poniedziałek, 19 marca 2012

W "Mrówce" od 30 marca


Kres złudzeń II


Dalszy ciąg relacji z porannego spotkania radnych powiatu górowskiego.

Piotr Wołowicz: „Każdy może wyobrazić sobie chaos jaki zapanuje w momencie gdy wchodzi komornik i właściwie w tym momencie zaczynają pojawiać się przesłanki, by wprowadzić zarząd komisaryczny. Oczywiście to też nie zmienia sytuacji, bo ten komisarz nie przywiezie do powiatu 30 mln zł. On też nie jest w stanie spłacić tego długu, chyba, że będzie podejmował jednoosobowo decyzje dotyczące oszczędności. I jest ocena niebezpieczna, to jedna, i jest jeszcze jedna możliwość, która chyba byłaby jeszcze gorsza. Tego też nie można wykluczyć, to jest, że „Chemeko” swoje wierzytelności sprzedało firmie windykacyjnej. Wtedy praktycznie nie mamy już z nimi kontaktu, nie mamy wpływu na to, co dzieje się z majątkiem powiatu. Dlatego też uważamy, że trzeba zrobić wszystko, decyzje trudne, niewyobrażalne, ale zrobić wszystko, by nie dopuścić, by postawić wierzytelności w stan egzekucji, by nie spowodować takich sytuacji o jakich przed chwilą mówiłem. Co zatem można zrobić? Tak jak powiedziałem, „Chemeko” na dzień dzisiejszy jest gotowe do przeprowadzenia egzekucji. Nie mnie jednak jest to firma, która gdzieś tam przeprowadziła analizę sytuacji bardzo dobrą i wie, że tego odszkodowania nie dostanie od powiatu tak od razu. Dlatego też, ja myślę, że możemy przedstawić realna propozycję, która będzie do przyjęcia dla „Chemeko”. Chodzi o takie ustawienie spłaty wierzytelności, że one wpłyną na sytuację i finanse powiatu poprzez drastyczne oszczędności i pewnie redukcję wielu, wielu miejsc pracy i pewnie zablokuje jakikolwiek rozwój inwestycyjny na najbliższe lata, ale pozwoli zachować płynność jeżeli chodzi o funkcjonowanie jednostek, jeżeli chodzi o te prace, które są zlecone powiatowi przez państwo na przykład.

Są dwie takie możliwości. Te dwie propozycje pragnę przedstawić Państwu, bo wymagają one szybkich reakcji. Te dwie propozycje łączą się przedstawieniem konkretnych ofert, które można traktować na zasadzie sugestii. Z drugiej strony, to z naszej strony jest jedynym wyjściem, żeby rozmawiać o spłacie bez egzekucji ze strony komornika.

Pierwsza propozycja, to jest taka propozycja, która przyjęta przez „Chemeko” odsuwa ten problem o kilka miesięcy. Ona nie rozwiązuje problemu w ogóle, ale przesuwa spłatę o parę miesięcy. Problem egzekucji nie jest jedynym, z którym dzisiaj się zmierzamy i rozwiązanie problemu trzeba widzieć w szerszym kontekście. Te problemy to są 3 mln związane z ZUS – em, gdzie mamy oczywistą do spłaty wierzytelność w takiej kwocie. My dzisiaj wiemy, że ona najprawdopodobniej nie będzie jeszcze mniejsza, i żeby rozwiać wszelkie wątpliwości skończy się to na sądzie, niemniej jednak to nie sądzę, by to trwało długo, i dzisiaj May tę sprawę w ZUS –e, co jest teoretycznie możliwe do rozłożenia na te pięć czy sześć lat. Następne 3 mln, to są zaskarżone postanowienia komornika, są to sprawy w sądzie. I dalej jeżeli ta kwota okaże się mniejsza, co do spłaty, to siłą rzeczy, wiadomo jest, że walka z komornikiem już na dzień dzisiejszy spowoduje, że rozmowa z nim nie będzie miła i sympatyczna. Druga sprawa to proces w kierunku Dudkowiak (wykonawca nowej strażnicy – przyp. moje), gdzie kwota wynosi 0,5 mln zł bez odsetek. Być może ten proces w tym roku się nie zakończy, ale w przyszłym na pewno. Taka jest ocena tych czynników finansowych, które już są przewidywalne. Spłatę tych pieniędzy też trzeba brać pod uwagę w kontekście tego problemu z „Chemeko”.

Nie wspominałem tutaj o aktualnej sytuacji budżetu powiatu, bo to jest też ważny czynnik na dzień dzisiejszy. Po analizie sytuacji, szczególnie w oświacie, którą przeprowadziliśmy po dwóch miesiącach funkcjonowania, już dzisiaj wiemy, i rozpoczynamy rozmowy z dyrektorami, że drastyczny plan oszczędnościowy musi zafunkcjonować w jednostkach oświatowych. Po analizie dwóch miesięcy tego roku, gdyby tempo wydatków środków, które musimy angażować w oświatę było kontynuowane, to na koniec roku stoimy przed brakiem środków w wysokości ok. 1 mln zł. Oczywiście ktoś może powiedzieć, że zostało to zaplanowane. Zaplanowane zostało tak by było wykonalne. W tej chwili widać, że jest tylko gorzej. Te czynniki też należy brać pod uwagę w kontekście rozwiązywania problemów z „Chemeko”.

Przechodzę do propozycji, o których już powiedziałem. Propozycja przesuwająca o parę miesięcy maksymalnie do końca roku, czyli częściowe zaspokojenie wierzytelności dla „Chemeko” w kwocie jakiejś gotówki a resztę problemu rozłożenie reszty wierzytelności na raty. Jakąś kwotę należy w tym roku zebrać, by porozmawiać o rozłożeniu reszty na raty. Trzeba tak ułożyć budżet, by obciąć wszelkie wydatki, które nie są niezbędne dla funkcjonowania powiatu, czyli po wycofaniu się z inwestycji, po wycofaniu części pieniędzy z dróg, wreszcie po wycofaniu 800 tys., które zostały zablokowane u komornika i ewentualne wolne środki, które by pozostały. Wchodzi też w grę sprzedaż nieruchomości, które są własnością Skarbu Państwa i otrzymaniu należnego nam udziału ze sprzedaży. Jest to kwota maksymalnie 2 mln zł. To jest kwotą, którą na dzień dzisiejszy możemy w tym roku zebrać, po to, żeby spłacić część wierzytelności i rozmawiać o rozłożeniu reszty na raty. Jeżeli „Chemeko” na to przystanie komornik nie wejdzie zaraz.

Jest druga propozycja, drugie rozwiązanie, które jest można powiedzieć rozwiązaniem chirurgicznym, bardzo ostre cięcie, które jeżeli oczywiście dojdzie do skutku i będzie mogło być zrealizowane, pozwoli nam te problemy na tyle opisać, na tyle zdiagnozować, że będą one realne do wykonania. Potrzebujemy znacznej kwoty gotówki, po to, żeby zaspokoić wierzytelność „Chemeko” w granicach 40 do 50%, po to, żeby można pozostała kwotę zaproponować na rozłożenie na raty, nawet do 10 lat, po 250 – 300 tys. rocznie spłaty przez 5 do 6 lat. Wówczas inne żądania komornika byłyby możliwe do zrealizowania w formie oszczędności budżetowych powiatu górowskiego. Skąd teraz znaleźć taka kwotę rzędu 5 do 6 mln zł, żeby zaspokoić „Chemeko”. Oczywiście w grę wchodzi tylko i wyłącznie sprzedaż majątku powiatu a nie mamy tego majątku na tyle, żeby wierzyciela zaspokoić ze sprzedaży kilku nieruchomości, więc należałoby się skupić na jednym dużym, na innych zresztą też. Mówimy tutaj o naszej spółce szpitalnej, czyli musielibyśmy wnieść do tej spółki nieruchomości, podnieść wartość spółki, jej majątku do poziomu 5 – 6 mln zł., i sprzedać udziały w spółce wraz z nieruchomościami. To byłaby propozycja spłaty na dzień dzisiejszy.
Taka jest ocena nasza sytuacji, taka jest propozycja Zarządu zapraszamy do dyskusji”.

C.d.n.

Już niedługo

Od 30 marca PSB "Mrówka" zaoferuje Państwu m.in:

Kres złudzeń


Dzisiaj o godzinie 8,00 zebrali się radni powiatowi. Spotkanie radnych miało charakter nieformalny. Jego celem był poinformowanie radnych o sytuacji powiatu po wyroku w sprawie „Chemeko – System”, którego reperkusje stanowią śmiertelne zagrożenie dla istnienia samorządu powiatowego.

Spotkanie otworzył starosta Piotr Wołowicz, który stwierdził, że: „spotkanie ma celu przedstawienie stanowiska Zarządu na temat sytuacji w związku wyrokiem. W konsekwencji chcielibyśmy przedstawić nasze stanowisko, będzie to takie stanowisko rozbudowane , związane z przekazaniem informacji związanej z wyrokiem z powództwa „Chemeko”. W konsekwencji chcielibyśmy przedstawić naszą analizę sytuacji. To co jest niezwykle ważne, to są zagrożenie, które wiążą się z tym wyrokiem a na końcu ewentualne propozycje, które Zarząd chciałby przedłożyć radnym , które to ewentualne propozycje mogłyby nie rozwiązać całkowicie, bo to jest nierealne, ale które mogłyby spowodować, że będzie to kontrolowane. Jak wszyscy Państwo wiecie mamy już wyrok, jest zasądzona kwota na korzyść „Chemeko” z tytułu poniesionych kosztów i utraconych korzyści. Jest to prawie 5,5 mln zł, poprzednio, w I instancji było to 8,6 mln zł. Ta jest niższa, ale nie zmienia to faktu, że łączna kwota odszkodowania, jakie należy zapłacić „Chemeko”, to jest 10,5 mln zł. Jeszcze krótko, do samego wyroku. Nie mamy uzasadnienia, które pokaże zamiary sądu, nie mniej jednak sąd nie zdecydował się na rozłożenie odszkodowania na raty. Wyrok jest prawomocny i podlega wykonalności. I teraz mamy taką sytuację, że „Chemeko” jest przed decyzjami egzekucji tego odszkodowania. Oczywiście spotkaliśmy się z panem Jagiełłą po to, aby wiedzieć co dalej zamierza „Chemeko”. Piłka w grze jest po stronie „Chemeko”. To co jest w kwestii oceny, wiadomo, niezwykle subiektywnej, jednak taką ocenę pragnę przekazać, Państwo będą mieli własną ocenę tej sytuacji. Po rozmowie z panem prezesem Jagiełłą (prezes „Chemeko – System”), oczywiście nie mówimy o tym publicznie, nie mówimy w mediach, nie wynosząc poza, ale sytuacja jest bardzo trudna, by nie powiedzieć dramatyczna. Prezes Jagiełło generalnie uważa, że wyrok jest sprawiedliwy i jest to kwota mała w stosunku do oczekiwanej. Co do ewentualnych ruchów i decyzji nie zamierza niczego zwalniać i jest w trakcie zbierania wszystkich dokumentów do egzekucji, i jest, jeżeli nie będzie spłaty w formie zaproponowanej przez powiat w najbliższym możliwie trybie nadać wyrokowi sądu klauzulę wykonalności tego zobowiązania. Takie jest stanowisko „Chemeko” na dzień dzisiejszy”.

Przewodniczący Rady Edward Szendryk: „Można to przełożyć na bardziej zrozumiały język?”

Starosta Piotr Wołowicz: „Wiadomo, że jednorazowo nas na to nie stać. Prezes Jagiełło ma tego świadomość. W jednorazowej egzekucji tego się zrobić nie da. Teraz jeżeli chodzi o analizę tej sytuacji. Myśmy tak to ocenili, że z punktu widzenia funkcjonowania powiatu, w sensie jednostek organizacyjnych, starostwa, generalnie najgorsze co by się mogło stać, gdyby tu nastąpiła egzekucja przez komornika, tracimy jakakolwiek kontrolę nad tym, co dzieje się w powiecie. Mamy też analizę od strony komorniczej, jakby to wyglądało. Widomo, że komornik rozpoczyna egzekucję od najłatwiejszych form. Mam potwierdzoną informację, że nie ma odstępstw od tych form. Jeżeli pieniądze są na koncie powiatu nie ma możliwości ażeby coś nie można było zająć. Czy to są unijne czy dotacje, jeżeli coś jest na koncie to wszystko jest do zajęcia przez komornika. Dotyczy to również środków unijnych, które mogą być zablokowane przez Urząd Marszałkowski, gdy komornik powiadomi go o wszczętej egzekucji. Następne, co może zrobić komornik jest trudniejsze, ale jak najbardziej możliwe czyli zajęcie nieruchomości. Komornik może wchodzić na majątek powiatu. Tutaj oczywiście wiadomo, że mamy trochę tych nieruchomości, maja one różny charakter i niektóre z nich trudno by było komornikowi sprzedać, ale to jest kwestia oceny przez komornika, który jeżeli stwierdzi. I ostatnia rzecz – udziały w spółce, która jako własność powiatu może być sprzedana bez problemów. To może być dla komornika najłatwiejsze (mowa tu o Powiatowym Centrum opieki Zdrowotnej czyli szpitalu).

C.d.n.

"Mrówka" zaprasza na zakupy

Od 30 marca będą Państwo mogli nabyć w PSB "Mrówce" m.in:

Dwie racje


Sesja Rady Gminy Niechlów 15 marca miała jeszcze jeden ciekawy punkt, który przyciągnął uwagę radnych i zaproszonych gości. Związany on był z wystąpieniem pracownika Urzędu Gminy – Jana Sowy.

13 marca wójt gminy Niechlów wręczył Janowi Sowie trzymiesięczne wypowiedzenie z pracy. Jan Sowa pracuje w Urzędzie Gminy do 30 kwietnia 1973 roku. W roku 2010 był kontrkandydatem wójta Jana Głuszki na wójta, ale w wyborczym wyścigu zajął trzecie miejsce.

Podczas sesji, w punkcie „wolne głosy i wnioski” głos zabrał Jan Sowa, który przedstawił radnym i zaproszonym gościom swoją wersję wydarzeń.

Według Jana Sowy wójt 13 marca poprosił go do swojego gabinetu i wręczając mu wypowiedzenie z pracy umotywował je dwoma powodami. Pierwszy, to fakt kandydowania na wójta w 2010 roku a drugi, to doniesienie do prokuratury na wójta w sprawie poświadczenia nieprawdy w dokumentach urzędowych.
Jan Sowa poinformował radnych, iż 16 listopada 2011 r., zawiadomił prokuraturę o możliwości popełnienie przestępstwa przez wójta gminy polegającego na poświadczeniu nieprawdy w dokumentach urzędowych. 

Chodzi tu o dwie delegacje, które wg Jana Sowy wójt podpisał 1 grudnia 2010 roku dla niego i jednego z pracowników Urzędu Gminy. W delegacji dla Jana Sowy wpisano jako cel podróży szkolenie w wojewódzkim funduszu ochrony środowiska – oddział w Legnicy. W przypadku drugiego pracownika gminy celem wyjazdu służbowego był wyjazd do okręgowej komisji wyborczej w Legnicy. 

Tymczasem – wg słów Jana Sowy – wójt wydał jemu i drugiemu pracownikowi urzędu polecenie udania się na teren gminy Niechlów celem nakłaniania mieszkańców gminy do głosowania na wójta w II turze wyborów. Obaj pracownicy Urzędu Gminy otrzymali te polecenia 1 grudnia około godz. 11. Według oświadczenia Jana Sowy ani on, ani też drugi z pracowników do Legnicy nie pojechali. Wójt tymczasem – wg Jana Sowy – podpisał delegacje i obaj panowie otrzymali za nie pieniądze.

Tu trzeba przypomnieć, że kontrkandydatem wójta Jana Głuszki Był w drugiej turze wyborów Marek Zagrobelny, obecnie radny powiatowy.

Jan Sowa oznajmił, że: „To był główny powód mojego zwolnienie” odnosząc się do faktu kandydowania przez niego na stanowisko wójta gminy Niechlów.

Głos zabrał wiceprzewodniczący Rady Gminy – Wiesław Świerszcz, który stwierdził, że jeżeli się pod kimś pracuje i kopie pod nim dołki, to źle świadczy o takim pracowniku. „Nie rozumiem czegoś takiego” – stwierdził wiceprzewodniczący Rady. Wiceprzewodniczący Rady stwierdził, iż ze strony Jan Sowy był to zwykły „donos” na przełożonego i on również nie chciałby mieć nielojalnego pracownika.

Odnosząc się do wypowiedzi wiceprzewodniczącego Wiesława Świerszcza Jan Sowa stwierdził, że: „Byłem wczoraj u wójta i on powiedział do mnie, żebym nie robił głupstw, bo twoja żona pracuje w gminie”.

Wójt Jan Głuszko w swoim wystąpieniu nie odniósł się do zarzutów przedstawionych przez Jana Sowę. „Nie będę komentował wypowiedzi pana Sowy. Jeżeli doniósł pan do prokuratury, to jest to pana sprawa. Niech rozstrzygnie sprawę sąd. Ostatnie sesje, które musieliśmy zwoływać były z pana powodu, bo rozpatrywaliśmy skargi, które pan sprowokował. Podstawą współpracy jest wzajemne zaufanie. Jak ja się dowiaduję w styczniu, że doniósł pan do prokuratury, to co mi pozostaje? Ja muszę mieć pełne zaufanie do swoich współpracowników. Prosiłem pana o zachowanie się z honorem. Mówiłem, że możesz potrzebować pomocy, masz żonę, córkę, syna. Mówiłem to w tym kontekście, że każdemu pomogę. Sprawę rozstrzygną organy. Wystarczy brudu, zajmijmy się pracą”.

W wypowiedzeniu wręczonym Janowi Sowie czytamy, iż powodami, na podstawi których wójt podjął decyzję o zwolnieniu Jana Sowy są: „utrata zaufania do pana wiedzy, umiejętności, rzetelności, znajomości przepisów prawa, terminowości, możliwości prawidłowego wykonywania zadań pracownika samorządowego”.

W dalszej części wypowiedzenia można przeczytać, że przyczyny takiego stanu rzeczy mają źródło w: „wydaniu dokumentów urzędowych osobie nie będącej stroną w sprawie i nie dysponującej pełnomocnictwami do reprezentowania strony”, „przygotowanie projektu pozytywnie opiniującego wniosek o udzielenie koncesji na wydobycie kopalin bez sprawdzenia zapisów zawartych w miejscowym planie zagospodarowania przestrzennego i wbrew tym zapisom”, „przygotowanie projektu informacji o uzyskanych efektach wykorzystania środków z dotacji celowej na usuwanie skutków klęsk żywiołowych, które wystąpiły w 2010 roku, z którego wynikało, że nie uzyskano żadnych środków mimo, że dotacja celowa na te cele wyniosła 429.000 zł i została w całości wykorzystana, „nie podjęcie w terminie działań mających na celu powołanie komisji, której zadaniem miało być ustalenie faktu wystąpienie suszy w 2011 roku i jej skutków w uprawach polowych mimo wniosków rolników o powołanie takiej komisji”, załatwianie niektórych spraw odręcznie mimo wymogu wydania w nich decyzji administracyjnych”.

Jan Sowa zapowiedział, że od decyzji o zwolnieniu go z pracy odwoła się do Sądy Pracy.