesiące będziecie mieli kolejne zobowiązanie. Trzeba po prostu szukać rozwiązania. To jest droga nieprzemyślana! Dlatego, że w tak ważnej sprawie, jak sprzedaż szpitala powinny się odbywać debaty i rozmowy z włodarzami gmin. (burza oklasków i owacja na stojąco ze strony publiczności). Nie może tak być moi Państwo, że o sprzedaży szpitala dowiadujemy się – to pan wójt Jan Głuszko potwierdzi, i potwierdzi to przewodniczący Rady Miejskiej w Górze, dowiadujemy się z zaproszenia albo od ludzi. Przepraszam, ale usiądźmy do stołu i rozmawiajmy. (Ponownie oklaski) Skoro długi przejęło starostwo, bo weszło w plan B (oddłużenie szpitala przez państwo o ok. 23 mln zł., a w zamian zmiana formuły działania szpitala z Zespołu Opieki Zdrowotnej na spółkę prawa handlowego – przyp. moje), podjęło zobowiązania, zacznijmy rozmawiać z włodarzami gmin. A może uda się nam przekonać radnych? A może gmina Góra przejmie szpital bez długów, tym bardziej, że ostatni rok działania spółki daje nadzieję. Ale moi Państwo, rozmawiajmy!
Dla mnie argument typu, że musimy zapłacić dla „Chemeko”, to jest żaden argument. (Ponownie oklaski, i to długotrwałe)
W związku z tym i wypowiedzią pana prezesa Stanisławskiego, który był Przewodniczącym Rady w poprzedniej kadencji, on też potwierdzi, że te rozmowy były z nami bardzo często i dotyczyły szpitala. Prawda? - panie prezesie.
Dlatego ja proszę, dlatego ja proszę ten Zarząd, was przede wszystkim radnych, bo to odpowiedzialność ciąży na was. To nie będzie tak, że Zarząd sprzedał szpital, tylko Rada podjęła taką uchwałę i upoważniła Zarząd do jej wykonania. Dlatego proszę, aby nie podejmować ani uchwały nr 8, ani też uchwały nr 9 na dzisiejszej sesji. Zacznijmy rozmawiać! Rozmawiajmy z samorządem, rozmawiajmy z panem prezesem spółki, rozmawiajmy z wszystkimi ponieważ 1400 mieszkańców naszego powiatu, to dość dużo znaczy. I jeśli nie znajdziemy rozwiązania, to wtedy mogą Państwo radni powiedzieć: wszystko uczyniliśmy, wszystko zrobiliśmy. Zawsze komornik może wejść i może wejść i ściągać swoje należności. Taka jest prawda moi Państwo, ale nie podejmujcie pochopnej decyzji. Dlatego panie Przewodniczący, panie i panowie radni, bardzo proszę, aby decyzja była przemyślana. Do tej pory była bardzo dobra współpraca pomiędzy gminą i powiatem i życzyłabym sobie żeby nadal ta współpraca była, tylko niech decyzje będą przemyślane.”

C.d.n.

Bój o szpital


Dzisiejsza sesja Rady Powiatu miała dwa punkty, które wywoływały emocje od chwili opublikowania programu sesji. Oba te punkty dotyczyły sprzedaży udziałów w spółce Powiatowe Centrum Opieki Zdrowotnej. Od początku było wiadomo, że natrafią one na zdecydowany sprzeciw tych radnych, którzy życzą dobrze mieszkańcom powiatu i widzą coś więcej niż własny interes. Własny interes w uchwaleniu tych uchwał widzi rządząca nieudolnie koalicja, która zmarnowała 20 miesięcy swoich rządów nie wiadomo na co, bo w zasadzie starostwie ograniczają się do bieżącego administrowania, i to z marnymi skutkami.

Już na początku sesji radny Zbigniew Józefiak zgłosił wniosek formalny o wykreślenie punktu mówiącego o sposobie zbycia udziałów w spółkach prawa handlowego. Wniosek swój radny Zbigniew Józefiak uzasadnił w następujący sposób:

 „Ten projekt uchwały jest zbieżny z punktem 9 porządku obrad, gdzie mówi się o przyjęciu uchwały wyrażającej zgodę na zbycie udziałów spółki Powiatowe Centrum Opieki Zdrowotnej w Górze. W związku z tym, że powiat górowski posiada tylko jedną spółkę prawa handlowego, nie ma potrzeby rozszerzania tego tematu, skoro nie ma żadnych planów na powoływanie kolejnych spółek. Ten temat był przedmiotem głębokiej dyskusji na komisjach. Kolejną rzeczą, która jest istotna, i o której trzeba tu powiedzieć to jest rzecz następująca. Gdyby tak się stało, że punkt 8 obrad zostałby skonsumowany i uchwała w tym kształcie, która jest podana, byłaby przejęta (uchwała o sprzedaży 100% udziałów w spółce – przyp. moje), to i tak doszłoby do sprzedaży udziałów w spółce PCOZ.”

Wniosek radnego Zbigniewa Józefiaka poddano pod głosowanie. Za wnioskiem było 4 radnych (autor wniosku, radni: Jan Kalinowski, Władysław Stanisławski, Marek Zagrobelny). Wniosek przepadł. 

Obrady potoczyły się dalej. Przy punkcie obrad przedstawiającym Wieloletnią Prognozę Finansową powiatu nieoczekiwanie pojawił się wątek szpitala. Głos zabrał radny Jan Kalinowski: 

„Na ostatnim posiedzeniu komisji Zdrowia zapytałem Zarząd Powiatu, czy jeżeli uchwała o sprzedaży szpitala przejdzie, to czy będziemy sprzedawać udziały w pakiecie czy pojedynczo? Usłyszałem, że w pakiecie. Tymczasem w Wieloletniej Prognozie Finansowej, w objaśnieniach punkt 4, zapisano wyraźnie: W 2012 roku planuje się sprzedaż części udziałów spółki PCOZ. Tak, że chciałbym się dowiedzieć, gdzie jest prawda, czy część, czy całość?”

I jakoś tak się dziwnie stało, że Przewodniczący Rady Powiatu poprosił przewodniczących komisji o wyniki głosowania nad Wieloletnią Prognozą Finansową, ale zapomniał poprosić Zarząd Powiatu o odpowiedź na wątpliwość zgłoszoną przez radnego Jana Kalinowskiego. W tej sytuacji radny poprosił Przewodniczącego, by ten spowodował ,uzyskanie odpowiedzi. Zapadło długie milczenie i o głos poprosił starosta Piotr Wołowicz, który „generalnie” (to ulubiony wtręt starosty, nadużywany aż do bólu małżowin usznych) poprosił o odpowiedź na ten temat skarbnika powiatu – Wiesława Pospiecha.

Skarbnik wyjaśnił, że w Wieloletniej Prognozie Finansowej przyjęto wpływy ze sprzedaży na poziomie 1,5 mln zł. Jednocześnie stwierdził, że to nie przesądza o tym czy sprzedajemy w pakiecie całość udziałów, czy też część. „Na dzień dzisiejszy w budżecie mamy wprowadzoną tylko i wyłącznie kwotę 1,5 mln zł., z tytułu udziałów w spółce PCOZ.”

Była to zapowiedź dyskusji na temat główny tej sesji, czyli sprzedaży udziałów szpitala. Po przegłosowaniu uchwały o Wieloletniej Prognozie Finansowej rozpoczął się spektakl główny. Na stole obrad pojawił się projekt uchwały o zasadach zbywania udziałów w spółce prawa handlowego. Komisje Rady Powiatu pozytywnie zaopiniowały projekt uchwały Rady Powiatu. Odczytywane kolejno oświadczenia przewodniczących komisji o pozytywnym zaopiniowaniu tej uchwały wzbudzały żywą niechęć licznie zgromadzonych w sali obrad pracowników szpitala.

Radny Marek Zagrobelny zadał pytanie radczyni prawnej, czy rzeczywiście jest tak, że przyjęcie tej uchwały a odrzucenie uchwały o zbyciu udziałów spowoduje, że na podstawie pierwszej uchwały będzie można pomimo wszystko zbyć udziały w spółce, czyli sprzedać szpital.

Radczyni prawna potwierdziła, że Zarząd będzie mógł na podstawie tej uchwały zbyć udziały w spółce. Radny Marek Zagrobelny stwierdził, że podczas posiedzenia komisji głosował za tą uchwała, ale w tej sytuacji zmienia zdanie i jest przeciwny tej uchwale. To oświadczenie radnego zostało przyjęte gromkimi oklaskami pracowników szpitala i mieszkańców Góry.

Głos Zabrał radny Władysław Stanisławski: 

„Ja mam uprzejmą prośbę. Wprawdzie nie jest ona całkowicie zgodna z przepisami, ale prosiłbym bardzo by pan Przewodniczący punkty 8 i 9 porządku obrad połączył, dlatego, że nie da się rozpatrywać uchwały w punkcie 8 bez uwzględnienia sytuacji Powiatowego Centrum Opieki Zdrowotnej w Górze. Jest to jedna jedyna spółka i zobaczymy jakie zdanie wyrażą radni. Oczywiście, pan zarządzi glosowanie, ale myślę, że można będzie w ten sposób rozpocząć dyskusję nad uchwałą zawartą w punkcie 9 (sprzedaż udziałów w spółce – przyp. moje). Wyjaśnilibyśmy sobie niektóre rzeczy, co mogłoby zmienić pogląd niektórych radnych.” Za swoja propozycję radny Władysław Stanisławski otrzymał gromkie brawa od obecnych na Sali mieszkańców powiatu.”

Przystąpiono go głosowania propozycji radnego Władysława Stanisławskiego. Za propozycją radnego Władysława Stanisławskiego było 10 radnych. No i się zaczęło.

Wyrażono opinie poszczególnych komisji. Okazało się, że z wyjątkiem komisji geodezji i rolnictwa, pozostałe pozytywnie zaopiniowały projekt uchwały o zbyciu udziałów s spółce.

Głos zabrał radny Zbigniew Józefiak:

 „Nie będę się wypowiadał na temat poprzedniego projektu uchwały, natomiast zabieram głos w sprawie projektu uchwały o zbyciu udziałów Powiatowego Centrum Opieki Zdrowotnej. Ma pytania, wątpliwości i swoje opinie na ten temat. Brakuje w materiałach opinii Rady Nadzorczej spółki. Jest to ciało wyłonione na podstawie aktu założycielskiego, i ciało to, w sposób merytoryczny dokonuje oceny Zarządu spółki. Nie mamy żadnych danych na temat kondycji finansowej spółki, a więc przymierzamy się do zbywania czegoś nie mając elementarnej wiedzy na ten temat. Kolejną rzeczą, na którą chcę zwrócić uwagę, to jest to, że w 2009 roku, za pieniądze Starostwa Powiatowego w Górze, została opracowana analiza autorstwa dr Kachniarza porządkująca sprawy związane z przekształceniem szpitala w spółkę prawa handlowego. W tej analizie, jednym z kierunków utworzenia spółki prawa handlowego, był taki kierunek, by nie pozbywać się wpływu na to, co wiąże się z opieką zdrowotną. Jedną z form wskazaną przez tego fachowca było założenie spółki przez samorządy gminne powiatu. Jako przykład podano powiat wołowski. W związku z tym, że szpital górowski przechodził na przestrzeni ostatnich kilkunastu lat ogromne perypetie, gdzie załoga szpitala była targana różnego rodzaju niepokojami, wyrzeczeniami, wydawałoby się, że ten element kierunku wskazanego przez dr Kachniarza, osobę merytorycznie przygotowaną do tego, wskazuje, że taki wariant powinien być rozpatrywany. Z informacji, jakie uzyskaliśmy podczas posiedzeń komisji jednoznacznie wynika, że Zarząd Powiatu, czy też Zgromadzenie Wspólników spółki nie podjęło takiej próby rozmów z włodarzami gmin wchodzących w skład powiatu górowskiego. Nie wiemy, jakie oni maja opinie a również w ich sercach i sumieniach powinna tkwić troska o los potencjalnych pacjentów naszego szpitala. To są te braki. Wykazano sprzeczność, bo już radny Jan Kalinowski wykazał, że o czym innym mówimy w Wieloletniej Prognozie Finansowej, o częściowym zbywaniu akcji a projekcie uchwały mamy pakiet całościowy. Chciałby wrócić jeszcze do prawdziwego celu sprzedaży udziałów spółki. Nie dalej jak w marcu tego roku, był przygotowany projekt uchwały o zbywaniu udziałów szpitala. Tam takim kluczowym zdaniem w uzasadnieniu było: podjęcie niniejszej uchwały niezbędne jest celem wykazania wierzycielowi powiatu górowskiego, tj. „Chemeko – System”, iż powiat górowski podejmuje wszelkie działania zmierzające do zaspokojenia wierzyciela celem uniknięcia postępowania egzekucyjnego. W tym uzasadnieniu, które mamy dzisiaj przed sobą, na ten temat nie odnajdujemy ani zdania. Ale mamy za to takie zdanie: poprzez sprzedaż udziałów jest szansa na uzyskanie środków na zaspokojenie zobowiązań powiatu, ale też szansa na dalszy rozwój spółki (w tym momencie zebrani obserwatorzy sesji odpowiedzieli gromkim śmiechem). Chcę tylko przypomnieć, że powoływanie spółki PCOZ miało na celu polepszenie jej kondycji finansowej i tez po to wnosiliśmy niedawno aportem nieruchomości.
Na moje ręce trafił „Apel” mieszkańców powiatu górowskiego. Z tego, co mi wiadomo, w ciągu półtora dnia zostało zebranych ok. 1400 podpisów. Mamy do czynienia z niezwykłą mobilizacją i sądzę, że gdyby prędzej było wiadomo, co szykuje się na sesji, to tych podpisów mogłoby być znacznie więcej.” Wystąpienie radnego Zbigniewa Józefiaka nagrodzone zostało burzliwymi oklaskami przez widzów.

Radny Zbigniew Józefiak przekazał Przewodniczącemu Rady Powiatu – Edwardowi Szendrykowi, „Apel” wraz z podpisami. Przewodniczący Rady Powiatu odczytał tekst „Apelu”:

My, niżej podpisani mieszkańcy powiatu górowskiego nie zgadzamy się z decyzją Zarządu Powiatu o sprzedaży udziałów we naszym szpitalu. W trosce o dostępność świadczeń medycznych i niepewny los szpitala, domagamy się ponownej, dogłębnej analizy decyzji Zarządu Powiatu. Nie zgadzamy się z tym, by sprzedaż szpitala, który jest własnością nas wszystkich służyło zaspokojeniu interesów jednej firmy, wobec której powiat górowski ma zobowiązania powstałe bez naszego udziału. Szpital ma zaspakajać potrzeby mieszkańców naszego powiatu.

C.d.n.

wtorek, 28 sierpnia 2012

W ofercie "Mrówki"


Segmentowa brama garażowa Hormann 
Rozmiar: 2500/2125
Cena: 2862,05 zł.
Raty: 24 miesiące - 168,95 zł/miesiąc
Pokrycie dachowe EuroFala 
Kostka brukowa
54,99 zł za 1 m kw.
 Bruk świdnicki "Złota aleja"
1 m kw -  43,99 zł.
Kostka sudecka "Barwy jesieni"
1 m kw. - 43,99 zł.



Komu przeszkadza i wadzi?


W środę, podczas sesji Rady Powiatu, radni będą głosowali uchwałę o sprzedaży udziałów w Powiatowym Centrum Opieki Zdrowotnej. Zarząd Powiatu ma bowiem niezłomny zamiar sprzedaży szpitala, by spłacać dług wobec „Chemko – System”. Warto przypomnieć, że długu tego nie zrobili pracownicy szpitala. Natomiast do powstania długu przyczynił się m.in. obecny wicestarosta Paweł Niedźwiedź. To zawsze trzeba przypominać, by być w zgodzie z prawdą i własnym sumieniem.

Powiatowe Centrum Opieki Zdrowotnej wychodzi na prostą. Od rozpoczęcia swojej działalności w maju 2011 roku miał co prawda pecha, gdy Zarząd Powiatu nasłał nieudacznika, co się zowie, który mało spółki nie rozwalił. Nieudacznika Zarząd Powiatu odwołano z bólem i żalem. Z takimi samymi uczuciami przyjął nowego prezesa. A ten popchnął szpitala na nowe tory i wlał otuchę i nadzieję w serca załogi i lokalnej społeczności.

Od maja 2011 r. do końca lipca 2012 roku z usług medycznych oferowanych przez szpital skorzystało 5581 pacjentów. Jeżeli zestawimy liczbę pacjentów z liczbą mieszkańców powiatu, to okaże się, że z usług szpitala skorzystało ok. 15% mieszkańców powiatu. Ale widać, że komuś to przeszkadza i wadzi.

W tym samym okresie na świat przyszło 374 dzieciaków, nowych mieszkańców naszego powiatu. Ale widać, że komuś to przeszkadza i wadzi.

W szpitalu zatrudnionych jest obecnie 142 pracowników na umowy o pracę a 40 osób na kontrakty. To powoduje, że PCOZ jest jednym z największych zakładów pracy, jaki ostał się jeszcze na terenie naszego miasta i powiatu. Ale widać, że komuś to przeszkadza i wadzi.

Nad zdrowiem pacjentów czuwa 14 lekarzy. Na oddziale pediatrii pracuje 4 lekarzy, internie – 2, chirurgii – 3, ginekologii i położnictwie – 4, Zakład Opiekuńczo – Leczniczy – 1 lekarz. Ponadto mamy 3 radiologów. Od września zatrudniony będzie neonatolog, czyli specjalista od noworodków. Pozwoli to lepsza opiekę nad noworodkami, ale równocześnie zwiększy ilość punktów związanych z narodzinami dziecka a co za tym idzie podwyższy kwoty wypłacane przez NFZ z tytułu narodzin. Dodajmy do tego 3 radiologów i mamy komplet. Ale widać, że komuś to przeszkadza i wadzi.

Nie można zapominać również o pielęgniarkach i obsłudze, którzy tak wiele wyrzeczeń i cierpień ponosili pracując często za marne pieniądze a często oczekując na swoje wypłaty tygodniami i miesiącami. Wytrwały i trzeba to uszanować. Ze strony Zarządu tego szacunku nie widać. Mam wrażenie, że znajdujemy się w XVIII wieku, kiedy to do portów w dzisiejszych Stanach Zjednoczonych przybijały okręty z afrykańskim „hebanem”. Tak, tak, jako wyborcy pracownicy szpitala okazali się bardzo przydatni, ale jest po wyborach i już do niczego – na razie! – nie są potrzebni. Za dwa lata jakoś ich się politycznie „skołuje”.

W okresie rządów prezesa Stanisława Hoffmanna szpital zaczął się rozwijać. Wydzierżawiono tomograf komputerowy, z którego do godzin porannych dzisiaj skorzystało 79 osób. Tyle osób nie musiało jechać do Leszna, Głogowa, Lubina. Tylu osobom szpital pomógł bez konieczności poszukiwania wolnych terminów w miastach ościennych i mordęgi oczekiwania a tasiemcowej kolejce. Jest faktem, że pacjenci muszą płacić za tomograf. Ale jest tez faktem, że opłata ta (górna granica 250 zł) jest o wiele niższa niż w sąsiednich szpitalach, gdzie górna granica dochodzi do 450 zł a średnia waha się wokół 350 zł. Plus koszty dojazdu. Tomograf w naszym szpitalu, to wielkie osiągniecie tej spółki i spora inwestycja, bo wydatek rzędu ok. 40 tys. zł. Wyniki badań na tomografie szpital może otrzymać w każdej chwili, gdyż ich przesyłanie jest możliwe przez Internet. Ale widać, że komuś to przeszkadza i wadzi.

W sprawie odpłatności pacjentów za tomograf jest dobra wiadomość. Trwają negocjacje z NFZ na temat finansowania tych badań. Sprawa rozstrzygnie się ciągu 2 – 3 tygodni. Pozytywna decyzja NFZ odciąży dziurawe kieszenie pacjentów z naszego biednego powiatu. Ale widać, że komuś to przeszkadza i wadzi.

Pod rządami prezesa Stanisława Hoffmanna zakupiono również kolonoskop z torem wizyjnym, który służy do diagnostyki jelita grubego. To niezwykle potrzebne urządzenie zakupiono w drodze przetargu za 149 tys. zł. W ten sam sposób zakupiono laparoskop do przeprowadzania operacji. Dodajmy do tego zakup aparatu Holtera do diagnozowania pracy serca za 14 tys. zł i otrzymamy obraz wysiłku inwestycyjnego dokonanego przez szpital w krótkim okresie czasu, bo rządy prezesa Stanisława Hoffmanna trwają rok i 18 dni.

Szpital nie jest zadłużony. Płynność finansowa spółki ma wskaźnik 1,3. Wskaźnik ten odzwierciedla natychmiastową zdolność przedsiębiorstwa do spłaty zaciągniętych zobowiązań. Wg literatury fachowej powinien wynosić od 1,0 do 1,2. Nasz szpital ma 1,3, co oznacza, że finansowo stoi dobrze. Szpital nie ma długów a wszystkie należności płacone są w terminie.

Tego wszystkiego prezes spółki nie dokonałby, gdyby nie było wzajemnej współpracy zrozumienia pomiędzy nim a pracownikami szpitala. Ci ostatni ponownie zgodzili się na wyrzeczenia (likwidacja Zakładowego Funduszu Świadczeń Socjalnych, wliczenie premii do poborów, przejście części pracowników na umowy kontraktowe), bo zauważyli szansę na uratowanie szpitala i swoich miejsc pracy. Ale widać, że komuś to przeszkadza i wadzi.

27 czerwca Zgromadzenie Wspólników Powiatowego Centrum Opieki Zdrowotnej udzieliła absolutorium Zarządowi spółki, czyli prezesowi Stanisławowi Hoffmannowi. Rada Nadzorcza w składzie: Stanisław Ciebień – przewodniczący, Andrzej Rogala – zastępca przewodniczącego, Leszek Lechowski – członek czterema głosami za uznała, że prezes spółki w pełni zasługuje na udzielenie mu absolutorium za 2011 rok. Pod protokołem widnieją podpisy: starosty – Piotra Wołowicza, wicestarosty – Pawła Niedźwiedzia, członków Zarządu Powiatu – Piotra Firsta i Marka Hołtry, które to osoby wchodzą w skład Walnego Zgromadzenia Wspólników.

Obecnie kończą się przygotowania do złożenia ofert na Pogotowie Ratunkowe., które tak pochopnie i nieodpowiedzialnie (bo nikt nie poniósł konsekwencji z tytułu gównianie przygotowanego kontraktu w roku 2011) straciliśmy a razem z nim kontrakt na 2,4 mln zł. Sprawa „odbicia” tego kontraktu stanowi priorytet dla spółki i jej prezesa. Ale o wszystkim zadecyduje „polityka” NFZ w tej sprawie. Pamiętać należy, że NFZ jest pod kontrolą ludzi z Platformy Obywatelskiej. Tak więc niech nikt nie zwala winy na NFZ za ewentualny brak kontraktu na pogotowie, ale niech wali prosto w tych zakłamanych „polityków” z tej – w mojej ocenie – oślej i oszukańczej partii, która składa kłamliwie obietnice wyborcze grając z nami w „kulki”.

I tak wygląda sytuacja w naszej spółce na dzień przed głosowaniem. Szpital może dalej się rozwijać, tym bardziej, że prezes nie ukrywał podczas sesji, że zamierza wziąć 5 mln zł kredytu długoterminowego pod zastaw budynków. Cel kredytu: zakup nowego sprzętu, by mieszkańcy naszego powiatu nie musieli z rozpaczą w oczach szukać ratunku w ościennych szpitalach. Ale widać, że komuś to przeszkadza i wadzi.

A ci, którym to przeszkadza i wadzi, muszą zauważyć, że lokalnej społeczności, to oni zaczynają wadzić i przeszkadzać. Wadzić krótkowidztwem połączonym ze ślepotą i głuchotą na problemy ludzi starych i biednych, a przeszkadzać w dostępie do zamkniętej opieki lekarskiej. Wrzody na społecznej tkance są bolesne i należy je bezwzględnie wycinać.

piątek, 24 sierpnia 2012

Kupisz w "Mrówce"


Egoiść - II


Popatrzmy wstecz i zobaczmy, co Zarząd Powiatu wyczyniał ze szpitalem i późniejszą spółką.

Wszyscy pamiętamy, jak po zwolnieniu dyrektorki szpitala i prezesa spółki – Czesławy Młodawskiej, niczym z kapelusza wyczarowany został nowy prezes z Wrocławia. Prezes okazał się takim samym fachowcem, jak ci, którzy namaścili go na tę funkcję. A warto przypomnieć, że prezesa wybrał Zarząd Powiatu w składzie: starosta Piotr Wołowicz, wicestarosta – Paweł Niedźwiedź, członkowie Zarządu: Piotr First, Marek Hołtra. Prezes spółki PCOZ – którego imię i nazwisko niechaj pozostaną zapomniane, bo nie zasługuje na uwiecznienie w historii. Natomiast ci, którzy go wybrali, jak najbardziej, chociaż wątpię, by rumieniec wstydu miał dostęp do ich obojętnych na wszystko twarzy.

Prezesa powołano w maju a ten natychmiast stracił kontrakt na pogotowie, co szpital kosztowało – bagatela – ok. 2,4 mln zł. Pamiętacie Państwo te szumne zapowiedzi odbicia kontraktu, podania sprawy do prokuratury, odwołania do NFZ. Szum medialny był jak jasna cholera! I nagle zgasł, jak wyborcze obietnice „platfusów” w skali kraju. A prezes ciągnął spółkę na dno, systematycznie i nieustępliwie. I tak zatrudnił rzecznika prasowego spółki (z Wrocława oczywiście) z pensją ponad 2000 zł. Na jeden z oddziałów szpitalnych zatrudnił lekarza bez uprawnień. A to zakupił program księgowy za nieomal 60 tys. zł., który działa, gdy mu się zechce i sprawia do dzisiaj problemy. Do pracy prezes przyjeżdżał rzadko, co nie przeszkadzało mu w pobieraniu delegacji za dojazd do pracy. Obiady prezes kazał podawać sobie do gabinetu.

A spółka tonęła, bo w końcu miała deficyt ok. 300 tys. zł po 3 miesiącach rządów namaszczonego przez Zarząd Powiatu prezesa. A Zarząd Powiatu nie reagował podczas gdy już po pierwszym wystąpieniu prezesa podczas sesji można było się zorientować, że na funkcję tę nadaje on się tak jak pan starosta Piotr Wołowicz.

Zarząd Powiatu wciąż nie widział skali szkodnictwa prezesa. I gdyby nie zdecydowane działania radnego Zbigniewa Józefiaka prezes spuściłby nasz szpital w otchłań niebytu. Po 3 miesiącach rozkładu spółki Zarząd z bolejąca twarzą, jakby był po spożyciu soku z cytryny i octu zaprawionego kwasem solnym poprosił o objęcie funkcji prezesa dr Stanisława Hoffmanna. Bolesne to było dla Zarządu, oj bolesne!

Nastał nowy prezes i w pracowników szpitala wstąpiła nadzieja. Prezes przystąpił do rozmów z załogą wiedząc, że bez dogadania się z pracownikami może zapomnieć o sukcesie. Pracownicy szpitala zgodzili się na kolejne wyrzeczenia, by utrzymać miejsca pracy, gdyż prezes uświadomił im w jak fatalnej kondycji znajduje się szpital. Argumentacja prezesa trafiła do pracowników. Obie strony sobie nawzajem zaufały i efekty tej pozytywnej współpracy przyszły szybciej niż oczekiwano. Dzisiaj spółka nie ma długów, ma zysk, który byłby o wiele większy, gdyby nie przesrano kontraktu na pogotowie.

Oczywiście, za utracony kontrakt i nieudolnego prezesa nikt nie przeprosił ani społeczeństwa ani pracowników szpitala. Deficyt odwagi i honoru. Gdzie tam obecnie rządzącym do byłego starosty Sławomira Ruteckiego. Jemu też przydarzyło się partyjne nadanie na dyrektora szpitala. Było to w 2002 roku. Wówczas rządziło SLD. Ówczesny szef SLD – Stanisław Żyjewski – wcisnął z poręki swojej partyjnej mafii - nijakiego Grzegorza Skowrona na stanowisko dyrektora szpitala. Efekt był taki, że przed szpitalem otworzyła się otchłań. Doszło do tego, że „znakomity menadżer” – tak Stanisław Żyjewski go przedstawiał i rekomendował – najpierw przez szpitalną kotłownię uciekał przede mną. To ja jeszcze mogłem zrozumieć. Ale nikt nie mógł zrozumieć dlaczego przestał poznawać starostę Sławomira Ruteckiego na ulicy! W końcu wybrańca SLD trzeba było wylać na twarz zbitą!

Potem SLD znowu włożyło nam „fachowca”, który okazał się złodziejem w pełnym tego słowa znaczeniu. Ale spokojnie, spokojnie, proszę! Nic się dyrektorce nie stało, bo zbyt potężni politycznie matacze za nią stali. Tak, że jak Państwo widzą SLD ma na swojej hipotece spore obciążenie z tytułu szpitala.

SLD jednak przejmować się nie należy, bo jej członkiem jest Stanisław Żyjewski z Leszna, bo tak w swojej książce „Spowiedź Fryzjera” przedstawia tę osobę osoba się spowiadająca. Tu zaspokoję Państwa ciekawość i powiem, że w „odnowionym” SLD, którego szefem jest Edward Kowalczuk, pan z Leszna jest szefem Komisji Rewizyjnej. Jest to gwarancją, że szeregi SLD nie spuchną. I tak proszę trzymać panie Edwardzie Kowalczuk!

A przypominam tę historię dlatego, że morał z niej płynie taki. Za każdym razem, kiedy pojawia się ktoś z partyjnego nadania kończy się to katastrofą i żenadą. Musimy pamiętać o tym, że każda partia będzie nam przedstawiała swoich ludzi, jako fachowców. Mówiąc inaczej i bardziej obrazowo: będą nam wciskali, że to Channel nr 5, a jak zrobimy próbę organoleptyczną, to okaże się, że to „sowieckij diekałon”. Każda partia roi się od takich „diekałonów”. I dlatego każda z nich pachnie dla mnie gnojówką. Ach ta „potęga smaku”!
Zresztą, proszę zauważyć, że każda partia ma problem z członkami. Na szczeblu powiatowym partie są rachityczne, bo nie mają ludzi. Każdy kto ma jakieś konkretne wykształcenie i odrobinę intelektu nie potrzebuje wstępować do partii, bo daje sobie jakoś radę w życiu bez protezy. Ale wielu musi mieć protezę, bo życiowa lipa ich czeka. Tak to oceniam.

Wróćmy jednak do naszej szpitalnej spółki. Wyszła na prostą i inwestuje w sprzęt. Mamy tomograf, zakupiono też inny sprzęt medyczny, by poprawić konkurencyjność na trudnym rynku świadczeń medycznych. Podczas sesji prezes Stanisław Hoffmann zabierając głos nie ukrywał, że pod zastaw budynków przekazanych spółce zamierza wziąć kredyt, by unowocześnić szpital i poszerzyć gamę oferowanych usług medycznych. Chodzi o to, by mieszkańcy powiatu górowskiego nie musieli jeździć poza powiat na badania specjalistyczne czy w poszukiwaniu specjalisty. Wzbogacenie szpitala w sprzęt daje nadzieje na wyższe kontrakty i idące za nimi pieniądze.

Postanowiono jednak szpitalną spółkę sprzedać. Sprzedać z pobudek – wg mojej oceny - czysto egoistycznych, bo dla własnej wygody. Chce się rządzić i już! Przez 20 miesięcy – powtarzam raz jeszcze – przez 20 miesięcy Zarząd Powiatu nie przygotował się do „czarnej godziny”. Nie wypracowano żadnej alternatywy. Nie zrobiono totalnie nic! 20 bezpowrotnie straconych miesięcy!

I proszę mi wierzyć, że decyzja o sprzedaży naszej wspólnej spółki, bo to jest szpital nas wszystkich, zapadła podczas jednego posiedzenia Zarządu, z którego nawet nie opublikowano protokołu. Miało to miejsce 21 sierpnia. Nigdy też – jak na razie – tej fatalnej decyzji z nikim nie konsultowano.

W uzasadnieniu do projektu uchwały o zbyciu udziałów w spółce można przeczytać, że w umowie z nabywcą zawarte zostaną zobowiązania nabywcy w sprawie „kontynuowania działalności leczniczej w co najmniej dotychczasowym zakresie oraz ochrony interesów pracowników” spółki.

Ja rozumiem, że Państwo śmieją się wraz ze mną po przeczytaniu tego uzasadnienia. To jest typowe robienie wody z mózgu. Kto może prywatnemu podmiotowi gospodarczemu nakazać cokolwiek? Kto może kazać prowadzić działalność, gdy ta przynosi stratę? Kto może kazać właścicielowi zakładu pracy utrzymywać na określonym poziomie zatrudnienie? Państwo znają jakieś przepisy na ten temat?! Bo ja, i moi mądrzejsi ode mnie przyjaciele, nie znają. A jak nabywca zechce pozbyć się jakiegoś oddziału i walnie celowo byka w ofercie, to co mu panowie starostwie zrobicie? Prokuratora napuścicie? Paskiem po „gołej” mu przywalicie? Szpital odkupicie? Wielkanocy jeszcze nie ma a jaja już są. Tyle, że zbuki a nie świąteczne.

Również taką ciekawą rzecz można przeczytać w materiałach na sesję. „Poprzez sprzedaż udziałów jest szansa na uzyskanie środków na zaspokojenie zobowiązań powiatu” (przypomnę, że wynikających z winy gminy Wąsosz a pierwszy podpis pod dokumentem będącym „matką wszystkich nieszczęść” złożył obecny wicestarosta Paweł Niedźwiedź) „ale też szansa na dalszy rozwój spółki”. Tu też idzie usiąść z wrażenia, bo w projekcie uchwały napisano, że: „Rada Powiatu Górowskiego wyraża zgodę na zbycie 20.759 udziałów o wartości nominalnej 500 zł”. Czyli chce się sprzedać wszystkie udziały a następnie z tych pieniędzy finansować prywatna spółkę? Czy Państwo coś z tego rozumieją? Chyba, że założy się, iż nabywcą zostanie jakiś partyjny, albo zaprzyjaźniony „sowieckij diekałon”. A to już wszystko jasne.

Obawiam się – a wiele osób moje obawy podziela – że sprzedaż szpitala spowoduje, iż nabędzie go konkurencja, która ograniczy gamę świadczeń dla pacjentów. Proszę przeglądnąć np. „Rynek Zdrowia”. Akademia Medyczna w Gdańsku przeprowadziła analizę działalności sprywatyzowanych szpitali. Wniosek – prywatne robią zabiegi i przyjmują chorych, ale tylko takie i tych, za leczenie których NFZ płaci najlepiej. I to nie jest mój wymysł. To badania Akademii Medycznej w Gdańsku. Dlaczego więc mamy nie podzielić tego losu?

Ustawa o samorządzie powiatowym wskazuje powiat, jako podmiot mający zapewnić ludziom dostęp do świadczeń medycznych. Zarząd Powiatu chce zrezygnować z tego obowiązku, chociaż nie było zmiany ustawy i zapis ten nie zniknął. Należy więc spytać: kto będzie odpowiadał za opiekę zdrowotną po ewentualnej sprzedaży szpitala? Prywatny podmiot działa na podstawie kodeksu spółek handlowych a nie ustawy o samorządzie powiatowym.

29 sierpnia rozstrzygnie się sprawa – i nie wahajmy się nazwać rzeczy po imieniu – życia i śmierci dla wielu ludzi. Dla wielu ludzi ubogich, starszych, schorowanych może być to czarny dzień. Konsekwencje sprzedaży szpitala mogą być dla tych ludzi niewyobrażalne, połączone z cierpieniami, bólem i pogorszeniem zdrowia. Rzucony na szalę egoizmu zostanie personel szpitala, którego los rysuje się raczej w nieciekawych barwach. Ci ludzie nie zasłużyli na takie traktowanie. Ci ludzie nie zasłużyli na to, by o decyzji sprzedaży decydować za ich plecami. Nikt z członków Zarządu nie spotkał się załogą szpitala i nie powiedział o tym zamiarze. Czy to jest właściwa postawa? Czy personel szpitala, to pionki, po których losie Zarząd będzie decydował w zaciszu gabinetów? Taka jest miara szacunku dla ofiarności i trudu tych ludzi, którzy wiele lat dostawali pieniądze na raty a pomimo to pracowali. To jest miara pychy Zarządu dla tych ludzi. To jest miara ich egozimu. Ale, drogi personelu szpitala, za dwa lata nadejdzie czas zemsty i będziecie mieli okazję wziąć odwet przy wyborczej urnie. Słodka bowiem jest sprawiedliwa zemsta.

Mówi się o tym, że burmistrz Irena Krzyszkiewicz jest przeciwniczką sprzedaży szpitala. Ale tylko się mówi. W środę, 29 sierpnia, zobaczymy czy np. radny Jan Bondzior (szwagier pani burmistrz) jest zwolennikiem koalicyjnego egoizmu czy też jest radnym działającym w intersie wszystkich mieszkańców, którzy go wybrali.

W środę też zobaczymy czy radny Marek Biernacki bardziej kocha swoja partię czy wyborców. To samo dotyczy radnego Piotra Iskry. Właściwie dotyczy to całej PO, bo sprzedaż szpitala zmiecie ją w polityczny niebyt. A taka decyzja zaciąży też na kandydaturze burmistrz Ireny Krzyszkiewicz, która jest członkiem tej partii.

Zobaczymy w akcji sprawców całego zamieszania – radnych gminy Wąsosz. Czy wicestarosta Paweł Niedźwiedź wybierze dalsze trwanie na ciepłej i nie wymagającej nadmiernego wysiłku posadce czy też powróci do ideałów. A owym ideałem wicestarosty – do niedawna – była głęboka niechęć do przekazywania majątku trwałego spółce w obawie przed jego utratą. Czy pan wicestrosta już się nie boi, że sprzedając szpital stracimy go bezpowrotnie?

Najwięcej jednak zależy od Państwa. Sesja jest o godzinie 8.00. Warto przyjść, by wyrazić swoja opinię na ten temat. By nie mieć do nikogo pretensji, gdy okaże się, że szpitalne drzwi są zamknięte na głucho. Bądź też okaże się, że do dziecka, wnuczki, babci. Dziadka trzeba jechać do innego miasta, a mógł się leczyć tu, bo tak od lat bywało. I nie miejmy wówczas pretensji do nikogo. Pretensje miejmy do samych siebie za bardzo brzydki grzech. Grzech obojętności, zaniechania i milczenia.