wtorek, 10 kwietnia 2012

Skóra cierpnie!

Tak dzisiaj wyglądało skrzyżowanie ulic Herbsta i Jagiellonów tuż po godzinie 13,00. Kierowcę z czerwonego samochodu zabrakło pogotowie. Aż strach pomyśleć co się będzie działo po oddaniu do użytku mostu w Ciechanowie, co ma nastąpić we wrześniu. Skóra cierpnie!

"Mrówka" prezentuje




Nic się nie stało


Głośna niegdyś sprawa związana z nieprawidłowościami występującymi przy budowie siedziby nowej straży pożarnej znalazła swój finał w Prokuraturze Rejonowej w Głogowie.

25 lipca 2011 roku starosta Piotr Wołowicz skierował do tego organu zawiadomienie: „dotyczące podejrzenia popełnienia przestępstwa przekroczeń uprawnień i niedopełnienia obowiązków w związku z realizacją przez powiat górowski inwestycji pn: Budowa siedziby Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Górze.”

Zawiadomienie skierowane zostało do Prokuratury w związku z wynikami kontroli, jak została przeprowadzona przez głównego specjalistę kontroli państwowej Najwyższej Izby Kontroli – delegatura we Wrocławiu. Przypomnieć należy, iż o możliwości wystąpienia nieprawidłowości przy realizacji tej inwestycji NIK powiadomił w listopadzie 2010 roku ówczesny starosta górowski Jan Kalinowski. Stało się tak na skutek analizy przeprowadzonej przez firmę „Renoma” z Wrocławia, której raport stwierdzał, iż przy budowie strażnicy doszło do wielu nieprawidłowości. Tu też należy przypomnieć, iż analiza firmy „Renoma” powstała na zamówienie starosty Beaty Pony. Stało się to wówczas, gdy okazało się, iż koszt realizacji inwestycji przekroczył przeznaczony na nią budżet.

Powróćmy jednak do dokumentu z Prokuratury Rejonowej w Głogowie, który do starostwa wpłynął 29 marca 2012 roku.

Dokument ów nosi tytuł: „Postanowienie o umorzeniu śledztwa w sprawie niedopełnienia obowiązków przez funkcjonariusza publicznego w osobie powiatu górowskiego i potwierdzenia nieprawdy w dokumentach mających znaczenie prawne przy formalnościach dotyczącej inwestycji prowadzonej pod nazwą „Budowa siedziby Budowa siedziby Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Górze” a tym samym działania na szkodę interesu publicznego”.

Prokuratura postanowiła umorzyć wszczęte 30 sierpnia 2011 roku śledztwo w obu przypadkach. W tekście „Umorzenia …” czytamy, iż: „(…)dokonano przede wszystkim szczegółowej analizy przesłanych materiałów, w postaci protokołu kontroli Starostwa przez NIK pod kątem prawidłowości działania Starostwa w wybranych sferach działalności od 1 stycznia 2008 do czasu przeprowadzenia przedmiotowej kontroli, wystąpienia pokontrolnego NIK – Delegatura we Wrocławiu oraz opinii dotyczącej rozliczenia inwestycji (…).”

I dalej czytamy: „W wyniku dogłębnej analizy dokumentacji ustalono, iż mogło dojść do niedopełnienia obowiązków, przekroczenia uprawnień oraz poświadczenia nieprawdy przez osoby odpowiedzialne z ramienia inwestora za realizację w/w inwestycji, w szczególności byłego starostę powiatu górowskiego Beatę Ponę, z której relacji i zeznań złożonych przed kontrolerem NIK wynikało, iż nie sprawowała ona właściwego i pełnego nadzoru nad inwestycją, realizacją ich konkretnych etapów, ich odbiorem i pojawiającymi się kosztami dodatkowymi.”

W przeprowadzonym śledztwie przesłuchano osoby, które odpowiedzialne były za zapłacenie należności za wystawione faktury, a które to osoby nie były upoważnione do podpisywania tych faktur z ramienia inwestora, czyli starostwa powiatowego. Przypomnieć trzeba, że z 10 protokołów konieczności jedynie dwa (!) były podpisane przez ówczesną starostę – Beatę Ponę.

Z dokumentu dowiadujemy się, iż w toku śledztwa ustalona, iż: (…) Beata Pona nie podpisywała dokumentów, które przedstawione jej zostały do podpisu po zapłacie za faktury ich dotyczące oraz po terminach, nie chcąc tym samym potwierdzać nieprawdy w dokumentach, dodając jednocześnie, iż faktury opłacone zostały z uwagi na wykonanie prac z nimi związanych i ich prawidłowego odbioru.”

Taka sytuacja wg kontrolera NIK prowadziło do: „(…) niezgodności z zawartą umową podstawową oraz ustawą Prawo Zamówień Publicznych.”

Ze stanowiskiem kontrolera NIK nie zgodziła się Prokuratura, która stwierdziła, że żadne z zapisów art. 67, ust. 1 w/w ustawy nie został „naruszony”.

W ocenie Prokuratury powodem wzrostu kosztów budowy siedziby straży: „(…) było posadowienie budynku na studniach betonowych. Konieczność ta wynikła jednak dopiero podczas realizacji inwestycji, zaś wynikła ona w skutek błędnych założeń pierwszej analizy geotechnicznej (analiza geotechniczna z 2007 r.), w której faktów wskazujących na możliwość wystąpienia takiego problemu zabrakło, a na której opierały się kosztorysy oraz praca projektanta budynku. Miały również miejsce sytuacje, w których to przedstawiciele Państwowej Straży Pożarnej we Wrocławiu nie wyrazili zgody na wykonanie prac w określony sposób, na przykład w przypadku elewacji zewnętrznej i ścian, co również miało wpływ na częściowe zwiększenie kosztów.”

W „Umorzeniu …” podane są również inne przykłady prac, których wykonanie spowodowało wzrost kosztów wykonania inwestycji. I tak wymienia się kosztowne podnoszenie poziomu gruntów i posadzek zamiast wykonania odpowiednich systemów odwodnień linowych do kanalizacji deszczowej lub nawet rowów melioracyjnych.

Odnosząc się do zarzutu NIK, iż: „nielegalnym było zlecenie przez starostę powiatu górowskiego realizacji dodatkowych robót, gdyż konieczność ich wykonania była możliwa do przewidzenia na etapie zawierania umowy podstawowej w dniu 22 lipca 2008 roku na kwotę 8.565.386,98 zł.”

Odnosząc się do tego zarzutu kontrolera NIK Prokuratura stwierdza, iż jest odmiennego zdania: (…) konieczność wykonania prac dodatkowych nie była możliwa do przewidzenia (…), gdyż dopiero we wrześniu 2008 roku, kiedy to na miejsce prac wszedł wykonawca (firma „Dudkowiak” z Leszna – przyp. moje), pojawiły się problemy z podłożem, na którym miał być posadowiony budynek.”

Prokuratura przypomina też, że NIK negatywnie ocenił sposób, w jaki poszerzono zakres rzeczowy i finansowy inwestycji. W dokumencie mowa jest o montażu anteny radiowej, którego nie było ujętego w umowie podstawowej.

Wg Prokuratury: „Faktem jest, iż największa liczba błędów wystąpiła już na etapie projektowania i sporządzania wstępnej dokumentacji, która jak wynika z zeznań świadków (…) posiadała niedociągnięcia”.

Nie ma jednak możliwości pociągnięcia do odpowiedzialności osoby odpowiedzialnej za te błędy w projekcie, gdyż – jak zaznacza Prokuratura nie jest ona: „funkcjonariuszem publicznym w rozumieniu art. 231§1 kk, co ekskulpuje go od ponoszenia odpowiedzialności karnej.”
Prokuratura zmierzył się również z zarzutami NIK dotyczącymi braku księgi obmiarów stwierdzając: „(…) księgi takowe były prowadzone w wersji elektronicznej, gdzie sporządzany był szczegółowy obmiar.”

W przypadku podnoszonego przez NIK zarzutu, iż do faktur nie były dołączane niezbędne w takim przypadku protokóły konieczności, które uzasadniały przyczynę i potrzebę wykonania zmian, Prokuratura stwierdza: „(…) z uwagi na krótki czas realizacji projektu pewne kwestie ustalane były ustnie z przedstawicielami starostwa czy tez projektantem a w późniejszym czasie potwierdzane to było pisemnie.” Z tego też powodu: „Nie może w takim razie być mowy o potwierdzeniu nieprawdy, czy też niedopełnieniu obowiązków, gdyż wszelkie ustalenia, co potwierdzono w późniejszych czynnościach, było dopełniane a jedynie dokumentacja potwierdzająca sporządzana była w czasie późniejszym.” W opinii Prokuratury takie postępowania miało na celu: „(…) nie wstrzymywanie prowadzonych na m miejscu inwestycji, robót i możliwe najlepsze i efektywne wykorzystanie posiadanych środków.”

Ciekawe w decyzji o umorzeniu śledztwa są zeznania byłej starosty – Beaty Pony. Odnosząc się do sprawy aneksów nr 6,7,8,9 była starosta stwierdziła, że zostały one jej: „przedstawione do podpisu dopiero na przełomie października i listopada 2009 roku, a datowane były wcześniej na rok 2008 i pierwsze miesiące 2009 roku. W związku z tym pani starosta ich nie podpisała. Twierdziła, iż obawiała się odpowiedzialności za poświadczenie nieprawdy z uwagi na fakt, że dokumenty sporządzone były znacznie wcześniej.”

Wg Prokuratury w tej sprawie: (…) odpowiedzialność, w tym przypadku jedynie dyscyplinarna, może ponosić osoba odpowiedzialna, tj. p.o. dyrektora Wydziału Budownictwa (w owym czasie był nim Andrzej Samborski – przyp. moje), który to dokumentacji nie przedłożył staroście w odpowiednim czasie.”

Przesłuchany w sprawie były p.o. dyrektora Wydziału Budownictwa – Andrzej Samborski stwierdził, iż wzrost kosztów realizacji inwestycji z 8 mln zł do prawie 11 mln zł był: (…) następstwem zawarcia dwóch aneksów do umów, trzech umów dodatkowych oraz sporządzenia czterech protokołów konieczności.” Ponadto były p.o. dyrektora: "(…) zeznał, iż wynikało to głównie z rozbieżności pomiędzy kosztorysem sporządzonym na podstawie projektu, a późniejszymi zmianami jakie musiały być przeprowadzone aby przeprowadzić inwestycję.”

W końcowym fragmencie dokumentu czytamy: „Reasumując w toku analizy przedmiotowego materiału w sprawie i zawiadomienia sporządzonego przez starostę powiatu górowskiego przyjąć należy, iż w toku realizacji inwestycji dotyczącej budowy strażnicy Państwowej Straży Pożarnej w Górze w latach 2008 – 2010, doszło do pewnych nieprawidłowości, w których dopatrzyć się jednak znamion przestępstw spenealizowanych w art. 231§1 kk – niedopełnienie obowiązku oraz przekroczenie uprawnień, czy też art. 271§1 kk – poświadczenia nieprawdy w dokumentach.”

Śledztwo w tej sprawie prowadził w górowskiej KPP – starszy sierżant Sławomir Połczyk a umorzył je zastępca Prokuratora Rejonowego – mgr Łukasz Kudyk. Starostwu przysługiwało prawo do wniesienia pisemnego zażalenia na powyższe „Postanowienie” do sądu , który może je utrzymać w mocy lub je uchylić. Termin złożenia zażalenia 7 dni od dnia otrzymania „Postanowienia”.

piątek, 6 kwietnia 2012

Świąteczna "Mrówka"

Z okazji Świąt Wielkanocy składamy wszystkim Państwu najlepsze życzenia. Niech te Święta będą dla Państwa czasem zadumy, wyciszenia, refleksji i wypoczynku, w atmosferze pełnej rodzinnego szczęścia, ciepła i radości.


Głosowanie po korekcie


Poniżej mają Państwo stanowiska zajęte przez radnych powiatowych w głosowaniu nad uchwałą w sprawie ewentualnego pozwania gminy Wąsosz do sądu w sprawie odszkodowania dla „Chemeko – System”. Warto przypomnieć, że wśród głosujących za pozwaniem zabrakło jednego radnego, który wcześniej złożył podpis pod projektem uchwały. Mowa tu o radnym Janie Bondziorze, który wstrzymała się od głosu w tej sprawie.

Taki tekst przeczytali Państwo w związku z wynikiem głosowania nad ewentualna możliwością pozwania gminy Wąsosz do sądu w związku z odszkodowaniem zasądzonym od powiatu na rzecz „Chemeko – System”.
Muszę jednak przyznać się do pomyłki. Wśród głosujących przeciw tej uchwale wymieniłem radnego Marka Biernackiego. Ale okazało się, że szanowny radny wstrzymał się w głosowaniu nad tą uchwałą. Po zbadaniu sprawy okazało się, że radny Marek Biernacki podczas posiedzenia Komisji Budżetu, której jest przewodniczącym był nawet za podjęciem tej uchwały.

Trudno dociec jednak, jak będąc tego samego dnia za kilkanaście minut później już nie miał zdania. Może zgubił kompas? Któż to wie! Niniejszym jednak muszę przeprosić Moją Osobistą Szelmę za oczywista pomyłkę. Na swoje wytłumaczenia mam jednak to, iż radny Marek Biernacki i Moja Osobista Szelma w jednej osobie raczej od grudnia 2010 roku zawsze kierowała się instynktem stadnym i glosowała często wbrew rozumowi, ale zgodnie z interesem koalicji, co jak upływ czasu dowodzi powiatowi na zdrowie nie wyszło.
Jak więc Państwo widzą radny Marek Biernacki jakby zaczął się odnajdywać i kierować własnym rozumem (chociaż podczas tego głosowania mocno ograniczonym, bo stadny nawyk jest jeszcze mocny), ale nie do końca. 

Tak, że raz jeszcze przepraszam radnego Marka Biernackiego za pomyłkę i sądzę, że przy kolejnych głosowaniach użyje pan radny całego rozumu (a nie jego znikomej części) i będzie głosował zgodnie z interesem naszego powiatu a nie namaszczonego przez pana (niepotrzebnie!) starosty Piotra Wołowicza. 

czwartek, 5 kwietnia 2012

Most jest a dróg nie widać

Tak wczoraj wyglądał most w Ciechanowie oraz podjazdy do niego. Wyraźnie widać, że prace dobiegają końca. Firma „Mosty Łódź” kończy prace przy budowie mostu na Odrze w Ciechanowie. Żelbetonowy most drogowy ma 9 przęseł i długość ponad 525 m. Nośności 50 ton, a szerokości prawie 15 m. Szerokość jezdni to 8 metrów, a ciągu pieszo - rowerowego 4 m. Fundamenty - podpory mostu - posadowione są na palach. Most wyposażony będzie w balustrady o wysokości 1,2 m. Pomiędzy chodnikami a jezdnią umieszczone zostaną bariery energochłonne.
Kończy się także budowa obustronnych dojazdów do mostu o długości ok. 1180 metrów oraz włączeń do sieci istniejących dróg.
Nie do przecenienie jest znaczenie mostu dla systemu komunikacyjnego Dolnego Śląska. Obecnie w ciągu drogi wojewódzkiej nr 323, by przedostać się na drugi brzeg Odry, trzeba korzystać z przeprawy promowej.
Na internetowej stronie DSDiK można przeczytać:
„Na ponad 40 km odcinku Odry, oddzielającej położone po jej lewej stronie powiaty: głogowski, lubiński i polkowicki od prawobrzeżnych: górowskiego i wołowskiego nie ma mostów, a inne przeprawy tj. w Głogowie (droga krajowa nr 12) i w Ścinawie (droga krajowa nr 36) prowadzą ruch kołowy przez środek tych miast i nie są dostosowane do obsługi pojazdów ciężarowych. Zakłada się, że dzięki mostowi ciechanowskiemu, ruch tranzytowy w obu miastach zmaleje o około 35 procent.”
Ciekawe, jak to ma się do zapowiedzi dyrektora DSDiK, że w związku z brakiem obwodnicy Góry na moście będzie obowiązywało ograniczenie tonażu pojazdów do 14 ton? Ciekawe, bardzo ciekawe …
Planowany termin oddania mostu do użytku, to przełom sierpnia i września 2012 r. Koszt robót budowlanych zgodnie z umową to około 55 mln zł.
Dodać też należy, że nie widać żadnych prac związanych z budową obejść Osetna i Luboszyc. Nie widać też, by zapowiadana budowa chodnika w Starej Górze była realizowana. A ruch przez most runie na nas już we wrześniu.